Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania lionni, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania lionni, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

niedziela, lutego 15, 2026

6013. Z oazy (CDXX)  // Panna cotta (CLXXXVIII)

Wczoraj ruszył przedostatni etap akcji wynosimy choinkę. Dziś jest 942. dzień, gdy „choinka” została wniesiona i zainstalowana w ulu. Przez wszystkie te dni zdążyła otor­bić się masą przydasiów i niezbędników, które musiałam mieć pod ręką.

Wczoraj rzeczy zaczęły wracać na swoje, zapomniane już prawie, miejsca. Wynosząc do biblioteki stosik książek, wpadła mi w ręce ta historia. Przypomniało mi się, jak mnie rozczarowała, gdy pojawiła się w choinkowym świecie. I co z tym fantem zro­bić? Odstawić na półkę z książkami Auto­ra? A może dać jej szansę? Dałam. Nie po­ża­łowałam.

Dlaczego mnie kiedyś — przy pierwszym czy drugim czytaniu — rozczarowała, po­dej­rze­nia mam, ale pewności nie. Dziś to na bank piękna historia nie tylko o od­na­le­zie­niu siebie i swo­jej drogi, ale przede wszystkim o zmianie perpektywy; o zmia­nie sposobu pa­trze­nia na świat, na to, co nas otacza, na to, co nam się przydarza.

Nella penombra di una soffitta polverosa tappezzata di ragnatele, viveva una coppia di topi e il loro unico figlio Matteo.
     In un angolo, fra mucchi di vecchi giornali, pile di libri sfasciati, una lampada rotta e quella che una volta era stata una bambola, c’era il gia­ciglio di Matteo.

W półmroku zakurzonego poddasza, wyłożonego pajęczynami, mieszkała para myszy wraz ze swoim jedynym synem, Matteo.
     W kącie, pomiędzy stosami starych gazet, stertami zniszczonych książek, zepsutą lampą i tym, co niegdyś było lalką, znajdowało się posłanie Matteo.

🖇

I topi erano poverissimi e il piccolo Matteo era la loro unica speranza. An­da­va bene a scuola e chissà... forse, un giorno, sarebbe diventato un me­di­co famoso e tutta la famiglia avreb­be potuto mangiare del vero par­mi­gia­no a colazione, pranzo e cena. Ma quando si chiedeva a Matteo cosa av­reb­be vo­lu­to fare da grande, lui rispondeva: «Non so, voglio vedere il mondo».
Myszy były biedniusieńkie i mały Matteo był ich jedyną nadzieją. Dobrze radził sobie w szkole i kto wie… może pewnego dnia zostanie sławnym lekarzem i cała rodzina bę­dzie mogła jeść prawdziwy parmezan na śniadanie, obiad i kolację. Ale kiedy pytano Matteo, kim chciałby zostać, gdy dorośnie, on odpowiadał:
     – Nie wiem, chcę zobaczyć świat.

🖇

Un bel giorno la maestra condusse Matteo e i suoi compagni al Museo d’Arte. Era la prima volta.
Pewnego pięknego dnia nauczycielka zaprowadziła Matteo i jego kolegów do Muzeum Sztuki. To był pierwszy raz.

🖇

I topini erano muti di stupore alla vista di tante meraviglie. […]  i sassi e rami che si inchinavano al vento, case e montagne, cavalli e persino dei leoni. «Qui c’è il mondo intero» pensò Matteo.
Myszki oniemiały z zachwytu na widok tych wszystkich cudów. […]  kamienie i gałęzie kłaniające się wiatrowi, domy i góry, konie, a nawet lwy.
     – Tu jest cały świat – pomyślał Matteo.

🖇

Il topino vagò di sala in sala. Era tanto assorto nella contemplazione di tut­ti quei capolavori che neppure si accorse di essere rimasto solo. Non che li capisse tutti. Ve n’era uno che a prima vista sembrava la crosta bru­ciac­chia­ta di una torta, ma poi, a guardarlo bene, appariva un topo con tanto di giacca e pantaloni.
Myszek błąkał się od sali do sali. Był tak pochłonięty kontemplacją tych wszystkich ar­cy­dzieł, że nawet nie zauważył, kiedy został sam. Nie żeby rozumiał je wszystkie. Był tam jeden, który na pierwszy rzut oka przypominał przypieczoną skórkę od ciasta, ale potem, gdy przyjrzeć mu się uważniej, ukazywał mysz w marynarce i spodniach.

«Non sono meravigliosi questi quadri?»
     – Czy te obrazy nie są zachwycające?

🖇

Quella notte Matteo fece uno sogno strano […].
     Mai in vita sua Matteo era stato così felice.

Tej nocy Matteo miał dziwny sen […].
     Nigdy w życiu Matteo nie był tak szczęśliwy.

🖇

Matteo si svegliò di soprassalto. Era nella soffitta […].
     Il suo giaciglio gli apparve in tutto il suo squallore.
     I suoi occhi si riempirono di lacrime.
     «Come è brutto il mondo!» pensò.

Matteo obudził się gwałtownie. Był na poddaszu […].
     Jego posłanie wydało mu się przeraźliwie nędzne.
     Oczy napełniły mu się łzami.
     – Jaki ten świat jest brzydki! – pomyślał.

🖇

Ma ecco che, come per magia, tutto cominciò a cambiare: le forme si abbracciarono teneramente, i colori emersero dal disordine e acqui­sta­ro­no una vividezza nuova.
     Perfino i giornali accartocciati sembravano soffici e morbidi e Matteo parve udire le note di una melodia famigliare che giun­ge­va­no da lontano.

Ale nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko zaczęło się zmieniać: kształty czule się splotły, kolory wyłoniły się z nieładu i nabrały nowej wy­ra­zi­stości.
     Nawet pogniecione gazety zdawały się puszyste i miękkie, a Matteo odniósł wrażenie, że słyszy płynące z oddali dźwięki znajomej melodii.

🖇

«Mamma, papà!» gridò, sopraffatto dall'emozione. «Lo so, ora lo so! Farò il pittore!»
     – Mamo, tato! – wykrzyknął, przepełniony emocjami. – Wiem, teraz już wiem! Zo­sta­nę malarzem!

🖇

Matteo divenne pittore. Lavorava e lavorava. Felice, riempiva grandi tele con i colori della sua gioia.
Matteo został malarzem. Pracował i pracował. Szczęśliwy, wypełniał wiel­kie płótna ko­lo­ra­mi swojej radości.

🖇

[…]  i topi venivano da tutto il mondo per vedere e comprare i suoi quadri. «Meno male che non è diventato medico» disse papà topo fra un boccone di parmigiano e l’altro.
[…]  myszy przyjeżdżały z całego świata, żeby oglądać i kupować jego obrazy.
     – Całe szczęście, że nie został lekarzem – powiedział tata mysz, przeżuwając kolejny kęs parmezanu.

Ora il quadro più grande di Matteo […].
     Quando qualcuno gli chiede il titolo del quadro, Matteo sorride e, come se ci pensasse solo allora, risponde: «Il titolo? Il sogno di Matteo».

Teraz największy obraz Matteo […].
     Kiedy ktoś pyta go o jego tytuł, Matteo uśmiecha się i – jak gdyby dopiero co go wy­my­ślił – odpowiada:
     – Tytuł? Sen Matteo.

Leo Lionni, Un sogno di Matteo,
Bababum di Babalibri, Milano 2021.
(wyróżnienie własne)

*

wtorek, marca 18, 2025

5734. Z oazy (CCCXIX)

Kilkuty­godniowe odliczanie literek, cztery. Poślizgniete jeden dzień. Książka z bro­dą. Dorzucona do którejś lektury z deputatu włoskich książek gdzieś bliżej początku trzeciego kwartału zeszłego roku. Dorzu­co­na, by nie płacić za przesyłkę. Wybrana, pamiętam, bo Autor, bo… krokodyl. Gdy pojawiła się w ulu, rozczarowała nie­wy­god­nym dla mnie formatem. Wylądowała na stosiku, w książkowej poczekalni. Wy­lą­do­wa­ła na bliżej nieokreślony czas.

Wróciła do gry, gdy postanowiłam zmniejszać wysokość słupka, jaki two­rzą cier­pli­wie czekające na moją uwagę i czas obleczone w okładki literki. Wróciła w pier­wszej kolejności, bo jest bardzo na czasie. Czasie, gdy zbrodniarza wojennego nazywają pre­zy­dentem, gdy pierwszy blondyn starej hegemonii oczekuje, że napadnięci prze­pro­szą za to, że wojna tak długo trwa, a w kraju nad Wisłą złodziei i niedouków zwą po­li­ty­ka­mi. Jaka wojna? Jaki złodziej? Jaki nieuk? Co za bzdura! To kura, to kura i tamto też kura — pod­su­mo­wa­ła spokojnie żaba.

Sull’Isola dei Sassolini vivevano tre rane: Marilyn, August e una terza che era sempre da qualche altra parte.
     Il suo nome era Jessica.

[Na Wyspie Kamyczków mieszkały trzy żaby: Marilyn, August i trzecia, która zawsze była gdzie indziej.
     Miała na imię Jessica.]

Jessica era piena di meraviglia. Faceva lunghe passeggiate da un capo all’al­tro dell’isola e tornava solo alla fine della giornata gridando: «Guar­da­te che cosa ho trovato!». […]  «Non è straordinario?».
     Marilyn e August, però, non erano mai impressionati.

[Jessica była przepełniona zachwytem. Robiła długie spacery z jednego końca wyspy na drugi i wracała wyłącznie pod koniec dnia, wołając:
     — Spójrzcie, co znalazłam! […] Czyż nie jest wspaniałe?
     Jednak Marilyn i August nigdy nie byli pod szczególnym wrażeniem.]

🖇

Un giorno Jessica trovò un sasso che spiccava su tutti gli altri. Era per­fetto, bianco come la neve e tondo come la luna piena di mezza estate. E, an­che se era grande quasi quanto lei, decise di portarlo a casa.
[Pewnego dnia Jessica znalazła kamień, który wyróżniał się wśród innych. Był idealny, biały jak śnieg i okrągły jak księżyc w pełni w środku lata. I chociaż był równie duży jak ona, postanowiła zabrać go do domu.]

🖇

"Chissà che cosa diranno Marilyn e August quando lo vedranno!" pen­sò mentre faceva rotolare quel bellissimo sasso fino alla piccola insenatura dove vivevano tutte e tre.
[   — Kto wie, co powiedzą Marilyn i August, kiedy go zobaczą! — pomyślała, podczas gdy toczyła ten piękny kamień aż do malutkiej zatoczki, gdzie mieszkali w trójkę.]

🖇

«Guardate che cosa ho trovato!» esclamò trionfante.
     «Un enorme ciottolo!»
     Quella volta Marilyn e August erano davvero sbalorditi. «Non è un ciottolo» disse Marilyn, che sapeva sempre tutto di tutto. «È un uovo. Un uovo di gallina.»
     «Un uovo di gallina? Come fai a sapere che è un uovo di gallina?» volle sapere Jessica, che non aveva mai nemmeno sentito parlare di galline.
     Marilyn sorrise. «Ci sono cose che si sanno e basta

[   — Popatrzcie, co znalazłam! — wykrzyknęła triumfalnie. — Ogromny otoczak!
     Tym razem Marilyn i August byli naprawdę zdumieni.
     — To nie jest otoczak — powiedziała Marilyn, co zawsze wiedziała wszystko o wszystkim. — To jajo. Kurze jajo.
     — Kurze jajo? Skąd wiesz, że to kurze jajo? — chciała wiedzieć Jessica, która nigdy nie słyszała o kurczakach.
     Marilyn uśmiechnęła się.
     — Są rzeczy, które się wie i koniec.]

🖇

Alcuni giorni dopo, le rane sentirono uno strano rumore provenire dall’uovo. Con grande stupore osservarono l’uovo che si spaccava e una creatura verde e squamosa che se ne usciva sulle quattro zampe.
     «Visto?» esclamò Marilyn. «Avevo ragione. È una gallina

[Kilka dni później żaby usłyszały dziwny dźwięk dochodzący z jaja. Z wielkim zdzi­wie­niem obserwowali jajo, które roztrzaskało się i wyszła z niego zielone i łuskowate stwo­rze­nie na czterech łapach.
     — Widzicie? — wykrzyknęła Marilyn. — Miałam rację. To kura!]

🖇

La gallina si tuffò e le rane la seguirono in acqua. Con loro grande sorpresa, la gallina si rivelò un'ottima nuotatrice e mostrò loro nuovi modi di galleggiare e sguazzare.
     Insieme si divertirono moltissimo, giocando dall’alba al tramonto.
     E continuarono così per molti giorni.

[Kura zanurzyła się. Żaby poszły za nią do wody. Ku ich zaskoczeniu Kura okazała się świetną pływaczką i pokazała im nowe sposoby unoszenia się na wodzie i pluskania się w niej.
     Razem świetnie się bawili, baraszkując od świtu do zmierzchu.
     I tak trwało to przez wiele dni.]

🖇

[Jessica e la gallina]  diventarono amiche inseparabili. Ovunque andasse Jessica, andava anche la gallina. Insieme viaggiarono per tutta l’isola, arrivando fino al posto segreto dove Jessica andava a pensare...
[Jessica i Kura stali się nierozerwalnymi przyjaciółmi. Dokądkolwiek szła Jessica, szła również Kura. Razem podróżowali po całej wyspie, docierając aż do tajnego miejsca, do którego Jessica szła, by pomyśleć…]

🖇

... e al Grande Sasso.
[…i na Wielki Kamień.]

🖇

Un giorno raggiunsero un posto dove Jessica non era mai stata pri­ma. Un uccellino rosso e blu volò giù da un albero. «Oh, eccoti qua!» esclamò quando vide la gallina. «La tua mamma ti sta cer­ca­ndo dappertutto! Vieni! Ti accompagno da lei!»
[Pewnego dnia dotarli do miejsca, w którym Jessica nigdy wcześniej nie była. Ptaszek, czerwono-niebieski, zleciał z drzewa.
     — O, tutaj jesteś! — wykrzyknął, gdy zobaczył Kurę. — Twoja mama szu­ka cie­bie wszę­dzie! Chodź! Zabiorę cię do niej!]

🖇

E così seguirono l’uccellino per molto tempo.
     Camminarono e camminarono. Camminarono sotto il sole caldo e la luna fresca fino a quando...
     ...s’imbatterono nella più straordinaria creatura mai vista.

[I tak szli za ptaszkiem, bardzo długo.
     Szli i szli. Szli pod ciepłym słońcem i chłodnym księżycem aż…
     …natknęli się na najbardziej niezwykłe stworzenie, jakie kiedykolwiek widziano.]

🖇

Stava dormendo, ma quando sentì la gallina gridare ‘Mamma!’ la crea­tu­ra aprì lentamente un occhio, fece un sorriso enorme e poi, con una voce gentile come il sussurro dell’erba, disse:
     «Vieni qui, mio dolce, piccolo al­li­gatore».
     E la gallina si arrampicò felice sul muso della madre.
     «Adesso è ora che vada» disse Jessica. «Mi mancherai tantissimo, piccola gallina. Vieni a trovarci presto, e porta anche la tua mamma.»

[Spała, ale kiedy usłyszała, jak Kura woła „Mamuś!” kreatura otworzyła powoli oko, uśmiech­nę­ła się szeroko, a potem łagodnym głosem, niczym szept trawy, powiedziała:
     — Chodź tutaj, mój słodziutki, mały aligatorze.
     I Kura, przeszczęśliwa, wspięła się na pysk matki.
     — Teraz na mnie już czas — powiedziała Jessica. — Będzie mi ciebie bardzo brakowało, Kurko. Odwiedź nas niedługo i weź również swoją mamę.]

🖇

Jessica non vedeva l’ora di dire a Marilyn e August che cosa era successo. Mentre si avvicinava all’insenatura, gridò: «Indovinate cos’ho scoperto!» e poi raccontò tutto. «E sapete che cosa ha detto mamma gallina al suo cucciolo?» chiese Jessica. «L’ha chiamato ‘mio dolce, piccolo alligatore’!»
     «Alligatore?» fece Marilyn. «Che sciocchezza!» E le tre rane non la fi­ni­va­no più di ridere.

[Jessica nie mogła doczekać się, by powiedzieć Marilyn i August, co się zdarzyło. Zbliżając się do zatoczki, wykrzyknęła:
     — Zgadnijcie, czego się dowiedziałam! — i potem opowiedziała wszystko. — I wiecie, co powiedziała Mama Kura do swojego kurczaczka? — zapytała Jessica. — Nazwała go „swoim słodkim, malutkim aligatorem”!
     — Aligatorem? — powtórzyła Marilyn. — Co za bzdura!
     We trzy, żaby nie mogły przestać śmiać się z tego bezsensu.]

Leo Lionni, Un uovo straordinario,
Bababum di Babalibri, Milano 2021.
(wyróżnienie własne)

*

niedziela, marca 17, 2024

5391. Z oazy (CCXXXVI)  //  Panna cotta (CXXIV)

Dwunie­dzielne odliczanie literek, raz. Druga połowa marcowego deputatu włoskich literek, skrupulatnie reglamentowana i wydana do spożycia i przeżycia dokładnie ty­dzień po pierwszej połowie. To nie jest książka dla osób, które z miłością upra­wia­ją grządki warzywne czy kwia­to­we. Ślimak czy ślimaczka bez względu na wielkość domku czy jego brak nie są tam nigdy mile widziani. Serce by im się kroiło przy każ­dym znikającym kapuścianym listku.

To opowieść z oryginalnie ponad półwieczną brodą, opowieść-przestroga na nie­zna­ją­ce granic: chciwość i konsumpcjonizm. Ile już nieodwracalnie pożarliśmy na­szej błękitnej „kapusty”? Jesteśmy w dużo gorszej sytuacji niż liczna rodzina ślimaków, nie mamy gdzie pójść.

Una numerosa famiglia di lumache viveva
su un cavolo splendido e saporito.
Camminavano lentamente da foglia
a foglia con la casa sulle spalle
in cerca di teneri germogli
da rosicchiare.
  [Pewna liczna rodzina ślimaków żyła / na przepięknej i smacznej kapuście. / Wędro­wa­ły powolutku z liścia / na liść z domkiem na plecach / w poszukiwaniu de­li­kat­nych pędów / do schrupania.]

🖇

Un giorno una piccola lumaca disse a suo padre:
«Quando sarò grande voglio avere la casa più grande del mondo».
«Quello che dici è molto sciocco» le rispose suo padre,
che era la lumaca più saggia del gruppo.
«Certe cose sono meglio piccole»
e racconta questa storia.
  [Pewnego dnia mała ślimaczka powiedziała do swojego taty:
    — Kiedy będę duża, chcę mieć dom największy na świecie.
    — To, co mówisz, jest bardzo niemądre — odpowiedział jej ojciec, który był naj­mąd­rzej­szym ślimakiem w grupie.
    — Pewne rzeczy są lepsze, gdy są małe — / i opowiedział taką historię.]

C’era una volta una piccola lumaca che un giorno,
proprio come te, disse a suo padre: «Quando sarò grande
voglio avere la casa più grande del mondo»
«Certe cose sono meglio piccole» le rispose suo padre.
«Fai sempre in modo che la tua casa
sia piccola e leggere da portare.»
[Był sobie kiedyś ślimaczek, który pewnego dnia
dokładnie tak jak ty, powiedział swojemu tacie: — Kiedy będę duży,
chcę mieć dom największy na świecie.
    — Pewne rzeczy są lepsze, gdy są małe — odpowiedział jego ojciec.
— Upewnij się zawsze, że twój dom / jest mały i lekki do niesienia
.]

🖇

Ma la lumachina non volle dargli ascolto e nascosta all’ombra
di una grande foglia, cominciò a torcersi e a stirarsi, da una
parte all’altra, fino a che non riuscì a scoprire
come far crescere la propria casa
.
  [Ale ślimaczek nie chciał go słuchać i  schował się w cieniu / wielkiego liścia; zaczął się skręcać i rozciągać z jednej / strony na drugą, dopóki ne odkrył / jak sprawić, by jego domek rósł.]

🖇

E così la casa cominciò a crescere e a crescere
e tutte le lumache del cavolo dicevano:
«Tu hai certamente la casa più grande del mondo»
.
  [W końcu domek zaczął rosnąć i rosnąć / i wszystkie ślimaki znajdujące się w pobliżu komentowały:
    — Ty naprawdę masz największy dom na świecie
.]

🖇

La piccola lumaca continuò a spingere e a sforzarsi
fino a che la sua casa fu grande come un melone
.
  [Ślimaczek nie ustawał w swoich wysiłkach, / aż jego dom był tak duży jak melon.]

🖇

Quindi con rapidi movimenti della coda a destra e a sinistra,
imparò a far crescere delle grandi cupole appuntite
.
  [Wówczas szybkimi ruchami ogona z prawej na lewą
nauczył się hodować duże spiczaste kopuły
.]

🖇

E non ancora contenta, schiacciando e spingendo
con tutte le sue forze, riuscì perfino ad aggiungervi
vivaci colori e magnifici disegni
.
  [Nadal niezadowolony naciskał i przesuwał / z całych swoich sił, dał nawet radę dodać / jaskrawe kolory i piękne wzory.]

Ora la lumaca era proprio sicura di avere
la più grande e la più bella casa del mondo.
Ne era orgogliosa e felice
.
  [Teraz był pewien, że ma
największy i najpiękniejszy dom na świecie.
Był szczęśliwy i dumny, że go ma
.]

🖇

Un giorno le lumache finirono di mangiare tutte le foglie
del cavolo. Non rimasero che pochi gambi nodosi
e decidero così di trasferirsi su un altro cavolo.
Ma, ahimè, la piccola lumaca non poteva più muoversi.
La sua casa era ormai troppo pesante
.
  [Pewnego dnia ślimaki wykończyły wszystkie liście / kapusty. Pozostało tylko kilka sękatych łodyg, / więc postanowiły przenieść się na inną kapustę. / Ale, niestety, ślimaczek nie mógł się ruszać. / Jego domek obecnie był zbyt ciężki­.]

🖇

Fu lasciata indietro e abbandonata a sé stessa,
e poiché non c’era più niente da mangiare,
la piccola lumaca lentamente deperì e scomparve.
Non rimase altro che la grande casa.
Ma anch’essa a pocco a pocco si sgretolò e non restò più nulla
.
  [Został w tyle całkiem opuszczony, / a ponieważ nie było już nic do jedzenia, / ślimaczek głodował i powolutku zniknął. / Nie pozostało nic, poza wielkim domkiem. / Ale i on po troszku się rozpadł i nic nie pozostało.]

🖇

Questa era la fine la storia.
La piccola lumaca aveva gli occhi pieni di lacrime.
  [To był koniec historii. / Ślimaczka miała oczy pełne łez.]

🖇

E così, un giorno, andò a vedere il mondo.
[…]
La piccola lumaca era molto felice.
  [I tak, pewnego dnia poszła oglądać świat. / […]
Ślimaczka była bardzo szczęśliwa.]

🖇

Le stagioni vennero e mutarano,
ma la lumaca non dimenticò mai la storia
che suo padre le aveva raccontato.
E quando qualcuno le chiedeva:
«Come mai hai una casa così piccola?»
lei raccontava la storia della casa più grande del mondo.
  [Pory roku przychodziły i przemijały, / ale ślimaczka nie zapomniała nigdy historii, / którą tata jej opowiedział. / I kiedy ktoś pytał:
    — Jak to, masz taki mały domek?
Ona opowiadała historię największego domku na świecie.]

Leo Lionni, La casa più grande del mondo,
Bababum di Babalibri, Milano 2016.
(wyróżnienie własne)

*

poniedziałek, marca 04, 2024

5378. Z oazy (CCXXXV)  //  Panna cotta (CXXIII)

Nie­dzielne odliczanie literek, trzy. Włoskie, poniedziałkowe, dokładne i bardzo precyzyjne liczenie. Marcowy deputat, a w zasadzie połowa, bo ja cwana, a świat kroczący w ślad inflacji.

Bardzo skrupulatnie wybieram włoskie czytanie. Zapoznaję się z podczytnikiem, sprawdzam proponowany wiek czytelników. Daję się zaczarować kresce, czasem konkretnemu słowu w tytule albo dostaję małpiego rozumu przy krokodylach i wilkach. Któregoś dnia pewnie się rozczaruję, ale póki co idzie mi dobrze.

W tym przypadku poszło mi rewelacyjnie. Książeczka — za dwa lata będzie miała pół wieku — niby dla dzieci, a skrywa najgłębszą wiedzę psychologiczną. Kryje ją w każdej ilustracji, w każdym dialogu. To jest perełka literatury dziecięcej do czy­tania przez dorosłych ze zrozumieniem w czasach zwątpienia (na końcu tego wpisu wersja anglojęzyczna). Lekarstwo, nie książka. Hawk!

pezzo, pezzetto, pezzettino
[kawałek, kawałeczek, kawalątek]

Il suo nome era Pezzettino. Tutti i suoi amici
erano grandi e coraggiosi e facevano
cose meravigliose. Lui invece era piccolo
e di sicuro era un pezzetto di qualcuno,
pensava, un pezzetto mancante.
Molto spesso si chiedeva di chi fosse
il pezzettino, e un bel giorno decise di scoprirlo.
  [Miał na imię Kawalątek. Wszyscy jego przyjaciele / byli wielcy i odważni i robili / nie­sa­mo­wi­te rzeczy. On natomiast był mały / i z pewnością był kawałeczkiem kogoś innego – / myślał o sobie – był jego brakującą cząstką. / Bardzo często zastanawiał się czyim był / ka­wa­łeczkiem i pewnego pięknego dnia postanowił to odkryć.]

🖇

 
 
 
 
 
 
 

«Scusa...» chiese allora a Quello-Che-Corre,
«per caso sono un tuo pezzettino?»
«Come potrei correre se mi mancasse
un pezzetto?» rispose Quello-Che-Corre
piuttosto sorpreso.
[   – Przepraszam… – zapytał wtedy Tego-Który-Biega – przypadkiem nie jestem cząstką ciebie?
    – Jak mógłbym biegać, gdyby mi czegoś brakowało? – odpowiedział Ten-Który-Biega nieco zdziwiony.]

🖇

 
 
 
 
 
 
 

«Sono un tuo pezzettino?» domandò
a Quello-Forte. «Potrei essere così forte
se mi mancasse un pezzetto?»
fu la risposta che ottenne.
[   – Jestem cząstką ciebie? – zapytał / Tego-Który-Jest-Mocny.
    – Mógłbym być tak mocny, gdyby mi czegoś brakowało? – brzmiała odpowiedź, którą otrzymał.]

🖇

E quando Quello-Che-Nuota emerse
dalle onde, Pezzettino gli rivolse la stessa
domanda. «Non potrei nuotare se mi mancasse
un pezzettino» rispose Quello-Che-Nuota
rituffandosi sott’acqua.
  [I kiedy Ten-Który-Pływa wyłonił się / z fal, Kawalątek zwrócił się do niego z tym samym pytaniem.
    – Nie mógłbym pływać, gdyby mi czegoś brakowało – odpowiedział Ten-Który-Pływa, znikając ponownie pod wodą.]

🖇

«Ehi, tu lassù!» gridò Pezzettino
quando ebbe raggiunto
Quello-Che-Vive-Sulle-Montagne.
«Sono un tuo pezzetto?»
Lui scoppiò a ridere. «Potrei arrampicarmi
se mi mancasse un pezzetto?» disse.
[   – Ej, ty tam na górze! – wrzasnął Kawalątek / by słowa dosięgnęły Tego-Który-Żyje-Na-Szczytach – / Jestem cząstką ciebie?
On wybuchł śmiechem. – Mógłbym się wspinać, / gdyby mi czegoś brakowało? – odkrzyknął.]

🖇

Pezzettino chiese la stessa cosa
a Quello-Che-Vola,
ma la risposta fu identica.
  [Kawalątek spytał o to samo / Tego-Który-Lata, / ale odpowiedź była identyczna.]

🖇

Alla fine, Pezzettino andò da Quello-Saggio
che viveva in una grotta. «Per caso, sono
un tuo pezzetto?» domandò.
«Credi che potrei essere così saggio
se mi mancasse un pezzetto?»
«Ma io devo essere di qualcuno!»
gridò Pezzettino.
«Come faccio a scoprirlo?»
«Vai all’isola Chi-Sono»
rispose Quello-Saggio.
  [Na koniec Kawalątek poszedł do Tego-Który-Jest-Mądry, / żyjącego w jaskini.
    – Może przez przypadek / jestem cząstką ciebie? – zapytał.
    – Myślisz, że mógłbym być tak mądry / gdyby mi czegoś brakowało?
    – Ale ja muszę być częścią kogoś! – / wykrzyczał Kawalątek. / – Jak to odkryć?
    – Udaj się na wyspę Kim-Jestem – odpowiedział Ten-Który-Jest-Mądry.]

🖇

Il giorno, Pezzettino salpò
con la sua barchetta.
  [Kawalątek wypłynął / swoją łódką.]

Dopo un viaggio lungo e burrascoso,
arrivò all’isola Chi-Sono.
Era stanco e bagnato.
  [Po długiej i burzliwej podróży / przybył na wyspę Kim-Jestem. / Był zmęczony i mokry.]

🖇

Che strano! L’isola era un ammasso di pietre.
Non un albero, no un filo d’erba.
Ma soprattutto, nessuna creatura vivente.
  [Jakie dziwne! Wyspa była kupą kamieni / Żadnego drzewa, żadnego źdźbła trawy. Co więcej, żadnej żywej istoty.]

🖇

Pezzettino camminò e camminò, su e giù,
finché, esausto, inciampò e cadde...
  [Kawalątek wędrował i wędrował, w górę i w dół, / do czasu, gdy wyczerpany potknął się i spadł….]

... e si ruppe in tanti pezzetti.
Quello-Saggio aveva ragione!
Pezzettino adesso sapeva che anche lui,
come tutti, era fatto di tanti piccoli pezzi.
  […i rozpadł się na dużo kawałeczków. / Ten-Który-Jest-Mądry miał rację! / Kawalątek teraz wiedział, że również on, jak wszyscy, był złożony z wielu małych kawałków.]

🖇

Si ricompose e quando fu sicuro
che non mancasse neanche uno
dei sui pezzetti, tornò alla barca.
  [A kiedy był pewien, / że nie brakuje mu żadnego / z jego kawałeczków, wrócił na łódkę.]

🖇

Remò tutta la notte per arrivare
a casa prima possibile.
  [Wiosłował całą noc, by wrócić  
do domu tak szybko, jak to możliwe.]

🖇


  [Wszyscy jego przyjaciele czekali na niego.
    – Jestem sobą! – wykrzyknął Kawalątek, cały / zachwycony. Jego przyjaciele nie byli pewni, / czy zrozumieli to, co Kawalątek / miał na myśli, mówiąc te słowa, ale wy­da­wał się im szczęśliwy. / I w ten sposób również oni czuli się szczęśliwi.]

Leo Lionni, Pezzettino, przeł. Maria Marconi,
Bababum di Babalibri, Milano 2011.
(wyróżnienie własne)


[dostęp: 3.03.2024], źródło.

*

*

[English Edition]

poniedziałek, lutego 19, 2024

5361. Z oazy (CCXXIX)  //  Panna cotta (CXXI)

Dwunie­dzielne odliczanie literek, pięć, czynione w poniedziałek — lutowy przydział literek, grupujących się na włoską manierę. Po pierwszych kilku stronach byłam pra­wie pewna, że pozostanie mi po tej lekturze tylko ogromny absmak w postaci dy­dak­ty­cznego smrodku w stylu: kto nie sieje, ten nie zbiera; jak sobie pościelesz, tak się wy­śpisz. Jak ja się wspaniale rozczarowałam!

To jedna z najpiękniejszych włoskich książeczek na moich półkach. Afirmacja róż­no­rod­ności profesji oraz świadomości wzajemnej zależności potrzebna jest nie tylko społeczności myszek, zamieszkującej karty tej książki, ale przydałaby się również w kraju nad Wisłą.

To doskonała lektura dla tych mądroli, którzy definiują przydatność kształcenia wyłącznie jako przyrost złotówek, euro, dolarów i PKB, czli zboża, siana, orzechów i jagód. Mądroli, którym prze­szka­dza finansowanie przez państwo nauk pod­sta­wo­wych. Mądroli, którzy nie rozu­mie­ją, że sztuczna inteligencja, którą się tak obecnie za­chwy­ca­ją, to przede wszystkim globalny złodziej.

Ta książeczka to młodziutka starsza pani. Pierwszy raz ukazała się w 1967 roku. Jakby Autor przewidział, że ludzka chciwość przestanie umieć obsługiwać kompasy.

Si dice che per scrivere ai bambini devi essere un bambino, mentre è vero l’opposto. Scrivendo per i bambini, bisogna fare un passo indietro e guardare al bambino dalla pro­spettiva di un adulto.
[Mówi się, że aby pisać dla dzieci, trzeba być dzieckiem, podczas gdy prawdą jest coś przeciwnego. Pisząc dla dzieci trzeba zrobić krok wstecz i patrzeć na dziecko z perspektywy dorosłego.]


Leo Lionni
(1910–1999)
fot. źródło, [dostęp: 18.02.2024].

🖇 🖇

Lungo il prato, dove un tempo pascolavano le mucche,
c’era vecchio muro.
  [Wzdłuż łąki, gdzie kiedyś pasły się krowy, / był stary mur.]

🖇

Fra le pietre del muro, vicino al granaio,
cinque allegri topi di campagna avevano costruito la loro casa.
  [Między kamieniami tego muru, blisko stodoły / pięć wesołych wiejskich myszy zbudowało swoje gniazdo.]

🖇

Ma quando i contadini avevano abbandonato la fattoria,
il granaio era rimasto vuoto.
L’inverno si avvicinava e i topolini dovettero pensare alle scorte.
Giorno e nottesi davano da fare a raccogliere grano e noci,
fieno e bacche. Lavoravano tutti. Tutti tranne Federico.
  [Kiedy ludzie opuszczali gospodarstwo, / stodoła pustoszała. / Zbliżała się zima i myszki musiały pomyśleć o zapasach. / Dniami i nocami były zajęte zbieraniem ziarna i orzechów, siana i jagód. Pracowały wszystkie. Wszystkie, poza Federico.]

🖇

«Federico, perché non lavori?» chiesero.
«Come non lavoro!» rispose Federico un po’ offeso.
«Sto raccogliendo i raggi del sole per i gelidi / giorni d’inverno.»
  [  — Federico, dlaczego nie pracujesz? — spytały.
      — Jak to nie pracuję! — odpowiedział nieco urażony. — Właśnie zbieram promienie słońca na mroźne, / zimowe dni.]

🖇

E quando videro Federico seduto su una grossa pietra,
gli occhi fissi sul prato, domandarono:
«E era, Federico, che cosa fai?».
«Raccolgo i colori» rispose Federico con semplicità.
«L’inverno è grigio.»
  [A kiedy zobaczyły Federico siedzącego na wielkim kamieniu, / z oczami utkwionymi w łące, zapytały:
      — A teraz, Federico, co robisz?
      — Zbieram kolory — odpowiedział z łatwością. / — Zima jest szara.]

🖇

Un’altra volta […]
«Stai sognando, Federico?» gli chiesero con tono rimprovero.
Federico rispose: «Oh, no! Raccolgo parole.
Le giornate d’inverno sono tante e lunghe.
Rimarremo senza nulla da darci».
  [Innym razem […] / zapytały z wyrzutem:
      — Marzysz, Federico?
      Federico odpowiedział:
      — Och, nie! Zbieram słowa. Zimowych dni jest wiele i są długie. Nie pozostaje nam wtedy nic do powiedzenia.]

🖇

Venne l’inverno e quando cadde la prima neve,
i topolini si rifugiarono nella tana tra le pietre.
  [Przyszła zima i gdy spadł pierwszy śnieg, / myszki schroniły się w swoim gnieździe między kamieniami.]

🖇

In principio si rimpinzarono allegramente
e si divertirono a raccontarsi storie
di gatti sciocchi e volpi rimbambite.
  [Na początku ucztowały wesoło / i bawiły się opowiadając sobie historie / o głupich kotach i zwariowanych lisach.]

🖇

Ma, a poco a poco, consumarono gran parte
delle noci e delle bacche, il fieno finì
e il grano era solo un lontano ricordo.
Nella tana si gelava e nessuno aveva
più voglia di chiacchierare.
  [Ale po trochu zjadły większą część / orzechów i jagód, skończyło się siano, / a ziarno psze­ni­cy było wyłącznie dalekim wspomnieniem. / W gnieździe było mroźno i nikt nie miał / już ochoty na pogaduszki.]

🖇

Improvvisamente si ricordano ciò
che Federico aveva detto del sole,
dei colori e delle parole.
«E le tue provviste, Federico?» chiesero.
  [Natychmiast przypomniały sobie, / że Federico jesienią mówił o słońcu, / kolorach i słowach.
      — A twoje zapasy, Federico? — zapytały.]

🖇

«Chiudete gli occhi» disse Federico, mentre
si arrampicava sopra un grosso sasso.
«Ecco, ora vi mando i raggi del sole.
  Caldi e vibranti come oro fuso...»
E mentre Federico parlava,
i quattro topolini cominciarono
a sentirsi più caldi.
Era la voce di Federico?
Era magia?
  [  — Zamknijcie oczy — powiedział Federico, / podczas gdy wspinał się na wielki kamień.
      — Oto teraz przesyłam wam promienie słońca. Ciepłe i wibrujące niczym stopione złoto… / Podczas gdy Federico mówił / cztery myszki zaczynały / czuć więcej ciepła. / Czy to był głos Federico? Czy była to magia?]

🖇

«E i colori, Federico?» chiesero ansiosamente.
«Chiudete ancora gi occhi» disse Federico.
E quando parlò del blu dei fiordalisi,
dei papaveri rossi nel frumento giallo,
delle foglioline verdi dell’edera,
videro i colori come se avessero
tante piccole tavolozze
nella testa.
  [  — A kolory, Federico? — zapytali zniecierpliwieni.
      — Zamknijcie znów oczy — powiedział Federico. / I kiedy mówił o bławatkowym kolorze chabrów, / o czerwieni maków wśród złota pszenicy, / o zieloności listków bluszczu / wi­dzie­li kolory, jakby mieli wiele małych palet w głowie.]

🖇

«E le parole, Federico?»
  Federico si schiarì la gola,
  aspettò un momento, e poi,
  come da un palcoscenico,
  disse:
  [  — Federico, a słowa?
Federico odchrząknął, / poczekał chwilkę, a potem, / niczym z teatralnej sceny, / przemówił:]

«Chi fa la neve, il prato, il ruscello?
  Chi fa il tempo brutto oppure bello?
  Chi dà il colore alle rose e alle viole?
  Chi accende la luna e il sole?
  […]
  Uno fa il sole e l’aria leggera
  e si chiama topino di Primavera.
  Bouquets profumi... serenate,
  ce li regala il topino dell’Estate.
  Il topino d’Autunno fa scialli e ricami
  con foglie dorate strappate dai rami.
  Il topino d’Inverno, purtroppo, si sa,
  ci dà questa fame... e il freddo che fa.
  Le stagioni sono quattro. Ma a volte vorrei
  che fossero sette, o cinque, o sei».
  [  — Kto tworzy śnieg, łąkę, strumień? / Kto odpowiada za brzydką czy ładną pogodę? / Kto podarował kolor różom czy fiołkom? / Kto włą­cza księ­życ i słońce? / […] / Ktoś, kto odsłania słońce i czyni powietrze lek­kim, nazywa się Wiosenny Mysz. / Bukiety zapachów… serenady / nimi obdarza Letni Mysz. / Jesienny Mysz pomaga przy robieniu szali i haftów / ze zło­ty­mi liściami zrwanymi z gałęzi. / Zimowy Mysz, niestety, wia­do­mo, / przy­no­si głód… i tworzy ziąb. / Są cztery pory roku. Ale czasem chciałbym / aby było ich siedem lub pięć czy sześć.]

🖇

«Non voglio applausi, non merito alloro. Ognuno,
  in fondo, fa il proprio lavoro».
  [  — Nie chcę oklasków, nie zasługuję na laur. Każdy przecież wykonuje swoją pracę.]

Leo Lionni, Federico,
Bababum di Babalibri, Milano 2012.

*