poniedziałek, marca 24, 2025

5738. Z oazy (CCCXX)

Co­tygodniowe odliczanie literek, raz. Dziś, trzydzieści siedem miesięcy od wybuchu wojny na Ukrainie, skończona trzysta dwudziesta książka. Lektura wynikająca z umo­wy książ­ko­wej zawartej z Sadownikiem — On przeczyta książkę z mojej bańki, ja z Jego, czyli tę.

Czytanie trwało, bo ła­two nie było. Przez długi czas, łopa­to­lo­gicz­nie tłumaczyła mi ta książka, dlaczego jest tak, jak jest. Treść żadnego z rozdziałów nie mieściła się w mojej głowie. Całość nijak się ma do mojego malutkiego, lokalnego systemu wartości.

Ważna, a nawet arcyważna pozycja, bo teraz inaczej brzmią wiadomości z kraju i ze świata. Łatwiej na swoje miejsce wskakują puzzle perspektywy, która nigdy nie za­przątała mi głowy.

W przestrzeni pomiędzy „musimy przejść” przez to, co przed nami, a tym, że „nie musi” być najgorzej i możliwe jest uniknięcie dramatycznego (acz „ho­no­ro­wego”) końca, istnieje spora przestrzeń, którą możemy wypełnić wła­sny­mi działaniami i decyzjami. To miejsce na stworzenie i realizację wła­ściwej strategii. I nie musielibyśmy wówczas zajmować się honorem.

🖇

Wchodząc w nową epokę, pełną konfliktów, których miało już nie być, ale nadeszły niczym wstrętna zjawa znana z przeszłości, musimy poradzić so­bie z przyszłością, ponieważ przyjdzie nam podejmować decyzje, których skutków nie znamy i dzisiaj znać do końca nie możemy.

🖇

Pamiętajmy, że wojny wybuchają wskutek złego rozeznania układu sił, a trwają dłużej, niż planowano, bo przeszacowano siłę własną w relacji do przeciwnika, który okazał się silniejszy i odporniejszy, niż zakładano.

🖇

Wojny systemowe, czyli zmieniające zasady, na jakich działa system mię­dzy­na­ro­do­wy, potrafią trwać długo. Są bowiem przede wszystkim potężną rywalizacją o gmach kapitalizmu, o to, jak jest zbudowany oraz kto i jakie zajmuje w nim miejsce, czyli kto więcej korzysta na wymianie. […] 
     Od czasów powstania prymatu Stanów Zjednoczonych, na gru­zach dru­giej wojny światowej, stworzono takich instytucji niemało, i to zawsze w „po­nad­państwowych” formatach. […] 
     Organizacje międzynarodowe nadzorujące cykl hegemoniczny, czyli zasady, na których działa system, pozostają w korelacji z hegemoniczną dominacją wojskową; robią to zazwyczaj subtelnie, bo na zewnątrz prze­cież zawsze trzeba pokazać, że „jesteśmy cywilizowani”.

🖇

Za obecną wojnę winę ponosi także bezbrzeżna chciwość, która niczym akuszerka pomogła narodzinom obecnej konfrontacji. Chciwość dysponentów gmachu kapitalizmu, którzy kontrolując mechanizmy in­we­sty­cyj­ne, uważali, że będą kontrolować kapitalizm światowy na ko­rzyst­nych dla siebie warunkach, bez końca. Wykorzystując polityczny prymat Stanów Zjednoczonych w systemie światowym, chcieli kontrolować cykle inwestycyjne, kapitałowe i innowacje technologiczne i w efekcie odbierać kolosalne zyski z pracy ludzi na całym globie bez ponoszenia społecznych kosztów przepuszczania kapitału przez pracę tych ludzi.
     Zarabiało się bardzo dobrze, wręcz bajecznie, i to bez wysiłku, bez co­dzien­nej odpowiedzialności za losy społeczeństw. […]  Ci, którzy zarabiali na tym najwięcej, stawali się coraz bardziej „żarłoczni”: jak nie w tym, to w innym biznesie, błyskawicznie się przekształcając i poszukując coraz większych i, co chyba ważniejsze, szybkich stóp zwrotu.

🖇

„Napięcie” oznacza brak równowagi i jej dynamiczne poszukiwanie przez państwa w zawsze anarchicznym systemie międzynarodowym. System ten jest z natury swojej anarchiczny, bo nie ma formalnego arbitra sporów między państwami – sądu najwyższego czy superegzekutora, więc o tym, kto ma rację, decyduje siła.

🖇

Prawda rozgrywa się w głowie decydenta. Tu i teraz. W mo­men­cie, gdy musi podjąć decyzję. […]  z wyjątkiem jawnych idiotów lub zdraj­ców – każdy polityk chce jednak dobrze dla swojego państwa… I oczy­wiście dla siebie, co jednak w zdrowym państwie powinno w sumie ozna­czać to samo.

🖇

[…]  w dyskusjach o polityce międzynarodowej zachowujemy się w Polsce nader często, jakbyśmy mieli swój własny polski FED […]. Nasz „FED” od­po­wiada za emisję ocen moralnych, które zdajemy się uważać za jakąś nie­zmiernie cenną walutę międzynarodową, która daje nam lepszą „po­zy­cję” w systemie międzynarodowym. […]   dodatkową akurat zaletą posiadania globalnej waluty rozliczeniowej jest to, że FED może drukować i oscylować wartość dolara, tak jak chce. I to jest „wybaczalne”, a powodem wy­ba­cza­nia jest potęga Stanów Zjednoczonych i tym samym ich wpływ na system międzynarodowy.
     […]  Jak przystało na prawdziwy FED, chcemy nawet ustalać „kurs wy­mia­ny” swoich zachowań moralnych wobec innych walut, czyli za­cho­wań innych państw w danej sytuacji – oczywiście według własnych wyo­bra­żeń co do hierarchii tego, co jest lepsze, a co gorsze moralnie… Zgodnie z tym dyskursem moralność ma nam rzekomo dawać siłę i dogodną pozycję wzglę­dem innych krajów. […]  Nasze złudzenia moralne nie tylko są jednak ab­sur­dal­ne i wręcz szkodliwe dla Polski, ale z zagranicy wy­glą­da­ją jak tanie cwaniactwo na czyjś koszt.

🖇

Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę – bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
[…]
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
[…]
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
[…]
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
„Bujać – to my, panowie szlachta!”
Julian Tuwim, Do prostego człowieka, 1929.

🖇

Wojna wydatnie przypomina nam wszystkim, jak ważne jest państwo w co­raz bardziej anarchicznym systemie międzynarodowym, w którym wa­run­ki relacji między państwami coraz jawniej ustalane są siłą, a nie według obo­wiązujących wszystkich po równo zasad. Siła (dawniej często mówiono: potęga) czy sprawczość wobec innych może wynikać z przewagi siły woj­sko­wej, ekonomicznej, czasem też z przewagi ocierającej się o prze­moc o cha­rakterze instytucjonalnym – różne są bowiem oblicza siły. Osta­tecz­nie silniejsi narzucają zasady słabszym. Dzieje się tak zawsze, gdy nie obo­wią­zu­ją jasne zasady przewidziane dla wszystkich, a rywalizacja o przewagę jednych nad drugimi, która się bierze w istocie z kontroli marży i łań­cu­chów wartości (czyli kto i ile zarabia na własnej i czyjejś pracy), staje się namacalna, szczególnie w momencie powrotu protekcjonizmów, bu­do­wa­nia mu­rów, podważania swobody ruchu ludzi, kapitału, ogra­ni­cza­nia ukła­du z Schengen, prowadzenia wojen celnych, technologicznych i han­dlo­wych.
     Bez państwa nie ma bezpieczeństwa, a bez bezpieczeństwa nie ma nic. Bezpieczeństwo jest jak tlen.

Jacek Bartosiak, Oczy szeroko otwarte. Strategia Polski na czas
wojny światowej
, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025.
(wyróżnienie własne)

Georg Hegel […]  na początku Zasad filozofii prawa pisze, że sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu, co ma oznaczać, że mądrość przychodzi w istocie spóźniona, bo pod ko­niec dnia, na końcu pewnego etapu czy epoki, gdy zda­rze­nia się już dokonały i gdy pewien okres został zam­knię­ty. […]  Jeśli zaś za wyżej przywołaną metaforyczną sowę uznalibyśmy własne państwo z całym gmachem jego urzędników, biurokracji, wojska, jak również sze­ro­ko pojętych elit oraz kształtowanej na styku interakcji między nimi zdolności do generowania kultury stra­te­gicz­nej, to powstaje pytanie: czy sowa umie latać i czy właściwie tego chce, a jeśli tak, to czy w ogó­le poleci? Ponieważ poza zrozumieniem złożonej rze­czy­wi­sto­ści trzeba mieć jeszcze wolę latania i pró­bo­wać kształ­to­wać rzeczywistość.

🖇

Równowaga jest potrzebna, by można było się rozwijać, zarabiać i po prostu żyć.

(tamże)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz