sobota, kwietnia 11, 2026

6070. Czekariat (CXXXVIII)


Kaan, fragment.

Kultura, w której żyjemy, nie kocha kobiecości. Pożąda jej, to prawda, często przemocowo, ale jej nie kocha, nie pragnie.

Cispłciowość nie jest przecież stanem natury, ale formą naiwności. To prze­ży­wanie własnej płci tak, jakby była ona czymś oczywistym, przej­rzy­stym, niestawiającym żadnego oporu. To moja siostra z zasko­cze­niem przyjmująca fakt, że można nie chcieć spędzić życia w płci i ciele, które zostało przypisane przy urodzeniu. To promotorka mojego dok­to­ra­tu stwierdzająca, z delikatnym zażenowaniem, że nigdy tak na­praw­dę nie przejmowała się tym, czy jest kobietą, czy nie. Tak rozumiana cis­płciowość nie jest zresztą żadną „tożsamością płciową”, ale rodzajem swo­bo­dy, który pozwala iść przez życie bez potykania się o do­świad­cze­nie posiadania i pragnienia płci. Wynika z tego, że tak naprawdę mało kto jest do końca cis, ponieważ mało komu udaje się całkowicie uniknąć tych sytuacji życiowych, gdy przypisana płeć nagle zaczyna uwierać. Nie musi to prowadzić do pragnienia tranzycji; cispłciowość to umie­jęt­ność ignorowania tych potknięć i brak wyczulenia na to, co to znaczy pragnąć innej płci całością własnych marzeń.

Cisprzywilej polega na tym, że „gra” z kobiecą seksualnością i cieles­no­ścią jest traktowana właśnie jako gra — o ile tylko kryjące się za nią cia­ło i seksualność są postrzegane jako skazane na kobiecość, a nie jako ta­kie, które się na nią decydują.

Chcemy całego życia i jeszcze trochę.

J. Szpilka, Gorset, wstyd i kocie uszka. O transkobiecości, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2024.
(wyróżnienie własne)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz