środa, marca 25, 2026

6049. Z oazy (CDXXIX)

Po długim czasie. Po tym, jak jutro nie zagnieździło się w teraźniejszości na dłużej. Po tym, jak ból wypatroszył mnie do cna. Po tym, o czym mówić się nie chce; po tym, o czym opowiedzieć się nie da. Po tym wszystkim wahadło życia — jakby nigdy nic — „bujnęło” moją egzystencję w prze­ciwnym kierunku. Obiecałam.

Nim na ostatniej prostej do ciepłych dni, nic sobie nie robiąc z danej obietnicy, do­padł mnie wirus, zamieniając mój byt, dzięki zbyt wysokiej temperaturze ciała, w mar­ną szmacianą lalkę z demobilu. Nim unieważniła moją aktywność życiową, związana z temperaturą niemoc. Nim wszystko to i ciut więcej, przeczytałam tę książkę.

Już czytając, wiedziałam, że będzie problem. Jak zająknąć się na temat książki, któ­rej przeczytanie ponad trzydzieści lat temu uratowałoby mi życie, rozbrajając farmę wiatraków, z którymi walczyłam?

Gdyby ta książka była napisana dziesiątki lat temu, gdyby była wtedy prze­tłu­ma­czo­na na język polski, gdyby wpadła mi przez przypadek w ręce, nie szarpałabym się ze swoim życiem, które nikomu niczego nie było winne, czego wtedy nawet nie prze­czu­wa­łam. Gdyby więc to i tamto, wzruszyłabym ramionami i po­szłabym sobie dużo wcześniej, niż finalnie to zrobiłam, wyszłabym z cienia sze­ro­ko rozłożonych gałęzi drzewa gene-alogicznego (łącznik nie bez przyczyny!). To nie ja byłam zła, po­krę­co­na, nie dość taka czy siaka. Oni zdecydowanie też tacy nie byli — po prostu: [s]ą miej­sca, gdzie czujemy się dobrze, i inne, gdzie czujemy się źle; są środowiska, w których czujemy się swobodnie, i inne, w których wiemy, że nie jesteśmy na swoim miej­scu. Nic ponad to. Tylko tyle i aż tyle.

Jak wiadomo, problemy, jeśli nie przemieszczają się stadami, lubią chodzić parami. Drugi w tym przypadku dotyczy wyboru cytatów, które chcę mieć pod ręką, szybko i łatwo osiągalne. Jak wybrać wyimki, gdy na prawie każdej stronie, jest fragment, dostarczący tlen do posiniałego życia?

Osiągnięcie w tej sprawie kompromisu ze sobą samą wymagało oślego uporu; nie­ru­sza­nia się z miejsca, nim wszystkie wewnętrzne figury nie wyrażą akceptacji dla wy­ła­nia­jącego się z nikąd pomysłu. Stanęło na tym, że zdjęcie i trzy fragmenty, naj­gęstsze z naj­gęst­szych nie utoną wśród poniższego wy­bo­ru. Przypominają i będą mi przy­po­mi­nać o ludziach, moich Ludziach, dzięki któ­rym odzyskałam ochotę do życia.

Nigdy nie powinniśmy mylić tego, czym jesteśmy, z tym, co zrobiło z nas społeczeństwo […]. Nie jesteśmy na zawsze tym, czym mu­sie­li­śmy się stać.

🖇

Zapewne nigdy nie wybieramy tak naprawdę tego, kim jesteśmy, ani egzy­sten­cji, jaką wiedziemy.

🖇

Choć nie zawsze wybieramy całe swoje życie, to każdy mimo wszystko wy­bie­ra w określonych chwilach kierunki, które umożliwiają pewne formy re­la­cji lub uniemożliwiają inne. Na co poświęcam swoją energię? Jak kon­stru­uję swoją subiektywność i własny świat wyobrażeń?

🖇

Często zdajemy sobie sprawę z możliwych innych dróg, które mogłyby się przed nami otworzyć, z okazji, z których moglibyśmy skorzystać, z aspi­ra­cji, których nawet nie braliśmy pod uwagę, choć chcielibyśmy mieć prawo brać je pod uwagę, dopiero wtedy, gdy jest już za późno; gdy spoglądamy wstecz na nasze doświadczenia i nasze żywoty i mówimy sobie: ale dla­cze­go? Albo: gdyby tylko. Gdyby tak…

🖇

Jeśli chce­my rozważyć formę społeczeństwa szczęśliwszego i bardziej otwar­te­go, w którym jednostki miałyby bardziej wolnościowe skłonności, byłyby bardziej skłonne do stawiania oporu, mniej się nudziły i nie były tak bardzo samotne czy nieszczęśliwe, to czyż nie powinniśmy się skupić na for­mach życia, które nam narzucono (czy raczej formach życia, które na­rzu­ci­liśmy sobie sami), i na szczególnych skłonnościach rozwijanych przez tych, którzy te formy przyjmują?

🖇

W chwili gdy egzystencje i aspiracje wydają się skrajnie znormalizowane, ta książka mogłaby być swego rodzaju podręcznikiem istnienia — podręcz­ni­kiem życia antyinstytucjonalnego, próbą nadania konkretnego znaczenia utopijnemu dążeniu do innego życia.

🖇

Nasz język jest zbyt ubogi, by ogarnąć złożoność i różnorodność relacji, jakie utrzymujemy w ciągu naszego życia. […]
     W naszych społeczeństwach słowo „przyjaźń” nie odnosi się do jakiejś na­ma­calnej rzeczywistości. Funkcjonuje raczej jako pusty znak — znak tego, co pozostaje, nazywający wszystko, co nie zostało zdefiniowane insty­tu­cjo­nal­nie, a zatem najróżniejsze układy; znak, któremu jednostki, klasy, różne gru­py ludzi i grupy wiekowe mogą nadawać bardzo różne, a nawet prze­ciw­staw­ne znaczenia.

Na samym początku ta relacja była dla Didiera, dla Édouarda i dla mnie jedną z wielu, zintegrowaną z ży­ciem, jakie wiedliśmy my z Didierem, z ży­ciem, jakie wiódł Édouard, i była równoległa do innych powiązań. […]  sto­pniowo owa relacja przybrała inną formę. Przestała być jedną z naszych interakcji, a stała się środowiskiem życia, przestrzenią, w której każdy z nas nagle ewoluował i zaczął definiować swój stosunek do świata. […]  ta przyjaźń stała się zasadą istnienia, która określa nasz stosunek do prze­strze­ni i czasu, do instytucji, do innych ludzi… Stwier­dze­nie, że ten układ jest częścią naszego życia, w pewnym sensie trudno by­ło­by uznać za ścisłe, gdyż jest on samym życiem, tym, co nas otacza, co nas two­rzy i zapo­cząt­ko­wu­je relacje, jakie utrzymujemy z innymi, bądź nie.

🖇

Kiedy przychodzimy na świat, ramy społeczne są tam już obecne.

🖇

Środowisko rodzinne jest głównym miejscem ideologicznej inkubacji kon­ser­wa­tyw­nej atmosfery – istnieje związek między porządkiem rodzinnym a stabilnością logik represji.

🖇

Tłumaczenie, że inne sposoby życia niż te związane z życiem rodzinnym są równie uprawnione, to nieustanna walka, także symboliczna, ponieważ opór wobec reguł czasowych kojarzonych z porządkiem rodzinnym często postrzega się jako „kaprys”.

🖇

Czy cierpienie nie jest raczej skutkiem stereotypowego charakteru relacji spo­łecznych i ról, jakie odgrywamy, naszego zamknięcia w pewnych sztyw­nych ramach — zwłaszcza domowych — utrwalających nasze toż­sa­mo­ści i to, co mamy prawo przeżywać? […]  Tym, co nas okalecza, jest nie nad­miar świata, tylko fakt, że nasze egzystencje zostały sprowadzone do kilku stereotypowych, zastępowalnych i monotonnych relacji — a monotonii nie da się pokonać jeszcze większą monotonią.

🖇

[…]  przyjaźń stawia przed każdym pytanie o warunki wynalezionej relacji i jej trwanie w czasie bez instytucjonalnego czy ustanowionego rytualnie wsparcia i bez prawdziwego modelu. Nie ma nic łatwiejszego, niż stracić przyjaciela, gdy tymczasem wielu poświadcza, jak trudno jest się rozwieść czy rozstać z partnerem. Wyjście z pożycia małżeńskiego i życia rodzinnego jest trudne, natomiast wyjście z przyjaźni jest łatwe – jak podkreśla Freud, w przeciwieństwie do więzi przyjacielskich więzi rodzinne mogą trwać mi­mo zaniku emocji będących ich źródłem, ponieważ mają w istocie inne cele niż wzajemne uczucie.

🖇

Spędzanie Bożego Narodzenia czy jakiegokolwiek innego tego rodzaju świę­ta społecznego „w gronie przyjaciół” czy „w rodzinnym gronie” to przy­pu­szczal­nie jedno z najpotężniejszych kryteriów pozwalających odróżnić eg­zy­stencje, które umieściły przyjaźń w swym centrum, od tych, które pozostają zdeterminowane przez jakąś formę dominującego familizmu, nawet jeśli osoba ten familizm powielająca cierpi z tego powodu. I nie sposób zliczyć skarg wyrażanych w okresach przedświątecznych, […]  związanych z lę­kiem przed nieuchronną rozmową z niesympatycznym krewnym […].
     Jakie mechanizmy społeczne skłaniają niezliczoną ilość osób do po­wie­la­nia stylów życia, na które te osoby ciągle narzekają? Jakie techniki spra­wia­ją, że przyjaźń jako styl życia, o jakim wielu wydaje się przecież ma­rzyć, jest zarazem zakorzeniona w strukturach mentalnych jako rzeczywistość wirtualna niemożliwa do zrealizowania?

🖇

Należałoby […]  zadać sobie pytanie, czy to nie życie rodzinne polega na skreśleniu relacji przyjacielskich i doświadczeń, dzięki którym te relacje są możliwe. Młodość i studia to momenty życia silnie naznaczone przy­ja­ciel­ski­mi związkami poprzedzającymi założenie rodziny. Trzeba z nich zre­zy­gno­wać, by przyjąć rolę rodziców, a więc to raczej życie w swoich tra­dy­cyj­nych formach zakłada gest zerwania i wewnętrznego rozdarcia, którym towarzyszy zresztą bardzo często rezygnacja z obietnic złożonych samym sobie kilka lat wcześniej. I wiadomo, że wiele osób, patrząc na swoją prze­szłość, w głębi duszy odczuwa wielki smutek i zadaje sobie pytanie, czy do­ko­na­ły właściwych wyborów […].
     Lecz równocześnie […]  nie można zanegować faktu, że życie każdego roz­wi­ja się w świecie, w którym stawanie się rodzicem jest czymś oczy­wi­stym, czymś w rodzaju wypełnienia oczekiwań innych i do­peł­nie­niem obra­zu siebie, czemu należy stawić opór, jeśli nie chcemy się mu pod­po­rząd­kować.

🖇

Wszyscy przechodzą przez rodzinę. Ta zaś „formuje dziecko w reakcyjnej ideologii”. Wpaja posłuszeństwo, uznanie dla siły, uległość […].

🖇

[…]  relacja nie musi niczego wnosić ani niczego tworzyć, ponieważ wszyst­ko już jest, zostało dane, narzucone… Jako że ich istota znajduje się po­za ni­mi, nie potrzebują racji bytu, by istnieć.

🖇

W naszych społeczeństwach subiektywne przekonanie, że biografia każdego człowieka powinna być prędzej czy później naznaczona wejściem w życie ro­dzin­ne, a więc że definiuje się w odniesieniu do tej właśnie normy, nie­zwy­kle sil­nie działa na psychikę. To wyobrażenie wzmacnia dodatkowo fakt, że zwyczajne życie zorganizowane jest w cykle: młodość nie­ro­zer­wal­nie związana z praktykowaniem przyjaźni gwałtownie ustępuje miej­sca ży­ciu rodzinnemu w zaciszu ogniska domowego.

🖇

Komórka rodzinna powinna być postrzegana jako to, czym jest — samo­de­fi­niu­ją­ca się solidarna jednostka, powiązana z pewną ideologią polityczną. Pociąga ona za sobą istnienie skupione na „wychowywaniu dzieci”, „kulcie życia domowego” i ucieleśnia swego rodzaju „kolektywny egoizm”.

🖇

Tytuły — zwłaszcza te oficjalne, do których jesteśmy tak przywiązani i któ­rym przypisujemy tak wielkie znaczenie, gdyż myślimy o sobie i kla­sy­fi­ku­je­my innych na podstawie wprowadzanych przez nie hierarchii, usta­na­wia­nych pozycji czy powierzanych funkcji – nie mają racjonalnego uza­sad­nie­nia ani technicznej czy duchowej podstawy, jakie zwykle czy spontanicznie im przypisujemy. To mistyfikacje. Rytuały konsekracji są częścią magii społecznej.

🖇

To, czego oczekujemy od Boga, otrzymujemy wyłącznie od społe­czeń­stwa, ponieważ tylko ono ma moc uświęcania, wyrywania ze stanu faktycznego, z przypadkowości i absurdu. […] Osąd innych jest są­dem osta­tecznym; wy­klu­cze­nie społeczne to konkretna forma piekła i potę­pie­nia. Także dlatego, że człowiek jest dla człowieka bogiem, człowiek jest też dla człowieka wilkiem.
Pierre Bourdieu

🖇

[…]  uczynienie z przyjaźni stylu życia prowadzi nieuchronnie do przy­swo­je­nia skłonności, emocji, intensywnych odczuć każących nam się od­dalić od nic niewnoszących relacji towarzyskich, by pielęgnować wię­zi, w których wzajemna bliskość opiera się na czymś w rodzaju nie­ustan­ne­go uczenia się innych światów, innych projektów, innych wyzwań.

🖇

[…]  każdy z nas porusza się w innych kręgach, spotyka innych ludzi i na­wią­zu­je specyficzne więzi. […]
     Kiedy jesteśmy z innymi, jedna z odczuwanych przeze mnie często emocji wią­że się z przyjemnością obserwowania faktu, że nasza relacja jest prze­strze­nią narodzin bliskości między osobami czy też między różnymi świa­ta­mi, które w innym wypadku pozostałyby oddalone i odseparowane od siebie.

🖇

Relacje uczuciowe i przyjacielskie działają w sposób rozproszony w co­dzien­no­ści, w interakcjach w zwyczajnym życiu. I właśnie ta ich cecha – że cicho przenikają praktyczno-bezwładne – wyjaśnia ich zdolność do wy­wo­ły­wa­nia najgłębszych skutków. Paradoksalnie to fakt, że są nie­wi­do­czne, tłumaczy ich skuteczność.

🖇

Na wszystkich poziomach i we wszystkich wymiarach świat spo­łeczny przenika logika cenzury. I dlatego na wszystkich etapach życia relacje afektywne mogą pełnić funkcję wyzwalającą.

🖇

Relacja uczuciowa i wszelkie praktyki budowania zaufania i dodawania sobie odwagi, które się z nią wiążą, stanowią przestrzeń, gdzie dokonanie swego rodzaju zerwania z postawą uległości wobec kulturowych mecha­ni­zmów onieśmielania jest realne.

🖇

Przyjaźń zawiera w sobie ideę życia poza potrzebą uznania.

Geoffroy de Lagasnerie, We trzech. Dążenie, by wyjść poza,
przeł. Jacek Giszczak, Wydawnictwo Drzazgi, Okoniny 2025.
(wyróżnienie własne)

Każdy ma swój wymiar czasowy, swoje pragnienia, swo­je terytoria, swoje chwile dążenia do samotności i chwile dążenia do spotkań, swój sposób zarządzania bliskością czy dystansem do innych. Społeczeństwo jako całość jawi się [Rolandowi] Barthes’owi jako ogromna machina, […]  machina podporządkowująca każdego organizacji życia, które nie respektuje wielości indy­wi­du­al­nych rytmów.

🖇

Jakiego rodzaju wrażeń, odczuć, przyjemności dostarcza przyjaźń jako sposób życia?

🖇

Przyjaźń wymaga tego, żeby się widywać, nigdy nie tracić się z oczu – to znaczy podjęcia decyzji, żeby się widywać, a zatem pielęgnować i mnożyć chwile współ­obecności.

🖇

[…]  wpisanie siebie w kulturę przyjaźni wiąże się z na­da­niem innego znaczenia zawiązywaniu więzi z in­ny­mi, sposobowi, w jaki się do nich odnosimy, temu, co lubimy z nimi przeżywać i czego szukamy poprzez prak­ty­ko­wa­nie relacji.

🖇

Przyjaźń jako sposób życia wyrabia nawyki, które spra­wia­ją, że związki o charakterze wyłącznie for­mal­nym wydają się trudne, i każą poszukiwać relacji zdolnych wytwarzać coś więcej niż one same.

🖇

Kochać przyjaciela oznacza kochać go jako takiego, dla niego samego […]. Znamienne dla tej bardzo długiej tra­dy­cji jest stanowisko Cycerona, zgodnie z którym trze­ba pragnąć przyjaźni nie w nadziei na jakąś korzyść, ale dla wszystkich pożytków, jakie niesie ze sobą sama miłość.

🖇

Przyznanie przyjaźni miejsca we własnym życiu to jeden ze sposobów, by się zabezpieczyć przed nadmierną ule­gło­ścią wobec instytucji.

🖇

Wyzwalająca siła przyjaźni działa w każdej dziedzinie życia. […]  Otwiera ona przestrzeń możliwej ekspansji, uwalniając od jakże licznych ograniczeń, wy­rze­czeń, restrykcji, które każdy z nas napotyka w swoim życiu, a które mogą uczynić je tak żałosnym, tak bardzo mono­ton­nym. Ciężar i bezwład sił instytucjonalnych, tra­dy­cyj­nych ram socjalizacji, funkcji i tożsamości są ogromne.

(tamże)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz