
da Alma per me e per il mio cuore.
sono senza parole. il terzo giorno.
42/366
Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

da Alma per me e per il mio cuore.
sono senza parole. il terzo giorno.
42/366
tu i teraz. umieć być z tym, co wydarza się tu i teraz. najtrudniejsza z najprostszych rzeczy.
39/366
spójniki — jaką one mają moc! jak wciągają w historię, biorą ostre zakręty lub robią zwrot przez sztag. jak pięknie pomagają tu i teraz tworzyć ciało grupy.
38/366

*
Słowa są ważne.
Kompan
Podzieleni na dwie grupy na ostatnim zjeździe podyplomówki. Grupowo dla członków drugiej grupy smażyli dyplomy.
Dziś Sadownik pokazał mi ten, który wysmażono dla Niego. Zachwyconam, że to wszystko w Nim zobaczyli, cenili i tak pięknie w słowach zatrzymali. Piękny Człowiek, piękny dyplom! Fantastyczna pamiątka.
Spotkają się na rozdaniu formalnych dyplomów za trzy tygodnie.
*

JEDNOROŻCA
Za fizyczne podejście do duszy.
Za żart rozłożony na kwanty
i celne informacje zwrotne,
przekazywane radiowym głosem.

myśl to ziemia, która — poza wspaniałymi wynalazkami — potrafi również rodzić szaleństwo, radykałów, fundamentalistów i bezgraniczną samotność w relacji.
uczucie w wyścigu przez przeszkody, jakim bywa życie, jest nieskończenie wolniejsze niż myśl, bo rozchodzi się w innym ośrodku — w ciele, nie w umyśle.
🌱
[suplement 5.02.2024]
myśl jest tworem wyobraźni, uczucie zaś faktem.
Niedzielne odliczanie literek. Tamte zdjęcia, wtedy, utkwiły we mnie na zawsze. Tamta historia ma we mnie swoje miejsce. Wróciły do mnie i zdjęcia, i historia, gdy zdecydowałam się na tę książkę. Zdecydowałam się w ramach reakcji na izraelskie poczynania. Historię piszą zwycięzcy. Choć jest to wojna, w której nie ma i nie będzie zwycięzców, potrzebowałam przeczytać coś kreślonego kobiecą, palestyńską dłonią.
Jedna książka, dwie krótkie opowieści. W obu ten sam strach, ta sama nieprzytomna siła w mundurach. Tak samo niedoopowiedziane dwie historie. Przy tej lekturze nie da się odpoczywać. Można tylko doświadczać ogromnego napięcia. Ponad trzy tysiące kilometrów oraz dziesiątki lat dzielących osoby czytające od bohaterek nie zmniejszają ani strachu, ani napięcia. Dzieje się tak, dlatego że tam, gdzie słowo bezpieczeństwo jest odmieniane przez wszystkie przypadki i podnoszone do entej potęgi, robi się bardzo niebezpiecznie dla kobiet. To książkowy drobiazg, ale również ogromny lej po emocjonalnej bombie.
Na początku wyjaśnił, że ich głównym zadaniem podczas stacjonowania w tej okolicy, poza wytyczeniem granicy z Egiptem i pilnowaniem, by nikt się przez nią nie przedostał, będzie przeczesanie północno-zachodniej części Negewu i oczyszczenie jej z Arabów, którzy tu jeszcze przebywają. Ze źródeł lotnictwa wojskowego przyszły informacje o ich obecności w tym rejonie. Trzeba będzie codziennie patrolować teren i dokładnie go rozpoznać. Może to potrwać jakiś czas. W każdym razie pozostaną tutaj, dopóki nie zapewnią bezpieczeństwa w tej części Negewu.
🖇
Monotonne wydmy otaczające ich ze wszystkich stron zachowywały milczenie i nie ujawniły żadnych śladów, jeśli nie liczyć kolein pozostawionych przez opony jeepa.
🖇
Sam fakt, że się tutaj znajdują i trwają na posterunku, niezależnie od realizacji określonych działań wojskowych, ma wielkie znaczenie, bo trzeba opanować ten rejon, utrwalić nową granicę z Egiptem i zapobiec przedostawaniu się infiltratorów. Są pierwszą i jedyną jednostką, która po zawarciu rozejmu dotarła do tego punktu, wysuniętego najdalej na południe, i to na nich spoczywa pełna odpowiedzialność za zapewnienie tu bezpieczeństwa.
🖇
[…] okolica nie odkryła przed nimi nic oprócz burz piaskowych i obłoków kurzu, które zdawały się ich ścigać i z nimi igrać.
🖇
To miejsce, które wydaje się teraz nieużytkiem, gdzie nie ma nic oprócz infiltratorów, Beduinów i wielbłądów, przed tysiącami lat przemierzali nasi przodkowie. I jeśli Arabowie, powodowani bezsensownym nacjonalizmem, nie zgadzają się, żebyśmy tutaj zamieszkali, i nadal stawiają nam opór, woląc, by ta ziemia pozostała pustynią, musimy postąpić jak na wojsko przystało. Nikt nie ma do niej większego prawa niż my. Oni przez całe wieki ją zaniedbywali i opuścili, oddając we władanie Beduinów i ich stad. Naszym obowiązkiem jest ich stąd przegnać. […] Nie możemy dopuścić, by Negew nadal był nagą pustynią, nie możemy pozostawić go na pastwę suszy oraz zaniedbujących tę ziemię Arabów i ich zwierząt. Przypominam wam napis, który po przybyciu tutaj zobaczyliśmy na ruinach muru: „Nie czołg zwycięży, lecz człowiek”.
🖇
[…] skierował się w stronę zarośli, rozgarniając gałęzie, za którymi ukazała się grupa Arabów stojących nieruchomo wokół źródła. Jego spojrzenie spotkało się z ich szeroko otwartymi oczami i z oczami wielbłądów, które, gdy pies głośno zaszczekał, poderwały się i postąpiły kilka kroków do przodu.
🖇
W końcu jeep ruszył. Pies biegł za pojazdem, próbując go dogonić, ale bez skutku. Jego szczekanie zagłuszyło oddalający się warkot silnika. Niebawem samochód całkiem zniknął wśród wydm.
[…]
Po krótkiej chwili rozległo się sześć strzałów i znów zapadła cisza. Był poranek 13 sierpnia 1949 roku.
🖇 🖇 🖇
Wiele jest tu narzuconych granic między różnymi rzeczami, trzeba na nie uważać i poruszać się w ich obrębie, chroni to bowiem człowieka przed bolesnymi konsekwencjami i zapewnia mu mimo wszystko względne poczucie bezpieczeństwa. Tych, którzy umiejętnie poruszają się w obrębie granic i ich nie przekraczają, jest jednak niewielu, ja do nich nie należę. Kiedy tylko zobaczę granicę, biegnę pędem, by ją przeskoczyć albo po kryjomu wykroczyć poza nią chociaż o krok.
🖇
[…] moja niezdolność do rozpoznawania granic, nawet bardzo logicznych, która sprawia, że w odróżnieniu od większości ludzi albo różne rzeczy wyolbrzymiam, albo je pomniejszam. […] Tak, wszystko to rozumiem, ale nie w danej chwili, tylko po paru godzinach, dniach albo nawet latach.
🖇
Gazety, kiedy już spełniły swoje dodatkowe zadanie jako nakrycie stołu albo podłogi, chroniące powierzchnię przed tym, co może wypaść z talerzy, trafiają prędzej czy później do pieca […].
🖇
[…] Jakże tolerancyjna dla przekraczania granic jest samotność, kiedy siedzę przy swoim stoliku i „pracuję” nad tematem, który pewnego ranka przypadkowo odkryłam.
🖇
Zginęło kilku ludzi, jak podano w artykule, ale mnie utkwiła w pamięci tylko jedna, drobna okoliczność zabicia jednej osoby.
🖇
[…] ze swoim zielonym dokumentem tożsamości, informującym, że jestem ze strefy A, mogę się najwyżej przemieszczać z domu do miejsca mojej nowej pracy. Chociaż w świetle prawa każdy ze strefy A może się udać do strefy B, o ile jakieś nadzwyczajne przyczyny natury politycznej lub wojskowej tego nie zabraniają, tych nadzwyczajnych przyczyn jest tyle, że stały się regułą. Dlatego wielu mieszkańcom strefy A nie przychodzi już w ogóle do głowy podróż do strefy B. […] jakżebym miała pomyśleć o wyprawie do miejsca tak odległego, że znajduje się niemal w strefie D. Nie mogą tam pojechać nawet ci ze strefy B, a może i C, ani mieszkańcy Jerozolimy, bo jeśli ktoś z nich wymówi słowo po arabsku poza swoim miejscem zamieszkania, okaże się, że obecność takiej osoby poważnie zagraża bezpieczeństwu. Tym ze strefy C wolno oczywiście, tak jak mieszkańcom strefy B, przebywać w strefie A, którą często odwiedzają, a czasem się do niej przenoszą, choć rejon ten stał się czymś na kształt więzienia.
🖇
[…] przekręcam kluczyk w stacyjce, zaczynają mnie oplatać jakieś pajęcze sieci, zaciskają się i stopniowo stają się czymś w rodzaju blokady, której nie da się pokonać, bo taka jest nieuchwytna. To blokada strachu, która wyrasta z lęku przed blokadą na punkcie kontrolnym.
🖇
Tykanie prawego kierunkowskazu zakłóca rytm mojego serca. A więc w prawo. Od lat nie kierowałam się na prawo, nawet piechotą.
🖇
Nie ujechałam daleko.
Mimo to nie da się już teraz zawrócić. Biorę głęboki oddech. Tak, nie ma jak wrócić, bo przekroczyłam już wszystkie granice – te wytyczone przez wojsko, a także geograficzne, cielesne, psychiczne i mentalne.
🖇
Choć najkrótszą odległość między dwoma punktami wytycza z zasady linia prosta, nie mogę obrać takiej trasy, nie dlatego, że drogi nie są proste, ale ponieważ, jak wynika z niektórych map, na najkrótszej drodze do Jafy znajdują się co najmniej dwa checkpointy. Poza tym ani mapy, które mam, ani te, których nie mam, nie pokażą lotnych punktów kontrolnych i miejsc, gdzie wciąż trwają prace przy budowie muru, przez co wiele dróg może być nieprzejezdnych.
🖇
[…] wzdłuż drogi zaczynają ukradkiem wypływać drobne szczegóły zdradzające, że coś palestyńskiego tu jednak pozostało. […] samotna akacja stojąca pośród pól, stare drzewo mastyksowe. Kilku pasterzy ze swoimi stadami na odległym wzgórzu.
🖇
W końcu, kiedy tracę nadzieję na odpoczynek, biorę mapy z sąsiedniego siedzenia, rozkładam najpierw tę izraelską i próbuję znaleźć na niej miejsce, w którym jestem, posiłkując się numerem na ostatniej zauważonej tablicy przy drodze. […] Potem biorę mapę Palestyny sprzed 1948 roku, zaraz jednak ją składam, bo przejmuje mnie groza. Palestyńskie wsie, które na izraelskiej mapie całkiem pochłonęło, zdawałoby się, żółte morze, pokazują się tu dziesiątkami, ich nazwy chcą wyskoczyć na mnie z papieru.
🖇
Nagle ogarnia mnie strach. A może przez cały czas był we mnie i po prostu atakuje, kiedy mu się podoba, tak jak teraz.
🖇
Gdy tak czujnie nasłuchuję kolejnych eksplozji, ogarnia mnie niejasne uczucie bliskości z Gazą, a potem chęć, by usłyszeć ten ostrzał z bliska, poczuć drobiny pyłu z domów, które rozpadają się pod pociskami i bombami. Ponieważ pył tu nie dolatuje, czuję, jak bardzo jestem daleko od wszystkiego, co mi znajome, i jak niemożliwy będzie powrót.
🖇
Wychodzę, gaszę światło nad wejściem do chatki i przez kilka chwil stoję nieruchomo, aż z ciemności wyłania się rozwieszony między dwiema karłowatymi palmami hamak, który zauważyłam zaraz po przybyciu. Idę do niego przez aksamitną noc i kładę się, by obserwować słabe światło dalekich gwiazd rozsianych po całym niebie. Długo tak leżę bez ruchu, aż zaczyna mnie pokrywać warstewka rosy. Nagle widzę, że po trawie zbliża się w moim kierunku jakiś czarny kształt. Staje przy hamaku. To pies.
🖇
Towarzyszy mi uczucie jej nieobecności na siedzeniu obok, a potem czuję żal, że nie przemogłam się i nie zapytałam o tamto zdarzenie. […] To ona, a nie muzea wojskowe ani archiwa w kibucach, zna pewnie jakieś szczegóły, które mogłyby mnie naprowadzić na odkrycie tego, co przeżyła dziewczyna. Poznałabym nareszcie całą prawdę. Im bardziej się oddalam, tym bardziej to rozumiem i żałuję.
🖇
Idąc ostrożnie, zauważam, że na piasku coś leży. Podchodzę, pochylam się, żeby przypatrzeć się z bliska. To łuska po naboju. Sięgam ręką i podnoszę ją, zbliżam do twarzy, żeby dobrze się jej przyjrzeć. I wtedy w odległości kilku metrów, między akacjami, widzę stado wielbłądów, które zastygły nieruchomo i się na mnie gapią.
Adania Shibli, Drobny szczegół, przeł. Hanna Jankowska,
Wydawnictwo Drzazgi, Okoniny 2023.
(wyróżnienie własne)

Zaczyna mówić głosem tak spokojnym i wyraźnym, bez zająknienia czy zacinania się, że przypomina to wysnuwanie delikatnej nici, która się nie skręca i którą niełatwo przeciąć.
(tamże)
idź za tym, co się przydarza,
jak za zjawiskiem.
*
gdy odrzucasz człowieka,
to jednocześnie w relacji z nim
odrzucasz siebie takiego jak ten człowiek.
KD • Teachers
jeśli coś rozumiesz, znasz, umiesz obsługiwać,
to nie boisz się tego używać.
*
co chcesz powiedzieć, gdy przeklinasz?
★
Hawwa:
(psią dziewczynkę na douczki z kultury
życia miejskiego w najlepsze ręce wysłała)
Jabłoń:
(wczoraj podczas rozmowy)
Jesteś teraz niczym kapelusz bez kwiatka!
Hawwa:
Raczej… bez piórka.
Jabłoń:
(wiedziała, że właśnie dostała brakujący
element
do zdjęcia, które chciała tu mieć)
🐾
Piórko:
(w szkole z internatem pięć dni temu
podczas niedzielnej pory relaksu)

fot. Catty, fragment.
chcenie — odarte w zaprzeszłej przeszłości z musienia — odarliśmy w przeszłości z wszelkich form poczucia obowiązku. dziś odarliśmy je z uciekania przed czymś, czego się boję.
pure chcenie, nieskażone żadnym popapraniem, jest pyszne, mocne i pięknie oświetla drogę.
32/366
Strach ma niesamowitą moc motywowania ludzi: sprawia, że przyspieszają kroku, wyznacza kierunek ich marszu. Strach to góra lodowa, niemal w całości ukryta pod wodą, strach jest matką wszystkich tortur.
Behrouz Boochani, Tylko góry będą ci przyjaciółmi.
Słowa z więzienia Manus, przeł. Tomasz S. Gałązka,
ArtRage i Książkowe Klimaty, Warszawa–Wrocław 2020.
byli źródłem radości, szczęścia i wielu nadziei, ale też bólu czy bezsilności. trudno nazwać to przypadkiem — niezwykłym dla mnie pozostanie, że właśnie ci konkretni ludzie, garstka z możliwych prawie ośmiu miliardów, tkwili latami na mej drodze lub tylko ją przecięli.
puszczam związane z nimi fragmenty swojej historii osobistej; puszczam, dziękując i ciesząc się na znów, jeszcze jeden raz pustą filiżankę wrażeń.
30/366
Znów patrzę przed siebie i niczego nie widzę. Żołnierz klepie dłonią po dachu samochodu, jakby chciał mnie obudzić. Przytomnieję. Oddaje mi dokument i każe jechać. Ruszam. Do przodu. Dalej. I dalej.
*
Mogę tylko skręcić w prawo, gdzie po horyzont ciągnie się wąska jezdnia, którą nigdy nie jechałam. Nie wiem, co mam robić, ale jadę po niej prosto przed siebie.
Adania Shibli, Drobny szczegół, przeł. Hanna Jankowska,
Wydawnictwo Drzazgi, Okoniny 2023.
(wyróżnienie własne)
Wielotygodniowe odliczanie literek, dwa. Książka ta to dla mnie niemająca końca degustacja styczniowego przydziału drukowanych literek ułożonych we włoskim szyku. Wygrała z innymi, które chciałabym mieć w dłoniach, z powodu drzew i kreski, która zapiera mi dech w piersi na każdej stronie bez względu na to, który raz na niej zatrzymam wzrok. Po tej lekturze zdecydowanie jestem już gotowa na wiosnę, parki i las. Myśl, że drzewa mają nas w swojej opiece, zachwyca mnie. I pomyśleć, że tak naprawdę jest to nie tylko myśl, ale i fakt.
Olivia era sempre l’ultima
a essere ripresa da scuola.
[Olivia była zawsze jako ostatnia
odbierana ze szkoły.]

Ma valeva sempre la pena
aspettare.
[Ale zawsze warto było / czekać.]
🖇
|
Olivia era tutto il mondo di suo padre. |
![]() |
🖇

🖇

Il treno li riportava a casa, ma i libri potevano portarli
ovunque la loro immaginazione lì facesse arrivare.
[Pociąg zabierał ich do domu, ale to książki mogły ich zabrać
gdziekolwiek ich wyobraźnia chciała dotrzeć.]
🖇
Quella sera Olivia non riusciva a dormire.
Il giorno dopo avrebbe vissuto la sua prima vera avventura.
[Tamtego dnia Olivia nie była w stanie spać.
Następnego dnia miała przeżyć swoją pierwszą prawdziwą przygodę.]
🖇
Il museo degli alberi era stato costruito molti
anni prima, dall’ultimo rappresentante della
generazione che aveva conosciuto gli alberi.
[Museum Drzew utworzono przed wielu / laty przez
ostatniego przedstawiciela / pokolenia, które znało drzewa.]

Olivia salutò suo padre sui gradini del
museo prima di seguire la sua classe all’interno.
[Olivia pożegnała się ze swoim tatą na schodach / Muzeum,
zanim razem ze swoją klasą weszła do środka.]
🖇
Olivia aveva sempre desiderato vedere un albero.
[Olivia zawsze pragnęła zobaczyć drzewo.]

Ma l’ultimo albero era morto tempo prima
che lei nascesse.
[Ale ostatnie drzewo wymarło na długo,
nim / się urodziła.]
🖇
Fu un dipinto a catturare il suo sguardo.
Non riusciva a distoglierlo.
Olivia sussurrò il suo nome: “L’ultimo albero”.
[Jeden obraz przykuł jego uwagę.
Nie była w stanie oderwać od niego oczu.
Oliwia wyszeptała jego tytuł: „Ostatnie drzewo”.]

E l’albero le rispose.
[I drzewo z obrazu jej odpowiedziało.]
🖇

Olivia era senza parole.
[Olivia zaniemówiła.]

I due si misero a parlare in silenzio.
[Oboje zaczęli rozmawiać ze sobą bezgłośnie.]

🖇

Qui il tempo passava in modo diverso,
misurato in stagioni e non in secondi.
[Tutaj czas płynął inaczej, / odmierzany był
porami roku, a nie sekundami.]
🖇

Nel profondo della foresta, Olivia si sentiva persa.
Ma aveva ritrovata se stessa.
[Głęboko w lesie Olivia czuła się zagubiona.
Ale też odnalazła znów samą siebie.]
🖇

Con il tempo, si rese conto
che non era l’unica a essere sola qui.
[Z czasem zdała sobie sprawę,
że nie była tu jedyna, całkiem sama.]
🖇

Ci sono cose da cui non si può scappare.
[Są rzeczy, od których nie da się uciec.]

🖇

Ma non è detto che le paure
debbano essere affrontate da soli.
[Ale nie jest powiedziane, że strachom
musimy stawić czoła w pojedynkę.]

🖇

🖇

🖇


Olivia vide suo padre che la
stava aspettando e solo allora
si sentì davvero al sicuro.
[Olivia zobaczyła swojego tatę, który
na nią czekał i dopiero wtedy
poczuła się naprawdę bezpiecznie.]
🖇

Il tempo passò e Olivia vegliò sui suoi alberi proprio come
loro
avrebbero vegliato sulle generazioni a venire.
[Czas mijał i Olivia czuwała nad drzewami
tak, jak
one będą czuwać nad nadchodzącymi pokoleniami.]
Luke Adam Hawker, L'ultimo albero. Un seme di speranza,
z j. angielskiego przeł. Anita Ravasio,
Guido Tommasi Editore, Milano 2023.


Wielotygodniowe odliczanie literek, raz. Połknięta po raz pierwszy dzień po tym, jak dotarła do ula. Połknięta wraz ze łzami, które były efektem tego czytania. Połykana przez ostatnie tygodnie wielokrotnie z tym samym efektem pomoczonych oczu.
Wybierałam fragmenty na raty, robiąc za każdym razem kilkudniową przerwę. Trwało. Chyba nigdy nie zrozumiem, w jaki sposób wywąchuję istnienie takich książek.

| We can be different and still be the same. We don’t need to agree on everything. As long as we agree on the most important thing. |
|
| Biscuits? | |
| Love. |

🐾
| Keira, it’s raining? | |
| You have to stand in the rain to enjoy when it stops. |

🐾

| Throw it! Throw it! | |
| It’s a dirty, soggy tennis ball. | |
| It’s a world of endless possibility. Throw it! |
|
| I’m sorry. I threw it too far. | |
| Don’t worry. If it’s meant for us, t will be there for us. |

|
Don’t people realise we need to look after each other—whatever our size or shape or colour? I will always look after you...even when you smell. Especially when you smell. |
🐾

Being silent together was the best
conversation I ever had.
For thirteen years, your smile made
every day a good day.
For thirteen years, you taught me your
lessons in your own inimitable way.
For thirteen years, your unconditional
love lit up my world,
and I desperately wanted you to stay.
🐾

You taught me that it’s not what happens,
but what we do next that defines who we are.
🐾

Healing is like blowing a bubble—
blow too hard and it’s gone.
[…]
Hugging is haft of healing.
🐾

🐾
|
All the love in the world can’t stop an accident. Every success you have ever had stands on the shoulders of failure. If we hadn’t been through all of that, we wouldn’t b here right now. And isn’t this a lovely place? |
🐾

| You see the stars? | |
| They’re beautiful. | |
| That’s where we come from. | |
| Did we fall? | |
| Sort of. We’re all stardust, Keira. We always will be. |
|
| And our light lives on? | |
| Yes. But you can only feel it, like the sun. |
🐾

🐾

I felt so small.
But you showed me
that only the small things can
change anything at all.
🐾

Unconditional love
doesn’t tell you what to think,
but rather reaches inside you
and asks you to add something
to make the flame brighter,
something only your light can add.
🐾

Though I question everything and trust nothing, with Keira’s unconditional love, I trusted everything without questioning at all. […] She will always be a unique part of me because her love is woven into me.
🐾
This unconditional love. Love without conditions. Nothing expected in return. […] ...a love that transcends space and time, connecting us to those we love, long after their mortal essence has passed. We don’t need to understand, just surrender and accept. This is a great blessing—fear of our inevitable transience sublimated by the certain knowledge of eternal love.
🐾
The greatest manifestation of unconditional love is when darkness isn’t scary anymore.
🐾
I saw my own truth through her eyes.
🐾
I can feel her light every single day ... like the sun.

I hear you whisper,
In accepting that we pass, we can be most alive.
In accepting that we lose, we can always win.
You must forgive the past to give for the present.
Noel Fitzpatrick, Keira & Me: A tale of two best friends and
how they saved each other, ilustr. Laura McKendry,
Seven Dials, London 2023.
(wyróżnienie własne)

🐾🐾

[dostęp: 23.01.2024],
źródło, ale jednocześnie link
do fantastycznej rozmowy.
jedno zawodzi: zmarnowałom swoje życie, drugie natychmiast ordynuje bezwartościowe leczenie, polegające na odtworzeniu utworu ze zdzieranej przez wiele dziesięcioleci płyty: nie jęcz, nie marnuj tego, co wciąż przed nami.
jeśli jednak synonimem przeżycia swojego życia musi być jego marnowanie, to może po prostu należy życie marnować każdego dnia coraz bardziej, mocniej, zdecydowanie, bez wahania, z pełną piersią, do samej podszewki, bez oglądania się na jedno czy drugie. dlaczego nie?
28/366
Dmitrij
Szostakowicz, I suita na orkiestrę jazzową, Walc,
Royal Concertgebouw Orchestra,
Riccardo Chaily (dyrygent),
White Raven’s Favorites Playlist 2022, #10.
*
Death is but another door
to endless possibility.
Like love without conditions,
we don’t need to understand
just simply to accept.
Noel Fitzpatrick, Keira & Me: A tale of two best friends and
how they saved each other,
Seven Dials, London 2023.
przenieś uwagę na TO i zauważ, jak zaczynają cię natychmiast otaczać konkretne możliwości, przekonania, ale i uprzedzenia. przenieś uwagę na TAMTO i obserwuj, jak zmieniła się twoja perspektywa, a wraz z nią: możliwości, przekonania i uprzedzenia.
wychwyciłaś, że choć nie ruszyłaś się z miejsca, to jednak byłaś w dwóch różnych światach — obśmiała się świadomość, a potem dodała — to jest jedyny realny wybór przed którym stoisz.
26/366
najkrótsza recenzja. biega i rozbija auta,
imponująco. a jaki zostawia ślad węglowy!
23/366
the function of man is
to live, not to exist.
[…]
I shall use my time.
No Time to Die, reż. Cary Joji Fukunaga, 2021.