Pięć lat później przypomniała mi się pierwsza słuchana ze zrozumieniem piosenka po włosku. Przypomniał mi się mój zachwyt każdym zwierzęciem i onomatopejami, ale przypomniała się również niemoc Sadownika, bo ile razy pod rząd można słuchać tej samej piosenki, zwłaszcza gdy się jej samemu nie wybrało?
Wszystko przez to, że drugi tydzień zachwycają mnie… izolacje Luciano. Puenta tego ruchu… rewelacyjna! Niemoc Sadownika przemieniona w decyzję, odrodzona moc.
Poddałam się. Nie odczepią się ode mnie, ani oryginał, ani Rosso, jeśli ich tu nie zostawię. A gdy po raz nie-wiem-który odtwarzam poniższe, uznałam z zachwytem, że nie doceniałam tekstu (sic!) tej piosenki. Przepięknie tłumaczy i ilustruje to, czego w języku polskim nie mamy. Perełka, po prostu gramatyczna perełka!
Luciano Rosso, El Pollito Pío, 10 years later!
*
Pulcino Pio, Il Pulcino Pio
in radio c’è un pulcino
[…] c’è una gallina
[…] c’è anche un gallo
[…] c’è un tacchino
[…] c’è un piccione
[…] c’è anche un gatto
[…] c’è anche un cane
[…] c’è una capra
[…] c’è un agnello
[…] c’è una mucca
[…] c’è anche un toro
e il toro muu e la mucca moo
l'agnello bee e la capra meee
e il cane bau bau e il gatto miao
e il piccione tru e il tacchino glu glu glu
e il gallo corococò e la gallina cò
e il pulcino pio, e il pulcino pio
[…]
in radio c’è un trattore
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz