wróciły, każdego dnia wracają na dłużej, jasne popołudnia. zniknął, dwa miesiące razem z chodnikami trzymał mnie w areszcie domowym, śnieg.
zainaugorowałam dziś swoją osobistą wiosnę samotnie pitą kawą na mieście.
62/365
Pod koniec zimy, gdy wracają popołudnia.
[…]
Niedoskonałość jest naszym rajem.
I zobaczcie: przy całej tej goryczy
I kipiącej w nas niedoskonałości
Zachwyt tkwi w kalekich słowach i upartych tonach.
Wallace Stevens, Żółte popołudnie, przeł. Jacek Gutorow,
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.
(wyróżnienie własne)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz