Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zauroczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zauroczenia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, listopada 28, 2019

3559. Chwile z moimi Mistrzami

do tej pory w tym miejscu widziałam tylko książki. setki, dziesiątki setek, z których tylko niektóre mam w swojej bibliotece. a wczoraj moją uwagę przykuł rezolutny psi ogonek. musiałam cyk! i wtedy za serce chwyciła mnie i krówka, i kamyki. cyk było nieuniknione. to szczególne miejsce, a wczoraj szczególnie ważna dla mnie praca.

*

jest moim Mistrzem nie z powodu muzyki… łomolę, gapię się w zachwycie, lecząc się Nim dziś ze skurwysyństwa, (wróć! nie mieszaj w to matek), z kurestwa, jakim mnie poczęstowano. kocham patrzeć na to, co wyrabia poza dźwiękami i frazowaniem — kocham na zabój! a miłość leczy najszybciej i najskuteczniej. wyszłam już z szoku poznawczego… tylnym wyjściem. hawk!

Bobby McFerrin, Improvisation at
The Kennedy Center
, 16/01/2012.

wtorek, grudnia 01, 2015

(1560+1). Drugi brzeg

 wpis przeniesiony 17.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Litery. Jak się powiedziało ‘a’, to trzeba powiedzieć ‘b’, a potem całą resztę alfabetu. Tak mówią niektórzy.

Słowa. Po słowie to oni są od kilkunastu lat, paru miesięcy i kilku dni. Po czynach też. Wiele słów razem wypowiedzieli w życiu. Za wieloma stanęli murem. Wielu mówią jednogłośnie nie.

Zdania. Akapity. Cała… niewinna dla jednego, dla drugiego wręcz przeciwnie …opowieść. A potem już tylko prędkość niczym nieograniczona. Krzyk. Cisza. Dobranoc. Noc.

Pustka. Dojmująca. Oczy zbyt szeroko otwarte. Samotność. Czas zatrzymany. Koniec świata. Głębiej i głębiej trzeba iść. Jest! Bingo! Odnalezione. Odkryte. Odszyfrowane.

Dystans. Dystans wobec innych. Dystans wobec siebie. Potrzebny. Koi. Leczy zranienie. Daje przestrzeń. Ot, taki zwykły cud.

czwartek, marca 26, 2015

1286.

 wpis przeniesiony 14.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

jechałam rano na staż. mogłam głowy znad książki nie podnieść. mogłam. ale podniosłam. między przystankami w oknie tramwaju zobaczyłam coś fantastycznego. podjęłam decyzję, że jak będę wracać zatrzymam się i zrobię focię. zrobiłam.

zamyśliłam się. gdy już z fotografią w kieszeni siedziałam w tramwaju. w moim przypadku pierwszy krok jest bardzo często krokiem w tył...

niedziela, listopada 23, 2014

(1183+1). Radykalnie

Radykałka?
// Uzupełnij poniższe zdanie.

Chcę być ______
        i z tego żyć.

Radykałka!
// Nie uzupełniaj poniższego zdania.

Chcę być
        i z tego żyć.

środa, listopada 19, 2014

1181. Wężykiem, wężykiem!

smutek. nie wiadomo skąd. nie wiadomo dlaczego.
trudne pytania. chwilowe odpowiedzi głęboko w milczeniu ukryte.
z całym tym kramem, w samym jego środku po prostu byłam.

*

a dziś z rana, jak co tydzień, zajrzałam do Gepardzicy.
lepszego momentu dla mnie i tych słów nie było.
dziękować, dziękować, dziękować.
za Gepardzicą powtórzyć: wężykiem, wężykiem...

nieważne co robisz, ważne kim jesteś, jak to robisz...

(źródło: Gepardzica)

*

Hang Massive, Once Again.

czwartek, lipca 31, 2014

1086. Kudłate Życie (epizody)

 wpis przeniesiony 10.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

#1

Upał. Trzyma. Dwa dni temu o 18.30 miałyśmy się zameldować u psiej pani alergolog na odczulanie. A upał wściekły nic sobie nie robił z wizyty lekarskiej. Dwoma tramwajami w każdą stronę trzeba było jechać. Ale, ale. Kudłata ma jeden gadżet. Kupioną w zeszłym roku za wielką wodą kamizelkę chłodzącą. Dwie godziny przed wyjściem z domu namoczyłam oną. Wody naciągnęła. Ciężaru nabrała. W zamrażalniku zaległa. Przed wyjściem na grzbiet Suki wrzuciłam.

Gdy wracałyśmy od pani doktor, coś mnie tknęło, by zrealizować psią receptę w pobliskiej aptece. Obejrzałam. Upewniłam się, że nie jest oblepiona kudłatym zakazem. Weszłam z Heniutką. Usiadła grzecznie obok mojej nogi. Pan zrealizował receptę. Podziękowałam, że mogłam z pacjentką wejść. I wmurował mnie pan magister słowami:
     — Psy-przewodnicy zawsze są u nas mile widziani.

Wróciłam do domu i szukać Sadownikowi ułomności we mnie kazałam, które usprawiedliwiałyby słowa pana magistra, bo ja znalazłam tylko profesjonalną psią kamizelkę. Znalazł ułomność nie jedną... Poskarżyłam się telefonicznie Antence. Jak zwykle była sobą i tylko pozytywy umiała znaleźć, że Heniutka niby taka dobrze ułożona... Zadumałam się. W końcu od czego ma się przyjaciół? Nawet jeśli jeden z nich jest współwinnym wszystkiego Małżonkiem.


#2

Nocleg na południu Polski w nadchodzący weekend potrzebny dla dwóch par, w tym jedna z psem. Sadownik wczoraj obdzwonił wiele miejsc. W końcu załatwił. Relację zdawał wieczorową porą. Że zadzwonił tam, gdzie będziemy finalnie spać, i mówi. Że dwie pary. Jedna z psem. I czy tak może być. A na to pan Właściciel:
     — Proszę pana, oczywiście, w końcu pies to też człowiek!

Serce rośnie na samą myśl o weekendzie.

piątek, maja 30, 2014

1050. Wewnętrzne pogaduchy

 wpis przeniesiony 10.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Z samego rana zaległam na chwilę w hamaku i podziwiałam Sadownika, który na drugim końcu saloonu prowadził poważną, zawodową konwersację przez skype’a.

Profesjonalnie. Pewnie. Z poczuciem humoru. Lekko. Czystą przyjemnością było się gapić i strzyc uszami. Mój wewnętrzny krytyk był łaskaw poinformować mnie z troską:
     — Ja osobiście byłbym spięty, gdyby to Sadownika patrzył, jak ty pracujesz.
     — Ja też. — Przyznałam.

Po chwili oboje zauważyliśmy, że choć znamy wiele sadowniczych wad, w tej konkretnej chwili odkładamy tę wiedzę na bok i podziwiamy kunszt, z jakim Sadownik porusza się od słowa do słowa.

Mój wewnętrzny krytyk po kolejnych znaczących chwilach, gdy dostrzegł moje łzy wzruszenia sceną, którą razem podziwialiśmy, rzekł:
     — Wiesz, przyszło mi do głowy, że może być przyjemnością patrzeć, gdy ty pracujesz.
     — Gdy ty i ja razem pracujemy — poprawiłam mojego wewnętrznego krytyka po raz pierwszy w życiu.

Pozostanie dla mnie tejemnicą, czy zdziwił się bardziej moim uznaniem dla niego, czy faktem, że go poprawiłam.

poniedziałek, kwietnia 28, 2014

(1022+1). Tribute to Lawrence Anthony

 wpis przeniesiony 10.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Amy wspomniała o Lawrence’ie Anthony à propos pola. Zapisałam. Wyszperałam. Wielokrotnie zachwyciłam się aż do łez wielokrotnych. Pozostawiam tu, by nie zgubić, by w razie czego mieć klucz, szybki dostęp, do źródla swojego najgłębszego człowieczeństwa.

piosenka: Labi Siffre, Something Inside So Strong.

You can deny me
You can decide to turn your face away
No matter, because there's....

Something inside so strong

sobota, kwietnia 26, 2014

1020. Cztery ładne cycki

 wpis przeniesiony 10.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Liczby Dwie. Zsynchronizowały zegarki. Spotkały się w dopasowanym sklepie. Przymierzyły. Wybrały. Zakupiły. Ich dotychczasowe doświadczenie spowodowało, że Żadnej z nich nie drgnęło nawet oko, gdy okazało się, że noszą dokładnie ten sam rozmiar. Wyszły.

Na ulicy Jedna powiedziała Drugiej:
     — Miałam ci już kiedyś powiedzieć, że masz ładne piersi.
Mile zaskoczona Druga dziękuje, a w tym czasie przebiegają jej przed oczami lata udręki i niepewności piersiowej. Dziękuje jeszcze raz.

Pierwsza dodała z radością w głosie:
     — I proszę, miałam kupić nowy stanik, a wyszłam ze sklepu z ładnymi cyckami.

Szczęście dzielone na dwa smakuje jak mnożone razy nieskończoność.

czwartek, stycznia 30, 2014

949. I? F jak coaching

 wpis przeniesiony 9.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Coaching metodą psychologii zorientowanej na proces jest „niebezpieczny” w równie dużym stopniu co giender. Drzewko przekonuje się o tym na własnej skórze, ponieważ szkoleniowo, raz w miesiącu, jest osobą coachowaną. I?

I uznało, że koniec z włosami do pasa. Długość nie przeszkadza, ale gumka do włosów już bardzo. A do celu, który sobie obrało po prostu ma się nijak, jeśli nie w poprzek. I?

I dwa tygodnie temu na eFce (Sadownik przyznał się, że Ryjownik działa mu na nerwy) notkę zostawiło, że poszukuje Fryzjera-mężczyzny z Fantazją, która zaakceptuje Fakt, że tylko grzebień wchodzi w rachubę, żadnego układania włosów co rano nie będzie. I?

I osiołkowi, a w zasadzie oślicy, w żłobie dano... cztery dobre namiary. I?

I przyszedł wtorek. I wiedziała, że to właśnie dziś chce mieć obcięte włosy. I?

I... pierwszy fryzjer już nie pracował tam, gdzie pracował do tej pory. I?

Drugi fryzjer miał być w pracy w środę i piątek, ale w te dni Jabłoń ma przecież napięte, inne plany. I?

Jabłoń jakoś dziwnie uradowana, że pierwszego i drugiego nie ma. I?

I dzwoni do trzeciego. Odbiera kobieta. Konsterna. Udało się jednak paniom ustalić, że o fryzjera-mężczyznę chodzi i że On może, ale jest tylko jedna dostępna tego dnia godzina, 14.30. Drzewko wzięło termin w podskokach. I?

I poleciało. I nie żałuje. I jest zachwycone. I tylko grzebień. I?

I Panu Fryzjerowi, gdy zapytał, co robią, Drzewko opowiedziało szaradę: dla Sadownika jak najdłuższe, a Jabłoni wszystko jedno, byle bez gumki i żeby na głowie był lekki bałagan. I rzecze On, po tym jak obrócił fotel z drzewną zawartością w swoją stronę:
— Wiem, że to głupio zabrzmi, ale proszę rozsunąć nogi i głowa między nogi.

I pooooooszło! Różnie, piętnaście-dwadzieścia centymetrów piór na podłogę. I?

I nigdy w życiu Drzewko nie było tak zachwycone swoimi włosami.

(I? F z Fantazją)

poniedziałek, grudnia 09, 2013

916. Ku pamięci, ku przestrodze

 wpis przeniesiony 9.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Klasyka gatunku:
     — Mocne strony?
     — A, B, C, D... — wymienia.
     — Słabe strony?
     — Z, Y, X... — podaje po zastanowieniu się.

*

Nigdy wcześniej w życiu nie otrzymałam tak pięknej, precyzyjnej odpowiedzi:
     [...]
     — Słabe strony?
     — To przesadzone mocne strony — usłyszałam.

*

Nie tylko piękna odpowiedź, ale również wyjątkowo prawdziwa po zgeneralizowaniu, bo przykłady można mnożyć:
pracowity, super, ale pracoholik?
     otwarty, fajnie, ale naiwny?
     opiekuńczy, tak, ale nadopiekuńczy?
     zainteresowany vs wścibski?
     i te pe, i te de.

niedziela, października 27, 2013

878. W Trójcy jedyne

 wpis przeniesiony 8.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Rozczarowałeś swoich rodziców?
Nie przeskoczyłeś poprzeczki?
Nie spełniłeś ich oczekiwań?

Od środy towarzyszy mi ta część mnie, która jest Trzyletnią, Fantastyczną Dziewczynką, która o dwudziestej pierwszej wkracza do salonu pełnego dorosłych, wykorzystuje swój niebywały urok osobisty, by móc posiedzieć tam do północy. Ta dziewczynka nie może rozczarować, nie jest zainteresowana poprzeczkami i oczekiwaniami. Ona pewnie i z niebywałym wdziękiem idzie przez życie...

*

Rozczarowałeś swoich rodziców?
Nie przeskoczyłeś poprzeczki?
Nie spełniłeś ich oczekiwań?

Rozczarowałam i nie spełniłam oczekiwań. Nie wyjechałam na stałe do lepszego kraju, w którym więcej szacunku do człowieka, do pracy, do świata, gdzie potencjalnie lepiej by mi się żyło. W piątek odkryłam tę część mnie, która rozczarowała; która, jak się okazało, wierzy całkiem na serio i głęboko, że nie dość dobra byłam, jestem, skoro nie wyjechałam do lepszego kraju, w którym...

Trzyletnia Fantastyczna Dziewczynka rzuciła okiem na Część Rozczarowującą. Przysiadła się. Uśmiechnęła i zakomunikowała:
— Mnie zachwycasz. To On chciał wyjechać, a ponieważ tego nie zrobił, wcisnąć ci swoje pragnienie chciał. Spójrz, jak cudnie świat pomagał ci przez lata, byś nie wyjechała i została na swojej Drodze. — A gdy ostatnie słowo wybrzmiało, dodała:
— Idziemy stąd?

I poszły wszystkie tsy: Dziewczynka, Część i ja... fantastyczne, cudne, właściwe... poszły fantastyczną, cudną, ich jedyną i najwłaściwszą Drogą...

*

Rozczarowałeś swoich rodziców?
Nie przeskoczyłeś poprzeczki?
Nie spełniłeś ich oczekiwań?

Gratulujemy! Nie ustawaj!

*

Jabłoń:
(podzieliła się swoim odkryciem)
Rozczarowałeś swoich Rodziców?

Sadownik:
No, ba!

Jabłoń:
Gratuluję Panu, gratuluję!

czwartek, października 24, 2013

876. Między słowami a sierścią

U Pani Profesor od psich zdjęć znalazłam. No i nie mogę przestać zachwycać się przewrotnością tych słów. Niech tu pozostaną, by nie pogubić...

poniedziałek, września 02, 2013

(835+10). Ukręcić bacik na marzenia, ale już!

 wpis przeniesiony 8.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Jestem okropnie monotematyczna.
Nie! Ta książka jest o bieganiu przy okazji.

Bieganie jest w niej tylko okazją do zmiany... wszystkiego! Nie od razu, ale powolutku, dzień po dniu. To książka o niemożliwym, które nabiera rumieńców możliwego. To książka, która zmusza do zadania sobie pytania: noooo, to o czym marzysz? Pytania, które uruchamia następne. Co jeszcze chcesz w tym życiu zrobić? Kiedy? Co robimy już dziś? Bo życie to nie myślenie o myśleniu czy myślenie o działaniu — życie to działanie, wdech, wydech i... wio! Bo Życie jest Magią. Uwielbiam to czuć.

Ta książka jest też o... jedzeniu, oczywiście!

Każdy z nas ma w sobie dość siły, by podjąć próbę zrobienia czegoś, o czym sam nie wie, czy zdoła to osiągnąć. Może to być przebiegnięcie mili, udział w biegu na dziesięć kilometrów albo na sto mil. Może to być zmiana zawodu, schudnięcie o dwa kilo, wyznanie komuś miłości.

*

Dodatkowe utrudnienie tylko pomaga. Zawsze pomagało, wreszcie do tego dochodziłem. Żadne moje „dlaczego?” nie przyniosło mi spokoju ani nie doczekało się odpowiedzi. Ale samo pytanie — i robienie — zrobiło coś we mnie, dało początek czemuś silnemu.

*

[...] możesz się wlec, rozpaczać, schrzanić coś i popaść w jeszcze większą rozpacz, a jednak prawie zawsze dostajesz drugą szansę. Ocalenie jest zawsze w twoim zasięgu.

*

[...] gdzie jest moja granica? Czy mogę ją poznać inaczej, niż tylko starając się ją przekroczyć? [...] każdy, kto ma tyle szczęścia, że może sięgać poza swoją strefę bezpieczeństwa, jest w stanie postawić sobie to pytanie i na nie odpowiedzieć.

*

Tonto, mój pies nie musiał się niczego uczyć, aby poznać swoją prawdziwą naturę. Ja — owszem. [...] Pościgaj się ze swoim psem (czy on wygląda na zmartwionego?).

*

[...] bazylia to koronowana głowa wśród ziół; jej nazwa pochodzi od greckiego słowa basileus, czyli król [...].

*

Zwierzyłem się Tony’emu, że moim zdaniem miłość nigdy nie trwa wiecznie, a ludzie robią z niej nie wiadomo co. Odparł, że nie mam racji, bo miłość jest wszystkim.

*

Każdy z nas czasem przegrywa. Nie udaje nam się zdobyć, czego pragniemy. Przyjaciele i osoby, które kochamy, odchodzą. Podejmujemy decyzje, których później żałujemy. Staramy się ze wszystkich sił, ale rezultat jest opłakany. To nie przegrana definiuje nas jako ludzi, lecz to jak przegrywamy, i to, co potem robimy.

*

Możemy żyć tak, jak to miało być: prosto, szczęśliwie, na ziemi i z ziemią. Możemy żyć, przekuwając trud w czystą radość.

*

     — Po jednym kroku — powiedział Dean, kiedy zawahałem się i zachwiałem. — Skup się na tej chwili.

Scott Jurek, Steve Friedman, Jedz i biegaj. Niezwykła podróż
do świata ultramaratonów i zdrowego odżywiania
,
Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2012.

piątek, sierpnia 30, 2013

842. Uczta zmysłu niejednego

 wpis przeniesiony 8.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Zapytał:
     — Góra czy dół?
     — Góra — odpowiedziałam.
     — Bo nie mogłem się zdecydować.
     I ruszyło, rozbrzmiało, w inny wymiar mnie zaprosiło.

Słyszałam to już kiedyś u Osti. Zwykle nie pytam, kto gra, kto śpiewa — delektuję się niespodzianką, chwilą, nieprzywiązywanie się ćwiczę. Tym razem zapytałam, bo to był drugi raz. Znaczący raz! Kręgosłup na stole Osti w opiece zostawiłam. Zaproszenie przyjęłam. Udałam się w rzeczywistość inną.

Gdy tylko wróciłam do domu, szukać zaczęłam. Zamówiłam u Sadownika i jego amazońskich mocy. Pogrzebałam i znalazłam tymczas jutubowy i łomolę...

Michel Godard, A Trace of Grace (Monteverdi).

poniedziałek, sierpnia 26, 2013

(835+1). Synchroniczności ślad

Usłyszałam, zapisałam...

*

Przeczytałam, przepisałam...

[...] bezpieczeństwo to nie tylko iluzja,
ale również unik.

Rich Roll

835. Topografia gatunków literek

 wpis przeniesiony 8.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Półka na książki. Reportaż, który płynnie przechodzi w prawdziwe historie ludzi i psów. Te sąsiadują bezproblemowo z książkami dotyczącymi wychowania psów — w większości wydanymi przez to samo wydawnictwo. Psie, kocie, końskie wydawnictwo — myślałam o nim jeszcze dwa tygodnie temu, ale przecież zmiana goni zmianę. Ostatnimi czasy sierściuchowe książki zaczęły sąsiadować z szympansami, a zaraz potem z etyką i żywieniem dokonując znaczących zmian w moim życiu.

Jakieś trzy tygodnie temu wpadły mi w oczy słowa informujące, o mającej się w tym wydawnictwie ukazać, dzień przed długim weekendem, książce, nie o psie, lecz o „ludziu”. Ludziu szczególnym, co uświadomił sobie swoje tarapaty około czterdziestego roku życia, gdy miał kilkanaście kilo za dużo, a za sobą doświadczenie alkoholizmu. Nabyłam. Zaraz po długim weekendzie odebrałam. Wpadłam jak śliwka w kompot, a książka ta wylądowała zaraz obok tych z żywieniem, choć pewnie lepiej by się czuła stojąc koło książek Osiatyńskiego. To książka o sile ducha, o mocy, którą ma każdy z nas. To również książka o jedzeniu.

Skończyłam ją dziś rano.
W okolicach południa kupiłam masło migdałowe. Palce lizać!
Co za książki wpadają mi w ręce w tym roku!

*

     — Musisz po prostu zmienić wszystko, Rich. Nic więcej.
     Stan nie zamierzał owijać niczego w bawełnę.

*

[...] słowo „weganizm” jest obciążone znaczeniowo: mówi nie tylko o reżimie żywieniowym, lecz także sugeruje pewien kodeks etyczny i określoną postawę polityczną. Ciążący na tym słowie stygmat działa odpychająco na bardzo wiele osób, dla których nader pożyteczne mogłoby być to, co słowo to w istocie oznacza.

*

Kiedy tego ranka kołysałem się na falach, miękkich i ciepłych, przypomniały mi się słowa Daphne Rose Kingmy: „Poddanie się to przepiękny moment, gdy z wdzięcznością, radością i wiarą padasz w trakcie lotu, czując, że złożony zostałeś w niewyobrażalne objęcia. Poddać się — to powierzyć siebie, nawet jeśli nie jesteś pewien owych objęć. To ustokrotniona ufność, która nie chwyta się kurczowo myśli o wyniku, bo przepojona jest wiarą, że także wtedy, gdy nie osiągniesz tego wyniku, to rozwiązanie było najdoskonalsze”.

*

Życie to długi, skomplikowany marsz. Przemierzyłem bardzo różne drogi, niektóre kręte, niektóre jasne i proste, niektóre ciemne i wstydliwe. Jest to opowieść o facecie, który zbudził się pewnego ranka i stwierdził, że od zbyt wielu lat idzie tą samą wydeptaną ścieżką. Wszyscy na niej byliśmy. I aż nazbyt wielu z nas nie widzi możliwości zejścia z niej, a co dopiero mówić o jakiejś nowej trasie, na której byśmy bardziej się spełniali jako osoby. [...] Tam jednak, gdzie przeszkody, tam możliwość wzrastania, bez wzrostu zaś nie ma życia. Dlatego też dopracowałem się takiej mantry: „Rób, to co kochasz, kochaj tych, na których ci zależy, i to, na czym ci zależy, służ pomocą innym i pilnuj, byś zawsze wiedział, że jesteś na właściwej drodze”.
     Także i na ciebie czeka nowa droga. Trzeba się tylko za nią rozejrzeć, a potem — zrobić pierwszy krok. Na początek wystarczy powstać i wytrwać, a ten pierwszy krok stanie się gigantyczny. I wtedy pokażesz, kim naprawdę jesteś.

*

W sumie cała rodzina w coraz większym stopniu zaczęła traktować radzenie sobie z trudnościami bardziej jako wspólną grę niż uciążliwą zmorę, a ton wszystkiemu nadawała przede wszystkim Julie.
     — Czego na brakuje? — powtarzała. — Jesteśmy zdrowi, kochamy się, żyjemy według reguł, które ustaliliśmy. To jest najważniejsze, a cała reszta to tylko dodatki.

Rich Roll, Ukryta siła. Jak stałem się jednym z najsprawniejszych
ludzi na świecie i odnalazłem siebie
,
Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2013.

środa, sierpnia 21, 2013

830. Drogi błogosławione

 wpis przeniesiony 8.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Droga. Własna. Dziwna, mówią. Pokręcona. Nieergonomiczna społecznie. Droga, a na niej szczęście. Spersonalizowane. Prywatne. Subiektywne. Niemierzalne. Droga. Zakręty. Zawirowania. Meandry. Wątpliwości. Może inna byłaby lepsza? Cudza. Oczywista. Prosta. Społecznie zachwycająca. Nie. Nie. Nie. To tylko ułuda. Pamiętaj!

*

Uwielbiam książki, które karmią me marzenia, które podważają oczywistości zmieniając w oka mgnieniu rzeczywistość. Dawkuję sobie tę lekturę niczym lekarstwo na zarazę pewniaków, starych, dobrych rozwiązań, które w moim przypadku nie skutkują. I całe szczęście, że nie skutkują! Od tygodnia, wciąż i na nowo, zachwycają mnie poniższe słowa.

“That would never work in the real world.” You hear it all the time when you tell people about a fresh idea.
     [...]
     The real world isn’t a place, it’s an excuse. It’s a justification for not trying. It has nothing to do with you.

Jason Fried, David Heinemeier Hansson,
Rework. Change the Way You Work Forever,
Random House, London 2010.
(wyróżnienie własne)

— To nie ma prawa działać w realnym świecie. — Słyszysz wciąż, gdy opowiadasz ludziom o swoim nowym pomyśle.
     [...]
     Prawdziwy świat to nie miejsce, to wymówka. To usprawiedliwienie, by nie próbować. To nie ma nic wspólnego z tobą.

(tłum. własne)

*

Niezmiennie, od wielu już książek, zachwyca mnie fakt, że te anglojęzyczne mogę zwyczajnie zamówić w polskiej księgarni. Fajnie jest żyć w takich czasach...

Dotarło do mnie, że tłumaczenie nie uwzględnia kulturowego tła i brzmi wobec tego beznadziejnie głupio — czy my zdradzamy się z naszymi pomysłami tak namiętnie? Czytanie po angielsku przenosi do świata innych możliwości. Można wskoczyć tam i przynieść sobie tutaj nowy budulec własnej Drogi.

wtorek, sierpnia 06, 2013

(815+1). Poseminaryjnie

 wpis przeniesiony 8.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Ułamek sekundy z minut, które pracowałyśmy w Trójkę. Te dwie Dziewczyny wyciskają ze mnie wszystko co najlepsze, obdarowują mnie magią możliwości, wywołują radość i uśmiech od ucha do ucha. Czarodziejki! Po prostu Czarodziejki!

Ułamek sekundy, którego nie widziałam, gdy trwał, bo z góry Sunix wygląda zupełnie inaczej...

piątek, sierpnia 02, 2013

(804+11). Mniej więcej...

 wpis przeniesiony 7.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Otrzymałam wczoraj te piękne, mądre słowa...
równie piękne i mądre jak tamte.

I zachwyciły mnie, ale podjęłam decyzję,
że do niedzieli będę kimś mniej.

Odkładam na bok siebie tęskniącą, sprzątającą,
liczącą, czytającą, i te pe, i te de.

Już za chwilę będę już tylko psiarą...