Ponad osiemset pięćdziesiąt książek temu. Zachwyt tamtymi: chwilą, fragmentem i zdjęciem, wciąż trwa. Sprawdziłam, gdy postanowiłam wykorzystać jeszcze raz owo zdjęcie.
Ludzie i książki. Ludzie, do których mam nie więcej niż pięć uścisków dłoni. Ludzie, których nigdy nie spotkałam, a którzy dobrze życzą mieszkańcom ula oraz Ludzie, których spotykam dzięki lekturom. Wszyscy ci Ludzie, wszystkie te Książki, ech! Nie da się ukryć, że do ludzi i książek mam w tym życiu przeogromne szczęście.
Szybko pojawiła się pewność, że fragmentom przepięknej książki dotyczącym czytania należy się osobna przestrzeń. Musiałam tylko poczekać, by podpowiedziały mi, skąd wziąć piksele, które mogłyby im towarzyszyć.

W ekonomii ciała autostrada limbiczna ma pierwszeństwo przed ścieżkami neuronowymi. Zostaliśmy zaprojektowani i stworzeni, by czuć, i nie ma takiej myśli ani takiego stanu umysłu, które nie byłyby również stanem odczuwania. Nikt nie może czuć zbyt wiele, choć dużo osób bardzo się stara, by czuć za mało.
❦
Wiersz odnajduje słowo, które odnajduje uczucie.
❦
Kiedy więc ludzie mówią, że poezja to luksus, opcjonalny dodatek, coś dla wykształconej klasy średniej, że nie powinno się jej czytać w szkole, bo jest nieistotna, albo wygadują inne dziwne głupoty na temat poezji i jej miejsca w naszym życiu, to podejrzewam, że ci, którzy tak twierdzą, mieli dość łatwo. Ciężkie życie wymaga mocnego języka — a poezja dokładnie taka jest. To właśnie oferuje literatura: język wystarczająco silny, by powiedzieć, jak jest naprawdę. Niczego nie ukrywa. Pomaga odnaleźć.
❦
Książka to magiczny dywan, który przenosi cię w inne miejsce. Książka to drzwi. Otwierasz je. Przechodzisz przez nie. Czy wracasz?
❦
[…] po drugiej stronie faktów znajdowała się osoba, którą mogłam być, uczucia, których mogłam doświadczać, i dopóki miałam wyrażające to słowa, obrazy i historie, dopóty nie byłam zagubiona.
❦
Fabuła i poezja to dawki, medykamenty. Goją pęknięcie, jakie rzeczywistość pozostawia w wyobraźni.
❦
Minęło sporo czasu, zanim zrozumiałam, że istnieją dwa rodzaje pisania: to, które piszesz, i to, które pisze ciebie. To, które pisze ciebie, jest niebezpieczne. Idzie się tam, dokąd nie chce się iść. Patrzy się tam, gdzie nie chce się patrzeć.
❦
Książki są dla mnie domem. Książki nie tworzą domu – one są domem w tym sensie, że podobnie jak w przypadku drzwi otwierasz książkę i wchodzisz do środka. W środku istnieje inny rodzaj czasu i inny rodzaj przestrzeni.
❦
[…] odkrywałam, że słowa to drogowskazy. Krok po kroku zaczynałam rozumieć, że zaprowadzą mnie w inne miejsce.
❦
Poezji łatwiej się nauczyć niż prozy. […] możesz jej używać jako światła i lasera. Pokazuje ci twoje prawdziwe położenie i pomaga ci się z niego wyrwać.
❦
Stopniowo zaczęło do mnie docierać, że nie jestem sama. Pisarze i pisarki to często wygnańcy, outsiderki, uciekinierki i wyrzutki. Ci pisarze i pisarki byli moimi przyjaciółmi. Każda książka była wiadomością w butelce. Otwórz ją.
❦
Im więcej czytamy, tym większa wolność
staje się naszym udziałem.
❦
– Dam ci pewną radę. Kiedy jesteś młoda i czytasz coś, co bardzo ci się nie podoba, odłóż to na bok i przeczytaj ponownie za trzy lata. Jeśli nadal ci się nie spodoba, wróć do tego za kolejne trzy lata. A kiedy nie będziesz już młoda, kiedy będziesz miała pięćdziesiąt lat tak jak ja, przeczytaj ponownie to, co najbardziej ci się nie podobało.
❦
Bibliotekarka wyjaśniała młodszej koleżance zalety systemu dziesiętnego Deweya — korzyści, które obejmowały wszystkie dziedziny życia. Był uporządkowany, podobnie jak wszechświat. Był logiczny. Był niezawodny. Używanie go dawało swego rodzaju moralną satysfakcję, ponieważ pozwalało opanować własny chaos.
— Kiedy tylko mam kłopoty — powiedziała bibliotekarka — myślę o systemie dziesiętnym Deweya.
— I co się wtedy dzieje? — zapytała młodsza koleżanka, nieco onieśmielona.
— Wtedy rozumiem, że kłopoty to po prostu coś, co znalazło się w niewłaściwym miejscu. Rzecz jasna właśnie o tym pisał Jung: chaos naszej nieświadomości dąży do znalezienia właściwego miejsca w indeksie świadomości.
❦
Im więcej czytałam, tym silniejszą więź odczuwałam z życiem innych ludzi na przestrzeni dziejów i tym głębszą empatię. Czułam się mniej odizolowana. Nie dryfowałam na małej tratwie w teraźniejszości; istniały mosty, które prowadziły na stały ląd. Owszem, przeszłość to inny kraj, ale taki, który możemy odwiedzić, a gdy już tam dotrzemy, możemy potem przywieźć stamtąd to, czego nam potrzeba.
❦
Wiele mówi się o świecie oswojonym w przeciwieństwie do świata dzikiego. Jako ludzie potrzebujemy nie tylko dzikiej przyrody, ale także nieokiełznanej przestrzeni naszej wyobraźni.
Czytanie to miejsce, gdzie panuje dzikość.
❦
Jeśli poezja była liną, to książki były tratwami. W najtrudniejszych chwilach trzymałam się książek, a one pomagały mi przetrwać nagłe fale uczuć, po których zostawałam przemoczona i rozbita.
❦
– Musi istnieć jakiś sens, tylko my go nie znamy – stwierdza Gary. – Ja ciągle czytam o kosmosie.
[…] Nie jesteśmy tutaj po to, by nas uważano „jedynie za przedmioty użytkowe”.
❦
Wolę być tą osobą, którą się stałam, niż tą, którą mogłabym się stać bez książek, bez edukacji i bez wszystkich rzeczy, które spotkały mnie po drodze […]. Myślę, że mam szczęście.
Jeanette Winterson, Po co ci szczęście, jeśli
możesz być normalna?,
przeł. Kaja Gucio,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz