w łańcuszku pokoleń ja dziś — taka zatrzymana na chwilę — jestem ucieleśnieniem niezliczonych historii, chwil, sytuacji, całego wachlarza uczuć, zachodów słońca, podróży, konsekwencji wielu przemyślanych decyzji, pomyłek i fartów oraz niewiarygodnie piramidalnych bezmyślności.
jestem wypadkową dalekiej niemojej przeszłości, ale również przeżytego przeze mnie zeszłego roku, ostatniego tygodnia i dzisiejszego dnia.
towarzyszy mi trzeci dzień pewność, że choć wszystko wcześniej czy później kończy się, to miłość trwa — jestem, jesteś, jesteśmy od stóp do głów utkani z kwantów miłości, wydłubanych z tamtych niezliczonych historii, chwil, sytuacji, całego wachlarza uczuć, zachodów słońca, podróży, konsekwencji…
212/365
Nie ma czegoś takiego jak spójna narracja,
zdarzają się chwile rozświetlone, reszta jest ciemna.
— Jeanette Winterson
[w:] Selja Ahava, Dzień, w którym wieloryb przepłynął
przez Londyn,
przeł. Justyna Polanowska,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2026.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz