wpis przeniesiony 2.03.2019.
(oryginał bez twardych spacji)
Po obejrzeniu „zajawki” filmu PINA wiedziałam, że nie będę czekać na Sadowniczy podelegacyjny powrót do domu, bo film jest, póki co, w wersji 3D (Sadownik ich nie obsługuje). Szybciutko zaplanowałam wyrwać się z kieratu musiów, należyśków i pomknęłam… do kina. Kino nie widziało mnie latami, więc i Świat mi sprzyjał piszcząc „idź, idź” — zmaterializowało się to w postaci faktu, że ów film grali dziś w bliskiej odległości od Przytuliska. Poszłam uwiedziona… „puszczaniem” się tancerek (reklamówka 0:12, 0:48). Na 104 minuty byłam w innym świecie. Z przyjemnością patrzyłam na świadomość ciała tancerzy, na to jak pławią się w świecie emocji, uczuć i wzruszeń. Teraz już tylko pozostało mi czekanie na wersję 2D, by z Sadownikiem zatopić wzrok w tym ruchomym zjawisku.
Pina, reż. Wim Wenders, 2011.
W filmie przytoczono pytania Piny, które zadała swoim tancerzom — po raz pierwszy wyjęłam w kinie telefon i zapisałam, by nie zgubić:
Czego pragniecie?
Skąd bierze się ta tęsknota?
***
I pomyślałam… czasem narzekam, że pragnienia i tęsknoty mnie uwierają, ale bez nich… byłabym martwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz