Cotygodniowe odliczanie literek, raz. Dziś, trzydzieści siedem miesięcy od wybuchu wojny na Ukrainie, skończona trzysta dwudziesta książka. Lektura wynikająca z umowy książkowej zawartej z Sadownikiem — On przeczyta książkę z mojej bańki, ja z Jego, czyli tę.
Czytanie trwało, bo łatwo nie było. Przez długi czas, łopatologicznie tłumaczyła mi ta książka, dlaczego jest tak, jak jest. Treść żadnego z rozdziałów nie mieściła się w mojej głowie. Całość nijak się ma do mojego malutkiego, lokalnego systemu wartości.
Ważna, a nawet arcyważna pozycja, bo teraz inaczej brzmią wiadomości z kraju i ze świata. Łatwiej na swoje miejsce wskakują puzzle perspektywy, która nigdy nie zaprzątała mi głowy.
W przestrzeni pomiędzy „musimy przejść” przez to, co przed nami, a tym, że „nie musi” być najgorzej i możliwe jest uniknięcie dramatycznego (acz „honorowego”) końca, istnieje spora przestrzeń, którą możemy wypełnić własnymi działaniami i decyzjami. To miejsce na stworzenie i realizację właściwej strategii. I nie musielibyśmy wówczas zajmować się honorem.
🖇
Wchodząc w nową epokę, pełną konfliktów, których miało już nie być, ale nadeszły niczym wstrętna zjawa znana z przeszłości, musimy poradzić sobie z przyszłością, ponieważ przyjdzie nam podejmować decyzje, których skutków nie znamy i dzisiaj znać do końca nie możemy.
🖇
Pamiętajmy, że wojny wybuchają wskutek złego rozeznania układu sił, a trwają dłużej, niż planowano, bo przeszacowano siłę własną w relacji do przeciwnika, który okazał się silniejszy i odporniejszy, niż zakładano.
🖇
Wojny systemowe, czyli zmieniające zasady, na jakich działa system międzynarodowy, potrafią trwać długo. Są bowiem przede wszystkim potężną rywalizacją o gmach kapitalizmu, o to, jak jest zbudowany oraz kto i jakie zajmuje w nim miejsce, czyli kto więcej korzysta na wymianie.
[…]
Od czasów powstania prymatu Stanów Zjednoczonych, na gruzach drugiej wojny światowej, stworzono takich instytucji niemało, i to zawsze w „ponadpaństwowych” formatach.
[…]
Organizacje międzynarodowe nadzorujące cykl hegemoniczny, czyli zasady, na których działa system, pozostają w korelacji z hegemoniczną dominacją wojskową; robią to zazwyczaj subtelnie, bo na zewnątrz przecież zawsze trzeba pokazać, że „jesteśmy cywilizowani”.
🖇
Za obecną wojnę winę ponosi także bezbrzeżna chciwość, która niczym akuszerka pomogła narodzinom obecnej konfrontacji. Chciwość dysponentów gmachu kapitalizmu, którzy kontrolując mechanizmy inwestycyjne, uważali, że będą kontrolować kapitalizm światowy na korzystnych dla siebie warunkach, bez końca. Wykorzystując polityczny prymat Stanów Zjednoczonych w systemie światowym, chcieli kontrolować cykle inwestycyjne, kapitałowe i innowacje technologiczne i w efekcie odbierać kolosalne zyski z pracy ludzi na całym globie bez ponoszenia społecznych kosztów przepuszczania kapitału przez pracę tych ludzi.
Zarabiało się bardzo dobrze, wręcz bajecznie, i to bez wysiłku, bez codziennej odpowiedzialności za losy społeczeństw.
[…]
Ci, którzy zarabiali na tym najwięcej, stawali się coraz bardziej „żarłoczni”: jak nie w tym, to w innym biznesie, błyskawicznie się przekształcając i poszukując coraz większych i, co chyba ważniejsze, szybkich stóp zwrotu.
🖇
„Napięcie” oznacza brak równowagi i jej dynamiczne poszukiwanie przez państwa w zawsze anarchicznym systemie międzynarodowym. System ten jest z natury swojej anarchiczny, bo nie ma formalnego arbitra sporów między państwami – sądu najwyższego czy superegzekutora, więc o tym, kto ma rację, decyduje siła.
🖇
Prawda rozgrywa się w głowie decydenta. Tu i teraz. W momencie, gdy musi podjąć decyzję. […] z wyjątkiem jawnych idiotów lub zdrajców – każdy polityk chce jednak dobrze dla swojego państwa… I oczywiście dla siebie, co jednak w zdrowym państwie powinno w sumie oznaczać to samo.
🖇
[…]
w dyskusjach o polityce międzynarodowej zachowujemy się w Polsce nader często, jakbyśmy mieli swój własny polski FED […]. Nasz „FED” odpowiada za emisję ocen moralnych, które zdajemy się uważać za jakąś niezmiernie cenną walutę międzynarodową, która daje nam lepszą „pozycję” w systemie międzynarodowym.
[…] dodatkową akurat zaletą posiadania globalnej waluty rozliczeniowej jest to, że FED może drukować i oscylować wartość dolara, tak jak chce. I to jest „wybaczalne”, a powodem wybaczania jest potęga Stanów Zjednoczonych i tym samym ich wpływ na system międzynarodowy.
[…] Jak przystało na prawdziwy FED, chcemy nawet ustalać „kurs wymiany” swoich zachowań moralnych wobec innych walut, czyli zachowań innych państw w danej sytuacji – oczywiście według własnych wyobrażeń co do hierarchii tego, co jest lepsze, a co gorsze moralnie… Zgodnie z tym dyskursem moralność ma nam rzekomo dawać siłę i dogodną pozycję względem innych krajów.
[…]
Nasze złudzenia moralne nie tylko są jednak absurdalne i wręcz szkodliwe dla Polski, ale z zagranicy wyglądają jak tanie cwaniactwo na czyjś koszt.
🖇
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę – bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
[…]
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
[…]
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
[…]
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
„Bujać – to my, panowie szlachta!”
Julian Tuwim, Do prostego człowieka, 1929.
🖇
Wojna wydatnie przypomina nam wszystkim, jak ważne jest państwo w coraz bardziej anarchicznym systemie międzynarodowym, w którym warunki relacji między państwami coraz jawniej ustalane są siłą, a nie według obowiązujących wszystkich po równo zasad. Siła (dawniej często mówiono: potęga) czy sprawczość wobec innych może wynikać z przewagi siły wojskowej, ekonomicznej, czasem też z przewagi ocierającej się o przemoc o charakterze instytucjonalnym – różne są bowiem oblicza siły. Ostatecznie silniejsi narzucają zasady słabszym. Dzieje się tak zawsze, gdy nie obowiązują jasne zasady przewidziane dla wszystkich, a rywalizacja o przewagę jednych nad drugimi, która się bierze w istocie z kontroli marży i łańcuchów wartości (czyli kto i ile zarabia na własnej i czyjejś pracy), staje się namacalna, szczególnie w momencie powrotu protekcjonizmów, budowania murów, podważania swobody ruchu ludzi, kapitału, ograniczania układu z Schengen, prowadzenia wojen celnych, technologicznych i handlowych.
Bez państwa nie ma bezpieczeństwa, a bez bezpieczeństwa nie ma nic. Bezpieczeństwo jest jak tlen.
Jacek Bartosiak, Oczy szeroko otwarte. Strategia Polski na czas
wojny światowej,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025.
(wyróżnienie własne)
Georg Hegel […] na początku Zasad filozofii prawa pisze, że sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu, co ma oznaczać, że mądrość przychodzi w istocie spóźniona, bo pod koniec dnia, na końcu pewnego etapu czy epoki, gdy zdarzenia się już dokonały i gdy pewien okres został zamknięty. […] Jeśli zaś za wyżej przywołaną metaforyczną sowę uznalibyśmy własne państwo z całym gmachem jego urzędników, biurokracji, wojska, jak również szeroko pojętych elit oraz kształtowanej na styku interakcji między nimi zdolności do generowania kultury strategicznej, to powstaje pytanie: czy sowa umie latać i czy właściwie tego chce, a jeśli tak, to czy w ogóle poleci? Ponieważ poza zrozumieniem złożonej rzeczywistości trzeba mieć jeszcze wolę latania i próbować kształtować rzeczywistość.
🖇
Równowaga jest potrzebna, by można było się rozwijać, zarabiać i po prostu żyć.
(tamże)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz