niedziela, czerwca 07, 2026

6142. Z oazy (CDLIII)

Połowę tej książ­ki połknęłam jeszcze na gigancie. Fusy wrażeń opadały i opadały po­nad tydzień. Nim opadły, przytkały mnie i zatrzymały, a w głowie hulała myśl, że ja tę książkę powinnam przeczytać ponad ćwierć wieku temu. Nie było to możliwe, po­nieważ ta książka ukazała się w oryginale w 2018 roku, a po polsku w 2019.

Czemu nie przeczytałam tej lektury w roku 2019? Dlaczego przeleżała na stosiku czy­tel­niczym całe lata? To trzecia książka, którą przeczytałam ostatnio, porośnięta mchem ze wględu na swoją okładkę. Kogo ta grafika ma zachęcić, przyciągnąć? Jaki ma związek z tym, co znajdziemy między okładkami? Pomyślałam, że tylko facet (red­pill­owiec?) mógł coś takiego wymyśleć. Sprawdziłam na stronie tytułowej, bin­go! Na obronę gościa przez myśl mi przeszło, że może facet czerpał inspirację z ory­gi­nal­nej okładki. Niestety nie, a szkoda. Okładki — francuska, hiszpańska, włoska — są przepiękne (umieszczone na samym dole tego wpisu). Nawet niemiecka zaprasza. Polak potrafi, a w zasadzie nie umie ukryć wyssanego z mlekiem matek (do dzie­sią­te­go pokolenia wstecz) stosunku do emancypacji ludzi. Co zrobić…

Kretyńską wypowiedź sprzed lat — gdyby miała mówić o kimś więcej niż o autorce, Dorocie Wellman — pobiła aktoreczka Macha Méril ze słowami: kobiety, które nie rodzą dzieci, są błędem.

Gdy skończyłam czytać tę książkę, z przyjemnością przejrzałam mój osobisty aneks do rozdziału drugiego, dotyczącego bezdzietności z wyboru (niestety przenosinyblo­x-a pozbawiły mnie „fantastycznych” komentarzy, które stanowiłyby do­dat­ko­wą wspaniałą ilustrację in vivo). Jeśli chodzi o starość, na mój osobisty wkład skła­da się tylko tęskne wyglądanie siwych włosów, które tak bardzo chcę mieć.

To lektura obowiązkowa dla każdej kobiety, która chce iść swoją drogą; dla każdej, która nią już idzie, by miała czarno na białym, że dokonała najwłaściwszego wyboru mając / nie mając dzieci, męża; ciesząc się z każdej zmarszczki lub nie; czekając lub nie na srebrny włos, bo najważniejsze jest, by mieć realny wybór i móc z niego sko­rzy­stać — reszta to rekwizyty i didaskalia.

Paru bosaczków też mogłoby przeczytać tę książkę ze zrozumieniem.

[…]  polowania na czarownice przyczyniły się 
do ukształtowania naszego świata.

🖇

Jak często bywa, wyznaczenie kogoś do roli kozła ofiarnego […]  przychodzi z góry, od klas wykształconych. Narodziny mitu czarownicy zbiegają się nie­mal ściśle z momentem wynalezienia druku, o wiekopomnym również pod tym względem znaczeniu.

🖇

[…]  prowadzenie niezależnego życia, starzenie się, sprawowanie kontroli nad własnym ciałem i własną płciowością pozostają w pewnym zakresie niedostępne kobietom jako coś zakazanego. Skupię się na tych, które są we­dług mnie nowoczesnymi czarownicami, których moc i przenikliwość są dla mnie […]  natchnieniem, […]  które pomagają mi chronić się przed pio­ru­na­mi patriarchatu i lawirować między jego nakazami. […]  nie godzą się one na przymus wyrzeczenia się pełni władzy nad własnymi zdolnościami, rezygnacji ze swej wolności, ze zgłębiania swych pragnień i możliwości, peł­ne­go cieszenia się sobą. Wystawiają się w ten sposób na społeczne sankcje, które zwykle są wyrażane odruchowo lub w postaci po­tę­pia­ją­cych wyroków, każdy z nas bowiem ma w sobie głęboko wpojoną wąs­ką definicję tego, co powinno oznaczać bycie kobietą.

🖇

Zwalczano określone zachowania, określone sposoby życia. Odzie­dzi­czy­li­śmy te utrwalone przez wieki wyobrażenia. A owe negatywne obra­zy nadal wspierają w najlepszym razie cenzurę bądź autocenzurę, wszelkie możliwe narzucane nam ograniczenia; w najgorszym zaś razie wrogość, a nawet przemoc. […]  Jak pisze Françoise d’Eaubonne, „ ludzi współczesnych ukształtowały wydarzenia, o których mogą nie wiedzieć i których pamięć być może całkowicie już zginęła; faktem jednak jest, że byliby inni i myśleliby w odmienny sposób, gdyby do owych wydarzeń nigdy nie doszło”.

🖇

Jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie udało się wam spalić” — głosi słynne hasło; we Włoszech z kolei w latach sie­dem­dzie­sią­tych rozbrzmiewało: „Drżyjcie, drżyjcie, czarownice powróciły!” (Trema­te, tremate, le streghe son tornate!). Domagały się one również spra­wie­dli­wo­ści, walcząc ze zbyt lekkim i beztroskim podejściem do całej tej historii.

🖇

Mężczyzn wychowuje się i socjalizuje w świecie, w którym – jak zwykło się powiadać – nie ma „księżniczki z bajki”. Przeciwnie, od samego początku uczy się ich wątpić w miłość, traktować ją jak pułapkę, zagrożenie dla ich niezależności, życie w związku zaś uznawać co najwyżej za zło konieczne. Kobietom z kolei wpaja się skłonność do oczekiwania wielkiej miłości, która zapewni im szczęście, dzięki której zaznają bogactw i przyjemności wza­jem­nej bliskości, która pozwoli im poznać siebie same.

🖇

[…]  jak dowodzi Carolyn Merchant. […]  „Czarownica, symbol siły natury, rozpętywała burze, wywoływała choroby, niszczyła plony, szkodziła płod­no­ści i mordowała dzieci. Kobietę siejącą zamęt, podobnie jak szerzącą cha­os naturę, należało trzymać pod kontrolą”. Spętawszy i udomowiwszy obie te siły, sprowadzono je następnie do funkcji ozdobnika, przemieniono w „za­so­by psychiczne i rekreacyjne, czekające na przemęczonego męża przed­siębiorcę”.

🖇

Niemieckie słowo Hexe („czarownica”), angielskie hag (synonim słowa cro­ne, „starucha”, „wiedźma”) i hedge („żywopłot”, „szpaler”, a w szerszym zna­czeniu „skraj”, „kres”, „granica”) mają wspólny rdzeń. Słowo hag po­cząt­ko­wo nie było pejoratywne i oznaczało „mądrą kobietę siedzącą na żywopłocie — granicy między wsią i dziczą, światem ludzi i światem du­chów”, jak objaśnia Starhawk. Wraz z rozpętaniem polowań na czarownice ta święta mądrość i władza, wcześniej otaczane podziwem i darzone sza­cun­kiem, okazały się czymś niebezpiecznym, a niekiedy wręcz zabójczym.

🖇

Rozczochrane, nieposłuszne czy niezdyscyplinowane włosy siłą rzeczy wskazują na czarownicę.
   — Judika Illes

🖇

[…]  gdy chodzi o przyswojenie sobie czyjejś siły, kontakt z obrazem czy myślą może wystarczyć do wywołania spektakularnych skutków.

🖇

Sztuka, podobnie jak magia, polega na manipulowaniu symbolami, słowami i obrazami w celu wywołania zmiany w świadomości.

🖇 📎

Niezależność, wbrew temu, w co każe się nam dzisiaj wierzyć, szantażując nas „zemstą”, nie oznacza braku więzi, lecz możliwość nawiązywania re­la­cji z poszanowaniem dla naszej nietykalności i wolnej woli, co sprzyja na­sze­mu rozwojowi, zamiast go blokować, i to niezależnie od sposobu życia, samodzielnego bądź w parze, z dziećmi albo bez nich. Czarownica, jak pisze Pam Grossman, „to jedyny kobiecy archetyp obdarzony władzą samą z siebie. Nie pozwala się ona określać nikomu innemu. Żona, sio­stra, matka, dziewica, kurwa — te archetypy są ufundowane na re­la­cjach z innymi. Czarownica z kolei to kobieta, która utrzymuje się o własnych siłach, samodzielnie i bez pomocy innych”.

🖇

Mężczyźni najmniejszy powiew równości odczuwają tak, jak gdyby był niszczycielskim tajfunem — podobnie jak ludność większościowa czuje się zaatakowana i śmiertelnie zagrożona, gdy tylko ofiary jej rasizmu zaczną przejawiać najmniejszą choćby gotowość do stawienia oporu i samo­obro­ny. Prócz odrazy, jaką budzi myśl o wyrzeczeniu się swoich przy­wi­le­jów (przywileju bycia mężczyzną czy białym), reakcja ta zdradza nie­zdol­ność panujących do zrozumienia doświadczenia uciśnionych […].

🖇

[…]  racją bytu mediów jest często ideologia, nie zaś informacja: tendencyjne z założenia materiały przygotowywane nieraz bez najmniejszej dozy krytycyzmu, brak jakichkolwiek skrupułów czy dyscypliny, inte­lek­tu­al­ne lenistwo, pogoń za sensacją, konformizm i oportunizm, funk­cjo­no­wa­nie w obiegu zamkniętym bez jakiegokolwiek kontaktu z rzeczywistością… „Dziennikarstwo poświęcone trendom zyskuje posłuch nie dzięki temu, że opisuje coś, co istnieje, ale dzięki sile powtórzeń” – zauważa [Susan] Faludi. Teza powtarzana w tym czasie do znudzenia i odmieniana przez wszystkie przypadki zawierała się w dwóch kłamstwach: 1) feministki odniosły zwy­cięstwo, udało im się uzyskać równość; 2) odtąd są one nieszczęśliwe i sa­motne.
     Drugie twierdzenie nie ma na celu opisania jakiejś sytuacji, lecz za­stra­sze­nie, sformułowanie pewnej przestrogi: te kobiety, które ośmielą się po­rzu­cić właściwe im miejsce i zechcą żyć na własny rachunek, zamiast po­zo­stać na służbie u swego męża i dzieci, działają na swą zgubę.

🖇

[…]  apostatki małżeństwa zawsze miały krytyczny dystans, a nawet cał­ko­wity brak zaufania do tych ról [dobra żona, stateczna matka]. Są to kobiety twórcze, które dużo czytają i mają bogate życie wewnętrzne: „Istnieją one poza spojrzeniem mężczyzny i poza spojrzeniem innego, gdyż ich samotność wypełniona jest dziełami i osobami, żywymi i zmarłymi, bliskimi i nie­zna­ny­mi, których towarzystwo — obecność bezpośrednia, wyobrażona bądź zapośredniczona poprzez ich dzieła – stanowi fundament dla budowanej przez nie tożsamości”.

🖇

„Słownik definiuje «awanturnika» jako «osobę, którą spotykają przygody, która ceni je bądź ich poszukuje», jednak «awanturnicę» jako «kobietę go­to­wą na wszystko, by zdobyć bogactwo bądź pozycję społeczną»” – pisze Gloria Steinem.

🖇

Instytucja macierzyństwa nie jest tym samym co rodzenie i wy­cho­wa­nie dzieci, tak jak instytucja heteroseksualności to nie to samo co intymność i miłość.
   — Adrienne Rich (1929–2012)

🖇

[…]  znajomość samej siebie nie jestegoizmem”, skupieniem na so­bie, lecz królewską drogą wiodącą ku innym. Wbrew temu, co sta­ra się nam wmawiać natarczywa propaganda, tradycyjnie pojmowana ko­bie­cość nie jest ostatnią deską ratunku: wejście w tę rolę i przyjęcie zwią­za­nych z nią wartości nie tylko nie gwarantuje nam bezpieczeństwa, lecz nas osłabia i zubaża.
     Litość zarezerwowana dla niezamężnych kobiet może równie dobrze skrywać chęć odsunięcia niebezpieczeństwa, którego się w nich upatruje.

🖇

„Precz z małżeństwem, nie z mężczyznami” — jak można było przeczytać w ulotce rozdawanej podczas Kongresu Zjednoczenia Kobiet w Nowym Jorku w roku 1969. […]  tak, kobieta również może, wbrew wszystkiemu i nie zważając na nic, dążyć do spełnienia swego powołania.

🖇

Nie wolno nie doceniać potrzeby przedstawień, jaką żywimy – przed­sta­wień podzielanych przez większość lub też wywodzących się z kontrkultury — które, nawet jeśli nie jesteśmy tego w pełni świadomi, wspierają nas, do­da­ją energii, nadają sens, oddźwięk i głębię naszym życiowym wyborom. Potrzebujemy klisz pod śladami naszego istnienia, by to istnienie ożywiać, podtrzymywać i właściwie oceniać, by wplatać w nie istnienie innych osób i wyrażać w nim ich obecność, ich akceptację.

🖇

Zamiast rozwijać w sobie całą paletę ludzkich przy­mio­tów, zadowalamy się częścią z nich, które zwie się albo ko­bie­cy­mi, albo męskimi, szukając swego dopełnienia w innym, w po­wierz­chow­nych relacjach przeżywanych jak uzależnienie.

🖇

Chłopców zachęca się do tego, by patrzyli na swą przyszłość w sposób moż­li­wie śmiały, jak na przygodę. Podbój świata w pojedynkę stanowi naj­bar­dziej romantyczne przeznaczenie, jakie mogą oni sobie wyobrazić, mając przy tym nadzieję, że nie zrujnuje im tego żadna ko­bie­ta. W przypadku ko­bie­ty jednak perspektywa podążania własną drogą odmalowywana jest ja­ko coś przygnębiającego i żałosnego, póki na obrazku nie pojawi się jakiś ko­leś. Wynalezienie świata poza tymi krępującymi ramami konwencji oka­zu­je się zadaniem niemal niewykonalnym!

🖇

[…]  przekonanie, że kobiety są jednostkami niezależnymi, a nie jedynie dodatkiem, wozem czekającym na zaprzęg, z trudem toruje sobie drogę do świadomości — i to nie tylko wśród kon­ser­wa­tywnych polityków.

🖇

Nawet jeśli nie przysługuje jej w tym prawo wyłączności, niezamężna ko­bie­ta ucieleśnia kobiecą niezależność w jej najbardziej jawnej, oczywistej postaci.

🖇 📎📎

„Bezdzietna kobieta” i „matka” są fałszywymi opozycjami, które służyły instytucji zarówno macierzyństwa, jak i hete­ro­sek­su­al­no­ści. Takie proste kategorie po prostu nie istnieją.
   — Adrienne Rich

🖇

Żal wykorzystuje się jako groźbę, aby zmusić krnąbrne kobiety do ma­cie­rzyń­stwa nawet wówczas, gdy dostęp do aborcji nie jest utrudniony.

🖇

[…]  kobiety nie mogące mieć dzieci, mimo że tego chcą, bez wątpienia wię­cej łączy ze szczęśliwymi matkami niż z kobietami bezdzietnymi z wyboru.

🖇

[…]  rodzicielstwo nie powinno być niczyim obowiązkiem […]  [byśmy dostrzegli] konieczność zastanowienia się nad obowiązkiem ma­cie­rzyń­stwa nakładanym na kobiety. Żal odczuwany przez część z nich wska­zu­je na to, że istnieją drogi, które społeczeństwo przed nimi zamknęło, z gó­ry zacierając alternatywne szlaki, do których należy rezygnacja z ma­cie­rzyń­stwa. Gdyby otworzyć je na nowo, świat najpewniej wcale by się nie za­wa­lił. A być może uniknęlibyśmy w ten sposób wielu tragedii, bez­sen­sow­ne­go bólu i cierpienia, zmarnowanych życiowych szans. Dostrzeglibyśmy wtedy, jak wiele jeszcze nieoczekiwanych odsłon szczęścia czeka nas tuż za rogiem.

🖇

Niech społeczeństwo zacznie doceniać wolność kobiet
do tego, by były, kim być chcą […].

🖇

[…]  wobec kobiet bezdzietnych z wyboru zawsze formułuje się tę samą groźbę: „Pewnego pięknego dnia jeszcze pożałujesz!”. To wyraz na­der osobliwego rozumowania. Czy można zmusić się do zrobienia czegoś, na co nie ma się najmniejszej ochoty, tylko po to, by zapobiec hipo­te­tycz­ne­mu żalowi rzutowanemu w daleką przyszłość? Argument ten wtłacza na po­wrót osoby, których dotyczy, w tę samą logikę, której wiele z nich stara się uniknąć, logikę przezorności i zapobiegliwości, do której zmusza obec­ność dziecka i która może pochłonąć teraźniejszość w nadziei na za­pew­nie­nie sobie lepszej przyszłości […].

🖇

Kobiety tworzące coś innego niż dzieci przez wielu ludzi
uważane są za istoty niebezpieczne.

   — Pam Grossman

🖇

Znudził mnie już ten temat! Proszę mi wybaczyć, staram się być grzeczna, ale to jest naprawdę denerwujące! Czy podobne pytania stawia się bez­żen­nym pisarzom, którzy również nie mają dzieci?
   — Rebecca Solnit

🖇

[K]obiety, które nie rodzą dzieci, są błędem.

🖇

Nie miałam uczucia, że wyrzekam się macierzyństwa, po prostu nie było moim przeznaczeniem. Pozostając bezdzietną, spełniałam moją naturalną kondycję.
   — Simone de Beauvoir

🖇

W tej różnorodności możliwych ról tkwi ogromne,
acz niedoceniane bogactwo.

🖇

Te, które urodziły się po to, by zostać matkami, te, które urodziły się, by być ciociami, i te, którym w żadnym razie nie powinno się pozwalać zbliżać do dzieci na mniej niż trzy metry. I nader ważne jest, by wiedzieć, do której z tych kategorii się należy, gdyż błędy popełniane w tej dziedzinie rodzą me­lan­cholię i tragedię.
   — Elizabeth Gilbert

🖇

Mężczyzna, który nie zostaje ojcem, uchyla się od pełnienia pewnej funkcji społecznej, podczas gdy kobieta zmuszona jest odgrywać w ramach ma­cie­rzyń­stwa spełnienie swej głębokiej tożsamości. Na gruncie logiki, gdyby pragnienie posiadania dziecka było naturalne, u tych kobiet, które go nie doświadczają, powinno się wykryć pewną anomalię biologiczną.

🖇

Nie sposób przewidzieć, na którym polu zatrzyma się to wielkie koło ruletki uczuć. „Ktoś może chcieć zostać rodzicem, a ktoś inny może tego nie chcieć dokładnie z tych samych powodów: pragnienia odgrywania jakiejś roli, wy­wie­rania na coś wpływu, odnalezienia własnej tożsamości, zbudowania z kimś bliskiej więzi, pogoni za przyjemnością czy nieśmiertelnością” — za­uważa Laurie Lisle.

🖇

Co więcej, jako że budowa ich ciała daje kobietom możliwość noszenia cią­ży, Natura pragnie również, by to one, nie kto inny, zmieniały dziecku pie­lu­chy po urodzeniu, chodziły z nim na wizytę do pediatry, a skoro już przy tym jesteśmy, by to one, nie kto inny, myły podłogę w kuchni, zaj­mo­wały się praniem i pamiętały o kupieniu papieru toaletowego przez następne dwadzieścia pięć lat. To się nazywainstynkt macierzyński”.

🖇

W postępowych środowiskach nikt już nie ośmieliłby się tłumaczyć gejom czy lesbijkom, że ich praktyki seksualne są problematyczne, że pragną nie­wła­ściwych osób, a ich narządy płciowe nie zostały stworzone po to, by tak ich używać: „Przepraszam bardzo, ale instrukcja obsługi mówi co in­ne­go, w zgodzie z naturą należy…”. Tymczasem gdy chodzi o kobiety i noworodki, wszystkim radośnie puszczają hamulce. Stajemy wówczas oko w oko wy­łącz­nie z entuzjastycznymi orędownikami najwęziej rozumianego bio­lo­gicz­ne­go determinizmu.

🖇

[…]  każde ludzkie istnienie zbija nieskończoną liczbę kręgli i pozostawia po sobie głębokie piętno, które nie zawsze łatwo opisać.

🖇

Liczba dzieci maltretowanych, bitych albo gwałconych zmusza również do zadania sobie pytania, czy naprawdę wszyscy, którzy je mają, tak bardzo je kochają. Poza tym wolno przecież nie szukać towarzystwa dzieci, a nawet szczerze ich nie cierpieć, choćby przyszło w ten sposób bezlitośnie pozbawić otoczenie złudzeń, niszcząc wizerunek delikatności i poświęcenia, jaki wiąże ono z Kobietą.

🖇

Powstrzymanie się od rodzenia dzieci może być sposobem na to, by po­cią­gnąć spo­łe­czeń­stwo do odpowiedzialności za jego niedomogi i porażki, by odmówić mu odpuszczenia win, by zadekretować, że nie będzie po­ro­zu­mie­nia, co bez wątpienia tłumaczy niesmak, jaki budzi ono u innych. Jednak owoniestanowi odwrotność pewnegotak”: wypływa z prze­ko­na­nia, że ludzki los mógłby być znacznie lepszy, wynika z buntu prze­ciw temu, co robimy z życiem i ze światem.

🖇

Niektóre z kobiet jednak, niezależnie od relacji z mężczyznami, a także od tego, czy czują jakieś powołanie czy też nie, znajdują inny sposób na to, by uniknąć wtłoczenia w rolę oddanej służącej: nie chcą mieć dzieci; pragną zrodzić samą siebie, zamiast przekazywać życie, wynaleźć kobiecą toż­sa­mość, która świetnie obywałaby się bez macierzyństwa.

🖇 📎📎📎

Ujmując najogólniej, największą wadą kobiet w sile wieku jest ich do­świad­cze­nie. […]  siwiejące włosy akceptuje się u mężczyzn, źle zaś widziane są one u kobiet: doświadczenie bowiem, na jakie wskazują, u pierw­szych trak­tu­je się jako coś kuszącego i dodającego im pewności siebie, u drugich zaś — jako zagrożenie.

🖇

Piosenkarka Patti Smith, ze swymi siwymi, nieposkromionymi włosami, rzucającymi się w oczy zarówno z powodu ich koloru, jak i swobody, z ja­ką je nosi, uprawia swą sztukę, nie dbając w najmniejszym stopniu o oznaki urody, uległości i delikatności, jakich oczekuje się od kobiet, i ma w sobie wszystko z nowoczesnej czarownicy.

🖇

Mężczyźni wcale nie starzeją się lepiej od kobiet,
tyle że oni mają prawo się starzeć.

🖇

Polowania na czarownice wymierzone były zwłaszcza w kobiety starsze dlatego właśnie, że wykazywały się one pewnością siebie, która dla męż­czyzn była nie do zniesienia. Ośmielały się bowiem odpowiadać swoim są­sia­dom, księżom i pasterzom, a nawet sę­dziom i katom.

🖇

A starzenie się to coś cudownego, oznacza bowiem, że ma­my moż­li­wość, każdego dnia, żyć pełnią życia i za­zna­wać szczęścia […].

🖇

Nabywa doświadczenia, nawet jeśli nie pewności siebie. Próg tolerancji dla tego typu zmian jest jednak bardzo niski: pewna siebie kobieta, mająca własne zdanie, wła­sne pragnienia i wiedząca, czego nie chce, nader szybko zaczyna uchodzić za jędzę […].

🖇

Sophie Fontanel formułuje następującą filozoficzną tezę: „Kobiety nie są skazane na to, by pozostawały takie, jakie były w młodości. Mają prawo wzbogacić się o inne aspekty, przybrać inną postać piękna”. (Dopowiada: „Nie twierdzę, że to jakiś obowiązek, każda z nich może robić to, co jej się żywnie podoba”. […]  Bycie kobietą nigdy nie jest proste, a każda z nas do­ko­nu­je własnych osądów – które mogą się zmienić, ewoluując w tym czy w innym kierunku — tak jak potrafi i jak sobie tego życzy).

🖇

Wszystkie niepokorne kobiety uchodzą za brzydkie” — odkrywa David Le Breton. Amerykańska filozofka Mary Daly zauważa zaś, że „pięk­no twór­czych i silnych kobiet” jest „«brzydkie» wedle mizoginicznych kry­te­riów piękna”. Nabieranie wieku oznacza utratę płodności, mocy uwodzenia — przynajmniej wedle panujących kryteriów — i przydatności kobiety w cha­rak­te­rze osoby świadczącej usługi na rzecz męża i dzieci: oznacza by­cie oso­bą niepodległą, nawet wbrew sobie. Budzi to lęk, jakim zawsze na­pa­wa po­stać kobiety, która „istnieje już nie tylko po to, by powoływać do życia inne istoty i się o nie troszczyć, lecz również po to, by sama się two­rzyć i trosz­czyć się o siebie” — jak pisze Cynthia Rich. Starze­ją­ce się kobiece ciało „przy­pomina o tym, że kobiety są sobą nie tylko dla innych”.

🖇

Nawet jeśli społeczeństwo stara się ją stłumić, zyskujemy moc, która niekiedy pozwala nam dokonać transformacji trudnych życiowych doświadczeń.

🖇

Dyskredytowanie kobiecego doświadczenia wyrządza kobietom ogromne krzywdy i boleśnie je okalecza. Zmuszanie ich do tego, by zmieniały się w jak najmniejszym stopniu, cenzurowanie oznak ich rozwoju oznacza za­my­ka­nie ich w klatce logiki odbierającej im jakąkolwiek moc. Wystar­czy­ła­by chwila za­sta­no­wienia, by zrozumieć, jakim szaleństwem jest idealizacja wpisana w kult piękna.

🖇

Niezależnie od tego, że mężczyźni mają się za „wcieloną duchowość”, są oni równie „bliscy materii” jak kobiety, a proces rozkładu ich ciał nie jest ani wol­niej­szy, ani mniej widoczny. Tym, co ich różni, jest jedynie władza po­zwa­lająca im na to, by takie szczegóły nie miały znaczenia. W sferze pry­wat­nej, na ulicy, w miejscu pracy, w parlamencie mogą oni obwieszczać kobietom przyjemność lub nieprzyjemność, jaką sprawia im widok ich ciała czy stroju, zarzucać im nadwagę bądź wiek, będąc pewni, że ich własne ciało czy ubiór, ich własna waga lub wiek nigdy nie staną się tematem dyskusji.

🖇 📎📎📎📎

To czarownicom udało się dojść do głębszego zrozumienia funk­cjo­no­wania kości i mięśni, roślin i substancji leczniczych, już wte­dy, gdy medycy w swych diagnozach uciekali się do pomocy astrologii”. Jak więc widać, odwaga, przenikliwość, niepoddawanie się losowi, a także wal­ka z utrwa­lo­ny­mi przesądami niekoniecznie były po stronie tych, po któ­rych byśmy się tego spodziewali. „Dysponujemy masą dowodów na to, że te rzekome «czarownice» należały do osób najgłębiej w owej dobie zwią­za­nych z nauką” — pisała Matilda Joslyn Gage w roku 1893. Koja­rze­nie ich z Szatanem oznaczało, że wychodziły poza dozwoloną im działalność, wkra­cza­jąc na teren zarezerwowany dla mężczyzn. „Uśmiercanie za po­mo­cą tor­tur było metodą, jaką Kościół katolicki wykorzystywał do walki z ko­bie­cym intelektem, bo wiedzę, którą dysponowały, uznawano za coś wysoce szko­dliwego”.

🖇

Analiza Matildy Joslyn Gage (z roku 1893, przypomnijmy) bez wątpienia wydaje się o wiele bardziej przekonująca: „W tym okresie umysł ludzki po­py­cha­ny był w jednym tylko kierunku. Nauczanie Kościoła, wedle któ­re­go dla własnego zbawienia trzeba zdradzać przyjaciół, zrodziło w końcu skraj­ny egoizm. Resztkę ludzkich uczuć utracono, gdy każdy podejmował wy­si­łek, by zapewnić sobie bezpieczeństwo kosztem pozostałych, nawet naj­bliż­szych, z którymi łączyły ich więzy krwi czy miłości. Zewsząd wyrugowano miłosierdzie, czułość i współczucie.

🖇

Powód rzeczywistej trwałości symboli religijnych tkwi w lęku naszych umy­słów przed próżnią. Systemów symbolicznych nie sposób ot tak od­rzu­cić; trzeba je czymś zastąpić.
   — Carol P. Christ

🖇

Kult ten [racjonalności] determinuje zarazem nasze podejście do świata, zasady organizowania wiedzy na jego temat, a także sposób, w jaki nań wpływamy i jak go zmieniamy. Prowadzi on do ujmowania świata w po­sta­ci zbioru odrębnych od siebie elementów, bezwładnych i pozbawionych jakiejkolwiek tajemnicy, postrzeganych wyłącznie pod kątem ich natych­mia­sto­wej użyteczności; zbioru elementów, które można poznać w sposób obiektywny i które trzeba uporządkować, by wprząc je w służbę produkcji i postępu. Pozostaje on pod jarzmem nauki traktowanej jako metoda pod­bo­ju świata, wizji przejętej w spadku po XIX wieku, choć od tamtej pory fizyka kwantowa zmąciła już ten optymizm, by nie powiedzieć, że ośmieszyła tę arogancję. Mówi nam ona raczej o świecie, w którym każda objaśniona tajemnica odsłania kolejne, w którym, wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, będzie się tak dziać bez końca. W świecie tym przed­mio­ty nie są od siebie oddzielone, lecz się przenikają, i mamy do czynienia raczej z przepływami energii i procesami niż z obiektami o nie­zmien­nej tożsamości; obecność obserwatora wpływa na przebieg do­świad­cze­nia, nic nie trzyma się ustalonych reguł, za to panują nieregularność, nieprzewidywalność, niewytłumaczalne „przeskoki”. […]  współczesna fizyka potwierdza jedynie intuicję czarownic. Fizyk Bernard d’Espagnat uważał, że zważywszy na niemożność zdobycia wiedzy osta­tecz­nej, ze względu na opór stawiany przez materię i świat nie byłoby ab­sur­dem odwołanie się do sztuki, która może dostarczyć nam ulotnych ujęć czegoś, co zawsze będzie się wymykać naszemu rozumieniu […].

🖇

Obarcza się nas winą i zmusza do posłuszeństwa i rezygnacji. Czy można nas obciążać odpowiedzialnością za społeczeństwo, w którym przyszliśmy na świat, a w którym nasz margines swobodnego działania jest w sposób nieunikniony ograniczany?

🖇

Sporo czasu zajęło mi zrozumienie tego, że inteligencja nie jest cechą bez­względ­ną, ale że może się diametralnie wręcz zmieniać w zależności od kontekstu, w jakim się znajdujemy, i od osób, z którymi się stykamy. Oko­licz­no­ści oraz rozmówcy są w stanie odsłonić i wydobyć całkiem różne aspekty nas samych, pobudzić albo stłumić nasz intelektualny potencjał. Społeczeństwo bowiem wyznacza kobietom i mężczyznom zgoła różne i odmiennie wartościowane obszary kompetencji i umiejętności, przez co właśnie kobiety częściej są w sytuacji, w której okazują się idiotkami.

🖇

Oczywiście, emocje mogą nas również oślepiać, czynić podatnymi na manipulacje. Nie uchronimy się jednak przed takim ryzykiem, udając, że potrafimy przejść nad nimi do porządku, bo tak czy owak zawsze w nas tkwią.

🖇

Filozof Michel Hulin przypomina z kolei, że dążenie do czystej racjo­nal­no­ści, wyzbytej wszelkich emocji, jest iluzoryczne. U źródeł każdej dyscypliny umysłowej — twierdzi — choćby najbardziej sformalizowanej i naj­ściś­lej­szej, leży pewna afektywna preferencja: chociażby taka, która sprawia, że wolimy „porządek od chaosu, klarowność od mglistości, zupełność od nie­peł­ności, spójność od wewnętrznej sprzeczności”. […]  Kończy zaś: „Gmach naszych teoretycznych konstrukcji we wszystkich dziedzinach wiedzy wzno­si się na ruchomych piaskach preferencji emocjonalnych”.

Mona Chollet, Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet,
przeł. Sławomir Królak, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2019.

Bo trze­ba odwagi, by nie tylko zakwestionować los, na który jest się skazaną, lecz również cały globalny ład, w który się on wpisuje. […]  Zawsze przecież chodzi o to, by nakłonić innych, żeby cię w końcu wysłuchali, żeby uwzględnili twój punkt widzenia, by odsłonić kulisy i wy­sta­wić je na widok publiczny.

🖇

Niekiedy samo życie zadaje kłam wszelkim przesądom.

🖇

Bycie czarownicą to obalanie panujących praw […]. – To wynajdowanie innego prawa.

🖇

Jeśli jesteś kobietą i jeśli odważysz się wejrzeć w samą siebie, przekonasz się, że już jesteś czarownicą.
   — Manifest WITCH, Nowy Jork 1968

🖇

Czarownica zjawia się o zmierzchu, gdy wszystko wydaje się już stracone. To ona jednak odnajduje zasoby nadziei na dnie rozpaczy.

(tamże)

6141. Kromeczka (XXVII)  // Czekariat (CXLI)


fot. Gepardzica, fragment.

Kobietom przysługuje jednak również inna możliwość. Mogą dążyć do mądrości, nie zadowalając się byciem uprzejmymi: mogą stać się kom­pe­tent­ne, a nie tylko pożyteczne, mogą być silne, a nie tylko urocze, speł­niać własne ambicje, nie tylko cudze, związane z partnerem czy z dzieć­mi. Mogą sobie pozwolić na naturalne starzenie się, bez poczucia winy, buntując się tym samym czynnie — odmawiając posłuszeństwa — prze­ciw konwencjom płynącym z «podwójnych standardów» stosowanych przez społeczeństwo w odniesieniu do wieku [kobiet i mężczyzn]. Zamiast być cór­ka­mi, usiłując pozostać w tej roli najdłużej jak to możliwe, cór­ka­mi, które zaraz potem zmieniają się w poniżone kobiety w średnim wie­ku, a następnie w obsceniczne stare kobiety, znacznie wcześniej mogą po pro­stu stać się kobietami — i pozostać czynne jako osoby dorosłe, ciesząc się dłużej życiem seksualnym, do czego przecież są zdolne. Kobiety po­win­ny pozwolić na to, by ich oblicze opowiadało o życiu, które przeżyły. Kobiety powinny zacząć mówić prawdę.
   — Susan Sontag (1933-2004)

[w:] Mona Chollet, Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet,
przeł. Sławomir Królak, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2019.

6140. Kromeczka (XXVI)  // Panna cotta (CXCIX)


fot. Gepardzica, fragment.

Non è che i morti non parlino,
siamo noi che abbiamo smesso di ascoltare
.

Pier Paolo Pasolini
(1922–1975)
It isn’t that the dead don’t speak,
it’s that we have stopped listening.

alternatywny tytuł wpisu:
6140. Czekariat (CXL)

piątek, czerwca 05, 2026

6139. 156/365

spodobała mi się perspek­tywa, by uznać swoje zmagania za przywilej. nie dość przypominania sobie, że każda chwila to okazja*, by coś wybrać, by zade­cy­do­wać, by uko­chać. mieć wy­bór — choćby w najpodlejszej sytuacji — to jest zawsze bez­cen­ny przywilej.

156/365

__________
   *   tak jak okazje i tu, i tam.

[…]  uważałam udział w naszych zmaganiach za przywilej. Zewsząd otaczały nas ściany, ale inni już je wcześniej nad­kru­szyli.

Patti Smith, Chleb aniołów, przeł. Dariusz Żukowski,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.

środa, czerwca 03, 2026

6138. 154/365

trzy ser­ca. dwie kociary. przy jednym kawiarnianym stoliku.

154/365

Jabłoń:
(po powrocie do ula pokazała
powyższe zdjęcie wnętrza kawiarni
)

Sadownik:
(pragmatycznie dość)
Weź to teraz odkurzaj.

wtorek, czerwca 02, 2026

6137. 153/365

nie ma nic prostszego, niż zachwycić się fragmentem lektury; to swoiste świę­to­wanie chwili.

metodycznie włó­czę się po swoim życiu, czekając aż opad­ną fusy wrażeń po książce, która ukła­da jednostkowe doświad­cze­nia w gobelin doświadczeń całych pokoleń. oniemiała czekam na czy­tel­niczy osad, czekam z zapartym tchem.

153/365

[…]  wywrócić świat znów do góry nogami to niełatwe za­da­nie. Możemy jednak odnaleźć ogromną radość – pły­ną­cą z od­wa­gi, zuchwałości, afirmacji życia, z rzu­ce­nia wy­zwa­nia wszelkiej władzy — gdy pozwolimy sobie na to, by na­sze my­śle­nie i wyobraźnia podążyły szla­kiem, którym pro­wa­dzą szepty czarownic.

Mona Chollet, Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet,
przeł. Sławomir Królak, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2019.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, czerwca 01, 2026

6136. 152/365

ro­zum na siłę musiał mnie dziś wypchnąć z ula. dusza była bardzo zadowolona. ciało też, choć pojękiwało ciut mocniej niż zwykle.

152/365