Właściwy dystans — czy też dialektyka — między życiem swoim, osoby uprzywilejowanej, a życiem innych został moim zdaniem dobrze uchwycony w wierszu palestyńskiego pisarza Mahmuda Darwisza:
Robiąc sobie śniadanie, pomyśl o innych.
Nie zapomnij nakarmić gołębi.
Rozpoczynając swoje wojny, pomyśl o innych.
Nie zapomnij o tych, którzy chcą pokoju.
Regulując rachunek za wodę, pomyśl o innych.
O tych, którzy piją tylko z piersi obłoków.
Wracając do domu, swojego domu, pomyśl o innych.
Nie zapomnij o narodzie w namiotach.
Zasypiając i licząc gwiazdy, pomyśl o innych.
Istnieją tacy, którzy nie mają gdzie śnić.
Stając się wolnym dzięki metaforom, pomyśl o innych.
O tych, którzy nie mają prawa głosu.
Myśląc o innych, dalekich, pomyśl o sobie.
Obym w ciemności choć małą świeczką był, powiedz.
Nigdy nie zdołamy tak skulić się w sobie, by wcisnąć się w tę ciasną przestrzeń, którą ograniczamy licznymi zakazami, w imię fałszywie pojętej przyzwoitości odmawiając sobie prawa zarówno do cierpienia, jak i do radości. Musi być możliwe pogodzenie naszej wrażliwości na świat i na innych ludzi z pełnym przyzwoleniem na odczuwanie różnego rodzaju emocji.
•
Czasem mamy wrażenie, że kiedy ludzkość wkracza w tak mroczną i pełną przemocy epokę, trzeba zrezygnować z marzeń o osobistym szczęściu. Ale to byłby błąd. Szczęście rozkwita czasem w najbardziej nieoczekiwanych miejscach i w najdziwniejszych okolicznościach. Nie ma żadnego powodu, by z niego rezygnować, póki ludzkości zostanie jeszcze choć pięć minut istnienia na ziemi – ani nawet wtedy. […] Ta cząstka nas samych, która mogłaby się mieć dobrze — i która chce mieć się dobrze — w żaden sposób nie przeszkadza nam angażować się społecznie czy interesować się sytuacją na świecie.
•
„[…] muszę wam opowiedzieć, co mnie prowadzi przez noc, oprócz miłości i wsparcia ze strony mojej wspólnoty. Jest to wiara w potężną siłę stwórczą, która działa w świecie istot żywych i dąży ku życiu, różnorodności, uleczeniu i naprawie. Ta siła działa poprzez nas, przez naszą miłość do ludzi, naszą pracę na rzecz sprawiedliwości, ujawnia się w naszej odwadze i w śmiałości naszych wizji. Nie potrzebujemy księży i duszpasterzy, ani nawet czarownic, żeby pośredniczyły między nami a tą siłą. Każda i każdy z nas ma do niej bezpośrednie dojścia. Istnieje ona wewnątrz nas, nieskończona, nieznająca granic. W ostatecznym rozrachunku okazuje się potężniejsza od strachu, od przemocy i od nienawiści. Życzę wam wszystkim intensywnego spotkania z tym czymś, co wzmacnia wasze życie duchowe, cokolwiek to jest. Życzę wam, by ci albo te, albo to, co kochacie najbardziej, dawało wam siłę”. Tak właśnie rozumiem „szczęście” — pozostawanie w kontakcie z tą siłą, o której pisze Starhawk.
Mona Chollet, Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam
przeszkadza w życiu,
przeł. Magdalena Kowalska,
Wydawnictwo Karakter,
Kraków 2026.
(wyróżnienie własne)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz