niedziela, września 27, 2026

(6237+1). Suplement

Klik, klik, czy to prawda, bo przecież to powieść. Wystarczyły mi cztery słowa i… ruszył potok łez. Z żalu, że tylko grając, łapał kontakt z pięknem, mi­łością, choć z pasją i miłością obdarowywał cały świat pięknem granej przez siebie muzyki. Czy to z powodu po­ło­że­nia geograficznego szeroko pojęci Słowianie mają tak wy­pa­sio­nych, pa­to­lo­gicz­nie ogromnych krytyków wewnętrznych? Jak bardzo społeczeństwa i rodziny po­ma­gają w ich formacji, wzroście i utrzymaniu w najlepszym bycie? Nóż w kieszeni się otwierał.

Dokument Enigma udostępniono rok po śmierci Richtera. Film pozwolił milionom fanów poznać bliżej życie autentycznego maestra poza sceną.
     Zbudował swój własny świat, sekretny i olśniewający. Monsaingeon powiedział: „Grał bez zadęcia, ale z absolutną wolnością”.

•

Trzeba podjąć decyzję i zdecydować się na „nigdy nie znalazłem takiego, jakiego chciałem” lub na „nie wiem, jak wybrać fortepian, nigdy nie potrafiłem”.
     Czyż wszyscy ludzie na świecie nie przypominają fortepianów różnych firm i odmiennych marek i tak jak one nie fascynują pięknem i odmiennością?
     Zatem jak myślisz — czy to Richter wybrał Ninę z morza ludzi, czy to raczej ona wybrała Richtera?

•

[…]  zrobiło mi się żal obu steinwayów.
     Stały tu praktycznie zapomniane, nikt się nimi nie zajmował. Nikt na nich nie grał, co już było dość smutne, ale co gorsza, służyły jako rekwizyty w fałszywej szczęśliwej scence dla pielgrzymujących turystów.
     Przynajmniej nie tkwiły tu samotnie, miały siebie do towarzystwa, a no­cą, gdy zamykano drzwi, mogły razem wspominać przeszłość. Praw­do­po­dob­nie jednak nigdy się nie dowiedziały, że grając na nich, maestro [Swia­to­sław Richter] marzył o pianissimo innego fortepianu.

•

     — […]  Przed śmiercią przygotowywał się do koncertu, ostatni utwór, który zagrał, to była sonata nr 3 Schuberta. Mówił, że jego ulubiona to nr 18 D.894…

•

Wpatrując się w stronice z nutami, zagrałem całą sonatę nr 18 D.894 Schu­berta, od początku do końca, i zajęło mi to dwie godziny. Przerwałem kilka razy i ołówkiem zapisałem nieliczne uwagi na kartkach, przygotowując się do zagrania jej ponownie, ale moje palce miały inne plany i popłynęła spod nich lekka piosenka.

•

Wiatr mijających lat zostawiał po sobie zmarszczki. Zamknąłem oczy, uspo­koi­łem oddech, moje ręce znalazły po ciemku miejsce na klawiaturze i za­gra­ły pierwszą nutę sonaty.

Chiang-Sheng Kuo, Stroiciel fortepianów,
przeł. Katarzyna Sarek, ArtRage, Warszawa 2024.

Franz Schubert, Sonata fortepianowa nr 18 G-dur,
Alfred Brendel (fortepian).

❦

Richter. The Enigma, reż. Bruno Monsaingeon, 1998.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz