Pierwszy tomik tam. Wybierając z drugiego to, co chcę zachować tu dla siebie, pomyślałam o potencjalnym niefantomowym bólu poety, gdyby widział, co ja z jego wierszami zrobiłam po tym, gdy je po swojemu przeczytałam i przeżyłam. Perspektywa innego życiowego doświadczenia, drugiej płci, innych sposobów myślenia i zachwycania się światem niczego nie usprawiedliwiają — poeta zgrzytałby zębami jak nic. A ja w tym czasie przycięłam, wycięłam, wydłubałam i mam tu pod ręką.
Przecinki. Pozostanie dla mnie tajemnicą, czy ich brak to aby na pewno maniera lub styl pisania. Powiedziałabym styl, gdyby nie było ich wcale. Czyżby — myślę sobie po cichutku — te, które są, zdradzały poetę?
Po wszystkim zadumałam się i doszłam do następującego wniosku. Nie sądzę, bym przeczytała oba tomiki tak, jak je poeta napisał. Może właśnie z tego powodu kanon lektur tworzą zwykle nieżyjący pisarze i pisarki, martwi poeci i poetki. Żadna z tych, za życia bardzo twórczych, osób nie wścieknie się już z powodu swojego stanu nieżycia, że odebraliśmy ich literki zupełnie na opak, że za to faux pas nie mamy nawet zamiaru przepraszać.
A ten poeta? Niech długo żyje, dużo przeżyje, nim zaświta mu w głowie myśl ambitna, ale i śmiercionośna (patrz akapit wyżej), by do kanonu lektur wkręcić się lub wbić. A ja? Czekam na kolejny tomik.
co uchodzi za dom, to zawsze dzieło twoich rąk.
Ile więcej trzeba, żeby nie wyparować z samego siebie,
nie sturlać się w słowa, żeby zostało coś z tych mąk
dla mnie, dla ciebie?
🖇
Od dzisiaj będziemy mówili już tylko, jak jest;
jak było, wie każdy, jak będzie — też,
pozostaje tylko zaprzeczyć, jakoby to miało
cokolwiek wspólnego z tobą, ze mną
nie będzie łatwo, a tym bardziej trudno, bo wiesz,
lepiej walić prosto z mostu,
na główkę, bez bajeru, tak po prostu.
🖇
„Czy naprawdę dzisiaj, tutaj, na takim, a nie innym krańcu świata, ze łzą jak oceany wyschłe
chcesz się sprzeczać? I to o czas? Lepiej przypomnij mi świat sprzed oranży i purpur”.
To chodź, dziś opowiem ci o czasach, gdy tęcza była drogą między słońcem a zielenią.
🖇
Co przemienia wściekłość w żal
buszującą w zbożu
🖇
Kto by na to wpadł, że wiersz można zaciukać
i choć nie mieści się to w żadnym paragrafie,
winnego wskazać nie sztuka —
🖇
Każdy gest na tyle wykwintny,
żeby go akurat pomylić z obelgą —
nigdy bowiem nie mówimy tak tylko;
🖇
Po co ograniczać się horyzontem: co ma się zdarzyć, to nie utonie,
[…]
Masz tu, wklej nazwisko i zdefiniuj płeć;
imię możesz sobie wpisać, jeśli tylko chcesz.
🖇
i co też komu zrobiłem złego,
żeby kończyć jako przystawka na obiedzie
pełnym byle czego?
🖇
Chançon i basta
Szanuj kundla swojego
jak i on ci odpuszcza
żywota twego zgliszcza.
🖇
i w żadną spójną całość los mi się nie składa —
a jak już tak wyszło, to nie pożałowałem.
🖇
Czy to tak wolno, czy to wypada, to, dalibóg, jest grzechem
wyrywać kochankę z korzeniami od roku kwi-kwi-kwi-
tnącą na poletku innego. Że niby to takie qui pro quo, pourquoi pas, aserejé.
🖇
333 słów,
z nich uklepiesz świat,
z którym ci na trochę będzie za pan brat.
Wit Pietrzak, Wyimki/przeływ,
Dom Literatury w Łodzi, Łódź 2022.

Każdy egzemplarz książki powinien posiadać erratę,
(tamże)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz