panowie długonodzy, smukli, zwinni. przesiadują na płytkach w naszej damskiej łazience godzinami. pan-komar* tu, pan-komar* tam.
181/365

_________
* [errata 7.08.2026] to nie komar, to koziułka warzywna, patrz poniżej.
[suplement 7.08.2026]
Chciałem napić się kawy. Żeby wytłumaczyć barmanowi, czego dokładnie potrzebuję, nie musiałem zastanawiać się, w jakim języku – mniej lub bardziej podobnym do chorwackiego – mam się do niego odezwać. Wystarczyło jedno słowo […] — „espresso”.
[…] Siedząc przy stoliku, zastanawiałem się nad tym prostym cudem, do którego nie potrzeba było żadnego Zamenhofa. Rozmyślania przerwał mi duży, niezgrabny owad przypominający gigantycznego komara, który wleciał pod kawiarniane parasole. „Koziułka warzywna” — wypowiedziałem w myślach jego nazwę. Owad zawadził o krawędź sąsiedniego stolika i spadł na ziemię. „Koziułka warzywna” — powtórzyłem, tym razem szeptem. Zrobiłem to, ponieważ miałem powód do samozadowolenia – wiedziałem, że niewielu ludzi zna tę nazwę. Na przykład barman, który wyszedł przed chwilą na papierosa i stał teraz około dwóch metrów od pełznącej po asfaltowej nawierzchni koziułki – on na pewno jej nie znał. Ale gdy tylko tak pomyślałem, uprzytomniłem sobie, że w jego języku koziułka nazywa się z pewnością inaczej. Nawet gdyby okazało się, że potrafi ją nazwać — choć szansa na to była naprawdę niewielka – nie rozmawiałoby nam się o niej tak łatwo jak o kawie espresso.
Krzysztof Środa, Rzeczy zdarzające się w podróży,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025.
(wyróżnienie własne tożsamości owada)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz