środa, czerwca 30, 2021

4293. 181/365  //  na gigancie, dzień 4.

panowie długonodzy, smukli, zwinni. przesiadują na płytkach w naszej damskiej łazience godzinami. pan-komar* tu, pan-ko­mar* tam.

181/365

_________
  *  [errata 7.08.2026] to nie komar, to koziułka warzywna, patrz poniżej.

[suplement 7.08.2026]
Chciałem napić się kawy. Żeby wytłumaczyć bar­ma­no­wi, cze­go dokładnie potrzebuję, nie musiałem zastanawiać się, w ja­kim języku – mniej lub bar­dziej podobnym do chor­wac­kie­go – mam się do niego odezwać. Wystar­czy­ło jedno słowo […]   — „espresso”.
     […]  Siedząc przy stoliku, zastanawiałem się nad tym pro­stym cudem, do którego nie potrzeba było żadnego Zamen­ho­fa. Rozmyślania przerwał mi duży, niezgrabny owad przy­po­mi­na­ją­cy gigantycznego komara, który wleciał pod kawiar­nia­ne parasole. „Koziułka warzywna” — wypowie­dzia­łem w myślach jego nazwę. Owad zawadził o krawędź są­sied­nie­go stolika i spadł na ziemię. „Koziułka warzywna” — powtó­rzy­łem, tym razem szep­tem. Zrobiłem to, ponieważ miałem powód do samozadowolenia – wie­dzia­łem, że nie­wie­lu ludzi zna tę nazwę. Na przykład barman, który wyszedł przed chwi­lą na papierosa i stał teraz około dwóch metrów od peł­zną­cej po asfaltowej nawierzchni koziułki – on na pewno jej nie znał. Ale gdy tylko tak pomyślałem, uprzytomniłem sobie, że w jego języku koziułka nazywa się z pewnością inaczej. Nawet gdyby okazało się, że potrafi ją nazwać — choć szansa na to była naprawdę niewielka – nie rozmawiałoby nam się o niej tak łatwo jak o kawie espresso.

Krzysztof Środa, Rzeczy zdarzające się w podróży,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025.
(wyróżnienie własne tożsamości owada)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz