Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwartet ekstraintrowertyczek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwartet ekstraintrowertyczek. Pokaż wszystkie posty

sobota, grudnia 14, 2019

(3126+470). Czwartkowy seans

Czterysta siedemdziesiąt wpisów później (przypadek?). Kwartecik spotkał się (już prawie) tradycyjnie w grudniu. Przekształcił się zgrabnie w Czwartecik, czyli kobiece wyjście do kina. Z braku filmu, granego o odpowiedniej porze, który porwałby serce Drzewka (inauguracyjnie miała prawo wyboru filmu i miejsca), seans odbył się w miejscu, w którym żałuje się, że ma się tylko jeden żołądek.

Każdej z nas głodne Anioły wysoko umieściły poprzeczkę.

Najedzone, a w zasadzie nażarte, nie obsunęły się w łatwiznę ani dla MY (naszej paczki), ani indywidualnie dla każdej z nas.

nasze miejsce i już.

sobota, listopada 30, 2019

(3563+1). Synchroniczność

Zulka i Georginia wrócić z pogrzebu musiały. Wracały i…


fot. Georginia.

a przecież byliśmy przez chwilę ze sobą
co dla równoległych nie jest oczywiste

Jarosław Mikołajewski, Głupie łzy,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019.

piątek, września 27, 2019

3467. Na odległość dwóch uścisków dłoni

Georginia ma Frenda o uroczym uśmiechu. Frend był u swojej Mamy i zrobił wiele zdjęć kudłatym duszom, którymi Ona się opiekuje. Wracam i wracam z uporem maniaka do jednego z kudłatym skupieniem i zatrzymaniem. Chcę je tu mieć pod ręką. I już.

Jednocześnie, z lekką premedytacją uderzam w stół, by odezwały się nożyce Saxifragi i wycięły troszkę kudłatych pikseli — Georginia i ja je uwielbiamy.


fot. Frend.

sobota, sierpnia 24, 2019

3427. Święto Sierści (I), koty

Okładka. Tak prymitywna i prostacka, że nawet nie chciało mi się czytać podczytnika, gdy książka miała premierę. Minął jakiś czas i Gepardzica zapytała: czytałaś? Nie czytałam, ale zaznaczyłam do upolowania. Upewniłam się, że w środku książki jest pies, co Gepardzica skwitowała: jest wszystko, co kochasz, lubisz lub cenisz. Po takiej rekomendacji byłam gotowa i ugotowana. Pożyczony od Gepardzicy papier prawie wystarczył, by sięgnąć po tę książkę. Prawie, bo używanie dwóch rąk do przemieszczania się po literach na burym papierze to dla mnie zbyt dużo fatygi, ale próbowałam, przysięgam. Klik, klik i… zaczął się wczoraj kudłaty dzień.

Z samego rana napisałam: trzeba bawić się w ograniczonych przestrzeniach. Zapomniałam o ławce, o czym dowiedziałam się godzinkę później przy śniadaniu. Pod ławką rozkręciła się kudłata impreza!

Potem synchronicznie zostały wspomniane Cori, Pomegranate, Zuki i Gus. Gdy Georginia przysłała zdjątka Figi i Filo, ludzki mózg, co głowę sobie łamał, jak wybierać cytaty z tej książki, zaskoczył: muszą być podzielone na kocie, psie i ludzkie.

Najpierw kocie, bo w kwestii mruczenia niewiele mam do powiedzenia, chyba że ze szczęścia. Ciekawe, czy zatwardziali kociarze polubiliby tę książkę? Poczekam, może dwie kociary, które mam na myśli, skuszą się na tę opowieść.

fot. Georginia.

Przecież każdy wie, że pies jest symbolem oddania. To jednak właśnie oddanie człowiekowi, tak instynktowne, że okazywane nawet tym ludziom, którzy są go niewarci, sprawiło, że zawsze wolałam koty.

*

[…] najtrudniejszym wyzwaniem dla wyobraźni jest nazwanie kota.

*

Słyszałam o badaniach, zgodnie z którymi koty, wvprzeciwieństwie do wielu innych gatunków zwierząt, nie wybaczają. (Tak jak chyba pisarze, którzy według znajomego redaktora nie wybaczają ani trochę).

*

Kiedyś pewien rezydent w szpitalu powiedział mi, że w trakcie szkolenia na oddziale psychiatrycznym nauczył się, że trzymanie w domu wielu kotów może oznaczać chorobę psychiczną. […] Ale gdy dopytywałam, ile trzeba mieć kotów, żeby uzasadnione było podejrzenie choroby, odparł: „Trzy”.

*

Pewnego razu mijamy schodki, na których siedzi kot – mniej więcej na wysokości głowy Apolla. Kot zrywa się, wygina w łuk i prycha psu z bliska w pysk. Apollo nadstawia drugi policzek: kocia łapa wyskakuje i drapie. Przez moment obawiam się o kota, lecz Apollo idzie dalej. Nie chce kłopotów. Pragnie pokoju.

*

Kot sąsiadów, czarno-biały jak ty, obserwuje cię spod zmrużonych ślepiów, znad krawędzi trawnika, przekazując, że nie jest pod wrażeniem.

Sigrid Nunez, Przyjaciel, przeł. Dobromiła Jankowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2019.

poniedziałek, sierpnia 12, 2019

(3400+2). Errata

Kaan:
(napisała)
Nie „wydusił”, powinno być
„wyvojtusił”.
😉

Jabłoń:
(ma już przygotowane pytanie/prośbę
do Sadownika vel Pana Vojtusia
)
Kochanie, wyvojtusisz mnie?

piątek, sierpnia 02, 2019

3381. [*]

śmierć przeszła obok, zostawiła w stuporze z pytaniem o sens walki. Kaan odpowiedziała: każdy fajny dzień to sens dla nas i dla tych, którzy nas kochają. jak dobrze, że są obok mnie właściwi ludzie — pomagają trzy zdania sklecić — dobrze, że umiem czytać ze zrozumieniem i czuciem.

19/131

Hania Dunowska
(1958–2019)

Autor(ka) zdjęcia nie do ustalenia.

piątek, czerwca 28, 2019

(3324+1). Środa, początek wracania

Apogeum upału. Od rana odwadniałam się, rycząc jak bóbr, bo nie widziałam światełka w tunelu. Kwartecik uparł się, bym zobaczyła.

Zobaczyłam w klimatyzowanym, ciut za głośnym miejscu. Cudownie było znów spotkać się w naszym damskim komplecie. Dziś, dwa dni później, nic się nie zmieniło — patrzę na anioły i śmieję się w duchu, że wiadomo, kto którego wyjął.

czwartek, czerwca 06, 2019

3303. Spotkanie na szczycie

Georginia spotkała go dziś. Zapytana, jakim cudem udało Jej się zdążyć ofocić zwierza, odpowiedziała, że zamieniła z nim kilka zdań i dał się zatrzymać w pikselu. Czyli on chce na bloga? — zasugerowałam. Mówił, że byłoby miło, stwierdziła Georginia. Ma to u mnie!

Komuś służy ten upał, pomyślałam. Mi mniej, ale od dziś testuję kamizelkę chłodzącą, by zachować jakość życia.

fot. Georginia, fragmenty.

sobota, marca 23, 2019

3228. Literki odnotować (II)

gazeta, a dzięki niej sześćdziesiąt dni wokół bloga. Wczoraj… dwudziesty czwarty dzień.

Wskutek powyższego czytanie tylko rano do kawy. Czasu, by zająknąć się na temat książek, wybrać cudne cytaty, brak. Ale wczoraj z Georginią i Kaan o tej książce rozmawiałyśmy, a to oznacza, że jest czas najwyższy, by wspomnieć w końcu, choć wydawało mi się, że zrobię to dokładnie tydzień temu.

Nie wzięłabym jej do ręki, gdyby nie cytat:

Gdy szli przez plac, na drodze Stelli stanęło stado dziobiących ziemię gołębi.
     – Hej, maleńki – powiedziała do ptaka, który oddalił się od centrum kotłowaniny.
Wszystkie gołębie poderwały się do lotu w eksplozji piór i pierza.
     — Czemu to robią?
     — Co?
     — Działają jednocześnie. Jeśli jeden odlatuje, odlatują wszystkie.
     — Pewnie są katolikami.

Gdy czytałam tę książkę, zwierzchnicy polskiego kościoła katolickiego zrobili swoim wiernym test na inteligencję, a w zasadzie na debila. Moją niewierną reakcję na ten poniżający bełkot mogłabym podsumować tak: KEP, puknij się w łeb! W tych okolicznościach poniższe trzy cytaty czytało się pysznie:

[…] Gerry rzucił, że gdyby dusze — w które nie wierzył — istniały, dusza Stelli musiałaby być ostra jak żyletka. Winą za to obarczył Kościół katolicki, który rzekomo uczynił z niej osobę nieustępliwą, ograniczoną i zdolną do dokonywania ogromnych zniszczeń w imię przestrzegania reguł i przepisów. Stella absolutnie się nie zgodziła. Powiedziała Gerry’emu, że wszystko, co w niej dobre, zawdzięcza właśnie religii. Kościół wpoił jej poczucie słuszności, sprawiedliwości i równości.

*

Katolicyzm był dla niej źródłem duchowych komórek macierzystych. Mogły zmienić się we wszystko, czego potrzebowała akurat jej dusza. Oferowały pomoc w radzeniu sobie z trudnościami, takimi jak to, że duchowieństwo stało się wylęgarnią potworów, prawicowych despotów i dewiantów seksualnych. Był przecież taki czas, gdy zdawało się, że w zorganizowanych instytucjach dziećmi opiekują się wyłącznie pedofile w koloratkach. A ich szefowie, ci w grubszych koloratkach, zamiatali wszystko pod dywan, by ratować twarz Matki Kościoła. Stella zawsze uważała zaś Kościół za wspaniałą, dobrą organizację.

*

Jak możemy zmienić świat na lepsze? Trzeba podejmować choćby i najdrobniejsze wysiłki. Mimo to, co Kościół myśli o kobietach.
       — Znałam kiedyś wspaniałą zakonnicę, która mówiła, że na ostatni sobór watykański przybyli jedynie biskupi, ale przewidywała, że na następny przyjadą już z żonami. A na jeszcze kolejny z mężami. — Stella zaczęła się śmiać. Kathleen rozsiadła się wygodniej i zaklaskała w dłonie. — Mamy więc na co czekać.

 
Ale są w tej opowieści również smaczki, cytaty, których wartość nie zależy od okoliczności:

Gdy byli w Warszawie, Stella zastanawiała się na głos, skąd tu tyle parków. Usłyszała w odpowiedzi, że powinna zapytać Niemców.

*

[…] architektura to sztuka dostarczania klientowi usług (gazu, wody i elektryczności) w sposób tak elegancki, jak to tylko możliwe. Nic mniej, nic więcej. Nie szkodziło oczywiście, jeśli umiałeś przy okazji narysować linię prostą bez linijki i zadbać, by dana konstrukcja się nie zawaliła. Architekci ratowali życie – wznosili budynki, które nikogo nie zabijały. […] Doktor Rice był wspaniałym nauczycielem. Twierdził, że chce, by jego uczniowie mieli dość pewności siebie, by tworzyć, a jednocześnie dość wiedzy, by w siebie wątpić.

*

Trudno było nie zachwycić się bezczelnością małych dzieci — wbijały wzrok w kogo chciały, nieświadome zasad uprzejmości i taktu.

*

     — Zrobisz sobie krzywdę.
     – Akurat cię to obchodzi.
     – Słucham?
     – Słyszałaś.
     Stella wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę.
     
[…]
     — Szkoda, że się nie widzisz. Kiedyś byłeś dobry i wrażliwy. Co się stało? Został z ciebie jedynie apetyt
.

*

     — Kropelka na dnie? — spytała. — Odkąd to dno ciągnie się do połowy butelki?
     — Szperasz mi po bagażach?
     — Daj spokój, Gerry.
     — W hotelu byłem bardzo wstrzemięźliwy. Powinnaś być ze mnie dumna
.

*

Biel goździków nie była brakiem koloru; tym, co pozostaje, gdy się kolor usunie. Była intensywna, wyrazista i nieskazitelna. Lśniąca biel – odbijająca światło.

*

Krótki wiersz* zaczynał się od pytania: „Czy życie dało ci, czego chciałeś, mimo wszystko?”. Kiwnięcie głową, tak. A co konkretnie? „Mogłem powiedzieć, że jestem kochany. Czuć się kochany na tej ziemi”.

*

     — Lepiej czy gorzej?
     – Znacznie gorzej – odparła Stella. – Co masz na myśli?
     – Optyczka zawsze zadaje to pytanie.
     – Jakie?
     – Lepiej czy gorzej? Kiedy dobiera soczewki.
     – Lepiej, skoro wiem już, o co chodzi. Ale wczoraj w nocy było gorzej
.

Bernard MacLaverty, Przed końcem zimy,
przeł. Jarek Westermark, Agora, Warszawa 2019.
(wyróżnienie własne)

_____________________
*    And did you get what
    you wanted from this life, even so?
    I did.
    And what did you want?
    To call myself beloved, to feel myself
    beloved on the earth
.
    // Raymond Carver, Late Fragment, 1988.

piątek, marca 22, 2019

3227. O przyjaźni

walczy z demonami. staje naprzeciwko trudności. pokonuje przeciwności losu. i… jest w ciężkim błędzie, gdy myśli, że robi to samotnie.

*

kłamstwo ma krótkie nogi — „sie wie”. Kwartecik ryczał wielokanałowo ze śmiechu, że milczenie ma jeszcze krótsze odnóża.

Jabłoń:
(już z ula uprzedziła)
uprzejmie informuję, że mają Panie
właściwości leczące, których
już nigdy nie zawaham się użyć. ❤ ❤

wtorek, lutego 26, 2019

3202. Kwartet ekstraintrowertyczek (III)

Jabłoń:
(wczoraj szorowała dno, a dziś ma się dużo lepiej, więc czyta i pisze)
A czemu Kaan usuwa tekst, nim przeczytam?

Georginia:
No właśnie, też się nad tym zastanawiam…

Kaan:
Żeby to wyjaśnić, musiałabym napisać elaborat…

Gepardzica:
Namaluj!

Kaan:
(namalowała… kwartecik też, namalowała pięknie)

Jabłoń:
(w zachwycie kupiła na pniu)

Heniutka:
Widzisz, widzisz, jaka jestem tu szczuplutka?

sobota, lutego 02, 2019

(3179+1). Kwartet ekstraintrowertyczek (II)

wczoraj. otrzymała tak pięknie opakowany prezent, że nie zazdrościłam Jej
podejmowania decyzji o jego rozpakowaniu. zdążyłam zatrzymać w pikselu. cyk!

tomik. dopiero po kilku latach znajomości z Nią dowiedziałam się
o Jego istnieniu. ostatnie dwa lata, najpierw
nieśmiało, a potem na bezczela domagałam się
swojego egzemplarza. dostałam. wczoraj.

naucz mnie
na odwrót
naprzeciw
na przekór
mnie
im
sobie
naucz mnie
jeszcze raz
po raz
pierwszy

*

to z lewej
to z prawej
strony
czasem
w gardle
a czasem
na dłoni
uparcie wybija
z głowy rozsądek

i do znudzenia
tłumaczy się z miłości

*

otwieram szeroko
oczy
ramiona
uda
próbuję objąć to
czego
nie rozumiem

*

może jednak
zaryzykuję
kolejny dzień
bez
odpukań
w niemalowane
zapluwań
przez ramię
zarzekań
że nie tak do końca
mi zależy
może nawet
znów uwierzę
w marzeń obcowanie
snów spełnienie

Amen

Agata Gebhardt, Ona, ilustr. Kamil Targosz, Kraków 1999.
(wyróżnienie własne)

3179. Kwartet ekstraintrowertyczek (I)

właściwe miejsce.
właściwy czas.
najwłaściwsi ludzie.

wczoraj. to był wyjątkowo wspaniały wieczór.

Pobyć, ułożyć sobie, poczytać. Nie zapieprzać jak bączek na środku pokoju, bo grozi to rozpryśnięciem się na tysiące kawałków. Dlatego też, jeśli mogę być z kimś długo w jednym miejscu i czuć się dobrze, to wtedy wiem, że to jest właściwa osoba. Jest ich mało, ale lubię też takie, które rozumieją, że ja muszę sobie gdzieś pójść sama. Zniknąć i nie reagować na te wszystkie „ej no, zostań jeszcze”. Nie zostanę. Ale kiedy będę z wami wszystkimi, to na sto procent. Wezmę coś od was, wy coś weźmiecie ode mnie. I już, tak to działa.

Sylwia Chutnik, Lubię ludzi, ale bez przesady.
[manifest ekstraintrowertyczek]

wtorek, stycznia 08, 2019

wtorek, stycznia 01, 2019

3142. À propos postanowień noworocznych

Jabłoń:
(wczoraj podesłała Białemu Krukowi
otrzymany od Georginii monolog
)
[najlepsze od 1min:10s]

Beata Tyszkiewicz, O nałogach.

zawsze trzeba mieć coś, co można rzucić,
bo wtedy ma pani wiarę w siebie,
że pani poprawi sobie stan zdrowia
.

Biały Kruk:
(odpisał prawie natychmiast)
Przepiękne! Zastanawiam się,
co by tu można jeszcze
(teoretycznie) rzucić. :)

Jabłoń:
(też się szybko uwinęła)
TYLKO teoretycznie!

poniedziałek, grudnia 31, 2018

3141. Sylwestrowa perła

Gepardzica:
(napisała i zdjątko przysłała)
Dobrego Ostatniego Dnia AD 2018!

fot. Gepardzica.

Kaan:
No tak, bo z życiem jak z oddychaniem,
można założyć, że robi się samo.
Ale można też nad nim popracować ;),
nauczyć się brać z niego bardziej

albo chociaż je zauważać ❤.

Dobrego Wam!

Jabłoń:
(w zachwycie skradła chwilę i mądrość ku pamięci,
pokolorowała i pogrubiła po swojemu
)

(3126+13). Skutki pewnego spotkania

 wpis przeniesiony 13.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Nowoczesność w nas może przy nich zatrzymać się, westchnąć nad swym losem, wytchnąć.

Mające bliżej do sześćdziesiątki niż pięćdziesiątki wiersze staroświeckiej jak przecinek autorki ani myślą o emeryturze. Są dostępne tylko w „papierzu” i choć musiałam na nie czekać (święta, poświęta, wrócić do ula, odebrać), to wybaczam długie czekanie z łatwością, bo literki w tomiku nieczarne, a numery stron złożone cyframi nautycznymi. W ogóle pięknie złożone szymborską cudo.

Oczywiście, że przegapiłabym to wydanie, gdyby nie spotkanie, gdzie obejrzałam świeżutki egzemplarz Gepardzicy.

Pewnego dnia odpowiedź padła przed pytaniem.
Którejś nocy odgadli wyraz swoich oczu
po rodzaju milczenia, w ciemności
.

*

Spojrzał, dodał mi urody,
a ja wzięłam ją jak swoją.
Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę
.


[…]

Stół jest stołem, wino winem
w kieliszku, co jest kieliszkiem
i stoi stojąc na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona aż do krwi
.

*

kiedy już wszystko będzie przeliczone
aż do ziarenka piasku. Cóż za człowiek.
Szczeliną między faktem a zmyśleniem
uszedł naszej uwagi. Odporny
na każdy los. Strąca ze siebie
każdą, jaką mu daję, postać.
Cisza zrosła się nad nim, bez blizny po głosie.
Nieobecność przybrała wygląd horyzontu
.

*

Jesteśmy bardzo uprzejmi dla siebie,
twierdzimy, że to miło spotkać się po latach.

Nasze tygrysy piją mleko.
Nasze jastrzębie chodzą pieszo.
Nasze rekiny toną w wodzie.
Nasze wilki ziewają przed otwartą klatką.

Nasze żmije otrząsnęły się z błyskawic,
małpy z natchnień, pawie z piór.
Nietoperze jakże dawno uleciały z naszych włosów.

Milkniemy w połowie zdania
bez ratunku uśmiechnięci.
Nasi ludzie
nie umieją mówić z sobą
.

*

Zrobiło się nieswojo, zapadło milczenie. Prawdy ogólne mają to do siebie.

*

Hodował róże przez u zwykłe.

Wisława Szymborska, Sól,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2018.

niedziela, grudnia 23, 2018

3129. Wigilia Wigilii

Kaan:
(napisała)
Dziwny dzień. Nie wiem jak Wy, ale
ja czuję się mocno niedoinformowana.
Jaki jest anioł na dziś? Się pytam.

Georginia & Jabłoń:
(potwierdziły, że też by chciały wiedzieć)

Gepardzica:
(ogarniająca rzeczywistość niewirtualną,
znalazła się po jakimś czasie i dała znak życia
)
No, już, już!

fot. Gepardzica.

Kaan, Georginia, Gepardzica i Jabłoń:
(w czterech różnych miejscach w Polsce, ale połączone)

Jabłoń:
(uznała, że anioł nie tylko na dziś)

piątek, grudnia 21, 2018

3126. O szczęściu w wersji świątecznej już

Georginia, Gepardzica i Kaan. Gepardzica, Kaan i Georginia.
Kaan, Georginia i Gepardzica. Gepardzica, Georginia i Kaan.
Georginia, Kaan i Gepardzica. Kaan, Gepardzica i Georginia.
I ja. I nasza spontanicznie ułożona choinka AD 2018.


Jabłoń:
(w takich chwilach umie się tylko zachwycać i cyk)

*

nasze miejsce, gdy raczymy się
wspólnym, pysznym czasem.

(gdy klikniesz w powyższy obrazek,
przeniesiesz się do menu możliwości
)

*

LP, Girls Go Wild.

I really love you
you know I really do
whatever happens
I hope you're happy too

*