Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Przyciągnęła mnie do siebie swoim tytułem. Utknęła na czytelniczym stosiku, bo wyczekany
Tochman, bo łapanie po tej lekturze oddechu, a potem kilka fenomenalnych, arcyważnych dla mnie książek, które jedna po drugiej wpadały do przegródki moich najważniejszych
książek 2026 roku. Prawie o istnieniu tej książki zapomniałam, ale ona nie zapomniała o mnie.
Przyciągnęła mnie do siebie ponownie w upalny, podły dla mnie czas i ratowała prawie każdym akapitem. To książka o najdłuższej, niemającej nigdy końca podróży do siebie samej. O podróży, w której każda i każdy z nas jest po kres swoich dni. Warto się w nią udać, bo bycie normalnym, gładkim i bezproblemowym jeszcze nikogo nie uszczęśliwiło na dłuższą metę, bo nie mogło. Bycie normalnym jest, jakie jest.
Wybieranie fragmentów, które muszę tu — zawsze pod ręką — mieć, trwało dokładnie tyle samo czasu, co czytanie tej książki. W rzeczywistości tym właśnie było.
Wyimków jest tak dużo, że te dotyczące książek i czytania zażyczyły sobie własnej przestrzeni.
Kiedy matka gniewała się na mnie, co zdarzało się dosyć często, mawiała: „Diabeł zaprowadził nas do złej kołyski”.
Wizja Szatana, który w 1960 roku robi sobie przerwę od zimnej wojny i makkartyzmu, by odwiedzić Manchester – cel wizyty: oszukać panią Winterson — ma w sobie pierwiastek teatralnej ekstrawagancji.
🖇
Dziecko zostaje wypchnięte w nieznany świat, który można poznać tylko poprzez jakąś opowieść — rzecz jasna, dotyczy to nas wszystkich, narracja spaja nasze życie, ale adopcja wrzuca nas w już rozpoczętą opowieść. To jak czytanie książki, z której wydarto pierwszych kilka stron. […] Uczucie, że czegoś brakuje, nigdy cię nie opuszcza — i nie może, i nie powinno, bo czegoś faktycznie brakuje.
Nie jest to zjawisko z natury negatywne. Brakująca część, brakująca przeszłość może stanowić otwarcie, a nie tylko pustkę. Może być zarówno wejściem, jak i wyjściem. To odcisk na skamielinie, ślad innego życia […]
🖇
[…]
dlaczego doświadczenie nie miałoby współistnieć z eksperymentem? Dlaczego obserwacja nie może łączyć się z wyobrażeniem? Dlaczego kobietę ma cokolwiek lub ktokolwiek ograniczać?
🖇
[…]
musiałam nauczyć się opowiadać własną historię. Życie to po części fakty, po części zmyślenie. I zawsze jest to przykrywka dla czegoś innego. Ja napisałam sobie drogę do wyjścia.
🖇
Nie należałam do dzieci lubianych ani nawet dających się lubić; byłam zbyt agresywna, zbyt gniewna, zbyt porywcza, zbyt dziwna. […]w szkole zawsze wytyka się palcem tych, którzy nie pasują do reszty[…].
🖇
Na początku oczywiście kochałam Boga, a Bóg kochał mnie. To już było coś. Kochałam też zwierzęta i całą przyrodę. I poezję. Problem stanowili ludzie. Jak kochać drugą osobę? Jak uwierzyć, że ktoś cię kocha?
Nie miałam pojęcia.
Myślałam, że miłość to strata. […] Tropiłam miłość, osaczałam miłość, traciłam miłość, tęskniłam za miłością…
🖇
Prawda jest dla każdego czymś bardzo złożonym. […] Tak wielu rzeczy nie możemy wypowiedzieć, bo są zbyt bolesne. Mamy nadzieję, że ta część, którą zdołamy wyrazić, ukoi resztę albo jakoś ją udobrucha. Opowieściami kompensujemy sobie rzeczywistość. Świat jest nieuczciwy, niesprawiedliwy, niepoznawalny, poza naszą kontrolą.
Kiedy opowiadamy historię, sprawujemy nad nią kontrolę, ale w taki sposób, że pozostawiamy lukę, jakieś otwarcie. To pewna wersja, ale nigdy ostateczna. Być może mamy nadzieję, że przemilczenia usłyszy ktoś inny i że opowieść będzie trwała dalej, zostanie opowiedziana na nowo.
🖇
To, gdzie się rodzisz — środowisko, miejsce, jego historia, sposób, w jaki łączy się ona z twoją własną — kształtuje to, kim jesteś, niezależnie, co mają do powiedzenia eksperci od globalizacji.
🖇
Często przepełniały mnie gniew i rozpacz. Wiecznie czułam się samotna. Mimo wszystko kochałam życie i nadal je kocham. […] być może odmowa, kategoryczna niezgoda na to, żeby mnie złamano, wpuszczała wystarczająco dużo światła i powietrza, bym mogła nadal wierzyć w świat – i marzyć o ucieczce. […] „To, czego chcę, naprawdę istnieje, jeśli będę miała dość odwagi, by tego poszukać…”.
🖇
[…]cuda często nadchodzą w przebraniu. […]
Wydaje nam się ciągle, że to, czego potrzebujemy, by wszystko zmienić — cud — znajduje się gdzie indziej, tymczasem często jest tuż obok nas. Bywa, że sami jesteśmy tym cudem.
🖇
Zapytałam ją, dlaczego nie mamy książek.
– Problem z książkami polega na tym, że nigdy nie wiadomo, co się w nich znajduje, dopóki nie jest za późno – odparła.
Pomyślałam: „Za późno na co?”.
🖇
Czasami, a właściwie często, jakaś cząstka nas samych jest zarazem rozchwiana i niezwykle potężna — jak ogromny gniew, który może zabić nas i innych wokół, gniew, który grozi powszechnym zniszczeniem. Nie możemy negocjować z tym potężnym, ale rozwścieczonym pierwiastkiem naszego jestestwa, dopóki nie wpoimy mu lepszych manier — co oznacza wsadzenie go z powrotem do butelki, by pokazać, kto tu naprawdę rządzi. Chodzi nie o wyparcie, ale o znalezienie odpowiedniego pojemnika. […]
Bajki ostrzegają nas, że nie ma czegoś takiego jak standardowy rozmiar — to tylko ułuda przemysłowego podejścia do życia, z czym wciąż borykają się rolnicy, próbujący dostarczać do supermarketów jednakowe warzywa… Nie, rozmiar jest indywidualny i zmienny.
🖇
[…] nie należy oceniać po pozorach: rzeczy nie są takie, jakimi się wydają.
Mnie się zaś wydaje, że świadomość tego, że należy osiągnąć rozmiar odpowiedni dla swojego świata — i tego, że ani ty, ani twój świat nie macie w żadnym wypadku stałych wymiarów – to wartościowa wskazówka podczas nauki życia.
🖇
[…] dążenie do szczęścia, które równie dobrze możemy nazwać życiem, jest pełne zaskakujących elementów tymczasowych – docieramy tam, gdzie inaczej nie udałoby nam się dotrzeć, i czerpiemy korzyści z tej podróży, ale nie możemy w tym miejscu pozostać, ponieważ nie jest to nasz świat i nie wolno nam dopuścić, by ten świat runął na nasz, w którym możemy żyć.
🖇
Zamiast tego jemy czekoladę i milczymy. Wtedy on rzuca:
— Bałem się.
— Nie bój się, tato.
— Nie, nie — kiwa głową, pocieszony mały chłopiec. Zawsze był małym chłopcem i przykro mi, że się nim nie opiekowałam, przykro mi, że jest tak wiele dzieci, którymi nikt się nie opiekuje, przez co nie mogą dorosnąć. Mogą się zestarzeć, ale nie dorosnąć. Do tego potrzebna jest miłość. Jeśli masz szczęście, miłość przyjdzie później. Jeśli masz szczęście, nie złapiesz miłości za gardło.
🖇
O domu pisze rumuński filozof Mircea Eliade — w sensie zarówno ontologicznym, jak i geograficznym — i używa do tego pięknego wyrażenia: nazywa go mianowicie „sercem rzeczywistości”.
Dom, powiada Eliade, to punkt przecięcia dwóch osi, pionowej i poziomej. Na jednym końcu osi pionowej znajduje się niebo, czyli świat górny, a na drugim — świat zmarłych. Oś pozioma to płaszczyzna, na której odbywa się ruch tego świata, przemieszczanie się tam i z powrotem — nasz własny ruch i ruch nieprzebranych rzesz innych istnień.
🖇
Wszystkie te godziny spędzone na progu dały mi poczucie przestrzeni granicznej. Uwielbiam to, że koty lubią być w połowie wewnątrz, w połowie na zewnątrz, dzikie i oswojone, i ja również jestem dzika i oswojona. Jestem domowa, ale tylko wtedy, gdy drzwi są otwarte.
I myślę, że to jest kluczowe: nikt już nigdy nie zamknie mnie w środku ani nie zostawi mnie na zewnątrz. Moje drzwi są otwarte i to ja je otwieram.
🖇
Musi istnieć rytuał przejścia, i to świadomy, pomiędzy życiem, które otrzymujemy zrządzeniem losu i okoliczności, a tym, które sami wybieramy.
Świadomy wybór życia i stylu życia ma swoje psychologiczne zalety — i chodzi tu nie tylko o akceptację życia jako zwierzęcego daru, podlegającego kaprysom przyrody i przypadkowi. Drugie narodziny chronią psychikę, pobudzają bowiem zarówno do autorefleksji, jak i do poszukiwania sensu.
🖇
[…] rozsądne rozwiązania sprawdzają się tylko w przypadku drobnych decyzji. W sprawach, które zmieniają bieg życia, musisz ryzykować.
🖇
Ciotka Nellie na pewno miała niewiele pieniędzy. Dwa razy w tygodniu zapraszała wszystkie dzieci z sąsiedztwa, które zdołała zmieścić w swoim jednym pokoju, i gotowała cebulową albo kartoflankę, dzieci przynosiły własne kubki, a ona nalewała im zupę z garnka.
Uczyła je piosenek i opowiadała historie biblijne, a trzy albo cztery dziesiątki chudych, głodnych dzieciaków ustawiały się w kolejce przed domem i czasami któreś przynosiło coś od swojej mamy — bułeczki albo cukierki — i wszystkie dzieci się tym dzieliły. Wszystkie miały wszy. Wszystkie kochały ciotkę Nellie, a ona kochała je. Swoją wilgotną, ciemną norę z jednym oknem i czarnymi ścianami nazwała „Słonecznym Kącikiem”.
To była moja pierwsza lekcja miłości.
🖇
[…] kiedy pieniądze stają się podstawową wartością, edukacja zaczyna służyć wyłącznie celom użytkowym, a życie umysłowe przestaje być cenione, o ile nie przynosi wymiernych korzyści. Że usługi publiczne tracą znaczenie. Że życie poświęcone czemuś innemu niż zdobywanie i wydawanie pieniędzy staje się bardzo trudne […]. Że kiedy społeczności ulegają zniszczeniu, pozostają tylko nędza i brak tolerancji. […] [ot, konsekwencje] prywatyzacji społeczeństwa.
🖇
Chory świat, który nie ma co liczyć na uzdrowienie, jeśli król „nie odnajdzie tego, co stracone”.
Przeczytaj to zdanie. Nie „to, co zostało utracone” ani „to, co utracił”. Po prostu „co stracone”. Forma gramatyczna wskazuje, jak poważna jest ta strata. Coś, co wydarzyło się dawno temu, owszem – ale nie w przeszłości. To stara teraźniejszość, stara strata, która każdego dnia wciąż powoduje ból.
🖇
Zaczęło się tak, jak zaczynają się wszystkie ważne rzeczy — przez przypadek.
🖇
Perspektywa istnienia możliwości, by wznieść się ponad zwykły konflikt, ma w sobie coś kuszącego. Jung twierdził, że konfliktu nie da się rozwiązać na poziomie, na którym wybuchł – tam są tylko zwycięzca i przegrany, a nie pojednanie. Należy wznieść się ponad konflikt – jakby obserwować burzę z wyższego punktu.
🖇
Potrzebowałam lekcji miłości. Nadal ich potrzebuję, ponieważ nic nie jest tak proste i nic nie jest tak trudne jak miłość. […] Nigdy jej nie pytałam, czy mnie kocha. Kochała mnie w te dni, kiedy była zdolna do miłości. Naprawdę wierzę, że na nic więcej nie było jej stać.
🖇
Miłość jest wyrazista. Nigdy nie pragnęłam jej bladej odsłony. Miłość jest pełna mocy. Nigdy nie pragnęłam jej rozwodnionej wersji. Nie stroniłam od ogromu miłości, ale nie miałam pojęcia, że można na niej polegać jak na słońcu. Że istnieją codzienne wschody miłości.
🖇
Nigdy nie jest za późno, by nauczyć się kochać.
Tylko trzeba się liczyć ze strachem.
🖇
— Jeanette, powiesz mi dlaczego?
— Co dlaczego?
— Wiesz, co dlaczego…
Ale ja nie wiem dlaczego… kim jestem… dlaczego wszystko jej we mnie przeszkadza. Czego ona chce. Dlaczego nie jestem tym, czego chce. Czego ja chcę i dlaczego. Ale jedno wiem na pewno:
— Przy niej jestem szczęśliwa. Po prostu szczęśliwa.
🖇
— Kocham cię. Kocham cię od dawna.
— Bałam się — odparłam.
— Nie bój się. Już nie musisz.
🖇
[…]
przypomniałam sobie, moje ciało przypomniało sobie, jak to jest być w jednym miejscu i móc tam być – gdy nie musisz być czujna, nie martwisz się, nie błądzisz myślami gdzie indziej.
🖇
Czas nie jest stały, a minuty nie mają jednakowej długości. […] nie szłam donikąd. Miałam odejść, być wolna, a przynajmniej tak mi się wydawało, ale takie rzeczy zawsze zabiera się ze sobą. Miejsce psychiczne zostawia się znacznie dłużej niż fizyczne.
🖇
W tym momencie pod domem pojawiła się konkurencyjna grupa kolędników […].
Otworzyła drzwi i krzyknęła:
— Jezus jest tutaj. Wynocha.
— Nie za ostro, mamo?
— Wiele musiałam w życiu znosić — odparła, patrząc na mnie znacząco. — Wiem, że Biblia nakazuje nam nadstawiać drugi policzek, ale coś za dużo tych policzków jak na jeden dzień.
🖇
[…] przeciwstawiam się ciężarowi czasu zegarowego, czasu kalendarzowego, linearnych rozwiązań. Czas może i powstrzymuje wszystko przed zaistnieniem w jednym momencie, ale jego domeną jest świat zewnętrzny. W naszym wewnętrznym świecie możemy doświadczać wydarzeń, które zachodziły jedne po drugich, jakby działy się jednocześnie. Naszej nielinearnej jaźni nie interesuje „kiedy”, znacznie bardziej interesuje ją „dlaczego”.
🖇
Mierzę czas tak jak wszyscy, częściowo poprzez starzejące się ciało, ale żeby rzucić wyzwanie czasowi linearnemu, staram się żyć w czasie totalnym. Zdaję sobie sprawę, że życie ma swoją wewnętrzną i zewnętrzną stronę, a wydarzenia, które są odległe o lata, w wyobraźni i emocjach leżą obok siebie.
🖇
[…] to, co naprawdę należy do ciebie, nigdy cię nie opuszcza. Nie potrafiłam znaleźć słów, które bezpośrednio oddawałyby mój stan, ale od czasu do czasu udawało mi się pisać i robiłam to w postaci rozbłysków inspiracji, które na chwilę pokazywały mi, że świat nadal istnieje — prawdziwy i wspaniały.
🖇
Pamiętasz księżniczkę, która całuje żabę i hurra, pojawia się książę? Otóż trzeba przyjąć to oślizgłe, odrażające stworzenie, które zwykle siedzi w studni albo stawie i zjada ślimaki. Ale przywrócenie brzydkiej, zranionej cząstki do ludzkiej postaci nie jest zadaniem dla żyjącego w nas życzliwego pracownika pomocy społecznej.
To najbardziej niebezpieczne zajęcie, jakie można sobie wyobrazić. Przypomina rozbrajanie bomb, lecz to ty jesteś bombą.
🖇
[…]
coś zrozumiałam. Zrozumiałam, że dwukrotne narodziny dotyczą nie tylko bycia żywą, lecz także wyboru życia. Wyboru bycia żywą i świadomego uczestnictwa w życiu, z całym jego burzliwym chaosem — i bólem.
Otrzymałam życie i zrobiłam wszystko, co mogłam, z tym, co mi dano. Ale nie było już nic więcej do zrobienia. Cokolwiek wybuchło dzięki zbiegowi okoliczności[…], było moją jedyną szansą na kolejną szansę.
🖇
Podoba mi się, że porządek powinien wynikać z miłości.
Pojęłam, choć bardzo mgliście, że muszę znaleźć miejsce, w którym moje życie będzie mogło się pogodzić samo ze sobą. Wiedziałam też, że ma to coś wspólnego z miłością.
🖇
[…]
ludzie stają się twoją rodziną za sprawą głębokich więzi emocjonalnych i ciągłości czasu.
🖇
Szczęśliwe zakończenia to jedynie chwilowa przerwa. Są trzy rodzaje wielkich zakończeń: Zemsta. Tragedia. Przebaczenie. Zemsta i Tragedia często występują razem. Przebaczenie odkupuje przeszłość. Przebaczenie umożliwia przyszłość. […]
Oto jestem.
Już nie odchodzę.
Jeanette Winterson, Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?,
przeł. Kaja Gucio,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)
Dla mnie, zafascynowanej kwestiami tożsamości i tego, jak definiujemy samych siebie, te książki miały kluczowe znaczenie. Postrzeganie siebie jako postaci fikcyjnej, a nie tylko jako faktu to jedyny sposób, by narracja pozostała otwarta; jedyny sposób, by historia nie wymknęła się spod kontroli i nie zmierzała ku zakończeniu, którego nikt nie chce.
🖇
Teraz wiem, że uzdrawiamy się poprzez to, że ktoś nas kocha, i poprzez kochanie innych.
🖇
Nie możesz się wyrzec tego, co jest twoje. Choćby to cisnąć jak najdalej […].
Zawsze nastąpi powrót. A rana cię tam zaprowadzi.
🖇
— Tak. Kocham cię. Nie pytaj mnie o to więcej.
Miłość. Trudne słowo. Miejsce, w którym wszystko się zaczyna, do którego zawsze wracamy. Miłość. Brak miłości. Możliwość miłości.
Koralik. Widzimy się zwykle raz na kilka miesięcy. Ona zagoniona, ja zajęta. Częściej rozmawiamy przez telefon, by zsynchronizować przeżywane właśnie chwile. W piątek przytomnie stwierdziła, że synchronizujemy przede wszystkim zachwyt lekturami. Wymieniłyśmy się tytułami, książkami, wrażeniami. Od soboty Ona na urlopie, ja pod wiatrakiem. Połknęłam tę historię, rzuciwszy na chwilę rozgrzebane książki.
Uwzględniony przy wyborze wyimków klucz był prosty: bez spojlerowania! Finał tej opowieści zacny i godny.
„W kwestii akania — mówi autorka, Ewa Wieżnawiec — folkloryści, pisarze i hydrologowie są całkowicie zgodni: język białoruski jest jednym z najpowolniejszych i najswobodniejszych zarazem języków na świecie, bo białoruskie rzeki płyną niespiesznie w rozległych dolinach, a białoruskie mokradła i spokojne jeziora rozlewają się szeroko a leniwie. Sami Białorusini również nie mają się dokąd spieszyć ani czego skrywać w myśli czy rozmowie — i dlatego ufnie, otwarcie akają”.
W białoruskim akaniu — dodam z praktyki translatorskiej — jest też nieustające zadziwienie światem, jak w polskim słowie gapie, gdzie „a” rozdziawia się szeroko jak otwarte usta. Jest namysł, czasem przechodzący w dłuższą zadumę, i jest zaproszenie rozmówcy do wspólnej refleksji — zamiast polaryzacji, wymiany poglądów i zwykle, właściwie domyślnie, podejmowanej przez Polaków wymiany argumentów (ze sporym potencjałem eskalacyjnym, bo przecież racja musi być po jednej tylko stronie). […] I wreszcie „a?” na końcu zdania funkcjonuje trochę jak angielskie question tag, pytanie rozłączne (nieporadnie tłumaczone na polski archaicznie brzmiącymi „czyż nie?” albo „nieprawdaż?”) – otwiera przestrzeń łagodnej interakcji, zaproszenie do potwierdzenia lub wypracowania wspólnej, akceptowalnej dla wszystkich obecnych pozycji.
•
I jeszcze na sam koniec, na wypadek gdyby ktoś spod kamienia zamamrotał o Kresach: to nie jest książka o kresach, ale o środku świata […]. Ciut niefajnie nazywać czyjeś ziemie „kresami”, wyświechtaną połą dawnego państwa o kolonialnych ambicjach, krainą dalekich pociotków i mitycznych utraconych majątków. Hej, ogarnijmy się — nie ma żadnych Kresów, jest XXI wiek. Żywie Biełaruś!
Małgorzata Buchalik
🖇 🖇
Alkoholizm, jak zresztą każdy kunszt, ma swoje tajemnice i wymaga wprawy. […] Alkoholicy zawsze widzą świat od ciemnego spodu. Żeby utrzymać się na powierzchni, nie wolno dopuszczać do wzrostu poziomu krwi w alkoholu, inaczej wszystko robi się nieznośne. Taka to choroba.
🖇
Białorusini to mało emocjonalna nacja, twarze jak w zespole Möbiusa. Ani żywe, ani martwe. Jak woda w ustach. Jak palenie mokrego. Jak ciche lato. Ludzką twarzą porusza 68 mięśni.
Może tutejszym nie chce się napinać wszystkich tych mięśni przy każdej minie czy uśmiechu. Zresztą przeszkadza to najwyżej turystom, dla lokalsów niech będzie. […] W kulturach nastawionych na przetrwanie mimika musi pozostać szczątkowa.
🖇
Ryna nosiła w głowie mapę śmierci. Starą mapę, mniej więcej od 1920 roku. Babcia pamiętała, gdzie kto zginął czy umarł, na jakim uroczysku i jak go znaleziono, i co się o tym mówiło. Przeżyła dwie wojny i dziewięć różnych władz, i nie żałowała wnuczce opowieści. Ryna czuła się, jakby sama żyła sto drugi rok i nosiła w głowie i mapę śmierci, i drzewa genealogiczne całych wsi […]. Często myślała, czemu los zdarzył tak, że w swoim słusznym już wieku nie zna się na niczym pożytecznym, że w wielkim, bogatym i barwnym świecie niczego się przez ostatnich dwadzieścia lat nie dorobiła, za to ciągle lubi taplać się w tym, co przeżyła w tej biednej, zapomnianej krainie w pierwszych dwudziestu latach życia. I czy aby nie to było przyczyną jej klęski: ani rodziny, ani domu, ani zawodu, za to dojrzały alkoholizm.
🖇
A kamień nabierze siły. Musi mu starczyć sił, póki nie wymrą nad nim wszyscy durnie i woda nie zmyje z niego o tego o paskudztwa, farby.
— A pod wędrujący kamień?
— A wędrujący kamień sam sobie pójdzie albo zakopie się w ziemię, już ty się o niego nie martw. Na Biestryksie, jak nie wiesz, był folwark […]. I ten kamień to tak z pół metra na rok wędrował. […] A ten kamień jeszcze sobie stąd pójdzie, wspomnisz moje słowa.
🖇
Alkohol natychmiast zmienił świat na lepsze i misja nie zdawała się już taka straszna. Ryna wyjęła z torby zawiniątko Nataszy i wyszeptała:
„Słuchaj, babciu. Podaj to tam, sama już wiesz komu […]”.
Nawet jeśli nie wierzysz w „nauki”, strasznie jest podawać coś na tamten świat przez posłańca. […] Ale ten przedmiot miał swojego właściciela i musi do niego wrócić. […] Jak to mawiał Orka Barenbojm: nie wierzę w boga, ale wiem, że on jest.
🖇
🖇
[…]
wstrząsnęła nią nieodwracalność tego, co się stało. Usiadła na kłodzie pod drewutnią i się rozpłakała. Nic już nie można zrobić. Szlajała się po świecie, z dala od tego, co ważne. Może i koślawe, kruche, na wpół martwe, ale swoje, jedyne ważne naprawdę.
🖇
A czyta wciąż słabo, bo nie zna rosyjskiego. Czasami wraca i opowiada Rynie:
— Ot, durnie! Napisali: uwaga, wilki lezą! No lezą, od tego są wilki!
— Babciu, to „wałka liesa”. Wyrąb lasu, tak się to pisze po rusku.
— Sama wiem, jak się pisze po rusku. Co za czasy, przy każdym wilku teraz postawią tabliczkę!
🖇
[…]
ich przyjaźń przetrwała tylko do czasu, kiedy dziewczynki zaczynają interesować się chłopcami i kiedy świat łamie dziewczynki i składa je na nowo w gotowe już do użytku kobiety. Z tym że Rynę świat ani myślał łamać i składać, bo od początku była ni przypiął, ni przyłatał. […] Chciała być dziewczynką, którą lubią i matka, i chłopcy, i Natasza.
Ale wszystko na nic, jak zwykle.
🖇
Kto to wymyślił, że niby wilk jest szary? Wilk zbiera wszystkie barwy późnej jesieni: jeden włosek ma jak mokry piasek, drugi jak biały mech, trzeci jak glina, czwarty jak mokra olszyna, piąty jak torf, a wszystkie razem niby niepozorne, ale kiedy słońce zagra na wilczej sierści, wilk mieni się kolorami jak ósmy cud świata. Ryna i wilk długo patrzyli na siebie […].
🖇
— Babciu, czego ona chce? Czemu […]? I nikt nie chce się ze mną przyjaźnić? Czemu my tak żyjemy? Przecież jak jesteś wiedźmą i wszystko możesz zrobić, to zrób tak, żeby nas lubili.
— Nie będą nas lubić.
🖇
Moja babcia pomagała wszystkim, o cokolwiek prosili […]. Tylko nikogo już nie poważała. Ani boga, ani diabła, ani człowieka. Co za różnica, mówiła, Niemcy, Ruskie, Polaki czy Białorusy? Jedna cholera — wszystko durne chłopy.
🖇
Oj, jak żeśmy się czasem z nim kłócili. A dziś, gdyby tylko kto mi zwrócił Orkę, chuchałabym na niego i dmuchała.
🖇
🖇
[…]
człowiek w nieszczęściu powinien być jako trzcina, a w wierze jako cedr.
🖇
Nie było już na kim się mścić. Żaden człowiek nie jest wart nienawiści dłużej niż przez pięć minut.
🖇
— Cześć, Ałoŭnikaŭ. Długo jeszcze będziesz tutaj siedział? — spytała.
— O, Rynka-landrynka. A jak mnie znalazłaś?
— Zawsze wiedziałam, gdzie jesteś.
— Mówiłem ci, żebyś trzymała się ode mnie z daleka. Sama widzisz, jak kończą ci, którzy podchodzą zbyt blisko. Spojrzała w jego twarz, pierwszy raz tak po prostu patrzyła mu w twarz, bez zaczepki, uników, nadziei, głodu czy pragnienia.
🖇
[…]
raz jeszcze łyknęła z małej butelki. Była w niej sześćdziesięcioprocentowa wódka z zimowych jabłek. Jeden łyk takiej wódki robi z ciebie lwicę.
🖇
— At, jakoś to będzie. Wiesz, co powiedziała moja babcia? „Święte źródło, które odkopią złodziej, moczymorda i dziewica”.
— No, kto tu kradnie i kto pije, wiadomo. Ale dziewica?
Ewa Wieżnawiec, O wilku mówiono w izbie, ilustr. Aleksandra Konarska,
przeł. Małgorzata Buchalik,
Wydawnictwo KEW, Wrocław-Wojnowice 2025. (wyróżnienie własne)
Nie ma świecie francy gorszej niż człowiek. Jak człowiek poczuje krew i zysk, nic już nie zrobisz. Koniec!
Były czasy, gdy w ulu, który wtedy był przytuliskiem, wybuchały niemające końca dyskusje z odłamkami w czasie i przestrzeni. Skończyły się jakiś czas temu.
To książka z kategorii must read. Nie, nie napisała jej rozhisteryzowana zwolenniczka antysemickich teorii spiskowych. Autorka jest drugą kadencję specjalną sprawozdawczynią ONZ ds. okupowanych terytoriów palestyńskich. „Prawy” kraj (usa) nałożył na Nią sankcje, jest niezbyt mile widziana w Niemczech czy Francji. Nie tylko Polska ma wielopiętrowe problemy z prawem, symetryzmem czy zwykłym skurwysyństwem.
Ta książka jest o pięknych, mądrych ludziach, o wartościach, o człowieczeństwie. O wszystkim, co dziś niemodne, ale niezbędne, by czuć się człowiekiem godnym swojego życia.
Fusy wrażeń po tej lekturze długo nie mogły opaść — nie mogło być inaczej, biorąc pod uwagę zawartość tej książki. Trwało to dziesięć razy dłużej niż jej czytanie. A potem przyszedł czas zdumienia, czyli przyglądania się, jak układają się względem siebie wyimki, jak jeden usuwa dwa, a czwarty zmienia porządek kilku innych. Dynamika tego zjawiska wciąż pozostaje dla mnie tajemnicą.
[…]
kluczowe elementy prawa są i muszą być zrozumiałe dla każdego z nas, ponieważ każdego z nas dotyczą.
•
Musimy otworzyć oczy i zobaczyć, z czym naprawdę mamy do czynienia.
Nawet najbardziej wyrafinowani eksperci od podwójnego języka nie mogą dłużej zaprzeczać prawdzie o tym, co się dzieje w Palestynie. W lipcu 2024 roku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości uznał ponad wszelką wątpliwość, że trwająca od 1967 roku okupacja Strefy Gazy, Zachodniego Brzegu i Wschodniej Jerozolimy jest nielegalna i Izrael musi się całkowicie i bezwarunkowo wycofać z tych terenów.
•
Kiedy w grę wchodzi ludzkie życie, bezstronność staje się obowiązkiem zmuszającym nas do opowiedzenia się po stronie prawa, sprawiedliwości i ofiar. Bezstronność to odwaga, by stanąć w obronie tego, co słuszne, dać głos tym, którzy zostali uciszeni lub po prostu zignorowani, i walczyć z nadużyciami nękającymi nasz świat.
•
Jak to możliwe, że prawda stała się kłamstwem, a kłamstwo prawdą?
Na to szerzące się zło, które chciałoby nas wszystkich przekonać lub po prostu pokonać, musimy odpowiedzieć świadomością i działaniem. Wiedza jest podstawową bronią, ponieważ stanowi najlepszą obronę przed manipulacją, wyzyskiem i oszustwem; działanie powinno być jej naturalną konsekwencją.
•
Chcę tu opowiedzieć o Palestynie tak, jak jej doświadczyłam: nie jako aktywistka, ale jako ktoś, kto najpierw trafił do tego świata zaciekawiony inną kulturą, a później patrzył na niego prawniczym okiem.
•
Dziesięć osób, dziesięć historii, które splatają się z życiem i twarzami innych — włącznie ze mną, członkami mojej rodziny, sprzedawczynią z irlandzkiego marketu i dziećmi przychodzącymi zrywać owoce morwy koło naszego domu w Jerozolimie — i zadają pytania, na które tak trudno dać dziś odpowiedź.
•
Bardzo wierzę, że możemy odnaleźć się wszyscy razem jako ludzka rodzina, że odkryjemy na nowo prawdziwe i głębokie znaczenie solidarności; łacińskie słowo solidum przywołuje właśnie ideę czegoś całego, niepodzielnego, kompletnego, w przeciwieństwie do tego, co jest rozdrobnione lub zepsute. I jako jedno ciało powinniśmy się zjednoczyć, spotkać i stawić opór. Solidarność w tym ujęciu staje się „polityczną odmianą miłości”, jak mądrze zauważyła amerykańska rabinka Alissa Wise.
W pojedynkę jesteśmy delikatni jak skrzydła motyla, ale zjednoczeni — solidni i solidarni — możemy przetrwać burzę. To nie jest fantazyjna hiperbola, to zasada fizyki zwana efektem motyla. Każdy nasz najmniejszy gest okazuje się machnięciem skrzydeł, które uruchamia łańcuch konsekwencji […].
•
Ta długa podróż pozwoliła mi poczuć tętniący puls wielu społeczności poszukujących sprawiedliwości, prawdy, godności i lepszej przyszłości ponad różnicami.
Francesca Albanese
🖇 🖇
Historia pisana jest przez zwycięzców, którzy często bywają rzeźnikami. […]
Osiągnęliśmy bezprecedensowy poziom opresji i odmowy używania rozumu.
🖇
Nazywanie Palestyńczyków ogólnie „Arabami” – co się często zdarza w izraelskich podręcznikach szkolnych i w mediach głównego nurtu na całym świecie – przyczynia się do zaprzeczania ich tożsamości narodowej, gdyż może insynuować, że Palestyna nie istnieje, a sami Palestyńczycy są tu tymczasowymi gośćmi lub, co gorsza, wymysłem.
🖇
Wychodzimy z założenia, że istnieją różne instrumenty prawa międzynarodowego służące ochronie ludzi, głównie traktaty dotyczące praw człowieka, a w sytuacjach konfliktów zbrojnych — prawo humanitarne. Instrumenty te zostały przyjęte po dwóch wojnach światowych po to, aby zmniejszyć okrucieństwo konfliktów i w jak największym stopniu chronić ludność cywilną przed horrorem wojny, lecz sprawiają one coś jeszcze: podnoszą jednostki — a zatem nie tylko (lub już nie tylko) państwa — do rangi podmiotów prawa w sferze międzynarodowej. Prawa człowieka nie zostały nam dane w prezencie: każde z nich jest wynikiem walki i osiągnięć jednostek takich jak my. Handel niewolnikami został zniesiony dzięki ruchowi abolicjonistycznemu; apartheid i segregację rasową pomogły zdelegalizować batalie toczone przez ruchy obywatelskie; poczyniliśmy znaczne postępy w zakresie praw pracowniczych, praw kobiet, dzieci i osób o różnorakich odmiennościach. Droga do praw człowieka nie jest jednak wyłącznie pasmem zwycięstw, a praca nie dobiegła końca. Przypomina nam o tym czas, w którym żyjemy.
🖇
Liczba palestyńskich dzieci zabitych w ciągu piętnastu lat (od 2008 do września 2023) była przerażająca: ponad tysiąc czterysta. Każde z nich, każdy z tych małych wszechświatów został na zawsze wymazany. Od 7 października 2023 do marca 2025 te i tak już makabryczne liczby wzrosły dziesięciokrotnie: w ciągu siedemnastu miesięcy zabito ponad siedemnaście tysięcy dzieci, w tym ponad tysiąc niemowląt, których życie zostało przerwane, zanim nauczyły się raczkować, mówić, bawić.
🖇
Konflikt wymaga dwóch w miarę porównywalnych ze sobą stron. Izrael i Palestyna nie są takimi stronami: Izrael jest okupantem, a Palestyna stroną okupowaną, Izrael jest kolonizatorem, a Palestyna stroną kolonizowaną, pozostającą w stanie strukturalnej podrzędności i będącą ofiarą systemu kontroli i segregacji. Nie, to nie jest konflikt dwóch stron; w najlepszym razie można go postrzegać jako konflikt z człowieczeństwem.
🖇
Mit rasy nie został bynajmniej wymyślony przez Hitlera, ale to on uczynił z niego polityczny sztandar zniszczenia i eksterminacji. To czarna dusza w białym przebraniu, która unosi się nad nami przez pięćset lat kolonizacji, począwszy od 1492 roku. Wydarzenie, które przedstawiono mi w dzieciństwie pod nazwą „odkrycie Ameryki”, w rzeczywistości oznaczało początek końca dla tysięcy ludów zamieszkujących amerykańskie kontynenty.
🖇
Prawdziwe jest stwierdzenie, że przed syjonizmem istniała w Palestynie społeczność żydowska (stanowiąca wówczas 10 lub nieco mniej procent całej populacji); prawdziwe jest stwierdzenie, że większość Żydów, którzy udali się do Palestyny przed ustanowieniem Państwa Izrael i bezpośrednio po nim, zwłaszcza ocalonych z Holokaustu, nie miała do wyboru innych opcji, ponieważ wiele krajów zachodnich nie zechciało ich przyjąć; tysiące ludzi, którym wymordowano rodziny i zniszczono społeczności, znalazło się zatem bez schronienia. Tak samo prawdziwe jest stwierdzenie, że wielu Izraelczyków mieszkających dzisiaj w koloniach na Zachodnim Brzegu i we Wschodniej Jerozolimie, zajmujących domy i ziemie Palestyńczyków, ma amerykańskie, belgijskie, francuskie, australijskie lub kanadyjskie nazwisko i akcent. Niejednokrotnie ani oni, ani ich rodzice nie urodzili się w Izraelu, lecz pochodzą z miast, w których często i chętnie przebywają. I choć mieszkają za granicą, zachowują własność lub kontrolę nad nieruchomościami na okupowanym terytorium, przyczyniając się do systematycznego wywłaszczania Palestyńczyków.
🖇
[…] z silnym australijskim akcentem powiedział: „Witamy w Izraelu!”.
— W okupowanej Palestynie. Ta część tutaj to okupowana Palestyna — odparłam z powściągliwym uśmiechem.
— Palestyna nie istnieje, to jest Izrael — odpowiedział z irytacją w głosie.
W tym momencie Ibrahim idący obok mnie zapytał go z ożywieniem:
— A jeśli Palestyna nie istnieje, to kim ja jestem?
— Ty nie istniejesz — odpowiedział bez mrugnięcia okiem mężczyzna, który po latach miał się okazać przywódcą jednej z najbardziej agresywnych organizacji osadniczych.
Nieświadomie natknęliśmy się na człowieka, który już dawno siedziałby w więzieniu, gdybyśmy żyli w sprawiedliwym świecie.
🖇
Niektórzy uważają, że wiedza nie jest procesem nabywania, ale stopniowego odsłaniania, wyzwalania się z uprzedzeń.
[…] powiedział mi [Omar Barghouti] wprost:
— Nie myśl, że jesteś całkowicie wolna od uprzedzeń rasowych!
— Wiem — odpowiedziałam mu. — I tak, usunęłam je. A właściwie to usuwam je krok po kroku, jakbym warstwa po warstwie obierała cebulę.
🖇
[…]
ponieważ Izrael definiuje się jako „państwo żydowskie”, krytykowanie go jest antysemityzmem, i nie ma tu znaczenia, czy istnieją udokumentowane naruszenia prawa, które można przypisać Izraelowi, czy nie. Takie podejście jest szkodliwe i nie byłam ani pierwszą, ani jedyną osobą, która tak twierdzi. Jak często powtarzał mi Alon [Confino (1959–2024)], mylenie krytyki Państwa Izrael z antysemityzmem jest bardzo ryzykowne zarówno dla Palestyńczyków, jak i dla samych Żydów, ponieważ myślenie w tych kategoriach powoduje natychmiastowe kojarzenie wszystkich Żydów z Państwem Izrael. Tak przecież nie jest.
🖇
W Palestynie dzieje się dokładnie to, czego zabrania międzynarodowe prawo. […] w świetle prawa międzynarodowego izraelską okupację należy uznać za nielegalną.
🖇
[…]
zapomnieliśmy już, że Nelson Mandela poszedł do więzienia pod zarzutem terroryzmu i odsiedział w nim prawie trzydzieści lat i że dopiero w 2008 roku Stany Zjednoczone usunęły jego nazwisko z czarnej listy terrorystów. Zapomnieliśmy, że w oczach nazistów włoscy partyzanci byli terrorystami i że w mechanizmie ciemięzca–ciemiężony każdy może być postrzegany przez jednych jako terrorysta, a przez innych jako bohater.
Niestety, opór wyraża się czasami przemocą, a zwykle im więcej przemocy pojawia się w ucisku, tym gwałtowniejsza staje się odpowiedź.
🖇
Właściwe słowa to wstęp i przygotowanie do sprawiedliwego działania. Dlatego są ważne. […]
Izrael mówi o „nakazach ewakuacji”, „strefach chronionych”, ale język międzynarodowego prawa humanitarnego został tu postawiony na głowie, użyty na odwrót, aby usprawiedliwić działania wojskowe i zbrodnie wojenne, wymazać podstawowe zasady zachowania dyscypliny i ochrony ludności w czasie konfliktu zbrojnego: rozróżnienie między cywilami a wojskiem, konieczność wojskową, proporcjonalność.
🖇
[…]
od lat palestyńskie i izraelskie organizacje praw człowieka błagają świat o to, by położył kres okupacji, aneksji i apartheidowi.
Ileż jest arogancji w postawie nas, ludzi Zachodu, wobec kultur i słów, których znaczenia, korzeni i istoty nie rozumiemy. Arogancji szeroko rozpowszechnionej we wszystkich kręgach, od dziennikarstwa po środowiska akademickie i oczywiście — i najsilniej — polityczne. Ta arogancja przyczyniła się do tego, że człowieczeństwo Palestyńczyków stało się niewidoczne, a ratunek dla nich jeszcze bardziej odległy.
🖇
Wszyscy wiemy, że od 7 października 2023 roku do teraz zabito ponad siedemnaście tysięcy dzieci, w tym tysiąc poniżej pierwszego roku życia, ale narracja o palestyńskich terrorystach trwa nadal. Śmierć siedemnastu tysięcy dzieci nie wzbudziła zainteresowania polityków podporządkowanych izraelskim interesom i współodpowiedzialnej prasy. Taka jest rzeczywistość Palestyńczyków w 2025 roku. I trzeba ją zobaczyć. A następnie się jej sprzeciwić.
Wielu z nas walczy z tym ludobójstwem i towarzyszącym mu milczeniem. W tej walce kluczowe jest zdobycie wiedzy i uczciwego spojrzenia.
🖇
Dla setek tysięcy Palestyńczyków, których, począwszy od 1948 roku, zaczęto więzić w Strefie Gazy, Żydzi okupujący ich ziemie to kolonizatorzy. Od najwcześniejszych dni istnienia Państwa Izrael z bronią w ręku utrzymywali oni ziemie odebrane prawowitym właścicielom, używając w charakterze przyczółków kibuców, które wielu ludzi za granicą postrzegało jako klejnot w koronie wielkiego socjalistycznego modelu nowo powstałego państwa żydowskiego.
Tę bolesną historię, która nigdy nie doczekała się zadośćuczynienia i naprawy, Palestyńczycy przekazują sobie z pokolenia na pokolenie. Należy przypomnieć, że ich wywłaszczanie rozpoczęło się na długo przed 1948 rokiem, podczas trzydziestolecia brytyjskiej kolonizacji (1920–1948). Brytyjczycy sprzyjali falom migracji, które sprowadziły do Palestyny wielu europejskich Żydów uciekających przed prześladowaniami i pragnących zbudować nowe życie na „ziemi przodków”. Tyle że ziemia ta była już zamieszkana, a myśl o wypędzeniu jej mieszkańców od początku jasna dla ówczesnych przywódców syjonistycznych. Jak można nie uczyć tej historii czy oczekiwać, że ludzie o niej po prostu zapomną?
🖇
Słowa używane do demonizowania Palestyńczyków — „ludzkie zwierzęta”, „nie ma niewinnych cywilów”, „nawet dzieci nie są niewinne” — towarzyszą bezkarnej polityce przemocy, będącej echem haniebnej przeszłości, o której nam, Europejczykom, bardziej niż komukolwiek innemu nie wolno zapomnieć.
Powiem bez ogródek: zaprzeczanie powadze tych działań to zamykanie oczu na trwające ludobójstwo. Na zbrodnię, która wymagała pilnej mobilizacji społeczności międzynarodowej, co niestety dotąd nie nastąpiło, ponieważ dziś, podobnie jak wczoraj, zanim powstrzyma się ludobójstwo, trzeba je dostrzec.
🖇
Widoczne zwłaszcza na Zachodzie pragnienie zachowania narracji „neutralnej” i pozbawionej sporu o prawdę doprowadziło do utrwalenia niesprawiedliwości i cierpienia, z pominięciem tego, co Palestyńczycy od zawsze mówią i czego się domagają.
🖇
Jedną z najbardziej błyskotliwych idei, jakie znalazłam w jego tekście, jest zaproszenie do otwarcia oczu na ryzyko „paradoksu humanitarnego”, to znaczy takiej możliwości, że interwencje humanitarne wbrew intencjom ich twórców kończą się wspieraniem okupacji wojskowej, zamiast się jej przeciwstawiać. Eyal Weizman uważa bowiem, że interwencja w celu skorygowania konsekwencji pewnych decyzji podjętych przez siły okupacyjne w jakiś sposób zwalnia Izrael z odpowiedzialności, także prawnej, pozwalając mu na przekierowanie zasobów na inne cele, a jednocześnie czyni okupację bardziej „skuteczną” i lepiej tolerowaną przez opinię publiczną.
🖇
Jak to możliwe, że dzieje się coś takiego, skoro na papierze każdemu przysługuje tak wiele praw? To pytanie silnie rezonuje wśród palestyńskich dzieci, jest wołaniem o sprawiedliwość, która często wydaje się nieosiągalna. […]
Jak powiedziała mi czternastoletnia Wadia: „Strach przed śmiercią nie powstrzymuje cię przed śmiercią: powstrzymuje cię przed życiem”.
Tak wygląda dzieciństwo w Palestynie.
🖇
[…]
dzieci, które spotkałam tamtego lata, wykazały się niezwykłym przywiązaniem do podstawowych wartości, przede wszystkim miłością do nauki. […] mówili mi o wielkim głodzie wiedzy i gorącym pragnieniu dobrej przyszłości.
Tak również wygląda dzieciństwo w Palestynie.
🖇
[…]
zanim rodzicom udało się przedostać do Egiptu, kiedy wiedziała, że brakuje im jedzenia, że żyją pod gradem kul i bomb i mogą zginąć w każdej chwili. Powiedziała mi jednak, że ilekroć mogli się słyszeć przez telefon, jej ojciec pytał tylko:
— To co teraz malujesz?
Malak [Mattar] na początku nie rozumiała:
— Ale jakie to ma znaczenie, tato?
Kiedyś jej to wyjaśnił:
— Jesteś tam z jakiegoś powodu, Malak. Musisz malować nasze życie, naszą walkę, wszystko, przez co przechodzimy. Jesteś artystką, a więc stanowisz nasz głos.
Powiedziała, że nigdy nie zapomni tych słów. Ocalały z ludobójstwa prosi ją, by swoją sztuką dała głos temu, czego doświadcza jej lud.
🖇
Jak mówi afroamerykańska edukatorka i aktywistka Mariame Kaba, nadzieja jest dyscypliną. A ja pozwolę sobie dodać, że nadzieja może i powinna stać się predyspozycją, nawykiem, czymś, co uważamy za niezbędne i do czego jesteśmy tak przywiązani, że nie możemy się bez niej obejść, niezależnie od naszej logiki czy rozumowania.
Nawet jeśli czasem łatwiej powiedzieć, niż zrobić.
🖇
Refaat Alareer zginął w izraelskim nalocie 6 grudnia 2023 roku wraz z bratem, siostrą i czwórką dzieci.
[…] Miał czterdzieści cztery lata. […]
Palestyńczycy upamiętniają Refaata białymi latawcami. Jest to nawiązanie do jego wiersza If I Must Die.
Jeśli muszę umrzeć,
ty musisz żyć,
aby opowiedzieć moją historię,
sprzedać moje rzeczy,
kupić kawałek materiału
i kilka sznurków
(niech będzie biały z długim ogonem),
by jakieś dziecko gdzieś w Gazie,
patrząc prosto w oczy nieba,
czekając na tatę, który odszedł w płomieniach —
i nie pożegnał się z nikim,
nawet ze swoim ciałem,
nawet z samym sobą —
zobaczyło latawiec, mój latawiec, który zrobiłeś, szybujący wysoko,
i pomyślało przez chwilę, że jest tam anioł
przynoszący z powrotem miłość.
Jeśli muszę umrzeć,
niech to przyniesie nadzieję,
niech to będzie historia.
🖇
Kiedy ludzie są wezwani do zaangażowania się na rzecz praw człowieka, myślę, że muszą to robić właśnie z radykalnie ludzkiej pozycji: ale radykalnie otwartej, widzącej dobre i złe czyny bez potrzeby oddzielania „dobrych” ludzi od „złych”. Możliwe jest przyjęcie każdego jako istoty ludzkiej. Każdego. Jest coś głęboko wypaczonego w tych, którzy nie uznają człowieczeństwa innych. […]
Na szczęście, nawet jeżeli wciąż jest ich niewielu, są tacy obywatele Izraela i tacy Żydzi w diasporze, którzy zdecydowanie bronią praw Palestyńczyków. To jest właśnie znaczenie motta decolonize your mind: dekolonizacja umysłu oznacza przełamywanie granic i barier, robienie, co w naszej mocy, aby pozbyć się po obu stronach wszystkiego, co narosło z czasem i uniemożliwia nam pozostanie w kontakcie z tym, co najbardziej ludzkie i prawdziwe na Ziemi, naszej wspólnej planecie, która pozostaje dla nas najważniejsza.
🖇
Wszyscy dążyli do tego, by coś osiągnąć.
Ta cecha Palestyńczyków zawsze mnie uderzała. […] żyjąc w naprawdę trudnych warunkach, udało im się zachować zapał i miłość do życia przepełniające każde słowo i każdy oddech. Mówiła mi o tym Malak i sama to widziałam u wielu ludzi. Nigdy nie dali się zniszczyć, a to ogromna siła: ponieważ kiedy z całych sił dążysz do sprawiedliwego i godnego życia, nikt nie może się wtrącać ani decydować za ciebie.
Francesca Albanese, Kiedy świat śpi.
Opowieści, słowa i rany Palestyny,
przeł. Tomasz Kwiecień,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2026. (wyróżnienie własne)
Wielu Izraelczyków za dużo kosztuje utrata przywileju, z jakiego trzeba by im zrezygnować, aby przyjąć Palestyńczyków jako wolny naród.
🖇
To właśnie musimy zrobić: korzystać z każdej okazji, by się nauczyć lepiej widzieć, rozumieć, zachowywać i czcić pamięć o tym, co zniknęło, stojąc u boku tych wciąż walczących, aby nam pomóc wspólnie ukoić rany skrzywdzonych narodów.
🖇
Albo zaangażujemy się w bycie rewolucją, albo poniesiemy porażkę, bo żadna zmiana nie nastąpi na świecie, jeśli najpierw nie nastąpi w nas samych. Musimy pozbyć się, jedno po drugim, wszystkich uprzedzeń, które każdy z nas w sobie nosi, aby codziennie coraz bardziej zbliżać się do prawdy.
🖇
Jeśli chodzi o Izrael, to liczne przypadki naruszenia prawa obejmują setki tysięcy złamanych ludzkich istnień — zabitych, okaleczonych na ciele i duszy — oraz zniszczoną Strefę Gazy. Trwające od 2023 roku ludobójstwo nie zostanie wymazane z historii Państwa Izrael i podejrzewam, że w przyszłości ludzie będą czuli dreszcz grozy na widok izraelskiej flagi z powodu tego, co popełniono w imieniu tego państwa i pod jego egidą.
Dziś jeszcze nie jesteśmy tego w pełni świadomi, ponieważ ludzie potrzebują czasu na refleksję i obserwację z dystansu. Nie możemy jednak zapominać, że im dłużej będzie to trwało, tym więcej niewinnych ludzi zginie. […]
Nawet zwykłe zdobywanie wiedzy i dzielenie się nią jest ważnym wkładem w obalenie apartheidu.
🖇
Ostatecznym celem człowieka jest dojść do tego,
żeby nigdy nie odczuwać strachu. Italo Calvino (1923–1985)
(tamże)
*
[suplement 10.09.2026]
Głos Hind Rajab, reż. Kaouther Ben Hania, 2025.
•
Dlaczego życie (i śmierć) Palestyńczyków nie otrzymuje miejsca ani głosu w naszych społeczeństwach?
W ten właśnie sposób Izrael sieje ziarna nienawiści wśród Palestyńczyków i wydaje mi się niewiarygodne, że ktoś może tego nie rozumieć.
(tamże)
[rozdział] Hind.
Czym jest dzieciństwo w Palestynie?
Gdy Pappone kolejny raz stanął na palcach i z zaciśniętymi pięściami zaczął grzmieć i grozić, wyłączyłam radio i zrobiłam klik, klik. Skuszona słowem rozmowa i włoską miejscówką, umieszczonymi w tytule książki, postanowiłam zaryzykować.
Ładnym językiem ze sobą rozmawiają. Językiem, który jest fantastyczną odskocznią od chamskiego, mało merytorycznego ujadania polskiej „elyty” politycznej. Ale odpadłam. Po raz pierwszy, gdy dominikanin w niby neutralne, acz obrazowe słowa owinął pogardę do mniejszości seksualnych. Odłożyłam, ale wróciłam. Odpadłam po raz drugi, gdy polityk o życzeniu dotyczącym tempa zmian zaczął mówić, logicznie, ale bez jakiejkolwiek świadomości przywilejów, które ma. Odpadłam i już nie wróciłam. Orzeszek by wróciła i skończyła. Ja nie. Decyzja nie była trudna do podjęcia, czekała na mnie książka, po której fusy wciąż opadają. Opadają od tygodnia.
[R.S.]
Wiele lat później dziennikarz zapytał mnie na wizji: „Nie wygrał pan? Nie żałuje pan?”. „Nigdy nie jest przyjemnie przegrać. Ale jest jeden szczególny aspekt, którego żałuję”. „Jaki?” „Gdybym wygrał wybory prezydenckie, to mielibyśmy trzecią z rzędu pierwszą damę Żydówkę”. Dziennikarza zamurowało. Nie ma się co dziwić, ponieważ zarówno Anna Komorowska, jak i Agata Kornhauser odcięły się od swoich korzeni.
🖇
[R.S.] Polski Kościół uważa, że najwyższym szczeblem identyfikacji dla Polaka-katolika jest państwo polskie i nic ponadto. Od dawna nie słyszę w polskim Kościele głosów, które by akcentowały, że jesteśmy jednocześnie Europejczykami i jesteśmy z Europejczykami. [W.G.] Z perspektywy Kościoła budowanie wspólnoty ma jeszcze szerszy zakres, ponieważ jesteśmy częścią nie tylko Kościoła europejskiego, lecz także powszechnego, czyli, powiedzielibyśmy, globalnego. [R.S.] […] W Polsce […] katolicyzm to narodowa religia Polski, a nie część jakiegoś globalnego Kościoła.
🖇
[W.G.] Łatwiej wychodzi się z wojen z obcym wrogiem niż z wojny domowej. Pamięć o wojnie domowej bardzo dzieli społeczeństwo. […] Wszelkie działania, które mogą prowadzić do konfliktu domowego, są niemoralne. To igranie z ogniem, gdyż tworzy podłoże do sporów. A jesteśmy w takim miejscu w Europie i w takim czasie, że wewnętrzny konflikt w Polsce grozi katastrofą, nasza katastrofa zaś to również katastrofa dla innych krajów Starego Kontynentu. To problem nie tylko polityczny, lecz także moralny. [R.S.]
Kto jak kto, ale my jako Polacy powinniśmy wiedzieć, że pycha i niecierpliwość zawsze nas niszczyły, a nie wzmacniały.
🖇
[R.S.]
Do Augustyna odczuwam sympatię, bo cenię poczucie humoru. Panie Boże, mówił, uczyń mnie cnotliwym. Po czym dodawał: ale jeszcze nie teraz.
🖇
[R.S.] Wygląda na to, że swojego czasu Augustyn umiał korzystać z życia. Entuzjazmu i nadziei odmówić mu raczej nie można. […] [W.G.] […]
Podczas moich studiów w Rzymie profesor, augustianin, który wykładał duchowość, mówił, że jak widzi młodych, wrzaskliwych Włochów na ulicach miasta, to sobie myśli: „Każdy z nich może być Świętym Augustynem, każdy może zostać świętym”. Zupełnie jak młody Augustyn, który przyjechał z prowincjonalnego miasta z nadzieją, że w Rzymie zrobi karierę.
🖇
[W.G.] […]
są dwa poziomy nadziei. Jest nadzieja moralna, którą określamy cnotą wielkoduszności. Daje ona zapał i siły do działania, a przedmiotem tej wielkoduszności są sprawy z tego świata. […] Natomiast nadzieja, która jest cnotą teologalną, stanowi dar łaski, której przedmiotem jest Bóg. Jest to nadzieja skierowana ku Bogu, co nie oznacza, że mamy być ślepi na realia tego świata.
🖇
[R.S.] Fundamentaliści chcą po prostu zatrzeć różnicę pomiędzy grzechem a przestępstwem i dążą do tego na poziomie prawnym. Ordo Iuris niewiele się tym różni od irańskich ajatollahów czy afgańskich talibów. […] W naszym Kościele, mimo że sprawy są niejednoznaczne i nie należą do dogmatów wiary, ze stosunku do aborcji, antykoncepcji i in vitro zrobiono test na katolika. Zgadzasz się z nami, jesteś katolikiem, a jak nie, to precz. [W.G.]To nie jest katolickie spojrzenie. Najważniejsza jest dojrzała wiara owocująca miłością, a nie troska o to, żeby państwo wymuszało moralność, bo to by był fundamentalizm, jak u talibów.
🖇
[R.S.] Nadal funkcjonuje sfomułowanie „Polak katolik”. Człowiek z plemienia głosującego na PiS z jednej strony określa się jako katolik, a z drugiej strony nienawidzi Niemca i nim gardzi, choćby ten był przykładnym katolikiem. [W.G.] Zastanawiam się, czy taki człowiek byłby w stanie wyspowiadać się u czarnoskórego księdza.
🖇
[W.G.]
Czasem to przesadne nastawienie wyłącznie na grzech powoduje, że ludzie są zdolni dać całą listę swoich przewinień.
A jak się postawi pytanie: „A czy umiesz zrobić coś dobrego?”, to słychać tylko: „Aaa…”. Nieraz tak mówiłem do dzieci, dawałem im czas, żeby otrząsnęły się z zaskoczenia. Po chwili padała odpowiedź, na przykład: „Umiem psa wyprowadzić na spacer”. „No dobrze, a coś jeszcze? […]”. „Pomyśl, co umiesz zrobić dobrego, zastanów się, wybierz jedną taką rzecz i w ciągu tygodnia zrób ją”. Chodzi o zwrócenie uwagi na cnoty, na to, że dziecko samo wybierze coś dobrego i to zrobi, a nie o wyliczanie, czego to mu nie wolno.
🖇
[R.S.] Ćwiczenie formułowania argumentów bardzo by się w Polsce przydało. U nas debata przegrywa z mechanizmem wzajemnego wykorzystywania się partii i Kościoła. Politycy, zamiast docierać do wyborców własnymi argumentami, wykorzystują autorytet Kościoła, żeby zagonić owieczki kościelne do urn wprost z niedzielnej mszy. Zamiast formować sumienia wiernych – co jest trudne – część duchownych woli się posłużyć politykami i przymusem prawa, by państwo wykonało tę pracę za nich. [W.G.] W ten sposób przejawia się absolutny brak wiary w moc tego, co jako Kościół mamy do przekazania. […] Uczenie ludzi samodzielnego myślenia, cnotliwego życia opartego na chrześcijańskim etosie, ukazywanie nadziei, którą daje współpraca człowieka z Bogiem, by móc się pozbierać z najgorszych trudności, wspieranie twórczych dróg do prawdziwego dobra, odwaga podążania za własnym rozeznaniem – to wszystko wcale nie jest łatwe. W ludziach jest tendencja, by iść na skróty: używać cudzego myślenia zamiast formować własne sumienie.
Radosław Sikorski, Wojciech Giertycb OP,
Rozmowy rzymskie. Pytania na czas niepokoju,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2026.
[W.G.]
Człowiek z różnych punktów wyjścia może dotrzeć w swoich poszukiwaniach do różnych odpowiedzi, jednak większość z nas ma w sobie dążenie ku głębi i ku prawdzie. Człowiek – czy wyrasta w kulcie przodków, czy w świecie przepełnionym mitologią – wychyla się ku czemuś poza sobą.
🖇
[R.S.] Jeśli cuda się zdarzają, to uznałbym za jeden z nich to, że nasi nacjonaliści uznali, że bez bliskowschodniej religii wymyślonej przez Żydów nie ma polskości.
🖇
[W.G.] […]
wyciągamy ręce i próbujemy, a czy się uda, to się okaże.
Wrażenia po doskonałych książkach opadają długo. Niczym trawienie, proces ten pochłania wszelkie moje energetyczne moce, zostawiając tylko tyle siły, by starczyło na codzienną rehabilitację i gapienie się w niebo podczas picia kawy.
Tak było w przypadku tej lektury. Sięgnęłam po nią z powodu Autorki, nie tytułu. Ponieważ choroba zmiotła z planszy mojego życia wszystkie odcienie poczucia winy — żarło to tyle energii, jaką już od dawna nie dysponuję — więc gdyby tę książkę napisał ktoś inny, nawet nie rzuciłabym kątem oka na okładkę, umieszczając tytuł w kategorii poradników z cyklu jak być szczęśliwym od wczoraj. Między Bogiem a prawdą w pierwszej chwili, zanim dojrzałam nazwiska Autorki, dokładnie to zdążyłam pomyśleć.
Rozkosz z czytania jak zwykle oznaczała ogromny mozół podczas wydłubywania fragmentów, które koniecznie, bezwzględnie, zawsze muszę pod ręką mieć. Piękne i w punkt wszystkie. Wciąż!
Hałda destrukcyjnych myśli oddzieliła nas od możliwości przeżywania zwyczajnie, lekko i radośnie nowej sytuacji, w której się znalazłyśmy. Te myśli odkładają się w nas, tworząc z czasem jakby chemiczny osad, czysty koncentrat naszych wewnętrznych ograniczeń. Chciałabym zbadać skład tego osadu, zanalizować go, tak by ta analiza przyniosła pożytek i mnie samej, i innym.
🖇
[…] trzeba, byśmy zwróciły uwagę na naszą niewinność, nawet jeżeli zazwyczaj trudno nam uwierzyć, że ona w ogóle istnieje. Już to tylko, samo w sobie, wydaje się niezwykle znaczące.
🖇
[…] „wróg wewnętrzny”, o którym tu mowa, jest tak naprawdę wrogiem uwewnętrznionym. Jest to po prostu rezultat długotrwałego osadzania się w nas wroga zewnętrznego. To by wyjaśniało, dlaczego grupy zdominowane, na których temat krąży wiele negatywnych stereotypów — dzieci, kobiety, mniejszości seksualne lub rasowe – są szczególnie podatne na działanie tego mechanizmu. Zastanawiając się nad poczuciem winy, trzeba zastanowić się również nad tym, kto i po co je wywołuje oraz jakie korzyści zamierza z tego czerpać.
🖇
Mimo otaczającej ją powszechnie aury potępienia przemoc „wychowawcza” – fizyczna czy psychiczna – nadal sieje spustoszenie. Jej uporczywe trwanie jest zjawiskiem wręcz zdumiewającym. Represyjna koncepcja istoty ludzkiej i ludzkiego życia, wpisana w naszą pamięć cielesną i emocjonalną, przechodzi z pokolenia na pokolenie, często bez naszego świadomego udziału.
🖇
[…] wszystkie słowa określające czynności istniały od początku zarówno w żeńskiej, jak i męskiej formie. [Éliane] Viennot podkreśla, że „nieprawdą jest, iż rzeczowniki żeńskie pochodzą od męskich”, mimo że tak twierdzą liczni gramatycy poświęcający całe rozdziały swoich książek „kształtowaniu się form żeńskich rzeczowników”, zamiast pisać raczej o „kształtowaniu się rzeczowników osobowych”.
🖇
Nawet jeśli inne religie wynalazły własne formy wywoływania w ludziach poczucia winy, nawet jeśli na samo chrześcijaństwo składały się bardzo różne, nieraz antagonistyczne prądy, nie zmienia to faktu, że chrześcijański Zachód jest szczególnie mocno naznaczony obsesją winy.
🖇
Pewność i nieuniknioność Upadku jest wdrukowana w połączenia nerwowe w naszych mózgach. […] Jedna rzecz to zdawać sobie sprawę z tego, że życie jest zmienne, że jego równowaga jest zawsze zagrożona i że coś złego może się zdarzyć. Inna zaś — być przekonaną, że to musi się zdarzyć, że po każdym szczęśliwym zdarzeniu musi nastąpić cios, a ten cios jest karą lub ceną, którą trzeba zapłacić. „Jesteśmy tak uwarunkowani, by w każdej chwili pośród przyjemności oczekiwać nagłego zwrotu, obrotu fortuny, rachunku do zapłacenia” — pisze Raoul Vaneigem. Innym razem formułuje to tak: „Lubię głaskać kota, nie myśląc o tym, jak ostre są jego pazury”.
🖇
Boisz się złożyć broń, bo boisz się utracić władzę. Ale władza nigdy nie była twoja. Twój jest tylko lęk. — Elizabeth Gilbert
🖇
Żeby bowiem zbuntować się przeciwko niesprawiedliwościom i nierównościom, żeby uwierzyć w możliwość postępu, trzeba najpierw przezwyciężyć przekonanie o złu nieodwracalnie wpisanym w naturę człowieka. […] Lytta Basset pisze, że koncepcja grzechu pierworodnego to „pranie mózgu” i „wzajemne zadręczanie się”.
🖇 📎
Wyobrażenia są faktami. Mają nad nami władzę, determinują nasz los w wymiarach mentalnym, uczuciowym, zawodowym, ekonomicznym, prawnym […]. Zawsze towarzyszą nierównościom i wszelkiej dyskryminacji. Pozwalają dojrzeć relacje władzy tam, gdzie ich istnienia zupełnie nie podejrzewałyśmy. Dlatego tak ważne jest, by je rozpoznawać. Dlatego nie można pozwolić sobie na to, by stać się ich igraszką, by im ulegać — ani jako ofiara, ani jako współwinna czy współwinny. Nie ma wyjścia, czas zacząć polowanie na duchy.
🖇
[…]
jestem coraz bardziej przekonana, że te dwie sfery — fakty i wyobrażenia — nie są bynajmniej odrębne, raczej stale przenikają się nawzajem.
🖇
[…] problemem, który mnie interesuje, są nie tyle nasze nawyki myślowe, ile stojące za nimi stosunki władzy. […] poczucie winy wynikające z samego naszego bycia na świecie, poczucie nieprawomocności czy niestosowności naszego istnienia, poczucie, że wszystko robimy źle — są to doświadczenia znacznie wykraczające poza tak zarysowane ramy. Poczucie winy jest podstawowym i wszechobecnym faktem wynikającym z kondycji kobiety.
🖇
Kobiety, jak każda grupa zdominowana, żyją w gęstej sieci przesądów, karykaturalnych wyobrażeń, odruchowej wrogości, przez którą naprawdę trudno im się przebić, kiedy chcą zaistnieć jako podmioty, kiedy chcą zostać wysłuchane i potraktowane poważnie, kiedy chcą bronić swojego zdania, swojej wiarygodności czy swojego interesu.
🖇
Kobiety mają zawsze się dostosowywać, mają starać się zajmować tylko tyle przestrzeni, ile im łaskawie zostawiono.
🖇
Kiedy spotkały się w 2005 roku, [Camille] Paglia opowiedziała jej [Virginii Despentes], że w latach sześćdziesiątych na kampusach uniwersytetów amerykańskich „sypialnie dziewcząt zamykano o dziesiątej wieczorem, a chłopcy mogli robić, co chcieli. Pytałyśmy: «dlaczego traktuje się nas inaczej?». Odpowiedziano nam: «bo świat jest niebezpieczny, możecie zostać zgwałcone». Odpowiedziałyśmy: «dajcie nam prawo zaryzykować»”.
Istnieje też inne rozwiązanie: zamiast narzucać kobietom godzinę policyjną, dlaczego by nie wyznaczyć jej mężczyznom, skoro wśród nich mogą się znaleźć gwałciciele? Czy nie byłoby to bardziej logiczne? Taką prowokacyjną propozycję wrzuciła w 2018 roku na Twittera Danielle Muscato, amerykańska feministka. Zaproponowała swoim obserwatorkom, by zastanowiły się, co zrobiłyby ze swoją wolnością, gdyby mężczyźni od dziewiątej wieczorem nie mieli prawa wychodzić z domu. Dostała setki odpowiedzi.
Pośród chóru obrażonych męskich głosów („przecież nie wszyscy mężczyźni…” i tak dalej) znalazły się na przykład takie wypowiedzi: „Chodziłabym sobie do parku oglądać gwiazdy”, „Chodziłabym na długie samotne spacery”, „Chodziłabym po Central Parku, słuchając muzyki na słuchawkach”, „Snułabym się po Paryżu i wracałabym do domu pierwszym metrem”, „Jeździłabym całą noc samochodem, nie bojąc się zatankować albo iść się wysikać”, „Spałabym pod namiotem”, „Ubierałabym się, jak chcę”, „Całe lato spałabym w swoim ogrodzie”, „Chodziłabym do baru pisać przy drinku”, „Chodziłabym na imprezy, tańczyłabym i piłabym, ile tylko bym chciała”…
Wszystkie te rzeczy wolno nam robić. Ale jakże inaczej by się robiło to wszystko bez ciągłego niepokoju, bez ciągłej potrzeby pilnowania się, na luzie i z poczuciem, że jesteśmy na świecie w pełni u siebie. […]
W propozycji Danielle Muscato nie chodziło o to, by zaraz wprowadzać ją w życie, co byłoby rzecz jasna niemożliwe, lecz o to, by pobudzić myślenie i wyobraźnię. Wywołane przez nią reakcje oburzenia pokazują, jak bardzo uświęcona jest dla nas wolność mężczyzn, mimo że przecież bez szemrania akceptujemy ograniczenia, którą istnienie przemocy seksualnej nakłada na kobiety. Wyobrażony zamach na wolność dominujących jest najwyraźniej trudniejszy do zniesienia niż realny zamach na wolność zdominowanych.
🖇
Na obwinianie ofiar wpływają dwa ukryte czynniki. Pierwszym jest próba uniknięcia trudnej do zniesienia prawdy, że nie ma żadnego sposobu, by zapobiec gwałtowi, żadnej możliwości, by mieć pewność, że to się nie przytrafi nam albo osobie, którą kochamy. Dlatego, jak zauważa Giulia Foïs, wolimy myśleć, że „ta, której to się zdarzyło, zrobiła coś nie tak. Wystarczy nie popełniać tych błędów co ona i można mieć pewność, że to się nie stanie”. Po raz kolejny więc trafiamy na zasadę, że „lepsze poczucie winy niż poczucie bezsilności”, tym razem w kontekście ofiar.
🖇
[…]
mamy prawo same wybierać, na którą wojnę chcemy iść, a na którą nie (możemy nawet nie iść na żadną). Co więcej, okoliczności mogą być bardzo różne i nie zawsze mamy takie samo pole manewru. Czasami można sobie pozwolić na sprawdzenie granic i podejmowanie ryzyka, czasem zaś naszym prawem, a nawet obowiązkiem jest robić to, co konieczne, żeby przetrwać.
🖇 📎 📎
Na pierwszy rzut oka można by myśleć, że dzisiaj w świecie zachodnim otaczamy dzieci uwielbieniem, że robimy wszystko, co w naszej mocy, by zapewnić im optymalny rozwój.
🖇
[…]
choć złe traktowanie w dzieciństwie, fizyczne czy psychiczne, jest wspólnym losem większej części ludzkości, to zarazem uporczywie pozostaje tematem tabu. Stale wymyślamy wymówki dla rodziców, których przecież kochamy i od których jesteśmy na wszelkie sposoby zależne, a kiedy stajemy się dorosłe, bagatelizujemy, wypieramy albo usprawiedliwiamy to, co musieliśmy znosić.
🖇
„Nie mogłabym tego nigdy zrobić komuś, kogo kocham — powiedziała Ann.
— Zrobić czego?
— Dzieciństwa”.
I wymienia: „Niepewność, całkowity brak autonomii i poczucia kontroli. Każą ci opuszczać miejsca, których za nic nie chcesz opuścić, i jechać w miejsca, w których za nic nie chcesz być. Strach, szykany, bezsilność, przymus […].
🖇
Problemem jest dziecko. Nie dynamika rodziny. Nie świat. Nie trudności życiowe. […] Zwolennicy i zwolenniczki tradycyjnego wychowania oskarżają wychowanie pozytywne o idealizowanie dzieci, nie zauważając, że ich postrzeganie rodziców, i w ogóle dorosłych, też jest wyidealizowane i nieprzystające do rzeczywistości.
🖇
Bicie dzieci […] powinno być prawnie zakazane — swoją drogą, we Francji ten zakaz obowiązuje od 2019 roku — jednak nie dlatego, że jest przemocą, lecz dlatego, że „świadczy o straszliwej bezsilności” rodziców. Rodzic, który ucieknie się do tego rozwiązania, ryzykuje, że upiorny bachor spojrzy mu prosto w oczy i rzuci twardo: „Tylko na tyle cię stać?”.
🖇
[…] tracimy z oczu podstawowy fakt: dzieci nie mają żadnej władzy. Są całkowicie zależne od rodziców, fizycznie, materialnie i emocjonalnie. Są niedoświadczone, wrażliwe, bezbronne.
🖇
Wiele jest dokumentów ukazujących skalę przemocy znoszonej przez dzieci ze strony osób, które teoretycznie powinny się o nie troszczyć: rodziców, opiekunów i opiekunek, nauczycieli i nauczycielek…
🖇
[…]
frustrujące jest spotykanie się, nawet w środowisku feministycznym, ze stereotypem, że odmowa macierzyństwa oznacza obojętność, a nawet wrogość wobec dzieci.
Można przecież nie chcieć mieć dzieci — tak było ze mną — a mimo to przejmować się dobrostanem tych, które żyją wokół nas. Posiadanie dzieci z kolei nie oznacza wcale automatycznie miłości dla nich — wszechobecność „wychowawczej” przemocy świadczy o tym dobitnie. Przeciwnie, może nawet osobie, która nigdy nie przeszła na drugą stronę, na stronę rodziców, łatwiej zachować ściślejszy kontakt z własnym dzieciństwem, być bliżej punktu widzenia dziecka […].
🖇
Świat nie jest skrojony na potrzeby dziecka. Jest ono wręcz zakłóceniem jego logiki, opartej na porządku, racjonalności, tempie pracy, wydajności i rozsądnym zarządzaniu czasem.
🖇
Na sukces życiowy ma wpływ ogromna liczba czynników generujących różnego rodzaju niesprawiedliwości i nierówności — do najważniejszych należą kapitał ekonomiczny i kulturowy wyniesione z domu. Tylko jeden z tych czynników nic nie kosztuje i jest dostępny tak samo dla wszystkich, a mianowicie wiara pokładana przez rodziców we własne dziecko. Może więc warto przestać ją ośmieszać, traktując pogardliwie
[…].
🖇
Zwolenniczki i zwolennicy wychowania autorytarnego wydają się sądzić, że w stosunku do dziecka świat ma zawsze rację. Wierzą w absolutne, ślepe posłuszeństwo. Obca im jest idea, że zasady życia społecznego można by negocjować, że one już są negocjowane.
🖇
[…]
dzieci, być może dlatego, że znajdują się w obiektywnie słabszej pozycji i są całkowicie zdane na łaskę dorosłych, bywają bardzo wrażliwe na niesprawiedliwość i nigdy jej nie zapominają.
🖇
[…]
zawsze chodzi o to samo: to wszystko dla twojego dobra.
🖇
Tak, dzisiaj „kochamy dzieci”, ale jako przedmioty, jako fetysze i trofea.
🖇
[…] dorosłym tylko się wydaje, że widzą dzieci takimi, jakie one są. Tak naprawdę widzą oni swoje własne wyobrażenia na temat dzieciństwa. Interpretują zachowania dzieci przez pryzmat idei, które wcześniej sami sobie o nich wytwarzają. — Dion Sommer
🖇
[…] dzieci urodzone w rodzinach imigranckich, czarnych lub arabskich, są coraz bardziej demonizowane w dyskursie publicznym i w mediach. Fatima Ouassak […] nazywa taką odmianę dehumanizacji „deinfantylizacją”. „Kiedy my patrzymy na nasze dzieci, widzimy szczerbate uśmiechy, rozwiązane sznurowadła, ręce upaćkane flamastrami – widzimy dzieci. Kiedy patrzy na nie system, nie widzi dzieci – widzi zagrożenie, widzi tysiące biedaków, muzułmanów, Czarnych i Arabów, którzy roją się w szkołach publicznych. System je deinfantylizuje”.
Dziecko postrzegane jako istota niewinna, pełna możliwości, godna troski i zainteresowania to zasadniczo białe dziecko z klasy średniej i wyższej.
🖇
Rodzice, którzy wstydzicie się tego, że tracicie panowanie nad sobą i krzyczycie na swoje dzieci — przeproście.
🖇 📎 📎 📎
Kobiety nie tylko milczą wobec innych na temat swoich doświadczeń, lecz także same biorą udział w kontrolowaniu i ocenianiu innych. […] „Może pani w to wierzyć lub nie, ale są osoby, które uważają doświadczenie macierzyństwa za coś pozytywnego. Ale do tego trzeba trochę dorosnąć”.
🖇
[…]
niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdujemy, nigdy nie jesteśmy traktowane jak dorosłe, samowystarczalne i samodzielne myślące osoby.
🖇
Jak słusznie ujęła to Cécile Doherty-Bigara, matka jest stale narażona na krytykę i nigdy nie robi dość, natomiast ojciec — „wystarczy, żeby nie był kompletnym łajdakiem, i wszyscy będą zachwyceni”. Ten rozdźwięk między poziomem zaangażowania oczekiwanym od matki i od ojca jest częścią szerszego systemu nierówności — domowych, zawodowych, ekonomicznych — które najczęściej dramatycznie pogłębiają się po przyjściu na świat dziecka.
🖇
Również dla Illany Weizman ten przymus siedzenia cicho był trudny do zniesienia. […] „[…] «a to wszystko minie, nie martw się». Być może wszystko kiedyś minie, ale w tej chwili jestem w samym środku tego. Być może wszystko minie, ale jakim kosztem? Co ze mnie zostanie po odejściu tego mroku?”
🖇
Ten mechanizm dotyka wszystkie grupy zdominowane: przemoc, której doświadczają, jest kompletnie niewidoczna, jakby w ogóle nie istniała, a w związku z tym każdy odruch buntu z ich strony interpretuje się jako przejaw ich agresywnej natury.
🖇 📎 📎 📎 📎
[…]
„nie można rozkazać oliwkom, żeby szybciej dojrzewały” — jak mówi śródziemnomorskie przysłowie.
🖇
Biolog Olivier Hamant zauważa: „Żywa istota nie jest produktywna: nie jest ani skuteczna (jej istnienie nie ma celu), ani wydajna (marnuje ogromne ilości energii i zasobów)”. Jeśli czasami ulegamy złudzeniu, że jest odwrotnie, to dlatego, że w XIX wieku „myślenie w kategoriach optymalizacji w przemyśle zostało przeniesione na istoty żywe”. Skutkiem tego jest również chybiona interpretacja teorii Darwina. Najczęściej rozumie się ją tak, że w procesie ewolucji przetrwają tylko najsilniejsi — a tak naprawdę ewolucja selekcjonuje organizmy, które „mają cechy wystarczające”. Tak, po prostu „wystarczające”. „Można więc powiedzieć, że ocena dostateczna, taka trójka z plusem, wystarczy, żeby przetrwać miliony lat” — pisze Hamant. I dodaje: „Myślenie o żywych organizmach tak, jakby były zoptymalizowanymi systemami, dużo mówi o naszej obsesji wydajności, lecz niewiele o żywych organizmach”.
🖇
Takie przerwy służą regeneracji, odświeżeniu umysłu, są niezbędne dla zdrowia psychicznego i uzupełnienia strat energetycznych. „«Marnowanie czasu» jest potrzebne, zdrowe i normalne” — podkreśla [Devon] Price.
🖇
Występując przeciwko katolikom — którzy wierzyli, że każda jednostka może zasłużyć na zbawienie, pod warunkiem że trzyma się z dala od grzesznych pokus — twórcy protestantyzmu głosili, że ludzie są z góry skazani na zbawienie lub potępienie, zgodnie z jakąś tajemniczą logiką, na którą żadne ich działania nie mają wpływu. Zamiast jednak w związku z tym uznać, że nie ma co się przejmować, i zacząć spokojnie korzystać z życia, protestanci propagowali życie surowe, w pełni poświęcone pracy i ciągłemu wypatrywaniu znaków bycia wybranym.
🖇
„Ja” to nie tylko ktoś, kto myśli i działa. To również ktoś, kto czuje i doświadcza, zgodnie z rytmem wciąż odnawiającej się energii wewnętrznej. — Françoise Héritier
🖇
Tricia Hersey, jak wiele innych Amerykanek i Amerykanów, ma za sobą doświadczenie ubóstwa, prekariatu, wydłużonych dni pracy, zwracania pożyczek studenckich i narastającego wyczerpania. Stopniowo jednak zaczęła wprowadzać w swoją codzienność małe obszary oporu przez odpoczynek — jak chwila sjesty czy moment rozmarzenia i zagapienia się w okno… Naśladowała w tym swoją babcię Orę, która — choć jej życie było naprawdę ciężkie i na co dzień doświadczała segregacji rasowej — umiała każdego dnia znaleźć pół godziny, które spędzała, siedząc w samotności, po ciemku, bez ruchu. Był to jej kawałek czasu i przestrzeni, gdy mogła po prostu być. Kiedy Tricia pytała ją, po co to robi, ona odpowiadała: „Daję odpocząć moim oczom i słucham, co Bóg ma mi do powiedzenia”.
🖇
Próbuję ze spokojem przyjmować nieuniknione spowolnienia, zawirowania, po prostu rytm życia.
🖇
Osoby dyskryminowane często pracują bardzo intensywnie po to, by oddalić od siebie obraźliwe stereotypowe wyobrażenia, które funkcjonują na ich temat. Ciężką pracą zadają kłam uprzedzeniom przedstawiającym je jako osoby głupie, niekompetentne, leniwe…
🖇
Zasługujemy na coś lepszego niż nieustanne przemęczenie. Jestem przekonana, że największym darem, jaki mogłybyśmy ofiarować światu, byłaby nasza spokojna, życzliwa obecność w nim. — Nicola Jane Hobbs
🖇
[…]
przekonanie, iż wszyscy jedziemy na tym samym wózku, jest tylko częściowo prawdziwe. Kapitalizm zawsze wybiera dobro jednych kosztem dobra innych. Reklamy usług dostawczych i firm sprzątających dobitnie świadczą o tym, że kapitalizm tylko wtedy zachęca nas do odpoczynku, beztroski, bezczynności i spokoju, jeżeli ma pewność, że ktoś inny będzie harował za nas.
🖇
Kultura przepracowania prowadzi do tego, że zaniedbujemy siebie i ciągle wyżej podnosimy poprzeczkę naszej fizycznej wytrzymałości. Mentalność, której zasadą zdaje się odmowa „wsłuchania się w siebie” — wyrażenie to ma swoją drogą bardzo negatywny wydźwięk — jest wszechobecna.
🖇
[…]obraźliwe zwroty, wibrujące nienawiścią do wszelkich przejawów wrażliwości i słabości, od lat są używane na prawicy, by piętnować aktywistki i aktywistów walczących z seksizmem czy rasizmem: „mazgajskie pokolenie”, „obrażone pokolenie”, „beksy”, „dzidzie”, „przewrażliwienie”, „wydelikacenie”, „moda na robienie z siebie ofiary”…
W roku 2001 Raoul Vaneigem doszedł do wniosku, że „prawa człowieka” są co najwyżej niezbyt ambitnym rozwinięciem podstawowego „prawa do przetrwania”, i opublikował Deklarację praw istoty ludzkiej. Artykuł szesnasty został zatytułowany Każda jednostka ludzka ma prawo do szacunku dla swojej wrażliwości. Czytamy w nim: „Wrażliwość jest pierwszym prawem dziecka. Dorosłemu pozwala zachować w sobie dzieciństwo, pomnażać jego emocjonalne bogactwo i rozwijać inteligencję emocjonalną”.
🖇
Trzeba zakwestionować mistykę cierpienia, która zbyt często przyjmowana jest jako oczywistość — a to się bardzo opłaca tym, którzy chcą nas wyzyskiwać.
🖇
[…]
sformułowanie „płatek śniegu” bardzo trafnie wyraża to, czym jesteśmy. A prawicowa ideologia, która uznaje każdy głos domagający się szacunku, uwagi czy godnego traktowania za kaprys przewrażliwionego pokolenia, idealnie wpisuje się w polityczny projekt uciskania społeczeństwa, pogłębiania nierówności społecznych i podkopywania instytucji państwa opiekuńczego.
W tej polemice ujawnia się kluczowa linia podziału w społeczeństwie, nawet jeśli nie zawsze bywa ona wprost nazywana. Zakwestionowana zostaje norma, którą było tłamszenie swojego ja, tłumienie swoich potrzeb, surowe traktowanie siebie i innych. Zaczyna się rysować w debacie publicznej nowa prawda, zgodnie z którą odwagą jest powiedzieć „nie”, zadbać o siebie, śmiało stawać w swojej obronie, a nie tylko wciąż zaciskać zęby, podporządkowując się oczekiwaniom innych.
🖇 📎 📎 📎 📎 📎
Nie śpiesz się tak z potępianiem kogoś, kto robi coś inaczej niż ty, myśli inaczej niż ty, nie jest tak szybki jak ty. Był taki czas, kiedy ty również nie wiedziałeś tego, co wiesz teraz. — Malcolm X
🖇
Twój kolega czy szwagier, który rozsiadłszy się wygodnie, z nogami na stole, domaga się, byś mu udowodniła, że patriarchat istnieje, nie zasługuje na nic więcej niż pogarda. Ale jeśli któregoś dnia poczujesz w sobie dość energii i cierpliwości, a trafisz akurat na osobę pełną dobrej woli i szczerze zainteresowaną, to masz szansę doprowadzić do jednej z tych zmian, które zostają w człowieku na całe życie.
[…]
Każdy przypadek osobno — oto, co nam umknęło.
🖇
[…]
mamy prawo do jednego i drugiego — zarówno do wchodzenia w role tradycyjnie uznawane za męskie, jak i do przyjmowania, całkowicie świadomie, postaw, których nas wyuczyła socjalizacja do roli kobiecej.
🖇
„Brać coś na swoje barki” to czuć się odpowiedzialną czy odpowiedzialnym za dobre samopoczucie innych w ich imieniu, brać wszystko na siebie, uciszając własne potrzeby. Znaczy to również niedocenianie czy niedostrzeganie potencjału innych ludzi, ich zdolności do samodzielnego zmierzenia się z sytuacją, ich odporności na zranienia czy napotykane trudności.
Z kolei „brać sobie coś do serca” to być obecną, solidarną i uważną, działać, pomagać, ale nie odbierając innym poczucia sprawczości oraz szanując własne granice i własne potrzeby.
🖇
[…]
pojęcie przywileju wydaje mi się użyteczne, gdyż uczula nas właśnie na te ślepe plamki w naszym doświadczaniu świata, powstrzymuje nas od uznawania naszego doświadczenia za uniwersalne albo od bezmyślnego unieważniania doświadczeń innych ludzi.
🖇
Nieraz na naszą tożsamość składa się przynależność zarówno do grupy zdominowanej, jak i do grupy dominującej (w kategoriach takich jak płeć, kolor, pochodzenie społeczne). Doświadczenie przynależenia do jednej z kategorii zdominowanych uczy mnie, że powinnam wziąć pod uwagę, że czegoś mogę nie dostrzegać jako osoba należąca do grupy dominującej.
🖇
Kiedy tak się zadręczamy, samotne, bezradne i zdezorientowane, nie mamy żadnych szans przeciwko garstce pozbawionych skrupułów brutali, którzy pustoszą planetę i ludzkie kultury. — Catherine Dorion
🖇
Łatwo jest operować ideami, póki są one abstrakcyjne. Trudniej się robi, kiedy chcemy je zastosować w praktyce i realnie oddziałać na materię rzeczywistości.
🖇
Skutki podejmowanych przez nas działań nie zależą jedynie od naszych intencji — te są bowiem zawsze racjonalne i abstrakcyjne – lecz również od wielu niepodlegających naszej woli czynników. Czasem […] wynikają z uwarunkowań zewnętrznych, związane są z różnymi działającymi w świecie zewnętrznym systemami. Koncentrując się jedynie na jednostkowej moralności, zachowujemy się tak, jakby te systemy nie istniały, a tym samym — pozwalamy im dalej spokojnie funkcjonować.
🖇
Ulegamy manipulacji nie tylko, jeśli chodzi o nasze wybory konsumenckie, lecz także dając sobie wmówić nadmierne poczucie winy z nimi związane i przekonanie o niezwykle doniosłym znaczeniu tych wyborów.
•
To my odczuwamy skutki decyzji podejmowanych przez producentów, a nie odwrotnie.
•
Zrzucanie odpowiedzialności na konsumentów i konsumentki od początku było ich świadomie przyjmowaną strategią. Amerykański film dokumentalny Plastic Wars opowiada o tym, jak pod koniec lat osiemdziesiątych wielkie koncerny głośno promowały recykling, by zapobiec wprowadzeniu zakazów sprzedaży ich produktów. Ta zasłona dymna stosowana jest do dziś.
Plastic Wars, reż. Rick Young, 2020.
•
[…]
materiał z tworzywa sztucznego przez cały czas swojego istnienia stale przyczynia się do globalnego ocieplenia; recykling jest w dużej mierze iluzją, zresztą plastik z recyklingu okazuje się jeszcze bardziej niebezpieczny dla zdrowia niż nowy…
🖇
Poczuwając się do winy w imieniu jakiejś zbiorowości, zaprzeczamy istnieniu sieci współzależności, w które wszyscy jesteśmy uwikłani, oraz wpływowi, jaki wywierają na nas zewnętrzne struktury. — Philippe Vion-Dury
Mona Chollet, Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam przeszkadza w życiu,
przeł. Magdalena Kowalska,
Wydawnictwo Karakter,
Kraków 2026. (wyróżnienie własne)
Odnajdźmy w sobie tę potężną siłę, która da nam poczucie, że to, co robimy, jest słuszne i wartościowe, która da nam poczucie fundamentalnej niewinności wobec wszelkiej władzy. Teraz, w czasie, kiedy kończę pisanie tej książki, wydaje mi się, że będziemy tego bardzo potrzebować.
🖇
Mamy prawo cieszyć się życiem, doceniać to, co najlepsze w tu i teraz, korzystać z całej wolności, jaką dysponujemy w danej chwili, starać się żyć jak najgodniej i najszczęśliwiej. Po co pragnąć szczęścia dla wszystkich, gdy porzuca się szczęście, które się ma?
🖇
„Człowiek dobrze wie, co go interesuje” — pisze Catherine Dorion. „Wszyscy się rodzimy z tym wewnętrznym kompasem. Odnajdźmy go w sobie, we wszystkich sferach naszego życia. Wtedy inni, będąc pod wrażeniem naszej otwartości, również odkryją w sobie podobne pragnienia”. To jednak wymaga zaufania do siebie.