Pokazywanie postów oznaczonych etykietą /oto/apple/foto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą /oto/apple/foto. Pokaż wszystkie posty

niedziela, kwietnia 22, 2018

2824. Idź po swoje smoki!

Miej siłę, by się regularnie męczyć. I ciszę, żeby jej słuchać.

Rafał Ohme, Emo sapiens. Harmonia emocji i rozumu,
Bukowy Las, Wrocław 2017.

*

Szłam rano. Maraton już trwał.
Zdążyłam wyjąć telefon.
Cyk! Zza łez wzruszenia.

Szłam rano. Jeszcze pod wrażeniem snu,
w którym ambasador zapytał:
    — Kto chce najlepsze?

Szłam pod wrażeniem. Dlaczego
nie mielibyśmy dostać
najlepszego? Głupie pytanie.

Czy wiesz, co było napisane na krańcach map dawnych podróżników? „Dalej już tylko smoki”.
     Podoba ci się? To wstań i działaj
. Sky is the limit!

*

Miej nad sobą dobre niebo albo je sobie stwórz. […] „Inne niebo” można stworzyć sobie samemu. Trzeba tylko szukać i znajdować to, co może nim być w naszym życiu. […] Szukaj piękna, cokolwiek ono dla ciebie znaczy.

*

Jeśli masz szansę 1 na 100, to już jest coś! Nie zaczynasz od zera.

*

Albo znajdziemy mosty, albo je sobie zbudujemy.
Hannibal

*

Nie bój się porażek. Ich smak dobrze znają wszyscy, których podziwiasz. Każdy może upaść, to żaden wstyd. Chodzi o to, by szybko wstać, otrzepać spodnie i ruszyć dalej przed siebie.

(tamże, wyróżnienie własne)

poniedziałek, kwietnia 16, 2018

2819. Chwila

ważka wiosenna 2018
[…]  różnica pomiędzy mistrzem a amatorem jest taka, że mistrz upadł i wstał więcej razy niż amator w ogóle spróbował.

*
[…]  ja rozumiem tyle, jednak jest więcej.
Radosław Rożek, Deus est machina, czyli
Bóg jest na prąd
, Gdańsk 2017.
(wyróżnienie własne)

sobota, marca 17, 2018

(2660+109+18). Ostatni (II)

 wpis przeniesiony 7.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Tamten miał być ostatni. Może ten taki będzie.
Zdjęcie wypatrzyła Heniutka na porannym spacerze.

Ikigai można odnaleźć w najróżniejszych warunkach, a kluczem do zachowania tej umiejętności jest otwarcie się na przyjemności zmysłowe.

*

[…] według japońskiej duszy każde doznanie zmysłów płynie od Boga. Japończycy wierzą, że bogactwo barw występujących w przyrodzie i sztuce jest nieskończone, podobnie jak nieskończona jest opowieść o Bogu stwarzającym świat.

*

Japończycy poważnie traktują to, co przemija.

*

Kodawari z natury rzeczy jest czymś bardzo osobistym, przejawem dumy z własnego postępowania. W skrócie rzecz ujmując: to szczególna troska o drobiazgi.

*

[…] ci, którzy odnaleźli ikigai, znajdują radość z dala od prostych pojęć „wygrany” – „przegrany”. Ikigai pozwala wydobyć to, co najlepsze w danych warunkach. Przy innym nastawieniu mogłoby to okazać się trudne, niezależnie od faktu, że i tak może okazać się trudne.
Trzeba widzieć ikigai w drobiazgach. Zaczynać od rzeczy małych. Być tu i teraz
.

Ken Mogi, Ikigai. Japońska sztuka szczęścia,
przeł. Małgorzata Maruszkin, Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

sobota, marca 03, 2018

(2660+109). Ostatni

Tamtego nie powąchała.
Na ten — świeżutki — wyciągnęła mnie rankiem.
Tamten — pierwszy. Ten — ostatni?

Tak to ma pachnieć, cud jest przygodą polegającą na zabawie, czasem przez resztę życia.

*

Marzenia […] mogą być snute jedynie wśród rzeczy znanych, czyli czego się nie poznało zmysłami, nie da się wymarzyć. Stąd upieranie się na jedną wersję losu to hamowanie wszystkich pozostałych, czyli tych, których się pomarzyć nie umie.

Radosław Rożek, Deus est machina, czyli
Bóg jest na prąd
, Gdańsk 2017.

piątek, lutego 23, 2018

2763. Flirt kwiatowy

To ty wybierasz cel podróży. Niektórzy ludzie prowadzą życie motywowane strachem, inni złością, chciwością lub miłością. Każdy z nich stanie kiedyś na rozdrożu i każdy wybierze inny szlak.

*

Drzwi otwierają się na dwie strony. Pytaj raczej: „A jeśli tak jest?” niż „A jeśli tak nie jest?”.

Anton Grosz, Listy do umierającego przyjaciela,
przeł. Maciej Świerkocki, Ravi, Łódź 1996.

piątek, grudnia 22, 2017

2700. Między szynami i szprychami

 wpis przeniesiony 5.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Dziś w okolicach 7.40, po raz ostatni w tym roku, szłam na przystanek tramwajowy. Dogoniła mnie świadomość, że nie licząc skończonych chwil, spędziłam swe pozadziecięce życie w ludzkich rozmiarów chomiczym kołowrotku, wyściełanym polami wiem, nie wiem, umiem, nie umiem, potrafię, nie potrafię, źle, dobrze, popsute, naprawione. Na każdym z nich byłam lub bywałam ofiarą — na czerwonych pożerał mnie krytyk wewnętrzny, na niebieskich miałam realne kłopoty w kontaktach z ludźmi: mało kto wytrzymywał mój nieznoszący protestu ton głosu, gdy niby niewinną dyskusję prowadziliśmy.

W chomiczym kołowrotku, choć jest ludzkich rozmiarów, człowiek wyrobić się nie może — żaden człowiek! Ale można zejść z kołowrotka? — przyszło do mnie i olśniło, gdy maszyneria zaprezentowała się w całej okazałości. Kilka minut potem, synchronicznie, po przejechaniu dwóch przystanków, pan motorniczy poinformował, że wysiadamy, bo popsuły się hamulce. W ten sposób do polaryzacji wiem/nie wiem, umiem/nie umiem, potrafię/nie potrafię, dobrze/źle, śmiejąc się, mogłam dorzucić jeszcze jedną — popsute/naprawione — ku radości pokopytkowego życia.

Śmiałam się, bo wiedziałam już, jaki jest dla mnie najprostszy sposób, by natychmiast zleźć z kołowrotka. Tym sposobem — polaryzacją do polaryzacji — jest miłość. Co kochasz? Co lubisz? Co sprawia ci przyjemność?

środa, grudnia 20, 2017

(2694+4). Tu (II)

     — Lubię, kiedy… Jak to powiedzieć…? — Szukał w myśli właściwych angielskich słów. — Kiedy wszystkie części życia do siebie pasują. Tworzą całość.

Joanna Bator, Purezento,
Znak, Kraków 2017.

poniedziałek, grudnia 18, 2017

2694. Tu

 wpis przeniesiony 5.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

     — Też dotarłem tu bardzo zmęczony — powiedział Michio. — To przejdzie. Zobaczysz.

*

To była tylko chwila, ale zapamiętałam jej ożywczy smak.

*

     — Pęknięte skorupy można złożyć tylko w jeden sposób. Jeden jedyny — ciągnął Mistrz. — Trzeba go znaleźć. Każda część musi ponownie połączyć się z innymi.

*

Każde z was sklei jedną rzecz. Każde inaczej, choć według reguł. Może niektórzy z was podejmą wysiłek, by podążać dalej drogą kintsugi. Nawet jeśli nie, zostanie wam samodzielnie naprawiony przedmiot. Będziecie wiedzieć, do czego jesteście zdolni przy odpowiednim wysiłku. Mieliście przynieść ze sobą to, co rozbiliście. Pokażcie mi swoje skorupy.

*

     — […] zostańcie tu i teraz. Przedtem już nie istnieje.

Joanna Bator, Purezento,
Znak, Kraków 2017.

poniedziałek, listopada 20, 2017

2660. Pierwszy

 wpis przeniesiony 4.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Heniutka go nie powąchała.
Spadł godzinę po jej pierwszym spacerze.
Zniknął kilka godzin przed psim obiadkiem.

     — Ale skąd ten porządek się bierze? Kto go pilnuje?
     — Stop. Jedno pytanie dziennie — powiedział Młody. — Jutro. I raczej wymyśl coś prostszego.

Marek Nocny, Kontroler snów,
Wydawnictwo Nisza, Warszawa 2007.

piątek, listopada 10, 2017

(2115+531). Koci Nauczyciel (II)

 wpis przeniesiony 4.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

dziś. sprawdziłam. dziś, czyli 367 dni później. główny gmach. ten sam hall, drugi z dwóch chodników o innej niż wtedy porze dnia, bez szans na słońce. kudłaty Nauczyciel nauczał: zaufaj chwili, zaufaj sobie, zaufaj innym, zaufaj życiu, zaufaj! tak po prostu, zaufaj.

przystanęłam na dłuższą chwilę. najpierw podziwiałam Nauczyciela. potem patrzyłam, jak młodzi mężczyźni — delikatność i i wrażliwość odsłaniając swym czynem — uważnie Go obchodzą. na koniec usiadłam na ziemi i cyk. Nauczyciel ani drgnął, bo pracował. uczenie ludzi — wielu wie — to niełatwa rzecz.

znów w listopadzie.

środa, listopada 01, 2017

(2630+2). Drzwi do siebie

 wpis przeniesiony 4.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Rozstaję się z przedmiotami z łatwością — porzucam, nie dbam, nie zwracam uwagi, nie przywiązuję specjalnej wagi. Moje osobiste lenistwo nie znosi bibelotów. To moja pierwsza natura.

Przez całe moje dorosłe życie w monolicie niechęci do materialnych drobiazgów wyłom zrobiły tylko dwa przedmioty. Ważka na Iglicznej. Po co mi ona? Po nic i po wszystko! Oraz kamienny Jeżyk z Gotlandii, kupiony dwadzieścia dwa lata temu za nieproporcjonalnie wielkie pieniądze. Po co mi on? Po nic i po wszystko!

Dotarło do mnie. Dogoniła mnie świadomość. Po co mi to? Po nic i po wszystko! A Ty co masz po nic i po wszystko?

*

À propos dnia dzisiejszego przeczytałam piękne.

     [J. D.] Z nieodwracalnością. Nic się już nie da zrobić.
     [M. T.] Z tymi pozrywanymi nitkami.
     Bardzo się przejmujemy śmiercią, najbardziej ze wszystkiego, co się wydarza, prawda? Taka jest nasza praca na tym świecie, właśnie mamy się wszystkim przejmować, a najbardziej śmiercią
.

*

     [J. D.] A dlaczego teraz boisz się mniej?
     [M. T.] Bo zobaczyłam, jak to wygląda i jednak wydaje mi się, że to też jest dla ludzi. Dla ludzi, dla psów i kotów, dla każdego. Da się to przeżyć.
     [J. D.] No właśnie nie, tego akurat nie da się przeżyć.
     [M. T.] Aż do momentu, kiedy schodzi rzeczona mgła i umysł z bólem oddaje całą zawartość pamięci, da się przeżyć.

*

     [M. T.] A ty masz jakieś życzenia?
     [J. D.] Najpierw do pieca, a potem z powrotem do przyrody.
     [M. T.] Ale najpierw byś chciała do pieca.
     [J. D.] Żeby jak najmniej miejsca zajmować, poza tym nie podobają mi się te wszystkie gnilne procesy.
     [M. T.] One nie mają się podobać, tylko mają przerażać. To ma być antyreklama.
     [J. D.] Popiół jest bardziej ekologiczny.
     [M. T.] Przekonałaś mnie, chcę do pieca.

Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską,
Jaka piękna iluzja, SIW Znak, Kraków 2017.