Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl: serena/mente. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl: serena/mente. Pokaż wszystkie posty

środa, grudnia 17, 2025

(5968+3). Z oazy (CDIII)  // Panna cotta (CLXXXI)

Druga z dwóch wydanych w tym roku. Dziesiąta w kolejności w ramach cyklu. Pozostawia z pytaniem: co jest śniegiem, za którym się uganiasz?

Uśmiecham się na myśl, że właśnie teraz przyszedł czas czytania tej książkowej nowości. Synchroniczne z jej czytaniem zrozu­mia­łam, dlaczego uganiałam się za moim śniegiem. Zrozumiałam, że nie potrzebuję już tego robić. I… spadł śnieg.

Nuvola era una giovane leprottina dal manto soffice e chiaro che viveva tra le alte montagne. Nei suoi ricordi d’infanzia, tutto intorno a lei era bianco e silenzioso: la neve cadeva leg­ge­ra sui prati, come una delicata vernice bianca.
Chmurka była młodą zajączką o miękkim i jasnym futerku, która mie­szka­ła wśród wysokich gór. W jej wspomnieniach z dzieciństwa wszystko wokół niej było białe i ciche: śnieg opadał lekko na łąki, niczym delikatna biała farba.

🖇

Nuvola amava così tanto la neve perché suscitava in lei una sensazione di pace e serenità rendendo tutto più bello e spe­ciale.
     — Se solo nevicasse, sarebbe perfetto... — sospirava da qualche tempo osservando il paesaggio dalla finestra della sua casetta.
     — Se solo tornasse la neve, sarei davvero felice!
Chmurka tak bardzo kochała śnieg, ponieważ wzbudzał w niej poczucie spokoju i harmonii, czyniąc wszystko piękniejszym i bardziej wy­jąt­kowym.
     — Gdyby tylko spadł śnieg, byłoby idealnie… — wzdychała od pewnego czasu, obserwując krajobraz z okna swojego domku.
     — Gdyby tylko wrócił śnieg, byłabym naprawdę szczęśliwa!

🖇

Un giorno sentì due vecchi stambecchi parlare tra loro.
     — Dicono che sulle cime sta iniziando a nevicare!
     A quelle parole, il cuore di Nuvola iniziò a battere forte. Non c'era tempo da perdere: doveva raggiungere la vetta della montagna!
Pewnego dnia usłyszała dwa rozmawiające ze sobą koziorożce.
     — Mówią, że na szczytach zaczyna już padać śnieg!
     Na te słowa serce Nuvoli zaczęło bić mocno. Nie było cza­su do stra­ce­nia: musiała dotrzeć na szczyt góry!

🖇

Nuvola corse a prendere il suo zainetto e si mise in cammino. Ma quando arrivò a destinazione, dopo aver camminato per giorni, la neve non c'era più: si era già sciolta sotto il sole.
     — Se solo fossi arrivata prima sarei riuscita a vederla!
Chmurka pobiegła wziąć swój plecaczek i ruszyła w drogę. Ale kiedy po wielu dniach marszu dotarła do celu, śniegu już nie było: zdążył się już stopić w słońcu.
     — Gdybym tylko dotarła wcześniej, dałabym radę go zobaczyć!

🖇

Nuvola continuò a cercare la neve, ma non faceva altro che correre senza accorgersi di ciò che accadeva intorno a lei.      […]
     — Vieni, Nuvola! Stiamo preparando la marmellata di more, vuoi assaggiarla?
      Ma Nuvola scosse la testa: — Non posso, non ho tempo! Nella valle accanto sta nevicando!
Chmurka nadal szukała śniegu, ale nie robiła nic innego poza bieganiem bez zauważania tego, co działo się wokół niej.
     […]
     — Chodź, Cmurko! Robimy konfiturę z jeżyn, chcesz jej spróbować?
     Ale Chmurka pokręciła głową:
     — Nie mogę, nie mam czasu! W sąsiedniej dolinie pada śnieg!

🖇

Nuvola, imbronciata, guardò il cielo e gridò: — Per­ché sei così limpido e azzurro? Se solo nevicasse, io sarei finalmente felice!
Chmurka, nadąsana, spojrzała w niebo i krzyknęła:
     —Dlaczego jesteś tak czyste i błękitne? Gdyby tylko spadł śnieg, byłabym w końcu szczęśliwa!

🖇

🖇

Nuvola era arrabbiata con la neve che si faceva tanto de­si­derare.
     Anche se era stanca, faceva freddo e aveva tanta fame, continuò a camminare.
Chmurka była wściekła na śnieg, który kazał na siebie tak długo czekać.
     Mimo że była zmęczona, było zimno i była bardzo głodna, szła dalej.

🖇

Quando Nuvola, esausta, raggiunse finalmente la cima, fu colta da un improvviso acquazzone. Si riparò sotto un vec­chio pino, ma nella fretta inciampò in un sasso e cadde, fa­cen­dosi male a una zampina.
Kiedy wyczerpana Chmurka dotarła w końcu na szczyt, zaskoczyła ją na­gła ulewa. Schroniła się pod starą sosną, lecz w pośpiechu potknęła się o kamień i upadła, raniąc się w łapkę.

🖇

La leprotta rimase per due giorni raggomitolata sotto il grande pino […].
     Non potendo muoversi, iniziò a osservare ciò che prima ignorava: le formiche che lavoravano instancabili, le gocce di rugiada che brillavano come diamanti, i giochi di luce tra i rami.
     Il terzo giorno un raggio di sole la svegliò illuminandole il musino. Nuvola aprì gli occhi e, stiracchiandosi, si accorse che la zampa le faceva meno male. Alzò lo sguardo e vide, per la prima volta, il meraviglioso spettacolo dell'alba tra le montagne.
Zajączka przez dwa dni pozostawała zwinięta w kłębek pod wielką sosną […].
     Nie mogąc się ruszyć, zaczęła obserwować to, co wcześniej ignorowała: mrówki pracujące niestrudzenie, krople rosy lśniące jak diamenty, grę świa­teł między gałęziami.
     Trzeciego dnia promień słońca obudził ją, oświetlając jej pyszczek. Chmurka otworzyła oczy i przeciągając się, zauważyła, że łapka mniej ją boli. Podniosła wzrok i po raz pierwszy ujrzała cudowny spektakl wscho­du słońca wśród gór.

🖇

Un merlo che l’aveva seguita nel suo viaggio, le sussurrò: — Dici sempre: ‘Se solo nevicasse sarei felice’. Ma la ve­ra fe­li­ci­tà sarà quando dirai: ‘Sono felice anche se non nevica’.
     Nuvola sentì quelle parole arrivarle dritte al cuore.
Kos, który podążał za nią w tej podróży, szepnął jej:
     — Zawsze powtarzasz: ‘Gdyby tylko padał śnieg, byłabym szczęśliwa’. Ale prawdziwe szczęście nadejdzie, gdy powiesz: ‘Jestem szczęśliwa, na­wet jeśli nie pada śnieg’.
     Chmurka poczuła, jak te słowa trafiają ją prosto w serce.

🖇

Per la prima volta Nuvola si sentì felice nell’assaporare il momento presente. Tutto intorno a lei sembrava diverso, non perché il paesaggio fosse cambiato, ma perché erano cambiati i suoi occhi. Aveva imparato a fermarsi e ad as­col­ta­re il canto degli uccellini. Sentiva il vento che le por­ta­va il profumo dei fiori d’alta quota, che prima non ave­va mai no­tato. […].
     — Che belle le stelle! - ripeteva incantata.— Brillano pro­prio come piccoli fiocchi di neve.
Po raz pierwszy Chmurka poczuła się szczęśliwa, rozkoszując się chwilą obecną. Wszystko wokół niej wydawało się inne — nie dlatego, że zmienił się krajobraz, ale dlatego, że zmieniły się jej oczy. Nauczyła się za­trzy­my­wać i słuchać śpiewu ptaków. Czuła wiatr, który przynosił jej zapach wy­so­kogórskich kwiatów, których wcześniej nigdy nie zauważała. […]
     — Jakie piękne gwiazdy!— powtarzała urzeczona. — Błyszczą do­kład­nie tak, jak małe płatki śniegu.

🖇

Da quel giorno, Nuvola iniziò a vivere in modo diverso: si fermava a fare merenda con le marmotte, giocava con gli amici del bosco. Scopri che poteva essere felice nonostante non ci fosse la neve. Nonostante le difficoltà di ogni giorno. Nonostante le mancanze.
     “La felicità non è nella neve,” pensò un giorno “ma in quel­lo che ho già. Non devo aspettare che nevichi per essere fe­li­ce”. E questo pensiero le riempì il cuore di una calma che non aveva mai provato prima.
Od tego dnia Chmurka zaczęła żyć w inny sposób: zatrzymywała się, by zjeść podwieczorek ze świstakami, bawiła się z leśnymi przyjaciółmi. Od­kry­ła, że może być szczęśliwy, mimo że nie ma śniegu. Pomimo trudności dnia codziennego. Pomimo braków.
     „Szczęście nie tkwi w śniegu,” pomyślała pewnego dnia „ale w tym, co już mam. Nie muszę czekać na śnieg, by być szczęśliwą”. I ta myśl wy­peł­ni­ła jej serce spokojem, jakiego nie zaznała nigdy wcześniej.

🖇

Per la prima volta dopo tanto tempo, si addormentò serena. E proprio mentre chiudeva gli occhi, un piccolo fiocco di ne­ve, il primo della stagione, scese leggero dal cielo, po­san­do­si sul davanzale della sua finestra.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu zasnęła spokojna. I właśnie wtedy, gdy zamykała oczy, mały płatek śniegu, pierwszy w tym sezonie, spadł lekko z nieba, osiadając na parapecie jej okna.

Luca Mazzucchelli, Felice anche se,
ilustr. Giulia Telli, Giunti Editore, Firenze/Milano 2025.
(wyróżnienie własne)

     — Posso essere felice nonostante tutto! — sus­sur­rò. — Non importa se piove, nevica o c’è il sole. La mia felicità è qui, nel mio cuore.
     — Mogę być szczęśliwa mimo wszystko! — wyszeptała. — Nie­waż­ne, czy pada deszcz, śnieg, czy jest słońce. Moje szczęście jest tu, w moim sercu.

(tamże)

poniedziałek, grudnia 15, 2025

5968. Z oazy (CDII)  // Panna cotta (CLXXX)

Miałam nadzieję, że duet autorski, jak co roku od lat, da głos. Gdy sprawdzałam pod koniec li­sto­pada, czując, że już czas, zdziwieniu nie było końca. Były dwie. Nowe dwie książki!

Lubię konsekwencję tej serii. Bohaterzy, którym od pierwszej części się kibicuje. Styl i sposób tworzenia ilustracji charakterystyczny, niezmienny. Zaskoczyła mnie więc okładka tej części. Nie pasuje do wcześniejszych, nie pasuje do wydanej później książki.

Wszystko wyjaśniło się we wstępie, a zrozumiało się po dysonansie poznawczym: niepasujący do niczego bohomaz głowy i ramienia na ilustracji w środku opowieści. Wróciłam natychmiast do wstę­pu, wy­szu­ka­łam miejscowość i… byłam w domu! Nazwy własne nie są przypadkowe, wiele ele­mentów na ilustracjach również nie jest dziełem przypadku czy poczynań wyo­braźni. Wiem, bo jeszcze raz dokładnie obej­rza­łam wszystkie ilustracje.

A historia? Zaprasza, by rozstać się z oślim uporem. Ale nim się na to odważymy, dobrze jest dowiedzieć się, co pod nim się kryje. Odkryłam, co jest pod moim naj­oś­lejszym, i mogę puścić, zachowując to, co dla mnie najważniejsze. Dotarło do mnie, że ten rok jest dla mnie rokiem rozstań, wdzięcz­no­ści i pożegnań.

[…]  abbia­mo avuto il piacere di passare alcuni giorni a Peccioli, uno splen­di­do borgo toscano ricco di arte, bellezza e creatività. […]  immersi in una distesa di margherite e papaveri rossi e ac­com­pa­gnati dalle sculture dei due possenti giganti, ci siamo inter­ro­gati su quanto i pregiudizi possano precluderci delle op­por­tu­ni­tà. Proprio come era successo a noi, che ci aspet­ta­va­mo di trovare una discarica maleodorante e ci siamo invece trovati ad am­mi­ra­re un vero tesoro di arte e bellezza.
     Da qui l’idea di dedicare un libro a questo piccolo e prezioso bor­go, pro­prio per riflettere sull’importanza di andare oltre i pre­giu­dizi e farci un’idea più reale di ciò che ci circonda.
[…] mieliśmy przyjemność spędzić kilka dni w Peccioli, małej przepięknej toskańskiej wio­sce, pełnej sztuki, piękna i twórczości. […] zanurzeni w bezkresie pełnym stokrotek i ma­ków, w towarzystwie rzeźb dwóch potężnych gigantów, zadaliśmy sobie pytanie: na ile uprzedzenia mogą pozbawiać nas okazji? Dokładnie tak, jak przytrafiło się to nam. Ocze­ki­wa­li­śmy, że natkniemy się na śmierdzące wysypisko, a zamiast tego sta­nę­li­śmy przed praw­dzi­wym skarbcem sztuki i piękna.
     Stąd pomysł, by zadedykować książkę tej małej cennej wiosce, właśnie po to, aby za­sta­no­wić się nad tym, jak ważne jest, by wyjść poza uprzedzenia i wyrobić sobie bardziej real­ny pogląd na to, co nas otacza.

Luca e Giulia


[dostęp 15.12.2025], źródło.

🖇 🖇

[Simba] al primo timido raggio di sole, salutò le bellissime mar­gherite che aveva posizionato nel punto più luminoso del suo davanzale, sali in sella della sua bicicletta e andò a tro­va­re l'orso Lillo: doveva assolutamente chiedergli un consiglio.
[Simba] z samego rana, przy pierwszym nieśmiałym promieniu słońca, przywitał się ze swoimi pięknymi stokrotkami, które dawno temu ustawił w najjaśniejszym miejscu na parapecie. Potem wsiadł na rower i pojechał odwiedzić niedź­wie­dzia Lillo: koniecznie musiał poprosić go o radę.

🖇

     — Mah... Simba che ci fai qui all’alba? — borbottò Lillo.
     — Non riuscivo più a dormire per l’emozione! Tra pochi giorni è il mio compleanno e non so ancora dove posso fare la festa... Tu cosa mi consigli? Nel grande prato fio­rito? Nel Par­co Preistorico? Oppure sulla bellissima ter­raz­za del Palazzo Senza Tempo? Eh, eh?
     — Eee… Simba! Co ty tu robisz o świcie? — wymamrotał Lillo.
     — Nie byłem w stanie dłużej spać, z emocji! Za niespełna kilka dni są mo­je urodziny i wciąż nie wiem, gdzie mógłbym zrobić imprezę… Co mi ra­dzisz? Na wielkiej ukwieconej łące? W Parku Prehistorycznym? A może na prze­pięknym tarasie Palazzo Senza Tempo? Eeee, ech?

🖇

Lillo, sorseggiando il suo tè, non ci pensò due volte, e rispose: — Vai al triangolo verde. Alla discarica. Quello è il posto ideale per una festa!
     […]  Simba iniziò a preoccuparsi: — Una festa in discarica? Non ci penso neanche. La discarica è un brutto posto, e sono convinto ci sia anche una terribile puzza.
     — E chi te lo ha detto? — replico Lillo.
     — Beh, lo sanno tutti!
     — Ma tutti chi? — indagò Lillo.
     — Tutti! — insisteva Simba.
     — E allora dimmi un po: questi “tutti” lo sanno che nel­la dis­ca­rica nascono fiori stupendi, come quelle margherite che ti ho regalato e che ogni mattina, prima di uscire di casa, saluti con gratitudine?
     Simba incredulo disse: — Le mie belle margherite vengono dalla spazzatura?
     — Certo! Che c’è di strano? Non pensare male di qualcosa o qualcuno solo perché “lo dicono tutti”. Vai a visitarla tu stes­so e fatti una tua idea.
Lillo, sącząc swoją herbatę, nie myślał o tym dwa razy i odpowiedział:
     — Idź do Zielonego Trójkąta. Na wysypisko. To idealne miejsce na imprezę!
     […] Simba zaczął się martwić:
     — Impreza na wysypisku? Nawet o tym nie myślę. Wysypisko to brzydkie miejsce i jestem przekonany, że strasznie tam śmierdzi.
     — A kto ci to powiedział? — odparł Lillo.
     — Cóż, wszyscy to wiedzą!
     — Ale wszyscy to kto? — dociekał Lillo.
     — Wszyscy! — nalegał Simba.
     — A zatem powiedz mi: czy ci „wszyscy” wiedzą, że na wysypisku rodzą się przepiękne kwiaty, takie jak te stokrotki, które ci podarowałem, i które każdego ranka, przed wyjściem z domu, witasz z wdzięcznością?
     Niedowierzający Simba powiedział:
     — Moje piękne stokrotki pochodzą ze śmieci?
     — Oczywiście! Co w tym dziwnego? Nie myśl źle o czymś lub o kimś tyl­ko dlatego, że „wszyscy tak mówią”. Idź odwiedzić to miejsce osobiście i wy­rób sobie własne zdanie.

🖇

     — Ah, la discarica! Che brutto posto... è piena di gabbiani affamati in cerca di qualcosa da rubare tra i vari rifiuti da smaltire... — disse [Nello, il postino] scuotendo il capo con­tra­riato.
     — Ma chi te lo ha detto che la discarica è così brutta? — ri­batté Simba.
     — Beh, lo sanno tutti!
     — Ma tutti chi?
     — Tutti Simba!
     — Ach, wysypisko! Co za brzydkie miejsce… jest pełne głodnych mew szukających czegoś do ukradzenia wśród najróżniejszych odpadów do utylizacji… — powiedział [Nello, listonosz], potrząsając głową z de­za­pro­batą.
     — Ale kto ci powiedział, że to wysypisko jest takie brzydkie? — odparł Simba.
     — Cóż, wszyscy to wiedzą!
     — Ale wszyscy to kto?
     — Wszyscy, Simba!

🖇

Appena Berta udì quella parola iniziò ad agitarsi:
     — Cra! Cra! Cra! La discarica è più avanti... ma non an­dar­ci! È un brutto posto puzzolente!
     Simba, sempre più curioso di capire dove era nata questa idea, chiese: — Ma tu l'hai mai vista?
     E Berta, tenendo tra le zampe la scopa rubata allo spa­ven­ta­pas­seri, gracchiò: — Non ci penso nemmeno!
     — E chi te lo ha detto allora che è brutta?
     — Beh — disse Berta stupita — lo sanno tutti! Cra!
[Gdy tylko Berta usłyszała to słowo, zaczęła się burzyć:
     — Kra! Kra! Kra! Wysypisko jest dalej… ale nie idź tam! To brzydkie, śmierdzące miejsce!
     Simba, coraz bardziej ciekawy, skąd wziął się ten pomysł, zapytał:
     — Ale ty je kiedykolwiek widziałaś?
     A Berta, trzymając w łapach miotłę ukradzioną strachowi na wróble, zakraczała:
     — Nawet o tym nie myślę!
     — A kto w takim razie ci powiedział, że jest brzydkie?
     — Cóż — powiedziała zdziwiona Berta — wszyscy to wiedzą! Kra!

🖇

Dopo pochi minuti, Simba trovò la discarica. Appena varcò la soglia si trovò davanti uno spettacolo inaspettato: una distesa infinita di margherite. Non poteva credere ai suoi occhi. Come era possibile che nella discarica ci fossero così tanti fiori?
     E soprattutto, come mai per tanti anni aveva dato retta al parere degli altri, senza mai trovare il tempo per andare a ve­de­re se fosse vero? Spingendo la bici, Simba, si addentrò nel cuore della discarica: più avanzava e più il paesaggio era di­ver­so da come se lo era immaginato. Tutto gli sembrava, fuor­ché un posto brutto.
Po kilku minutach Simba znalazł wysypisko. Gdy tylko przekroczył próg, znalazl się przed nieoczekiwanym widokiem: nieskończenie rozległą łąką pełną stokrotek. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. Jak to możliwe, że na wy­sy­pisku jest tyle kwiatów?
     A przede wszystkim, dlaczego przez tyle lat słuchał opinii innych, nigdy nie znajdując czasu, by samemu sprawdzić, czy to prawda? Popychając ro­wer, Simba zapuścił się w głąb wysypiska: im dalej szedł, tym bardziej kra­jo­braz różnił się od tego, co sobie wyobrażał. Przypominało mu wszystko, tylko nie brzydkie miejsce.

🖇

Simba si fermò ad ammirare la scultura di un immenso gi­gan­te bianco che pareva uscire dalla terra per porgergli la sua grande mano.
     In quel momento passò di lì, tutto indaffarato, un piccolo scarabeo stercorario.
     Porgendo a Simba un tappo luccicante gli disse: — Prova questo per la tua ruota... a occhio dovrebbe essere quello giu­sto.
     Simba provò immediatamente ad aggiustare la ruota e... — Incredibile! È perfetto! Grazie, ma come ti chiami?
     Simba non riuscì nemmeno a finire la frase che il piccolo stercorario stava già rotolando giù dalla collina dove sorgeva un altro gigante bianco […]. A ogni angolo della discarica, sorgeva una nuova meraviglia.
Simba zatrzymał się, by podziwiać rzeźbę olbrzymiego, bia­łego giganta, który zdawał się wyłaniać z ziemi, by podać mu swoją wiel­ką dłoń.
     W tym momencie przeleciał tamtędy, cały zajęty, mały żuk gnojarz.
     Podając Simbie błyszczącą nakrętkę, powiedział mu:
     — Spróbuj tego do swojego koła… na oko powinna pasować.
     Simba natychmiast spróbował naprawić koło i…
     — Niewiarygodne! Jest idealne! Dziękuję, ale jak masz na imię?
     Simba nie dał rady nawet dokończyć zdania, a mały gnojarz staczał się już w dół ze wzgórza, gdzie wznosił się kolejny biały gigant […]. Na każdym rogu wysypiska, wznosił się nowy cud.

🖇

Restava solo un problema: convincere i suoi amici a venirci. Infatti, con tutti quei pregiudizi, alla festa non si sarebbe pre­sen­tato nessuno.
     Simba corse alla pasticceria di oca Olivia, certo di trovare orso Lillo. Gli raccontò tutto quello che gli era successo e de­fi­ni­ro­no il piano: per il suo compleanno Simba avrebbe fatto una festa a sorpresa in discarica.
Pozostał tylko jeden problem: przekonać jego przyjaciół, żeby tam przyszli. Przecież przez te wszystkie uprzedzenia, nikt nie stawiłby się na przyjęciu.
     Simba pobiegł do cukierni gęsi Olivii, pewny, że zastanie tam niedź­wie­dzia Lillo. Opowiedział mu wszystko, co mu się przydarzyło, i ustalili plan: urodzinowa impreza Simby odbędzie się na wysypisku w wersji nie­spo­dzianka.

🖇

E così arrivò il grande giorno.
     […] 
     Gli invitati non credevano ai loro occhi […].

I tak przyszedł wielki dzień.
     […]
     Zaproszeni nie wierzyli własnym oczom […].

Luca Mazzucchelli, Tutto è speciale se osservi bene,
ilustr. Giulia Telli, Giunti Editore, Firenze/Milano 2025.
(wyróżnienie własne)

La discarica, che molti pensavano fos­se solo un cumulo di spazzatura, si è rivelata un tesoro di bellezze e av­ven­ture.
     Ogni persona, ogni luogo ha qualcosa di spe­cia­le, an­che se a volte non lo vediamo subito.
     Sai qual è il segreto? Prima di giudicare, meglio guar­da­re e toccare con mano.
Wysypisko, o którym wielu myślało, że jest wyłącznie stosem śmieci, oka­za­ło się skarbcem piękna i przygód.
     Każda osoba, każde miejsce ma w sobie coś wy­ją­tko­we­go, chociaż cza­sa­mi nie widzimy tego od razu.
     Wiesz, na czym polega sekret? Zanim cokolwiek ocenisz, lepiej jest popatrzeć i do­tknąć własnymi rękami.

(tamże)

­

czwartek, grudnia 19, 2024

5665. Z oazy (CCCX)  // Panna cotta (CXLVII)

Przedskoczek nie­dzielnego odliczania literek, dwa. Właściwy powód, dla którego w środku tygodnia odliczam.

Zamykam dziś tą książką ostatnie siedem i pół miesiąca, gdy nie raz gubiłam i swoje marzenia, i siebie. Gdy tak się działo, nie byłam tego specjalnie świadoma, ale z per­spek­tywy czasu widzę słonia z opuszczoną trąbą na środku pokoju.

Ponad miesiąc temu okazało się, że dziś zacznie spełniać się marzenie, którego nie śmiałam nawet mieć. Synchronicznie, odkryłam, że jest! Kolejna książka z ulubionej serii tworzonej przez małżeński duet. Nie patrzyłam na nic, klik, klik i czekanie. Do dziś przeczytałam ją kilka razy, delektując się jak zwykle nie tylko historią i ilustra­cja­mi, ale również wszystkimi czasownikami oraz ich formami. Magia czasow­ni­ków? Dwa fascynują mnie od dłuższego czasu, bo różnica między nimi dotyczy tylko jednej literki: aggiungere (dodać) i raggiungere (osiągnąć). Wszystko mi się zga­dza. Trzeba coś od siebie dać, dodać, zrobić pierwszy i kolejne kroki, by osiągnąć cel albo przy­naj­mniej zmierzać w jego kierunku: aggiungi, aggiungi, aggiungi per rag­giun­gere… (dodaj, dodaj, dodaj, by osiągnąć…).

Ode mnie do Autora są, jak się okazało, tylko dwa uściski dłoni. Uścisnę właściciela pierwszej dłoni. Nie śmiałam marzyć, że zrobię to jeszcze raz w tym roku.

Zamykam dziś czas przetrwania. Jestem w dobrym miejscu. Słyszę, jak wscho­dzą moje marzenia, wzbogacając moje życie, karmiąc nadzieje (l.mn.!).

Ogni Natale, oca Olivia organizzava una grande cena con i suoi più cari amici. Era una cuoca eccellente e tutti ama­va­no festeggiare con lei gustando incredibili prelibatezze...
     I suoi famosi biscotti allo zenzero e cannella erano così buo­ni da far girare la testa!
     Alcuni venivano da molto lontano per assaggiarli, perfino dall’Antartide, come il pinguino Coriandolo.
[W każde Boże Narodzenie gęś imieniem Olivia organizowała wielką ko­lację wigilijną dla swoich najdroższych przyjaciół. Była wspaniałą ku­charką i wszyscy uwielbiali z nią świętować, delektując się nie­sa­mo­wi­tymi przysmakami…
     Jej słynne pierniczki wraz z winem były tak pyszne, że aż się od nich kręciło w głowie!
     Niektórzy przybywali z daleka, by ich skosztować, nawet z Antar­kty­dy, jak pingwin Pietruszek.]

🖇

Olivia, che curava ogni cosa nei minimi dettagli, aveva chie­sto alla renna Mirtillo di trovarle l’albero più bello per po­ter­lo addobbare a festa.
[Olivia, która troszczyła się o wszystko w najdrobniejszych szczegółach, poprosiła renifera Mirtillo, by znalazł dla niej najpiękniejsze drzewko, by przystroić je na Wigilię.]

🖇

Arrivò finalmente la sera della vigilia di Natale. Candidi fiocchi di neve iniziavano timidamente a cadere […].
[W końcu nadszedł wigilijny wieczór. Bielusieńkie
płatki śniegu zaczęły nieśmiało spadać […]]

🖇

Fu una cena meravigliosa. Gli amici risero e parlarono a lungo, scambiandosi confidenze e idee per il futuro.
[To była wspaniała kolacja. Przyjaciele śmiali się i rozmawiali przez długi czas, wymieniając się zwierzeniami i pomysłami na przyszłość.]

🖇

     — Hai un sogno da realizzare? — chiese Romeo.
     — Certo! Perché tu no? — domandò Simba.
     — Non so. Come faccio a capire qual è il mio sogno?
     — A me aiuta questa domanda: che cosa faresti se non ave­ssi paura?
     — Paura di cosa? Di sbagliare? — chiese Romeo.
     — Esatto! Se fossi sicuro di non fallire cosa faresti?
[   — Masz marzenie, które chcesz zrealizować? — zapytał lemur Romeo.
     — Pewnie! Czemu ty nie masz? — zapytał Simba.
     — Nie wiem. Jak mam rozpoznać swoje marzenie?
     — Mi pomaga takie pytanie: co chciałbyś robić, gdybyś się nie bał?
     — Bał się czego? Popełnić błąd? — zapytał Romeo.
     — Dokładnie! Gdybyś miał pewność, że nie poniesiesz porażki, co byś robił?]

🖇

[…]  un gran silenzio era sceso nella stanza.
     Il primo a romperlo fu Coriandolo: — Io ce l’ho un sogno […]. Lo segui Ernesto: — Il mio sogno invece è diventare il più bravo al mondo a lavorare a maglia. Più bravo anche di mia nonna, che mi ha insegnato quest’arte. Però mi ver­go­gno un po’ a dirlo perché una volta ho sentito dire che la­vo­ra­re a maglia è “una cosa da femmine”.
[…w pomieszczeniu zapadła głęboka cisza.
     Pierwszym, który ją przerwał, był Pietruszek:
     — Ja mam marzenie […].
     Po nim kontynuował Ernesto:
     — Moim marzeniem zaś jest zostać najpiękniej na świecie robiącą na drutach osobą. Lepszą niż moja babcia, chociaż to ona nauczyła mnie tej sztuki. Ale wstyd mi to mówić, ponieważ jednego razu usłyszałem, jak mówią, że robienie na drutach to „babska sprawa”.]

🖇

Il castoro Martino, porgendo un fiore a Olivia disse: — Il mio più grande sogno è […]? Lo interruppe Mirtillo: — Il mio so­gno è ancora più difficile da realizzare […]... Olivia, infine, concluse: — Be’, almeno voi un sogno lo avete, io credo di non avere ancora capito quale sia il mio...
[Bóbr Martino podając kwiatek Olivii powiedział:
     — Moje największe marzenie to […]? — Przerwał mu Mirtillo.
     — Moje marzenie jest jeszcze trudniejsze do zrealizowania […]…
     Olivia osta­tecz­nie podsumowała:
     — Cóż, przynajmniej macie marzenie. Mi się zdaje, że wciąż nie zro­zu­mia­łam, na czym polega moje…]

🖇

A un certo punto si sentì un gran rumore provenire dal giardino e tutti corsero all finestra per vedere cosa stesse succedendo. Non potevano credere ai loro occhi.
[W pewnym momencie dało się słyszeć wielki hałas, dochodzący z ogro­du. Wszyscy pobiegli do okna, by zobaczyć, co się działo. Nie mogli uwie­rzyć własnym oczom.]

🖇

Babbo Natale scese dalla slitta, salutò e sfilò il primo regalo dal suo grande sacco. Era per Ernesto. — Questo è un kit per lavorare a maglia con i gomitoli di lana più pregiati, caldi e resistenti che tu possa trovare. Il tuo è un bel sogno, non farti scoraggiare dalle idee degli altri. Continua ad ascol­ta­re il tuo cuore: solo tu puoi sapere cosa ti rende felice.
[Święty Mikołaj zszedł z sań, przywitał się, wysunął pierwszy prezent z worka. Był dla Ernesto.
     — To jest zestaw dziewiarski do robienia na drutach wraz z motkami najszlachetniejszej, najcieplejszej i najbardzie wytrzymałej wełny, jaką możesz znaleźć. Twoje marzenie jest piękne, nie zniechęcaj się po­my­sła­mi innych. Słuchaj swojego serca: tylko ty możesz wie­dzieć, co cię uszczęśliwia.]

🖇

     — Conosco bene il tuo sogno. Non farti spaventare da chi è più bravo di te, ma impegnati per raggiungere i suoi stessi ri­sultati. […]
     — Anche il tuo desidero è molto ambizioso... Bravo! Mi piac­ciono i grandi sogni! —disse Babbo Natale […]. Distri­bu­i­ti tutti i pacchi Babbo Natale si apprestò a ripartire. Ma non appena fece per salir sulla slitta, Simba gridò: — Babbo Na­ta­le, aspetta! E se fosse tutto sbagliato?
     — In che senso, Simba? — chiese Babbo Natale.
     — Non so, forse è troppo sognare […]?
     E anche Mirtillo disse: — E se non riusciremo mai a re­aliz­za­re i nostri sogni?
[   — Dobrze znam twoje marzenie. Niech cię nie przeraża ktoś lepszy od ciebie, zaangażuj się, by osiągnąć swoje najlepsze wyniki. […]
     — Również twoje marzenie jest ambitne… Świetnie! Lubię wielkie ma­rzenia! — powiedział Mikołaj […]. Rozdawszy wszystkie paczki, święty przygotował się, by ruszyć w dalszą drogę. Ale jak tylko wsiadł do sań, Simbo krzyknął:
     — Święty Mikołaju, poczekaj! A jeśli wszystko było pomyłką?
     — W jakim sensie? — zapytał Mikołaj.
     — Nie wiem, może zbyt duże marzenie […]?
     Również Mirtillo dopowiedział:
     — A jeśli nie damy rady zrealizować naszych marzeń?]

🖇

     — Amici, venite qui vicino e ascoltatemi bene. Non abbiate paura di sognare. Non costa nulla e può trasformare in me­glio la vostra vita.
     — Significa che basta credere nei propri sogni per poterli realizzare? — chiese Mirtillo confuso.
     — No, servono anche altre cose, per esempio l’impegno, lo studio, imparare dagli errori, a talvolta un po’ di fortuna... Ma l’ingrediente più importante per realizzare un sogno è avercelo un sogno. Se non ce l’hai, non lo realizzerai!
[   — Przyjaciele, podejdźcie tu blisko i posłuchajcie mnie dobrze — Nie bójcie się marzyć. To nic nie kosztuje, a może zmienić wasze życie na lepsze.
     — To znaczy, że wystarczy wierzyć w swoje marzenia, by mogły się spełnić? — zapytał Mirtillo zakłopotany.
     — Nie, potrzebne są inne rzeczy, na przykład, działanie, nauka, ucze­nie się na błędach, a niekiedy trochę szczęścia… Ale najważniejszym skład­nikiem, by urzeczywistnić marzenie, jest je mieć. Jeśli go nie masz, nie spełni się!]

🖇

     — Andrà bene lo stesso, Martino. Questa è la grande magia dei sogni. La gioia non è nel realizzarli, ma nel sapere che passerai la tua giornata a curare ciò che ami!
     — Grazie! — disse Simba. — Ci hai portato dei bellissimi regali. — Ma il più bello è che ci hai fatto capire l’importanza di difendere i nostri sogni.
     Babbo Natale abbracciò Simba e i suoi amici e, salito sulla sua slitta, volò alto nel cielo per continuare a vivere il suo sogno: realizzare quelli degli altri.
[   — Będzie dobrze, Martino. To jest wielka magia marzeń. Radość nie jest w tym, by je zrealizować, ale by wiedzieć, jak spędzisz swój dzień, by zadbać o to, co kochasz!
     — Dziękuję! — powiedział Simba. — Przyniosłeś nam przepiękne pre­zen­ty. Ale najpiękniejszym jest to, że pomogłeś nam zrozumieć, jak waż­ne jest bronienie naszych marzeń.
     Mikołaj uściskał Simbę i jego przyjaciół, wsiadł na swoje sanie, wzbił się w niebo, by podjąć dalej swoje marzenie: spełnianie marzeń innych.]

Luca Mazzucchelli, La magia dei sogni, ilustr. Giulia Telli,
Giunti Editore, Firenze/Milano 2024.
(wyróżnienie własne)

I sogni forniscono energia, accendono passioni, proiet­tano in un futuro entusiasmante, mostrano nuove pro­spet­tive. In buona sostanza, ci aiutano a vivere invece che a sopravvivere […].
[Marzenia dostarczają energii, podsycają pasje, przedstawiają eks­cy­tu­ją­cą przyszłość, przedstawiają nowe perspektywy. Osta­tecz­nie pomagają nam żyć zamiast tylko przetrwać […].]

🖇

Le persone che hanno perso i sogni, in particolare, tendono a scoraggiare gli altri nel raggiungere i loro.
[W szczególności ludzie, którzy przestali marzyć, zniechęcają inne osoby, by realizowały swoje marzenia.]

(tamże)

­

wtorek, października 10, 2023

5218. Z oazy (CXC)  //  Panna cotta (CVIII)

Nie­dzielne odliczanie literek, poślizgnięte na świńskim uchu kulturalno-to­wa­rzy­skie­go spotkania i obsunięte o dodatkowe osiem dni, czyli odmierzane dziś, dwa dni przed tym, gdy do ula trafi październikowy przydział.

To realizacja wrześniowego deputatu na włoskie literki. Zaczęła do mnie iść w dniu, w którym się ukazała, w przedostatnią środę września. Chwilkę zajęła jej droga, ale doszła jeszcze całkiem cieplutka. Od pierwszej chwili do teraz nie­zmien­nie wyciska ze mnie łzy w tym samym miejscu opowieści. Nic się nie zmieniało podczas czytania za drugim, trzecim, czwartym, piątym, ko­lejnym i ko­lejnym razie.

To książka o tym, że rzeczy, ludzie, strategie, techniki, obcyki i sposoby, które po­ma­ga­ły nam iść przez życie, gdy byliśmy mali, średni lub calkiem duzi, nie muszą być adekwatnymi narzędziami do radzenia sobie z życiem teraz. Mogą być po­twor­nie ciężką kulą u nogi, mogą skutecznie ukrywać proste i fantastyczne rozwiązania, które podsuwa nam pod nos nieskończenie życzliwy świat.

Nella Grande Foresta di Bambù viveva un gruppo di panda tra loro molto uniti. Gli adulti prendevano parte alle attività dei cuccioli, scherzando e correndo con loro. L’armonia e la voglia di stare insieme regnava sovrana.
     Un giorno Bao, il panda più anziano di tutti, stava gio­can­do a nascondino insieme ai cuccioli, quando cadde in una buca e si ruppe una zampa.
[W Wielkim Lesie żyła, bardzo ze sobą zżyta, grupa pand. Dorosłe misie brały udział w życiu młodych pand, bawiąc się i biegając razem z nimi. Harmonia i chęć, by być razem, królowały.
     Pewnego dnia Bao, najstarszy z wszystkich pand, bawiąc się z ma­lu­cha­mi w chowanego, wpadł do dziury i złamał łapę.]

*

[…]  la zampa di Bao non guariva. Luna, una cucciola di panda molto curiosa, notò la sua assenza e andò a cercarlo.
     — Bao, ma quando tornerai a correre con noi?
     — Mi dispiace, Luna, non so risponderti. Forse solo l’erba di calendula sarebbe in grado di curarmi, ma cresce lontano da qui, sulla cima, di quel monte al di là del fiume...
[…łapa Bao się nie goiła. Luna, młodziutka, bardzo ciekawska panda, zauważyła jego nieobecność i poszła go poszukać:
     — Bao, kiedy wrócisz, by z nami ganiać?
     — Przykro mi, Luno, nie umiem ci odpowiedzieć. Jedynie nagietek mo­że byłby w stanie mnie uleczyć, ale rośnie daleko stąd, na szczycie tamtej góry, tam za rzeką…]

*

Quella sera Luna continuava a pensare alle parole di Bao. Non riuscendo a dormire, andò a rifugiarsi sul suo albero preferito, come faceva tutte le volte che qualcosa la preoccupava.
     Nel silenzio della notte le piaceva osservare la luna, così luminosa e bella: la sentiva vicina come un’amica ed è a lei che faceva le sue confidenze.
[Tego wieczoru Luna myślała o tym, co powiedział jej Bao. Nie mogąc zasnąć, poszła schować się na swoim ulubionym drzewie, jak robiła wszystkie te razy, gdy czymś się martwiła.
     W nocnej ciszy lubiła obserwować księżyc, tak świetlisty i piękny: miała go za przyjaciela i zwierzyła mu się.]

*

La mattina seguente, Luna aveva le idee chiare. Andò da suo fratello Lucky, che era bravissimo a costruire qualsiasi cosa intrecciando canne di bambù, e gli chiese una zattera.
     Voleva mettersi in viaggio per raggiungere la cima del monte e raccogliere l’erba che avrebbe potuto guarire Bao.
[Następnego ranka, Luna miała wyklarowany pomysł. Poszła do swojego brata Lucky’ego, który był bardzo dobry w budowaniu wszystkiego, co można było wykonać z bambusa, i poprosiła go o tratwę.]

Lucky si mise al lavoro e in pochi giorni la zattera fu pronta.
     Luna non aveva mai visto niente di più bello […].
     — Grazie di cuore — disse Luna abbracciando forte Lucky.
[Lucky zabrał się do pracy i po kilku dniach tratwa była gotowa.
     Luna nigdy nie widziała niczego piękniejszego […].
     — Dziękuję z całego serca — powiedziała Luna obejmując mocno brata.]

*

Attraversare il fiume, però, fu molto più difficile del previsto. Luna non era preparata alla forte corrente e rischiò più volte di annegare.
     […].
     Che spavento aveva provato!
     Ora che il peggio era passato, si sentiva così stanca che decise di dor­mire un po’.
[Przeprawa przez rzekę była jednak znacznie trudniejsza, niż można było przewidzieć. Luna nie była przygotowana na silny prąd i wielokrotną okazję, by utonąć.
     […]
     Jakiego strachu się najadła!
     Teraz, gdy najgorsze minęło, czuła się tak zmęczona, że postanowiła się troszkę zdrzemnąć.]

Quando riaprì gli occhi, Luna si trovò davanti a uno spettacolo in­cante­vole: quella parte di foresta inesplorata era ricca di alberi altissimi, pian­te do ogni tipo e fiori profumatissimi.
[Gdy obudziła się, jej oczom ukazał się czarujący widok: ta niezbadana część lasu była pełna bardzo wysokich drzew, roślin każdego gatunku i bardzo aromatycznych kwiatów.]

*

[…]  continuò il suo viaggio verso il bosco.
     Ma più Luna andava avanti, più gli alberi si facevano fitti e il sentiero diventava stretto e in salita. A ogni passo la zat­te­ra sbatteva contro i rami, si incastrava e faceva tornare la piccola panda al punto di partenza.
     All’ennesimo capitombolo, Luna scoppiò a piangere.
     Un tasso, che aveva assistito alla scena, le si avvicino cu­rio­so: — Ciao, mi chiamo Tao. Perché piangi?
[…swoją misję kontynuowała przez las.
     Ale im dalej szła, gęstniało od drzew, ścieżka stawała się wąska i pięła się w górę. Podczas każdego kroku Luny tratwa uderzała w gałęzie, mała panda utykała i wracała do punktu wyjścia.
     Przy entym upadku Luna wybuchła płaczem.
     Borsuk, który był świadkiem tej sceny, zbliżył się do niej za­cie­ka­wiony:
     — Cześć, mam na imię Tao. Dlaczego płaczesz?]

*

Singhiozzando, Luna alzò lo sguardo: — Devo arrivare in cima alla montagna...
     — Sarà impossibile finché ti porti dietro quella zattera ingombrante — osservò Tao.
     Allora Luna gli spiegò il motivo del suo viaggio e quanto fosse stata importante per lei quella zattera. Tao la guardò negli occhi.
     — Ciò che ti ha portato fin qua, non ti porterà fin là — le disse con dolcezza.
     — In che senso? — chiese Luna.
     — A volte, per andare avanti, devi essere pronta a lasciare indietro qualcosa — rispose Tao.
[Szlochając, Luna podniosła wzrok.
     — Muszę dostać się na wierzchołek tej góry…
     — To raczej niemożliwe, dopóki będziesz nosić tę nieporęczną tratwę — zauważył Tao.
     Luna wyjaśniła mu powód swojej podróży i jak ważna dla niej była ta tratwa. Tao spojrzał jej w oczy i powiedział delikatnie:
     — To, co przyniosło cię tak daleko, nie doprowadzi cię tam.
     — W jakim sensie? — zapytała Luna.
     — Czasem, by iść dalej, musisz być gotowa, by zostawić coś za sobą — odpowiedział Tao.]

*

[…]  la zattera che ieri ti ha salvato
ora ti ostacola — spiegò Tao.
[…tratwa, która wczoraj cię ocaliła,
teraz cię blokuje — wyjaśnił Tao.]

*

     — Talvolta per crescere, per cambiare, per andare avan­ti lungo la nostra strada, bisogna lasciare andare ciò a cui teniamo — concluse Tao.
[     — Niejednokrotnie, aby się rozwijać, zmieniać, iść swoją drogą, potrzebujemy pozostawić coś, co mamy — zakończył Tao.]

*

Finalmente arrivarono sulla vetta della montagna e lì tro­va­ro­no la preziosa erba di calendura.
     — Evviva! Non vedo l’ora di portarla a Bao!
[W końcu dotarli na wierzchołek góry i znaleźli tam cenny nagietek.
     — Hurra! Nie mogę się doczekać, aż zaniosę go Bao!]

*

Mentre Tao e Luna cercavano la soluzione migliore, uno stormo di grandi uccelli atterrò vicino a loro. Erano i più grandi amici di Tao.
     — Che fortuna avervi incontrato! — esclamò il tasso — La mia amica Luna deve tornare al suo villaggio, al di là del fiume... potete aiutarci?
     — Più che volentieri, noi stavamo giusto andando da quelle parti — rispose uno di loro.
     — Montate in groppa!
[Podczas gdy Tao i Luna szukali najlepszego rozwiązania, stado wielkich ptaków wylądowało w ich pobliżu. Były one najlepszymi przyjaciółmi Tao.
     — Co za szczęście, że was spotykam! — wykrzyknął Tao. — Moja przyjaciółka musi wrócić do swojej wioski po drugiej stronie rzeki… możecie nam pomóc?
     — Bardzo chętnie, właśnie ruszamy w tamtą stronę — odpowiedział jeden z ptaków.
     — Wskakujcie na grzbiet!]

*

A quel punto Luna disse all’amico: — Andiamo!
     Il tasso le sorrise sereno. — La mia casa è qui, tra queste montagne. Io ti ho accompagnato fin qua, i miei amici uccelli ti guideranno fin là — disse indicando il villaggio di Luna.
     Luna aveva ormai capito la lezione che Tao le aveva in­se­gna­to: per andare avanti, talvolta devi lasciare qualcosa indietro.
     È così i due amici si abbracciarono con un po’ di tristezza nel cuore, ma anche così grati alla vita per averli fatti in­con­trare.
[W tym momencie Luna powiedziała do Tao:
     — Ruszamy!
     Borsuk uśmiechnął się spokojnie.
     — Mój dom jest tutaj, między tymi górami. Towarzyszyłem ci do teraz, moi przyjaciele poprowadzą cię tam — powiedział, wskazując wioskę Luny.
     Luna zrozumiała już lekcję, której nauczył ją Tao: by iść dalej, nie­jed­no­krot­nie musisz zostawić coś z tyłu.
     I tak, dwoje przyjaciół objęło się z odrobiną smutku w swoich sercach, ale także byli bardzo wdzięczni życiu, że się spotkali.]

Luca Mazzucchelli, Così diventerai grande, ilustr. Giulia Telli,
Giunti Editore, Firenze/Milano 2023.
(wyróżnienie własne)

­

sobota, września 30, 2023

5212. Panna cotta (CVII)


Le persone entrano nella tua esistenza
per una ragione, una stagione o una vita.
[Konkretne osoby pojawiają się w twoim życiu
z jakiegoś powodu, na pewnym etapie lub na całe życie.]
Luca Mazzucchelli

Così come dei libri?
Secondo me, sì!
Il Melo
[Tak jak książki? / Według mnie, tak!]


Un libro nuovissimo. Lo aspettavo e finalmente è arrivato già!  
[Świeżynka wydawnicza. Czekałam na nią i w końcu już przybyła do ula!]