niedziela, września 27, 2026

6237. Z oazy (CDLXXVI)

Dzień Ojca, pisałam, jest dla nas — Białego Kruka i mnie — świętem ruchomym. W zeszłym tygodniu okazało się, że wciąż jest, tylko przekształcił się i po raz pierw­szy obchodzony jest jako… A doszło do tego tak.

Zatrzymała mnie okładka. Arcyoszczędna graficznie zachwyciła mnie, a gen po dziad­ku drukarzu uczepił się kroju pisma, którym złożono metadane. Klik, klik i po raz pierwszy Dzień ku pamięci Ojca ruszył z przytupem, zachowując naturę Dni Ojca obchodzonych z Białym Krukiem.

Pełna niuansów, niedopowiedzeń, niepewności w relacjach, nieśpiesznie tocząca się historia wśród białych i czarnych klawiszy. A w tle muzyka i muzycy. I jeszcze więcej muzyki.

Na początku wszyscy byliśmy jedynie bezcielesnymi duszami. Kiedy Bóg zapragnął nadać im fizyczny kształt, odmówiły, nie chciały zespolić się z ma­terią, która podlega chorobom, śmierci i nie może swobodnie podró­żo­wać w czasie i przestrzeni. Wtedy Bóg użył podstępu – na jego rozkaz anio­ło­wie zagrali cudowną melodię.
     I stało się: muzyka urzekła dusze, które zapragnęły usłyszeć ją naj­wy­raź­niej, jak to możliwe. Istniał wyłącznie jeden sposób – za pośrednictwem ludz­kiego ucha. Boski fortel się powiódł i dusze oblekły się w ciała.

🖇

Wiele lat temu przyzwyczaiłem się do bycia samotnym czarnym klawiszem, podczas gdy białe klawisze zdawały się istnieć poza zasięgiem moich palców.
     […]
     Myślałem, że mogę robić wyłącznie to. Biec bez końca. Biec, dopóki nie będę miał pojęcia, gdzie jestem. Aż do chwili, kiedy Lin Sang pozwolił mi znów usiąść przy steinwayu i usłyszeć bicie własnego serca.

🖇

Wraz z końcem Arabeski nr 1 Debussy’ego pianista przez trzy sekundy trzy­mał ręce zawieszone w powietrzu, jak para łabędzi płynących leniwie po je­ziorze, zanim dotrą do brzegu.
     Ćwierć wieku później pewien nastolatek zdołał znów usiąść przed stein­wayem i usłyszeć szepczące pod jego koniuszkami palców klawisze. Ten chło­pak sprzed dwudziestu pięciu lat mignął, pojawił się na chwilę w odbi­ciu na lakierowanym mahoniu i rozpłynął się w powietrzu wraz z ostatnią nutą.


Claude Debussy, Arabeska nr 1,
Maria João Pires (fortepian).

🖇

W czasach, kiedy cyfrowe rejestrowanie nagrań było nadal science fiction, na dwóch końcach skali znajdowali się Richter, który uznawał tylko kon­cer­ty na żywo i zaciekle odrzucał pracę w studiu, i, na przeciwnym, Gould, dla którego najważniejsza była sama muzyka i któremu nie przeszkadzało na­gry­wanie w kilku podejściach.

🖇

Kto uwolnił ducha zamkniętego w tym fortepianie, aby mógł przemierzyć świat i mnie odnaleźć?

🖇

Prawdziwe marzenie to siła, która
ciągnie cię, kiedy jesteś
najbardziej bezsilny i zagubiony.

🖇

Kluczowa jest barwa. […]  Najbardziej poruszająca barwa nie brzmi wyjątkowo mocno, ale ma w sobie tę najcichszą, najsłabszą nutę…

🖇

[…]  każdy fortepian istniejący na świecie ma swoje odrębne brzmienie. Większość ludzi nie ma o tym pojęcia, trwają w przekonaniu, że każdy dźwięk, który słyszą, jest identyczny i perfekcyjny. Taka jest moc cywilizacji.
     Mówiąc wprost, istota ludzka to jedynie kolejne niedoskonałe z natury stworzenie. Czyż nie opakowujemy tego w abstrakcyjne słowa… takie jak dusza, świętość, miłość czy piękno?

🖇

Muzycy nie zawsze rozumieją swoje fortepiany […]
     Podobny błąd popełniają zwykli ludzie, nie dostrzegając, jak złożone i nieprzewidywalne jest ludzkie serce. Wydaje im się, że istnieją partytury, z których można się nauczyć zasad postępowania z drugim człowiekiem.

🖇

[…]  marzeń nie należy ścigać, nie można ich również posiadać ani zdo­by­wać. Powinny być jak sumienie, jak najszczersza melodia w sercu, a nie coś ulokowanego poza nami.

🖇

Czy jeśli w rezonansie sześćdziesięciolatka wyczuwasz samotność i rozpacz, to przyczyną może być brak strojenia? Który z powtarzających się inter­wa­łów jest najbliższy pitagorejskiej zasadzie harmonii?

🖇

Jako profesjonalista mogę powiedzieć, że każdy fortepian, nowy czy stary, ma duszę. Dopiero strojenie łamie zaklęcie i ją uwalnia, w innym przy­pad­ku pozostałaby uwięziona na wieki.

🖇

Dla niego każda sytuacja oznaczała nową szansę, a jeśli popełnił błąd, za­czy­nał od nowa, nigdy nie myślał nad ceną i ryzykiem, z jakimi dla in­nych wiąże się każdy ich krok.

🖇

Rzeczywiście chcesz wejść w ten biznes? Czy…
     Czy co? Prawie to powiedziałem, ale zabrakło mi odwagi, bałem się jego słów, że sami się oszukujemy naszym początkowym zdecydowaniem.
     Jeśli obedrzesz z płci, pożądania i smrodu pieniądza słowo „partner”, to jaki rodzaj relacji pozostanie między nami?
     Dlaczego ja? Jak w ogóle mógłbym to być ja? Czy nie oczekiwał, że jego partner będzie bardziej reprezentacyjny, bardziej otrzaskany w świecie?

🖇

Zawsze cichaczem [przeznaczenie] zmienia swe ścieżki,
a ty nie masz o tym pojęcia.

🖇

Subtelny klon, elegancki heban, krzepki mahoń, odporna brzoza, wszystkie ustawione w jednej linii, przywoływały na myśl powiązane losem kostki do­mina oczekujące na wywracający je wszystkie cios.
     […]
     Najłagodniejszym tonem […]  modliłem się za pokaleczone fortepiany wo­kół mnie.
     Spędziłyście życie, służąc ludzkiej próżności i wulgarności, wiem, jakie to trudne…
     Przez wieki jedynie garstka z was miała szczęście spotkać geniuszy mu­zy­ki, zdecydowana większość zmarnowała swój czas…

🖇

     — Nie wiem, jak… Nie mogę… Pomóż mi… Przepraszam, ja naprawdę nie mogę, naprawdę…
     Lin Sang chwilę milczał i nagle wykrzyknął na cały głos moje imię:
     — Hu! Yi! Lu!
     Potem objął mnie, podczas gdy ja nie mogłem powstrzymać hi­ste­rycz­ne­go dygotu.

🖇

[…]  nagle mnie zapytał: „Jak myślisz, gdzie jest twój dom?”.

🖇

Gdy docierasz do kresu, nie ma już znaczenia, czy zostałeś pianistą kon­cer­to­wym, ważne jest jedynie to, czy w chwili odejścia masz to coś, co przy­nie­sie ci spokój i uwolni od żalu.

Chiang-Sheng Kuo, Stroiciel fortepianów,
przeł. Katarzyna Sarek,
Wydawnictwo ArtRage, Warszawa 2024.

Być może los sprawia, że ludzie mogą się spotkać wy­łącz­nie w określonym momencie.

🖇

[…]  muzyka to nasze wspólne źródło i przeznaczenie.

🖇

[…]  każdy człowiek rodzi się z własnym ro­dza­jem drga­nia — niektórzy szukają go w instrumentach, inni w śpie­wie, a inni, ci szczęśliwsi, słyszą go w olbrzy­mim świecie. Tam odnajdują tę wibrację, która współ­brzmi z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością.

(tamże)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz