Zajęła mi dwie kawy. Wycisnęła gros łez. Fusy wrażeń opadały kilka dni. Ta drobinka książkowa to duży kaliber. Każde zdanie waży. Każdy ukłon jest znaczący.
Niestety, głupota prezentowana bez ograniczeń wobec terminalnie chorych czy ludzi w żałobie jest dokładnie taka sama tam, na Dalekim Wschodzie, jak tu, w środku Europy. Przekształcenie tej głupoty na akapity — bez zbędnych słów, trafiając precyzyjnie w punkt — da się zamknąć w dwóch słowach: chapeau bas!
A reszta? Reszta jest miłością. Miłością, która… trwa.
Sięgam po powieści, będąc tego w pełni świadoma. Wybieram nie te banalne, oparte na powszechnym wyobrażeniu o świecie, lecz takie, które z uważnością opowiadają o niepowtarzalnych losach jednostki.
•
Dobra powieść nie składa się wyłącznie z tego, co napisano wprost. Jej prawdziwa siła tkwi również w tym, co zostało przemilczane.
•
Relacja między ludźmi nie kończy się wraz ze śmiercią jednej z osób. Trwa dalej i nieustannie się zmienia. To właśnie ta piękna rozłąka nas łączy. To ciągle zmieniająca się relacja jest prawdziwą miłością.
Yumi Toyozaki
•
Za cel [Nao-Cola Yamazaki]
stawia sobie „pisanie o rzeczach, o których nikt inny nie napisze, słowami, które zrozumie każdy czytelnik”.
🖇🖇
Ruch jest fascynujący. Kiedy skupiam się na ruchu, znika gdzieś wrażenie istnienia rzeczy. […] Czterdziestokilkuletni mężczyzna zeskakujący ze stopni musi wyglądać dziwnie. Być może to za sprawą ciepłej, kwietniowej pogody, aż rwę się do ruchu. Ostatnio przestało mnie obchodzić zdanie innych. Co złego w tym, że dorosły facet sobie podskakuje?
🖇
Nie twierdzę, że wybraliśmy najlepszą z możliwych dróg. Gdyby ktoś zapytał mnie, czy żałuję, odpowiedziałbym: tak, noszę w sercu żal. Ale w tej samej chwili miałbym ochotę sam sobie zaprzeczyć. Bo nawet jeśli nie była to najlepsza z dróg, to czy ktoś naprawdę wie, jaka byłaby ta najlepsza? Czy w ogóle istniała? A jeśli istniała, to czy to coś złego, że wybraliśmy własną, inną niż droga większości?
🖇
Żona nie wybrała dla siebie złego losu na loterii. To nie była kwestia jej decyzji. Musiała przejść drogę, która została jej wyznaczona. I nie miała możliwości, by ją zmienić.
🖇
W małżeństwie nie chodzi o wyłączność na drugą osobę,
ale o zaufanie do jej otoczenia.
🖇
Nawet jeśli robimy coś, co następne pokolenia uznają za zbędne, i zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy przez to trochę staroświeccy, nie czujemy się przez to ubożsi. Po prostu żyjemy swoim życiem, na swoich zasadach.
🖇
Postawienie diagnozy nie sprawiło, że żona przestała być sobą. Nie zacząłem patrzeć na nią wyłącznie przez pryzmat jej choroby ani traktować jak jedną z wielu osób skazanych na ten sam los. Może to dlatego, że lekarz nie używał wyliczeń procentowych. Wielu ludzi […] szybko przechodzi do statystyk. „X procent chorych dożywa Y lat”. Świat jest pełen takich liczb. Dla lekarzy czy naukowców tego typu wyliczenia mają niewątpliwie znaczenie. Ale co z pacjentami, którzy żyją swoim jedynym, niepowtarzalnym życiem? Zgadywanie, jak na loterii, ile czasu im zostało, jest absurdalne.
🖇
— O, widzę, że się myjecie. Super! — rzuca z szerokim uśmiechem, zupełnie jakby rozmawiała z pięciolatką.
Czy żonie nie przeszkadza, że ktoś dwadzieścia lat młodszy traktuje ją jak dziecko? Do tego nie jest prawdą, że „się myjemy”. Myje się sama, ja tylko asystuję.
[…]
Czy, chorując, oddalamy się od naszego rzeczywistego wieku? Pacjentów traktuje się jak dzieci, chociaż wyglądem zaczynają przypominać staruszków. Ale może jeszcze większym absurdem jest przywiązywanie wagi do daty urodzenia i dziwienie się, „jak rzadko zdarza się zachorowanie na tę chorobę już po czterdziestce”? Powracające pytania w rodzaju „Dlaczego tak młodo?” albo „Nie palił, więc czemu?” próbują nadać chorobom sens i wpasować je w narrację o przyczynie i stosownej konsekwencji. Według samego chorego i jego rodziny tego typu rozważania nie prowadzą do niczego, co dawałoby nadzieję.
Trzeba odnaleźć swoją własną, nową historię.
Zapomnieć o wieku. O przyczynach i konsekwencjach również.
🖇
— Przy stacji zakwitły też wiśnie. Cała aleja wzdłuż głównej ulicy jest w kwiatach. W przyszłym roku pójdziemy pooglądać je razem.
— Mhm.
Na jej twarzy błąka się niepewny uśmiech.
[…] Do tej pory mój sposób na zachowanie pogody ducha stanowiło patrzenie z nadzieją w przyszłość. Nie wiem jeszcze, jak w obecnej sytuacji pielęgnować w sobie tę pogodę ducha, skoro nie mogę już mówić o tym, co przed nami.
🖇
Ludzie są ciekawi śmierci. Chcą wiedzieć, kiedy przyjdzie. Czują pewną przyjemność, współczując tym, którzy już stoją u jej progu.
🖇
Wierzą [większość współczesnych Japończyków], że każdy powinien przeżyć co najmniej tyle, ile wynosi obecna średnia długość życia. W końcu tak jest sprawiedliwie. Tymczasem przecież niektórzy tracą to prawo — dla nich odliczanie zaczyna się wcześniej. Wtedy szuka się przyczyn, dlaczego akurat ta osoba zaczęła umierać szybciej. Bo grzeszyła? Nie chodziła na badania? Źle się odżywiała? Paliła papierosy? Słowa „rokowanie” używa się wyłącznie wobec tych, u których odliczanie już się rozpoczęło. Jakby ludzie chcieli w ten sposób postawić jakąś niewidzialną granicę. Jakby tylko ci, którym lekarz przedstawił rokowania, mierzyli się ze śmiercią. A cała reszta wciąż miała przed sobą życie.
🖇
„Zachorowała na raka — to pewnie kara za coś” albo przeciwnie: „Nie zrobiła nic złego, a mimo to spotkało ją nieszczęście”.
🖇
Na początku wierzyłem, że opowieści o budzącej się do życia przyrodzie sprawią jej odrobinę radości. Teraz boję się, że mogą brzmieć jak przechwałki — jakbym chciał powiedzieć, że ja wciąż mogę to wszystko przeżywać, a ona już nie. Nie chcę, by poczuła, że życie toczy się dalej nawet bez niej, dlatego trzymam język za zębami.
🖇
— […] Nie oczekuję od nikogo zrozumienia ani niczego takiego. Po prostu chcę się spotkać. Czy naprawdę osoba chora powinna zamykać się w czterech ścianach? Przecież to absurd… Nawet jeśli nie jestem w pełni sił, to wciąż chcę być częścią społeczeństwa. Chorzy to też ludzie.
Mówi powoli, cicho, z przerwami, ale w jej głosie wybrzmiewa stanowczość.
— Rozumiem.
🖇
— A czy coś cię boli?
Tym razem to ja zapytałem.
— Nie mogę powiedzieć, że nie boli. Ale ból nie oznacza wcale, że jestem nieszczęśliwa. […]
Odpowiada powoli, ważąc każde słowo.
— Rozumiem.
Rozwiązuję krawat i chowam go do teczki.
— Wiesz… życie to droga. Staram się nie porównywać jej ani z cudzymi ścieżkami, ani nawet z tą, którą sama kiedyś szłam. Nie wybiegam myślami w przyszłość, lecz skupiam się na tym, co mam tu i teraz przed sobą. Dzięki temu łatwiej mi przyjąć, że ból jest częścią mojego świata. I nawet mimo bólu są chwile, gdy czuję się szczęśliwa.
🖇
— Przepraszam za kłopot.
— Ależ robię to z własnej woli.
🖇
Nie zgadzam się z traktowaniem śmierci jako punktu kulminacyjnego. To nie ona jest najważniejsza. Nie przychodzę do szpitala, by czekać na jej nadejście, lecz po to, aby być z żoną tu i teraz, razem. Chciałbym móc to wykrzyczeć zarówno lekarzowi, jak i każdemu z osobna.
Moment przekroczenia mety w maratonie może być wyjątkowy, ale to nie znaczy, że dla zawodnika liczą się tylko osoby stojące na finiszu. Równie ważni są ci, którzy towarzyszyli mu podczas treningów, wspierali na starcie i kibicowali w trakcie biegu. Każda chwila ma swoją wartość. Życie ludzkie zmierza ku nieuchronnej mecie, nie oznacza to jednak, że tylko ona się liczy.
🖇
Dlaczego tak bardzo zależy jej na przekazaniu tego słowa – „dziękuję”? Czy rzeczywiście czuje głęboką wdzięczność? A może po prostu chce pozostać sobą — kimś, kto potrafi podziękować, kimś, kto do samego końca zachowuje człowieczeństwo?
🖇
Czytałem kiedyś, że nawet jeśli pacjent przestaje oddychać, to do samego końca wszystko słyszy.
— Kocham cię — szepczę.
🖇
Odchodzi — przechodzi mi przez myśl. Staje się kimś innym. Oddala się.
🖇
„Nie robiła badań kontrolnych, więc to musiało się tak skończyć”. Albo: „Robiła badania, a i tak zachorowała”.
Byle tylko znaleźć jakąś zależność. A kiedy wreszcie uda się połączyć kropki, na twarzach rozmówców pojawia się satysfakcja.
🖇
[…] kiedy ktoś zaczyna traktować naszą historię jak przestrogę i sugeruje, że wystarczyłoby się zbadać, aby zapobiec tragedii — mam ochotę stanowczo zaprotestować.
— Czy nie dało się tego wykryć wcześniej?
— Nie można było operować?
— Lekarze mówili, ile jej zostało?
Gdy słyszę takie pytania, odbieram je jako próbę narzucenia mi swojej wersji wydarzeń.
Tylko że historia żony była inna. A mimo to teraz, po jej śmierci, otoczenie zaczyna postrzegać jej odejście przez pryzmat jakichś stereotypowych ogólników. Te obce narracje przeciekają mi przez palce niczym lepka, gęsta maź.
[…]
Nie chcę ani mówić, ani słuchać takich rzeczy.
🖇
Określenie godziny zgonu to medyczna formalność — coś, co należy do świata lekarzy. Dla reszty z nas nie musi mieć aż takiego znaczenia.
🖇
[…] robienie wszystkiego, co w naszej mocy, by żyć jak najdłużej, to słuszna postawa. Ale niezależnie od tego, co robimy, śmierć jest nieunikniona. Każdy kiedyś umrze. […] Chciałbym wierzyć, że nawet po jej [śmierci] nadejściu czeka coś więcej.
🖇
Uświadomiłem sobie, że nie ma znaczenia, co pomyślą inni. Nie musimy być typowym małżeństwem […].
🖇
Dobrze rozumiem, że przyzwyczajenia potrafią być silniejsze niż logika. Rytuały, które zakorzeniają się w codzienności, mogą towarzyszyć nam aż do końca życia. Pozwalają myśleć: „Tak, dzisiaj znów jestem sobą. Żyję po swojemu”.
🖇
— Wiecie… chyba coś do mnie dotarło. Nawet jeśli nie ma nic ważniejszego niż rodzina, to może nie chodzi o to, by spędzać z nią każdą chwilę? Przez całe życie wspiera nas tyle osób, a przecież nie ze wszystkimi łączą nas bliskie relacje…
Nao-cola Yamazaki, Piękna rozłąka,
przeł. Marta Klimiuk-Nikkarinen,
Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2026.
(wyróżnienie własne)

Każda relacja — głęboka czy przelotna, z bliska czy z daleka, ma swoją wartość. Liczy się to, że istnieje.
Odchodząc, zostawia za sobą jasny ślad.
🖇
— Dziękuję — wyduszam z siebie najbezpieczniejsze słowo, na jakie mnie stać.
🖇
Każdy rozumie słowo „rodzina” trochę inaczej.
🖇
Wierzę, że możemy żyć szczęśliwie i nie wybiegać myślami w przyszłość. Może jeszcze nie wiemy jak, ale jestem przekonany, że znajdziemy sposób.
(tamże)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz