niedziela, listopada 01, 2026

6271. 305/365  // W warzywniaku (XXII)

tak, ćwiczenia — jedno po drugim — któregoś dnia nie będą już nud­nym, znienawidzonym obowiązkiem, lecz przej­dą płyn­nie i bez ostrze­że­nia do kategorii „nie­do­ści­gnio­ne ma­rzenia”.
     potrzebuję codziennej dyscypliny, nawet je­śli chwi­la­mi czu­ję się jej ofiarą. oburzona na to stwierdzenie dyscyplina* na­tych­miast zare­agowała, by udo­wod­nić, że nie jest oprawcą:
     — nie musisz, nie rób!**

305/365

___________
    *    nie jest po to, by zniewolić, uprzed­mio­to­wić życie, lecz by pomóc mu rozwijać się, by mogło jak najdłużej i jak naj­peł­niej korzystać*** z tego, co oferują mu oko­licz­no­ści.
   **   robię, a możliwość zrobienia sa­mo­dziel­nie tych ćwi­czeń traktuję już tak jak po­win­nam, czyli jako przywilej.
  ***  nadzieja na­tych­miast nabrzmiewa nowymi pąkami. że listopad? nic sobie z tego nie robi, szykuje się do kwitnięcia.

🍆

[suplement 2.11.2026]
Najbardziej mnie fascynuje prędkość, z jaką się zmieniamy, plastyczność naszej rze­czy­wi­sto­ści. Coś, co było nie­wy­obra­żal­ne, stało się normalne.

Virginie Despentes, Drogi dupku, przeł. Beata Geppert,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2026.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz