piątek, lutego 20, 2026

6020. Czekariat (CXXXIV)


fot. Pati, fragment.

W życiu, w tym prawdziwym – żadnych chronometrów, żadnego ścigania się, żadnych zawodów: kto szybszy, sil­niejszy, skoczniejszy i temu podobne, żadnych prze­gry­wa­ją­cych. W życiu — sami wygrywający.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.

6019. Panna cotta (CLXXXIX)

Od dłuższego czasu umiem oglądać siatkówkę. Chwilę temu Häwwä zwróciła moją uwagę na Illię Malinina, a Sadownik poszedł za ciosem i nauczył mnie czerpać ra­dość z oglądania jazdy figurowej na lodzie.

Jestem ignorantką, dośc dumną. Nie odróżniam aksla od lutza. Nie mam pojęcia czym są ritbergery, flipy, tulupy czy salchofy, ale lubię brzmienie tych nazw. Inte­re­su­je mnie wyłącznie synchronizacja ruchu z muzyką. Niech do mnie dotrze, niech do mnie przemówi, niech mnie porwie.

No i trafiła się wczoraj muzyka, którą muszę mieć pod ręką. Można przy okazji po­ćwi­czyć tryb przypuszczający po włosku z moim ukochanym congiuntivo, gra­ją­cym po cichutku pierwsze skrzypce w warstwie słownej, bo reszta, wiadomo, o miłości.

Jackie Evancho, Se.

se tu fossi nei miei occhi per un giorno
vedresti la bellezza che piena d’allegria
io trovo dentro gli occhi tuoi
[…]
se tu fossi nel mio cuore per un giorno
potresti avere un’idea
di cio che sento io
[…]
se tu fossi nella mia anima un giorno
sapresti cosa sono in me
[…]
solamente...
amore...

6018. Z oazy (CDXXI)

To była dla mnie jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w zeszłym roku. Prze­ga­pi­łam ją za młodu, bo ani nie byłam harcerką, ani przy ogniskach nie siedziałam, ani na zajęcia z języka polskiego moja dusza nie kwapiła się chodzić, choć ciało mu­sia­ło tam nie tylko bywać.

To była również pierwsza z najlepszych książek, jakie przeczytam w tym roku. Czy­ta­łam nieśpiesznie, kawałeczkami, które potem długo przeżuwałam. Ma­jąc z ty­łu gło­wy frag­men­ty biografii Stachury, co kilka stron nie­zmien­nie dochodziłam do wciąż te­go sa­me­go wnio­sku. Na­pi­sał tę książkę, ale chyba jej nie czytał, a z pew­no­ścią nie prze­czy­tał ze zro­zu­mieniem i czuciem.

Wydana po raz pierwszy w 1979 roku książka nie zestarzała się ani troszkę. Pierwsze trzy wybrane fragmenty pasują jak ulał do świata, w którym przyszło nam żyć w la­tach dwudziestych XXI wieku. Nie zmądrzeliśmy specjalnie przez ostatnie dekady. Raczej zrobiliśmy wiele kroków wstecz.

„Opanujemy przyrodę! Skolonizujemy kosmos! Wszystko nam będzie słu­żyć!” O, nieszczęśliwi szaleńcy, a kiedyż wreszcie spokojnie, szczęśliwie żyć zaczniecie? Wszystkie nieszczęścia, wszystkie wojny — przez was samych. Bezimienne nie macza w tym gigantycznym bagnie krwi ani czubka swo­je­go małego palca.

🖇

Ziemia i niebo wszystkich ludzi wy­ży­wią, i wszystkie stworzenia. Ale nie wyżywią samochodów, motocyklów, telewizorów, tranzystorów, ada­pte­rów, magnetofonów, wzmacniaczy, wyciskaczek, wyżymaczek, mikserów, koktajlerów, horendajlerów, setek tysięcy niepotrzebnych, naj­dzi­wacz­niej­szych przedmiotów, bibelotów, gadżetów, które nam przecież szczęścia nie przynoszą, a których jedyną prawdziwą funkcją jest to, że wzajem za­głu­sza­my się i zaduszamy. Ziemia i niebo nie wyżywią przede wszystkim ar­mat: ziemia i niebo nie są armatnim mięsem dla całej przerażającej sztuki militarnej, sztuki grzebalnej. I to, że tak jest, oczywiście też należy do nie­ska­la­ne­go porządku życia. Jeżeli nie zatrzymacie się, pozabijacie się, po­mor­du­je­cie się, jak już tyle razy, ale życie w tym udziału nie weźmie i ni­gdy nie brało.

🖇

Historia ludzkiej wiary cuchnie od milionów trupów pomordowanych w imię wiary, takiej, innej, czy jeszcze innej, nie ma znaczenia jakiej, bo wszystkie jednakie. Każda wiara poi się krwią, ocieka krwią, opływa krwią, ale niestety nie tonie w tej krwi, lecz rozkosznie pławi się, bo krew jest jej krwawym żywiołem. […]  Bo jest wiara w to, co oznacza się słowami: po­kój, szczęście, wolność, mądrość, które to słowa w ustach każdego wie­rzą­ce­go nie oznaczają nic więcej jak hałas i chaos, lęk i agresję, chci­wość i prze­moc, czego efektem jest obłudna lub jak najbardziej szczera lichwa tonami „ważkich” i imponderabilnych dewocjonaliów zamieniających się — kiedy co pewien czas biją na trwożny alarm dzwony masowego przekazu — w dzi­dy, łuki, miecze, karabiny, granaty, armaty, bomby, hekabomby i hekatomby.

🖇 🖇

Nie ma dziesięciu, nie ma dziewięciu, nie ma ośmiu, nie ma siedmiu takich książek, jak ta, we wszystkich bibliotekach, gdzie popychają się, potrącają wszystkie książki tej starożytnej i nowożytnej cywilizacji.

🖇

Oczywiście człowiek jest zawsze przede wszystkim sam swo­im naczel­nym oprawcą, ale można nieśmiało powiedzieć, że drudzy ludzie dzielnie mu w tym sekundują.

🖇

[…]  macie wszystko to, co chcecie mieć, i macie też wszystko to, czego nie chcecie mieć, bo lękacie się tego, unikając tego, zabezpieczając się przed tym, walcząc o to, żeby tego nie mieć — macie to w sobie, i nawet, „zwy­cię­ża­jąc” — też macie to w sobie, tak jak na każdym pomniku obok „zwycięzcy” figuruje „pokonany”.

🖇

Możesz robić tylko to, co chcesz zrobić lub to, czego nie chcesz zrobić i czego zatem nie robisz, a zatem robisz to, co chcesz. Nie możesz zrobić nic innego.

🖇

Świat nie powstał raz, raz na zawsze. […]  Świat powstaje codziennie, codziennie na nowo, codziennie całkowicie wręcz na nowo.

🖇

Bardzo wiele rzeczy ludzie mówią nie słysząc tego, co mówią. Kiedy ktoś oświadcza: „Musiałem to zrobić, nie miałem wyboru”, to po prostu nie sły­szy tego, co mówi. Gdyby słyszał, co mówi, powiedziałby: „Musiałem to zrobić, miałem wybór”. Bo kiedy ktoś coś musi, to na pewno ma wybór. I dlatego właśnie musi. Musi właśnie dokonać wyboru. Musieć to wybierać (poza tym nic się nie musi). Wybór jest przymusem. A wolność i przymus, czyż mogą mieć ze sobą cokolwiek wspólnego?
     Wybór zawsze jest przymusem. Wybór zawsze jest rozdarciem. Kiedy masz choćby dwie rzeczy do wyboru (nie mówiąc o większej liczbie ele­men­tów) i masz wybrać jedną z nich, czyż nie jest to rozdarcie? Kiedy masz dwie rzeczy do wyboru, już ta sama sytuacja przed dokonaniem wyboru jest rozdarciem. […]  Gdyby była jedna rzecz, nie byłoby tej sytuacji, nie byłoby problemu.

🖇

Myśli, więc nie jest. Myśli, więc nie rozumie. Nie rozumie, czym jest być i czym jest dziać się.

🖇

Nieskończoność tego piekła tkwi w tym, że ponieważ ten człowiek nie widzi, że nie widzi, to jemu wydaje się, że on widzi! On myśli, że widzi, on wierzy, że widzi, on jest dogłębnie przekonany o tym, że widzi, on nie ma w tym względzie najmniejszej wątpliwości. On w ogóle nie zwraca na to uwagi.

🖇

Ale nie widzi się jasno, kiedy jest lęk. Kiedy jest lęk, nie ma jasnego swobodnego pa­trze­nia, a kiedy nie ma jasnego swobodnego pa­trze­nia, jest lęk i szaleją wymysły, i hulają demony.

🖇

Koło nie otwiera się ani się nie zamyka, lecz wtacza się od razu zamknięte. Pomiędzy przyczyną a skutkiem tkwi czas, to znaczy fabuła, historia, pa­mięć, telegraf bez drutu, za pomocą którego przyczyna i skutek wzajem kontaktują się, żeby pocieszać się, żeby oznajmiać sobie, że wszystko gra, niekiedy trochę nie gra, ale to przejściowe, w każdym razie postęp jest, postęp postępuje.

🖇

     — Czy kto szuka, znajdzie?
     — Kto szuka, żeby znaleźć, znajdzie to, czego szuka. Kto szuka, że­by zna­leźć, wie, czego szuka. Kto wie, czego szuka, wcale nie szuka. Kto szuka, że­by zna­leźć, już znalazł. Co znalazł? Znalazł to, o czym już wiedział, co już znał, co już w myślach miał. Co znalazł? Nic nie znalazł.
     Kto szuka, żeby znaleźć, nie znajdzie. Bo tego, co jest nieznane, co nowe, co całkowicie wręcz inne — nie da się szukać. […]  Może znaleźć to tylko ten, kto nie szuka, lecz sam jest szukaniem, stanem szukania, pasją szukania, rozdzierającą tęsknotą szukającą. Szukającą nie wiadomo czego. Wiatru w polu.

🖇

     — Niekiedy czuję w sobie jakiś jakby błysk jasności. Jakbym coś wiedział, ale nie wiem co; jakbym coś rozumiał, ale nie wiem co. To nie daje się w ża­den sposób zatrzymać ani nie można tego w żaden sposób wywołać czy przy­wołać. Co to może być?
     — To jest, rzecz jasna, błysk. […] 
     To się nie daje w żaden sposób zatrzymać ani nie można tego w żaden sposób wywołać, bo to jest od ciebie niezależne. […]  To świetlna drobinka, świetlny nieskończenie mały „punkt”. Nie ma nic mniejszego. I to jest naj­więk­sze, bezgraniczne, bez wymiaru. Nie ma nic większego. […]  Cokol­wiek o tym powie się, nie jest tym. Bo to jest poza słowami.

🖇

Bo w życiu nie ma dwu jednakowych źdźbeł trawy, dwu jednakowych liści, dwu jednakowych płatków śniegu, dwu jednakowych obłoków, dwu jed­na­ko­wych „bliźniaków” i tak dalej, tymczasem wszystkie Ja są identyczne, choć każdemu Ja wydaje się, że jest różne od Ja drugiego.

🖇

Jesteś naszpikowany sprzecznościami. Twoja istota to wręcz istota sprzeczności. Na pewno chcesz być tym, kim na pewno jesteś, ale oto jednocześnie bywasz niekiedy dla siebie nie do zniesienia.

🖇

     — Czym jest ruch?
     — Ruch jest materią.
     — Ruch też jest materią? Jak kolor, dźwięk, woń i smak?
     — I dotyk.
 
     — W jaki sposób ruch może być materią? Jaka to materia? Jaki rodzaj?
     — Ruch jest materią pomiędzy przeciwieństwami. Prze­ci­wień­stwa są jednym.

🖇

Posłuchaj. Potrzeba nie może być nigdy do końca za­spo­ko­jo­na, bo „za­spo­ko­jo­na” potrzeba wywleka z siebie kolejne potrzeby niezaspokojone. To jest reakcja łańcuchowa. To jest łańcuch. Coraz dłuższy i coraz pokrętniejszy, i który nie może nigdy się od-łańcuszyć.

🖇

To nie są paradoksy. To są kwiaty 
nieznanej ci rzeczywistości.

🖇

Zawsze, kiedy tylko czułem, jak zbliża się, jak nadchodzi, jak nadciąga ta straszliwa czarna pusta chmura, ta straszliwa czarna dziura — na­tych­miast, w te pędy brałem się za jakąś robotę, za pranie, za cerowanie skar­pe­tek, za mycie naczyń, za sprzątanie, za porządki, za cokolwiek, za byle co, za byle wszystko albo wychodziłem z domu i zachodziłem do znajomych, albo szedłem do kina, albo jechałem gdzieś, w kraj, w świat, albo tysiące różnych rzeczy. […]  Ale może chodzi o to, żeby nie uciekać. Zawsze ucie­ka­łem i w efekcie nigdzie nie uciekłem. Więc może raz nie uciekać, wy­trwać z tą straszliwą czarną dziurą, z nią, przy niej, tuż obok, bardzo blisko, tuż-tuż. Bo przecież tylko tak mogę zobaczyć, czym ona jest.

🖇

Ale Ja to konflikt, to nieszczęście, to chaos, to wojna i Ja zdaje sobie niekiedy z tego sprawę i dlatego wymyśla przeciwieństwa w postaci przymiotników: idealny, doskonały, boski.

🖇

     — Ja sam zastawiam na siebie pułapki? Po co? Przecież to byłoby kom­plet­nym bezsensem.
     — Bo też Ja jest kom­pletnym bezsensem; Ja jest chaosem, ale można by powiedzieć, że jest arcygenialnym chaosem. Zastawia na siebie pułapki, wpada w nie, ale to wszystko istocie jego, esencji jego nie zagraża.

🖇

Błędne koło nie widzi, że jest błędnym kołem, bo nie może tego od środka zobaczyć. Zauważa natomiast niekiedy, że coś nie gra w jego maszynerii, słyszy jakiś odgłos, ocenia to jako zgrzyt i to je drażni, więc usiłuje usterkę usunąć, próbuje błąd naprawić. Naprawia, ale po pewnym czasie zgrzy­ta­nie znów powraca. Dlaczego? Bo naprawdę nie naprawił błędu. Dlaczego? Bo nie zna siebie, nie widzi siebie w całości, w pełni; nie widzi, że to, co uster­kę usuwa, samo jest zepsute; że to, co błąd naprawia, sa­mo jest błę­dem. Więc czym to wszystko jest? To wszystko oczywiście było-jest-bę­dzie cały czas błędnym kołowaniem wewnątrz błędnego koła.

🖇

     — […]  Tyle to i ja wiem.
     — Otóż posłuchaj. Tyle to ty nie wiesz. Chodzi o to, że właśnie nie wiesz. Nigdy naprawdę do samej głębi i w całej pełni, a raczej w całej próżni sobie tego nie uświadomiłeś. Nigdy nie poszedłeś tą drogą do samego końca.

🖇

     — Mówię, że nie chcę, a nie, że chcę.
     — Chcieć, a nie chcieć to jest to samo. Nie chcieć, znaczy chcieć nie chcieć. Chcieć czy nie chcieć, znaczy zawsze chcieć. Ty zawsze chcesz. Zawsze.

🖇

     — Co pozostaje?
     — Pozostaje wszystko. Całe bezgraniczne szczęście. Pozostaje żyć. Po prostu i cudownie: żyć. Nie: chcieć żyć, lecz: żyć. […]  Życie w lęku nie jest życiem. Prawdziwe życie i lęk nie chodzą pod rękę jedną drogą pod tym samym niebem, gwiżdżąc tę samą piosenkę. Żyć to po prostu żyć, ani chcąc, ani nie chcąc.

🖇

Wszystkie wiersze o miłości nigdy nie zamienią się w miłość. Wszystkie zasoby broni, wszystkie arsenały nigdy nie zamienią się w pokój planety.

🖇

Nie zdą­żyło ci być niewygodnie. Wcale tego naprawdę nie przeżyłeś, nie cho­dziłeś z tą niewygodą, nie przechodziłeś jej, nie przeszedłeś jej, nie prze­cier­pia­łeś. A tylko to może rozwiązać cały problem. Bo cierpienie ma głę­bo­ki sens. Cierpienie jest po to, żeby je przecierpieć i tym sa­mym je przekroczyć.

🖇

[…]  jest jedna prawdziwa podróż i absolutna: w głąb siebie. Głową w dół do krateru, na samo dno wulkanu.

🖇

[…]  w życiu, w prawdzie, w rzeczywistości — są same rzeczy niemożliwe, czyli same cuda, czyli same fakty. […]  zapach życia, skrom­niut­ki nie­znacz­ny zapach malutkiej stokrotki roznosi się po całym kosmosie. Gdybyś wi­dział, żyłbyś. Gdybyś żył, widziałbyś, czym jest to wszystko, skąd się wzięło, z jakiego niewysłowionego i niewiędnącego źródła; […]. Rozumiałbyś. I żyłbyś.

🖇

Te­go, co proste, nie zgaduje się. Proste się słyszy, proste się widzi, proste się dotyka. Więc nie zgaduj. Słyszysz lub nie słyszysz.

🖇

Jest oczywiste to, co nie potrzebuje być pamiętane i czego się nie zapomina, bo z pamięcią to nie ma nic wspólnego. Oczywistość jest nigdy nie wię­dną­cym kwiatem, pamięć zaś jest worem pełnym ran i blizn nigdy do końca nie zagojonych. Jest oczywiste to, czego nie można nauczyć się. Oczywiste się odkrywa, oczywiste się przeżywa. Oczywiste są wszystkie cuda, czyli wszystkie fakty: niebo, ziemia, woda, wszystkie żywioły, minerały, rośliny, zwierzęta, ptaki, ludzie jako fizyczność, jako materia, i jest oczywiste, że ktoś, kto nie widzi, skąd się to bierze, z jakiego źródła – nie może rozumieć, skąd się to bierze, z jakiego źródła […].
     Odkryciu oczywistości zawsze towarzyszy ogromna radość. Ogromna. Ta radość nie pochodzi z mikroświatka słów, dlatego jest ogromna. Od­kry­ciu oczy­wi­stości zawsze towarzyszy cudowna lekkość.

🖇

Któż w to wszystko uwierzy? Ale czy w ogóle da się w to uwierzyć? Nie da się. I niepotrzebne tu amen. Bo nie chodzi tu ani gdzie indziej o uwierzenie, ani o odwrotność, która jest tym samym. Chodzi o odkrywanie w sobie oczywistości, a każda oczywistość jest rewelacyjna w swojej nie­po­rów­ny­wal­nej prostocie, olśniewająca i tak strzeliście radosna […].

🖇

[…]  nie przestaniesz się nigdy cudownie dziwić i cudownie zachwycać, że to wszystko jest możliwe. I to wszystko – bez jednego słowa.

🖇

Wiel­kie mnóstwo rzeczy, o których na pierwszy rzut oka, powiedziałoby się, że nie mają żadnego znaczenia, mają właśnie to znaczenie, że służą do tego, żeby zauważyć, że nie mają żadnego znaczenia. […]  Wszystko jest ważne. Wszystko służy uwadze rodzącej żywego człowieka.

🖇

Zauważ to, co jest do zauważenia, i to wszystko. Nie ma nic ponadto do zro­bie­nia. A jeżeli niezdrowo roztkliwiłeś się, uświadom to sobie, bez po­tę­pia­nia siebie i bez usprawiedliwiania siebie. Uświadomiwszy to sobie, na­tych­miast przestaniesz niezdrowo roztkliwiać się i wrócisz do stanu, w któ­rym przejawy świata będą mogły do ciebie docierać.

🖇

[…]  za­pytuje cię: jak długo jeszcze zamierzasz człapać w miejscu lub kręcić się w kółko, lub polegiwać na kępach na ostatnich krańcach znanego ci już wystarczająco bagna […]?

🖇

Kiedy się raz przejrzało, już się nigdy nie wraca do ślepoty. Kiedy się raz usłyszało, już się nigdy nie wraca do głuchoty. Kiedy się raz zro­zu­mia­ło, już się nigdy nie przestaje rozumieć. […]  Bo życie nie prowadzi do śmierci. Nigdy. Śmierć prowadzi do życia. Nie ma odwrotnie. Taki jest nie­śmier­tel­nie żywy porządek życia.

🖇

Więc wystarczy tylko słuchać i chodzić z tym, co usły­szało się, jak z chu­ste­czką w kieszeni lub ze szczoteczką i pastą do zębów w pod­ręcz­nym bagażu. Cóż wam szkodzi posłuchać? Przecież waszego okrutnego trwania w usta­wicz­nym lęku o wszystko, waszego mniej lub bardziej luksusowego piekła nikt wam, poza wami samymi, nigdy nie odbierze.

🖇

Bo najłatwiej jest przegapić to, o czym
nie ma się zielonego po­ję­cia: życie.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

Mówić komuś „tak”, to mówić sobie „tak”; mówić komuś „nie”, to jeszcze raz mówić sobie „tak”. Tak to jest.

🖇

Albo to jest dla ciebie jasne, albo nie jest; albo to ro­zu­miesz, albo nie. Innych, kompromisowych roz­strzy­gnięć nie ma. Jeżeli rozumiesz – rozumiesz; jeżeli nie ro­zu­miesz – nie możesz nawet powiedzieć, że nie rozumiesz. […] 
     — Więc co mam powiedzieć?
     — A czy trzeba zawsze coś powiedzieć? Czy trzeba zawsze hałasować?

🖇

     — Ale czym jest naprawdę?
     — Naprawdę jest tym-co-jest.
     — Czym jest to-co-jest?
     — Tym, czym jest.

🖇

     — Kim jest mędrzec?
     — Mędrzec jest głupcem.
     — Jak? Nie dosłyszałem.
     — Mędrzec jest głupcem. Można śmiało i bezbłędnie tak powiedzieć.
     — Jakżeż to?
     — Głupiec widzi, że jest głupcem – i oto rodzi się mędrzec.
 
     — To wszystko?
     — To wszystko. Ale tobie wszystko nie wystarcza. Dlaczego? Bo tobie wszystko nie mówi nic.

🖇

Pochylić się nad sobą, pochylić się w sobie i uważnie wsłu­chać się w siebie, uciszyć rozum umysłu z ha­ła­su my­śli, ostudzić serce umysłu z fałszywego zapału uczuć, wydobyć się, wypaść z zakrzepłej, zatęchłej, zapadłej, prze­padłej koleiny schematu i biegiem na przestrzał przez bezpańskie pola, przez bezdroża, wertepy, ma­no­wce; dać się objąć, dać się ogarnąć przez życiodajną atmosferę obserwacji — to jest trudne. Tylko to jest trud­ne. Wszystko inne jest proste. Nie do wiary proste. Nie do wyobrażenia proste. Nie do wyśnienia proste.

🖇

     — Moje-niemoje ciało idące drogą i kamień przy­drożny, to jest to samo?
     — Najzupełniej.

🖇

I nie ma żalu, bo nie ma draśnięcia, nie ma rysy, nie ma rany, którą zostawia po sobie ku pamięci chwila nie­cał­ko­wi­cie przeżyta. I nie ma lęku.

🖇

Słowa zawsze padają, pytania zaś się stawia, a odpo­wie­dzi się pojawiają same, ponieważ odpowiedzi są we właściwych i właściwie postawionych pytaniach […].

🖇

Się wie, że się spotkamy. U „końca” twojego czasu. Wszyscy się spotkamy u „końca” wszystkich czasów. Na bezgranicznej, niepowtarzalnej i nieprzemijalnej, nie­śmier­telnie żywej łące życia.
     Dokładnie tu, dokładnie teraz.

(tamże)

czwartek, lutego 19, 2026

6017. Czekariat (CXXXIII)


fot. Pati.

[…]  to, do czego nie da się iść, żadną drogą, to tylko może przyjść samo, samoistnie, lekko, łagodnie, swobodnie, niesione własnym powiewem, nie chciane, nie przywoływane, nie wymodlone, bez naj­mniej­sze­go wy­sił­ku ze strony kogokolwiek […].
     Ty nie możesz tego ogarnąć, w żaden sposób, nijak, nigdy. To natomiast może ciebie objąć. Wtedy, kiedy poprzez czystą, nagą, nie­wartościującą obserwację poznasz, czym są twoje pragnienia i sprze­ci­wy, to znaczy pragnienia i pragnienia, gdyż sprzeciw jest oczywiście też pragnieniem, kiedy zaobserwujesz spokojnie, jak powstają, dlaczego, po co i jak w ogóle funkcjonuje ten cały mechanizm, wtedy i tylko wtedy bę­dziesz mógł zostać ogarnięty, przygarnięty przez prawdziwy wymiar wszystkiego.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, lutego 16, 2026

6016. W warzywniaku (XVI)

Sadownik:
(pół godziny po tym,
jak „choinka” opuściła ul
)
Czujesz ten zapach?

Pati:
Zmiany?

Sadownik:
Strachu!

Jabłoń:
(udaje, że nie rozumie,
o co chodzi
)

🍆

6015. W warzywniaku (XV)

alternatywny tytuł wpisu:
6015. wynosimy choinkę (III)

Dziś ostat­ni — tak jak pierwszy: niepełny — dzień z „choinką”. Na 943 dni zamieniła nasz duży pokój w coś na kształt strychu. Złożony stół utknął pod ścianą. Krzesła w większości wyniosły się do piwnicy. Wszystko, co niezbędne do rehabilitacji zo­sta­ło upchnięte po kątach. „Choinka”, a na niej ja. Od rana do rana, dzień po dniu, to­wa­rzysko, gospo­dar­sko, życiowo wciąż na choince.

Było wiadomo, że do starej wer­sji łóżka nie wrócę już nigdy. Zapadła więc decyzja.

Cywilnego łóżka nie zmieniliśmy. Nastąpiła wymiana jednego materaca w sypialni na stelaże i dwa niezależnie wyginane na pilota twarde materace. Pierwsze próby wyrywania się na szerokie wody lepszego stanu fizycznego zakończyły się prze­pro­wadz­ką na czas nocny. Potem kilka sinusoid, nieoczekiwanych pików, punktów z ze­ro­wą war­tością drugiej pochodnej i mamy to! „Choinka” wyszła. Poszła. Wyniósł ją, czyli łóżko rehabilitacyjne, pan z wypożyczalni.

🍆

Zmienimy też łóżko. […]  Marzę o stelażu na pilota. Nie trzeba podkładać poduszek do czytania, można podnieść zmęczone nogi.
     – Trochę to szpitalne – powątpiewa Piotr.
     – Luksusowe. – Znalazłam w necie materac zamiast na­sze­go siennika.
     Chudość ma tę wadę, że spanie na boku obija kości.

Manuela Gretkowska, Przeprawa,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

niedziela, lutego 15, 2026

6014. Czekariat (CXXXII)


fot. Pati, fragment.

Pomiędzy rozwianiem się jednej twojej myśli, a wychynięciem ze studni pa­mięci kolejnej twojej myśli — są w tym murze szczeliny, szpary, przer­wy, lu­ki, dziury. To trwa ułamki sekund, ale to wy­star­czy, bo te ułamki sekund do czasu nie należą, są poza czasem. Podczas tych przerw jest z tobą kon­takt. Poprzez te szpary jest z to­bą po­ro­zu­mie­nie. Przez te szcze­li­ny wnika w cie­bie oczywistość i spotyka się z oczy­wi­sto­ścią w tobie będącą. Przez te szcze­li­ny wnika głos dzwoneczka i budzi to, co w tobie śpi. […]
     W te szczeliny siewca sieje.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

6013. Z oazy (CDXX)  // Panna cotta (CLXXXVIII)

Wczoraj ruszył przedostatni etap akcji wynosimy choinkę. Dziś jest 942. dzień, gdy „choinka” została wniesiona i zainstalowana w ulu. Przez wszystkie te dni zdążyła otor­bić się masą przydasiów i niezbędników, które musiałam mieć pod ręką.

Wczoraj rzeczy zaczęły wracać na swoje, zapomniane już prawie, miejsca. Wynosząc do biblioteki stosik książek, wpadła mi w ręce ta historia. Przypomniało mi się, jak mnie rozczarowała, gdy pojawiła się w choinkowym świecie. I co z tym fantem zro­bić? Odstawić na półkę z książkami Auto­ra? A może dać jej szansę? Dałam. Nie po­ża­łowałam.

Dlaczego mnie kiedyś — przy pierwszym czy drugim czytaniu — rozczarowała, po­dej­rze­nia mam, ale pewności nie. Dziś to na bank piękna historia nie tylko o od­na­le­zie­niu siebie i swo­jej drogi, ale przede wszystkim o zmianie perpektywy; o zmia­nie sposobu pa­trze­nia na świat, na to, co nas otacza, na to, co nam się przydarza.

Nella penombra di una soffitta polverosa tappezzata di ragnatele, viveva una coppia di topi e il loro unico figlio Matteo.
     In un angolo, fra mucchi di vecchi giornali, pile di libri sfasciati, una lampada rotta e quella che una volta era stata una bambola, c’era il gia­ciglio di Matteo.

W półmroku zakurzonego poddasza, wyłożonego pajęczynami, mieszkała para myszy wraz ze swoim jedynym synem, Matteo.
     W kącie, pomiędzy stosami starych gazet, stertami zniszczonych książek, zepsutą lampą i tym, co niegdyś było lalką, znajdowało się posłanie Matteo.

🖇

I topi erano poverissimi e il piccolo Matteo era la loro unica speranza. An­da­va bene a scuola e chissà... forse, un giorno, sarebbe diventato un me­di­co famoso e tutta la famiglia avreb­be potuto mangiare del vero par­mi­gia­no a colazione, pranzo e cena. Ma quando si chiedeva a Matteo cosa av­reb­be vo­lu­to fare da grande, lui rispondeva: «Non so, voglio vedere il mondo».
Myszy były biedniusieńkie i mały Matteo był ich jedyną nadzieją. Dobrze radził sobie w szkole i kto wie… może pewnego dnia zostanie sławnym lekarzem i cała rodzina bę­dzie mogła jeść prawdziwy parmezan na śniadanie, obiad i kolację. Ale kiedy pytano Matteo, kim chciałby zostać, gdy dorośnie, on odpowiadał:
     – Nie wiem, chcę zobaczyć świat.

🖇

Un bel giorno la maestra condusse Matteo e i suoi compagni al Museo d’Arte. Era la prima volta.
Pewnego pięknego dnia nauczycielka zaprowadziła Matteo i jego kolegów do Muzeum Sztuki. To był pierwszy raz.

🖇

I topini erano muti di stupore alla vista di tante meraviglie. […]  i sassi e rami che si inchinavano al vento, case e montagne, cavalli e persino dei leoni. «Qui c’è il mondo intero» pensò Matteo.
Myszki oniemiały z zachwytu na widok tych wszystkich cudów. […]  kamienie i gałęzie kłaniające się wiatrowi, domy i góry, konie, a nawet lwy.
     – Tu jest cały świat – pomyślał Matteo.

🖇

Il topino vagò di sala in sala. Era tanto assorto nella contemplazione di tut­ti quei capolavori che neppure si accorse di essere rimasto solo. Non che li capisse tutti. Ve n’era uno che a prima vista sembrava la crosta bru­ciac­chia­ta di una torta, ma poi, a guardarlo bene, appariva un topo con tanto di giacca e pantaloni.
Myszek błąkał się od sali do sali. Był tak pochłonięty kontemplacją tych wszystkich ar­cy­dzieł, że nawet nie zauważył, kiedy został sam. Nie żeby rozumiał je wszystkie. Był tam jeden, który na pierwszy rzut oka przypominał przypieczoną skórkę od ciasta, ale potem, gdy przyjrzeć mu się uważniej, ukazywał mysz w marynarce i spodniach.

«Non sono meravigliosi questi quadri?»
     – Czy te obrazy nie są zachwycające?

🖇

Quella notte Matteo fece uno sogno strano […].
     Mai in vita sua Matteo era stato così felice.

Tej nocy Matteo miał dziwny sen […].
     Nigdy w życiu Matteo nie był tak szczęśliwy.

🖇

Matteo si svegliò di soprassalto. Era nella soffitta […].
     Il suo giaciglio gli apparve in tutto il suo squallore.
     I suoi occhi si riempirono di lacrime.
     «Come è brutto il mondo!» pensò.

Matteo obudził się gwałtownie. Był na poddaszu […].
     Jego posłanie wydało mu się przeraźliwie nędzne.
     Oczy napełniły mu się łzami.
     – Jaki ten świat jest brzydki! – pomyślał.

🖇

Ma ecco che, come per magia, tutto cominciò a cambiare: le forme si abbracciarono teneramente, i colori emersero dal disordine e acqui­sta­ro­no una vividezza nuova.
     Perfino i giornali accartocciati sembravano soffici e morbidi e Matteo parve udire le note di una melodia famigliare che giun­ge­va­no da lontano.

Ale nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko zaczęło się zmieniać: kształty czule się splotły, kolory wyłoniły się z nieładu i nabrały nowej wy­ra­zi­stości.
     Nawet pogniecione gazety zdawały się puszyste i miękkie, a Matteo odniósł wrażenie, że słyszy płynące z oddali dźwięki znajomej melodii.

🖇

«Mamma, papà!» gridò, sopraffatto dall'emozione. «Lo so, ora lo so! Farò il pittore!»
     – Mamo, tato! – wykrzyknął, przepełniony emocjami. – Wiem, teraz już wiem! Zo­sta­nę malarzem!

🖇

Matteo divenne pittore. Lavorava e lavorava. Felice, riempiva grandi tele con i colori della sua gioia.
Matteo został malarzem. Pracował i pracował. Szczęśliwy, wypełniał wiel­kie płótna ko­lo­ra­mi swojej radości.

🖇

[…]  i topi venivano da tutto il mondo per vedere e comprare i suoi quadri. «Meno male che non è diventato medico» disse papà topo fra un boccone di parmigiano e l’altro.
[…]  myszy przyjeżdżały z całego świata, żeby oglądać i kupować jego obrazy.
     – Całe szczęście, że nie został lekarzem – powiedział tata mysz, przeżuwając kolejny kęs parmezanu.

Ora il quadro più grande di Matteo […].
     Quando qualcuno gli chiede il titolo del quadro, Matteo sorride e, come se ci pensasse solo allora, risponde: «Il titolo? Il sogno di Matteo».

Teraz największy obraz Matteo […].
     Kiedy ktoś pyta go o jego tytuł, Matteo uśmiecha się i – jak gdyby dopiero co go wy­my­ślił – odpowiada:
     – Tytuł? Sen Matteo.

Leo Lionni, Un sogno di Matteo,
Bababum di Babalibri, Milano 2021.
(wyróżnienie własne)

*

sobota, lutego 14, 2026

6012. Ystävänpäivä

W Polsce jest ewidentnie zbyt mało głęboko zaburzonych ludzi, więc sieć drogerii wymyśliła dzień kochania siebie — był wczoraj — no kup sobie, kup! Dziś dowie­dzia­łam się, że jutro dzień singla. Nie jestem pewna, czy to dobre sposoby na odzy­ski­wa­nie wspólnotowych odruchów. Ale nie o tym.

W środę Rysia, podczas rehabilitowania mojej ręki, opowiedziała mi o jednej ze swo­ich ostatnich lekcji hiszpańskiego, która odbyła się dobrą chwilę przed ser­dusz­ko­wym szaleństwem, ale w temacie owego święta. I? Po hiszpańsku grupa czytała, że Finowie uczynili Walentynki świętem arcyinkluzywnym, obchodząc w tym dniu Dzień Przyjaciela. Zachwycił mnie ten pomysł, a potem zobaczyłam zapisaną nazwę tego dnia i wiedziałam, że nie chcę zgubić tego tak pięknie zapisanego „dwusłowa”.

🌱

/w jęz. fińskim/
ystävänpäivä
Dzień Przyjaciela

Dziś świętuję po fińsku.

czwartek, lutego 12, 2026

6011. Czekariat (CXXXI)


fot. Pati, fragment.

Widzisz, słyszysz, ile się słyszy, kie­dy się słucha? Słuchać to słyszeć, słyszeć to widzieć, widzieć to wiedzieć, wiedzieć to być.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.

środa, lutego 11, 2026

6010. Czekariat (CXXX)


fot. Pati, fragment.

the only true wisdom is in knowing
you know nothing
[…]
embrace the storm
you are something, but not nothing
past is not a chain, but a thread
pull it and it may lead you home
begin where the light no longer reaches
where no path has yet been made

   —  Ilia Malinin

Ilia Malinin, Winter Olimpics 2026.

*

Asaf Avidan, The Ball.

Alan Mayer, The Smell of the Sea (theme).

Sergiu-Dan Mureșan, Code Duello.

6009. 42/365

odpuszczasz, opuszczasz, puszczasz
gdy to zrobisz, po­jawi się dła­wią­cy strach. jeśli go ustoisz, zrozumiesz, że nic się nie stało, straciłoś tylko złudzenia.

42/365

6008. Czekariat (CXXIX)


fot. Pati, fragment.

Nie staraj zmienić się, bo nie zmie­nisz się. A dlatego nie zmie­nisz się, bo nie możesz zmienić się. […]  Ta chęć zmiany twojego życia, która po­ja­wia się od czasu do czasu w jednej z twoich myśli, jako jedna z twoich myśli (nigdy wtedy, kiedy jest ci dobrze, za­uważ to, a tylko wtedy, tylko niekiedy wtedy, kiedy jest ci źle, kie­dy cier­pisz) nie ma nic wspólnego z tym, co można by nazwać in­ten­cją zmiany radykalnej; zmiana nie­ra­dy­kal­na nie jest żadną zmianą, to tylko zmiana wystroju, dekoracji, prze­stawienie mebli w tym samym wnętrzu. Co znaczy zmiana? Zmia­na to nie jest zmia­na od znanego do znanego. Jeżeli wiesz, czym chcesz stać się, już tym jesteś; wcale nie stajesz się tym, wy­da­je ci się to, ty już tym jesteś.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

niedziela, lutego 08, 2026

6007. O gustach…  // Panna cotta (CLXXXVII)

Jabłoń:
(jadąc swoje na rowerku, zachwyca się
przejazdem olimpijczyka na desce
)
To* w następnym życiu…

Sadownik:
To* nie ze mną!

________
  *  koszmarek tłumacza, bo te „to” to byłyby dwa różne słowa w języku włoskim:
          «Questo nella prossima vita…»
          «Allora senza di me

6006. 39/365

naj­piękniejsze w życiu jest to, że jak za nim idziesz*, nic ci nie grozi. gdy za nim po­dą­żasz, doceniasz to, co ci proponuje, do czego cię zaprasza. z łatwością czujesz się nie­by­wa­le ob­da­ro­wa­ną osobą, choć od wczo­raj nie zmieniło się nic.

39/365

________
  *  czasem oznacza to rezygnację, pod­da­nie się; czasem za­trzymanie się na chwilę w sobie lub z filiżanką ulubionej herbaty w dłoni. zawsze wymaga otwartości, cie­ka­wości i nieśpiechu; życie wyczuwa każ­dą próbę manipulacji czy choć­by chwi­lową chęć kontroli sytuacji.
     pierwsze z trzech zdań dopadło mnie podczas porannego weekendowego czwo­rakowania.

Daj się poprowadzić, zobacz, gdzie zajdziecie.

To Ty decydujesz. Dobrze się zastanów.

Fundacja „Duch Leona”, Zrozumieć psa,
Dobra Wola 2025.

[suplement pikselowy: 11.02.2026]

6005. Z oazy (CDXIX)

Po porannym olśnieniu było czuć, że dziś będzie dobry dzień pomimo śniegu i zim­na, które już od tak długiego czasu robią mi permanentny areszt domowy.

Przy późnoporannej kawie zachciało mi się psiego kłaczka, więc klik, klik i de­lek­to­wa­łam się od deski do deski ibukiem-cegiełką, przepraszając Heniutkę co rusz za takie czy siakie ludzkie zachowanie, za to czy śmo przekonanie. Literki te sprawnie wyciskały ze mnie łzy, na zmianę tęsknoty i wzruszenia. Zdjęcia szczęśliwych psich osób uśmiechały mnie od ucha do ucha. To był dla mnie dobry czas.

A gdy skończyłam, pomyślałam, że potrzebujemy w następującej (dokładnie takiej!) kolejności wy­ko­nać dwa kroki: nauczyć się lepiej, czyli zdecydowanie inaczej, trak­to­wać psy, a na­stęp­nie podejść do siebie tak dobrze jak do psa po korekcie naszego zachowania.

A może nasz (jako społeczeństwa) aktualny fatalny stosunek do zwierząt wynika z te­go, że nienajlepiej (eufemizm!) trak­tu­je­my siebie samych. Parafrazując tytuł tej pub­li­ka­cji oraz kilku zawartych w niej stwierdzeń, może warto zacząć od odpowiedzi na dwa pytania: jaką mam relację ze swoim życiem? czy realizuję for­mę życia, którą w głębi siebie jestem? Jak dla mnie to piękne pytania, a znalezienie na nie odpo­wiedzi może być nie tylko pouczające, ale pomocne, by cenić bar­dziej życia innych, ludzkich i nieczłowieczych Osób.

A na koniec, gdy (który to już raz!) utyskiwałam na zimowy areszt domowy, przyszła do mnie parafraza-perełka: szanuj swój stan! Upiłam się pięknem dzisiejszego dnia. Wybieranie najcenniejszych wyimków było przepyszną wisienką na torcie.

Troska, poszanowanie, uważność i wolność — to filary, na któ­rych opiera się działalność Fundacji Duch Leona. Nie zabieramy do siebie psów po to, by dać im minimum komfortu. Naszym ce­lem jest pozwolić im żyć w najlepszych warunkach, na jakie za­słu­guje każda żywa, czująca i myśląca istota.

Duch to nie budynek, nie biuro, nie konto w banku. To ludzie, którzy postanowili, że oddadzą swój czas, talent i serce, żeby misja fundacji była realizowana i zmieniała świat psów na lepszy.
     I zmienia.
     Każdego dnia.
     Dzięki nim.

Fundacja „Duch Leona”

🖇 🖇

W Duchu oprócz tego, że codziennie staramy się przeżyć, po prostu też ży­je­my. Nie jakoś byle jak i bez zasad. Pierwszą i najważniejszą zasadą naszej egzystencji jest stara łacińska sentencja, która w tłumaczeniu brzmi: śpiesz się powoli. Zatem wszystko staramy się robić spokojnie, w namaszczeniu, bez gwałtownych ruchów.

🐾🐾

To miejsce, w którym żyje kilkadziesiąt zwierząt ceniących sobie rutynę i sta­bilność. Każdy przychodzący gość ten spokój burzy. Bez znajomości i zrozumienia zasad panujących w tak dużej grupie psów, przeciętny czło­wiek z zewnątrz będzie na każdym kroku zachowywał się niekulturalnie z punktu widzenia psich mieszkańców Ducha.

🐾🐾

Azjaty, tybetany, nowofunlandy, kaukazy, podhalany, dogi argentyńskie, berneńczyki, akity, briardy, owczarki rumuńskie, niemieckie, belgijskie, cane corso, wszelkiego typu TTB. Do wyboru, do koloru. […]  może warto zacząć zdawać sobie sprawę, że psy codziennie są usypiane i to nie z po­wo­du cho­rób i starości, a tylko i wyłącznie z powodu bezmyślności ich wła­ści­cie­li. Natomiast wszystkie te piękne psy, które widzicie na filmach, trafiły do Ducha w daleko innym stanie.

🐾🐾

Na warsztatach psy dostają szansę, której wcześniej im nie dano i z niej z ul­gą korzystają. Nie ma nic lepszego niż widok psa, który już nie musi atakować; który może się rozluźnić, odpuścić, zażyć swobody przestrzeni, skorzystać z towarzystwa innych psów i ludzi oraz po­ka­zać wszystkim, jaki potrafi być miły, kulturalny, ciekawski czy zwy­czaj­nie zabawny.

🐾🐾


Gandhi

🐾🐾

Praca ze sobą i z tymi psami nie ma początku ani końca. Wszyscy cały czas uczymy się siebie nawzajem, zmieniamy się, mamy lepsze i gorsze dni, a my ludzie wiemy jak mało wiemy o psach. Cały czas jesteśmy ich ciekawi i stale nas fascynują. Nawet wtedy, kiedy nas wkurzają.

🐾🐾

Jeśli ktoś jest gotowy, to weźmie stąd wiele. Jeśli nie, omiecie wzrokiem i pójdzie gdzie indziej. Każdy ma jakąś swoją własną drogę. Niektórzy nigdy z niej nie zejdą, bo to zbyt straszne. Inni doprowadzeni pod ścianę, podejmą tę ostatnią próbę, bo nie widzą już żadnych szans. Jeszcze inni popatrzą, posłuchają i wejdą w to jak w swoją starą koszulę, której od dawna szukali.

🐾🐾

Marzymy o tym, by wszystkie psy 
były rozumiane i szanowane 
w swojej odrębności.

🐾🐾

Psy uczą się kultury od siebie, stosują komunikację adekwatną do sytuacji i możliwości drugiego osobnika, wiedząc, że czasem dany pies już dał z sie­bie wszystko tego dnia, nawet jeśli dla człowieka mogłoby się to wydać nie­wystarczającą zmianą w zachowaniu. Stabilny pies, któ­re­go po­trze­by są za­spo­ka­ja­ne, nie nadużywa siły i nie dręczy innych, a wręcz im po­maga, jest więc nauczycielem idealnym.

🐾🐾

Zdrowa relacja opiera się na zaufaniu, radości, wspieraniu, ale też na po­zna­wa­niu i przekraczaniu granic, frustracji, wściekłości. Jest nie­ro­zer­wal­nie związana z ryzykiem, jakie niesie ze sobą życie.

🐾🐾

Duch ma niezwykle fajnych sąsiadów. I tych w pobliżu, i tych w okolicznych wsiach. To zwyczajnie bardzo uprzejme, kiedy ktoś jadąc ciągnikiem czy sa­mo­cho­dem, zwalnia i czeka, aż wszystkie psy przejdą. […] 
     Pamiętajcie: sąsiedzi to ważna sprawa. To oni pierwsi widzą przemiany Waszych psów, które mają szansę zachować się kulturalnie i z niej ko­rzy­sta­ją. To oni niosą wieści, że można inaczej.

🐾🐾

Psy tworzą relacje przez całe życie.

🐾🐾

Świat z perspektywy kilkunastoletniego psa, mającego problemy ze wsta­wa­niem i poruszaniem się, wygląda zupełnie inaczej niż świat widziany przez psa w pełni sprawnego. […]  Stary pies chciałby mieć towarzystwo zrównoważonego, pogodnego i kulturalnego psa, który będzie szanował jego przestrzeń i wiek.

🐾🐾

Życie psów, jeśli tylko im na to pozwolimy,
może być równie bogate jak nasze.

🐾🐾


Gacek

🐾🐾

Dobry spacer to taki, na którym zapominamy o czasie. Nigdzie się nie spie­szy­my […]. Co jakiś czas zatrzymujemy się na chwilę, żeby nacieszyć się otaczającą przyrodą, posłuchać ptaków, drzew czy wiatru.
     […]  Idziemy, oddychamy i cieszymy się, że jesteśmy razem.

🐾🐾

[…]  relaks nie ma nic wspólnego z wyuczonym, uwarunkowanym zachowaniem.

🐾🐾

Jesteśmy ciekawi. Ciekawość każe nam poszukiwać, próbować, dociekać, analizować, sprawdzać, obserwować — czyli eksplorować w każdą stronę. To wszystko powoduje, że nasze mózgi rozwijają się. W taki sam sposób działają mózgi zwierząt.

🐾🐾

[…]  zapewnienie psu komfortu życia. To nasz psi obowiązek.

🐾🐾

Dobra relacja polega na byciu nienachalnym obserwatorem, który nie prze­kracza granic psiej intymności. Z jednej strony trwanie w chwilach współobecności, a z drugiej intensywność rozmaitych form interakcji. Wyjściem do tego jest jednak traktowanie psa jak partnera i uważność na jego prawdziwe potrzeby.

🐾🐾

Daj psu wolność, przestrzeń i czas.
Bądź uważny.
Pokaż, jakie są zasady
kulturalnego zachowania
i sam ich nie łam.

🐾🐾

Psy powinny mieć wybór. Zimą zdarza się oczywiście, że niektóre będą leżeć na śniegu, by za chwilę zjawić się w domu, w cieple, wpakować się na materace i odpoczywać. Bo mogą. Bo chcą.

🐾🐾

Szczeniak, żeby […]  wyrósł na pewnego siebie, stabilnego psa, który będzie miał do Was zaufanie musi mieć możliwość podejmowania niezależnych wyborów.

🐾🐾

Zabawa uczy wszystkiego, co będzie psu potrzebne w życiu dorosłym. Przede wszystkim uczy kultury, przestrzegania reguł, cierpliwości, sa­mo­dziel­ności, szybkiego podejmowania decyzji, przegrywania i wygrywania, radzenia sobie w sytuacjach zagrożenia, szybszego rozwiązywania kon­flik­tów i unikania eskalacji w przypadku zachowań agonistycznych (wszel­kich zachowań społecznych związanych z walką).

🐾🐾

Psy to istoty równie złożone jak ludzie […].

🐾🐾

Doświadczenie zdobyte podczas zabawy wpływa na zdolność fizycznego i emocjonalnego radzenia sobie z nieoczekiwanymi sytuacjami i przej­ścio­wy­mi trudnościami […]. Zabawa to podstawa. […]
     Wiele osób nie rozumie, czym jest prawdziwa zabawa. […]
     Zabawa to coś, co ma sprawiać przyjemność wszystkim jej uczest­nikom. Do zabawy nie można nikogo zmuszać. Jest spon­ta­niczna. Jej uczestnicy powinni być uważni na siebie nawzajem, ale też na innych, którzy są obok.

🐾🐾

[…]  daj mu żyć, doświadczać, uczyć się,
poznawać granice swoje i innych.

🐾🐾

Ludzie i psy to istoty społeczne, które do normalnego funkcjonowania po­trze­bują kontaktu z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Ważna jest zabawa, robienie czegoś razem, wspólnota, dotyk i to, że możemy na kogoś liczyć.

🐾🐾

Psy uwielbiają wąchać świat, tak samo, jak my
uwielbiamy go oglądać.

🐾🐾

Ludzie boją się świata, reagują histerycznie na widok psa bez smyczy, bo gdzieś na drugim końcu Polski jakiś pies pogryzł człowieka. Nie za­sta­na­wia­ją się nad kontekstem zdarzeń, przyczyną, tylko widzą w psach bez­ro­zum­ne, dzikie i agresywne zwierzęta, które pozostawione bez kontroli na pewno zrobią krzywdę sobie lub komuś.

🐾🐾

[…]  psy nie są z natury agresywne wobec ludzi. Ich zachowania są reakcją na sygnały emocjonalne opiekuna i kontekst środowiskowy. Strach przed psem jest więc w dużej mierze projekcją — odbiciem ludzkich wy­o­bra­żeń o „dzikości” i „dominacji”.

🐾🐾

Czy zapomnieliśmy już o czymś takim jak zasady i wychowanie? Może sły­szeliście o konsekwencjach? Ponosimy je każdego dnia naszego życia i tak samo mogą ponosić je psy. […]  Wyobraźcie sobie, że imienia też nie trze­ba go uczyć! Po kilku dniach wspólnego życia, gdy zwracamy się do psa w odpowiedni sposób, on już wie, jak ma na imię.

🐾🐾

Współczesny człowiek kieruje się przede wszystkim pragnieniem pa­no­wa­nia nad światem, a nie próbą zrozumienia go.

🐾🐾

Posłuszeństwo eliminuje przestrzeń dialogu. […]  Władza nie gene­ru­je wię­zi — generuje dystans.

🐾🐾

Jest [pies] obecnością — kimś,
kto z nami współtworzy sytuację.

🐾🐾

[…]  każde zachowanie psa staje się […]  informacją, zaproszeniem do rozmowy, sygnałem, że coś w relacji wymaga naszej wspólnej uwagi.

🐾🐾

[…]  trzeba umieć zatrzymać się 
i na­prawdę zobaczyć psa w jego doświadczeniu.

🐾🐾

Martha Nussbaum przypomina […]. Zwierzęta są „pierwotnymi pod­mio­ta­mi sprawiedliwości” czyli ich moralny status wynika z ich zdol­no­ści do przeżywania świata — do cierpienia, do radości, do czucia.
     […]  Pies pozostaje istotą czującą, zdolną do inicjacji kontaktu, wyboru, wyrażania preferencji, negocjowania relacji […].

🐾🐾


Marlon (?) & Rumba

🐾🐾

Zaufanie nie jest miękką kategorią emocjonalną. Jest fundamentalnym wyborem dotyczącym tego, kim chcemy być wobec istoty zależnej, wra­żli­wej i czującej.

🐾🐾

Zaufanie oznacza uznanie drugiej istoty jako zdolnej do prze­ży­wa­nia i wyboru. Jak pisze Haraway, relacja człowieka i psa nie jest hie­rar­chią, lecz współzależnością — wspólnym byciem, które kształtuje obie strony.

Fundacja „Duch Leona”, Zrozumieć psa,
Dobra Wola 2025.

[…]  pomaganie powinno być mądre i w efekcie przynosić więcej dobrego niż złego.

(tamże)

sobota, lutego 07, 2026

6004. O starej miłości… (III)

Jabłoń:
(z powodu choroby nie obsługuje już guzików
czy sznurówek; radzi się Sadownika co do sposobu
zainstalowania elastycznej wersji tych ostatnich
)
Ty to jesteś jednak mądry facet.

Sadownik:
(uśmiecha się znacząco jako ofiara małżeństwa)
Popełniłem w życiu tylko jeden błąd.

Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)

(też by się śmiał)
Biały Kruk:
(duch Jego poczucia humoru nigdy
nie opuszcza mieszkańców ula
)

*

6003. O starej miłości… (II)

Jabłoń:
(kilka dni temu, chichocząc, przeczytała Sadownikowi
fragment, który kilkadziesiąt lat temu mógłby być,
jeśli chodzi o sens, typową między nimi wymianą słowną
)

*

Dziwna jesteś, Młociu.
Przepraszam.
Nie, złotko, to miał być komplement.

Amanda Lee Koe, Ministerstwo moralnej paniki,
przeł. Mikołaj Denderski, Tajfuny, Warszawa 2020.

*

Sadownik:
Wtedy wydawało mi się,
że to zaleta.

Sadownik & Jabłoń:
(w roli kombatantów relacyjnej misji
długo śmiali się z siebie i z tego, co między nimi
)

6002. Z oazy (CDXVIII)

Nabyłam tę książkę w ramach akcji wydawnictwa ArtRage, mającej na celu wsparcie fantastycznego dziewczyńskiego wydawnictwa Tajfuny, które mierzy się z kon­sek­wen­cja­mi upadku jednej z największej hurtowni książek.

To zbiór opowiadań. Jak dla mnie wszystkie o miłości, wszystkie o tożsamości. Pod­cho­dzą do gardła, tykają nie jedno tabu, po krawędzi nieznanego pro­wa­dzą i robią to pięknie. Moja miłość do beletrystyki jest bardzo skromnych roz­mia­rów, ale ta książka zdobyła całe moje serce i zaprasza, by do niej wrócić.

Żaden z poniżej wybranych wyimków nie spojleruje akcji żadnego z opowiadań. Każde z nich znalazło tu przynajmniej jednego zacnego literkowego reprezentanta.

Są rzeczy, które przebijają się przez połacie pamięci, rzeczy, które człowiek nosi w sobie, chociaż nie są niezbędne, rzeczy, które ciągną w dół, ale nie można się uwolnić od ich balastu, bo jedyny sposób wyrzucenia ich za burtę to samemu skoczyć do morza.

🖇

[…]  kobiety zaczynają niezobowiązującą rozmowę, ale, jak to bywa w do­mach opieki, nie pada w niej raczej nic istotnego, rokowania wskazują w naj­lepszym razie na stabilizację, a jedyny możliwy rozwój wypadków to powolny przechył w stronę nieuchronnej śmierci.

🖇 🖇

Sztuka to kłamstwo, które sprawia,
że uświadamiamy sobie prawdę.

🖇 🖇

Co teraz robisz?
     Myślę o tobie.
     A wcześniej?
     Też myślałem o tobie.
     A wcześniej wcześniej?
     Pranie.

🖇 🖇

Czy tak pani powiedział?
     Nie.
     To skąd taki wniosek?
     Zapytał pan o moje zdanie.

🖇

不管天长地久,只需曾经拥有
Wieczność to nie istota rzeczy; jedno, co warto
wiedzieć, to że kiedyś mieliśmy siebie.

🖇 🖇

Przebaczenie nie jest aż tak trudne, jak sami sobie wmawiamy; problemem jest raczej strach przed tym, że nie można zapomnieć.

🖇 🖇

[…]  płynny kształt pośrodku jej umysłu zmienił się z żałosnego cierpienia w radość, że jak na razie nie grożą jej śmiercią i że najprawdopodobniej to przetrwa. Niebo tamtego poranka było bardzo piękne i zdała sobie sprawę, że jest w stanie znaleźć w tym pocieszenie.

🖇

[…]  ogarnęła spojrzeniem życie, które miała przed sobą, i wydało jej się czymś niemal bezczelnym myśleć, że może się do czegokolwiek przywiązać; dlaczego teraz miałaby zacząć? […]  Nie zaskoczyło jej to, że nie została wy­brana; zaskoczyło ją to, że wciąż jeszcze potrafi czegoś pragnąć.

🖇

Przepraszam, powiedziała.
     Niepotrzebnie, odparła wiedźma, uśmiechając się bezzębnie. Cieszę się, że przyszłaś.
     Skąd wiedziałaś, że przyjdę?
     Wiedziałam to od dnia, w którym się urodziłaś, powiedziała wiedźma, ściskając jej dłoń resztką sił.

🖇 🖇

Więc nawet kiedy już dłużej nie możesz radzić sobie jakoś z tym, co masz […], pozostawiasz nietknięte to, co na powierzchni, jednocześnie drążąc tunel głęboko pod ściółką.

🖇

Może to brzmi dla ciebie niedorzecznie. Ale twoje pokolenie — to, w czym jesteście najlepsi, to stawianie siebie na pierwszym miejscu. Nie macie pro­ble­mu z decydowaniem o sobie, nawet w związku z innymi ludźmi. To tak naturalne jak oddychanie.
     Ale dla nas mieć w swoim życiu innych ludzi, tworzyć z nimi relacje, to mieć obowiązki, to służyć. Nie potrafimy ich z siebie zrzucić. Nie potrafimy być tymi, którzy odwracają się plecami. Ale kiedy to ty jesteś osobą, którą zostawiono, prawda jest taka, że zostajesz uwolniona.
     Stałam się niezależna od bycia żoną, matką, a nawet kobietą. Stałam się po prostu sobą. […]  Dalej zajmowałam się codziennymi sprawami, tak jak­by nic się nie zmieniło; i faktycznie — nic się nie zmieniło, ale ja wie­dzia­łam, że to początek czegoś nowego i że to coś wystarczy mi do końca moich dni.

🖇 🖇

Patrzy na mnie i odkłada łyżeczkę. To ważne, żeby żyć dla siebie. Żeby poznać życie.
     Dopijam herbatę, a ona patrzy na mnie wyczekująco. Kiedy milczę, nachyla się do mnie i pyta: Czego się boisz?

🖇

Przyzwyczajenie to taki marny pretekst, żeby coś ciągnąć, ale to, zdaje się, na­ro­dowa rozrywka, nie sądzisz? Pozwalamy sobie popaść w nawyk kieratu, po­zwa­lamy, żeby kierat nas wyniszczał.
     Tylko czy to nie przyczyna-skutek?
     Owszem, ale tylko jeśli patrzymy na rzeczy linearnie — wszyscy tak ro­bią — ale życie nie jest takie proste, prawda?

🖇

Jenny, życie jest trudne czy łatwe?
     Życie jest trudne. Tak zostało pomyślane.
     Dlaczego tak zostało pomyślane?
     Życie jest trudne, ponieważ żeby się rozwijać, musimy się godzić z tym, czego nie mamy.

🖇

Co to ma do rzeczy?
     To coś jak różnica między miłością a żądzą.
     Nie spiesz się z nazywaniem rzeczy, o których nie masz pojęcia.

🖇 🖇

Na okładce było napisane Sutra lotosu i otworzyłam na chybił trafił:
     „Ty, najbogatsza z osób na świecie. Mozoliłaś się i trudziłaś bez końca. Nie wiedząc, że masz już w posiadaniu wszystko, czego szukasz”.

🖇 🖇

Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby Azjata zgarniał wszystko ze stołu inaczej niż z wielką dbałością.

🖇

Ktoś cię kochał i siedział we wnętrzu twojej dłoni, a ty nie potrafiłaś prze­stać zaciskać palców. Jest tyle sposobów wykorzystania drugiej osoby, znacznie więcej niż sposobów okazywania szczodrości i miłości. […]
     Nie będziemy wnikać, jak definiowałaś zaciskanie ani ile trwało — dość powiedzieć, że ten człowiek w końcu nie wytrzymał. […]  zobaczyłaś, jak w je­go oczach gaśnie światło, światło rzucane tylko przez pochodnię, którą niósł dla ciebie.

🖇 🖇

[Szylkretka]  kiedy tylko do lokalu wchodził klient, maszerowała w jego stro­nę, jakby nowo przybyła osoba była jej coś winna. Jeżeli podchodzi się do ludzi, jasno dając im o tym do zrozumienia, nie jest wykluczone, że trud­no im to zignorować. W większości przypadków odkładali pranie i łaskotali ją pod pyszczkiem. Właściciel nigdy nie rozważał posiadania zwierzęcia, po­nieważ wyobrażał sobie, że byłby kiepskim opiekunem, ale potem zro­zu­miał, że nie każda żywa istota wiąże z nim wszystkie swoje na­dzie­je i marzenia.

🖇

Wiesz, czego trzeba, żeby dobrze śpiewać?
     Czego?
     Martwych sęków w sercu.

🖇

Dlaczego są tu same smutne piosenki?
     Wesołe szybko zaczynają działać na nerwy, więc trzeba co chwila do­da­wać nowe, a ja nie mam na to czasu. Smutne są bardziej uniwersalne.
     Nie chce pan, żeby ludzie, którzy tu przychodzą, byli szczęśliwi?
     Możliwość odczuwania smutku to też jakaś forma szczęścia.

🖇 🖇

[…]  winę najłatwiej przecież zrzucić na ofiarę.

🖇

Zmieniłeś szkołę po tamtym. Zawsze czułem się winny.
     Nie, złotko, przestałem chodzić do szkoły na dobre.
     […]
     Marl uśmiecha się do mnie tak, jakby wygrał, ale to uśmiech wspa­nia­ło­myśl­ny i życzliwy. To uśmiech zwycięzcy, ale otula mnie jak płaszcz zro­zu­mie­nia, zapraszający i pobłażliwy.

🖇

Na piachu poruszała się jak kaleka, podtrzymując ciężar górnej części ciała na ogonie i obu dłoniach. W wodzie nie dało się jej odróżnić od pełnych zwinnego wdzięku fal.

🖇 🖇

Zaciśnięte pięści Nelly przypominały kształtem i rozmiarem ogarnięte furią bijące serce. Ściskała je i zaciskała… […]
     Tyle czasu upłynęło im na unikaniu członków swoich rodzin, trudno było z nimi wytrzymać w jednym pomieszczeniu. Nigdy się nie wyjaśniło, czy ich wykształceni przez chiński system edukacji rodzice, jedni i drudzy po sie­dem­dzie­siątce, rozumieli, co łączy Arlene i Nelly.

🖇

Boisz się, że się starzejemy? Mamy dopiero pięćdziesiąt dwa lata. Chcę dożyć stu dziesięciu, z tobą. Mamy przed sobą całe życie.

🖇

Nic innego nie zbliża nas do wielkości tak, jak te śmierci — te drobne, te fał­szy­we i te prawdziwe — na które godzimy się w imię miłości.

🖇

Tak, ale nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa.

🖇

Patrzyli jedno na drugie, z przeciwległych brzegów przepaści nie do prze­sko­czenia, ze spokojem.

Amanda Lee Koe, Ministerstwo moralnej paniki,
przeł. Mikołaj Denderski,
Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2020.
(wyróżnienie własne)

6001. 38/365

od­puściłam* wiele miejsc, przestrzeni i ludzi,
a echo na to:
     — opu-ści-łampu-ści-łam

38/365

_______
  *  w związku z tym na długo opuściły mnie słowa, bym mogła ułożyć się na nowo ze swoim życiem.

wtorek, lutego 03, 2026

6000. 34/365  // Czekariat (CXXVIII)

wszystkiego najlepszego!
     do wczo­raj myślałam, że to sztampa i pój­ście na łatwiznę, a nie życzenia.
     zmieniłam zdanie, bo jeśli szczerze wy­po­wie­dzia­ne są te sło­wa, nie ma piękniejszych — po­zba­wio­ne są po­li­tyki, świa­to­po­glą­du czy uprzedzeń, jed­no­cześ­nie odnoszą się z sza­cun­kiem do losu.

34/365


fot. Sadownik, fragment.
 

[…] pain is unavoidable, but suffering is optional.

Darene Cohen, Turning Suffering Inside Out,
Shambhala Publications, Boston 2000.

[suplement 7.01.2026]
Ból stanowi jeden z kluczy, które otwierają nam nie tylko na­sze wnętrze, lecz również świat. Zbliżając się do punktów, w któ­rych człowiek okazuje, że potrafi sprostać bólowi lub go przezwyciężyć, zyskujemy dostęp do źródeł jego mocy i do ta­jem­nicy, którą kryje jego panowanie.
   — Ernst Jünger

niedziela, lutego 01, 2026

5999. Z oazy (CDXVII)

Od kilku miesięcy wiedziałam, że się ukaże. Nabyłam ją dwa tygodnie z małym ha­kiem temu. Przetupywałam do środy, czyli do dnia publikacji wersji elektronicznej, gdy z samego rana wylądowała na moim czytniku. Rzuciłam wszystkie czytane prze­ze mnie literki. Nie śpieszyłam się wcale, ale już w czwartek koło południa było po książce. Fusy wrażeń potrzebowały czasu do dziś, by opaść, by uruchomił się po­zba­wio­ny jakichkolwiek wątpliwości czujnik fragmentów, które muszę tu mieć zawsze pod ręką.

Zazdroszczę każdej osobie, która ma tę książkę jeszcze przed sobą. Zazdroszczę każ­demu człowiekowi, który o książkach Wichy dopiero co usłyszał. Czeka ich piękno i mądrość.

Ważne było nie tylko każde zdanie czy słowo — liczyła się rów­nież każda kropka, kreska, interlinia, spacja:

Dzień dobry.
Zauważyłem, że na początku źle podzieliłem akapity.
Przepraszam, wysyłam poprawioną wersję (różni się tylko en­terami).
Pozdrawiam,
MW

Nie lubił też zmiany tytułów. I z tym był duży problem. Bo w pa­pie­rowym wydaniu gazety tytuły, które autor przysyłał, spraw­dza­ły się idealnie. Ale w internecie miały mieć po 100 znaków […], musieliśmy je więc zmieniać. Co nie spotykało się ze zro­zu­mie­niem autora:

Pani Katarzyno. Widzę, że w internecie tekst zaczyna się od tytułu, którego mi wstyd.

W końcu udało się to przewalczyć — od pewnego momentu ty­tuły w internetowych wersjach felietonów były już identyczne z ty­mi z papieru.

Katarzyna Pawłowska-Salińska

Niby nic trudnego, prosta rzecz — chcesz narysować, to narysuj. Ale narysować bez piłowania, bez nadmiernego szczególarstwa jest trudniej.

No i na koniec: nie jest łatwo wymyślić dobry tytuł. Ale tytuł Proste rzeczy jest chyba bardzo właściwy. […]  Chociaż Marcin zawsze powtarzał, przy każdym, nawet najprostszym zadaniu projektowym, że nic nie jest proste.
     Istotnie, nie jest.

Tomek Frycz

Myślał o wydaniu tych felietonów. Każdy z nich jest dla mnie jak spotkanie po latach z najlepszym przyjacielem […]. Niech się je Wam dzisiaj dobrze czyta. Słyszymy się w tych samych miejscach.

  Marta Tymowska-Wicha

🖇 🖇

Szkoły z lat 30. nie demonstrowały potęgi ani bogactwa. Za to mówiły coś fajnego o mieście, w którym powstały. Mówiły: staramy się rozwiązywać problemy — i na tym polega nasza nowoczesność.

🖇

     — Książki w szkole czyta się po coś — powiedziała z naciskiem. — Na przy­kład po to, żeby nauczyć dzieci opisu lub charakterystyki postaci. Żeby pokazać ewolucję bohatera. We współczesnych książkach trudno to znaleźć.
     — Dlaczego? — spytałem.
     — Prawo serii. Wydawcy nie wystarcza jeden strzał. Chce sprzedać cały cykl, najlepiej osiem czy dziesięć książek. Bohaterowie nie mogą się zmie­niać ani dojrzewać. Jeżeli ulegają jakiejś przemianie, to rozłożonej na dzie­sięć tomów. Poza tym musi być szybka akcja, więc nie ma miejsca na opisy.
     […]
     — Może napisze pan kryminał? Kryminały się jeszcze sprzedają. — Usły­sza­łem przy okazji targów książki. — Za to wampiry — (tu głos za­mie­nił się w szept) — wampiry powoli się kończą.
     — To okropne — skłamałem.

🖇

Zwycięstwo Trumpa nie jest triumfem brzydkich i wykluczonych. To triumf ostentacji. Koniec udawania, że liczy się co­kol­wiek poza siłą i bogactwem.
[2017]

🖇

🖇

To jedna z zasad projektowania graficznego i w ogóle życia: rzeczy bez­sen­sow­ne budzą respekt. To nie może być aż tak głupie — myślimy — coś się musi za tym kryć. […]
     Patriotyczną grafikę poznajemy po kolorach. Dominują biel i czerwień z do­mieszką barw klubowych. Liternictwo musi być groźne i nieczytelne. Z ja­kichś powodów germański gotyk jest ulubionym krojem pa­triotów. Zapewne mamy do czynienia z typograficzną odmianą syn­dro­mu sztok­holm­skiego.

🖇

Słusznie czy nie, uznajemy pojawienie się maszyny parowej, samolotu lub komputera za nieuchronne.
     Z historią bywa inaczej. Przez brak gwoździa upadają królestwa. Po­śpiech i mgła zmieniają dzieje państw. Dopiero później — kiedy mleko jest już rozlane — historycy próbują przedstawić ciąg przypadków jako lo­gicz­ny i nieuchronny proces.

🖇

Wkrótce trudności pokonano. Jak powiedział bohater pewnego filmu, porażki to tylko przystanki na drodze do ostatecznej klęski.

🖇

🖇

Przed laty wybitny plakacista opowiadał, że chętnie ogląda głupawe te­le­tur­nieje. Sprawdza, co ludzie jeszcze wiedzą i pamiętają. Które sko­ja­rze­nia, od­wo­ła­nia i cytaty mogą zadziałać. W ten sposób poznawał granice tego kurczącego się skrawka — wspólnego języka — którego mógł użyć w swoich pracach.

🖇

Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Ani żałować lasów, gdy płoną wsie. Ani wsi – i tak dalej. Ciekawe, że najczęściej pouczają nas o tym piromani.
     […]  W szkołach Skandynawii poświęca się sztuce cztery razy wię­cej cza­su. W Lichtensteinie dziewięć razy więcej. […]
     255 godzin, kilka kompletów farb plakatowych, kredki Bambino, trochę krepiny. […]  Jakoś w trakcie cieniowania — zgrzyt, zgrzyt, twardy ołówek jeździ tam i z powrotem po papierze — dziecko dochodzi do wniosku, że wca­le nie lubi rysować. Że nie ma talentu. To jakby ktoś przekonał ptaka, że nie ma talentu do latania. Trudne zadanie, ale szkoła daje radę.
     […] 
     Dobrze prowadzone lekcje plastyki to szansa na odkrycie, że w sztu­ce nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi (czyli zupełnie inaczej niż w testach kom­petencyjnych). Że ludzie widzą świat na różne sposoby. Że lu­dzie — sensacja! — są różni i mimo wszystko mogą coś robić razem.
     Należałoby tutaj przytoczyć solidne i rzeczowe argumenty. Napisać, że kreatywność jest podstawą nowej gospodarki i sprężyną start-upów. Zapewnić, że chlapiąc farbą, dzieci zdobywają cenne kompetencje, które później spieniężą na rynku pracy. Że dzięki plastelinie dogonimy Lich­ten­stein. Ale przecież nie po to wstaliśmy z kolan, żeby gonić jakieś Lich­ten­steiny.

🖇

🖇

W starym podręczniku policyjnym można przeczytać: „[…]  Dowody nie za­po­minają̨. Nie mylą̨ się̨ pod wpływem emocji. Są na miejscu, nawet kiedy brak naocznych świadków”.
     W przestrzeni publicznej jest tak samo. Tutaj też otaczają nas dowody rzeczowe. Każdy budynek, wiata, płot czy billboard gotowy jest świadczyć przeciw swoim twórcom. Opowiedzieć o prawach rynku, o meandrach ustawodawstwa, o spekulacji gruntami, nierównościach społecznych. Prze[d]stawić obraz społeczeństwa i raport o stanie państwa.

🖇

Śmiecenie i zdobienie — dwie siły, które kształtują krajobraz. Śmiecimy przez zaniedbanie. Śmiecimy przez obojętność, lenistwo, skąpstwo i upo­do­ba­nie do najprostszych rozwiązań (gruz na łąkę, ściek do rzeki).
     Za to potrzeba zdobienia jest rozrzutna i skora do działania. To ona ata­ku­je każdą wolną ścianę, jeśli nie muralem, to przynajmniej kompozycją ko­lo­ro­wych rombów. […] 
     Porzucone dekoracje łączą oba nurty. Wczorajsze ozdoby zamieniają się w dzisiejsze śmieci.

🖇

Resztę tej historii mniej więcej znamy. Prywatną własność ogłoszono gwa­ran­cją wolności. Hasło „Rodzina na swoim”, poczęte na użytek kam­panii zapomnianego prawicowego polityka, zawędrowało do reklamy kre­dy­tów hi­po­tecz­nych. […]  banki liczyły zyski i straty. Ale raczej zyski.
     Po latach zostaliśmy ze zdemolowanym krajobrazem, zadłużeniem, przedostatnią w Europie liczbą izb mieszkalnych na głowę mieszkańca (dzięki ci, Panie, za Rumunię).
     […] 
     Architektura lat 90. nie miała swojego van Gogha, ale też nie o archi­tek­tu­rę tutaj chodzi. Bardziej o tablicę z napisem „Późny kapitalizm, gust kre­dy­to­biorcy”.
     Fajnie być dziełem sztuki. Mniej przyjemnie robić za eksponat w muzeum etnograficznym. Przykro odkryć, że nasze poglądy mają termin przy­dat­no­ści. Że to, co uważaliśmy za normę, wcale nie musi być normalne. Usłyszeć, że nasze opinie i aspiracje zostały zdeterminowane przez przy­na­leż­ność do grupy, klasy lub pokolenia. Że ktoś nam poukładał w gło­wach. Czujemy się tym upokorzeni.
[2016]

🖇

🖇

Ktoś powie, że proponowana lista nie jest jakoś szczególnie gorsza od po­przed­niej. Problem w tym, że nie jest lepsza. Lista lektur to tylko narzędzie. Prawdziwym celem jest czytanie. Dokładniej — wykształcenie nawyku czy­tania i rozmawiania o książkach. Właśnie do tego potrzebujemy mądrej szkoły. Mądrej, odważnej i pomysłowej. Ostatnio dziarsko maszerujemy w przeciwnym kierunku.
[2016]

🖇

Szkoła służy do oswajania niesprawiedliwości.

🖇

Zmiany są potrzebne. Ale w piekle powinno się znaleźć miejsce dla tych, którzy marnują cudzy wysiłek.
     Od ośmiu lat patrzę, jak szkoła uczy, że nie warto jej traktować po­ważnie.
     Lekcja pierwsza. Reguły są dla słabych. Silny robi, co chce, i w ten spo­sób demonstruje swoją władzę. To jak z kodeksem drogowym. Słaby czeka na zielone, a potem z modlitwą na ustach brnie przez pasy. Silny dociska gaz.
     Lekcja druga. Jeśli nie zostaniemy rozjechani, wszystko inne można negocjować.

🖇

🖇

Chwilami się zastanawiam, czy z tego koszmaru można się wykupić. […] 
     Zapewne znajdzie się jakiś wentyl, odkryjemy tylne wyjście. Wady systemu zostaną zrównoważone przez jego nieszczelność i będzie jak zawsze.
     Tylko że to jest potwornie smutne.

🖇

Złej władzy i złemu designowi możemy postawić te same zarzuty. Złe pro­jektowanie jest nieuczciwe lub głupie. Marnuje cudzy wysiłek i trwoni za­so­by na­tu­ral­ne. Nie dba o wspólne dobro. Nie dba o słabszych. Woli od­wo­ły­wać się do emocji, niż szukać sensownych rozwiązań.
     A dobre projektowanie? Państwo będą się śmiać: dobre projektowanie jest mądre i demokratyczne.
[2017]

🖇

Nawet zdawkowa krytyka powszechnych zachowań może zostać uznana za obrazę narodu. Jak to, Polacy śmiecą? Polacy hałasują?!
     Autorzy nagłówków mają świadomość zagrożenia. Dlatego artykuł o ru­chu drogowym nosi tytuł: „Polacy za kierownicą. Co z umie­jęt­no­ścia­mi?”. Doceńmy ten znak zapytania. Nie można przecież napisać „Polacy źle pro­wa­dzą”. Byłoby to krzywdzące uogólnienie. Źle jeż­dżą jednostki, naj­czę­ściej w niemieckich samochodach. Polacy są zna­ko­mi­tymi kierowcami.

🖇

Gorzej, że granica między reklamą a informacją została zatarta. Do­mnie­ma­nie prawdziwości uchylono. Fotografia stała się tylko włącz­ni­kiem emo­cji. Wykrzyknikiem. Umownym znakiem wziętym z biblioteki mo­ty­wów. Sposobem na zwrócenie uwagi i przypieczętowanie tezy.
     […]  Nie jest łatwo o autorytet w czasach wizualnego cynizmu.

🖇

Książka zamknięta występuje jako podest, stopień, drabinka. Schodki uło­żone z tomów. Góra, pochylnia, ścianka — po której można się wspiąć, wdra­pać, dostać wyżej, sforsować mur. Książka pozwala osiągnąć więcej. Jest przedstawiana jako narzędzie samorozwoju.
     Każdy, komu skończyło się miejsce na półkach, wie, jak chwiejne bywają stosy. Włażenie na taką konstrukcję obarczone jest sporym ryzykiem.
     Drugi motyw ikonograficzny wydaje się ciekawszy. Otwarta książka za­mienia się w uchylone drzwi. Spomiędzy stron bije smuga światła. Otwar­ty umysł. Otwór w murze. Brama do rajskiego ogrodu myśli. A w środku znów: książki motyle, książki kwiaty, dzieci kwiaty (i rosnące wskaźniki czytelnictwa).
     […] 
     Żaden Instagram tego nie zmieni. Prawdziwe książki to kurz, kło­pot i niewygoda.


Giuseppe Arcimboldo,
Bibliotekarz, 1562.

🖇

Forma książki paginowanej jest arcydziełem designu. Przedmiotem doskonałym, jak łyżka lub koło.

🖇

[…]  kreatywność jest rzeczą fajną. Prowadzi do oryginalnych dzieł, po­my­sło­wych rozwiązań. Jednak czasami trzeba po prostu iść do skle­pu po ko­lanko.

🖇

„Jako dzieci z natury jesteśmy artystami. Później wybijają z nas tę skłon­ność w szkole i trzeba płacić tysiące funtów, żeby ją odzyskać w uczelni arty­stycz­nej. Trzymaj się naturalnych upodobań, a zaoszczędzisz czas i pie­nią­dze” – takie motto można przeczytać w galerii Tate.
     Dobrze powiedziane, ale to nieprawda. Nie wszystkie dzieci są arty­sta­mi. Szczerze mówiąc, większość uwielbia kicz, tandetę i przemoc (schle­bia­nie dziecięcym gustom wykoleiło przemysł zabawkarski). Dzieci mają tylko jedną przewagę nad dorosłymi: bywają zainteresowane. Gotowe podjąć wysiłek, poznać, spróbować, nauczyć się czegoś nowego.

🖇

Nie wiem, jak produkcja, ale marketing produktów mącznych okazał się ostoją tradycji i twierdzą tożsamości. Szczególnie widać to w nazewnictwie.
     […]  Jest chleb biesiadny i weselny, słowiański, staropolski, wiejski, chłop­ski, chleb gospodarza. Jest szlachecki z ziarnami, jest dworski, ry­cer­ski, sarmacki, kresowy. Jest chleb hetman, zaścianek na zakwasie oraz magnat krojony (Jakub Szela poleca). Można znaleźć orki­szo­we­go do­bro­dzie­ja, pszenno-żytniego mnicha, chleb plebański, jak również kilka odmian militarnych: oficerski, koszarowy i poligonowy.
     Nazwy są swojskie jak narodowe czytanie listy lektur.

🖇

[…]  luksus to sen. Chwila drzemki raz na kilka pokoleń.

🖇

[…]  uchodźca ze smartfonem. Ten widok utwierdza w niechęci. Budzi po­dej­rze­nia. Uchodźca ze smartfonem, państwo widzieli? Ze smartfonem! Od razu widać, że facetowi dobrze się powodzi. Wyruszył w drogę wy­łącz­nie po to, żeby zabierać nam pracę, korzystać z socjalu i zamieniać ko­ścio­ły w toalety.
     A może wrogość podszyta jest niepokojem? Może człowiek z telefonem wygląda zbyt zwyczajnie? Może w skrytości ducha chcemy wierzyć, że pew­ne rzeczy nie przydarzają się właścicielom smartfonów?
     Dotykają nas choroby i nieszczęścia, ale to nie my przeprawiamy się w ma­łych łodziach przez morze. Nie tłoczymy się w obozach dla uchodźców. Nie szturmujemy granicznych płotów. Rekwizyty codzienności wrzucone w taki sztafaż wyglądają nieprzyjemnie. Sugerują, że i nas może spotkać to samo.

🖇

Ojciec nauczył mnie zasad perspektywy zbieżnej. […]
     Mówił, że przy rysowaniu nie należy ścierać, tylko poprawiać. Można skreślić i zacząć od początku, byle nie używać gumki. Tej lekcji nie da się przekazać następnym pokoleniom, ponieważ na wzmiankę o używaniu gumki współczesne dzieci duszą się ze śmiechu.
     Uczył, że trzeba stawiać pewne kreski (żeby nie wyglądały jak sianko). Że nie należy stawiać zbyt mocnych kresek, bo wyglądają jak drut.
     […]
     Twierdził też, że ludziom należy ufać („bo cała stra­te­gia tych skur­wy­sy­nów polega na tym, żeby ludzie sobie nie ufali”).
     I że brzydkich słów lepiej nie nadużywać.
     […]
     Poza tym był zdania, że zmywanie może zaczekać, jeżeli talerze usta­wi się w pryzmę. Że sprzątanie to nuda, ale rzeczy powinny leżeć rów­no. Że sy­met­ria jest ważniejsza niż czystość.
     Nie nauczył mnie wielu rzeczy, które sam potrafił. Nie nauczył prowadzić samochodu, gwizdać na palcach, pływać motylkiem. Może w ten sposób usza­no­wał moją odrębność. A może uznał, że nie warto tracić czasu na przed­się­wzię­cia, które nie dają szansy powodzenia.

🖇

Stawił się na ósmą.
     — Pan jest architektem — wychowawczyni zamachała dziennikiem — a my potrzebujemy rady w sprawie zakończenia roku. Bo, wie pan, nor­mal­nie dawaliśmy stojak na flagi po lewej, poczet sztandarowy po prawej, a w środku godło.
     — Stojak po lewej? — powtórzył ojciec.
     — A poczet z prawej — westchnęła nauczycielka. — Ale w tym roku chcie­li­śmy jakoś ciekawiej. […]
     Ojciec wysłuchał, obszedł salę. Potem wyjął miarkę i zmierzył drabinki.
     — Myślę — powiedział w końcu — że flagi powinny być po lewej, a poczet po prawej.
     — A godło?
     — Godło na środku.
     W ten sposób otrzymałem lekcję, z której do dziś korzystam: projektant powinien przede wszystkim słuchać. Większość odpowiedzi zawiera się w pytaniu.
     Nauczycielka też była zachwycona.

Marcin Wicha, Proste rzeczy,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2026.
(wyróżnienie własne)

Kiedy w dzieciństwie wyobrażałem sobie przyszłość, zamieszkiwały ją kanciaste roboty obdarzone me­ta­licz­nym głosem. Światem miała rządzić logika i zim­na kal­kulacja.
     Tymczasem rozwój technologii ściągnął nam na gło­wy lawinę emocji. Może to kwestia ilości informacji, któ­re musimy przetworzyć? Nerwy są szybsze od ro­zu­mu. Może już tylko emocje potrafią wytrzymać tempo narzucane nam przez świat.

🖇

Wykrzyknik – skromny przodek emoji – przez lata miał kiepską opinię. Był piętnowany jako oznaka złego stylu. […] 
     Anglosaska powściągliwość sprawiła, że oryginalna klawiatura QWERTY w ogóle nie miała klawisza „!”.
     Historyk interpunkcji Keith Houston pisze, że jeszcze w latach 70. zeszłego wieku amerykańskie maszyny oby­wa­ły się bez tego znaku. Jeśli ktoś koniecznie chciał ude­rzyć pięścią w stół, musiał najpierw wbić kropkę, cof­nąć i w tym samym miejscu trzasnąć apostrof. Albo kupić ma­szy­nę Olivetti. Włoski sprzęt był bardziej emo­cjo­nalny.

🖇

Brak nadziei jest kwestią projektową, bo w swoich naj­lepszych momentach design chce poprawiać świat. Po­pra­wiać po trochu, po kawałku. Zaczynając od dro­bia­zgów. Bez nadęcia. Bez uproszczeń, wielkich haseł, szukania wroga, niszczenia wszystkiego i budowania od zera.
     Design to szacunek dla naszego czasu, wysiłku i bez­pie­czeństwa. Wiem, że często bywa inaczej. Ale i tak uważam, że design to rozsądek. Rozum za­przęg­nię­ty do codziennych zajęć. Strasznie brakuje de­signu w na­szym życiu.

🖇

Troska o szczegół zawsze robi na mnie wrażenie. Czasem myślę, że w architekturze właśnie to jest najlepsze: dro­bia­zgi, bez których można się obyć. Ceglane układanki odpowiadały na jakąś pierwotną potrzebę, chyba tę sa­mą, która sprawia, że garncarz ozdabia miskę, a ko­czo­wnik — jurtę. Skąd to się w człowieku bierze?

🖇

[…]  przyszłość zawsze się różni
od naszych wyobrażeń.

🖇

(tamże)