niedziela, lipca 05, 2026

6161. O szczęściu…

Ponad osiemset pięćdziesiąt książek temu. Zachwyt tamtymi: chwilą, fragmentem i zdjęciem, wciąż trwa. Sprawdziłam, gdy postanowiłam wykorzystać jeszcze raz owo zdjęcie.

Ludzie i książki. Ludzie, do których mam nie więcej niż pięć uścisków dłoni. Ludzie, których nigdy nie spotkałam, a którzy dobrze życzą mieszkańcom ula oraz Ludzie, któ­rych spotykam dzięki lekturom. Wszyscy ci Ludzie, wszystkie te Książki, ech! Nie da się ukryć, że do ludzi i książek mam w tym życiu prze­ogrom­ne szczęście.

Szybko pojawiła się pewność, że fragmentom przepięknej książki dotyczącym czy­ta­nia należy się osobna przestrzeń. Musiałam tylko poczekać, by podpowiedziały mi, skąd wziąć piksele, które mogłyby im towarzyszyć.

W ekonomii ciała autostrada limbiczna ma pierwszeństwo przed ścieżkami neuronowymi. Zostaliśmy zaprojektowani i stworzeni, by czuć, i nie ma ta­kiej myśli ani takiego stanu umysłu, które nie byłyby również stanem od­czu­wa­nia. Nikt nie może czuć zbyt wiele, choć dużo osób bardzo się stara, by czuć za mało.

❦

Wiersz odnajduje słowo, które odnajduje uczucie.

❦

Kiedy więc ludzie mówią, że poezja to luksus, opcjonalny dodatek, coś dla wykształconej klasy średniej, że nie powinno się jej czytać w szkole, bo jest nieistotna, albo wygadują inne dziwne głupoty na temat poezji i jej miejsca w naszym życiu, to podejrzewam, że ci, którzy tak twierdzą, mieli dość ła­two. Ciężkie życie wymaga mocnego języka — a poezja dokładnie taka jest. To właśnie oferuje literatura: język wystarczająco silny, by powiedzieć, jak jest naprawdę. Niczego nie ukrywa. Pomaga odnaleźć.

❦

Książka to magiczny dywan, który przenosi cię w inne miejsce. Książka to drzwi. Otwierasz je. Przechodzisz przez nie. Czy wracasz?

❦

[…]  po drugiej stronie faktów znajdowała się osoba, którą mogłam być, uczucia, których mogłam doświadczać, i dopóki miałam wyrażające to słowa, obrazy i historie, dopóty nie byłam zagubiona.

❦

Fabuła i poezja to dawki, medykamenty. Goją pęknięcie, jakie rze­czy­wi­stość pozostawia w wyobraźni.

❦

Minęło sporo czasu, zanim zrozumiałam, że istnieją dwa rodzaje pisania: to, które piszesz, i to, które pisze ciebie. To, które pisze ciebie, jest nie­bez­piecz­ne. Idzie się tam, dokąd nie chce się iść. Patrzy się tam, gdzie nie chce się patrzeć.

❦

Książki są dla mnie domem. Książki nie tworzą domu – one są domem w tym sensie, że podobnie jak w przypadku drzwi otwierasz książkę i wchodzisz do środka. W środku istnieje inny rodzaj czasu i inny rodzaj przestrzeni.

❦

[…]  odkrywałam, że słowa to drogowskazy. Krok po kroku zaczynałam rozumieć, że zaprowadzą mnie w inne miejsce.

❦

Poezji łatwiej się nauczyć niż prozy. […]  możesz jej używać jako światła i lasera. Pokazuje ci twoje prawdziwe położenie i pomaga ci się z niego wyrwać.

❦

Stopniowo zaczęło do mnie docierać, że nie jestem sama. Pisarze i pisarki to często wygnańcy, outsiderki, uciekinierki i wyrzutki. Ci pisarze i pisarki by­li moimi przyjaciółmi. Każda książka była wiadomością w butelce. Otwórz ją.

❦

Im więcej czytamy, tym większa wolność
staje się naszym udziałem.

❦

     – Dam ci pewną radę. Kiedy jesteś młoda i czytasz coś, co bardzo ci się nie podoba, odłóż to na bok i przeczytaj ponownie za trzy lata. Jeśli nadal ci się nie spodoba, wróć do tego za kolejne trzy lata. A kiedy nie będziesz już młoda, kiedy będziesz miała pięćdziesiąt lat tak jak ja, przeczytaj ponownie to, co najbardziej ci się nie podobało.

❦

Bibliotekarka wyjaśniała młodszej koleżance zalety systemu dziesiętnego Deweya — korzyści, które obejmowały wszystkie dziedziny życia. Był upo­rząd­kowany, podobnie jak wszechświat. Był logiczny. Był niezawodny. Uży­wa­nie go dawało swego rodzaju moralną satysfakcję, ponieważ po­zwa­la­ło opanować własny chaos.
     — Kiedy tylko mam kłopoty — powiedziała bibliotekarka — myślę o sy­ste­mie dziesiętnym Deweya.
     — I co się wtedy dzieje? — zapytała młodsza koleżanka, nieco onie­śmie­lona.
     — Wtedy rozumiem, że kłopoty to po prostu coś, co znalazło się w nie­wła­ściwym miejscu. Rzecz jasna właśnie o tym pisał Jung: chaos naszej nie­świa­do­mo­ści dąży do znalezienia właściwego miejsca w indeksie świadomości.

❦

Im więcej czytałam, tym silniejszą więź odczuwałam z życiem innych ludzi na przestrzeni dziejów i tym głębszą empatię. Czułam się mniej od­izo­lo­wa­na. Nie dryfowałam na małej tratwie w teraźniejszości; istniały mosty, które prowadziły na stały ląd. Owszem, przeszłość to inny kraj, ale taki, który możemy odwiedzić, a gdy już tam dotrzemy, możemy potem przy­wieźć stamtąd to, czego nam potrzeba.

❦

Wiele mówi się o świecie oswojonym w przeciwieństwie do świata dzikiego. Jako ludzie potrzebujemy nie tylko dzikiej przyrody, ale także nie­okieł­zna­nej przestrzeni naszej wyobraźni.
     Czytanie to miejsce, gdzie panuje dzikość.

❦

Jeśli poezja była liną, to książki były tratwami. W najtrudniejszych chwi­lach trzymałam się książek, a one pomagały mi przetrwać nagłe fale uczuć, po których zostawałam przemoczona i rozbita.

❦

     – Musi istnieć jakiś sens, tylko my go nie znamy – stwierdza Gary. – Ja ciągle czytam o kosmosie.
     […]  Nie jesteśmy tutaj po to, by nas uważano „jedynie za przedmioty użytkowe”.

❦

Wolę być tą osobą, którą się stałam, niż tą, którą mogłabym się stać bez ksią­żek, bez edukacji i bez wszystkich rzeczy, które spotkały mnie po drodze […]. Myślę, że mam szczęście.

Jeanette Winterson, Po co ci szczęście, jeśli
możesz być normalna
?, przeł. Kaja Gucio,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz