To była dla mnie jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w zeszłym roku. Przegapiłam ją za młodu, bo ani nie byłam harcerką, ani przy ogniskach nie siedziałam, ani na zajęcia z języka polskiego moja dusza nie kwapiła się chodzić, choć ciało musiało tam nie tylko bywać.
To była również pierwsza z najlepszych książek, jakie przeczytam w tym roku. Czytałam nieśpiesznie, kawałeczkami, które potem długo przeżuwałam. Mając z tyłu głowy fragmenty biografii Stachury, co kilka stron niezmiennie dochodziłam do wciąż tego samego wniosku. Napisał tę książkę, ale chyba jej nie czytał, a z pewnością nie przeczytał ze zrozumieniem i czuciem.
Wydana po raz pierwszy w 1979 roku książka nie zestarzała się ani troszkę. Pierwsze trzy wybrane fragmenty pasują jak ulał do świata, w którym przyszło nam żyć w latach dwudziestych XXI wieku. Nie zmądrzeliśmy specjalnie przez ostatnie dekady. Raczej zrobiliśmy wiele kroków wstecz.
„Opanujemy przyrodę! Skolonizujemy kosmos! Wszystko nam będzie służyć!” O, nieszczęśliwi szaleńcy, a kiedyż wreszcie spokojnie, szczęśliwie żyć zaczniecie? Wszystkie nieszczęścia, wszystkie wojny — przez was samych. Bezimienne nie macza w tym gigantycznym bagnie krwi ani czubka swojego małego palca.
🖇
Ziemia i niebo wszystkich ludzi wyżywią, i wszystkie stworzenia. Ale nie wyżywią samochodów, motocyklów, telewizorów, tranzystorów, adapterów, magnetofonów, wzmacniaczy, wyciskaczek, wyżymaczek, mikserów, koktajlerów, horendajlerów, setek tysięcy niepotrzebnych, najdziwaczniejszych przedmiotów, bibelotów, gadżetów, które nam przecież szczęścia nie przynoszą, a których jedyną prawdziwą funkcją jest to, że wzajem zagłuszamy się i zaduszamy. Ziemia i niebo nie wyżywią przede wszystkim armat: ziemia i niebo nie są armatnim mięsem dla całej przerażającej sztuki militarnej, sztuki grzebalnej. I to, że tak jest, oczywiście też należy do nieskalanego porządku życia. Jeżeli nie zatrzymacie się, pozabijacie się, pomordujecie się, jak już tyle razy, ale życie w tym udziału nie weźmie i nigdy nie brało.
🖇
Historia ludzkiej wiary cuchnie od milionów trupów pomordowanych w imię wiary, takiej, innej, czy jeszcze innej, nie ma znaczenia jakiej, bo wszystkie jednakie. Każda wiara poi się krwią, ocieka krwią, opływa krwią, ale niestety nie tonie w tej krwi, lecz rozkosznie pławi się, bo krew jest jej krwawym żywiołem. […] Bo jest wiara w to, co oznacza się słowami: pokój, szczęście, wolność, mądrość, które to słowa w ustach każdego wierzącego nie oznaczają nic więcej jak hałas i chaos, lęk i agresję, chciwość i przemoc, czego efektem jest obłudna lub jak najbardziej szczera lichwa tonami „ważkich” i imponderabilnych dewocjonaliów zamieniających się — kiedy co pewien czas biją na trwożny alarm dzwony masowego przekazu — w dzidy, łuki, miecze, karabiny, granaty, armaty, bomby, hekabomby i hekatomby.
🖇 🖇
Nie ma dziesięciu, nie ma dziewięciu, nie ma ośmiu, nie ma siedmiu takich książek, jak ta, we wszystkich bibliotekach, gdzie popychają się, potrącają wszystkie książki tej starożytnej i nowożytnej cywilizacji.
🖇
Oczywiście człowiek jest zawsze przede wszystkim sam swoim naczelnym oprawcą, ale można nieśmiało powiedzieć, że drudzy ludzie dzielnie mu w tym sekundują.
🖇
[…] macie wszystko to, co chcecie mieć, i macie też wszystko to, czego nie chcecie mieć, bo lękacie się tego, unikając tego, zabezpieczając się przed tym, walcząc o to, żeby tego nie mieć — macie to w sobie, i nawet, „zwyciężając” — też macie to w sobie, tak jak na każdym pomniku obok „zwycięzcy” figuruje „pokonany”.
🖇
Możesz robić tylko to, co chcesz zrobić lub to, czego nie chcesz zrobić i czego zatem nie robisz, a zatem robisz to, co chcesz. Nie możesz zrobić nic innego.
🖇
Świat nie powstał raz, raz na zawsze. […] Świat powstaje codziennie, codziennie na nowo, codziennie całkowicie wręcz na nowo.
🖇
Bardzo wiele rzeczy ludzie mówią nie słysząc tego, co mówią. Kiedy ktoś oświadcza: „Musiałem to zrobić, nie miałem wyboru”, to po prostu nie słyszy tego, co mówi. Gdyby słyszał, co mówi, powiedziałby: „Musiałem to zrobić, miałem wybór”. Bo kiedy ktoś coś musi, to na pewno ma wybór. I dlatego właśnie musi. Musi właśnie dokonać wyboru. Musieć to wybierać (poza tym nic się nie musi). Wybór jest przymusem. A wolność i przymus, czyż mogą mieć ze sobą cokolwiek wspólnego?
Wybór zawsze jest przymusem. Wybór zawsze jest rozdarciem. Kiedy masz choćby dwie rzeczy do wyboru (nie mówiąc o większej liczbie elementów) i masz wybrać jedną z nich, czyż nie jest to rozdarcie? Kiedy masz dwie rzeczy do wyboru, już ta sama sytuacja przed dokonaniem wyboru jest rozdarciem. […] Gdyby była jedna rzecz, nie byłoby tej sytuacji, nie byłoby problemu.
🖇
Myśli, więc nie jest. Myśli, więc nie rozumie. Nie rozumie, czym jest być i czym jest dziać się.
🖇
Nieskończoność tego piekła tkwi w tym, że ponieważ ten człowiek nie widzi, że nie widzi, to jemu wydaje się, że on widzi! On myśli, że widzi, on wierzy, że widzi, on jest dogłębnie przekonany o tym, że widzi, on nie ma w tym względzie najmniejszej wątpliwości. On w ogóle nie zwraca na to uwagi.
🖇
Ale nie widzi się jasno, kiedy jest lęk. Kiedy jest lęk, nie ma jasnego swobodnego patrzenia, a kiedy nie ma jasnego swobodnego patrzenia, jest lęk i szaleją wymysły, i hulają demony.
🖇
Koło nie otwiera się ani się nie zamyka, lecz wtacza się od razu zamknięte. Pomiędzy przyczyną a skutkiem tkwi czas, to znaczy fabuła, historia, pamięć, telegraf bez drutu, za pomocą którego przyczyna i skutek wzajem kontaktują się, żeby pocieszać się, żeby oznajmiać sobie, że wszystko gra, niekiedy trochę nie gra, ale to przejściowe, w każdym razie postęp jest, postęp postępuje.
🖇
— Czy kto szuka, znajdzie?
— Kto szuka, żeby znaleźć, znajdzie to, czego szuka. Kto szuka, żeby znaleźć, wie, czego szuka. Kto wie, czego szuka, wcale nie szuka. Kto szuka, żeby znaleźć, już znalazł. Co znalazł? Znalazł to, o czym już wiedział, co już znał, co już w myślach miał. Co znalazł? Nic nie znalazł.
Kto szuka, żeby znaleźć, nie znajdzie. Bo tego, co jest nieznane, co nowe, co całkowicie wręcz inne — nie da się szukać. […] Może znaleźć to tylko ten, kto nie szuka, lecz sam jest szukaniem, stanem szukania, pasją szukania, rozdzierającą tęsknotą szukającą. Szukającą nie wiadomo czego. Wiatru w polu.
🖇
— Niekiedy czuję w sobie jakiś jakby błysk jasności. Jakbym coś wiedział, ale nie wiem co; jakbym coś rozumiał, ale nie wiem co. To nie daje się w żaden sposób zatrzymać ani nie można tego w żaden sposób wywołać czy przywołać. Co to może być?
— To jest, rzecz jasna, błysk. […]
To się nie daje w żaden sposób zatrzymać ani nie można tego w żaden sposób wywołać, bo to jest od ciebie niezależne. […] To świetlna drobinka, świetlny nieskończenie mały „punkt”. Nie ma nic mniejszego. I to jest największe, bezgraniczne, bez wymiaru. Nie ma nic większego. […] Cokolwiek o tym powie się, nie jest tym. Bo to jest poza słowami.
🖇
Bo w życiu nie ma dwu jednakowych źdźbeł trawy, dwu jednakowych liści, dwu jednakowych płatków śniegu, dwu jednakowych obłoków, dwu jednakowych „bliźniaków” i tak dalej, tymczasem wszystkie Ja są identyczne, choć każdemu Ja wydaje się, że jest różne od Ja drugiego.
🖇
Jesteś naszpikowany sprzecznościami. Twoja istota to wręcz istota sprzeczności. Na pewno chcesz być tym, kim na pewno jesteś, ale oto jednocześnie bywasz niekiedy dla siebie nie do zniesienia.
🖇
— Czym jest ruch?
— Ruch jest materią.
— Ruch też jest materią? Jak kolor, dźwięk, woń i smak?
— I dotyk.
— W jaki sposób ruch może być materią? Jaka to materia? Jaki rodzaj?
— Ruch jest materią pomiędzy przeciwieństwami. Przeciwieństwa są jednym.
🖇
Posłuchaj. Potrzeba nie może być nigdy do końca zaspokojona, bo „zaspokojona” potrzeba wywleka z siebie kolejne potrzeby niezaspokojone. To jest reakcja łańcuchowa. To jest łańcuch. Coraz dłuższy i coraz pokrętniejszy, i który nie może nigdy się od-łańcuszyć.
🖇
To nie są paradoksy. To są kwiaty
nieznanej ci rzeczywistości.
🖇
Zawsze, kiedy tylko czułem, jak zbliża się, jak nadchodzi, jak nadciąga ta straszliwa czarna pusta chmura, ta straszliwa czarna dziura — natychmiast, w te pędy brałem się za jakąś robotę, za pranie, za cerowanie skarpetek, za mycie naczyń, za sprzątanie, za porządki, za cokolwiek, za byle co, za byle wszystko albo wychodziłem z domu i zachodziłem do znajomych, albo szedłem do kina, albo jechałem gdzieś, w kraj, w świat, albo tysiące różnych rzeczy. […] Ale może chodzi o to, żeby nie uciekać. Zawsze uciekałem i w efekcie nigdzie nie uciekłem. Więc może raz nie uciekać, wytrwać z tą straszliwą czarną dziurą, z nią, przy niej, tuż obok, bardzo blisko, tuż-tuż. Bo przecież tylko tak mogę zobaczyć, czym ona jest.
🖇
Ale Ja to konflikt, to nieszczęście, to chaos, to wojna i Ja zdaje sobie niekiedy z tego sprawę i dlatego wymyśla przeciwieństwa w postaci przymiotników: idealny, doskonały, boski.
🖇
— Ja sam zastawiam na siebie pułapki? Po co? Przecież to byłoby kompletnym bezsensem.
— Bo też Ja jest kompletnym bezsensem; Ja jest chaosem, ale można by powiedzieć, że jest arcygenialnym chaosem. Zastawia na siebie pułapki, wpada w nie, ale to wszystko istocie jego, esencji jego nie zagraża.
🖇
Błędne koło nie widzi, że jest błędnym kołem, bo nie może tego od środka zobaczyć. Zauważa natomiast niekiedy, że coś nie gra w jego maszynerii, słyszy jakiś odgłos, ocenia to jako zgrzyt i to je drażni, więc usiłuje usterkę usunąć, próbuje błąd naprawić. Naprawia, ale po pewnym czasie zgrzytanie znów powraca. Dlaczego? Bo naprawdę nie naprawił błędu. Dlaczego? Bo nie zna siebie, nie widzi siebie w całości, w pełni; nie widzi, że to, co usterkę usuwa, samo jest zepsute; że to, co błąd naprawia, samo jest błędem. Więc czym to wszystko jest? To wszystko oczywiście było-jest-będzie cały czas błędnym kołowaniem wewnątrz błędnego koła.
🖇
— […] Tyle to i ja wiem.
— Otóż posłuchaj. Tyle to ty nie wiesz. Chodzi o to, że właśnie nie wiesz. Nigdy naprawdę do samej głębi i w całej pełni, a raczej w całej próżni sobie tego nie uświadomiłeś. Nigdy nie poszedłeś tą drogą do samego końca.
🖇
— Mówię, że nie chcę, a nie, że chcę.
— Chcieć, a nie chcieć to jest to samo. Nie chcieć, znaczy chcieć nie chcieć. Chcieć czy nie chcieć, znaczy zawsze chcieć. Ty zawsze chcesz. Zawsze.
🖇
— Co pozostaje?
— Pozostaje wszystko. Całe bezgraniczne szczęście. Pozostaje żyć. Po prostu i cudownie: żyć. Nie: chcieć żyć, lecz: żyć. […] Życie w lęku nie jest życiem. Prawdziwe życie i lęk nie chodzą pod rękę jedną drogą pod tym samym niebem, gwiżdżąc tę samą piosenkę. Żyć to po prostu żyć, ani chcąc, ani nie chcąc.
🖇
Wszystkie wiersze o miłości nigdy nie zamienią się w miłość. Wszystkie zasoby broni, wszystkie arsenały nigdy nie zamienią się w pokój planety.
🖇
Nie zdążyło ci być niewygodnie. Wcale tego naprawdę nie przeżyłeś, nie chodziłeś z tą niewygodą, nie przechodziłeś jej, nie przeszedłeś jej, nie przecierpiałeś. A tylko to może rozwiązać cały problem. Bo cierpienie ma głęboki sens. Cierpienie jest po to, żeby je przecierpieć i tym samym je przekroczyć.
🖇
[…] jest jedna prawdziwa podróż i absolutna: w głąb siebie. Głową w dół do krateru, na samo dno wulkanu.
🖇
[…] w życiu, w prawdzie, w rzeczywistości —
są same rzeczy niemożliwe, czyli same cuda, czyli same fakty. […] zapach życia, skromniutki nieznaczny zapach malutkiej stokrotki roznosi się po całym kosmosie. Gdybyś widział, żyłbyś. Gdybyś żył, widziałbyś, czym jest to wszystko, skąd się wzięło, z jakiego niewysłowionego i niewiędnącego źródła; […]. Rozumiałbyś. I żyłbyś.
🖇
Tego, co proste, nie zgaduje się. Proste się słyszy, proste się widzi, proste się dotyka. Więc nie zgaduj. Słyszysz lub nie słyszysz.
🖇
Jest oczywiste to, co nie potrzebuje być pamiętane i czego się nie zapomina, bo z pamięcią to nie ma nic wspólnego. Oczywistość jest nigdy nie więdnącym kwiatem, pamięć zaś jest worem pełnym ran i blizn nigdy do końca nie zagojonych. Jest oczywiste to, czego nie można nauczyć się. Oczywiste się odkrywa, oczywiste się przeżywa. Oczywiste są wszystkie cuda, czyli wszystkie fakty: niebo, ziemia, woda, wszystkie żywioły, minerały, rośliny, zwierzęta, ptaki, ludzie jako fizyczność, jako materia, i jest oczywiste, że ktoś, kto nie widzi, skąd się to bierze, z jakiego źródła – nie może rozumieć, skąd się to bierze, z jakiego źródła […].
Odkryciu oczywistości zawsze towarzyszy ogromna radość. Ogromna. Ta radość nie pochodzi z mikroświatka słów, dlatego jest ogromna. Odkryciu oczywistości zawsze towarzyszy cudowna lekkość.
🖇
Któż w to wszystko uwierzy? Ale czy w ogóle da się w to uwierzyć? Nie da się. I niepotrzebne tu amen. Bo nie chodzi tu ani gdzie indziej o uwierzenie, ani o odwrotność, która jest tym samym. Chodzi o odkrywanie w sobie oczywistości, a każda oczywistość jest rewelacyjna w swojej nieporównywalnej prostocie, olśniewająca i tak strzeliście radosna […].
🖇
[…] nie przestaniesz się nigdy cudownie dziwić i cudownie zachwycać, że to wszystko jest możliwe. I to wszystko – bez jednego słowa.
🖇
Wielkie mnóstwo rzeczy, o których na pierwszy rzut oka, powiedziałoby się, że nie mają żadnego znaczenia, mają właśnie to znaczenie, że służą do tego, żeby zauważyć, że nie mają żadnego znaczenia. […] Wszystko jest ważne. Wszystko służy uwadze rodzącej żywego człowieka.
🖇
Zauważ to, co jest do zauważenia, i to wszystko. Nie ma nic ponadto do zrobienia. A jeżeli niezdrowo roztkliwiłeś się, uświadom to sobie, bez potępiania siebie i bez usprawiedliwiania siebie. Uświadomiwszy to sobie, natychmiast przestaniesz niezdrowo roztkliwiać się i wrócisz do stanu, w którym przejawy świata będą mogły do ciebie docierać.
🖇
[…] zapytuje cię: jak długo jeszcze zamierzasz człapać w miejscu lub kręcić się w kółko, lub polegiwać na kępach na ostatnich krańcach znanego ci już wystarczająco bagna […]?
🖇
Kiedy się raz przejrzało, już się nigdy nie wraca do ślepoty. Kiedy się raz usłyszało, już się nigdy nie wraca do głuchoty. Kiedy się raz zrozumiało, już się nigdy nie przestaje rozumieć. […] Bo życie nie prowadzi do śmierci. Nigdy. Śmierć prowadzi do życia. Nie ma odwrotnie. Taki jest nieśmiertelnie żywy porządek życia.
🖇
Więc wystarczy tylko słuchać i chodzić z tym, co usłyszało się, jak z chusteczką w kieszeni lub ze szczoteczką i pastą do zębów w podręcznym bagażu. Cóż wam szkodzi posłuchać? Przecież waszego okrutnego trwania w ustawicznym lęku o wszystko, waszego mniej lub bardziej luksusowego piekła nikt wam, poza wami samymi, nigdy nie odbierze.
🖇
Bo najłatwiej jest przegapić to, o czym
nie ma się zielonego pojęcia: życie.
Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)

Mówić komuś „tak”, to mówić sobie „tak”; mówić komuś „nie”, to jeszcze raz mówić sobie „tak”. Tak to jest.
🖇
Albo to jest dla ciebie jasne, albo nie jest; albo to rozumiesz, albo nie. Innych, kompromisowych rozstrzygnięć nie ma. Jeżeli rozumiesz – rozumiesz; jeżeli nie rozumiesz – nie możesz nawet powiedzieć, że nie rozumiesz. […]
— Więc co mam powiedzieć?
— A czy trzeba zawsze coś powiedzieć? Czy trzeba zawsze hałasować?
🖇
— Ale czym jest naprawdę?
— Naprawdę jest tym-co-jest.
— Czym jest to-co-jest?
— Tym, czym jest.
🖇
— Kim jest mędrzec?
— Mędrzec jest głupcem.
— Jak? Nie dosłyszałem.
— Mędrzec jest głupcem. Można śmiało i bezbłędnie tak powiedzieć.
— Jakżeż to?
— Głupiec widzi, że jest głupcem – i oto rodzi się mędrzec.
— To wszystko?
— To wszystko. Ale tobie wszystko nie wystarcza. Dlaczego? Bo tobie wszystko nie mówi nic.
🖇
Pochylić się nad sobą, pochylić się w sobie i uważnie wsłuchać się w siebie, uciszyć rozum umysłu z hałasu myśli, ostudzić serce umysłu z fałszywego zapału uczuć, wydobyć się, wypaść z zakrzepłej, zatęchłej, zapadłej, przepadłej koleiny schematu i biegiem na przestrzał przez bezpańskie pola, przez bezdroża, wertepy, manowce; dać się objąć, dać się ogarnąć przez życiodajną atmosferę obserwacji — to jest trudne. Tylko to jest trudne. Wszystko inne jest proste. Nie do wiary proste. Nie do wyobrażenia proste. Nie do wyśnienia proste.
🖇
— Moje-niemoje ciało idące drogą i kamień przydrożny, to jest to samo?
— Najzupełniej.
🖇
I nie ma żalu, bo nie ma draśnięcia, nie ma rysy, nie ma rany, którą zostawia po sobie ku pamięci chwila niecałkowicie przeżyta. I nie ma lęku.
🖇
Słowa zawsze padają, pytania zaś się stawia, a odpowiedzi się pojawiają same, ponieważ odpowiedzi są we właściwych i właściwie postawionych pytaniach […].
🖇
Się wie, że się spotkamy. U „końca” twojego czasu. Wszyscy się spotkamy u „końca” wszystkich czasów. Na bezgranicznej, niepowtarzalnej i nieprzemijalnej, nieśmiertelnie żywej łące życia.
Dokładnie tu, dokładnie teraz.
(tamże)