niedziela, lipca 16, 2017

(2456+1). W przerwie (IV)

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Skończyłam . Było mało, więc postanowiłam wyjąć i poświętować krótkie i mądre sentencje. Nagle wiele z nich zyskało dodatkowy kopytkowy wymiar. Reksio!

HALT, czyli STOP
dla głodu, złości, samotności i zmęczenia.
HALT: Hungry, Angry, Lonely, Tired
.

*

Odwaga to lęk, który odmówił modlitwę.

*

Ja wcale nie jestem niecierpliwy — ja tylko chcę,
żeby wszystko zmieniło się natychmiast
!

*

Dokądkolwiek idziesz, zabierasz tam siebie.

*

Rób, nawet udając.

*

Alkoholizm to choroba światopoglądu.

*

Nie przejmuj się drobiazgami.
I pamiętaj, że wszystko to drobiazg
.

*

Nie przybyliśmy tu wszyscy na tym samym statku,
ale wszyscy płyniemy tą samą szalupą
.

*

Na wszystko, co niezbędnie,
zawsze wystarczy czasu
.

*

Nic się nie zmieni, dopóki
nie stanie się prawdziwe
.

*

[…] żeby zwyciężyć, trzeba się poddać.

*

Wszystko jest w porządku — nawet kiedy nie jest.

*

Wyścig często wygrywają nie najszybsi,
tylko ci, którzy nie ustają w biegu.

*

To nie mój interes, co o mnie myślisz.

*

Niekiedy trzeba po prostu zaczekać.

*

Kiedy na kogoś reaguję, osoba ta
staje się moją Siłą Wyższą.

Ron B. (zebrał), Trzeźwe myśli. Humor i mądrości
w powrocie do zdrowia
, Media Rodzina, Poznań 1996.

mój aktualny stan posiadania:

2456. W przerwie (III)

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Figura, postać: suchy alkoholik. Być może to termin, który wyszedł już z użycia. Niepijący alkoholicy od lat, w taki czy inny sposób, wzbudzają mój najgłębszy szacunek, uczą pokory, niechodzenia na skróty i długoterminowego podejścia do zmiany.

Niepijący są bohaterami. Niepijące nie. Nie mają łatwo i dużo rzadziej piszą. Dlatego, jak tylko dowiedziałam się o tej książce, zaczęłam polowanie. Upolowałam. Przeczytałam w przerwie. Znacznik alkoholowy stworzyłam, bo każda z tych książek niesie nadzieję.

Bierz to. Zawsze, kiedy dostaniesz propozycję i poczujesz, że jest w tym ułamek tego, co cię kręci, fascynuje, to ją przyjmij. Na rezygnację zawsze jest czas, a jak się nie zgodzisz, to możesz nie dostać szansy drugi raz.

*

Warto robić rzeczy, o których myśleliśmy, że nigdy ich nie zrobimy. Pokonywanie przeszkód to nauka życia. Im bardziej się czegoś boimy, tym wyraźniej widzimy, gdy już pokonamy ten strach, że wielkie miał tylko oczy.

*

Podejmowanie wyzwań to dla mnie pokonywanie lęku przed tym, co inni o nas powiedzą, lęku przed krytyką.

*

Każdego dnia, krok po kroku, idę naprzód, rozwijam się emocjonalnie i duchowo. W mojej opowieści można się przejrzeć, tak jak się to robi w czasie mityngów. Słuchając innych uzależnionych, uświadamiamy sobie, że ich problemy są niejednokrotnie większe niż nasze, więc skoro im się udało, to nam też się uda.

*

„Jak by to było, gdyby ten dzień przyniósł mi coś dobrego?” — i otwórz się na to, co się wydarzy.

*

Niegdyś kobiety sięgały po alkohol rzadko lub wcale, dziś piją na równi z mężczyznami i nikogo to nie dziwi. Nie zmienił się jednak sposób postrzegania uzależnionych. Nietrzeźwa kobieta budzi skrajnie negatywne emocje, podczas gdy pijany mężczyzna jest odbierany jako zjawisko naturalne.

*

Najgorsze to myśleć, że sytuacja jest tak beznadziejna, że nie ma ludzkiej siły, by ją zmienić. Ludzkiej może nie, ale… Los naprawdę na sprzyja i może przygotować niespodziankę, której nie jesteśmy w stanie sami wymyślić ani sobie wyobrazić. […] los daje nam tyle, ile jesteśmy w stanie unieść. Skoro tak, to dam radę. A przeszkody, które spotykam po drodze , też są po coś, nawet jeśli teraz tego nie rozumiem.

*

[…] dostałam do ręki wydrukowaną listę z nazwanymi uczuciami. Osoby uzależnione, i nie tylko one, mają świadomość, że targają nimi różne emocje, jednak nie potrafią ich nazwać. […] Wyrzucenie z siebie emocji to akt magiczny. Wypowiedzieć je na głos to absolutnie coś innego niż tylko o nich pomyśleć. […] Możliwość wypowiedzenia tego, co nas boli, jest oswajaniem demonów. Coś, co wydawało się straszne, po zwerbalizowaniu już takie nie jest.

*

W Polsce panuje ogromne przyzwolenie społeczne na picie. Paradoksem jest to, że alkoholików się potępia, ale toleruje się pijaństwo. Jednym słowem, w naszym katolickim kraju akceptujemy grzech, ale już nie grzesznika. Alkohol jest WSZĘDZIE.

*

Alkohol jest trucizną. Dokładniej, szkodzi nam etanol, czyli alkohol etylowy, związek chemiczny o działaniu toksycznym. Szybko się wchłania (proces zaczyna się już w ustach) i krwiobiegiem trafia do mózgu, zmieniając jego funkcjonowanie. Organizm pozbywa się alkoholu w procesach metabolicznych. Rozkłada go najpierw do postaci aldehydu octowego (który jest szkodliwy dziesięć razy bardziej niż sam alkohol etylowy) a potem usuwa przez wątrobę.

*

Między bajki należy włożyć, że niewielka ilość alkoholu korzystnie wpływa na układ krwionośny. Mówi się, że lampka wina poprawia krążenie. Jaka lampka, skoro badania wykazują, że 20 g alkoholu dziennie (czyli duża lampka wina) zwiększa ryzyko choroby wieńcowej?

*

Każdy ma swoją drogę i swoje dno, którego musi dotknąć.

*

Mamy w głowie świat skomponowany z tego, co nas spotkało, co przeżyliśmy, czego się nauczyliśmy. Ten świat często jest zamknięty, nie pozwala wyjść poza jego ramy, nie dopuszcza otwartości i bycia szczęśliwym.

*

[…] nie jest się ani lepszym, ani gorszym. Jest się, jakim się jest. „Nie krytykuj, nie oceniaj, nie udzielaj rad” — tego nauczyłam się na mityngach AA. Ludzie myślą, że wiedzą, jak by się zachowali na miejscu innej osoby w danej sytuacji. To złudzenie.

*

Nikt nie będzie miał pożytku z tego, że będziesz źle o sobie myśleć.

*

Jeśli tylko zagra ci w duszy, że mogłabyś porwać się na coś, czego jeszcze nie robiłaś, to odrzuć obawy, że ci się nie uda, że nie jesteś przygotowana, że jesteś na to za młoda lub za stara, że co ludzie powiedzą. Po prostu zrób to.

*

Zapominanie o sobie, szukanie na zewnątrz motywacji do życia jest „wieszaniem” się na innych, oznaką niedojrzałości.

Ilona Felicjańska, Jak być niezniszczalną,
Burda Publishing Polska, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)

sobota, lipca 15, 2017

2455. Dyptyk rocznicowy i smak

*

uroczystości rocznicowe, rozpoczęte oficjalnie w środę w pretekście, zamknęliśmy dziś wielkim mukaniem w romesco. po raz piętnasty powiedzieliśmy sobie „tak”. podobno bez przymusu.

2454. Kudłaty żebr

subtelny, acz wymowny żebr.

2453. Naklejka z chwili

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Nakleiłam sobie na kolano nierówność chodnika.
Piękny i dorodny strupek będę miała. To w skrócie.

Nakleiłam. Wczoraj. Emocje były duże. Gdy normalizowało się wewnętrzne rozedrganie na ten temat, dotarło do mnie, że jak zwykle „padłam ofiarą” wewnętrznego konfliktu, bo. Jest we mnie ktoś, kto pod nogi patrzeć nie musi — idzie sprężystym krokiem, zachwycając się amortyzacją stawowo-mięśniową. Jest też ktoś, kto lubi dla zabawy wpadać w dołki, ponieważ fascynuje się momentem braku kontroli podczas lotu. Ustaliliśmy wieczorem w trójkę, że patrzeć pod nogi należy przynajmniej kątem oka, by nie psuć zabawy w samodzielność. To w detalu.

czwartek, lipca 13, 2017

2452. W przerwie (II)

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Reszka czytany tu jest (pierwsza tu, druga tu). Czekałam na przyzwoitą cenę tej książki. Czekanie wspierał strach, co ja w niej wyczytam, czego na własnej skórze nie przerobiłam. Czy ja naprawdę chcę to wiedzieć? Pytałam samą siebie.

Ale Reszka. Wczoraj była przyzwoita cena. Dziś w nocy nie mogłam spać, więc czytałam. Rano lało jak z cebra. Mogłam, więc czytałam w hamaku z kawusią i dźwiękiem deszczu za oknem — all inclusive!

Wrażenie? Jeśli myślisz, że minister szyszko (małymi, z premedytacją małymi literami) jest prekursorem specyficznego sposobu dbania o materię swego ministerstwa, jesteś w błędzie, ciężkim błędzie. Pierwowzorem jest każdy minister zdrowia, którego ten kraj miał i ma.

Ty wyczytasz w tej książce, że jeśli chcesz po urazie chodzić, to rehabilitacja tylko prywatna. Ja nie musiałam o tym czytać, ja to wiem.

Dzięki tej książce troszkę lepiej rozumiem lekarzy. Niektórych. Tylko niektórych.

Być może najgorsze jest to, że przestajemy się dziwić, że przyzwyczajamy się do rzeczy nienormalnych.

*

Nie przewidzieliśmy, że konsultant w danym województwie nie będzie myślał: „Jak to cudownie mieć tak wielu specjalistów, którzy będą leczyć ludzi”, a pomyśli: „Będzie ich za dużo, to mi tutaj popsują rynek i koledzy mi żyć nie dadzą”.

*

Medycyna jest sztuką? A przypadkiem nie czystym biznesem? Co to znaczy, że nie można stosować lekarstwa, które uważa się za pomocne, tylko takie, jakie życzy sobie NFZ?

*

Bo ja słusznie zauważył pan minister: „jest wybór między lekarzem zmęczonym a żadnym”.
     Mamy mało lekarzy, a ponieważ mamy ich mało, będziemy coraz bardziej zwiększać obciążenia pracą. A to sprawi, że będzie ich coraz mniej. Jedni wyjadą, inni wymrą
.

*

Ale pytam, czy upokarzające jest pracowanie za grosze, czy mówienie o tym, że pracujemy za grosze?
     Przecież ten standard życia, którym tak razimy społeczeństwo, bierze się z tego, że nie mamy życia osobistego, że jesteśmy wrakami ludzi. Środowisko jest mocno konsumpcyjne, ale to jest mechanizm kompensacji. Skoro tyle pracują, rozwala im się życie osobiste, to przynajmniej mają wszystko, co najlepsze, z najwyższej półki. Wiele osób myśli o emigracji właśnie w celu zbalansowania jakości życia, żeby mieć czas i na pracę, i na życie. Bo jest prawdą, że lekarz w Polsce może zarobić dużo, tylko pytanie, jakim kosztem. I czy to wszystko jest tego warte
?

*

Przecież mówiono nam, że nie będzie lekko, tak? Z jednej strony wiemy, że powinno być o wiele lepiej, z drugiej strony jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że jeśli do czegoś mamy dojść, to tylko swoją pracą.
     A więc nie mówimy innym o swoich problemach
.

*

Szpital to nie może być fabryka. On nie ma przynosić pieniędzy i zarabiać na siebie, tylko ma pożytkować pieniądze na pomoc ludziom. Przecież nie jest tak, że ja zlecam tysiące badań, bo taki mam kaprys. Robię to, co muszę, żeby pacjenta przywrócić do ładu i składu.

*

Boję się, że popełnię błąd z przepracowania. Bo jak się potem bronić? Przed sądem mnie zapytają: „Kto panu kazał dyżurować trzecią noc z rzędu?”. „No, życie mi kazało, bobym nie miał za co pojechać na kurs, który musiałem zrobić, żeby skończyć specjalizację”. Ale pacjent zmarł i kogo obchodzi takie tłumaczenie?

*

Środowisko uważa, że to jest normalne, że pracuje się dwieście pięćdziesiąt czy trzysta godzin w miesiącu. Musisz coś kupić? Idź na dyżur, żeby zarobić. Jedziemy na narty? Nie mam pieniędzy, nie jadę. Jak to lekarz może nie mieć pieniędzy? Weź dyżury.
Za szesnastogodzinny dyżur dostaję 300 złotych; 2000 złotych na narty to tydzień mojego życia
!

*

Na studiach nie uczą nas o pacjencie, ale o jego budowie. Człowiek jest dla nas jak silnik samochodowy. Składa się z jakichś części. Te części pracują albo się psują. Jak się zaczynają psuć, to można je naprawić albo wymienić. I na tym polega nasza rola. Mamy naprawić silnik i stąd bierze się wszystko. No bo czy ktoś przy zdrowych zmysłach zastanawia się, co czuje silnik? Albo usiłuje rozmawiać z silnikiem, tłumaczyć mu, co się w nim psuje, jak będzie naprawiany? To przecież byłoby jakieś szaleństwo! No więc tak samo nie rozmawiamy z pacjentami, jak nie rozmawiamy ze swoimi samochodami. Oczywiście to rodzi niebywałe konsekwencje.

Paweł Reszka, Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy,
Czerwone i Czarne, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

2451. Depesza od Kaan

Autoryzacja? Jest.
Cytuję i będę tu mieć. Zawsze pod ręką.

KIEDY KOBIETY SŁYSZĄ, ŻE PRZESTAŁY O SIEBIE DBAĆ,
TO JEST WŁAŚNIE MOMENT, KIEDY ZACZĘŁY DBAĆ O SIEBIE.
Przestały ubierać się w to, co jest niewygodne,
okaleczać ciało, pastwić się nad nim w dążeniu
do zaspokojenia czyjejś wizji zadbanej kobiet…

[…] dbać o siebie nie zawsze oznacza dbanie O SIEBIE.
Kaan
(wyróżnienie własne)

(2434+13+3). Idę, idę! (II)

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Czytam. Powolutku. Dziś moje postkopytkowe życie zaciera ręce. Wyciągnęło mnie i Heniutkę do parku blisko naszego ula. Reksio! Upijałam się chwilową sprawnością, bo prawda jest taka, że wciąż rehabilitacyjnie często robię cztery kroki naprzód i trzy wstecz, a czasem cofam się, nie wiem ile kroków. Dziś wśród drzew byłam w niebie.

Akceptować nie znaczy opuścić ręce, lecz przeciwnie, wesprzeć się na tym, co jest, na tym, co mogę zmienić, by iść naprzód.

*

W tej chwili tyle właśnie mogę zrobić, niezależnie od tego, czy to zadziała czy nie.

*

[…] akceptowanie sytuacji, która nie może się zmienić albo której zmiana wymaga czasu, zostawia otwarte drzwi dla możliwości dodania wyzwalającego wymiaru miłości.

*

Gdzie jest niebezpieczeństwo,
wzrasta także to, co ocala
.

Friedrich Hölderlin
(1770–1843)

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.

mój aktualny stan posiadania: