Gdyby nie Życie na kółkach pewnie nie przypomniałabym sobie, że utknęłam, peregrynując po tej książce. Utknęłam nie z powodu nieczytania, lecz technikaliów, by mieć tutaj znaczące dla mnie fragmenty, bo szansa na to, że wrócę do tej lektury, czytając ją po raz drugi, jest żadna — książka ma być książką, a nie rekwizytem rehabilitacyjnym. Z tego powodu, w zależności od rozmiaru wyboru cytatów, które muszę mieć pod ręką, co jeden lub co dwa rozdziały przestaję czytać i nie ruszam dalej, dopóki nie odcedzę literek. Utknęłam w sierpniu na odcedzaniu.
Skutek takiego modus operandi jest taki: nie odcedzę, nie pójdę dalej. Nie chcę, by mnie zasypał wybór wszystkich must-have. Ale, alé! To zbyt ważna lektura, by ją porzucić, więc odcedzam.
Gapienie się — jeden rzeczownik, wiele osobistych doświadczeń już od przedszkola, a gdy czytam każdy z kolejnych rozdziałów bardzo szybko okazuje się, że wszystko, co wiem na temat tego zjawiska, to wyłącznie wierzchołek góry lodowej. Jest w gapieniu się siła, ale też jest coś ważnego i znaczącego (szczególna moc) w byciu obiektem gapienia się. Hawk!
Dla tych, którzy ją potępiają, ciekawość powodowana impulsem do gapienia się na to, co niewytłumaczalne, jest formą sięgania po zakazaną wiedzę i aroganckim aktem transgresji.
👁
Jednocześnie jej [ciekawości] intensywne skupienie może sprawić, że to, co codzienne i zwyczajne, stanie sie egzotyczne i wyjatkowe.
👁
To, co dla jednej osoby jest niezwykłym widokiem, dla innej pozostaje codziennym krajobrazem. Gapić się, to wkroczyć w czyjąś przestrzeń.
👁
Gapienie sytuuje nas naprzeciw siebie.
👁
Seneka słusznie ostrzega, że ciekawość jest przypadłością, która sprawia, że nasze oczy i umysł wymykają się spod naszej kontroli.
👁
Gentlemani nie gapia się. […] Oczy muszą jednocześnie afirmować i potwierdzać; muszą zauważać, ale nie kwestionować. Każde zachowanie wzrokowe jest jednocześnie subtelnym działaniem, które potwierdza posiadaną pozycję społeczną i w uprzejmy sposób nadaje status drugiej osobie.
👁
Przed gapieniem się chroni nas nawet prawo. […] Ustanowiony w 1881 roku Kodeks Miasta Chicago, który obowiązywał przez kolejne niemal sto lat, dobrze oddaje charakter tych praw: „Każda osoba, która jest chora, okaleczona, lub w jakikolwiek sposób zdeformowana tak, że wydaje się szpetna lub odrażającą, lub też jawi się jako osoba, która nie powinna poruszać się po ulicach, szosach i innych arteriach komunikacyjnych lub w miejscach publicznych w tym mieście, nie będzie wystawiała się na widok publiczny pod groźbą kary w wysokosci 1$ (obecnie to równowartość ok. 20$) za każdorazowe wykroczenie”. […] Sposób sformułowania omawianego rozporządzenia implikuje również to, że ludzie, którzy w dużym stopniu zwracają na siebie uwagę innych i którzy publicznie pokazują objawy choroby, słabości lub pozostałości innych losowych zdarzeń mających wpływ na ich ciała, zniewalają nasze oczy i uwagę. Gdyby nie obawa, iż czyjeś spojrzenie mogłoby zwrócić się ku takim właśnie widokom, nie byłoby potrzeby wprowadzania omawianych praw.
👁
Osoby, które przyciągają wzrok innych, mogą również zachęcać do empatii jako alternatywy dla litości - jakże częstej reakcji na niepełnosprawność, która dyskredytuje osoby ją posiadające. Litość to emocjonalny ślepy zaułek, który w ostatecznym rozrachunku dystansuje gapia i alienuje osobę, w którą gap się wpatruje. Litość, uniemożliwiając wzajemność, staje się wysublimowaną odrazą, która objawia się dystyngowaną protekcjonalnością. Empatia natomiast opiera się na wzajemnym rozpoznaniu w drugim człowieku tego, co świadczy o naszym człowieczeństwie.
👁
[…] niepełnosprawność feminizuje mężczyzn, sprawiając, że stają się równi kobietom i osobom o odmiennym kolorze skóry.
Rosemarie Garland-Thomson, Gapienie się, czyli o tym
jak patrzymy i jak pokazujemy siebie innym,
przeł. Katarzyna Ojrzyńska,
Fundacja Teatr 21, Warszawa 2020.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz