Pokazywanie postów oznaczonych etykietą degusta-hura!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą degusta-hura!. Pokaż wszystkie posty

piątek, lutego 20, 2026

6020. Czekariat (CXXXIV)


fot. Pati, fragment.

W życiu, w tym prawdziwym – żadnych chronometrów, żadnego ścigania się, żadnych zawodów: kto szybszy, sil­niejszy, skoczniejszy i temu podobne, żadnych prze­gry­wa­ją­cych. W życiu — sami wygrywający.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.

6018. Z oazy (CDXXI)

To była dla mnie jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w zeszłym roku. Prze­ga­pi­łam ją za młodu, bo ani nie byłam harcerką, ani przy ogniskach nie siedziałam, ani na zajęcia z języka polskiego moja dusza nie kwapiła się chodzić, choć ciało mu­sia­ło tam nie tylko bywać.

To była również pierwsza z najlepszych książek, jakie przeczytam w tym roku. Czy­ta­łam nieśpiesznie, kawałeczkami, które potem długo przeżuwałam. Ma­jąc z ty­łu gło­wy frag­men­ty biografii Stachury, co kilka stron nie­zmien­nie dochodziłam do wciąż te­go sa­me­go wnio­sku. Na­pi­sał tę książkę, ale chyba jej nie czytał, a z pew­no­ścią nie prze­czy­tał jej ze zro­zu­mieniem i czuciem.

Wydana po raz pierwszy w 1979 roku książka nie zestarzała się ani troszkę. Pierwsze trzy wybrane fragmenty pasują jak ulał do świata, w którym przyszło nam żyć w la­tach dwudziestych XXI wieku. Nie zmądrzeliśmy specjalnie przez ostatnie dekady. Raczej zrobiliśmy wiele kroków wstecz.

„Opanujemy przyrodę! Skolonizujemy kosmos! Wszystko nam będzie słu­żyć!” O, nieszczęśliwi szaleńcy, a kiedyż wreszcie spokojnie, szczęśliwie żyć zaczniecie? Wszystkie nieszczęścia, wszystkie wojny — przez was samych. Bezimienne nie macza w tym gigantycznym bagnie krwi ani czubka swo­je­go małego palca.

🖇

Ziemia i niebo wszystkich ludzi wy­ży­wią, i wszystkie stworzenia. Ale nie wyżywią samochodów, motocyklów, telewizorów, tranzystorów, ada­pte­rów, magnetofonów, wzmacniaczy, wyciskaczek, wyżymaczek, mikserów, koktajlerów, horendajlerów, setek tysięcy niepotrzebnych, naj­dzi­wacz­niej­szych przedmiotów, bibelotów, gadżetów, które nam przecież szczęścia nie przynoszą, a których jedyną prawdziwą funkcją jest to, że wzajem za­głu­sza­my się i zaduszamy. Ziemia i niebo nie wyżywią przede wszystkim ar­mat: ziemia i niebo nie są armatnim mięsem dla całej przerażającej sztuki militarnej, sztuki grzebalnej. I to, że tak jest, oczywiście też należy do nie­ska­la­ne­go porządku życia. Jeżeli nie zatrzymacie się, pozabijacie się, po­mor­du­je­cie się, jak już tyle razy, ale życie w tym udziału nie weźmie i ni­gdy nie brało.

🖇

Historia ludzkiej wiary cuchnie od milionów trupów pomordowanych w imię wiary, takiej, innej, czy jeszcze innej, nie ma znaczenia jakiej, bo wszystkie jednakie. Każda wiara poi się krwią, ocieka krwią, opływa krwią, ale niestety nie tonie w tej krwi, lecz rozkosznie pławi się, bo krew jest jej krwawym żywiołem. […]  Bo jest wiara w to, co oznacza się słowami: po­kój, szczęście, wolność, mądrość, które to słowa w ustach każdego wie­rzą­ce­go nie oznaczają nic więcej jak hałas i chaos, lęk i agresję, chci­wość i prze­moc, czego efektem jest obłudna lub jak najbardziej szczera lichwa tonami „ważkich” i imponderabilnych dewocjonaliów zamieniających się — kiedy co pewien czas biją na trwożny alarm dzwony masowego przekazu — w dzi­dy, łuki, miecze, karabiny, granaty, armaty, bomby, hekabomby i hekatomby.

🖇 🖇

Nie ma dziesięciu, nie ma dziewięciu, nie ma ośmiu, nie ma siedmiu takich książek, jak ta, we wszystkich bibliotekach, gdzie popychają się, potrącają wszystkie książki tej starożytnej i nowożytnej cywilizacji.

🖇

Oczywiście człowiek jest zawsze przede wszystkim sam swo­im naczel­nym oprawcą, ale można nieśmiało powiedzieć, że drudzy ludzie dzielnie mu w tym sekundują.

🖇

[…]  macie wszystko to, co chcecie mieć, i macie też wszystko to, czego nie chcecie mieć, bo lękacie się tego, unikając tego, zabezpieczając się przed tym, walcząc o to, żeby tego nie mieć — macie to w sobie, i nawet, „zwy­cię­ża­jąc” — też macie to w sobie, tak jak na każdym pomniku obok „zwycięzcy” figuruje „pokonany”.

🖇

Możesz robić tylko to, co chcesz zrobić lub to, czego nie chcesz zrobić i czego zatem nie robisz, a zatem robisz to, co chcesz. Nie możesz zrobić nic innego.

🖇

Świat nie powstał raz, raz na zawsze. […]  Świat powstaje codziennie, codziennie na nowo, codziennie całkowicie wręcz na nowo.

🖇

Bardzo wiele rzeczy ludzie mówią nie słysząc tego, co mówią. Kiedy ktoś oświadcza: „Musiałem to zrobić, nie miałem wyboru”, to po prostu nie sły­szy tego, co mówi. Gdyby słyszał, co mówi, powiedziałby: „Musiałem to zrobić, miałem wybór”. Bo kiedy ktoś coś musi, to na pewno ma wybór. I dlatego właśnie musi. Musi właśnie dokonać wyboru. Musieć to wybierać (poza tym nic się nie musi). Wybór jest przymusem. A wolność i przymus, czyż mogą mieć ze sobą cokolwiek wspólnego?
     Wybór zawsze jest przymusem. Wybór zawsze jest rozdarciem. Kiedy masz choćby dwie rzeczy do wyboru (nie mówiąc o większej liczbie ele­men­tów) i masz wybrać jedną z nich, czyż nie jest to rozdarcie? Kiedy masz dwie rzeczy do wyboru, już ta sama sytuacja przed dokonaniem wyboru jest rozdarciem. […]  Gdyby była jedna rzecz, nie byłoby tej sytuacji, nie byłoby problemu.

🖇

Myśli, więc nie jest. Myśli, więc nie rozumie. Nie rozumie, czym jest być i czym jest dziać się.

🖇

Nieskończoność tego piekła tkwi w tym, że ponieważ ten człowiek nie widzi, że nie widzi, to jemu wydaje się, że on widzi! On myśli, że widzi, on wierzy, że widzi, on jest dogłębnie przekonany o tym, że widzi, on nie ma w tym względzie najmniejszej wątpliwości. On w ogóle nie zwraca na to uwagi.

🖇

Ale nie widzi się jasno, kiedy jest lęk. Kiedy jest lęk, nie ma jasnego swobodnego pa­trze­nia, a kiedy nie ma jasnego swobodnego pa­trze­nia, jest lęk i szaleją wymysły, i hulają demony.

🖇

Koło nie otwiera się ani się nie zamyka, lecz wtacza się od razu zamknięte. Pomiędzy przyczyną a skutkiem tkwi czas, to znaczy fabuła, historia, pa­mięć, telegraf bez drutu, za pomocą którego przyczyna i skutek wzajem kontaktują się, żeby pocieszać się, żeby oznajmiać sobie, że wszystko gra, niekiedy trochę nie gra, ale to przejściowe, w każdym razie postęp jest, postęp postępuje.

🖇

     — Czy kto szuka, znajdzie?
     — Kto szuka, żeby znaleźć, znajdzie to, czego szuka. Kto szuka, że­by zna­leźć, wie, czego szuka. Kto wie, czego szuka, wcale nie szuka. Kto szuka, że­by zna­leźć, już znalazł. Co znalazł? Znalazł to, o czym już wiedział, co już znał, co już w myślach miał. Co znalazł? Nic nie znalazł.
     Kto szuka, żeby znaleźć, nie znajdzie. Bo tego, co jest nieznane, co nowe, co całkowicie wręcz inne — nie da się szukać. […]  Może znaleźć to tylko ten, kto nie szuka, lecz sam jest szukaniem, stanem szukania, pasją szukania, rozdzierającą tęsknotą szukającą. Szukającą nie wiadomo czego. Wiatru w polu.

🖇

     — Niekiedy czuję w sobie jakiś jakby błysk jasności. Jakbym coś wiedział, ale nie wiem co; jakbym coś rozumiał, ale nie wiem co. To nie daje się w ża­den sposób zatrzymać ani nie można tego w żaden sposób wywołać czy przy­wołać. Co to może być?
     — To jest, rzecz jasna, błysk. […] 
     To się nie daje w żaden sposób zatrzymać ani nie można tego w żaden sposób wywołać, bo to jest od ciebie niezależne. […]  To świetlna drobinka, świetlny nieskończenie mały „punkt”. Nie ma nic mniejszego. I to jest naj­więk­sze, bezgraniczne, bez wymiaru. Nie ma nic większego. […]  Cokol­wiek o tym powie się, nie jest tym. Bo to jest poza słowami.

🖇

Bo w życiu nie ma dwu jednakowych źdźbeł trawy, dwu jednakowych liści, dwu jednakowych płatków śniegu, dwu jednakowych obłoków, dwu jed­na­ko­wych „bliźniaków” i tak dalej, tymczasem wszystkie Ja są identyczne, choć każdemu Ja wydaje się, że jest różne od Ja drugiego.

🖇

Jesteś naszpikowany sprzecznościami. Twoja istota to wręcz istota sprzeczności. Na pewno chcesz być tym, kim na pewno jesteś, ale oto jednocześnie bywasz niekiedy dla siebie nie do zniesienia.

🖇

     — Czym jest ruch?
     — Ruch jest materią.
     — Ruch też jest materią? Jak kolor, dźwięk, woń i smak?
     — I dotyk.
 
     — W jaki sposób ruch może być materią? Jaka to materia? Jaki rodzaj?
     — Ruch jest materią pomiędzy przeciwieństwami. Prze­ci­wień­stwa są jednym.

🖇

Posłuchaj. Potrzeba nie może być nigdy do końca za­spo­ko­jo­na, bo „za­spo­ko­jo­na” potrzeba wywleka z siebie kolejne potrzeby niezaspokojone. To jest reakcja łańcuchowa. To jest łańcuch. Coraz dłuższy i coraz pokrętniejszy, i który nie może nigdy się od-łańcuszyć.

🖇

To nie są paradoksy. To są kwiaty 
nieznanej ci rzeczywistości.

🖇

Zawsze, kiedy tylko czułem, jak zbliża się, jak nadchodzi, jak nadciąga ta straszliwa czarna pusta chmura, ta straszliwa czarna dziura — na­tych­miast, w te pędy brałem się za jakąś robotę, za pranie, za cerowanie skar­pe­tek, za mycie naczyń, za sprzątanie, za porządki, za cokolwiek, za byle co, za byle wszystko albo wychodziłem z domu i zachodziłem do znajomych, albo szedłem do kina, albo jechałem gdzieś, w kraj, w świat, albo tysiące różnych rzeczy. […]  Ale może chodzi o to, żeby nie uciekać. Zawsze ucie­ka­łem i w efekcie nigdzie nie uciekłem. Więc może raz nie uciekać, wy­trwać z tą straszliwą czarną dziurą, z nią, przy niej, tuż obok, bardzo blisko, tuż-tuż. Bo przecież tylko tak mogę zobaczyć, czym ona jest.

🖇

Ale Ja to konflikt, to nieszczęście, to chaos, to wojna i Ja zdaje sobie niekiedy z tego sprawę i dlatego wymyśla przeciwieństwa w postaci przymiotników: idealny, doskonały, boski.

🖇

     — Ja sam zastawiam na siebie pułapki? Po co? Przecież to byłoby kom­plet­nym bezsensem.
     — Bo też Ja jest kom­pletnym bezsensem; Ja jest chaosem, ale można by powiedzieć, że jest arcygenialnym chaosem. Zastawia na siebie pułapki, wpada w nie, ale to wszystko istocie jego, esencji jego nie zagraża.

🖇

Błędne koło nie widzi, że jest błędnym kołem, bo nie może tego od środka zobaczyć. Zauważa natomiast niekiedy, że coś nie gra w jego maszynerii, słyszy jakiś odgłos, ocenia to jako zgrzyt i to je drażni, więc usiłuje usterkę usunąć, próbuje błąd naprawić. Naprawia, ale po pewnym czasie zgrzy­ta­nie znów powraca. Dlaczego? Bo naprawdę nie naprawił błędu. Dlaczego? Bo nie zna siebie, nie widzi siebie w całości, w pełni; nie widzi, że to, co uster­kę usuwa, samo jest zepsute; że to, co błąd naprawia, sa­mo jest błę­dem. Więc czym to wszystko jest? To wszystko oczywiście było-jest-bę­dzie cały czas błędnym kołowaniem wewnątrz błędnego koła.

🖇

     — […]  Tyle to i ja wiem.
     — Otóż posłuchaj. Tyle to ty nie wiesz. Chodzi o to, że właśnie nie wiesz. Nigdy naprawdę do samej głębi i w całej pełni, a raczej w całej próżni sobie tego nie uświadomiłeś. Nigdy nie poszedłeś tą drogą do samego końca.

🖇

     — Mówię, że nie chcę, a nie, że chcę.
     — Chcieć, a nie chcieć to jest to samo. Nie chcieć, znaczy chcieć nie chcieć. Chcieć czy nie chcieć, znaczy zawsze chcieć. Ty zawsze chcesz. Zawsze.

🖇

     — Co pozostaje?
     — Pozostaje wszystko. Całe bezgraniczne szczęście. Pozostaje żyć. Po prostu i cudownie: żyć. Nie: chcieć żyć, lecz: żyć. […]  Życie w lęku nie jest życiem. Prawdziwe życie i lęk nie chodzą pod rękę jedną drogą pod tym samym niebem, gwiżdżąc tę samą piosenkę. Żyć to po prostu żyć, ani chcąc, ani nie chcąc.

🖇

Wszystkie wiersze o miłości nigdy nie zamienią się w miłość. Wszystkie zasoby broni, wszystkie arsenały nigdy nie zamienią się w pokój planety.

🖇

Nie zdą­żyło ci być niewygodnie. Wcale tego naprawdę nie przeżyłeś, nie cho­dziłeś z tą niewygodą, nie przechodziłeś jej, nie przeszedłeś jej, nie prze­cier­pia­łeś. A tylko to może rozwiązać cały problem. Bo cierpienie ma głę­bo­ki sens. Cierpienie jest po to, żeby je przecierpieć i tym sa­mym je przekroczyć.

🖇

[…]  jest jedna prawdziwa podróż i absolutna: w głąb siebie. Głową w dół do krateru, na samo dno wulkanu.

🖇

[…]  w życiu, w prawdzie, w rzeczywistości — są same rzeczy niemożliwe, czyli same cuda, czyli same fakty. […]  zapach życia, skrom­niut­ki nie­znacz­ny zapach malutkiej stokrotki roznosi się po całym kosmosie. Gdybyś wi­dział, żyłbyś. Gdybyś żył, widziałbyś, czym jest to wszystko, skąd się wzięło, z jakiego niewysłowionego i niewiędnącego źródła; […]. Rozumiałbyś. I żyłbyś.

🖇

Te­go, co proste, nie zgaduje się. Proste się słyszy, proste się widzi, proste się dotyka. Więc nie zgaduj. Słyszysz lub nie słyszysz.

🖇

Jest oczywiste to, co nie potrzebuje być pamiętane i czego się nie zapomina, bo z pamięcią to nie ma nic wspólnego. Oczywistość jest nigdy nie wię­dną­cym kwiatem, pamięć zaś jest worem pełnym ran i blizn nigdy do końca nie zagojonych. Jest oczywiste to, czego nie można nauczyć się. Oczywiste się odkrywa, oczywiste się przeżywa. Oczywiste są wszystkie cuda, czyli wszystkie fakty: niebo, ziemia, woda, wszystkie żywioły, minerały, rośliny, zwierzęta, ptaki, ludzie jako fizyczność, jako materia, i jest oczywiste, że ktoś, kto nie widzi, skąd się to bierze, z jakiego źródła – nie może rozumieć, skąd się to bierze, z jakiego źródła […].
     Odkryciu oczywistości zawsze towarzyszy ogromna radość. Ogromna. Ta radość nie pochodzi z mikroświatka słów, dlatego jest ogromna. Od­kry­ciu oczy­wi­stości zawsze towarzyszy cudowna lekkość.

🖇

Któż w to wszystko uwierzy? Ale czy w ogóle da się w to uwierzyć? Nie da się. I niepotrzebne tu amen. Bo nie chodzi tu ani gdzie indziej o uwierzenie, ani o odwrotność, która jest tym samym. Chodzi o odkrywanie w sobie oczywistości, a każda oczywistość jest rewelacyjna w swojej nie­po­rów­ny­wal­nej prostocie, olśniewająca i tak strzeliście radosna […].

🖇

[…]  nie przestaniesz się nigdy cudownie dziwić i cudownie zachwycać, że to wszystko jest możliwe. I to wszystko – bez jednego słowa.

🖇

Wiel­kie mnóstwo rzeczy, o których na pierwszy rzut oka, powiedziałoby się, że nie mają żadnego znaczenia, mają właśnie to znaczenie, że służą do tego, żeby zauważyć, że nie mają żadnego znaczenia. […]  Wszystko jest ważne. Wszystko służy uwadze rodzącej żywego człowieka.

🖇

Zauważ to, co jest do zauważenia, i to wszystko. Nie ma nic ponadto do zro­bie­nia. A jeżeli niezdrowo roztkliwiłeś się, uświadom to sobie, bez po­tę­pia­nia siebie i bez usprawiedliwiania siebie. Uświadomiwszy to sobie, na­tych­miast przestaniesz niezdrowo roztkliwiać się i wrócisz do stanu, w któ­rym przejawy świata będą mogły do ciebie docierać.

🖇

[…]  za­pytuje cię: jak długo jeszcze zamierzasz człapać w miejscu lub kręcić się w kółko, lub polegiwać na kępach na ostatnich krańcach znanego ci już wystarczająco bagna […]?

🖇

Kiedy się raz przejrzało, już się nigdy nie wraca do ślepoty. Kiedy się raz usłyszało, już się nigdy nie wraca do głuchoty. Kiedy się raz zro­zu­mia­ło, już się nigdy nie przestaje rozumieć. […]  Bo życie nie prowadzi do śmierci. Nigdy. Śmierć prowadzi do życia. Nie ma odwrotnie. Taki jest nie­śmier­tel­nie żywy porządek życia.

🖇

Więc wystarczy tylko słuchać i chodzić z tym, co usły­szało się, jak z chu­ste­czką w kieszeni lub ze szczoteczką i pastą do zębów w pod­ręcz­nym bagażu. Cóż wam szkodzi posłuchać? Przecież waszego okrutnego trwania w usta­wicz­nym lęku o wszystko, waszego mniej lub bardziej luksusowego piekła nikt wam, poza wami samymi, nigdy nie odbierze.

🖇

Bo najłatwiej jest przegapić to, o czym
nie ma się zielonego po­ję­cia: życie.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

Mówić komuś „tak”, to mówić sobie „tak”; mówić komuś „nie”, to jeszcze raz mówić sobie „tak”. Tak to jest.

🖇

Albo to jest dla ciebie jasne, albo nie jest; albo to ro­zu­miesz, albo nie. Innych, kompromisowych roz­strzy­gnięć nie ma. Jeżeli rozumiesz – rozumiesz; jeżeli nie ro­zu­miesz – nie możesz nawet powiedzieć, że nie rozumiesz. […] 
     — Więc co mam powiedzieć?
     — A czy trzeba zawsze coś powiedzieć? Czy trzeba zawsze hałasować?

🖇

     — Ale czym jest naprawdę?
     — Naprawdę jest tym-co-jest.
     — Czym jest to-co-jest?
     — Tym, czym jest.

🖇

     — Kim jest mędrzec?
     — Mędrzec jest głupcem.
     — Jak? Nie dosłyszałem.
     — Mędrzec jest głupcem. Można śmiało i bezbłędnie tak powiedzieć.
     — Jakżeż to?
     — Głupiec widzi, że jest głupcem – i oto rodzi się mędrzec.
 
     — To wszystko?
     — To wszystko. Ale tobie wszystko nie wystarcza. Dlaczego? Bo tobie wszystko nie mówi nic.

🖇

Pochylić się nad sobą, pochylić się w sobie i uważnie wsłu­chać się w siebie, uciszyć rozum umysłu z ha­ła­su my­śli, ostudzić serce umysłu z fałszywego zapału uczuć, wydobyć się, wypaść z zakrzepłej, zatęchłej, zapadłej, prze­padłej koleiny schematu i biegiem na przestrzał przez bezpańskie pola, przez bezdroża, wertepy, ma­no­wce; dać się objąć, dać się ogarnąć przez życiodajną atmosferę obserwacji — to jest trudne. Tylko to jest trud­ne. Wszystko inne jest proste. Nie do wiary proste. Nie do wyobrażenia proste. Nie do wyśnienia proste.

🖇

     — Moje-niemoje ciało idące drogą i kamień przy­drożny, to jest to samo?
     — Najzupełniej.

🖇

I nie ma żalu, bo nie ma draśnięcia, nie ma rysy, nie ma rany, którą zostawia po sobie ku pamięci chwila nie­cał­ko­wi­cie przeżyta. I nie ma lęku.

🖇

Słowa zawsze padają, pytania zaś się stawia, a odpo­wie­dzi się pojawiają same, ponieważ odpowiedzi są we właściwych i właściwie postawionych pytaniach […].

🖇

Się wie, że się spotkamy. U „końca” twojego czasu. Wszyscy się spotkamy u „końca” wszystkich czasów. Na bezgranicznej, niepowtarzalnej i nieprzemijalnej, nie­śmier­telnie żywej łące życia.
     Dokładnie tu, dokładnie teraz.

(tamże)

czwartek, lutego 19, 2026

6017. Czekariat (CXXXIII)


fot. Pati.

[…]  to, do czego nie da się iść, żadną drogą, to tylko może przyjść samo, samoistnie, lekko, łagodnie, swobodnie, niesione własnym powiewem, nie chciane, nie przywoływane, nie wymodlone, bez naj­mniej­sze­go wy­sił­ku ze strony kogokolwiek […].
     Ty nie możesz tego ogarnąć, w żaden sposób, nijak, nigdy. To natomiast może ciebie objąć. Wtedy, kiedy poprzez czystą, nagą, nie­wartościującą obserwację poznasz, czym są twoje pragnienia i sprze­ci­wy, to znaczy pragnienia i pragnienia, gdyż sprzeciw jest oczywiście też pragnieniem, kiedy zaobserwujesz spokojnie, jak powstają, dlaczego, po co i jak w ogóle funkcjonuje ten cały mechanizm, wtedy i tylko wtedy bę­dziesz mógł zostać ogarnięty, przygarnięty przez prawdziwy wymiar wszystkiego.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

niedziela, lutego 15, 2026

6014. Czekariat (CXXXII)


fot. Pati, fragment.

Pomiędzy rozwianiem się jednej twojej myśli, a wychynięciem ze studni pa­mięci kolejnej twojej myśli — są w tym murze szczeliny, szpary, przer­wy, lu­ki, dziury. To trwa ułamki sekund, ale to wy­star­czy, bo te ułamki sekund do czasu nie należą, są poza czasem. Podczas tych przerw jest z tobą kon­takt. Poprzez te szpary jest z to­bą po­ro­zu­mie­nie. Przez te szcze­li­ny wnika w cie­bie oczywistość i spotyka się z oczy­wi­sto­ścią w tobie będącą. Przez te szcze­li­ny wnika głos dzwoneczka i budzi to, co w tobie śpi. […]
     W te szczeliny siewca sieje.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

czwartek, lutego 12, 2026

6011. Czekariat (CXXXI)


fot. Pati, fragment.

Widzisz, słyszysz, ile się słyszy, kie­dy się słucha? Słuchać to słyszeć, słyszeć to widzieć, widzieć to wiedzieć, wiedzieć to być.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.

środa, lutego 11, 2026

6008. Czekariat (CXXIX)


fot. Pati, fragment.

Nie staraj zmienić się, bo nie zmie­nisz się. A dlatego nie zmie­nisz się, bo nie możesz zmienić się. […]  Ta chęć zmiany twojego życia, która po­ja­wia się od czasu do czasu w jednej z twoich myśli, jako jedna z twoich myśli (nigdy wtedy, kiedy jest ci dobrze, za­uważ to, a tylko wtedy, tylko niekiedy wtedy, kiedy jest ci źle, kie­dy cier­pisz) nie ma nic wspólnego z tym, co można by nazwać in­ten­cją zmiany radykalnej; zmiana nie­ra­dy­kal­na nie jest żadną zmianą, to tylko zmiana wystroju, dekoracji, prze­stawienie mebli w tym samym wnętrzu. Co znaczy zmiana? Zmia­na to nie jest zmia­na od znanego do znanego. Jeżeli wiesz, czym chcesz stać się, już tym jesteś; wcale nie stajesz się tym, wy­da­je ci się to, ty już tym jesteś.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

wtorek, stycznia 27, 2026

5996. 27/365

nie­ważne wcale myli się przez większość życia z naj­waż­niej­szym. kręci się w głowie przez długi czas, gdy się to odkryje. literka po literce kiełkuje pytanie: i co teraz‽

27/365

     — Co to znaczy być poetą?
     — Być poetą to tak się zachowywać, że­by to zachowanie nie pozostawiało żad­nej wątpliwości, że się jest poezją.
     — …żeby to zachowanie nie pozostawiało żadnej wąt­pli­wo­ści, że się jest poezją, czy że się jest poetą?
     — Że się jest poezją. Poetą nie da się być.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.

[suplement 28.01.2026]
Spojrzał i po­czułem się jak bohater me­lo­dra­ma­tu o pod­sta­rza­łym mężczyźnie, któ­ry dostrzega pustkę egzystencji i tuż przed metą postanawia spełnić zaległe marzenia.

Marcin Wicha, Proste rzeczy,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2026.

niedziela, grudnia 14, 2025

5967. 348/365

nie mu­szę już mieć zdania, planu, statusu społecznego. niczego już nie potrzebuję na­prawiać, nadrabiać, łatać, sztukować, już nie.

nie szepcze tak czemuś, co jeszcze nie przed­sta­wiło się z imie­nia czy uśmiechu losu.

348/365

Kiedy myślisz, nie słuchasz.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.

piątek, grudnia 12, 2025

5965. 345–346/365  // Panna cotta (CLXXIX)

la vita è un’occasione per ascoltare la musica bella. per leggere le poesie. per aprire* finalmente il cuore.**

345–346/365

__________
   *  IITI
 **  życie to okazja, by posłuchać pięknej muzyki. by czy­tać wiersze. by otworzyć w końcu serce.

*

Richard Galliano, Chat Pître, New York Tango Trio,
Richard Galliano (akordeon), Sebastien Giniaux (gitara),
Diego Imbert (kontrabas).

Mogłam być sobą – ale bez zdziwienia,
a to by oznaczało,
że kimś całkiem innym.
/
Potevo essere me stessa – ma senza stupore,
e ciò vorrebbe dire
qualcuno di totalmente diverso.

Wisława Szymborska, przeł z j. polskiego Pietro Marchesani [w:] Posłuchaj, jak mi prędko bije twoje serce / Ascolta come mi batte forte il tuo cuore,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2025.

     – Dlaczego? Czy tak ciężko jest ro­zu­mieć, że nie mogę temu podołać? Jestem na to za słaby?
     – Jesteś na to za silny. Jesteś siłą. Jesteś wysiłkiem. Każda twoja manifestacja to wysiłek. Wysiłek i rozumienie wza­jem­nie wykluczają się. Rozumienie nie ma abso­lut­nie nic wspól­ne­go z najdrobniejszym wysiłkiem. Rozumienie przychodzi samo tam, gdzie nie ma wysiłku, gdzie wysiłek skończył się.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.

poniedziałek, grudnia 08, 2025

5961. 342/365

wszystko, co mam. wszystko,
co ma jakąkolwiek wartość.
to  t e r a z*.

342/365

__________
  *  wczorajsze teraz zatrzymane w pikselu; obiecane, by powtarzać, dopóki będzie to możliwe.

Nie ma przypadków, przynajmniej w psychicznej warstwie świata.

Manuela Gretkowska, Przeprawa,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

[11.12.2025]
     – Jed­nym chociaż słowem, jak można by określić to-co-jest?
     – Niewysłowione. Nie da się żadnym słowem tego określić. Każde słowo nie­uchron­nie jest literaturą.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.

piątek, listopada 07, 2025

5935. 311/365

nie, nie mogł_ś zapobiec. nie, nie mogł_ś zro­bić więcej, lepiej, szyb­ciej, inaczej. je­dy­na wo­da, na którą możesz się przy­go­to­wać, nad któ­rą możesz zapanować, to ka­łu­że.

311/365

Cierpienie ma głęboki sens. Cierpienie ma taki sens jak rzeka, co nagle przecina ci w poprzek drogę. Nie ma mostu, nie ma brodu, nie ma promu, nie ma materiału ni narzędzi do zbu­do­wa­nia tratwy. Ty masz dostać się na drugi brzeg, żeby iść da­lej. Masz to zrobić, wszak rzeka przecięła ci dro­gę, zatem two­ja dro­ga nie kończy się na tym brze­gu, tu nie jest meta, bo wte­dy się nie mówiłoby, że rzeka przecięła ci drogę. Więc two­ja dro­ga prowadzi przez rzekę i dalej, już po tam­tej stro­nie. Nie możesz zrobić nic innego, jak rzekę przebyć.
     — Czy nie ma sposobu na ominięcie rzeki, to znaczy na unik­nię­cie bezpośredniego kontaktu z wodą? Czy nie mogę iść w bok, w lewo czy w prawo, aż do napotkania mostu lub prze­woź­ni­ka z łodzią?
     — Rzeka przecięła ci drogę. Jeżeli ta rzeka jest na twojej drodze, to znaczy, że ta rzeka jest twoją dro­gą. Przebycie tej rzeki należy do twojej drogi. Jeżeli wykonasz obrót o dzie­więć­dzie­siąt stopni i pójdziesz w bok, w lewo czy w prawo, to znaczy, że z drogi zbaczasz. Jeżeli obrócisz się na pięcie o sto osiemdziesiąt stopni i ruszysz, to znaczy, że z drogi za­wra­casz. Jeżeli usiądziesz na brzegu, na tym brzegu i za­czniesz liczyć sekundy, to znaczy, że twoja dro­ga urywa się. Ta droga to droga do życia. Więc albo idziesz do życia, albo nie. Jeżeli tak, musisz rzekę prze­być. Musisz cierpienie przecierpieć. Tyl­ko tak je prze­kro­czysz i zostawisz na zawsze za sobą.
     […]
     — Więc mam wejść do wody, nie umiejąc pływać?
     — Czy możesz nauczyć się pływać bez wody?
     — Ale przecież mogę się utopić!
     — Utopić się możesz stojąc na brzegu i nie skacząc do wo­dy. I zaiste, wtedy topisz się, wtedy toniesz.
     — Kiedy?
     — Kiedy stoisz na brzegu i nie skaczesz do wody.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

czwartek, listopada 06, 2025

5934. 310/365

kształtujący mnie, w ko­lejności pojawienia się w moim życiu. jezus, buddha, lao tzu i… stachura*.

310/365

____________
  *  wziął się za mnie niewierszem.

Ta książka nie jest do przeczytania. Ta książka jest do od­kry­cia. […]
     Ta książka jest opisem czegoś, co jest. To coś to nie­śmier­telnie żywe życie. Możesz to odkryć, jeżeli nie utkniesz na sło­wach, jeżeli nie zachłyśniesz się sło­wa­mi, nie zadusisz sło­wa­mi i nie spoczniesz na słowie jak w trumnie. Jeżeli za­wie­ru­szysz się dalej, poza słowo, poza grób.
     Komu w drogę, temu teraz.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

środa, listopada 05, 2025

(5931+2). Suplement

To z tej rozmowy wyjęto najpiękniejsze (dla mnie) fragmenty filmu. A z tej rozmowy dziś wyjęłam książkę. Klik, klik. Rzuciłam wszystko i nie śpieszę się. Nie czytam, de­lektuję się.

Pierwszy fragment, który mnie dziś leczy z niepewności i ze zniechęcenia, dał czadu — muszę go tu mieć już teraz. Ciekawe, co wydarzy się dalej…

     — Kim jestem?
     — […] 
     — Kim je­stem? Inaczej.
     — Jest rzeka. Piękna, nieporównywalna, niepowtarzalna, zawsze nowa a nieprzemijająca. Rzeka życia. Rzeka-życie.
     Na rzece jest most. Arcydziwaczny. Most, który nie wie, skąd wziął się, nie wie też, po co wziął się, nie wie, czym jest, nie wie nad czym, nie wie nic, a wszystko wydaje mu się. Nie widzi ani nawet nie do­my­śla się płynącej pod nim rzeki życia. Wydaje mu się, że on jest rzeką życia.
     Ty jesteś tym mostem.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

*

Męskie Granie, Wywiad z Jackiem
Budyniem Szymkiewiczem, część I–III, 2012.