Ostatnia przeczytana na gigancie książka. Przypomniało mi się, że na wirtualnym stoliczku leżała od lat. Wpasowała się w czytanie o stracie i to czytanie w ramach giganta zakończyła. Jest szczególna, bo to dwugłos: osoby odchodzącej i osoby „osierocanej” systematycznie, każdego dnia po kawałeczku.
[…] poszliśmy na krótki spacer w pobliskim parku i Marilyn powiedziała:
— Mam pomysł na książkę, którą powinniśmy razem napisać. Chcę udokumentować czekające nas trudne dni i miesiące. Może opis naszych kłopotów pomoże innym małżeństwom, które znajdą się w podobnej sytuacji: gdy mąż lub żona zapadnie na śmiertelną chorobę. […] Stworzymy tę książkę! Będziemy pisać rozdziały na przemian. Będzie to nasza wspólna książka, różna od innych, napisana przez dwoje ludzi, a nie jedną osobę, refleksje małżeństwa, które żyje ze sobą od sześćdziesięciu pięciu lat! Mamy to szczęście, że możemy iść razem na spotkanie ze śmiercią.
🖇
Kiedy cieszymy się cudownymi wspomnieniami, Marilyn ściska moją rękę i mówi:
— Irv, niczego nie żałuję.
Zgadzam się z całego serca.
[…] Marilyn i ja nie czujemy żalu — żyliśmy odważnie, w pełni. Staraliśmy się nie marnować okazji, by poznać coś nowego, i teraz zostało nam niewiele czasu.
🖇
Jestem zdumiony kruchością swojego życia.
🖇
W końcu doszłam do wniosku, że człowiek żyje nie tylko dla siebie, lecz również dla innych. Chociaż może się to wydawać oczywiste, dopiero teraz rozumiem w pełni tę prawdę.
🖇
Martwię się swoim stanem, ale przypominam sobie liczne powody, które sprawiają, że ciągle powinnam być zadowolona. Mogę mówić, czytać, odpowiadać na mejle.
🖇
Pisarka Gail Sheehy wzruszyła mnie do łez, gdy napisała: „Będę się za Ciebie modlić i wyobrażać sobie, że Bóg trzyma Cię w dłoni. Jesteś taka maleńka, że na pewno się zmieścisz”.
[…]
Jest również piękny wiersz Krzątanina w Mieszkaniu Emily Dickinson:
Uprzątać Serce — upychać
Miłość w komórkę bezpieczną —
Będzie potrzebna dopiero,
Kiedy się zacznie Wieczność.
[…]
Henry James przekształcił słowa świętego Pawła o miłości w inteligentną formułę:
W ludzkim życiu ważne są trzy rzeczy. Pierwsza to dobroć. Druga to dobroć. Trzecia to dobroć.
Mam nadzieję przestrzegać tego przykazania nawet mimo cierpień wywołanych moją obecną chorobą.
🖇
— Tak, tak, rozumiem — powiedziała. — Świetnie rozumiem, co pan czuje. Doświadczam dokładnie tego samego. Moje łzy to święto […]. Wie pan, o czym myślę? Że powinniśmy błogosławić życie i cieszyć się rzeczywistością teraz, gdy ciągle jest rzeczywista.
Jej słowa mną wstrząsnęły. Długo siedzieliśmy w milczeniu, dobrze się rozumiejąc.
🖇
Czuję ogromną otuchę, gdy rozumiem, że nawet jeśli popełnimy błąd (jako ludzie), możemy wszystko naprawić autentycznością i dobrocią.
🖇
Przywileje to nic złego.
🖇
Nie ma jednej wskazówki dla każdego: wszyscy musimy odkryć, co jest dla nas ważne. Po drodze napotykamy znaki, podpowiedzi.
🖇
[…] istnieje pozytywna korelacja między lękiem przed śmiercią a poczuciem nieprzeżytego życia. „Innymi słowy, im więcej pozostało nieprzeżytego życia, tym większy jest lęk przed śmiercią”.
🖇
Jakie to dziwne, że prawdopodobnie to ja umrę pierwsza, choć najczęściej pierwszy umiera mąż. Nawet język angielski ujawnia spodziewaną różnicę między płciami. Wyraz widower („wdowiec”) pochodzi od wyrazu widow („wdowa”). Kiedy w języku angielskim istnieją odrębne określenia dla mężczyzny i kobiety odgrywających tę samą rolę, źródłosłów jest najczęściej rodzaju męskiego: hero/heroine („bohater”/„bohaterka”) albo poet/poetess („poeta”/„poetka”). W tym przypadku źródłosłów świadczy, że kobieta prawdopodobnie przeżyje małżonka.
🖇
[…] moja śmierć to nie tylko moja sprawa.
Dzielę ją z ludźmi, którzy mnie kochają […]
🖇
Najbardziej przeraża mnie perspektywa życia bez Marilyn. Tak, wiem, z badań, również moich własnych, wynika, że żałoba kończy się po upływie dwunastu miesięcy — przeżywamy kolejne pory roku, urodziny i rocznice śmierci, święta, a później ból łagodnieje. Po dwóch latach większość z nas znowu włącza się do normalnego życia.
🖇
Mój dawny mentor mówił: „Irv, masz tylko jedno życie. Ciesz się każdą chwilą zdumiewającego zjawiska zwanego «świadomością» i niczego nie żałuj!”. Jego mądra uwaga zmniejszyła mój strach przed demencją.
🖇
Wytrzymanie wszechogarniającej samotności to przytłaczające zadanie. Znowu znajduję pociechę w słowach Jerry’ego Franka: „Siedzę w fotelu i patrzę na toczące się życie. Nie jest tak źle, Irv”.
🖇
[…] pyta, jak się czuję. Zwykle, by oszczędzić mu zmartwień, mówię: „W porządku” albo „Znośnie”.
🖇
Nazajutrz budzę się o piątej rano i doznaję olśnienia. „Nie rozumiesz, że śmierć to nie przyszłość? — pytam samego siebie. — Marilyn umiera w tej chwili”. […] Umiera teraz – to nie przyszłe wydarzenie, tylko teraźniejszość.
🖇
Seneka, Epiktet i Marek Aureliusz. Próbowali zrozumieć wszechświat, w którym życie jednostki to krótkotrwały błysk światła między dwiema wiecznościami mroku, pierwszą przed narodzinami i drugą po śmierci. Uważali, że należy prowadzić dobre, racjonalne życie, chcieli, by człowiek nie obawiał się śmierci, lecz zaakceptował jej nieunikniony charakter w porządku wszechświata.
🖇
[…] siadam przy komputerze i piszę te słowa – jakbym mógł powstrzymać upływ czasu. Czy pomysł napisania tej książki nie służy właśnie temu celowi? Opisuję teraźniejszość, by przenieść ją w przyszłość, zamrozić czas. To złudzenie. Ale daje ulgę.
🖇
[…] tak, zmuszała mnie, jak was wszystkich, bym wydobywała z siebie najlepsze cechy.
Miałam ogromne szczęście, że moja matka była tak głęboko zaangażowana w feminizm!
[…]
Specjalizuję się w położnictwie i pomagam w narodzinach, a jednak jestem tutaj, by pomóc jej odejść. Wydaje się to właściwe.
— Eve Yalom, córka
❦
Marilyn kochała piękno —
nie w prosty, hedonistyczny sposób,
ale raczej jako afirmację życia, symbol ludzkiej dobroci.
W pewnym sensie
walczyła o dobro,
w które wierzyła.
[…]
Zachęcała nas wszystkich,
żebyśmy popierali jej ideały,
dostrzegali dobro
w innych kulturach i religiach,
w ludziach,
w sobie.
Będzie mi głęboko brakowało światła, które niosła,
ale nie spodziewam się, że ono przygaśnie,
raczej nabierze siły,
wypełniając nocne niebo,
przypominając jasne gwiazdy
w ciągle rozszerzającym się wszechświecie.
Każdy z was niesie teraz to światło.
— Reid Yalom, syn
❦
Kiedy przeczytamy inteligentną, dobrze napisaną książkę,
będziemy ją pamiętać.
Kiedy zwrócimy się do Boga w rodzaju żeńskim,
będziemy ją pamiętać.
Kiedy my, kobiety, usiądziemy przy stole i powiemy, co myślimy,
będziemy ją pamiętać.
Kiedy mimo szacunku dla historii odważymy się kwestionować patriarchat,
będziemy ją pamiętać.
[…]
Kiedy zakwitną morele,
będziemy ją pamiętać.
[…]
Kiedy żeberka zostaną objedzone do kości,
będziemy ją pamiętać.
Kiedy ktoś poprawi nasz błąd językowy,
będziemy ją pamiętać.
[…]
Kiedy będziemy zdezorientowane, smutne, wesołe albo radosne,
będziemy ją pamiętać.
Będzie żyła, dopóki żyjemy, bo jest teraz częścią nas.
będziemy ją pamiętać.
(Odczytane przez Eve Yalom i jej córki Lily i Alanę, powtarzane przez wszystkich obecnych)
🖇
[l]a façon ou manière correcte de faire les choses
/pl. właściwy sposób postępowania/
🖇
[…] śmierć, wolność, samotność i sens życia. Moje książki są wykorzystywane na zajęciach ze studentami na całym świecie, bo są jasne i racjonalne. A jednak ja sam doświadczam w tej chwili irracjonalnych impulsów!
🖇
[…] moja tęsknota się nie zmniejszyła. Stale sobie przypominam, że rana będzie się goić powoli […].
🖇
Moja ukochana Marilyn!
[…] Postąpiłaś bardzo mądrze, że zaprosiłaś mnie do wspólnego pisania Sprawy śmierci i życia… nie, nie, źle to sformułowałem, nie zaprosiłaś — nalegałaś, bym odłożył rozpoczętą pracę i zamiast tego pisał z Tobą ten pamiętnik. Będę Ci na zawsze wdzięczny za Twoje nalegania — ten projekt utrzymał mnie przy życiu przez sto dwadzieścia pięć dni od Twojej śmierci.
[…] Ból się zmniejszył i znowu czuję w sercu ciepłe pulsowanie miłości. […] zawsze powtarzałaś, że mnie kochasz i że dostrzegasz we mnie ogromny potencjał. Czy mógłbym Ci kiedykolwiek wystarczająco podziękować? Kiedy piszę te zdania, po moich policzkach spływają łzy.
Ostatnie cztery miesiące bez Ciebie to najtrudniejszy okres mojego życia.
[…] po raz pierwszy od Twojego odejścia, myślę, że mogę Ci powiedzieć: „Nie martw się o mnie: zaczynam znowu żyć”. Cały czas mi towarzyszysz.
Marilyn Yalom, Irvin D. Yalom, Sprawa śmierci i życia,
przeł. Tomasz Wyżyński, Czarna Owca, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

Powiem ci coś o swoim obecnym życiu.
🖇
Posłuchaj mnie, proszę. Przeżyję twoją śmierć. […] Nie zaprzeczam, że będę tęsknić za tobą do ostatniej chwili życia… ale będę dalej żył. Nie boję się śmierci… nie tak jak dawniej.
🖇
Uważam, że smutek łagodnieje. Może chaos i rozpacz się kończą? […] Kiedy spoglądam na to zdjęcie [Marilyn] i przypominam sobie spędzone wspólnie szczęśliwe chwile, nagle wracam do rzeczywistości. Nie wątpię, że czeka mnie jeszcze wiele cierpień.
🖇
Uczę się, że coś może być wartościowe, interesujące i ważne, nawet jeśli doświadczam tego sam, jeśli nie mogę się tym podzielić z Marilyn.
(tamże)
# (polis):
Później wiadomości telewizyjne i modlitwa Marilyn, by mogła obserwować za życia impeachment Trumpa.
(tamże)
[suplement, 13.10.2026]

Jens Galschiot, Pomarańczowa Plaga, 2026.
[dostęp: 13.10.2026], źródło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz