piątek, kwietnia 10, 2026

6068. Z oazy (CDXXXVII)

W Wiel­ką Sobotę, nim ruszyliśmy w drogę, z radia wyciekł tytuł tej książki. Klik, klik, nim wszystkie niezbędne rzeczy zostały spakowane. W poniedziałek było po lekturze, jest doskonała!

Wybieranie, cedzenie wyimków, z powodu owej doskonałości, zajęło mi wiele dni, ale już, ufff, mam pod ręką wszystko, co chcę mieć.

Wbrew pozorom ogrodnik nie wyrasta z nasion, pędów, cebulek, bulw ani odnóżek, ale powstaje z doświadczenia, środowiska zewnętrznego i warunków przyrodniczych.

🖇

[…]  Adam – podobnie jak my, dzieci – nazrywał niedojrzałych owoców i zo­stał za to wygnany z raju; od tamtej pory owoce z drzewa żywota będą zawsze niedojrzałe.

🖇

Istnieje parę forteli, które można zastosować wobec pogody, aby wymusić jej zmianę. Na przykład kiedy ktoś włoży na siebie wszystkie najcieplejsze ubrania, jakie tylko posiada, wtedy z reguły nadchodzi ocieplenie. Odwilż następuje również w momencie, w którym kilku przyjaciół wyruszy w góry, aby wreszcie pojeździć sobie na nartach.

🖇

„Nawet styczeń nie jest dla ogrodnika czasem bezczynnym” – mówią pod­ręcz­ni­ki ogrodnictwa. Rzeczywiście tak jest, bowiem w styczniu ogrodnik przede wszystkim

u p r a w i a   p o g o d ę.

     Wszystko dlatego, że pogoda cierpi permanentnie na pewną przy­pa­dłość: otóż nigdy nie jest, jak trzeba. Zawsze przesadza w jedną albo drugą stronę. […]
     Jeżeli ludzie, dla których pogoda nie jest kwestią kluczową, mają tyle powodów, żeby na nią narzekać, to co dopiero mówić o ogrodniku!

🖇

Krótko mówiąc, przygotowanie gleby dla nasionek
jest wielką tajemnicą i magicznym obrzędem.

🖇

[…]  znienacka, w tajemniczym i niepostrzeżonym momencie (ponieważ tego momentu nikt nigdy nie widział ani nie zarejestrował), po cichutku rozstępuje się ziemia i pojawia się pierwszy kiełek. […]  Tylko dwa listeczki na bladej nóżce, ale jest to tak dziwne, ma tyle wariantów, z każdą roślinką bywa inaczej… Ale co to ja chciałem powiedzieć? Już wiem: nic albo tylko to, że życie jest bardziej skomplikowane, niż możemy sobie wyobrazić.

🖇

Ogrodnik w lutym kontynuuje styczniowe prace, zwłaszcza te zwią­zane z uprawianiem pogody. […]  ten najkrótszy z miesięcy, ten knypek wśród innych miesięcy, ten miesiąc niedonoszony, przestępny i ogólnie niesolidny […]  Diabli wiedzą, dlaczego w latach przestępnych dodaje się jeden dzień akurat temu perfidnemu, katarogennemu, ba­ła­mut­ne­mu miesięcznemu grzdylowi; rok przestępny powinien mieć jeden dzień więcej w cudnym maju, niech tych dni będzie trzydzieści dwa i tak będzie najlepiej. A nie dręczyć ogrodników dodatkowym dniem lutowym.

🖇

Kolejną pracą sezonową w lutym jest  ś c i g a n i e   p i e r w s z y c h   o z n a k   w i o s n y. […]  taki pierwszy motyl to przeważnie ostatni motyl zeszłoroczny, który tylko przez niedopatrzenie nie kopnął w kalendarz.

🖇

Wszystko, co istnieje, dzieli się na to, co nadaje się do gleby, i na to, co się nie nadaje.

🖇

[…]  do czego są potrzebne ogrodnikowi plecy? Wygląda na to, że tylko do tego, żeby od czasu do czasu mógł się rozprostować, wzdychając: „Uch! Moje plecy!”. Jeżeli chodzi o nogi, to są w porządku: dają się składać na róż­ne sposoby: można na nich kucać, klęczeć, siedzieć albo zarzucić je sobie na szy­ję; palce nadają się jako pikownik do robienia dziurek w ziemi, dłonie można wykorzystać do rozdrabniania grudek albo pecyn, głowa służy do za­wie­sze­nia fajki; tylko grzbiet pozostaje rzeczą niesforną, którą ogrod­nik próbuje bezskutecznie zgiąć w odpowiedni sposób.

🖇

Ze wszystkim na świecie da się coś robić, wszystko można naprawiać i re­for­mo­wać, tylko z pogodą nic zrobić się nie da. Nie pomoże ani gorliwość, ani megalomania, ani innowacja, ani dociekliwość, ani bluźnierstwo; pąk otworzy się, a kiełek wyjrzy z ziemi dokładnie w chwili, kiedy przyjdzie jego czas i zechce tego prawo przyrody. W tym miejscu uświadamiasz sobie z pokorą bezsilność człowieka; pojmujesz, że cierpliwość jest matką mądrości

🖇

My, ogrodnicy, wierzymy również w absolutną prawdziwość ludowych pro­gnoz […], że „co marzec wypiecze, to kwiecień wyciecze” i w inne pro­gno­zy, które dają świadectwo, że ludzie od zarania czasu mają złe do­świad­cze­nia z pogodą. […]  ludowe przepowiednie wróżą przeważnie rzeczy zło­wieszcze i nieprzyjemne. […]  odnotować należy, iż istnienie ogrodników, którzy – nie bacząc na te paskudne doświadczenia z pogodą — co roku wi­ta­ją z entuzjazmem wiosnę, daje świadectwo niezmordowanego i nad­przy­ro­dzo­nego optymizmu rodzaju ludzkiego.

🖇

Z im większą trwożliwą ostrożnością będziecie pracować, tym więcej szkód narobicie; dopiero lata praktyki nauczą was mistycznej i pierwotnej pew­no­ści prawdziwego ogrodnika, który stawia nogi gdzie popadnie, a mi­mo to niczego nie zadeptuje; a kiedy mu się to zdarzy, przy­naj­mniej się tym w ogóle nie przejmuje. To tylko tak na marginesie.

🖇

Rzeczywiście człowiek nie zastanawia się, po czym kroczy; pędzi wciąż gdzieś jak wariat i co najwyżej zwróci oczy ku górze, jakie są piękne chmu­ry albo tam, daleko ładny horyzont, albo imponujące niebieskawe góry; ale nawet nie spojrzy pod nogi, żeby pochwalić, jak zachwycająca gleba ścieli mu się u stóp.

🖇

Człowiek ogrodnik z pewnością powstał na drodze ewolucji kulturalnej, nie naturalnej. Gdyby rozwijał się zgodnie z przyrodą, to wyglądałby inaczej: nogi miałby jak żuk, żeby nie musiał kucać, no i miałby skrzydła po pier­wsze z powodów estetycznych, a po drugie po to, żeby móc zawisnąć nad swoimi rabatkami.

🖇

Mówi się „Święto Pracy”, a nie „Święto Osiągnięć”; ale przecież człowiek powinien być dumny z tego, co osiągnął, a nie z tego, że w ogóle pracował.

🖇

Prawdopodobnie każdy z nas ma w sobie jakiś odziedziczony po przodkach gen plantatora; nawet kiedy nie hodujemy choćby pelargonii albo cebuli na pa­rapecie, gdy przez okrągły tydzień świeci na nas słońce, zaczynamy spo­glą­dać z troską w niebo i mówić sobie na dzień dobry:
     — Już by mogło popadać.
     […]  Żaden cud słońca nie może dorównać cudowi błogosławio­ne­go desz­czu. […]  Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą: trawa, ja, gleba; tak jest nam dobrze.

🖇

Według filozofii niemieckiej brutalna rzeczywistość to jest po prostu to, co jest (Sein), natomiast wyższy moralny po­rzą­dek (Sollen) jest tym, co po­win­no być. Czyli ogrodnik, zwłaszcza w lipcu, skłania się ku temu wyższemu po­rząd­kowi, wiedząc dobrze, co powinno być. „Powinno popadać” – stwier­dza z całym przekonaniem.

🖇

🖇

[…]  przy każdej z tych okazji ogrodnik wygrzebuje z ziemi niewiarygodne bogactwo kamieni i innego świństwa. Najwyraźniej te kamienie wy­ra­sta­ją z jakichś nasion albo lęgną się z jajeczek, albo są nieustannie wy­pierane z niezbadanego jądra globu – pewnie ziemia tymi kamieniami się po prostu poci.

🖇

Prawdziwy ogrodnik może, ot tak, wetknąć w ziemię kawałek liścia, a wy­rośnie mu z tego dowolny kwiatek, a my, laicy, musimy cackać się z ho­do­wa­niem sadzonek, pieczołowicie je zwilżać, chuchać na nie, karmić zmie­lo­nym ro­giem albo odżywkami dla niemowląt; a w końcu i tak nam toto zmar­nieje albo uschnie. Myślę, że muszą w tym być jakieś czary […]

🖇

Na swój sposób — z ogrodniczego punktu widzenia — wrzesień to wdzięcz­ny i ważny miesiąc; nie tylko dlatego, że kwitną wtedy nawłoć, złocień ja­poń­ski i jesienne astry, nie tylko z waszego powodu, ciężkie i zadziwiające da­lie; wiedzcie, ludzie niewierni, że wrzesień jest miesiącem wybranym dla wszystkiego, co kwitnie po raz drugi; jest miesiącem drugiego kwiatu; mie­sią­cem dojrzewającej winorośli. To są tajemnicze własności września, peł­ne głębszego sensu, ale przede wszystkim jest to miesiąc, w którym po­now­nie otwiera się ziemia, a to znaczy, że znów  m o ż e m y   s a d z i ć!

🖇

🖇

Już nie da się dłużej zaprzeczać: jest jesień. Poznacie ją po tym, że kwitną jesienne astry i jesienne chryzantemy – te jesienne kwiaty kwitną ze szcze­gól­ną siłą i hojnością, nie robią z tym ceregieli, kwiat to kwiat, ale za to w ja­kich ilościach! Powiadam wam, że rozkwit wieku dojrzałego jest sil­niej­szy i żarliwszy niż gorączkowe i ulotne triki wczesnej wiosny. Są w nim roz­sądek i konsekwencja dojrzałego człowieka: jak już kwitnąć, to rzetelnie; i mieć mnóstwo miodu, żeby zleciały się pszczoły. Cóż znaczy spadający liść wobec tego bogactwa jesiennego kwitnienia? Czy widzicie ten brak zmęczenia?

🖇

To tylko takie gadanie, że październik, że przyroda szykuje się do snu zi­mo­we­go; ale ogrodnik wie lepiej, zapytajcie go, a powie wam, że paź­dzier­nik jest miesiącem równie dobrym jak kwiecień. Bo też trzeba wam wie­dzieć, że październik to pierwszy wiosenny miesiąc, miesiąc pod­ziem­ne­go wypuszczania pędów i kiełków, ukrytego rozkwitu, pęcznie­ją­cych pąków.

🖇

Mówicie, że mamy już bardzo mało słonka? Że dusi nas szara mgła? Że bi­czu­ją zimne deszcze? Wszystko jedno. Najważniejsze to kwitnąć. Tylko ludzie narzekają na złą pogodę, chryzantemy tego nie robią.

🖇

🖇

Bywają ludzie, przeważnie są to krytycy i mówcy publiczni, którzy uwiel­bia­ją mówić o korzeniach; oświadczają na przykład, że powinniśmy po­wró­cić do korzeni albo że jakieś zło trzeba wyrwać z korzeniami, albo że naszym obowiązkiem jest przeniknąć aż do korzeni pewnych spraw. Pięk­nie. Chętnie bym popatrzył, jakby wykopywali (razem ze wszystkimi ko­rze­nia­mi, ma się rozumieć), powiedzmy, taką trzyletnią pigwę.

🖇

[…]  próbowałem tego z pigwą i zaświadczam, że praca z korzeniami jest ciężka i że korzenie lepiej zostawić tam, gdzie są: one już wiedzą, dlaczego chcą tkwić tak głęboko; powiedziałbym nawet, że nie zależy im na naszej uwadze. Bo też najlepszym rozwiązaniem jest dać korzeniom spokój […].

🖇

Co tu dużo mówić: pojawiły się już wszystkie oznaki tego, że przyroda, jak się to mówi, układa się do snu zimowego. […]  skądże, ale gdzie tam! Co za po­my­sły! Jakieś oszczerstwa! […]  Obróćmy wszystko do góry nogami, żeby to lepiej poznać; obróćmy przyrodę do góry nogami, żebyśmy mogli się jej przyjrzeć; obróćmy ją do góry korzeniami. Co wy wygadujecie? To ma być sen? To nazywacie odpoczynkiem? Powiedziałbym raczej, że prze­sta­je ro­snąć w górę, bo nie ma na to wolnej chwili, a to dla­te­go, że za­ka­sa­ła rę­ka­wy i rośnie w dół; splunęła w ręce i zakopuje się w ziemi.

🖇

To nazywacie snem? Niech diabli porwą liście i kwiaty, co to za prze­chwał­ki? Tu, na dole, tu, pod ziemią, odbywa się ta prawdziwa praca, tu, tu i tu wyrosną nowe łodygi; stąd dotąd z tych listopadowych ognisk wystrzeli marcowe życie; tu, pod ziemią, został nakreślony wielki program wiosny.

🖇

Mówi się, że wiosna to czas wypuszczania pędów; w rzeczywistości czas wy­puszczania pędów przypada na jesień. Obserwując naturę, stwier­dza­my, że w pewnej mierze prawdą jest, że jesień to koniec roku; ale jeszcze bardziej prawdą jest, że jesień to początek roku. […]  Ludzie, to jest dopiero prawdziwa wiosna; to, co nie będzie gotowe teraz, nie będzie też gotowe w kwietniu.

🖇

🖇

Czasami nam się wydaje, że usłani zeschłymi resztkami przeszłości śmier­dzi­my zgnilizną; ale gdybyśmy mogli widzieć, ile grubiutkich i białych pę­dów przebija się przez tę starą kultywowaną glebę, którą nazywamy dniem dzisiejszym, ile nasion potajemnie kiełkuje, ile starych sadzonek wypuszcza właśnie młody żywy pąk, który niebawem rozwinie się w kwi­tną­ce życie, gdybyśmy mogli zobaczyć to skryte rojenie się między nami, pewnie byśmy sobie powiedzieli, że wielką bzdurą jest nasza tęsknota i nasza nie­uf­ność; i że najlepsze ze wszystkiego jest bycie żywym człowiekiem, czyli człowiekiem, który rośnie.

🖇

Nie widzimy kiełków, bo one tkwią pod ziemią;
nie znamy przyszłości, bo ona jest w nas.

🖇

Karel Čapek, Rok ogrodnika, ilustr. Josef Čapek, przeł. Elżbieta Zimna,
Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

Przez cały rok jest wiosna i przez całe życie jest mło­dość; wciąż jest z czego kwitnąć. To tylko takie ga­da­nie, że je­sień; my tam na razie rozkwitamy innym kwieciem, ro­śnie­my pod ziemią, wypuszczamy no­we pę­dy; wciąż jest co robić. Tylko ci, którzy trzymają ręce w kie­sze­niach, mó­wią, że będzie gorzej; ale ten, kto kwit­nie i wydaje owoce, nawet jeżeli robi to w li­sto­pa­dzie, nie daje świa­dec­twa jesieni, ale złotemu latu; nie daje świa­de­ctwa upadkowi, ale kwitnieniu. Jesienny astrze, drogi czło­wie­ku, rok jest tak długi, że nie ma końca.

Ogródek nigdy nie jest skończony. Pod tym wzglę­dem ogródek przypomina świat ludzi i wszelkie ludzkie przed­sięwzięcia.

(tamże)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz