środa, lipca 12, 2017

2449. Literki wyniesione z autobusu

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Wstał raniutko, a może dopiero o dziewiątej. Pięciolatek. Jego mama na pewno dopilnowała, by zjadł śniadanie. Sam wybrał sobie spodenki i koszulkę, a może złapał pierwsze, co nawinęło mu się pod rękę. A może miał sześć lat. Kilka minut po dwunastej jechał z mamą i bratem autobusem.

Siedziałam w mknącym po stolicy środku komunikacji miejskiej. Przystanek. Przystanek. Przystanek. Wsiadał pan o kulach. Z przyjemnością ustąpiłam mu miejsca. Przesunęłam się na koniec autobusu. Kilkanaście minut po dwunastej.

Mój wzrok padł na napis na koszulce chłopca. Przypadek? Synchroniczność? Z pewnością zachwyt. Kupiłam sens tych słów. Reksio!

mój aktualny stan posiadania:

2448. W przerwie

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Rozmowy trzech przyjaciół nie czyta się jak „zwykłą” książkę — ją się przeżywa, napisałam. Na raz tej książki nie da się przeczytać, może nawet nie należy próbować, bo można tylko stracić. Zrobiłam sobie przerwę, łapiąc książkę, na którą polowałam dość długo i w końcu szczęśliwie dopadłam w łikend.

Piękna, choć chyba nieprzekładalna na inne języki, książka. Nieprzekładalna z pewnością na język polskich dwudziestolatków — myślę sobie. Piękna, z pewnością przekładalna w kategorii uczuć.

Powinien istnieć specjalny znak interpunkcyjny. Graficzny odpowiednik skurczu krtani. Przecinek się nie nadaje. Przecinek to klin na złapanie oddechu, a tu potrzebny jest typograficzny węzełek, wybój albo potknięcie.

*

Nauczycielka należała do ścisłej elity warszawskich pedagogów, miała na koncie sporo młodocianych depresji, nerwic i prób samobójczych.
     Rozmawiając z nią w sprawie któregoś ze swoich pacjentów, matka powiedziała: „Pani jest bezwzględna”.
     — Jaki ty masz bogaty język — pochwaliła przyjaciółka, której to później opowiedziała.
     — Muszę tak mówić — wyjaśniła matka. — Przecież nie mogę tej głupie kurwie powiedzieć, że jest głupią kurwą
.

*

     — Ale ty nie umrzesz? — spytałem kiedyś.
     — Umrę. Każdy umrze.
     — Ale ty nie umrzesz?
     — Umrę, ale dopiero kiedy nie będziesz mnie potrzebował.
     Miałem pięć lat i w pierwszej chwili uznałem tę odpowiedź za satysfakcjonującą
.

*

Czwarta próba. Przez chwilę świta nadzieja.
     — Musimy się pozbyć książek.
     — A masz coś o Żydach, ale żeby nie było o Holokauście?
     — Chcesz Nowy Testament
?

*

Lata dziewięćdziesiąte to królestwo zaimka „jak”. Wszystko stało się możliwe. Problemy zgromadzone w zakurzonych tomach doczekały się lekarstwa. Rozwiązania były gotowe. Trzeba było tylko wiedzieć jak.
     Depresja i jak ją przezwyciężyć
     Jak ratować związek
     Jak wychować szczęśliwe dziecko
     Jak opanować złość, zanim ona opanuje ciebie
     Jak żyć szczęśliwie i aktywnie wbrew dręczącym nas obawom
     Jak pomóc
     Jak mówić
     Jak słuchać.
     W komunizmie trwało ćwiczenie w sztuce trwania. Zachować kapitał. Nie roztrwonić zaliczki. Pozostać porządnym człowiekiem. W kapitalizmie ludzie są instruowani w sztuce zmiany. Jak ćwiczyć umysł, mięśnie, jak zrzucić kilogramy, być lepszym ojcem, świadomym konsumentem, zdrowym nieboszczykiem.

*

Ja nie potrafię. Najpierw zwlekam, płaszczę się z fałszywym uśmiechem, potem eksploduję. Moje awantury zaczynają się za późno i posuwają za daleko. Muszę przepraszać. Łagodzić. Wycofać się w zmieszaniu, mamrocząc coś po drodze.

*

     — Gdzie jest Piotrek? — pyta matka.
     — Przecież nie żyje.
     — Ale w takim momencie powinien być — mówi.
     Nadal nie przyjmuje łatwych usprawiedliwień. Nadal nie uznaje działania siły wyższej. Gdyby chciał, toby przyszedł. Śmierć to nie powód
.

Marcin Wicha, Rzeczy, których nie wyrzuciłem,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

(2434+13). Idę, idę!

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Rozmowy trzech przyjaciół nie czyta się jak „zwykłą” książkę — ją się przeżywa. Obraca się jej literki wokół własnego doświadczenia, pragnień i tęsknot. Dwóch Autorów znałam z innych książek, które stoją w naszej bibliotece, ale w tej chwili najbardziej pomaga mi Trzeci. Bycie kulawym jest dla mnie dzięki niemu mniej dojmujące. Czy najbardziej? Nie, ale z pewnością był pierwszym, który, w tej książce, pomógł mi spojrzeć inaczej na moje utrzymujące się „niedajęrady” i „niemogęctwo”. Reksio!

A kiedy zmieniasz postrzeganie świata, w pewien sposób zmieniasz świat.

*

Wypatrując zawzięcie przyszłości, zapominam o tysiącu darów, które są tutaj, na wyciągnięcie ręki… Ćwiczenie polega wobec tego na praktykowaniu wdzięczności i to z głębi serca.

*

Pełna świadomość niepokoju nie jest niepokojem, jest po prostu świadomością.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.

mój aktualny stan posiadania:

poniedziałek, lipca 10, 2017

niedziela, lipca 09, 2017

2445. Śródnocna depesza

æpl będzie
fajniejsza, mądrzejsza, bardziej kompetentna, gdy
zrobi to, zdobędzie śmo i nauczy się ovo.

droga æpl, będziesz
wyłącznie inna, gdy
zrobisz to, zdobędziesz śmo i nauczysz się ovo.

droga æpl, bo jesteś
fajna, mądra i kompetentna
już dziś.

2444. Synowa do synowej in spe

     — możesz mi zadać każde pytanie.
     — ???
     — tu nikt tego nie robi. boją się lub brak im wyobraźni.

*

Wojtek Mazolewski Quintet, Get Free.
(oryginał z piękną ruchomą opowieścią w tle)

sobota, lipca 08, 2017

2443. Na ulicy Suzina

wczoraj. w drodze do Secret Life Cafe.

(2440+2). my, wy, one, oni, czyli l. mnoga

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Bez telewizora. Bez prawicowo-narodowo-katolickich jedynie słusznych perspektyw. W cieniu znikających drzew, rozsądku i elementarnej przyzwoitości. Miło spotkać słowa, które świadczą o tym, że nie jesteśmy sami.

LEPKI, ZIMNY KURZ
Fochy co do Ojczyzny. Wiadomo. Wybuchy niekontrolowanego śmiechu to wielkie zagrożenie dla Ojczyzny. Woli patetyczny skurcz. Nie pozwoli, by stawiać przeszkody na drodze wstecz
.

*

GOWIN SAM W D OMU
To nie jest dobry pomysł. Istnieje zagrożenie, że spod łóżka wypełzną klasycy filozofii z zakurzonymi brodami. I tłumaczyć im trzeba będzie w nieskończoność, że ich tezy zupełnie nie odnoszą się do Polski. A oni będą złorzeczyć i chichotać
.

*

TRZECIEGO MAJA
Bo są enklawy, w których myśli się inaczej. Nie możecie sobie na to pozwolić. Wolność słowa tylko dla tych, którzy nie umieją mówić. Polszczyzna tylko dla tych, którzy ją kaleczą. Nieustanne obelżywe święto
.

*

TRZY
I wskazał trzy barmanki. I powiedział: „Wiara. Nadzieja. Miłość". Już dawno tam nie robią. Dziś już nie wiadomo dokładnie, co o której było
.

Marcin Świetlicki, Drobna zmiana,
Wydawnictwo a5, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)

(2440+1). ja, ty, ona, on, czyli l. pojedyncza

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Po wierszach (cytowanych bez tytułów). Niedosyt. Duży. Nie nakarmi się wieloakapitami rozdziałów książek, które przeczytać mam w planie. Ruchy Browna duszy na głodzie, których powtórzyć dziś nie umiem. Mam! I kły zanurzyłam. I najedzonam. Przynajmniej na tę chwilę. Tytuły istotne.

CHODŹ NA DWA SŁOWA
Chodź na dwa słowa! (to znaczy: rozmowa będzie dłuższa). Rozmowa będzie dłuższa, a tu czas się kończyć. Trzeba zdążyć przed czasem
.

*

SZÓSTA SZEŚĆ
Budzę swoją sympatię. Budzę swój lęk. Budzę swoje skojarzenia. Dzieje się niedobre. Leżę obok siebie. Otwieram puszkę z potwornością. I dzieje się niedobre. Bezrozumne stwory o niewyraźnych twarzach wyłażą i bełkocą. I wszystko to ja
?

*

LINIJKI
Wiadomo, że masz defekt i tego defektu nie da się poskromić, nie da się go zdławić uporządkowanym trybem życia, nie da się go ukryć w bohaterstwie, odwadze i wierności. A idź, stawiaj codziennie jedną linijkę, idź, stawiaj. Defekt ironicznie udaje, że karmi się tym
.

*

NIEPOPRAWNOŚĆ
Mieszkam z tobą nie w ramach parytetu, kobieto
.

*

DEDLAJN
I nie można w nieskończoność
.

Marcin Świetlicki, Drobna zmiana,
Wydawnictwo a5, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)

2440. Za poetą… o miłości?

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Parafrazując Świetlickiego [Drobna zmiana, Wydawnictwo a5, Kraków 2016, l. poj. i l. mn.], wysłałam wczoraj, włóczącemu się po Polsce, Panu Ciasteczko esemes o treści:

NIEPOPRAWNOŚĆ
Mieszkam z tobą nie w ramach parytetu, mężczyzno.

piątek, lipca 07, 2017

2439. Kaan w moim życiu

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Nie ma przecinków. Jest zachwyt. Nie ma wielkich liter. Jest śmiech po łzy. Nie ma kropek. Jest zrozumienie. I coś jeszcze jest. Między słowami, wierszami, stronami — nieuchwytne, prawdziwe, ponadczasowe — coś o istocie człowieczej kondycji.

A wszystko to dzięki Kaan. Wczoraj. Wróć!
To mała rzecz, choć wielka dla mnie, dzięki Kaan. Wczoraj. Bo były też Cuda!

ja pana nie rozumiem
mówi
ja pana nie rozumiem
naprawdę
jak można tyle lat wytrzymać
w agencji reklamowej
jak można wytrzymać tyle lat
w totalnie nieudanym związku
z samym sobą
jak można nie kochać siebie do tego stopnia
żeby skazywać się na bezustanne
przebywanie z samym sobą
którego się nie kocha
nie
tego nigdy nie zrozumiem
nie i nie
bardzo dużo rzeczy mogę zrozumieć
ale tego akurat nie mogę

a ja mu to już tłumaczyłem
przecież
niejednokrotnie

*

czyli tak
życie seksualne ma pan nieudane
życie zawodowe ma pan nieudane
i życie towarzyskie też
ma pan nieudane
czy jest jeszcze jakieś życie
które może się panu nie udać

życie po śmierci

*

no widzę że dziś się pan przebrał
za bezwarunkową beztroskę

miałem na myśli raczej taki styl
bonbon vivant

no gratuluję
czy kogoś chce pan oszukać
takim wyglądem

siebie na pewno
ale pana nie
a wszyscy inni
ech
są zajęci wyłącznie
własnym wyglądem

*

teraz pan mówi że ja mam
niezintegrowaną animę
a poprzednio pan utrzymywał
że nic takiego jak anima nie istnieje

ja nie mówiłem że nie istnieje
tylko że Jung jej istnienia
nigdy nie udowodnił naukowo

świetnie
tylko jak ja mam ją zintegrować
w tej sytuacji

tego nikt nie wie
integrowanie archetypów
nigdy nieudowodnionych naukowo
jest dla psychiatrii
bardzo wielkim wyzwaniem

no niech to światło
wreszcie się kurwa zmieni
mówię
stojąc na światłach

i słyszę go
jak mówi
w mojej głowie
tym swoim wykształconym
przemądrzale głębokim głosem

to nieważne czy światło się zmieni
ważne jest żeby pan się zmienił

*

uwielbiam takie teksty

pan musi wreszcie zacząć zauważać ten swój potencjał
pan musi wreszcie zacząć doceniać samego siebie
pan musi wreszcie zacząć otwierać się na ludzi
wychodzić do nich

pan musi wreszcie zacząć wyrażać swoje uczucia
na przykład gniew

uwielbiam takie teksty
ani trochę mnie to kurwa nie wkurwia
ani trochę
ani nawet ciut

ani pół ciuta

*

[…]
skoro nie mogę
znaczy że jestem kiepski

i ta niemożność życia tak jakbym chciał
w połączeniu ze znudzeniem takim życiem
jakie już mam
robi mi bardzo niewysokie wibracje

jak się postaram
żeby tego nie zauważać
będzie mi lepiej

Andrzej Kotański, Wiersze o moim psychiatrze,
ilustr. Dennis Wojda, Czuły Barbarzyńca, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)

czwartek, lipca 06, 2017

2438. U Orzeszka i Białego Kruka (XVIII)

Orzeszek i Biały Kruk na urlopie.

(fot. Biały Kruk, fragment)

2437. Kobiety w mym życiu

I’griega pamiętała. Kaan przekazała. doktora w zachwycie.

dziękować, dziękować, dziękować!

2436.

poniedziałek. pytanie nie brzmi:
     — czy …?
lecz:
     — jak …?

(2356+16+62). Chyłkowałam (III)

 wpis przeniesiony 1.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Odmóżdżyć Drzewko. Przestać myśleć analitycznie, synchronicznie, konstruktywnie. Nie zachować w piśmie ani jednej literki. Zaordynowałam sobie. By nie zwariować, nie załamać rąk do końca autoempatycznie dorzuciłam czystą przyjemność (wyłącznie) z czytania. Poszło Drzewko! Ćwiczenia i Chyłka, tylko!

To w tym tomie są słowa Jeana Rigaux, od których wszystko się dla mnie zaczęło. Trzecia Chyłka łyknięta z ogromną przyjemnością.

     — Pani Chyłka?
     — Wystarczy Chyłka — odparła pod nosem. — Przez „panią” czuję się, jakbym miała zaraz zaczynać poszukiwania męża, imienia dla dziecka, żłobka i potencjalnego przedszkola
.

*

     — Co robimy? — zapytał.
     — Nic.
     — To świetne wyjście.
     — Jedyne możliwe — odparła cicho
.

*

[…] chciałabym potwierdzić pewne kwestie, a inne doprecyzować.

*

     — Poważnie — zapytał. — Będziesz robił rasistowskie żarty drugiego sortu?
     — Jesteśmy sami — odparł chudzielec, wzruszając ramionami. — Nikt nas nie słyszy, to mogę. Każdy tak robi.
     — Nie każdy.
     — Bzdura. Nawet ci broniący praw mniejszości w domowym zaciszu robią sobie z tego jaja.
     — Ta? A skąd o tym wiesz?
     — Ja wiem wiele rzeczy — odparł enigmatycznie Kormak
.

*

Przez chwilę oboje milczeli. W tej ciszy wymienili prawdopodobnie więcej wiadomości niż za pomocą słów.

*

     — Słucham?
     Joanna zaklęła pod nosem. Przyzwyczajenie nie stanowiło drugiej natury człowieka, tylko pieprzone przekleństwo, pomyślała
.

*

Zawsze brakowało mu pragmatyzmu i tę dziurę w charakterze niestety wypełnił idealizm.

*

[…] czasem bronią największego kalibru jest cisza.

*

     — To musiało zostać zrobione — powiedział.
     Szczypior prychnął i pokręcił głową.
     — Myślisz, że jak użyjesz formy bezosobowej, poczujesz się mniej winny? — zapytał.
     — Nie.
     — To dobrze. Przyjmij to na klatę
.

Remigiusz Mróz, Rewizja,
Czwarta Strona, Poznań 2016.
(wyróżnienie własne)