Pierwszy raz „spotkałam” Tatę — wówczas jedynie Tatę Sadownika — późną wieczorową porą w maju 1998 roku. Długo patrzyłam na fotografię, na której zatrzymano chwilę pełną ojcowskiej miłości. Na zdjęciu mężczyzna z oszałamiająco gęstą, pięknie przystrzyżoną brodą z wyciągniętymi ku niebu ramionami, ze swoim maleńkim synkiem w dłoniach. Do dziś z Sadownikiem uwielbiamy to zdjęcie.
[…]
Z czym chciałabym, byśmy zostali po tej stronie tęczy do końca naszych dni? Byśmy za każdym razem, stawiając przed kimś pełen talerz lub gdy taki talerz będzie stawiany przed nami, w tym prostym i niby oczywistym geście nieustannie szukali miłości. Powinna tam być — tego uczył Tata bez słów, uczył zawsze. Na zawsze.
Mój Drugi Tata
(1949–2026)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz