środa, marca 25, 2026

6051. Z oazy (CDXXX)

Pappone Naurocchi dał czadu raz. Tego samego dnia odkryłam istnienie tej książki, więc klik, klik, bo Bromba i inni to jedyna lektura w podstawówce, którą po­ko­cha­łam i czytałam po wielokroć. Na półce od lat w „papierzu” obok szkolnej lektury sto­ją Bromba i fi­lo­zo­fia oraz Bromba i psychologia.

Nim dwa dni temu pappone dał czadu niestety na pewno nie ostatni raz, by na koń­cu, jakby niewerbalnego chamstwa mylonego z mocą było mało, pogrozić pa­lu­chem, czytałam tę książkę, zastanawiając się, skąd Autor trzy lata te­mu wie­dział, co nas czeka.

Wybieranie wyimków nie było łatwe, ale po raz pierwszy zestaw subiektywnie wy­bra­nych fragmentów może być podstawą zabawy towarzyskiej o nazwie: selekcja znajomych.

Jest to gra o nikłym śladzie węglowym, bio i eko pełną gębą: z poniższych frag­men­tów wylosuj jeden i podaj jak największą liczbę nazwisk polskich polityków, któ­rzy według ciebie pasują do tego cytatu jak ulał. Za aktywnego polityka otrzy­mu­jesz 2 punkty, za biernego 1 pkt., a za Czarnka i pap­po­ne dziesięć. Wyśmienity pre­zent na zajączka, spędzanego na łonie szeroko definiowanej rodziny… Ogarnij się w końcu i z premedytacją wygraj!

Drodzy Czytelnicy!
     Rozważałem, czy nie nadać tej książeczce tytułu Pożegnanie z Brom­bą, ponieważ nie wydaje mi się, aby Bromba zanotowała jeszcze jakieś inne przygody i obserwacje niż zawarte w tym to­mi­ku, ale pomyśleliśmy sobie (i ja, i Bromba), że zabrzmiałoby to zbyt patetycznie.

[Bromba] Jako osoba zajmująca się pomiarami już dawno uznała, że skoro nawet najdokładniejsze pomiary są obarczone ryzykiem błędu, to warto docenić rolę wpływu na nasze losy – przy­pad­ku, nieporozumienia i zdarzeń całkowicie nie­spo­dzie­wanych.
     Ona i jej przyjaciele skłonni są cenić wątpliwości, szczerość, spontaniczność, życzliwość oraz wiarę w to, że ktoś, kto chce zbyt gwałtownie poprawiać, czyli krzywdzić innych – krzywdzi tak­że, a może przede wszystkim, samego siebie.
     Z takim podejściem zajmowanie się polityką jest bardzo trudne, więc Bromba się nią nie zajmuje.
     Ponieważ jednak parę razy polityka zajęła się Brombą lub jej przy­jaciółmi, oddajemy w Wasze ręce, Drodzy Czytelnicy, te kilka opowieści, z nadzieją, że nie jesteście dziećmi, a w każdym razie nie do tego stopnia, aby myśleć o Brombie jako o osobie zupełnie nie­praktycznej i całkiem naiwnej.

Serdecznie pozdrawiamy
Autor i Bromba

🖇 🖇

     — Ciszej! Co pani wygaduje!
     — Mówię, co myślę.
     — To źle pani robi. Pierwsza zasada Wolnej Utopii brzmi: „Nie myśl sam. Pomyślimy za ciebie”.
     — A druga?
     — „Jeśli nie wiesz, kto jest zły, zapytaj się nas”.
     — Czyli kogo?
     — Wielkiego Klipa. I jego doradców.
     — A skąd oni to wiedzą?
     — Bo oni się znają. Zło bywa często głęboko ukryte. Czasem sami nie wiemy, że jesteśmy źli!
     — Co pan powie? Nie wie pan, kiedy pan zrobi coś źle?

🖇

Wszystko wydawało się zagadkowe, zarówno poglądy małego utopca jak i całkowita pewność jego przekonań.

🖇

     — […]  A trzecia zasada?
     — „Każdy jest taki sam”.
     — Jak to?
     — To super zasada! Dzięki temu nikt nie jest lepszy ode mnie!
     — Tylko że to nieprawda!
     — Właśnie że prawda!
     — Przecież gołym okiem widać, że każdy jest inny.
     — Może w detalach są różnice, ale każdy POWINIEN być taki sam!
     — Powinien być jak kto?
     — Jak my! Jak utopce!
     — Ale ja na przykład nie jestem utopcem!
     — I właśnie dlatego jest pani zła!

🖇

     — […]  Zrozumieliśmy, że wystarczy odrobina wysiłku, żeby cały świat zmienić na lepsze!
     — Tylko odrobina?
     — Może trochę więcej, ale trzeba być stanowczym i ćwiczyć silną wolę. Czy pani wie, jaką ja mam silną wolę? Mogę w ogóle nie jeść deserów!
     — A niby dlaczego ma pan nie jeść deserów?

🖇

🖇

     — Zrozumcie, panowie! Ja nie mam prawa podawać wymiarów czegoś, czego nie widziałam na oczy!
     — Ale stół pani widzi?
     — Widzę!
     — No, a my mówimy pani, że krokodyl jest długości trzech stołów!
     — Dostarczcie mi krokodyla, to natychmiast go zmierzę.
     — Zaraz by panią zjadł!
     — Wolę być zjedzona niż podawać fałszywe informacje!

🖇

     — A pan to kto?
     — Wiktor Burdziałowicz. Wampir.
      Bromba odruchowo próbowała się cofnąć.
     — Co znaczy dobra opinia? — Wampir uśmiechnął się. — Nie wypijam krwi. Niczyjej. Jestem wegetarianinem. Mam alergię na mięso, ale owszem, cierpię na światłowstręt. A za co pani siedzi?
     […] 
     Jak to zwykle bywa bardziej doświadczony więzień wprowadził mniej doświadczoną więźniarkę w jej sytuację.

🖇

Żaden gad nas nie omota,
Nie podskoczy żaden płaz!
Wiemy, czym istota błota,
Wszyscy inni to hołota!
Więc powtórzmy jeszcze raz:
Nie ma chłopca nad utopca,
Każdy to zrozumie w lot,
Po co skręcać na manowce,
Gdy się żyje w środku błot!
Chlip, chlip, chlip – Niech żyje Wielki Klip!

🖇

🖇

     — Przed czym tak uciekałeś? — zapytał Gluś Pućka biblio­te­karza.
     — Przed polityką — jęknął Puciek. I zemdlał.
     Tak to się wszystko zaczęło.

🖇

     — To skandal!  […]  Dość już tej polityki! Dość już tej pedagogiki wstydu! Tak, jestem Fumem! I jestem z tego dumny! Powiem więcej! Fumy są naj­lep­sze! I proszę nas nie obrażać!!!
     Po czym zaczął skandować:
     — Tylko Fumy! Powód do dumy! Tylko Fumy! Powód do dumy!

🖇

Polis to po grecku znaczy miasto. Od słowa polis pochodzi słowo polityka. W mieście zwykle jesteśmy zmuszeni współdziałać z innymi. Polityka to umiejętność łą­cze­nia sprzecznych interesów, które pojawiają się wtedy, gdy je­ste­śmy zbyt blisko siebie.

🖇

     — Bardzo ostrożnie, przyjacielu – westchnął Gluś. – I obserwuj Mal­win­kę. Jeśli chrząknie albo coś… zmieniaj temat. To się nazywa dyplomacja.

🖇

🖇

     — Jak to?
     — A tak to!
     […] 
     — Ja nigdy nie dokończyłam żadnej jego książki – oświadczyła spokojnie Lala. – I jestem z tego dumna. Usuwa pan czy nie?

🖇

🖇

Z tym ważeniem i mierzeniem jest znacznie dziwniej, niż się wy­da­je na początku. Mierzymy i mierzymy, ważymy i ważymy, a najważniesze wciąż pozostaje nieuchwytne.

🖇

🖇

Mrówki czują tyle, ile czują, i po prostu trudno im zrozumieć, że mogą czuć więcej. To prawdopodobnie w wyniku ewolucji poziom odczuwania zmar­twień mają zdecydowanie ograniczony, a wątpliwości w działaniu — wcale.

🖇

Gwiazdonosowi wiara w głębię jest niezbędna do życia. Jak wszystkie kre­to­wa­te ubóstwia drążyć. A mrówki są, jakie są.

🖇

🖇

     — Trudno — powiedziała Bromba. — Musisz się solidnie przygotować do tej debaty. Co planujesz na najbliższe lata?
     — Sprowadzać jak najciekawsze książki i zachęcać wszystkich do czy­tania!
     — Tak, to dobre i zrozumiałe, ale niestety zbyt ogólne! W takiej debacie trzeba jakoś zaskoczyć, zaproponować coś, czego odbiorcy się nie spo­dzie­wają. […]
     — Nie za ostre? — zaniepokoił się Puciek. — Gotowi się obrazić!
     Fikander uśmiechnął się z goryczą.
     — O ile przeczytają. Zębiełek to przecież prawie analfabeta. On mówi: „pół­torej roku”, „na dzień dzisiejszy” i „okres czasu”. Raz nawet chyba usły­sza­łem, jak powiedział: „przyszłem i wzięłem”, ale może się przesłyszałem.

🖇

Niektórzy tłumaczyli, że akurat nie mają czasu, przepraszają, doceniają, ale może innym razem. Inni wysłuchiwali z satysfakcją i przytakiwali Zę­bieł­ko­wi, ponieważ wprawdzie rzadko odwiedzali bibliotekę, ale teraz mieli wresz­cie usprawiedliwienie — to nie oni są leniwi i nie czytają, ale po pro­stu Puciek za mało się stara.
     […]
     — I co? Pozwolimy zniszczyć dorobek życia szlachetnego i rozsądnego Pućka?
     — Na tym polegają właściwe zasady porządku społecznego.
     — Na tym???
     — Mieszkańcy Naszej Okolicy muszą się tego nauczyć. Każda droga na skróty źle się kończy. Demokracja to proces bolesny, wymagający cier­pli­wości i czasem zawodny. Jednak bez demokracji będzie tylko gorzej.

🖇

Następnie pojawił się na podium Zębiełek.
     — Ja się chciałem zapytać, panie Puciek, gdzie się podziały te obiecane trzy lata temu termosy do kawy i herbaty? Czy może teraz stoją u tak życz­li­wej panu Bromby, a może po prostu zabrały je Tarapaty, wyjeżdżając na studia do Wielkiego Miasta?
     Puciek chciał krzyknąć, że termosy stoją przecież w przedpokoju, że on je kupił za własne pieniądze i że to właśnie Zębiełek kawą pitą z tego termosu zalał powieść „Gdzie stuka agent dzięcioł?” w tym jednym jedynym dniu, kie­dy odwiedził bibliotekę z niejasną jeszcze wizją zagarnięcia jej dla siebie.
     […]
     Zębiełek jednak dopiero się rozpędzał. Zasugerował, że „Puciek idzie na pasku suchaków i innych NIE Z NASZYCH okolic”.
     Puciek chciał powiedzieć, że „nasze” nie zawsze musi oznaczaćdobre”, bo „nasze” też często bywa złe, a przynajmniej średnie, i że nie­do­brze być zaślepionym tak rozumianą swojskością, ale spojrzał na dwa kre­ty z transparentem: „Widzimy, że jesteśmy lepsi!” i zrezygnował.

🖇

🖇

     — Czy każda władza podlega degeneracji? — zapytał Kot Makawity, kie­dy zostali sami.
     — Niestety tak. To już dawno temu opisał pewien myśliciel. Rządy jed­no­stki zamieniają się w tyranię, rządy grupy w oligarchię, czyli sitwę, a de­mo­kra­cja w bałagan — odparł Kajetan, sięgając po szklaneczkę ulubionego soku porzeczkowego.

🖇

     — Naprawdę, nie może być inaczej, Kajetanie? — pytał Kot Makawity. — Czy te głupstwa muszą nas dzielić?
     — Pomyśl, przyjacielu, że znacznie gorzej byłoby, gdybyśmy musieli zgadzać się z kimkolwiek z nich we wszystkim, co wygadują!

🖇

     — Szczury wymyśliły sobie, że wszystkiemu winne są myszy — opo­wia­dał Tarapat — i niszczą je bezlitośnie. Dotąd zawsze jakoś można było się porozumieć. Były niepisane umowy, tu szczury, tu myszy, a tu powiedzmy — gołębie. Teraz jednak pojawił się przywódca szczurów, niejaki Wędrow­ny. Ogłosił, że trzeba wypędzić z Miasta wszystkie myszy, bo stanowią za­grożenie, rozsiewają zarazki i krzywdzą szczury. Wyobrażacie sobie? Skrzywdzone szczury!

🖇

     — Rozumiem, że jakieś pojedyncze osobniki…, ale szczury to imperialiści! Chcą zniszczyć cały świat! — zawołał zdenerwowany.
     — Szczury jak szczury. Każdy, komu wmówią, że ma całkowitą rację i może ją wprowadzać przemocą, jest niebezpieczny. Szczur, wróbel, łoś, a nawet chomik.

🖇

🖇

Obecnie, jak to zwykle podczas wojny, czyli polityki, która za­mie­ni­ła się w gwałt i przemoc, bardzo trudno o jakieś mądre i ostateczne pod­sumowanie. Bo wojna ma to do siebie, że chociaż uchodzi za rodzaj prze­dłu­że­nia polityki innymi środkami (konkretnie – użyciem siły) wy­wra­ca do gó­ry nogami mnóstwo dotychczasowych złudzeń i poglądów uważanych za oczywiste. […]
     Prawdziwe zakończenie zwykle można dopisać po czasie i — jak to w po­li­ty­ce bywa – zależy, kto je chce dopisać.

Maciej Wojtyszko, Bromba i polityka,
Wydawnictwo Ezop, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)

Zdania, których używa każdy polityk, więc warto je za­pa­miętać, jeśli jest się politykiem. Jeśli się nie jest, też warto za­pa­miętać, że politycy tak mówią.
     → „Ja panu, (pani) nie przerywałem!!!” – do użycia najlepiej jeszcze zanim rozmówca się odezwie.
     A potem regularnie co jakiś czas.
     → „Zanim odpowiem, pragnę zwrócić uwagę, że” – po­zwala mówić na dowolny temat i nie odpo­wie­dzieć na zadane pytanie. […] 
     → „Przypadek? Nie sądzę” – komentarz do faktu, którego sam polityk nie potrafi wyjaśnić, ale chciałby, żeby to zdarzenie pomogło jemu, a nie innym. […] 
     → „Myślę, że…” – zaczynając zdanie w ten sposób, zmniejszamy nieco zagrożenie polegające na tym, że mo­gą nam potem zarzucić, że coś twierdziliśmy. Na przy­kład na pytanie: „Czy Wielki Klip to drań i łobuz?” nie odpowiadamy: „Tak!” albo „Jasne!”, tylko : „Myślę, że niektóre jego zachowania mogłyby na to wskazywać”.
     → „Nie twierdzę, że…” – używane zwykle wtedy, kiedy mówiący ma absolutną pewność, że tak właśnie jest. […]
     → „Zdanie wyrwane z kontekstu” – można tak określać wszelkie zdania, które są prawdziwe, ale które nam się nie podobają.

🖇

Demokracja — niewątpliwie najlepsza forma rządów, jaką wymyślono, ale trudniejsza do upilnowania niż li­ście drzew unoszone przez jesienną wichurę. Demo­kra­cja wymaga od tych, którzy jej pragną, chyba jeszcze więcej niż wielka wyprawa na Księżyc. Pokora, samo­ogra­ni­cze­nie, szacunek dla prawa, szacunek dla po­glą­dów innych, wierność zasadom, wytrwałość, odpo­wie­dzial­ność, umiejętność godzenia sprzecznych potrzeb, zdolność do organizowania się wokół istotnych celów, troska o los słabych, mądre wątpliwości wobec zbyt po­chopnych działań dla dobra wszystkich.

🖇

Wolność – niby każdy rozumie, co to jest, ale Bromba już dawno zauważyła, że to wcale nie jest takie proste. […]  czy chcemy czy nie, pojawiają się fakty, które ogra­ni­cza­ją naszą wolność. Na przykład z takimi uszami, ja­kie ma Fikander, nie da się uprawiać niektórych spor­tów. Wolność Fikandra jest więc ograniczona tymi usza­mi i jak to mówi Kajetan Chrumps: „Na grawi­ta­cję nie ma rady”.

🖇

Najsmutniejsze jest to, że brak polityki to też polityka, tylko gorsza.

(tamże)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz