środa, grudnia 31, 2025

5980. Lecząc alergię dźwiękiem

Można być ciepłym w bli­skich relacjach, a zarazem ra­dy­kal­nym sa­motni­kiem z alergią na rodzinne święta, związki małżeńskie i inne społeczne formy bliskości.
   — Jarosław Czechowicz

[w:] Katarzyna Tubylewicz, Wolności moja. Książka
o poszukiwaniu
, Wielka Litera, Warszawa 2024.

*

Good Vibes Tribe 11:11, I’m Not What Happened to Me.

each step I take, I shift, I rise
the past dissolves before my eyes

*

[suplement 1.1.2026]


fot. Saxifraga, fragment.
 

Zwijam zeszły rok w węzeł starych nagłówków
— ta róża nie zakwitnie.

Adrienne Rich, Fenomenologia gniewu. 21 wierszy politycznych,
przeł. Jakub Głuszak, Magdalena Kleszczewska, Magdalena Kunz,
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.

5979. Świąteczny czas (V)  // Z oazy (CDVII)

alternatywny tytuł wpisu:
5979. Panna cotta (CLXXXIV)

W mojej sprawie Mikołaj nie musiał się głowić. Odebrano mu prawo głosu, dostał listę tytułów. Nie biegał po drogeriach, nie wybierał świecidełek, nie łamał sobie głowy, był tylko odrobinę zdegustowany, że w moim przypadku wystarczy zrobić klik, klik i poczekać.

Sprawdzając informacje o wydawcy, dowiedziałam się, że ta książka ukazała się dwa dni przed śmiercią Heniutki. Zamówiłam ją u Mikołaja z tęsknoty, z potrzeby po­by­cia z tym wszystkim, co ukryte w kresce i słowach zapisanych w tej opowieści o mi­ło­ści, która trwa wiecznie, by pławić się we wspomnieniu psich kłaczków.

Okładkowa ilustracja — za każdym razem, gdy na nią patrzę — natychmiast przy­po­mi­na mi za­trzy­ma­ną w pi­kse­lach kudłatą chwilę, gdy wszystko było jeszcze przed nami.

A opowieść? Chwyta za osierocone serce mocno, bardzo mocno. Kreska robi to sa­mo, równie mocno.

Tutti noi, grandi o piccoli, siamo pieni di domande, di pensieri, di dubbi. A volte ci sentiamo soli. A volte abbiamo solo bisogno di qualcuno che ci ascolti.
My wszyscy, dorośli czy dzieci, jesteśmy pełni pytań, myśli i wątpliwości. Czasami czujemy się samotni. Czasami potrzebujemy tylko kogoś, kto nas wysłucha.

Jake

🖇 🖇

🖇

     — […]  Vuoi essere mia amica?
     — Ma non so come si fa.

           — […] Chcesz być moją przyjaciółką?
           — Ale nie wiem, jak to się robi.


           — A ja tak.

🖇

     — Da dove comincio?
           — Gdzie zacząć?

     — Intanto prova a dirmi co ti senti?
           — Na razie spróbuj powiedzieć mi, jak się czujesz?

🖇

I pensieri migliori, sai,
vengono passeggiando.
Usciamo? Ti va?

Wiesz, najlepsze myśli
przychodzą podczas spacerowania.
Wychodzimy? Masz chęć?

🖇

Ricordati che non stai
sbagliando, stai imparando.

Pamiętaj, że nie popełniasz błędu, tylko się uczysz.

🖇

miłość / przyjaźń / mądrość / dom /odwaga


— W którą stronę idziemy?  
— Niekiedy potrzebujemy tylko wybrać drogę,  
żeby odkryć, dokąd nas zaprowadzi.  

🖇


— Nikt nie może robić wszystkiego sam.  
Wszyscy, wcześniej lub później, potrzebujemy pomocy.  

🖇


— A jeśli nie wiem, gdzie zacząć?  
— Spróbuj wybrać małą rzecz i zacznij od niej.  

🖇

     — Tutto cambia?
     — Molte cose cambiano. Ma spesso è bello.

           — Wszystko się zmienia?
           — Wiele rzeczy się zmienia. Ale często jest to piękne.

🖇

Non preoccuparti delle cose 
che non sono ancora successe.

Nie martw się rzeczami,
które jeszcze się nie wydarzyły.

🖇


Zawsze można znaleźć szczęście.
Poszukamy go razem.

🖇

     — Che differenza c’è tra apprezzare e amare qualcosa?
           — Jaka jest różnica między podziwianiem a kochaniem czegoś?

     — Se ti piace un fiore, lo raccogli. Ma se ami un fiore,
lo innaffi tutti i giorni.

           — Jeśli podoba ci się kwiat, zrywasz go. Ale jeśli kochasz kwiat,
podlewasz go każdego dnia.

🖇

           — Co to jest przyjaciel?


— To ktoś, kto chce dla ciebie jak najlepiej.  

🖇

🖇


Gdziekolwiek zdecydujesz się pójść… / nie trać z oczu kierunku / swoich marzeń.  

🖇

           — A jeśli nie zdołam ich osiągnąć?


Nie poddawaj się.   
Być może najpierw będziesz musiała przekroczyć   
tę samą rzekę wiele razy.  

🖇

Essere diversi
vuol dire avere
abbastanza coraggio
per essere se stessi.

Bycie innym
oznacza posiadanie
wystarczającej odwagi,
by być sobą.

🖇


Nie bój się słyszeć swój głos.  

🖇

     — Che cosa significa amicizia?
           — Co znaczy przyjaźń?


— Amicizia è un’altra parola per dire amore.  
Przyjaźń to inne słowo na określenie miłości.  

🖇


Amicizia vuol dire non essere mai soli.  
Przyjaźń oznacza nigdy nie być samotnym.  

🖇

     — Dire addio mi rende triste.
     — Anche a me. Ma se è così, vuol dire che siamo stati fortunati a incontrare qualcuno che ci rattrista lasciare.

     — Pożegnania sprawiają, że jest mi smutno.
     — Mnie też. Ale jeśli tak jest, to znaczy, że mieliśmy szczęście spotkać kogoś, kogo smutno nam opuszczać.

🖇

Ale będę przy Tobie.  

Jake Biggin, Parole d’amore,
przeł. z j. angielskiego Giuditta Campello,
Emme Edizioni, San Dorligo della Valle 2025.

*

(5977+1). Świąteczny czas (IV)

Tulipanowiec. Ufocony 363 dni temu. Drzewo odpalające mi wspomnienia miejsca, ludzi, innego czasu. Jak łatwo pisało się wtedy, że mój czas tam skończony i po­li­czo­ny. Jak bardzo jest to niepojmowalne teraz, gdy mój czas tam skończył się i odliczył po kres. Pozostała wdzięczność.

Tulipanowiec. Ufocony 363 dni temu. Poezja wyciągnęła go z czeluści pikselowego archiwum. Drzewa zatrzymane w strofach zatrzymały mnie na długo. Lobbowały za osobnym wpisem, osobnymi chwilami zadumy nad czasem. Nie dyskutowałam, cze­ka­łam, aż wyłoni się jak. Tak.

Zamykam dziś rok wielu rozstań i pożegnań. Niewyobrażalnych 363 dni temu.


fot. Häwwä, fragment.

🖇 🖇

to jest właśnie życie
Cień w progu coraz dłuższy
[…] 
Wszystko co mamy to tylko sen dręczący
O jakiejś rzeczywistości odległej i nieuchwytnej

🖇

DRZEWO Z TÉNÉRÉ*
     Tu tysiąclecia klękają
     U brzegu studni której strzegą gołębie grzywacze
     Nie szukaj już o wędrowcze w stromych promieniach dnia
     Zwiewnej korony
     Pustynia straciła swą tiarę
     Swój słodki cierń czcigodnego sługę
     Nie wie o tym jedynie głęboko pod ziemią
     Woda co drży jeszcze od ostatniego szturmu
     Korzeni
     […] 
__
  *  Kolczasta akacja, którą bezmyślnie lub przez przypadek zniszczono w ro­ku 1973. W sercu pustyni, licząc sobie prawie dwa tysiące lat, służyła karawanom jako punkt orientacyjny i miejsce spotkań. Jej korzenie czer­pa­ły wodę z głębokości 36 metrów, o czym świadczy wydrążona opodal studnia.

🖇

DẠB
     Wsparty o nieboskłon
     Wspaniały i samotny
     Jak królowie są samotni i słońce
     Planety w swym królestwie
     Człowiek schylony nad przepaścią
     Własnej istoty

🖇

CIS
     Strażnik wieczności
     Dziękuje jerzykom
     Które co wieczór w rozedrganym powietrzu
     Zszywają niebo z ziemią

🖇

TAMARYSZEK
     Lekki leciutki
     Na wybrzeżu
     Jakby chciał zetrzeć morzu
     Czułym palcem zmarszczki

🖇

DRZEWO OLIWNE
     Patrzyło spomiędzy szumiących gałęzi
     Na zabawy bogów w dzieciństwie

     Bieg Historii ich zmiażdżył
     Teraz króluje samotnie
     Nad gruzami wielkich świątyń
     I nad oleandrami

Anne Perrier, Flet pełen wiatru,, ilustr. Christiane Papé,
Anna Dutka-Mańkowska (wybór, przekład, posłowie),
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

5977. Świąteczny czas (III)  // Z oazy (CDVI)

Zamówiłam do buta na Mikołaja. Sadownik, próbując zrealizować prośbę, zde­rzył się z rzeczywistością, ale jako wysłannik świętego, co gubi pod iglastymi drzew­ka­mi zmaterializowane marzenia, dał radę.

W wigilijny wieczór obdarowana niemożliwie literkami zaczęłam i skończyłam tym tomikiem. Rozkosz, nie iesbeen. Gatunek i gramatura papieru. Ilustracje. Światło, pomimo wielkości li­ter, które i czterdziestolatka zmusi do użycia okularów do czy­tania.

Delektując się kolejnymi wersami, szczególnie przy krótkich strofach myślałam o tru­dzie i magii przekładu — o wierności, co walczy z pięknem formy i brzmienia, o niezgodzie na gubienie tego, co migocze w związkach sąsiadujących ze sobą słów. Więc gdy dotarłam do posłowia, ostatni jego akapit o spotkaniu poetki i tłumaczki wprawił mnie w zachwyt. To musiał być magiczny czas. Pięknie mieć pod ręką za­trzy­mane w słowach jego wspomnienie.

A twardogłowym, co nie przyjmują do wiadomości luki płacowej, drwią z femi­na­ty­wów lub twierdzą, że kobietom zasadniczo jest w życiu dużo łatwiej niż mężczy­znom, dedykuję pierwszy akapit z posłowia, życząc przeczytania ze zrozumieniem słów: jedynej dotąd (mamy rok 2025!).

Anne Perrier (1922-2017) jest jedną z najwybitniejszych poetek języka francuskiego ostatniego stulecia. […]  w 2012 roku minister kultury Frédéric Mitterrand wręczył jej — jako jedynej dotąd kobiecie — Grand prix national de la poésie za dorobek życia.

Towarzyszami drogi, braćmi światła i symbolem naszych wysił­ków w du­chowym porządku są drzewa. […]  pod wieloma wzglę­dami dzielą one losy ludzi i — niczym drzewo z Ténéré, które rosło na pustyni przez po­nad dwa tysiące lat — są punktem orientacyjnym dla serca człowieka.

Dla poetki — zachwyconej światem słów, ich ciężarem, barwą, cie­le­sno­ścią i warstwą dźwiękową — istotne było, by słowo (nośnik znaczenia) zwracało się zarówno do umysłu, jak i do ucha.

Może nadarzyć się sytuacja pozwalająca doświadczyć tłumaczowi bądź tłumaczce, czy oryginał i przekład brzmią podobnie, czy udało się za­cho­wać w przekładzie zbliżoną linię melodyczną. I nadarzyła się. W czasie wieczoru poświęconego poezji Anne Perrier czytałyśmy jej wiersze w obu wersjach — najpierw ona, potem ja. Pozostało mi wspomnienie zaskakującego współbrzmienia.

Anna Dutka-Mańkowska

🖇 🖇

Może poezja
To nic innego
Jak miłość która odchodzi
I przychodzi w ciszy

I pragnie się narodzić
W bezbronnym sercu

🖇

Nadzieja
Mieści się w dłoni

Jak łza ale tak świeża
Że starczyłoby jej dla całego świata
Gdyby wszystkie wody spłynęły

🖇

Z tak daleka nie mogę
Obmyć wam twarzy czułą wodą
Tylko serce wyrusza w drogę

🖇

🖇

FLECISTA
     Jestem już tylko cieniem
     Na twarzy dnia
     Jestem tylko cierpieniem
     I skargą świata
     Jestem już tylko cierniami
     I pośród ruin wołaniem
     Jestem już tylko
     Otwartą raną tych czasów
     Jestem już tylko
     Fletem pełnym wiatru

🖇

Kiedy ważę życie
Czuję w dłoniach twardy ciemny owal
Małej oliwki
I jej wygląd smutnego dziecka które nie urosło
Któremu na zawsze odmówiono
Ciepłej dojrzałości śliwek

🖇

Drogi kiedyś rzekły
Tutaj się rozejdźmy
Gdzie stoją kryształowe podnóża dnia

🖇

🖇

Spokój
Trzymasz go w dłoniach
Jak arbuz

🖇

🖇

Cóż teraz powiem?
Radość we mnie
Wzbiera jak morze
O życie
O śmierci
O ukochane

🖇

NASZA SIOSTRA ŚMIERĆ
     […]
     Powoli
     Tak jak tworzy się kwiat
     Naucz mnie
     Trzech skromnych głosek
     Słowa tak

🖇

🖇

Mija piękno na ziemi
Mijają dni długie
Koszmarna rana
Jak ołów tkwi we mnie
Śmiertelna sprzeczność
Jak być i nie być
W tym świecie

🖇

Dołączyłam do dzikich ptaków
O, szukajcie mnie już
Gdzie indziej

🖇

🖇

W odwiecznym cieniu
Promienna dusza
Ukazuje mnie słońcu

🖇

Uczepiona nici
Promiennego lata
Ważka
W blasku świadczyć się zdaje
Że życie to królestwo
Nietrwałe

🖇

🖇

Ach, zerwać cumy
Wyruszyć wyruszyć
Nie jestem z tych co zostają
Dom i ogród tak ukochane
Nigdy za mną lecz zawsze przede mną
W cudownej mgle
Nieznanej

🖇

Nie cienia szukam
Ani nikłego śladu
Postoju pod palmami
W bezruchu ni wody ni anioła
Strażnika oazy
Szukam drogi biegnącej
zawsze zawsze zawsze

🖇

🖇

Urzekają mnie
Widmowe drogi pustyni
I niezmierna cierpliwość wielbłądów

Anne Perrier, Flet pełen wiatru,, ilustr. Christiane Papé,
Anna Dutka-Mańkowska (wybór, przekład, posłowie),
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

Jakże są piękne ogrody wrześniowe
Gdy pradawne spełniają się czary
Czyżbym czas przemierzyła
Tylko dla tej godziny owoców dojrzałych
I rąk wyciągniętych
Ku niewysłowionej pełni
Co za przywilej

🖇

Kiedy nadejdzie pora
Pchnąć bramę ogrodu
Bez jednej łzy przemierzyć
Róży przestwór
I z wolna się prześlizgnąć
Z jednego Lata w drugie

🖇

Gdy już nic nas nie będzie zatrzymywać
Ani kwiat ani ptasi śpiew
Ani uśmiech ani łza
O mój flecie coś przybył z tak daleka
By podtrzymać mój głos
Będę cię mogła zwrócić niebu
Melodii wiatrów
Ognistemu światu
Z którego mi cię użyczono

🖇

Nie zatrzymujcie mnie jeśli
Na zakręcie drogi
Nagle
Porwana ku źródłom światła
Wespnę się po śpiewie kosa

🖇

Jesteś ptakiem na tym świecie
Nie zdradź przestrzeni ni śpiewu

🖇

I moja dusza która się uczy
Mówić ty

(tamże)

poniedziałek, grudnia 29, 2025

5976. Świąteczny czas (II)  // 356–360/365

dwa dni przed Two­imi urodzinami lampeczkę zapaliła Ci kaan, w dniu urodzin häwwä, dwa dni później my. skończyłbyś sie­dem­dzie­siąt dziewięć lat. nie uwierzyłbyś.

356–360/365

Twoje urodziny. Ta data na zawsze
wpisana w moją pamięć.

Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

5975. Świąteczny czas (I)

Siedem dni bez internetu. Chronologicznie. W drodze na ze­szło­po­nie­dział­kowy wieczór z wszystkimi polskimi ciasteczkami. Piękni ludzie, piękny wspólny czas.




fot. Pan Ciasteczko, fragmenty.

poniedziałek, grudnia 22, 2025

5974. Z oazy (CDV)

Dziś mój pierwszy wiosenny dzień. Będzie dłuższy od najkrótszego dnia w roku. Wol­no, wolniutko zaczęliśmy maszerować ku zieloności świata. Ta perspektywa spra­wia, że wszystko widzę w różowych okularach.

Odkryta przypadkiem seria, jest teraz przeze mnie intencjonalnie odkrywana. Po­zo­sta­ję w zdumieniu, że na zajęciach z literatury amerykańskiej nikt nie podsunął pod nos chociaż jednego wiersza tej poetki. A może nie podsunął, bo trudno było wybrać tylko jeden? Ja nie umiałabym tego zrobić.

Nie miałam pojęcia, że można umieć za­mie­niać ułamki sekund na strofy, być szyb­szą od migawki aparatu fotograficznego. Pięknie wykadrowane obrazy nie w pikse­lach lecz w wersach umiała zatrzymać ta poetka jak nikt.

Queerowość poezji Lowell wiąże się z płynnością, niejednoznacznością czy otwartością. Często przewija się w jej wierszach słowo „beloved”. O ile w angielszczyźnie nie jest ono nacechowane płciowo, o tyle tłu­ma­cze­nie nieraz wymaga dookreślenia, co może stanowić wyzwanie. Ze­sta­wienie odmiennych przekładów pokazuje różne możliwości inter­pre­ta­cyjne.

Lowell konsekwentnie skupia uwagę na ulotnych chwilach, starając się precyzyjnie utrwalić własne impresje. Ile można tak naprawdę zobaczyć i zapisać w pamięci? Jak widzieć głębiej? Jak ta głębia przekłada się na myśli i uczucia?

Tra­gizm sytuacji nie pozwala delektować się światem. Zmysłowość per­cep­cji okazuje się przywilejem, który można stracić w kryzysie. Wojna tworzy wyrwę w czasoprzestrzeni […]. Dzięki Lowell możemy le­piej zro­zu­mieć, jak pod wpływem doświadczeń granicznych zmienia się spo­sób przeżywania świata i jak ważne jest, by starać się tę zmianę na­zwać i zobrazować.

Joanna Mąkowska

Jej [Amy Lowell] głos nie należy do archiwum ani do pożółkłych an­to­lo­gii. To głos kogoś, kto dzisiaj siada przy kuchennym stole, patrzy w two­je oczy i mówi ci o miłości, codzienności i o ciele tak, że świat na chwilę traci obojętność.

Czytana dziś [Amy Lowell] nie staje się lustrem ani ozdobą. Raczej przy­po­mnieniem, że literatura bywa tym, czym akurat musi być – sposobem trwania, trybem oddychania, szansą na przetrwanie dnia.
     […]  jej wiersze pokazują drogę: ku intymności, która nie boi się co­dzien­ności, ku doświadczeniu kobiecemu, które nie jest marginesem, lecz centrum.

Tytuł serii można czytać na wiele sposobów. This Is Not America – to nie Ameryka z billboardów, filmów i mitów. To Ameryka, która rodzi się w wierszu, a nie w telewizji. Ameryka księżycowego ogrodu, a nie czer­wo­ne­go dywanu. Ameryka tęsknoty i gniewu, które nie mieszczą się w ha­słach wyborczych. Lowell mówi wprost: świat nie należy do silnych ani głośnych, lecz do tych, którzy mają odwagę czuć i nazywać.

Artur Burszta

🖇 🖇

Ukochana, męczy mnie to, że twoja nieobecność
Do krwi rani mi serce;
Że wyciskam z niego krople atramentu
I wysyłam w liście.
I płonę samotnie w ogniu
Wielkiego księżyca.

🖇

Jarzysz się w moim sercu
Jak płomyki niezliczonych świec.
Ale kiedy chcę ogrzać dłonie,
Przewracam świece, niezgrabna,
I wpadam potem
Na stoły i krzesła.

🖇

Szłam za nią długo,
W nią tylko wpatrzona, nie wiedząc, gdzie idę.
[…] 
Szłam za nią,
Wypatrywałam migotliwego trzepotu jej skrzydeł.

🖇

Kiedy o tobie myślę,
Nie widzę twarzy,
Widzę tylko ręce,
Twoje ręce,
Gdy szyją,
Trzymają książkę,
Odpoczywają przez chwilę na parapecie.
Przed oczami mam zawsze twoje ręce,
Ale w moim sercu mieszka melodia twojego głosu
I miękka jasność, która jest twoją duszą
.

🖇

Śnieg szepce o mnie,
Moje drewniane chodaki
Pozostawiają głębokie otwory.
Lecz nikt nie będzie przechodził tą drogą,
Szukając moich śladów,
A kiedy dzwon świątyni odezwie się znowu,
Już ich nie będzie, znikną zasypane.

🖇

Niuans
     Nawet irys się wygina,
     Gdy motyl na nim usiądzie.

🖇

Twoje kroki na bębnie mostu obok mojego domu
Są jak dudniące krople przelotnej ulewy.
Tak szybko cichną.

🖇

Nad sklepem, gdzie sprzedaje się jedwab,
Wciąż unoszą się latawce w kształcie smoków.

🖇

[…]  czy widzisz te lilie o barwie pomarańczy?
One znały jeszcze moją matkę,
Lecz kogo z mych bliskich będą znały,
Gdy mnie już nie będzie.

🖇

Pokój
     Siedząc na lufie armaty,
     Żółty motyl to rozchyla, to znów składa skrzydła.

🖇

Pustelnik Kisen
Ułożył tysiąc wierszy
I dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć cisnął do rzeki,
Uważając, że tylko jeden godzien jest zachowania.

🖇

Czas
     Przeglądając się w swym metalowym lusterku,
     Ujrzałam słabo zarysowaną
     Postać żurawia
     Wyrytego po drugiej stronie.

🖇

Wrzesień 1918
     Dwaj chłopcy leżą na brzuchu,
     Uważnie zbierają jagody,
     Wkładają do kartonowego pudełka.
 
     Kiedyś nie będzie wojny.
     Wtedy wyjmę to popołudnie
,
     Poobracam je w palcach
     I poczuję w ustach jego słodki smak,
     I uderzy mnie rześki szelest jego bujnych liści.
 
     Dzisiaj mogę tylko jakoś je zebrać,
     Włożyć do pudełka z drugim śniadaniem,
     Bo czasu starcza mi jedynie na to,
     By próbować utrzymać się na nogach
     W potrzaskanym świecie
.

🖇

W średnim wieku
     Wersja Leszka Engelkinga
     Jak czarny lód
     Pokryty bezsensownymi wzorami przez kiepskiego łyżwiarza –
     Taka jest zmatowiała powierzchnia mojego serca.

W średnim wieku
     Wersja Andrzeja Szuby
     Matowa powierzchnia mojego serca
     Jak czarny lód
     Zabazgrany niezrozumiałymi wzorami przez lichego łyżwiarza.

🖇

Życie to jest strumień długi,
Do którego wrzucamy, za płatkiem płatek,
Kwiat naszego serca, świątek, piątek;
Koniec podróży gdzieś we śnie się gubi,
Znikają jak odpływający w niewiadome statek,
Widzimy tylko radosny podróży początek.
[…] 
Sypiemy płatki kwitnącej róży życia;
Coraz dalej płyną,
Jaki cel je ugości,
Nie dowiemy się nigdy. W podróż tajemniczą
Strumień je zabiera
I każdy płatek
Znika gdzieś w nieskończoności.
[…] 
A płatki nurt niesie, choć zapach ich wciąż tu gości.

Amy Lowell, Gałązka rozmarynu,
przeł. Andrzej Szuba, Leszek Engelking, Tadeusz Sławek,
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.
(wyróżnienie własne)
seria this is NOT america #3

Jaśniejsze od świetlika nad rzeką Uji
Są twoje słowa w mroku,
Ukochany.

🖇

Żona rybaka
     Kiedy jestem sama,
     Podmuchy wiatru w gałęziach sosen
     Wydają się falami,
     Co ocierają się o burty łodzi.

🖇

Pewien mądry człowiek,
Patrząc na gwiazdy sunące po nieboskłonie,
Wypowiedział taką oto uwagę:
Wysoko nad ziemią świetliki poruszają się wolniej.

🖇

Masa dni przede mną piętrzy się bezładnie,
Chaos atomów, z którym do ładu dojść muszę,
Jakoś przeżyć, a najpierw trzeba je odkurzyć.
Wszystko musi być na czas, starannie,
Nie będzie odroczeń czy powtórzeń żadnych.

🖇

W twoich oczach
Tlą się zwiędłe róże wydartych czasowi minut

🖇

Usiadłam
Do pisania wiersza
O klonach.
Ale blask księżyca
W kałamarzu
Oślepił mnie,
I mogłam napisać tylko to,
Co pamiętam.
Dlatego na kopercie wypisałam
Twoje imię.

(tamże)

niedziela, grudnia 21, 2025

(5972+1). Z oazy (CDIV)  // Panna cotta (CLXXXIII)

Dla mnie pierwsza, choć to 55 po­zycja z serii wydawniczej przestarzałe, nie na cza­sie, ale jare. Na „dzieciowym” piętrze księgarni, wśród ogromnej liczby książek, ta przyciągnęła mnie do siebie staroświecką formą ilustracji na okładce. Moja pierw­sza w życiu książeczka po angielsku miała ilustracje też taką kreską kreślone. Nie pamiętam autora czy tytułu. Pamiętam jej zapach, starej wydotykanej małej ksią­żeczki.

To opowieść o wysyłaniu do i otrzymywaniu od wszechświata całusków. W naszym życiu czasem tym wszechświatem jest konkretny człowiek. Czasem buziakiem jest gest, okoliczność. Czasem przyniesie ci go zupełnie ktoś inny, niż osoba, która go do ciebie wysłała, ale tak czy inaczej dotrze we właściwym czasie. Ostatnie trzy dni ob­da­ro­wały mnie bezcennym dobrem. Jestem wycałowana i wy­ści­skana przez życie.

Dla mnie jest też o tym, by nie tylko słać całuski, na przykład w postaci dobrych my­śli, ale też z zaufaniem wystawiać do świata twarz. Wszyscy jesteśmy połączeni, na­wet jeśli o tym nie pamiętamy czy notorycznie zapominamy.

🖇 🖇

«Questo disegno mi mette allegria» disse Orsetto.
     — Ten rysunek mnie uszczęśliwia — powiedział Niedźwiadek.

🖇

«Ciao Gallina. Questo disegno è per Nonna Orso. Glielo puoi portare?».
«Sì, certo» disse Gallina.
     — Cześć Kuro. Ten rysunek jest dla Babci Niedźwiedzi. Możesz jej go zanieść?
     — Pewnie, że tak — powiedziała Kura.

🖇

Nonna Orso era felice.
«Questo bacio è per Orsetto» disse. «Glielo puoi portare, Gallina?».
«Volentieri» disse Gallina.
Babcia Niedźwiedzia była szczęśliwa.
     — Ten buziak jest dla Niedźwiadka — powiedziała. — Możesz mu go zanieść, Kuro?
     — Z chęcią — powiedziała Kura.

🖇

Poi Gallina incontrò degli amici. Si fermò a chiacchierare. «Ciao Rana.
Ho un bacio per Orsetto. Da parte di sua nonna. Glielo puoi portare?».
«Okay» disse Rana.
Potem Kura spotkała przyjaciół. Zatrzymała się, żeby poplotkować.
     — Cześć, Żabo. Mam buziaka dla Niedźwiadka. Od jego babci. Możesz mu go zanieść?
     — OK — powiedziała Żaba.

🖇

Ma Rana vide uno stagno. Si fermò a nuotare. «Ciao Gatto. Ho un bacio per Orsetto. È da parte di sua nonna. Glielo porti, per favore? Sono qui, nello stagno. Vieni a prendere il bacio».
Ale Żaba zobaczyła staw. Zatrzymała się, żeby popływać.
     — Cześć, Kocie. Mam buziaka dla Niedźwiadka. Jest od jego babci. Zaniesiesz mu go, proszę? Jestem tutaj, w stawie. Przyjdź odebrać buziaka.

🖇

«Uff!» disse Gatto. Ma andò e si prese il bacio.
     — Ulala! — jęknął Kot. Ale poszedł i wziął buziaka.

🖇

Gatto vide un bel posticino dove dormire. «Puzzola, ho un bacio per Orsetto. È da parte di sua nonna. Portaglielo, da bravo».
Kot wypatrzył piękną miejscówkę, by się zdrzemnąć.
     — Tchórzu, mam buziaka dla Niedźwiadka. Jest od jego babci. Bądź tak miły i podrzuć mu go.

🖇

Puzzola era felice di farlo. Ma vide un’altra puzzola.
Tchórz był bardzo szczęśliwy, że może to zrobić. Ale zobaczył innego tchórza.

🖇

Ce l’aveva Puzzola. Gallina se lo riprese. Corse da Orsetto, e gli diede il bacio.
Miał go Tchórz. Kura mu go odebrała. Pobiegła do Niedźwiadka i dała mu tego buziaka.

«È da parte di Nonna Orso» disse. «È per il disegno che le hai mandato».
     — Jest od Babci Niedźwiedzi — powiedziała. — W podziękowaniu za rysunek, który jej podarowałeś.

«Portagliene uno da parte mia» disse Orsetto. «No» rispose Gallina. «Si fa troppa confusione!».
     — Zaniesiesz jej jeden w moim imieniu — powiedział Niedźwiadek.
     — Nie — odpowiedziała Kura. — Robi się zbyt wielkie zamieszanie!

Else Holmelund Minarik, Un bacio per Orsetto,
ilustr. Maurice Sendak, przeł. z j. angielskiego Livia Signorini,
Adelphi Edizioni, Milano 2025.

(tamże)

sobota, grudnia 20, 2025

5972. Ścinki z czasu z połową paczki ciasteczek

alternatywny tytuł wpisu:
5972. Panna cotta (CLXXXII)

 
 
 
 
[częściowa asystencja: Sadownik]

Energia jest nie tylko wewnątrz nas. Znajduje się również w miejscach, w których żyjemy i spotykamy się z ludźmi. Każdy z nas jest inny, tak jak inna jest energia każdej prze­strze­ni. Podczas podróży wchłaniamy energię nowych miejsc w sposób, który może być transformujący. Podró­żo­wanie napełnia nas nowymi zasobami energetycznymi i roz­bu­dza w nas poczucie, że jesteśmy połączeni z szerszym światem. Ta ener­gia i te więzi pozostają z nami i uwznioślają nas nawet po powrocie do domu.

Laura Lynne Jackson, Znaki. Jak odczytywać
sygnały, które wysyła wszechświat
,
Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2022.
(wyróżnienie własne)

Wspólne ćwi­cze­nia z pla­stycz­no­ści neu­ro­nów: od­kry­wa­nie […], po­zna­wa­nie, sma­ko­wa­nie świata.

Renata Lis, Moja ukochana i ja,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023.
(wyróżnienie własne)

*

Antonello Venditti, Che fantastica storia è la vita.

E quando penso che sia finita
È proprio allora che comincia la salita
Che fantastica storia è la vita