Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w drodze do klasy dyplomowej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w drodze do klasy dyplomowej. Pokaż wszystkie posty

czwartek, lipca 26, 2018

poniedziałek, czerwca 18, 2018

2915. Test pioruna, co w rzepkę strzelił

czy to, co robisz, pomaga Ci utrzymać dobrostan*?
wybieraj. rób to, co pomaga! co dnia.

__________
* fizyczny, psychiczny, duchowy.


fot. Autor(ka) nieznan(y/a) (źródło).

czwartek, maja 31, 2018

2886.

wczoraj. po wszystkim. Akuszer powiedział: twoje „ja” jest w szoku, ale twoja dusza ma się lepiej. tak, dziś też.

moje „ja” jest w szoku, ale
moja dusza ma się lepiej.

kadr z filmu Strong Women, Wild Horses.

niedziela, kwietnia 29, 2018

(2836+2). Niezbędnik mój

Zabieram na swoją dalszą drogę, gdziekolwiek mnie poniesie.
Zabieram właśnie te słowa, sekundy i wrażenia, bo kontaktują mnie z mocą, o której nie miałam pojęcia, która uszczęśliwia i buduje.

     — Jezus umarł za cudze grzechy, ale nie za moje.
     Napisałam te słowa
kilka lat wcześniej jako deklarację istnienia, jako przysięgę, że będę brała odpowiedzialność za własne czyny. Jezus Chrystus był człowiekiem, przeciwko któremu warto się buntować, bo sam był buntownikiem
.

*

*

     — Jesteś smutna? — spytał.
     — Jestem gotowa — odpowiedziałam
.

*

Robert nauczył mnie tego, że sprzeczność jest często najlepszą drogą do prawdy.

*

     — Nie potrafię – powiedziałam. — Nie wiem, co napisać.
     — Cokolwiek — odparł Sam. — Gdy się improwizuje, nie można popełnić błędu.
     — A jeśli to sknocę? Jeśli schrzanię rytm?
     — Nie schrzanisz — zapewniał. — To jak gra na bębnach. Wypadasz z rytmu, nabijasz nowy
.

*

Zawsze pojawi się coś nowego, tego możemy być pewni.

*

Każdy, kto tu zawija, jest kimś — nawet jeśli dla świata jest nikim.

Patti Smith, Poniedziałkowe dzieci, przeł. Robert Sudół,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.
(wyróżnienie własne)

*

Patti Smith, People Have the Power.
[I am this Patti Smith's song… found it here]

wtorek, marca 20, 2018

(2790+2).

w środku nocy Heniutka przez sen potężnie westchnęła. zaflirtował ze mną ten dźwiękowo-kinestetyczny drobiazg. poszłam za nim. i znalazłam perłę.

to wszystko, co się dzieje, nie jest przeszkodą, lecz
ma ogromny sens w moim stawaniu się, ale i
w byciu już dziś tym, kim i czym chcę być.

środa, lutego 28, 2018

2766. pomiędzy

1. zobaczyć, żeby uwierzyć.
2. uwierzyć, żeby widzieć.

zapisałam. tym dla mnie są moje studia. punkt pierwszy wypełnił się do cna. utknęłam w przestrzeni między punktem pierwszym a drugim? ile to żre energii!

folguję sobie. już to widzę. może już starczy?

środa, stycznia 24, 2018

2732. u Akuszera

 wpis przeniesiony 6.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

     — krytyk wewnętrzny gada o sobie i o innych. nic nie wie o tobie. jaka jesteś bez niego? narysuj… poczułam. narysowałam. coś we mnie uśmiecha się wciąż.


jestem wielka, nieograniczona i… różowa!

*

a na pleckach od dwóch dni wściekle różowe,
dziewczyńskie tejpy. przypadek? ;)
akurat! tylko synchroniczność.

czwartek, grudnia 07, 2017

2680. Między przystankami

Zobaczyłem anioła w marmurze i rzeźbiłem,
dopóki go nie uwolniłem
.

Michelangelo Buonarroti

*

Zobaczyłam swoją przyszłość i nie ustanę,
dopóki nie stanie się moją teraźniejszością.

Przeczytałam pierwsze. Przyszło do mnie drugie i uśmiechnęło mnie, i zainspirowało, i przyrzec kazało, że… tak! Jedno i drugie z samego rana w tramwaju.

*

Zobacz swoją przyszłość i nie ustawaj,
dopóki nie stanie się twoją teraźniejszością
.

Jabłoń

środa, listopada 15, 2017

(2652+1). Perspektywa

 wpis przeniesiony 4.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

à propos.
łatwiej budować na bazie dobra w nas — umiejętności, postaw.
niż po raz milion trzysta pięćdziesiąt dwa tysiące miliard pierwszy
zaczynać od zera i fundamentów, próbując za każdą cenę zaprzeczać
umiejętnościom i postawom, mocy wewnętrznej i zdolnościom.

czwartek, października 26, 2017

czwartek, października 19, 2017

(2609+1). Najmojszy cyt-lagom

 wpis przeniesiony 3.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Te cytaty zabieram na Drogę ku zdrowiu, ku sobie, ku temu wszystkiemu, czego dziś wyobrazić sobie nie umiem.

Tworzymy domy, które są odbiciem nas jako ludzi.

*

Nasze osobiste drogi do dobrego samopoczucia są unikatowe i wymagają świadomości tego, w jakim punkcie życia się znajdujemy i czego nam brakuje na danym etapie.

*

Mój osobisty lagom nie jest twoim lagom.

*

Oczekiwanie na coś dobrego nigdy nie jest zbyt długie.
przysłowie szwedzkie

*

Zachowanie właściwego tempa to sztuka.

*

To, czego chcemy, bywa cienką zasłoną przykrywającą to, czego naprawdę potrzebujemy — tym samym zajęcie się podstawowymi potrzebami może jednocześnie zaspokoić nasze zachcianki i przybliżyć do pełni szczęścia. To jest właśnie sedno lagom: chodzi o to, by upewnić się, że realizujemy nasze potrzeby w taki sposób, by osiągnąć pokój i pełnię, niezależnie od tego, czego chcemy w życiu.

*

Każdy człowiek tworzy swoje własne szczęście.
przysłowie szwedzkie

Lola A. Åkerström, Lagom. Szwedzki sekret dobrego życia,
przeł. Natalia Mętrak-Ruda, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

(tamże)

wtorek, października 17, 2017

2605. Kolejne stopnie wtajemniczenia w życie

 wpis przeniesiony 3.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

życzliwość wobec zwierząt.
życzliwość wobec ludzi.
życzliwość wobec tego,
     co przydarza się ludziom.

łatwiej pomyśleć, niż w słowa ubrać.
łatwiej napisać, niż zrobić.
łatwiej deklarować, niż poczuć.
ale przychodzi chwila i zasłona znika…

*

Wczoraj, kilka godzin później przeczytałam te słowa i uśmiechnęłam się… do własnego życia, doświadczenia, trudności. Uśmiechnęłam się z wdzięcznością.

Sprawy pewnego dnia dojrzewają i odpowiadają na pytania.

Sándor Márai, Żar, przeł. Feliks Netz,
Czytelnik, Warszawa 2015.

*

Wczoraj, kilka godzin wcześniej zachwycił mnie zderzak. Wtedy nawet nie przeczuwałam stopni życzliwości. Chciałam mieć zdjątko.

poniedziałek, października 16, 2017

2604. Z podróży ku Nieznanej

 wpis przeniesiony 3.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Przygoda zaczęła się jak zwykle, nim dostrzegłam pierwsze subtelne sygnały zmiany. Wielki sygnał, który w końcu dostrzegłam, potraktowałam ze zdziwieniem i pewną nieufnością: chora ja czy co? A było tak.

Facet i jego ratlerek. Rzadko, ale jednak, na porannym spacerze nieprzyjemność miałam od lat. Facet, biorąc pieska na ręce (na widok Heniutki pięćdziesiąt metrów dalej), budził we mnie figurę oenerowca-homofoba, bo jak facet może mieć takiego psa! Mordercze instynkta miałam wszystkie całkiem na wierzchu. I tak przez lata. Nie docierało do mojej łepetyny coś, co w przypadku jorków dotarło, że może człowiek bierze na rękę swojego niewychowanego psa, bo nie chce, by bez sensu rzucił się na Heniutkę. Nie docierał głos krytyka wewnętrznego: zazdrościsz skurwysynowi, że może psa na rękę wziąć, hahaha! Taki był kontekst, nim zdarzyło się to, co niepojęte. A było tak.

Dwa, trzy tygodnie temu, o poranku z Heniutką poszłyśmy na spacer. Mężczyzna, ratlerek (kura przez wu — jak ciężko mi wymówić to słowo!), kontekst — zupełnie bez zmian. Tylko ja jakaś dziwna. Nie trafia mnie szlag, gdy piesek ląduje na ludzkich rękach. Dziesięć metrów od człowieka, z uśmiechem i szczerze mówię mu dzień dobry. Nie odpowiada — nie słyszy, ignoruje, nie wie, co z tym zrobić; nie wiem co. A ja nie obrażam się; uśmiecham się od ucha do ucha do jego oddalających się pleców i mam się świetnie. I dociera do mnie, że to, co zrobił; to, co mógł zrobić; to, czego nie zrobił — to wszystko nie ma żadnego znaczenia! Intencja, z jaką powiedziałam dzień dobry, była dla mnie najważniejsza.

Byłam zadziwiona sobą, nieufna wobec siebie, chora ja czy co? Ale udawać, że scena nie miała miejsce, nie dało się. Tak zaczęło się coś dziwnego, podejrzanego chwilami, ale jak pięknego! Bo intencja jest ważna — czasem najważniejsza!

poniedziałek, października 02, 2017

(2580+2). Literki na czarną godzinę

 wpis przeniesiony 3.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Kaprysik czytała i mignęła mi ta informacja. Weszłam na Jej blog, by przeczytać Jej wrażenia, a potem co czyta. Tak napatoczyłam się na minirecenzję książki, którą zapragnęło przeczytać kopytko, gdy tylko przeczytałam słowa: [Autor] opowiada, jak płakał ze szczęścia 20 km przed metą, jak pięknie wyglądały gwiazdy na niebie. Więcej nie trzeba mi było, by klik, klik i czytałam, i skrzydła mi rosły, a kopytko było w zachwycie, że taaaaka książka przykuła jego uwagę.

[…] kiedy wali nam się cały świat, zazwyczaj nie ma już nic, co można zrobić. Wtedy zostaje nam już tylko jedno wyjście: dać z siebie to, co najlepsze i czekać, aż intuicja poprowadzi nas dobrą ścieżką.

*

Jak mawiał mój dobry przyjaciel, zwycięstwa uczą nas niewiele; natomiast kiedy nic się nie układa, kiedy pojawiają się trudne sytuacje, z których trudno jest wybrnąć, kiedy próbowałeś podnieść się sto razy i sto razy na nowo upadałeś, a za sto pierwszym udało ci się znaleźć rozwiązanie, wtedy właśnie znajdujesz coś pozytywnego, wtedy dojrzewasz i poznajesz siebie.

*

Dopóki nie wrócisz ze szczytu, nie możesz przygotować się na nową wspinaczkę.

*

[…] najsilniejszy jest nie ten, kto przybywa na metę jako pierwszy, lecz ten, kto czerpie największą radość z tego, co robi.

*

[…] zwycięstwa są tam, gdzie człowiek chce je widzieć.

*

[…] znaleźć to, za czym podążam, albo to, co podąża za mną.

*

Obuwie wiele o nas mówi: czy lubimy chodzić, czuć się wygodnie, czy wolimy czuć się wysocy, czy wolimy miasto, czy przyrodę

*

Wygrana oznacza zmianę snu w rzeczywistość.

*

Nadchodzi w życiu taki dzień, kiedy musisz zdecydować, do którego pociągu chcesz wsiąść, a kiedy już w nim jesteś, nie możesz myśleć, co by się stało, gdybyś wsiadł do innego. Trzeba czerpać radość i maksymalnie wykorzystywać wszystko, co oferuje nam dany pociąg. Nie możemy poznać tego, co skrywają pozostałe, chociaż wiele razy obudzimy się w nocy, bo śniło się nam, że są lepsze. W rzeczywistości perfekcja istnieje tylko w nas samych, w tym, co sami uważamy za perfekcyjne. Wszystkie ścieżki powiodą nas w różne miejsca, ale to nasze kroki pozwolą nam znaleźć szczęście.

Kilian Jornet, Biec albo umrzeć,
przeł. Barbara Bardadyn, Sine Qua No, Kraków 2013.
(wyróżnienie własne)

2580. Motto na drogę

 wpis przeniesiony 3.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Szukałam? Nie. Raczej przeczuwałam, że gdzieś są słowa, które mogą i będą chciały mi towarzyszyć w roku akademickim, który się zaczął. Znalazły mnie i czuję, że są najwłaściwsze na drogę, w którą ruszyłam.

[…] wyjątkowym […] stanie się ten, który będzie w stanie płynąć w wodach zawiłości i bałaganu, czyniąc łatwym to, co wydaje się trudne, widząc porządek w środku bałaganu. Jednostki kreatywne szukają nieporządku, żeby móc badać wszystkie zakątki wykraczające daleko poza granice świadomości, podążając za irracjonalnymi siłami.

Kilian Jornet, Biec albo umrzeć,
przeł. Barbara Bardadyn, Sine Qua No, Kraków 2013.

środa, września 20, 2017

2562.

przyszły do mnie słowa. przyszło zrozumienie tego, co się ze mną dzieje.

czego potrzebuję?
co jest dla mnie teraz ważne?

*

potrzebuję uważności,
      nie dyscypliny
.

*

Video, Dobrze, że jesteś.

…słyszę głos, za którym idę…