Połowę tej książki połknęłam jeszcze na gigancie. Fusy wrażeń opadały i opadały ponad tydzień. Nim opadły, przytkały mnie i zatrzymały, a w głowie hulała myśl, że ja tę książkę powinnam przeczytać ponad ćwierć wieku temu. Nie było to możliwe, ponieważ ta książka ukazała się w oryginale w 2018 roku, a po polsku w 2019.
Czemu nie przeczytałam tej lektury w roku 2019? Dlaczego przeleżała na stosiku czytelniczym całe lata? To trzecia książka, którą przeczytałam ostatnio, porośnięta mchem ze wględu na swoją okładkę. Kogo ta grafika ma zachęcić, przyciągnąć? Jaki ma związek z tym, co znajdziemy między okładkami? Pomyślałam, że tylko facet (redpillowiec?) mógł coś takiego wymyśleć. Sprawdziłam na stronie tytułowej, bingo! Na obronę gościa przez myśl mi przeszło, że może facet czerpał inspirację z oryginalnej okładki. Niestety nie, a szkoda. Okładki — francuska, hiszpańska, włoska — są przepiękne (umieszczone na samym dole tego wpisu). Nawet niemiecka zaprasza. Polak potrafi, a w zasadzie nie umie ukryć wyssanego z mlekiem matek (do dziesiątego pokolenia wstecz) stosunku do emancypacji ludzi. Co zrobić…
Kretyńską wypowiedź sprzed lat — gdyby miała mówić o kimś więcej niż o autorce, Dorocie Wellman — pobiła aktoreczka Macha Méril ze słowami: kobiety, które nie rodzą dzieci, są błędem.
Gdy skończyłam czytać tę książkę, z przyjemnością przejrzałam mój osobisty aneks do rozdziału drugiego, dotyczącego bezdzietności z wyboru (niestety przenosiny z blox-a pozbawiły mnie „fantastycznych” komentarzy, które stanowiłyby dodatkową wspaniałą ilustrację in vivo). Jeśli chodzi o starość, na mój osobisty wkład składa się tylko tęskne wyglądanie siwych włosów, które tak bardzo chcę mieć.
To lektura obowiązkowa dla każdej kobiety, która chce iść swoją drogą; dla każdej, która nią już idzie, by miała czarno na białym, że dokonała najwłaściwszego wyboru mając / nie mając dzieci, męża; ciesząc się z każdej zmarszczki lub nie; czekając lub nie na srebrny włos, bo najważniejsze jest, by mieć realny wybór i móc z niego skorzystać — reszta to rekwizyty i didaskalia.
Paru bosaczków też mogłoby przeczytać tę książkę ze zrozumieniem.
[…]
polowania na czarownice przyczyniły się
do ukształtowania naszego świata.
🖇
Jak często bywa, wyznaczenie kogoś do roli kozła ofiarnego […] przychodzi z góry, od klas wykształconych. Narodziny mitu czarownicy zbiegają się niemal ściśle z momentem wynalezienia druku, o wiekopomnym również pod tym względem znaczeniu.
🖇
[…] prowadzenie niezależnego życia, starzenie się, sprawowanie kontroli nad własnym ciałem i własną płciowością pozostają w pewnym zakresie niedostępne kobietom jako coś zakazanego. Skupię się na tych, które są według mnie nowoczesnymi czarownicami, których moc i przenikliwość są dla mnie […] natchnieniem, […] które pomagają mi chronić się przed piorunami patriarchatu i lawirować między jego nakazami. […] nie godzą się one na przymus wyrzeczenia się pełni władzy nad własnymi zdolnościami, rezygnacji ze swej wolności, ze zgłębiania swych pragnień i możliwości, pełnego cieszenia się sobą. Wystawiają się w ten sposób na społeczne sankcje, które zwykle są wyrażane odruchowo lub w postaci potępiających wyroków, każdy z nas bowiem ma w sobie głęboko wpojoną wąską definicję tego, co powinno oznaczać bycie kobietą.
🖇
Zwalczano określone zachowania, określone sposoby życia. Odziedziczyliśmy te utrwalone przez wieki wyobrażenia. A owe negatywne obrazy nadal wspierają w najlepszym razie cenzurę bądź autocenzurę, wszelkie możliwe narzucane nam ograniczenia; w najgorszym zaś razie wrogość, a nawet przemoc. […] Jak pisze Françoise d’Eaubonne, „ ludzi współczesnych ukształtowały wydarzenia, o których mogą nie wiedzieć i których pamięć być może całkowicie już zginęła; faktem jednak jest, że byliby inni i myśleliby w odmienny sposób, gdyby do owych wydarzeń nigdy nie doszło”.
🖇
„Jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie udało się wam spalić” — głosi słynne hasło; we Włoszech z kolei w latach siedemdziesiątych rozbrzmiewało: „Drżyjcie, drżyjcie, czarownice powróciły!” (Tremate, tremate, le streghe son tornate!). Domagały się one również sprawiedliwości, walcząc ze zbyt lekkim i beztroskim podejściem do całej tej historii.
🖇
Mężczyzn wychowuje się i socjalizuje w świecie, w którym – jak zwykło się powiadać – nie ma „księżniczki z bajki”. Przeciwnie, od samego początku uczy się ich wątpić w miłość, traktować ją jak pułapkę, zagrożenie dla ich niezależności, życie w związku zaś uznawać co najwyżej za zło konieczne. Kobietom z kolei wpaja się skłonność do oczekiwania wielkiej miłości, która zapewni im szczęście, dzięki której zaznają bogactw i przyjemności wzajemnej bliskości, która pozwoli im poznać siebie same.
🖇
[…] jak dowodzi Carolyn Merchant. […] „Czarownica, symbol siły natury, rozpętywała burze, wywoływała choroby, niszczyła plony, szkodziła płodności i mordowała dzieci. Kobietę siejącą zamęt, podobnie jak szerzącą chaos naturę, należało trzymać pod kontrolą”. Spętawszy i udomowiwszy obie te siły, sprowadzono je następnie do funkcji ozdobnika, przemieniono w „zasoby psychiczne i rekreacyjne, czekające na przemęczonego męża przedsiębiorcę”.
🖇
Niemieckie słowo Hexe („czarownica”), angielskie hag (synonim słowa crone, „starucha”, „wiedźma”) i hedge („żywopłot”, „szpaler”, a w szerszym znaczeniu „skraj”, „kres”, „granica”) mają wspólny rdzeń. Słowo hag początkowo nie było pejoratywne i oznaczało „mądrą kobietę siedzącą na żywopłocie — granicy między wsią i dziczą, światem ludzi i światem duchów”, jak objaśnia Starhawk. Wraz z rozpętaniem polowań na czarownice ta święta mądrość i władza, wcześniej otaczane podziwem i darzone szacunkiem, okazały się czymś niebezpiecznym, a niekiedy wręcz zabójczym.
🖇
Rozczochrane, nieposłuszne czy niezdyscyplinowane włosy siłą rzeczy wskazują na czarownicę.
— Judika Illes
🖇
[…] gdy chodzi o przyswojenie sobie czyjejś siły, kontakt z obrazem czy myślą może wystarczyć do wywołania spektakularnych skutków.
🖇
Sztuka, podobnie jak magia, polega na manipulowaniu symbolami, słowami i obrazami w celu wywołania zmiany w świadomości.
🖇 📎
Niezależność, wbrew temu, w co każe się nam dzisiaj wierzyć, szantażując nas „zemstą”, nie oznacza braku więzi, lecz możliwość nawiązywania relacji z poszanowaniem dla naszej nietykalności i wolnej woli, co sprzyja naszemu rozwojowi, zamiast go blokować, i to niezależnie od sposobu życia, samodzielnego bądź w parze, z dziećmi albo bez nich. Czarownica, jak pisze Pam Grossman, „to jedyny kobiecy archetyp obdarzony władzą samą z siebie. Nie pozwala się ona określać nikomu innemu. Żona, siostra, matka, dziewica, kurwa — te archetypy są ufundowane na relacjach z innymi. Czarownica z kolei to kobieta, która utrzymuje się o własnych siłach, samodzielnie i bez pomocy innych”.
🖇
Mężczyźni najmniejszy powiew równości odczuwają tak, jak gdyby był niszczycielskim tajfunem — podobnie jak ludność większościowa czuje się zaatakowana i śmiertelnie zagrożona, gdy tylko ofiary jej rasizmu zaczną przejawiać najmniejszą choćby gotowość do stawienia oporu i samoobrony. Prócz odrazy, jaką budzi myśl o wyrzeczeniu się swoich przywilejów (przywileju bycia mężczyzną czy białym), reakcja ta zdradza niezdolność panujących do zrozumienia doświadczenia uciśnionych […].
🖇
[…]
racją bytu mediów jest często ideologia, nie zaś informacja: tendencyjne z założenia materiały przygotowywane nieraz bez najmniejszej dozy krytycyzmu, brak jakichkolwiek skrupułów czy dyscypliny, intelektualne lenistwo, pogoń za sensacją, konformizm i oportunizm, funkcjonowanie w obiegu zamkniętym bez jakiegokolwiek kontaktu z rzeczywistością… „Dziennikarstwo poświęcone trendom zyskuje posłuch nie dzięki temu, że opisuje coś, co istnieje, ale dzięki sile powtórzeń” – zauważa [Susan] Faludi. Teza powtarzana w tym czasie do znudzenia i odmieniana przez wszystkie przypadki zawierała się w dwóch kłamstwach: 1) feministki odniosły zwycięstwo, udało im się uzyskać równość; 2) odtąd są one nieszczęśliwe i samotne.
Drugie twierdzenie nie ma na celu opisania jakiejś sytuacji, lecz zastraszenie, sformułowanie pewnej przestrogi: te kobiety, które ośmielą się porzucić właściwe im miejsce i zechcą żyć na własny rachunek, zamiast pozostać na służbie u swego męża i dzieci, działają na swą zgubę.
🖇
[…] apostatki małżeństwa zawsze miały krytyczny dystans, a nawet całkowity brak zaufania do tych ról [dobra żona, stateczna matka]. Są to kobiety twórcze, które dużo czytają i mają bogate życie wewnętrzne: „Istnieją one poza spojrzeniem mężczyzny i poza spojrzeniem innego, gdyż ich samotność wypełniona jest dziełami i osobami, żywymi i zmarłymi, bliskimi i nieznanymi, których towarzystwo — obecność bezpośrednia, wyobrażona bądź zapośredniczona poprzez ich dzieła – stanowi fundament dla budowanej przez nie tożsamości”.
🖇
„Słownik definiuje «awanturnika» jako «osobę, którą spotykają przygody, która ceni je bądź ich poszukuje», jednak «awanturnicę» jako «kobietę gotową na wszystko, by zdobyć bogactwo bądź pozycję społeczną»” – pisze Gloria Steinem.
🖇
Instytucja macierzyństwa nie jest tym samym co rodzenie i wychowanie dzieci, tak jak instytucja heteroseksualności to nie to samo co intymność i miłość.
— Adrienne Rich (1929–2012)
🖇
[…]
znajomość samej siebie nie jest „egoizmem”, skupieniem na sobie, lecz królewską drogą wiodącą ku innym. Wbrew temu, co stara się nam wmawiać natarczywa propaganda, tradycyjnie pojmowana kobiecość nie jest ostatnią deską ratunku: wejście w tę rolę i przyjęcie związanych z nią wartości nie tylko nie gwarantuje nam bezpieczeństwa, lecz nas osłabia i zubaża.
Litość zarezerwowana dla niezamężnych kobiet może równie dobrze skrywać chęć odsunięcia niebezpieczeństwa, którego się w nich upatruje.
🖇
„Precz z małżeństwem, nie z mężczyznami” — jak można było przeczytać w ulotce rozdawanej podczas Kongresu Zjednoczenia Kobiet w Nowym Jorku w roku 1969. […] tak, kobieta również może, wbrew wszystkiemu i nie zważając na nic, dążyć do spełnienia swego powołania.
🖇
Nie wolno nie doceniać potrzeby przedstawień, jaką żywimy – przedstawień podzielanych przez większość lub też wywodzących się z kontrkultury — które, nawet jeśli nie jesteśmy tego w pełni świadomi, wspierają nas, dodają energii, nadają sens, oddźwięk i głębię naszym życiowym wyborom. Potrzebujemy klisz pod śladami naszego istnienia, by to istnienie ożywiać, podtrzymywać i właściwie oceniać, by wplatać w nie istnienie innych osób i wyrażać w nim ich obecność, ich akceptację.
🖇
Zamiast rozwijać w sobie całą paletę ludzkich przymiotów, zadowalamy się częścią z nich, które zwie się albo kobiecymi, albo męskimi, szukając swego dopełnienia w innym, w powierzchownych relacjach przeżywanych jak uzależnienie.
🖇
Chłopców zachęca się do tego, by patrzyli na swą przyszłość w sposób możliwie śmiały, jak na przygodę. Podbój świata w pojedynkę stanowi najbardziej romantyczne przeznaczenie, jakie mogą oni sobie wyobrazić, mając przy tym nadzieję, że nie zrujnuje im tego żadna kobieta. W przypadku kobiety jednak perspektywa podążania własną drogą odmalowywana jest jako coś przygnębiającego i żałosnego, póki na obrazku nie pojawi się jakiś koleś. Wynalezienie świata poza tymi krępującymi ramami konwencji okazuje się zadaniem niemal niewykonalnym!
🖇
[…] przekonanie, że kobiety są jednostkami niezależnymi, a nie jedynie dodatkiem, wozem czekającym na zaprzęg, z trudem toruje sobie drogę do świadomości — i to nie tylko wśród konserwatywnych polityków.
🖇
Nawet jeśli nie przysługuje jej w tym prawo wyłączności, niezamężna kobieta ucieleśnia kobiecą niezależność w jej najbardziej jawnej, oczywistej postaci.
🖇 📎📎
„Bezdzietna kobieta” i „matka” są fałszywymi opozycjami, które służyły instytucji zarówno macierzyństwa, jak i heteroseksualności. Takie proste kategorie po prostu nie istnieją.
— Adrienne Rich
🖇
Żal wykorzystuje się jako groźbę, aby zmusić krnąbrne kobiety do macierzyństwa nawet wówczas, gdy dostęp do aborcji nie jest utrudniony.
🖇
[…] kobiety nie mogące mieć dzieci, mimo że tego chcą, bez wątpienia więcej łączy ze szczęśliwymi matkami niż z kobietami bezdzietnymi z wyboru.
🖇
[…] rodzicielstwo nie powinno być niczyim obowiązkiem […] [byśmy dostrzegli] konieczność zastanowienia się nad obowiązkiem macierzyństwa nakładanym na kobiety. Żal odczuwany przez część z nich wskazuje na to, że istnieją drogi, które społeczeństwo przed nimi zamknęło, z góry zacierając alternatywne szlaki, do których należy rezygnacja z macierzyństwa. Gdyby otworzyć je na nowo, świat najpewniej wcale by się nie zawalił. A być może uniknęlibyśmy w ten sposób wielu tragedii, bezsensownego bólu i cierpienia, zmarnowanych życiowych szans. Dostrzeglibyśmy wtedy, jak wiele jeszcze nieoczekiwanych odsłon szczęścia czeka nas tuż za rogiem.
🖇
Niech społeczeństwo zacznie doceniać wolność kobiet
do tego, by były, kim być chcą
[…].
🖇
[…] wobec kobiet bezdzietnych z wyboru zawsze formułuje się tę samą groźbę: „Pewnego pięknego dnia jeszcze pożałujesz!”. To wyraz nader osobliwego rozumowania. Czy można zmusić się do zrobienia czegoś, na co nie ma się najmniejszej ochoty, tylko po to, by zapobiec hipotetycznemu żalowi rzutowanemu w daleką przyszłość? Argument ten wtłacza na powrót osoby, których dotyczy, w tę samą logikę, której wiele z nich stara się uniknąć, logikę przezorności i zapobiegliwości, do której zmusza obecność dziecka i która może pochłonąć teraźniejszość w nadziei na zapewnienie sobie lepszej przyszłości […].
🖇
Kobiety tworzące coś innego niż dzieci przez wielu ludzi
uważane są za istoty niebezpieczne.
— Pam Grossman
🖇
Znudził mnie już ten temat! Proszę mi wybaczyć, staram się być grzeczna, ale to jest naprawdę denerwujące! Czy podobne pytania stawia się bezżennym pisarzom, którzy również nie mają dzieci?
— Rebecca Solnit
🖇
[K]obiety, które nie rodzą dzieci, są błędem.
🖇
Nie miałam uczucia, że wyrzekam się macierzyństwa, po prostu nie było moim przeznaczeniem. Pozostając bezdzietną, spełniałam moją naturalną kondycję.
— Simone de Beauvoir
🖇
W tej różnorodności możliwych ról tkwi ogromne,
acz niedoceniane bogactwo.
🖇
Te, które urodziły się po to, by zostać matkami, te, które urodziły się, by być ciociami, i te, którym w żadnym razie nie powinno się pozwalać zbliżać do dzieci na mniej niż trzy metry. I nader ważne jest, by wiedzieć, do której z tych kategorii się należy, gdyż błędy popełniane w tej dziedzinie rodzą melancholię i tragedię.
— Elizabeth Gilbert
🖇
Mężczyzna, który nie zostaje ojcem, uchyla się od pełnienia pewnej funkcji społecznej, podczas gdy kobieta zmuszona jest odgrywać w ramach macierzyństwa spełnienie swej głębokiej tożsamości. Na gruncie logiki, gdyby pragnienie posiadania dziecka było naturalne, u tych kobiet, które go nie doświadczają, powinno się wykryć pewną anomalię biologiczną.
🖇
Nie sposób przewidzieć, na którym polu zatrzyma się to wielkie koło ruletki uczuć. „Ktoś może chcieć zostać rodzicem, a ktoś inny może tego nie chcieć dokładnie z tych samych powodów: pragnienia odgrywania jakiejś roli, wywierania na coś wpływu, odnalezienia własnej tożsamości, zbudowania z kimś bliskiej więzi, pogoni za przyjemnością czy nieśmiertelnością” — zauważa Laurie Lisle.
🖇
Co więcej, jako że budowa ich ciała daje kobietom możliwość noszenia ciąży, Natura pragnie również, by to one, nie kto inny, zmieniały dziecku pieluchy po urodzeniu, chodziły z nim na wizytę do pediatry, a skoro już przy tym jesteśmy, by to one, nie kto inny, myły podłogę w kuchni, zajmowały się praniem i pamiętały o kupieniu papieru toaletowego przez następne dwadzieścia pięć lat. To się nazywa „instynkt macierzyński”.
🖇
W postępowych środowiskach nikt już nie ośmieliłby się tłumaczyć gejom czy lesbijkom, że ich praktyki seksualne są problematyczne, że pragną niewłaściwych osób, a ich narządy płciowe nie zostały stworzone po to, by tak ich używać: „Przepraszam bardzo, ale instrukcja obsługi mówi co innego, w zgodzie z naturą należy…”. Tymczasem gdy chodzi o kobiety i noworodki, wszystkim radośnie puszczają hamulce. Stajemy wówczas oko w oko wyłącznie z entuzjastycznymi orędownikami najwęziej rozumianego biologicznego determinizmu.
🖇
[…] każde ludzkie istnienie zbija nieskończoną liczbę kręgli i pozostawia po sobie głębokie piętno, które nie zawsze łatwo opisać.
🖇
Liczba dzieci maltretowanych, bitych albo gwałconych zmusza również do zadania sobie pytania, czy naprawdę wszyscy, którzy je mają, tak bardzo je kochają. Poza tym wolno przecież nie szukać towarzystwa dzieci, a nawet szczerze ich nie cierpieć, choćby przyszło w ten sposób bezlitośnie pozbawić otoczenie złudzeń, niszcząc wizerunek delikatności i poświęcenia, jaki wiąże ono z Kobietą.
🖇
Powstrzymanie się od rodzenia dzieci może być sposobem na to, by pociągnąć społeczeństwo do odpowiedzialności za jego niedomogi i porażki, by odmówić mu odpuszczenia win, by zadekretować, że nie będzie porozumienia, co bez wątpienia tłumaczy niesmak, jaki budzi ono u innych. Jednak owo „nie” stanowi odwrotność pewnego „tak”: wypływa z przekonania, że ludzki los mógłby być znacznie lepszy, wynika z buntu przeciw temu, co robimy z życiem i ze światem.
🖇
Niektóre z kobiet jednak, niezależnie od relacji z mężczyznami, a także od tego, czy czują jakieś powołanie czy też nie, znajdują inny sposób na to, by uniknąć wtłoczenia w rolę oddanej służącej: nie chcą mieć dzieci; pragną zrodzić samą siebie, zamiast przekazywać życie, wynaleźć kobiecą tożsamość, która świetnie obywałaby się bez macierzyństwa.
🖇 📎📎📎
Ujmując najogólniej, największą wadą kobiet w sile wieku jest ich doświadczenie. […] siwiejące włosy akceptuje się u mężczyzn, źle zaś widziane są one u kobiet: doświadczenie bowiem, na jakie wskazują, u pierwszych traktuje się jako coś kuszącego i dodającego im pewności siebie, u drugich zaś — jako zagrożenie.
🖇
Piosenkarka Patti Smith, ze swymi siwymi, nieposkromionymi włosami, rzucającymi się w oczy zarówno z powodu ich koloru, jak i swobody, z jaką je nosi, uprawia swą sztukę, nie dbając w najmniejszym stopniu o oznaki urody, uległości i delikatności, jakich oczekuje się od kobiet, i ma w sobie wszystko z nowoczesnej czarownicy.
🖇
Mężczyźni wcale nie starzeją się lepiej od kobiet,
tyle że oni mają prawo się starzeć.
🖇
Polowania na czarownice wymierzone były zwłaszcza w kobiety starsze dlatego właśnie, że wykazywały się one pewnością siebie, która dla mężczyzn była nie do zniesienia. Ośmielały się bowiem odpowiadać swoim sąsiadom, księżom i pasterzom, a nawet sędziom i katom.
🖇
A starzenie się to coś cudownego, oznacza bowiem, że mamy możliwość, każdego dnia, żyć pełnią życia i zaznawać szczęścia […].
🖇
Nabywa doświadczenia, nawet jeśli nie pewności siebie. Próg tolerancji dla tego typu zmian jest jednak bardzo niski: pewna siebie kobieta, mająca własne zdanie, własne pragnienia i wiedząca, czego nie chce, nader szybko zaczyna uchodzić za jędzę […].
🖇
Sophie Fontanel formułuje następującą filozoficzną tezę: „Kobiety nie są skazane na to, by pozostawały takie, jakie były w młodości. Mają prawo wzbogacić się o inne aspekty, przybrać inną postać piękna”. (Dopowiada: „Nie twierdzę, że to jakiś obowiązek, każda z nich może robić to, co jej się żywnie podoba”. […] Bycie kobietą nigdy nie jest proste, a każda z nas dokonuje własnych osądów – które mogą się zmienić, ewoluując w tym czy w innym kierunku — tak jak potrafi i jak sobie tego życzy).
🖇
„Wszystkie niepokorne kobiety uchodzą za brzydkie” — odkrywa David Le Breton. Amerykańska filozofka Mary Daly zauważa zaś, że „piękno twórczych i silnych kobiet” jest „«brzydkie» wedle mizoginicznych kryteriów piękna”. Nabieranie wieku oznacza utratę płodności, mocy uwodzenia — przynajmniej wedle panujących kryteriów — i przydatności kobiety w charakterze osoby świadczącej usługi na rzecz męża i dzieci: oznacza bycie osobą niepodległą, nawet wbrew sobie. Budzi to lęk, jakim zawsze napawa postać kobiety, która „istnieje już nie tylko po to, by powoływać do życia inne istoty i się o nie troszczyć, lecz również po to, by sama się tworzyć i troszczyć się o siebie” — jak pisze Cynthia Rich. Starzejące się kobiece ciało „przypomina o tym, że kobiety są sobą nie tylko dla innych”.
🖇
Nawet jeśli społeczeństwo stara się ją stłumić, zyskujemy moc, która niekiedy pozwala nam dokonać transformacji trudnych życiowych doświadczeń.
🖇
Dyskredytowanie kobiecego doświadczenia wyrządza kobietom ogromne krzywdy i boleśnie je okalecza. Zmuszanie ich do tego, by zmieniały się w jak najmniejszym stopniu, cenzurowanie oznak ich rozwoju oznacza zamykanie ich w klatce logiki odbierającej im jakąkolwiek moc. Wystarczyłaby chwila zastanowienia, by zrozumieć, jakim szaleństwem jest idealizacja wpisana w kult piękna.
🖇
Niezależnie od tego, że mężczyźni mają się za „wcieloną duchowość”, są oni równie „bliscy materii” jak kobiety, a proces rozkładu ich ciał nie jest ani wolniejszy, ani mniej widoczny. Tym, co ich różni, jest jedynie władza pozwalająca im na to, by takie szczegóły nie miały znaczenia. W sferze prywatnej, na ulicy, w miejscu pracy, w parlamencie mogą oni obwieszczać kobietom przyjemność lub nieprzyjemność, jaką sprawia im widok ich ciała czy stroju, zarzucać im nadwagę bądź wiek, będąc pewni, że ich własne ciało czy ubiór, ich własna waga lub wiek nigdy nie staną się tematem dyskusji.
🖇 📎📎📎📎
To czarownicom udało się dojść do głębszego zrozumienia funkcjonowania kości i mięśni, roślin i substancji leczniczych, już wtedy, gdy medycy w swych diagnozach uciekali się do pomocy astrologii”. Jak więc widać, odwaga, przenikliwość, niepoddawanie się losowi, a także walka z utrwalonymi przesądami niekoniecznie były po stronie tych, po których byśmy się tego spodziewali. „Dysponujemy masą dowodów na to, że te rzekome «czarownice» należały do osób najgłębiej w owej dobie związanych z nauką” — pisała Matilda Joslyn Gage w roku 1893. Kojarzenie ich z Szatanem oznaczało, że wychodziły poza dozwoloną im działalność, wkraczając na teren zarezerwowany dla mężczyzn. „Uśmiercanie za pomocą tortur było metodą, jaką Kościół katolicki wykorzystywał do walki z kobiecym intelektem, bo wiedzę, którą dysponowały, uznawano za coś wysoce szkodliwego”.
🖇
Analiza Matildy Joslyn Gage (z roku 1893, przypomnijmy) bez wątpienia wydaje się o wiele bardziej przekonująca: „W tym okresie umysł ludzki popychany był w jednym tylko kierunku. Nauczanie Kościoła, wedle którego dla własnego zbawienia trzeba zdradzać przyjaciół, zrodziło w końcu skrajny egoizm. Resztkę ludzkich uczuć utracono, gdy każdy podejmował wysiłek, by zapewnić sobie bezpieczeństwo kosztem pozostałych, nawet najbliższych, z którymi łączyły ich więzy krwi czy miłości. Zewsząd wyrugowano miłosierdzie, czułość i współczucie.
🖇
Powód rzeczywistej trwałości symboli religijnych tkwi w lęku naszych umysłów przed próżnią. Systemów symbolicznych nie sposób ot tak odrzucić; trzeba je czymś zastąpić.
— Carol P. Christ
🖇
Kult ten [racjonalności] determinuje zarazem nasze podejście do świata, zasady organizowania wiedzy na jego temat, a także sposób, w jaki nań wpływamy i jak go zmieniamy. Prowadzi on do ujmowania świata w postaci zbioru odrębnych od siebie elementów, bezwładnych i pozbawionych jakiejkolwiek tajemnicy, postrzeganych wyłącznie pod kątem ich natychmiastowej użyteczności; zbioru elementów, które można poznać w sposób obiektywny i które trzeba uporządkować, by wprząc je w służbę produkcji i postępu. Pozostaje on pod jarzmem nauki traktowanej jako metoda podboju świata, wizji przejętej w spadku po XIX wieku, choć od tamtej pory fizyka kwantowa zmąciła już ten optymizm, by nie powiedzieć, że ośmieszyła tę arogancję. Mówi nam ona raczej o świecie, w którym każda objaśniona tajemnica odsłania kolejne, w którym, wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, będzie się tak dziać bez końca. W świecie tym przedmioty nie są od siebie oddzielone, lecz się przenikają, i mamy do czynienia raczej z przepływami energii i procesami niż z obiektami o niezmiennej tożsamości; obecność obserwatora wpływa na przebieg doświadczenia, nic nie trzyma się ustalonych reguł, za to panują nieregularność, nieprzewidywalność, niewytłumaczalne „przeskoki”. […] współczesna fizyka potwierdza jedynie intuicję czarownic. Fizyk Bernard d’Espagnat uważał, że zważywszy na niemożność zdobycia wiedzy ostatecznej, ze względu na opór stawiany przez materię i świat nie byłoby absurdem odwołanie się do sztuki, która może dostarczyć nam ulotnych ujęć czegoś, co zawsze będzie się wymykać naszemu rozumieniu […].
🖇
Obarcza się nas winą i zmusza do posłuszeństwa i rezygnacji. Czy można nas obciążać odpowiedzialnością za społeczeństwo, w którym przyszliśmy na świat, a w którym nasz margines swobodnego działania jest w sposób nieunikniony ograniczany?
🖇
Sporo czasu zajęło mi zrozumienie tego, że inteligencja nie jest cechą bezwzględną, ale że może się diametralnie wręcz zmieniać w zależności od kontekstu, w jakim się znajdujemy, i od osób, z którymi się stykamy. Okoliczności oraz rozmówcy są w stanie odsłonić i wydobyć całkiem różne aspekty nas samych, pobudzić albo stłumić nasz intelektualny potencjał. Społeczeństwo bowiem wyznacza kobietom i mężczyznom zgoła różne i odmiennie wartościowane obszary kompetencji i umiejętności, przez co właśnie kobiety częściej są w sytuacji, w której okazują się idiotkami.
🖇
Oczywiście, emocje mogą nas również oślepiać, czynić podatnymi na manipulacje. Nie uchronimy się jednak przed takim ryzykiem, udając, że potrafimy przejść nad nimi do porządku, bo tak czy owak zawsze w nas tkwią.
🖇
Filozof Michel Hulin przypomina z kolei, że dążenie do czystej racjonalności, wyzbytej wszelkich emocji, jest iluzoryczne. U źródeł każdej dyscypliny umysłowej — twierdzi — choćby najbardziej sformalizowanej i najściślejszej, leży pewna afektywna preferencja: chociażby taka, która sprawia, że wolimy „porządek od chaosu, klarowność od mglistości, zupełność od niepełności, spójność od wewnętrznej sprzeczności”. […] Kończy zaś: „Gmach naszych teoretycznych konstrukcji we wszystkich dziedzinach wiedzy wznosi się na ruchomych piaskach preferencji emocjonalnych”.
Mona Chollet, Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet,
przeł. Sławomir Królak,
Wydawnictwo Karakter,
Kraków 2019.

Bo trzeba odwagi, by nie tylko zakwestionować los, na który jest się skazaną, lecz również cały globalny ład, w który się on wpisuje. […] Zawsze przecież chodzi o to, by nakłonić innych, żeby cię w końcu wysłuchali, żeby uwzględnili twój punkt widzenia, by odsłonić kulisy i wystawić je na widok publiczny.
🖇
Niekiedy samo życie zadaje kłam wszelkim przesądom.
🖇
Bycie czarownicą to obalanie panujących praw […]. – To wynajdowanie innego prawa.
🖇
Jeśli jesteś kobietą i jeśli odważysz się wejrzeć w samą siebie, przekonasz się, że już jesteś czarownicą.
— Manifest WITCH, Nowy Jork 1968
🖇
Czarownica zjawia się o zmierzchu, gdy wszystko wydaje się już stracone. To ona jednak odnajduje zasoby nadziei na dnie rozpaczy.
(tamże)



