Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój ulubiony piszący psychiatra i jeden pacjent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój ulubiony piszący psychiatra i jeden pacjent. Pokaż wszystkie posty

środa, września 02, 2026

(6201+2). Neuronowy suplement

Perypetie mózgu mają tu swój osobisty znacznik, bo okolice mózgu to czyjeś życie, czyjś los, ale też ogromna zachwycająca tajemnica.

Trzy poniższe fragmenty — dla jednych ciekawostka, dla innych źródło na­dziei lub za­chwy­tu — nie chcia­łam, by wtopiły w „niemózgowy-wielowybór”.

Pamięć jawna działa, gdy zajmujemy się takimi rzeczami jak nauka do eg­za­minu, zapamiętywanie faktów i twarzy. Jest bardziej przejrzysta i bar­dziej celowa. Pamięć niejawna nie jest świadoma. Odnosi się do uczuć, pa­mięci zakodowanej w mięśniach i znanych zachowań, jak poruszanie się po okolicy, w której żyjemy od wielu lat. Na przykład nauka teorii muzyki opie­ra się na pamięci jawnej, a brzdąkanie akordów na gitarze, na której gramy od dziesiątków lat, na pamięci niejawnej. Neurolodzy prze­pro­wa­dzi­li niezliczone badania tych dwóch form pamięci; istnieje wiele niezbitych dowodów na to, że uczestniczą w nich różne drogi nerwowe i że angażują dwie bardzo różne części mózgu. Kiedy patrzymy na to z zewnątrz, wydaje się to ciekawe, ekscytujące. Z wewnątrz ma w sobie coś dziwnego.

[…]  mózg i umysł ciągle mnie fascynują. Teraz mam okazję obserwować proces sta­rzenia się i mimo bólu i zażenowania jestem zaintrygowany.

[…]  podświadoma pamięć jest znacznie mniej podatna na spustoszenia zwią­za­ne ze starością, a nawet demencją, niż pamięć świadoma. Często za­po­minamy twarze, imiona i słowa, lecz w dalszym ciągu czujemy głęboką więź z ludźmi, pamiętamy słowa znajomej piosenki, umiemy jeździć na ro­we­rze. Może w miarę utraty świadomej pamięci nauczę się bardziej po­le­gać na pamięci nieświadomej, patrzeć na nią nie z podejrzliwością, tylko z ulgą, i ufać jej, gdy się pojawi […].

Irvin D. Yalom, Benjamin Yalom, Godzina serca.
Spotkania „tu i teraz”
, przeł. Tomasz Wyżyński,
Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2026.

6201. Z oazy (CDLXIX)

Powinnam od dawna wiedzieć, że im szybciej połknę książkę, tym dłużej będę krzu­sić się przy wybieraniu fragmentów, które chcę mieć pod ręką. Nie inaczej było tym razem. Było gorzej.

Nie spodziewałam się juz żadnej świeżynki z rąk tego Autora. Mają więc rację, gdy grzmią: nigdy nie mów nigdy! Dla mnie to książka o mierzeniu się z tym, co przy­no­si ży­cie, a potrafi przynieść niewyobrażalne. Autor radzi sobie fantastycznie z tym, co zaserwowało mu życie wraz z przywilejem długiego życia. Sposób, w jaki pod­cho­dzi do swoich niemalejących ograniczeń, jest imponujący.

Byłam pewna, że utknęłam z powodu wpisu podzielnego przez dziesięć, który, będąc podzielnym przez sto, waży jakby więcej, więc wymaga więcej. Realny powód był in­ny. Była nim niemoc de­cy­zyj­na — życie w rozkroku: chcę czy nie chcę, to czy owo, tak czy nie? Poniższy wy­bór jest trzecim wyborem, wyborem ustanowionym przez chwile dzisiejszego dnia ze świadomością, że jutrzejszy byłby inny, tylko że mi się już nie chciało czekać na jutro.

„Jak to jest, gdy ma się ojca psychiatrę?” Zadawano mi to pytanie wie­lo­krotnie, setki razy. Często robiły to osoby mające różnego ro­dza­ju uprzedzenia, sceptycznie nastawione do psychoterapii (jakby wy­cho­wał mnie zawodowy oszust) albo zatroskane, że przez całe dzieciństwo byłem obserwowany przez specjalistę z zakresu zdrowia psychicznego (i musiałem cierpieć z tego powodu), a także takie, które być może za­kła­da­ły, że nauczono mnie sekretnych technik manipulacji psy­cho­lo­gicz­nej (i postrzegały mnie jako dziwadło, od którego lepiej trzymać się z daleka). Najczęściej mówiłem, że nie mogę udzielić wnikliwej odpowiedzi, ponieważ nigdy nie miałem ojca niebędącego psychiatrą, więc brakuje mi materiału do porównań. Po prostu obracałem się w takim świecie.

Benjamin Yalom

Musimy być dostatecznie odważni, by stać się „akrobatami serca” zdolnymi do intymnego zaangażowania się i głębokiej szczerości […].

🖇🖇

Nie jestem wielkim fanem żadnego z tych słów [pacjent/klient] — pierwsze sugeruje chorobę, a drugie relację handlową. […]  Wolę myśleć o sobie jako o towarzyszu podróży – kimś, kto może nieco lepiej rozumieć drogę, którą podążamy.

🖇

W moim podejściu do terapii szczera więź między terapeutą a pacjentem jest medium, dzięki któremu dokonujemy odkryć, uczymy się, zmieniamy i leczymy.

🖇

Psychiatria coraz chętniej promowała leki jako metodę leczenia chorób psy­chicznych, natomiast ja byłem orędownikiem nawiązywania relacji mię­dzy­ludz­kich. Psychoterapeuci często uczą się technik mających na celu zwal­cza­nie objawów, jak terapia poznawczo-behawioralna albo terapia skon­cen­tro­wana na rozwiązaniach, ja jednak kładłem nacisk na ciekawość i głę­boki związek osobisty.
     Poświęcenie w dzieleniu się tym, czego się nauczyłem, zawsze było po­tężną siłą popychającą mnie do przodu.

🖇

Nie używam tego słowa [intymność] w znaczeniu seksualnym lub fi­zycznym, choć taki jego sens jest obecnie po­wszech­ny. Mam na myśli bliskość, szczerość, serdeczność — wyrazy ozna­cza­ją­ce ciepły, bliski kontakt między dwojgiem ludzi.

🖇

Uważam, że w trakcie terapii zajmuję się poważnymi problemami: po­szu­ki­wa­niem sensu życia i tożsamości, rozumieniem własnych impulsów i za­cho­wań. W większości przypadków nie da się szybko osiągnąć tych celów. A jednak w sferze zdrowia psychicznego, zwłaszcza w Stanach Zjed­noczonych, stosuje się coraz krótsze metody terapeutyczne. Presja na to nie wynika z troski o lepsze wyniki leczenia pacjentów; jest ona w dużej mierze efektem nacisku firm ubezpieczeniowych, które nie chcą płacić za więcej niż osiem lub dwanaście sesji i zdecydowanie wolą tak zwane modele oparte na dowodach, jak terapia poznawczo-behawioralna.

🖇

[…]  od dawna opowiadam się za terapią długoterminową. Dlaczego? Jest wiele powodów, a najważniejszy z nich sprowadza się do tego, że jestem najbardziej zainteresowany tym, by ludzie naprawdę nauczyli się czegoś o sobie — a to wymaga czasu.

🖇

     — Hej, nie słuchał mnie pan? Spał pan? […]
     — Słyszałem wiele teorii na temat zarządzania zmianą. O surwiwalu na pustkowiu. O programach leczenia uzależnień. O medytacji i lekach. Ale […]  nie usłyszałem ani jednego słowa o zrozumieniu samego siebie, współ­czu­ciu dla siebie i tego, przez co przeszłaś. Zdaję sobie sprawę, że moje ro­zu­mie­nie terapii może być trochę nietypowe, lecz uważam, że naszym ce­lem powinno być coś więcej niż zarządzanie.

🖇

     — Pozwól, że podzielę się szczerym, osobistym odczuciem na twój temat.
     Szeroko otworzyła oczy, zaskoczona i pełna lęku jak prawie każdy, gdy to proponuję. Wierzę, że postępuję słusznie, ponieważ większość z nas nigdy nie otrzymuje naprawdę szczerych informacji zwrotnych od innych.

🖇

[…]  mądrość może zmniejszyć cierpienie. Niewykluczone jednak, że ludzie zastanawiali się nad tymi pytaniami [na temat sensu życia] przez tysiące lat dlatego, że nikt nie jest w stanie udzielić pełnej odpowiedzi. Nieroz­wią­zy­wal­ne pytania są wieczne, dręczenie się nimi jest naszym przeznaczeniem, nieuniknioną częścią człowieczeństwa.

🖇

Jeśli sześćdziesiąt lat analizowania cudzych zmagań wewnętrznych czegoś mnie nauczyło, to tego, że zewnętrzne pozory pewności siebie i sukcesu czę­sto mają niewielki związek z tym, czym są naprawdę. Nigdy nie wiadomo, kto rozpaczliwie potrzebuje aprobaty albo pragnie czuć się kochanym.

🖇

     — […]  Odpowiedzi na moje pytania mogą być ryzykowne, ale bez wa­ha­nia się pan na to zdecydował. Jak pan to robi?
     — Cóż, jestem w takim momencie życia, gdy nie jest to takie trudne. Czę­ścio­wo bierze się to stąd, że nie przejmuję się już tak bardzo tym, co inni o mnie myślą. Jestem tym, kim jestem, i raczej nie zmieni się to zbytnio w wie­ku dziewięćdziesięciu lat.

🖇

Musisz się zaangażować i odkryć,
co jest skuteczne i co cię inspiruje.

🖇

[…]  to okropne, gdy kobiety czują wstyd z powodu swojego wyglądu. To jeden z najbardziej szkodliwych psychologicznie aspektów naszej kultury i sytuacja pogorszyła się w okresie kilkudziesięciu lat mojej praktyki te­ra­peutycznej.

🖇

     – […]  dlaczego tak szybko odrzucasz ten pomysł, zamiast okazać ciekawość? Nowa perspektywa powinna budzić zainteresowanie.

🖇

     – Więc przeformułowanie pojawiających się myśli nie jest dobrym po­dejściem?
     – To ich nie powstrzyma. Są znacznie głębiej zakorzenione. […]  Te myśli są prawdziwe. Wszyscy umrzemy […]. Najważniejszym pytaniem wydaje mi się to, jak najlepiej przeżyć czas, którym dysponujemy.

🖇

[…]  proszę pamiętać, że jesteś człowiekiem
i że możesz mieć w sobie sprzeczności.

🖇

Jedną z głównych przyczyn lęku egzystencjalnego jest samotność we wszech­świe­cie, niemożność podzielenia się swoimi doświadczeniami z innymi.

🖇

Zabawne, jak często moje potknięcia stwarzają doskonałe okazje.

🖇

[…]  wszyscy żyjemy w niepewnym świecie i mamy do czynienia z fun­da­men­tal­ny­mi cechami życia, które kategoryzuję jako: Śmierć (możemy żyć w pełni tylko wtedy, gdy jesteśmy świadomi, że nieuchronnie umrzemy), Wolność (mamy ogromną swobodę i ostatecznie jesteśmy odpowiedzialni za własne wybory życiowe), Samotność (rodzimy się sami i umrzemy sami, a jednak pragniemy bliskości i ciepła) oraz Bezsens (żyjemy w niejasnym świecie, w którym nie istnieje żaden absolutny zestaw wartości, a mimo to pragniemy przeżyć życie w sensowny sposób).

🖇

Dotknąłem pasji i pragnienia, co pomogło mu się otrząsnąć z frustracji i bezradności.

🖇

Obecnie często myślę o śmierci, ale rzadko kiedy przytłacza mnie strach lub niepokój. To raczej obecność czegoś, co pojawia się i nalega, by nawiązać kontakt, a potem znika. Nie uważam już tego za przerażające; jestem pe­wien, że jedną z ważnych przyczyn jest moja gotowość do nawiązania z tym czymś kontaktu mimo niepokoju – gotowość do uznania, że śmierć jest nie­unik­nio­na, spojrzenia jej prosto w oczy.

🖇

Reguła brzmi następująco: „Im mniej żałujemy, jak żyliśmy, tym mniejszy lęk przed śmiercią odczuwamy”. Nie jest to nowa myśl. […]  Ale z pewnością nabrało to dla mnie nowego znaczenia, gdy mój związek ze śmiercią stał się bardziej… osobisty.

🖇

Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, co przyniesie ten eksperyment, co samo w sobie wydawało się intrygujące. […]  Czy […]? Czy […]? Dowiem się tego z czasem. Z pewnością będzie to coś nowego, a w moim wieku nie należy drwić z nowości.

Irvin D. Yalom, Benjamin Yalom, Godzina serca.
Spotkania „tu i teraz
, przeł. Tomasz Wyżyński,
Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2026.
(wyróżnienie własne)

[…]  kryje się w tym ciekawa historia, nawet jeśli
jeszcze nie wiem, o co chodzi.

🖇

     — […]  Co dalej? — Umilkłem. Pytanie wisiało w po­wietrzu.

(tamże)

niedziela, sierpnia 23, 2026

6194. 235/365

     — hmmm, a mo­że by*?
     świadomość, ciut zdziwiona, od nie­chce­nia pod­nio­sła lewą po­wie­kę, spojrzała w kie­runku źródła pytania i z życz­li­wo­ścią zadała tylko jed­no swoje:
     — no, no, ale po co**?
     — no, tak.

235/365

__________
   *  zadzwonić, zapytać, powiedzieć etc. (wstaw, co chcesz).
  **  natychmiast przypomniała mi się opo­wieść Sadownika o pewnym profesorze, któ­ry słynął z tego, że na se­mi­na­riach miał do prezentującego swoją pracę studenta nie­rzad­ko tylko jedno pytanie: a gdzie w tym wszystkim jest fizyka?

     — Okej. […]  Więc to moja wina… […]
     — Miałaś w tym swój udział, ale tylko udział — od­parłem.

Irvin D. Yalom, Benjamin Yalom, Godzina serca.
Spotkania „tu i teraz”
, przeł. Tomasz Wyżyński,
Czarna Owca, Warszawa 2026.

[suplement 23.08.2026]
oddalam się odmykam już zawias uszkodzony
jest tyle ran zadanych ile oczu patrzących na nie

Stanisław Kalina Jaglarz, Trzody,
Wydawnictwo Znak, Warszawa 2026.

niedziela, marca 05, 2023

4951. Z oazy (CXXVI)

Niedzielne odliczanie literek, trzy. Chciałam odpocząć od rzeczywistości. Zaordy­no­wa­łam sobie leczniczy regres czytelniczy. Ponieważ po kilkunastu latach nie tylko wznowiono opublikowane „w papierzu”, ale również wydano po raz pierwszy w wer­sji elektronicznej powieści Yaloma, wybór był dość prosty. Z przyjemnością wró­ci­łam do jednej z nich. Nic się nie zmieniło. Choć jestem inną osobą, niż ta, którą by­łam naście lat temu, to wciąż uwielbiam sposób, w jaki ów piszący psycho­te­ra­peu­ta konstruuje światy, a w nich nagłe zwroty akcji. Odpoczęłam.

Do swojego pudla imieniem Atman [Schopenhauer]  zwracał się: „Proszę pana”, ale gdy Atman źle się zachowywał, sztorcował go okrzykiem „Ty człowieku!”.
     […]  Nie lubił, gdy zagadywały go kobiety, nie lubił też pytań o partnerki czy małżeństwo – od razu robił się zgryźliwy. Kiedyś musiał znosić towa­rzy­stwo bardzo gadatliwej damy, która ze wszystkimi szczegółami opi­sy­wa­ła mu swoje nieszczęśliwe małżeństwo. Słuchał jej cierpliwie, ale gdy spytała, czy ją rozumie, odparł: „Nie, ale rozumiem pani męża”.

*

Bo co więcej jest nam dane, poza tym cudownym, błogo­sła­wio­nym okresem istnienia i samoświadomości? Jeśli coś zasługuje na hołd, to tylko to – bezcenny dar zwykłej egzystencji.

*

Próbując za wszelką cenę odzyskać samokontrolę, napominał się w my­ślach: nie walcz, nie stawiaj oporu, oczyść umysł, nic nie rób, jedynie obserwuj przesuwające się myśli. Pozwól im wpłynąć do świadomości, a potem zniknąć.
     Rzeczywiście, myśli się pojawiały, ale nie chciały się oddalić. Zamiast tego rozmaite obrazy rozpakowały walizki, rozwiesiły w szafach ubrania i na dobre rozgościły się w jego głowie.

*

Jego pałac wzniesiony z czystej myśli nie miał ogrzewania. Dziwne, że wcześniej tego nie zauważył.

*

[…]  przyszedł mi do głowy pewien obraz. Wyobraź sobie starożytne miasto, wokół którego zbudowano wysoki mur chroniący je przed burzliwym nur­tem płynącej nieopodal rzeki. Minęły całe wieki, rzeka już dawno wyschła, a mimo to miasto nadal inwestuje znaczne środki w konserwację muru.

*

Popularność nie definiuje ani prawdy, ani dobra, wręcz prze­ciw­nie, obniża poziom i upraszcza. Dużo lepiej jest szukać w sobie włas­nych celów i wartości.

*

[…]  ćwiczenie pod nazwą „Kim jestem?”. Uczestnicy udzie­lają na to pytanie siedmiu odpowiedzi, zapisują je na oddzielnych kartkach i układają według ważności. Następnie odrzucają po jednej kartce, zaczynając od najmniej ważnej, zastanawiając się za każdym razem, jak by to było przestać się identyfikować z daną odpo­wie­dzią, aż wreszcie dochodzą do właściwości opisu­ją­cych ich najgłębszą istotę.

*

– Wyobraź sobie, że na skali od jednego do dziesięciu miałbyś określić, do jakiego stopnia się odkryłeś. „Jeden” to punkt, w którym mówi się o sobie rzeczy bezpieczne, takie jak podczas rozmów na przyjęciach, a „dziesięć” oznacza ujawnienie najgorszej, najbardziej skrywanej tajemnicy. Rozumiesz?
     Gill skinął głową.
     – No to wróć do tego, co nam powiedziałeś. Na którym miejscu skali byś się umieścił?
     – Dałbym sobie cztery, może pięć – odparł szybko Gill, cały czas kiwając głową.
     – A co by się stało, gdybyś miał pójść o dwa punkty dalej?

*

Jung pisał, że uzdrawiać może tylko ten, kto sam doznał zranienia.

*

     – Jeśli uważamy, że coś jest niewybaczalne, to odsuwamy od siebie od­po­wiedzialność. Ale kiedy nie chcemy albo nie umiemy wybaczyć, to od­po­wie­dzialność jest po naszej stronie – wyjaśnił Philip.
     – Chodzi o to, że albo bierzemy odpowiedzialność za to, co robimy, albo obarczamy nią innych, tak? – spytał Tony.
     – Właśnie – przytaknął Philip. – Julius powiedział kiedyś, że terapia za­czyna się wtedy, gdy kończy się obwinianie innych i wyłania się odpowiedzialność.

*

Można też porównać życie z haftem, którego prawą stronę każdy może zobaczyć w pierwszej połowie życia, a lewą – w dru­giej; ta nie jest tak piękna, za to bardziej pouczająca, bo widać splot nici.
// Arthur Schopenhauer (1788–1860)

*

[…]  powstała cała intratna, posługująca się uproszczeniami branża „wy­ba­cza­nia”, która wyolbrzymiła i rozreklamowała ten aspekt terapii jako jej główny nurt i przedstawiła go jako absolutną nowość. Sztuczka się udała, a nowa dziedzina zyskała szacunek, łącząc się niezauważalnie z kli­ma­tem wybaczania w sferze społecznej i politycznej, zwłaszcza w od­nie­sie­niu do takich zbrodni jak ludobójstwo, niewolnictwo czy wyzysk kolonialny. Na­wet papież prosił niedawno o wybaczenie za grabież Konstantynopola przez trzynastowiecznych krzyżowców.

*

     SPONSOR: Co z twoimi priorytetami? Daruj sobie to przyjęcie, idź na spotkanie AA.
     GILL: Ale degustacja win to pretekst, żeby spotkać znajomych i przyjaciół.
     SPONSOR: Naprawdę? To zaproponuj im coś innego.
     GILL: Nie da rady. Nie zgodzą się.
     SPONSOR: W takim razie znajdź sobie innych przyjaciół.
     GILL: Rose nie będzie zadowolona.
     SPONSOR: I co z tego?

*

Żyj dobrze, powtarzał sobie, a dobro będzie od ciebie płynąć, nawet jeśli nigdy się o tym nie dowiesz.

*

Philip zamilkł na chwilę, żeby wsłuchać się w arię, nucąc pod nosem.
     – Una voce poco fa  to jedna z moich ulubionych – wyjaśnił, gdy wznowili rozmowę.

Gioacchino Rossini, Una voce poco fa, [z:] Cyrulik sewilski,
Joyce DiDonato (mezzosopran) z kontuzjowanym kopytkiem,
w kolorach scenerii rodem z obrazów Hoppera.

vincerò! vincerai! vinceremo!

*

Bliżej mi do uczuć, co może być oznaką rozwoju.

*

Każdy z nas żyje z wyrokiem śmierci. […]  ale to zupełnie co innego, kiedy ma się ten wyrok potwierdzony, podstemplowany, z niemal wyznaczoną datą.

*

[…]  esencja jednostki jest niezniszczalna.

*

Uporczywe myśli stają się często najbardziej zauważalne wtedy, gdy znikają.

*

[…]  miał swój sposób na uśmierzanie przerażenia: było nim pełne uczestniczenie w życiu.

Irvin Yalom, Kuracja według Schopenhauera,
przeł. Elżbieta Smoleńska, Czarna Owca, Warszawa 2021.
(wyróżnienie własne)

Jak większość ludzi z poważnymi chorobami, nie znoszę, jak się chodzi koło mnie na paluszkach. To mnie izoluje i wpędza w jeszcze większy lęk.

*

Miałem do czynienia z wieloma śmiertelnie chorymi pa­cjentami, którzy mówili mi, że w ich chorobie naj­gor­sza jest izolacja. Odcinanie się ma dwa aspekty. Po pierw­sze, chora osoba unika ludzi, bo nie chce wciągać ich w swój smutek. […]  A po drugie, wiele osób unika cho­re­go, bo nie wie, jak z nim rozmawiać, albo nie chce się sty­kać z jego śmiercią.

*

Spokojnie, nie muszę nic robić. Niech sobie płynie albo idzie na dno.

*

– Podczas mojej terapii powiedziałeś kiedyś, że życie to „przejściowa dolegliwość mająca trwałe rozwiązanie”. Czysty Schopenhauer.
     – Przecież to miał być żart.
     – Obaj wiemy, co twój guru Zygmunt Freud miał do powiedzenia na temat żartów.

(tamże)

poniedziałek, lutego 27, 2023

4944. [Świeżutki] Czekariat (XXXV)

La Tesora:
(zdjątko swojego obrazu przysłała, a zaraz potem
dorzuciła słowa w czterech znaczących wierszach,
które ubawiły Drzewko bardzo
)
U mnie kwiaty się malują
i co wychodzi?
Pornografia!
I bardzo dobrze!

Jabłoń:
(natychmiast poprosiła o zgodę, by na zawsze móc mieć i słowa,
i obraz, i fotografię z fantastycznie zatrzymaną sceną, która
nie milczy wcale, gada, opowiada, obiecuje… również tu
)
[zgoda została udzielona]


La Tesora.

*

Nie pozostawiaj za sobą nieprzeżytego życia.

Irvin Yalom, Kuracja według Schopenhauera,
przeł. Elżbieta Smoleńska, Czarna Owca, Warszawa 2021.

sobota, kwietnia 09, 2022

4584. Po czternastu latach…  //  Z oazy (XI)

Pierwsze papierowe wydanie tej książki w Polsce czytałam z ta­ką nabożnością, że prawie nie jest pokreślona, tylko ołówkiem, żadnego jaskrawego markera. Do dziś wygląda, jakby nikt jej nie czytał.

Zdjęłam ją z półki. Drobna czcionka, żółknący papier. Tylko wielbiciel papieru zniesie te niedogodności. Gdy okazało się, że wznowienie książki skutkuje również istnieniem wersji elektronicznej, natychmiast zrobiłam podmiankę. Sprawdziłam, to nie jest wzno­wie­nie, tylko nowe tłumaczenie. Nie zgrzytało w żadnym miejscu.

Czternaście lat temu byłam właściwą osobą, by mieć zdanie na temat tej książki. Dziś moje wrażenia są całkowicie niemiarodajne, pomyślałam, i szybciutko wy­dłu­ba­łam te fragmenty, które chcę mieć pod ręką.

Przy­zwy­cza­iłem się, że kiedy piszę, pro­wa­dzę dłu­gie towa­rzy­skie roz­mowy o pracy. W przy­padku tej książki tak nie było. Zna­jomi czę­sto pytają, co robię, a ja odpo­wia­dam, że piszę o radze­niu sobie z prze­ra­że­niem śmier­cią. Koniec roz­mowy. Z nie­licz­nymi wyjąt­kami nikt nie zadaje następ­nego pyta­nia i po chwili prze­cho­dzimy do innego tematu.

*

Od żad­nej reli­gii nie odstą­pi­łem. Jak daleko sięga moja pamięć, do żad­nej nie nale­ża­łem.

*

Nie sądźmy, że myśl o śmierci jest tak bole­sna, że nie możemy jej wytrzy­mać i nas znisz­czy, a zatem należy zaprze­czyć prze­mi­ja­niu, bo ina­czej życie okaże się bez sensu. Zaprze­cze­nie zawsze ma cenę – zawęża życie wewnętrzne, mąci nam wzrok, przy­tę­pia racjo­nalne myśle­nie.

*

[…]  ani złość, ani wyco­fa­nie nie są sku­tecz­nym spo­so­bem na unik­nię­cie końca i straty.

*

Idea falo­wa­nia, prze­ka­zy­wa­nia innym tego, co miało dla nas zna­cze­nie, zakłada ist­nie­nie więzi mię­dzy samo­świa­do­mymi isto­tami. Bez tego falo­wa­nie jest nie­moż­liwe.

*

Nikomu nie pole­cał­bym patrze­nia w słońce, ale śmierć to cał­kiem co innego. Dłu­gie, nie­ustra­szone przyj­rze­nie się śmierci – oto zale­ce­nie tej książki.

*

Lepiej niż kie­dy­kol­wiek przed­tem pojęła gra­nice tego, co może otrzy­mać od innych. Cho­ciaż rela­cje z ludźmi mogą zła­go­dzić ból, nie są w sta­nie zapo­biec naj­bo­le­śniej­szym aspek­tom ludz­kiej kon­dy­cji.

*

     – Mów dalej. Powiedz coś jesz­cze.
     – Kiedy się wsty­dzę.
     – Wiem. Ale wstyd ozna­cza, że mówimy sobie coś waż­nego.

*

Możesz mi opo­wia­dać o tym, co się dzieje w two­ich rela­cjach ze zna­jo­mymi albo z sze­fem czy z mał­żon­kiem, ale zawsze będzie w tym ogra­ni­cze­nie: nie znam ich, a ty chcąc nie chcąc prze­ka­żesz mi swoje uprze­dze­nia. Wszy­scy tak robimy.

*

     – Spró­buj się do mnie ode­zwać, James. Co mówią twoje łzy?
     – Mówią: tak długo cze­ka­łem na tę roz­mowę… na poważną roz­mowę o rze­czach, w któ­rych jest głę­bia.

*

Pamię­taj o korzy­ściach pły­ną­cych ze sta­łej świa­do­mo­ści śmierci, z przy­tu­la­nia jej cie­nia. W ten spo­sób możesz połą­czyć mrok z iskrą, którą masz w so­bie, i popra­wić jakość swo­jego życia, dopóki jesz­cze je masz. […]  Ni­gdy nie jest za późno. Ni­gdy nie jesteś za stary.

*

Wszy­scy sto­imy w obli­czu tego samego prze­ra­że­nia, rany śmier­tel­no­ści – robaka w rdze­niu egzy­sten­cji.

*

[…]  osa­mot­nie­nie ist­nieje tylko, kiedy jeste­śmy z nim w poje­dynkę, wypa­ro­wuje z chwilą, kiedy podzie­limy się nim z drugą osobą.

*

Mię­dzy tym, jakie rze­czy są, a tym, że rze­czy są, zacho­dzi zasad­ni­cza róż­nica.

Irvin Yalom, Patrząc w słońce,
przeł. Marzenna Rączkowska,
Czarna Owca, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

Wewnętrzna rów­no­waga bie­rze się z wie­dzy, że zabu­rzają nas nie rze­czy, a ich inter­pretacja.

*

[j]eżeli ist­nieje droga ku Lep­szemu, zmu­sza nas ona, aby pro­sto w oczy spoj­rzeć Naj­gor­szemu.
// Tho­ma­s Har­dy (1840–1928)

*

[…]  spo­tkało mnie nie­wia­ry­god­nie szczę­ście, bo mogę tu być, żyję i pła­wię się w luk­su­sie czy­stej egzy­sten­cji!

*

Przy­szedł mi do głowy wers Dylana Tho­masa mówiący o tym, że cho­ciaż kochan­ko­wie umie­rają, trwa ich miłość.

*

[…]  gdy straci się wszystko, po­zo­staje jesz­cze przy­jem­ność zwy­kłego ist­nie­nia.

*

[…]  cenić wła­sne per­cep­cje, zamiast prze­ce­niać per­cep­cje innych.

(tamże)

poniedziałek, lutego 21, 2022

4549. Klik, klik, o!

Ulubiony piszący psychiatra mój. Klik, klik, bo polecić bliskiej osobie konkretną jego książkę chciałam. I? I okazało się, że mam zaległości. Ogromne!

Powolutku, bez pośpiechu, odkładając tak często, jak się da. I? I skończyła się jak zwykle za szybko. Tak to już jest z tym Autorem.

Samemu idzie się szybciej; razem idzie się dalej.

*

[…]  jestem bezradny, lecz mogę być obecny. A obecność to ważny gest, którego przeciwieństwem byłaby ucieczka, nieobecność… Najlepiej, jak potrafię, zwracam się ku skromnym działaniom, ku prostym gestom.

*

[…]  jesteśmy depozytariuszami godności, które nas prze­wyż­sza­ją, na które ani nie zasłużyliśmy, ani o nie nie pro­si­liśmy: życia, świadomości, inteligencji…

*

Czułość nie jest niższą czy wyblakłą formą miłości. Wręcz przeciwnie, jest jej formą rozwiniętą i ukojoną. Jest tym wszystkim, co łagodzi naszą egzy­sten­cję, kiedy najbardziej tego potrzebujemy: kiedy jesteśmy słabi, chorzy, zmęczeni, podatni na zranienia.

*

Będziesz kochany w dniu, gdy będziesz mógł okazać swoją słabość, a druga osoba nie wykorzysta tego dla po­twier­dze­nia swojej siły.
// Cesare Pavese (1908–1950)

*

Akceptacja wydaje się prosta: chodzi o to, by powiedzieć „tak”. Tak – życiu, tak – światu, tak – rzeczywistości. Tylko że powiedzenie „tak” nie jest właś­nie takie proste, kiedy ta rzeczywistość przeszkadza nam, oburza nas, rani.
     […]  Bez działania akceptacja jest tylko kapitulacją. Lecz bez akceptacji działanie to tylko impuls…

*

W akceptacji po „tak” kolejnym krokiem jest zawsze „dalej, działajmy”…

*

Kiedy tragiczny wymiar rzeczywistości ciągnie nas w ten sposób za rękaw, ujawnia się nagle to poczucie kruchości. Uświadamiamy sobie wówczas złudzenia, na których się opieraliśmy, które być może nas uśpiły. To uzmysło­wie­nie sobie własnej kruchości jest zbawienne i pozwoli nam pójść dalej z większą jasnością umysłu; pozwoli nam iść naprzód, nawet z ra­na­mi. […]  musimy przyjąć to odarcie ze złudzeń nie jako anomalię czy coś skandalicznego, lecz jako powrót do rzeczywistości, bo życie jest piękne i trudne zarazem.

*

Nie jest małą sztuką, ani też łatwą, potrafić chcieć.
// Alain, właśc. Émile Auguste Chartier (1868–1951)

*

W praktyce najważniejszym momentem jest być może ten, w któ­rym od­kła­damy książkę! Chwila, w której zaczyna się przyswajanie tekstu. Czytanie to karmienie umysłu i duszy: musimy zadbać o do­star­cze­nie pożywienia, a potem trawienie odbywa się samo.

*

Tak, bardzo często w życiu doświadczenie przeciwności wydobywa na jaw łaski, o których zapomnieliśmy

*

[…]  niebo, chmury, ludzie, kwiaty, zwierzęta i wszystko to, co sprawia, że świat jest piękny. Co sprawia, że cokolwiek by się działo, życie jest warte przeżycia.

*

Tutaj nie chodzi już o działanie, by coś osiągnąć, lecz o to, by poczuć, jak przepływa w nas życie.
// Christian Bobin (1951–)

André Christophe, Życie wewnętrzne, przeł. Karolina Sikorska,
Czarna Owca, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

Żeby jakaś rzecz stała się interesująca, wystarczy długo na nią patrzeć.
// Gustave Flaubert (1821–1880)

*

Choroba jest okazją do zrozumienia, że mamy interes w tym, by szanować to wyjątkowe ciało: innego nie będziemy mieć! Ciało nie jest tylko zwykłym na­rzę­dziem, jest darem, a także dostarczycielem niemałej liczby naszych szczęść…

*

Otóż czasami jest odwrotnie i nic­nie­ro­bie­nie prowadzi do wszystkiego…

*

Muzyka, która odegrała jakąś rolę w naszym życiu, ma dość siły, by oderwać nas od wszystkiego, wstrzymać nasze ruchy i oddech, cokolwiek byśmy robili.

*

Nieraz rzeczy ważne dokonują się skrycie i w ciszy.

(tamże)

niedziela, listopada 25, 2018

3098. Pudełko z czekoladkami

 wpis przeniesiony 12.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Mój ulubiony piszący psychiatra. Musi mieć już swój znacznik — pomyślałam. No, to ma. Jego zaistnienie nie przemieniło w żaden sposób trudności, w jakie wpakowała mnie potrzeba zająknięcia się na temat tej książki. I wybierz sobie cytaty

Czytana według metodologii: maksymalnie pięć rozdzialików dziennie i ani jednego więcej, jest pokreślona prawie cała — zaznaczonego tekstu, mądrych i dotykających zdań, jest więcej niż tego niezaznaczonego. Dopiero fragmenty tej książki uświadomiły mi, jaki kawał roboty wykonałam w bezsenne noce w szpitalu, udając się w pierwszy spiralny obrót wokół mojej nowej rzeczywistości. I wybierz sobie cytaty

Autor uprzedza: ta książka jest jak pudełko z czekoladkami. Potwierdzam, świetnie zda egzamin jako kalendarz adwentowy. I wybierz sobie cytaty

Przeczytać tę książkę to przyglądać się wierzchołkowi góry lodowej. Przeżyć tę książkę — taki mam plan — podobnie jak w przypadku książki Murakami’ego. Od jutra… jeden rozdział na tydzień… zajmie mi to prawie rok. I wybierz sobie cytaty… Wybrałam po raz pierwszy.

Co się dzieje w tej chwili w twoim życiu? Z jakimi przeciwnościami losu się mierzysz? Jakie szczęście cię spotyka, jakie szczęśliwe przypadki?

*

Życie w przyjaźni z samym sobą pomaga nam żyć w przyjaźni ze światem.

*

Przypomnij sobie, że w tej chwili żyjesz i że cudownie jest być tutaj, egzystować i uśmiechać się łagodnie, z czymkolwiek miałbyś się zmierzyć lub cokolwiek wykonać później

*

Tak, to możliwe… Podejmij po prostu decyzję, że na chwilę oddajesz się skupieniu, że na kilka minut przechodzisz od życia, w którym się krzątasz, do życia, w którym istniejesz… (Krzątanie się jest często konieczne, ale trzeba też pamiętać, by czuć, że istniejemy, prawda?).

*

Wkrótce coś się zmieni, muszę tylko zaakceptować, że nie wiem ani kiedy, ani co

*

Jak wygląda twoja wewnętrzna prognoza pogody? Jakie myśli krążą po niebie twojego umysłu, jakie emocje odczuwasz, jakie doznania obecne są w twoim ciele? Nie staraj się zmieniać czegokolwiek, otwórz się po prostu na to, co już tu jest

*

Zaakceptować nie znaczy powiedzieć: „To dobrze”, lecz: „To jest tutaj”.
     Zaakceptować nie znaczy biernie to znosić albo się tym cieszyć, lecz zrezygnować z próżnej walki

*

Rozmyślanie jest pięknym i szlachetnym zajęciem, kiedy studiujesz, ale nie pomoże ci wydobyć się z posępnego nastroju. W tej sytuacji konieczne jest coś innego: musisz być pasywna i wytężać słuch, aby odzyskać łączność z małym fragmentem wieczności.
// Etty Hillesum

*

Wdzięczność to świadomość tego, co mamy dzięki bliźniemu, i fakt, że świadomości tej towarzyszy przyjemne uczucie.

*

Masz już wszystko, czego potrzebujesz, dotarłeś już tam, gdzie powinieneś był dotrzeć… Stoisz po prostu obiema nogami w swoim życiu…
     Pozostań tu… jeszcze trochę

*

Nie chodzi o to, by działanie zakończyło się sukcesem, lecz by działać najlepiej, jak potrafimy. A potem puścić to wszystko, by oddychać, uśmiechać się i żyć.

*

Cokolwiek stało się wczoraj, cokolwiek wydarzy się jutro, w tej chwili żyjesz…
     Żyjesz i możesz działać – dla siebie, dla innych, na tyle na ile pozwolą ci twoja energia i twoje zasoby

*

Ludzie to istoty więzi i miłości.

*

Nawet jeśli nasze ciało jest zmęczone, cierpiące, chore, ofiarujmy mu uwagę i czułość. Zasługuje na to, daje nam tak wiele.

*

W dziedzinie życia umysłu wolność polega na wykorzystywaniu wszystkich jego zdolności. Nie tylko wspaniałej umiejętności robienia planów czy myślenia o przeszłości, lecz także zdolności zamieszkiwania i smakowania teraźniejszości i wszystkich niepowtarzalnych chwil, które nam oferuje.

*

[…] niezależnie od tego, co przydarzyło nam się do tej pory i co przydarzy się w przyszłości, to łaska i cud, że jesteśmy tutaj, w tej chwili.

Christophe André, 3 minuty medytacji,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

wtorek, listopada 13, 2018

(3077+3+1). Tam i tu

tam. wczoraj.

[…] gdyby słońce nie znikało, nie oglądalibyśmy gwiazd. I tak sytuacja, która wygląda czasem w życiu jak odebranie nam czegoś, strata, zniknięcie, stanowi być może preludium do odkrycia radości większych jeszcze niż te, które utraciliśmy

Christophe André, 3 minuty medytacji,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2018.

*
Kaan:
(tu, dzisiaj)
Nie może być tak, że jak zmieniają się plany,
to znaczy, że dzieje się coś złego.
Plany, te złe też, się zmieniają
i są tak samo śmieszne jak te dobre. :)

czwartek, lipca 20, 2017

2461. Świeżutkie kromeczki (II)

(fot. Kaan, fragment)

*

Wszystko polega na tym, by robić postępy krok za krokiem i nie być przygwożdżonym do idei postępu.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.

(2434+13+3+8+1). Idę, idę! (IV)

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

W nocy z poniedziałku na wtorek skończona. Od sierpnia będzie lekturą cykliczną — jeden rozdział na miesiąc. Można więc powiedzieć: skończona rozpoczęta.

Modlić się to mówić tak wszystkiemu, co się zdarza, żyć bez powodu.

*

Bądź wobec siebie bardzo cierpliwy, wolność odkrywa się milimetr po milimetrze.

*

Jeśli nie postaram się przemienić w dobro przykrych niespodzianek, które spadają na moją głowę, już po mnie. A dlaczego by nie zacząć po prostu od pracy nad cnotami. „O, ten tutaj zaczyna mnie porządnie wkurzać, znakomicie! To świetna okazja, by pozbyć się tej przeklętej niecierpliwości”. […] zakłócenia mogą służyć jako sygnały alarmowe, by wziąć się do roboty, odważyć się na niefiksowaniu się albo po prostu poprosić o pomoc.

*

Wyzwanie rozgrywa się w tej króciutkiej chwili, kiedy zjawia się zakłócająca emocja albo impuls.

*

Jeśli potrzeba było lat, by nas ukształtować, przyznajmy sobie czas na uwolnienie się od reperkusji naszej historii, zdrad, braków… Wyzwanie? Zinterpretować na nowo przeszłość nie po to, by znaleźć w niej usprawiedliwienie, lecz by stać się lepszym.

*

Zaprawiać się w cierpliwości to także stopniowo odkrywać ufność wobec życia.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, lipca 17, 2017

(2434+13+3+8). Idę, idę! (III)

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Powolutku. Bez pośpiechu. Moja nadzieja pasie się tą książką. Jeszcze nie skończyłam, a już mam plan zrobić z niech almanach na najbliższy rok — gdy tylko skończę, wracam do niej, czytając jeden rozdział na miesiąc, bo ta książka pomaga mi zdrowieć, mądrzeć i być. Mimo, na przekór i wbrew. [Skrzynka (0), Idę (1), Idę (2)]

Jeśli skupiam się na rezultacie, jak nic jestem stracony, zrozpaczony. Liczy się każdy krok. I niepotrzebne są nadzwyczajne gesty, kiedy drobny, właściwie dobrany wysiłek może wybawić nas z kłopotu.

*

W drodze przypominam sobie słowa pewnego mistrza: „Żeby iść szybciej, zwolnij”.

*

[…] z tą genialną dedykacją: „Niech twoja praktyka trwa tak długo jak twoje życie”.

*

Powtórzmy jeszcze raz: niebezpiecznie jest czekać z nauką pływania, aż znajdziemy się na pełnym morzu. Zacznijmy więc od razu!

*

Kiedy siedzisz, siedź; kiedy idziesz, idź. Przede wszystkim nie wahaj się.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

czwartek, lipca 13, 2017

(2434+13+3). Idę, idę! (II)

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Czytam. Powolutku. Dziś moje postkopytkowe życie zaciera ręce. Wyciągnęło mnie i Heniutkę do parku blisko naszego ula. Reksio! Upijałam się chwilową sprawnością, bo prawda jest taka, że wciąż rehabilitacyjnie często robię cztery kroki naprzód i trzy wstecz, a czasem cofam się, nie wiem ile kroków. Dziś wśród drzew byłam w niebie.

Akceptować nie znaczy opuścić ręce, lecz przeciwnie, wesprzeć się na tym, co jest, na tym, co mogę zmienić, by iść naprzód.

*

W tej chwili tyle właśnie mogę zrobić, niezależnie od tego, czy to zadziała czy nie.

*

[…] akceptowanie sytuacji, która nie może się zmienić albo której zmiana wymaga czasu, zostawia otwarte drzwi dla możliwości dodania wyzwalającego wymiaru miłości.

*

Gdzie jest niebezpieczeństwo,
wzrasta także to, co ocala
.

Friedrich Hölderlin
(1770–1843)

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.

mój aktualny stan posiadania:

środa, lipca 12, 2017

(2434+13). Idę, idę!

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Rozmowy trzech przyjaciół nie czyta się jak „zwykłą” książkę — ją się przeżywa. Obraca się jej literki wokół własnego doświadczenia, pragnień i tęsknot. Dwóch Autorów znałam z innych książek, które stoją w naszej bibliotece, ale w tej chwili najbardziej pomaga mi Trzeci. Bycie kulawym jest dla mnie dzięki niemu mniej dojmujące. Czy najbardziej? Nie, ale z pewnością był pierwszym, który, w tej książce, pomógł mi spojrzeć inaczej na moje utrzymujące się „niedajęrady” i „niemogęctwo”. Reksio!

A kiedy zmieniasz postrzeganie świata, w pewien sposób zmieniasz świat.

*

Wypatrując zawzięcie przyszłości, zapominam o tysiącu darów, które są tutaj, na wyciągnięcie ręki… Ćwiczenie polega wobec tego na praktykowaniu wdzięczności i to z głębi serca.

*

Pełna świadomość niepokoju nie jest niepokojem, jest po prostu świadomością.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.

mój aktualny stan posiadania: