piątek, sierpnia 07, 2020

(3892+1). 217–220/366

szpital to… czekanie i bycie obdzieranym żywcem z godności. robią to młode istoty zaraz po uczelniach wyższych. uczą się sztuki, nim jeszcze trafisz na oddział.

217/366

szpital to… infantylizacja. na poziomie mistrzowskim: przy­trzy­ma pani rączkę, nie będzie bolało (wiadomo, że będzie), nie ma co płakać. a ja tę sześćdziesięciosześcioletnią kobietę, co płakała, kurwa, rozumiem.

218/366

szpital to… żołnierski ton i krzyk. jeśli masz trudność w wer­bal­nym udzieleniu odpowiedzi lub potrzebujesz na to czasu, jesteś przygłucha, trzeba się drzeć — proste! na neurologii, kurwa, naprawdę?

219/366

infantylizacja i żołnierski ton — jak ja bym chciała zobaczyć, jak te „narzędzia kontroli” używane są w pozaszpitalnym świecie z rów­nym sobie zawodnikiem. bardzo bym chciała i uśmie­cham się do tej fantazji — wyobrażasz to sobie? koń by się śmiał i śmiał, a ja patrzyłabym z lubością, jak ktoś dostaje w zęby (werbalnie lub niewerbalnie), bo mu się, kurwa, naprawdę należy!

220/366

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz