piątek, sierpnia 07, 2020

(3892+1). 217–220/366

szpital to… czekanie i bycie obdzieranym żywcem z godności. robią to młode istoty zaraz po uczelniach wyższych. uczą się sztuki, nim jeszcze trafisz na oddział.

217/366

szpital to… infantylizacja. na poziomie mistrzowskim: przy­trzy­ma pani rączkę, nie będzie bolało (wiadomo, że będzie), nie ma co płakać. a ja tę sześćdziesięciosześcioletnią kobietę, co płakała, kurwa, rozumiem.

218/366

szpital to… żołnierski ton i krzyk. jeśli masz trudność w wer­bal­nym udzieleniu odpowiedzi lub potrzebujesz na to czasu, jesteś przygłucha, trzeba się drzeć — proste! na neurologii, kurwa, naprawdę?

219/366

infantylizacja i żołnierski ton — jak ja bym chciała zobaczyć, jak te „narzędzia kontroli” używane są w pozaszpitalnym świecie z rów­nym sobie zawodnikiem. bardzo bym chciała i uśmie­cham się do tej fantazji — wyobrażasz to sobie? koń by się śmiał i śmiał, a ja patrzyłabym z lubością, jak ktoś dostaje w zęby (werbalnie lub niewerbalnie), bo mu się, kurwa, naprawdę należy!

220/366

[suplement 24.01.2026]
Szpitale, szpitale, szpitale. Gdy o nich myślę, to zawsze mam ciarki na ple­cach. To miejsce, które za każdym razem uświadamia mi, jak bardzo je­stem zależny od innych. Jak kruche jest moje zdrowie i życie. A także jak łatwo pozbawić mnie moich praw, a nawet człowieczeństwa.

Warto w tym miejscu pochylić się nad nielegalną praktyką wyrzucania opie­kunów osób z przewlekłymi chorobami z oddziałów, niemal siłowego odseparowywania nas od nich, co notabene nikomu nie służy. Ani pa­cjen­tom, ani personelowi medycznemu. Nasi opiekunowie często stanowią nie­ocenioną pomoc dla medyków, ułatwiają wzajemną komunikację, wspo­ma­ga­ją ciężką pracę pielęgniarek i pielęgniarzy. Jednak z jakichś bliżej nie­okre­ślo­nych względów (ambicjonalnych?) ich obecność jest nie­mi­le wi­dzia­na. Uznawana za coś nagannego, podważającego lekarski autorytet. Coś, do czego za żadne skarby świata nie można dopuścić. Jest to również eg­zek­wo­wa­ne w niezwykle brutalny sposób. Na porządku dziennym są groźby, kłamstwa, szantaż, krzyk. Opiekunowie w obliczu takiego po­stę­po­wania dają za wygraną, nie wytrzymują presji.

Tymczasem według prawa nikt nie może ich stamtąd wyrzucić ani tym bardziej oddzielić od osób, którymi od lat się opiekują. Niestety rzadko o tym wiemy, nie jesteśmy o tym właściwie poinformowani. […]  Prawa pacjenta nie pozostawiają tutaj jednak żadnych wątpliwości. Otóż: „Przez dodatkową opiekę pielęgnacyjną sprawowaną nad pacjentem małoletnim lub posiadającym orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, w pod­miocie leczniczym, o którym mowa w art. 33 ust. 1, rozumie się rów­nież prawo do pobytu wraz z nim przedstawiciela ustawowego albo opie­ku­na faktycznego”. Ten ustęp pokazuje czarno na białym, że wszelkie próby wypraszania opiekunów ze szpitalnych oddziałów są cał­ko­wicie bezprawne i nie powinny mieć miejsca.

Wojciech Sawicki, Życie na kółkach,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

[suplement 5.06.2026]
[…]  po­dejście, utrwalające oddzielenie ciała od duszy i umysłu, sprzyja złe­mu traktowaniu chorych i ich odczłowieczaniu. Postawa ta, w połączeniu z opisaną wcześniej mentalnością podszytą chęcią dominacji, pokazuje, jak nonszalancko i bezceremonialnie można się z pacjentem obchodzić — ni­czym z jakąś maszyną — lub też jak można w jego obecności mówić o nim tak, jak gdyby go tam nie było.

Wobec lekarza zawsze jest się w pozycji kogoś słabszego: bo przecież cierpi się na mniej lub bardziej poważne schorzenie, kończące się niekiedy śmier­cią; bo przecież on dysponuje wiedzą, której nam brakuje, a jeśli w czyjejś mocy jest nas uratować, to tylko w jego; bo przecież my leżymy, a on nad nami stoi — jak zauważał [Pierre (1939–1988)] Desproges. Owa sytuacja bezbronności powinna jednak skłaniać lekarzy do okazywania pacjentom przynajmniej odrobiny życzliwości, nie zaś do skazywania ich na jeszcze większą bezradność.

Uderzające jest to, że medycyna skupia w sobie nadal wszystkie te aspekty nauki, które zrodziły się w epoce polowań na czarownice: jest w niej agre­syw­ny duch podboju i nienawiść do kobiet; wiara we wszechmoc nauki oraz tych, którzy się nią zajmują, a także w możliwość oddzielenia ciała od umysłu, w chłodną, wyzbytą jakichkolwiek emocji racjonalność.

Mona Chollet, Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet,
przeł. Sławomir Królak, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2019.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz