Czyta Go Kaan. Czyta regularnie. Widząc tytuł, postanowiłam zaryzykować. Szybko, bo po pierwszych akapitach, okazało się, że to żadne ryzyko, lecz zapowiedź językowej uczty. Piękne zdania, budujące atmosferę, rysujące sceny. Akcje czy ich nagłe zwroty bez zbędnych słów kreślone. Majstersztyk, po prostu majstersztyk.
A po wszystkim na koniec tylko dwa problemy do rozwiązania: jak wybrać fragmenty, by nie spojlerować; jak je wybrać, by wpis nie miał dwunastu metrów długości? Hmmm… Nad ranem na krawędzi łóżka przysiadła nieznosząca sprzeciwu myśl: z każdego opowiadania maksymalnie dwa wyimki. Był plan, reszta to bułka z masłem pokrojona na cieniutkie plasterki. Smacznego!
Jeśli o mnie chodzi, całej Warszawy po tej stronie mogłoby nie być; mosty wchodziłyby w morze jako molo, Zamek Królewski stałby prawie na plaży, jak Grand Hotel w Sopocie, Łazienki jak Łazienki Południowe. No, ale jest.
🖇
W końcu, ni stąd, ni zowąd nagle pyta: „Powiedzmy sobie uczciwie: ilu Polaków mieszka w tej kamienicy?” – i nie wiadomo, co powiedzieć. Jedni geje z góry to Luksemburczycy, w dodatku wynajmujący mieszkanie od Anglika, więc odpadają; drudzy geje i my to geje, więc pewnie też odpadamy; pani Barska jest wdową po profesorze i słynnym masonie, a jak po masonie, to przecież nie po Polaku; polskość przechodzi jakoś przez małżeństwo, więc jak on mason, to i ona pewnie nie Polka.
🖇 🖇
Człowiek póki żyje, to nie wie, że ciągle patrzy na rzeczy, a powinien może na ludzi. I że z kolei jak na ludzi patrzy, to albo akurat go obsztorcowują, albo mówią jakieś przykre słowa, albo się o co targują, że może nawet wtedy lepiej popatrzeć na jakąś rzecz. Na buty na przykład.
🖇
Kiedy serce jest głodne, zjadłoby wszystko.
🖇 🖇
Najpierw chciał powiedzieć „Panowie!”, ale nie wiedział, czy wypada, na „Towarzysze!” któryś mógłby się skrzywić, więc nalał tylko, szyjką butelki wskazał kieliszki i rzucił krótkie:
— No!
🖇 🖇
— Znajomość czytania posiadła?
— Posiadła — warknęła.
🖇
Autor tylko dodał dekoracje, trochę światła i dźwięku, a potem zamiótł scenę.
🖇 🖇
— […] Co ty chcesz tam odkryć? Kozę? Kota?
— Nie wiem. Odkrywca mgliście tylko przeczuwa, co na niego czeka za bezkresną tonią…
🖇 🖇
[…] jeden z naszej czwórki, który, jak ja, nie mówił po hiszpańsku, ale za to wierzył w siłę swojej bardzo formalnej angielszczyzny, po prostu zadzwonił pod pierwszy numer i wywołał tym małą, zaaferowaną staruszkę, która otworzyła nam drzwi, przestraszona, i zaraz uciekła do swojego mieszkanka.
🖇
— Tylko sobie pomyśl, jesteś takim francuskim cukiernikiem w początkach XIX wieku, przyjeżdżasz do Kadyksu, otwierasz swoją confiserie-pâtisserie, tłumy walą drzwiami i oknami…
— Kupujesz duży dom…
— Poślubiasz córkę bogatego kupca…
— Która rodzi ci szóstkę dzieci, umiera przy siódmym; troje z nich umiera na szkarlatynę, drugie tyle na dyfteryt, jedyna żywa córka zostaje zakonnicą…
— Tłum w czasie zamieszek pali ci pâtisserie-confiserie i rozbija dom…
— Aż w końcu umierasz w przytułku dla ubogich na gruźlicę w wieku lat trzydziestu pięciu.
— Ej, ale miała być zupełnie inna historia!
— Każda historia ma być zupełnie inna, a potem przydarza się właśnie ta.
🖇 🖇
Od tylu już lat miał nieustannie jakieś zajęcia, czy to w aptece, czy w zakładzie fotograficznym, czy w różnorakich towarzystwach, że nie miał czasu na to, żeby zajmować się żadnymi swoimi uczuciami. Kochał, oczywiście, żonę i dzieci, swoich nieżyjących rodziców, Boga i kraj, ale każda z tych emocji miała swoje stałe miejsce, jak szufladkę w aptecznej komodzie, z pięknie wykaligrafowanym na emaliowanej tabliczce oznaczeniem; wystarczyło, by dbał o te szufladki jak o całą resztę swojej firmy, to jest pamiętał o zapełnianiu ich odpowiednimi rytuałami
[…].
[…]
Agnes była już na schodach, kiedy usłyszała jego nagły niepowstrzymany płacz, jakby to nie on płakał, ale nim płakało; przyspieszyła kroku.
🖇
[…] nie żeby uciekał wzrokiem, po prostu patrzył w przestrzeń; nawet jeśli oczy skierował na tę czy inną osobę, zdawały się ją przenikać i szukać czegoś znacznie dalej.
Jacek Dehnel, Historie łajdackie,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2026.
(wyróżnienie własne)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz