Zamówiłam do buta na Mikołaja. Sadownik, próbując zrealizować prośbę, zderzył się z rzeczywistością, ale jako wysłannik świętego, co gubi pod iglastymi drzewkami zmaterializowane marzenia, dał radę.
W wigilijny wieczór obdarowana niemożliwie literkami zaczęłam i skończyłam tym tomikiem. Rozkosz, nie iesbeen. Gatunek i gramatura papieru. Ilustracje. Światło, pomimo wielkości liter, które i czterdziestolatka zmusi do użycia okularów do czytania.
Delektując się kolejnymi wersami, szczególnie przy krótkich strofach myślałam o trudzie i magii przekładu — o wierności, co walczy z pięknem formy i brzmienia, o niezgodzie na gubienie tego, co migocze w związkach sąsiadujących ze sobą słów. Więc gdy dotarłam do posłowia, ostatni jego akapit o spotkaniu poetki i tłumaczki wprawił mnie w zachwyt. To musiał być magiczny czas. Pięknie mieć pod ręką zatrzymane w słowach jego wspomnienie.
A twardogłowym, co nie przyjmują do wiadomości luki płacowej, drwią z feminatywów lub twierdzą, że kobietom zasadniczo jest w życiu dużo łatwiej niż mężczyznom, dedykuję pierwszy akapit z posłowia, życząc przeczytania ze zrozumieniem słów: jedynej dotąd (mamy rok 2025!).
Anne Perrier (1922-2017) jest jedną z najwybitniejszych poetek języka francuskiego ostatniego stulecia. […] w 2012 roku minister kultury Frédéric Mitterrand wręczył jej — jako jedynej dotąd kobiecie — Grand prix national de la poésie za dorobek życia.
•
Towarzyszami drogi, braćmi światła i symbolem naszych wysiłków w duchowym porządku są drzewa. […] pod wieloma względami dzielą one losy ludzi i — niczym drzewo z Ténéré, które rosło na pustyni przez ponad dwa tysiące lat — są punktem orientacyjnym dla serca człowieka.
•
Dla poetki — zachwyconej światem słów, ich ciężarem, barwą, cielesnością i warstwą dźwiękową — istotne było, by słowo (nośnik znaczenia) zwracało się zarówno do umysłu, jak i do ucha.
•
Może nadarzyć się sytuacja pozwalająca doświadczyć tłumaczowi bądź tłumaczce, czy oryginał i przekład brzmią podobnie, czy udało się zachować w przekładzie zbliżoną linię melodyczną. I nadarzyła się. W czasie wieczoru poświęconego poezji Anne Perrier czytałyśmy jej wiersze w obu wersjach — najpierw ona, potem ja. Pozostało mi wspomnienie zaskakującego współbrzmienia.
Anna Dutka-Mańkowska
🖇 🖇
Może poezja
To nic innego
Jak miłość która odchodzi
I przychodzi w ciszy
I pragnie się narodzić
W bezbronnym sercu
🖇
Nadzieja
Mieści się w dłoni
Jak łza ale tak świeża
Że starczyłoby jej dla całego świata
Gdyby wszystkie wody spłynęły
🖇
Z tak daleka nie mogę
Obmyć wam twarzy czułą wodą
Tylko serce wyrusza w drogę
🖇

🖇
FLECISTA
Jestem już tylko cieniem
Na twarzy dnia
Jestem tylko cierpieniem
I skargą świata
Jestem już tylko cierniami
I pośród ruin wołaniem
Jestem już tylko
Otwartą raną tych czasów
Jestem już tylko
Fletem pełnym wiatru
🖇
Kiedy ważę życie
Czuję w dłoniach twardy ciemny owal
Małej oliwki
I jej wygląd smutnego dziecka które nie urosło
Któremu na zawsze odmówiono
Ciepłej dojrzałości śliwek
🖇
Drogi kiedyś rzekły
Tutaj się rozejdźmy
Gdzie stoją kryształowe podnóża dnia
🖇

🖇
Spokój
Trzymasz go w dłoniach
Jak arbuz
🖇

🖇
Cóż teraz powiem?
Radość we mnie
Wzbiera jak morze
O życie
O śmierci
O ukochane
🖇
NASZA SIOSTRA ŚMIERĆ
[…]
Powoli
Tak jak tworzy się kwiat
Naucz mnie
Trzech skromnych głosek
Słowa tak
🖇

🖇
Mija piękno na ziemi
Mijają dni długie
Koszmarna rana
Jak ołów tkwi we mnie
Śmiertelna sprzeczność
Jak być i nie być
W tym świecie
🖇
Dołączyłam do dzikich ptaków
O, szukajcie mnie już
Gdzie indziej
🖇

🖇
W odwiecznym cieniu
Promienna dusza
Ukazuje mnie słońcu
🖇
Uczepiona nici
Promiennego lata
Ważka
W blasku świadczyć się zdaje
Że życie to królestwo
Nietrwałe
🖇

🖇
Ach, zerwać cumy
Wyruszyć wyruszyć
Nie jestem z tych co zostają
Dom i ogród tak ukochane
Nigdy za mną lecz zawsze przede mną
W cudownej mgle
Nieznanej
🖇
Nie cienia szukam
Ani nikłego śladu
Postoju pod palmami
W bezruchu ni wody ni anioła
Strażnika oazy
Szukam drogi biegnącej
zawsze zawsze zawsze
🖇

🖇
Urzekają mnie
Widmowe drogi pustyni
I niezmierna cierpliwość wielbłądów
Anne Perrier, Flet pełen wiatru,, ilustr. Christiane Papé,
Anna Dutka-Mańkowska (wybór, przekład, posłowie),
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

Jakże są piękne ogrody wrześniowe
Gdy pradawne spełniają się czary
Czyżbym czas przemierzyła
Tylko dla tej godziny owoców dojrzałych
I rąk wyciągniętych
Ku niewysłowionej pełni
Co za przywilej
🖇
Kiedy nadejdzie pora
Pchnąć bramę ogrodu
Bez jednej łzy przemierzyć
Róży przestwór
I z wolna się prześlizgnąć
Z jednego Lata w drugie
🖇
Gdy już nic nas nie będzie zatrzymywać
Ani kwiat ani ptasi śpiew
Ani uśmiech ani łza
O mój flecie coś przybył z tak daleka
By podtrzymać mój głos
Będę cię mogła zwrócić niebu
Melodii wiatrów
Ognistemu światu
Z którego mi cię użyczono
🖇
Nie zatrzymujcie mnie jeśli
Na zakręcie drogi
Nagle
Porwana ku źródłom światła
Wespnę się po śpiewie kosa
🖇
Jesteś ptakiem na tym świecie
Nie zdradź przestrzeni ni śpiewu
🖇
I moja dusza która się uczy
Mówić ty
(tamże)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz