Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cementu okolice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cementu okolice. Pokaż wszystkie posty

czwartek, sierpnia 03, 2023

5131. Nieczekariat  //  215/365

uparte. przypomniały się nową upartą i prawdą, którą kryje każda z nich. jeszcze wiele mogą mnie nauczyć, jeśli tylko zechcę.

215/365


fot. Akuszer.

Profesora Saxifraga:
Dzwonek okrągłolistny
łac. Campanula rotundifolia

alternatywny tytuł wpisu:
5131. Zielnik (XLIII)

niedziela, sierpnia 08, 2021

4335. Uparte piękno

Przedwczoraj — dzień pod psem — zimno, mokro i bez nadziei.

Kilka dni wcześniej wypatrzyłam Upartą, ale to Heniutka w ten mokry, ciut podły dzień wypatrzyła świeżą dziczyznę, prychając potem quasi-wegańskim obrzy­dze­niem. Uparta i Uparty nie chcieli słyszeć o podłych dniach pod psem. Musiałam. Cyk!

wtorek, sierpnia 25, 2020

3924. Zielnik (XVI)

Cudo w mieście postanowiło żyć! Niedaleko ula. Niosąca Pokój wypatrzyła. Z myślą o Drzewku cyk i… mam.

I mamy! Dzika, uparta bohaterka i wzór do na­śla­do­wa­nia. Patrzę i myślę: „wielko­miej­ska saxifraga”. Teraz tylko na wiedzę Profesory czekam.

Mój zachwyt nie ma granic. Można? Można!


fot. Niosąca Pokój.

Zawsze-Wolna-od-Nudy:
(narzędzie podsunęła i cyk)
Lobelia przylądkowa
[29.01.2021]

sobota, lipca 04, 2020

3862. Zielnik (VIII)

Posadzone z premedytacją przez człowieka w osiedlowym kwietniku, który na pewno pamięta słusznie minione czasy. Zatrzymało mnie zielone życie i co mu zrobić. Kopnęło moją oso­bi­stą nie­czu­łość na zielsko w kostkę. A ja? Ja biegusiem na skargę do Saxifragi. Kto mnie kopnął w niewiedzę?

Jabłoń:
(miała nadzieję, że komuś
ten badyl nie da spokoju
)

Detektywka Yuki:
(pokonała google’a, co guzik
o roślinie wiedział, i 
voilà)
Scewola

wtorek, czerwca 09, 2020

3833. Wodorościk (XIV)

*

Kratkę wypatrzyła Kaan i zaraziła zachwytem. Nie mogłam odejść bez piksela. Wspólnymi siłami: ja cyk, Kaan moją nierównowagę w ryzach utrzymała i… „mamy to”.

*


fot. Gepardzica, fragment.

piątek, maja 08, 2020

3802. 129/366

nieznana z imienia zagadała do mnie trzy dni temu, ale lało. przedwczoraj słońce w nienajlepszym miejscu było, gdy się widziałyśmy, a wczoraj zbyt mocno wiało. dopiero dziś „cyk”.

129/366

czwartek, września 12, 2019

3458. 60/131

wypatrzone w tamtą stronę. złapane w drodze powrotnej do ula. czasem wyroby inżynieryjne zachwycają — cyk, bo piksele bywają warte więcej niż tysiąc słów czy trzy zdania.

60/131

piątek, czerwca 21, 2019

(3319+2). uczona wiatrem

poranna kilometrówka, nim upał wygoni na północne peryferie ula. ja w chłodzącej kamizelce, krok za krokiem, chłodny wiatr na gołych ramionach i szczęście bezgraniczne w śpiącym jeszcze mieście. nim spotkałam malwy, strzeliło mi do łba:

co trzeba ci zabrać, byś wreszcie zobaczył,
poczuł, jak obrzydliwie jesteś wciąż bogaty*?

ja potrzebowałam dnia samobójcy.

____________
* nie próbuj iść na łatwiznę, nie chodzi o dobra materialne.

myślałam, że zatrzymały mnie kwiaty.
robiąc cyk, wiedziałam już,
że chodzi o magię tła.

sobota, czerwca 01, 2019

3298. Piękno pod stopami

Heniutka, ja i piąta rano. zatrzymało mnie piękno, które moc ma ogromną — wszechobecnej kostce bauma się nie daje.

zatrzymało i Heniutkę, bo przecież cyk!

sobota, maja 18, 2019

3281. Zachwyt

Przechodzę z Heniutką koło tych irysów minimum dwa razy dziennie. Od lat. (W kwitnieniu, w uśpieniu). Ale dopiero dziś dojrzałam tynk, który zaraz za nimi. Faktura i kolor — tak pięknie podkreślają urodę kwitnącego zielska.

[…] kiedy wyjrzysz przez moje okna, a nie swoje, to jakbyś zgodził się na maleńki niuans, a czasem to ten maleńki niuans odmienia wszystko.

*

Mieszkaliśmy w tym mieszkaniu, a za każdym razem, gdy wchodziłam przez próg, myślałam: dom.

Ida Linde, Mama mordercy,
przeł. Justyna Czechowska, Lokator, Kraków 2019.

piątek, października 13, 2017

2598.

słabość mam od lat. tutu, i tam.
nie powstrzymała mnie myśl, że mogę spóźnić się do pracy.
musiałam ślad po listkach mieć, ślad po wiośnie i lecie.

niedziela, kwietnia 30, 2017

(2340+5). Majówkowe kąski (II)

powiedział też.

strach jest niczym wielki cień
odpowiednio podświetlonego
robaczka na ścianie
.

szukałam odpowiedniego, by zilustrować te ważne dla mnie słowa. dziś znalazłam. wkręt, który niczym pajączek swój krzyż niesie.

wtorek, lutego 28, 2017

środa, września 28, 2016

(2053+8). Bliżej

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

To już ten czas. Na zbyt wczesne ciemności znalazłam przecież lekarstwo. Dziś sobie je z premedytacją zaaplikowałam. W swoim świecie też wywinęłam rękawy i splunęłam w dłonie — tyle do poczucia, zrozumienia, ogarnięcia, i przepłynięcia!

Jesień wcale nie antycypuje zimy, mówi pisarz [Karel Čapek], tylko wiosnę. „Człowiek powiedziałby, że roślinność przestała rosnąć w górę, ponieważ nie ma kiedy, ponieważ wywinęła rękawy i rośnie w dół, splunęła w dłonie i zakopuje się w ziemię”. Nie widać tego, być może, ale pod pozornie martwą powierzchnią odbywa się ciężka praca na rzecz kolejnego sezonu, bo: „Ludzie, to jest ta właściwa wiosna; co nie jest gotowe teraz, nie będzie gotowe również w kwietniu”.

Arnhild Lauveng, Niepotrzebna jak róża. Potrzeba normalności
w chorobie psychicznej
, przeł. Ewa M. Bilińska,
Smak Słowa, Sopot 2016.
(wyróżnienie własne)