środa, grudnia 13, 2017

2687. Prezentoczytanie (I)

 wpis przeniesiony 5.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Mam przywilej odradzania się często, a czasem częściej. Mam przywilej rodzenia się dwa razy w roku. Od jednej daty do drugiej jest dokładnie pół roku. Raz rodzi się moje ciało. Raz moje najgłębsze jestestwo. Jeden z tych dwóch dni był trzy dni temu. Zostałam obdarowana. Dźwiękami bez słów łomolę. Słowami w papierzu o przyzwoicie dużej gramaturze sycę pozostałe zmysły.

*

Patricija Bliuj-Stodulska, Rozmowy zwierząt,
Wydawnictwo Papierówka, Szewnica 2015.

wtorek, grudnia 12, 2017

(2619+67). #xmas

 wpis przeniesiony 5.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Boże Narodzenie — do wczoraj myślałam: Zestaw Małego Terrorysty. Bombki choinkowe. Wybuchy niezadowolenia w świątecznym gratisie. Do wczoraj.

Bo wczoraj, dzięki Wspaniałym Kobietom, które wspierają moją naukę, usłyszałam, poczułam, zrozumiałam, że ja i moja obecność przy wigilijnym stole mogą być dla kogoś prezentem.

Ty i Twoja obecność będą dla kogoś prezentem. Jesteś prezentem. Jesteś ważna. Nie musi być łatwo w to uwierzyć i poczuć to w sobie, ale… jesteś ważny!

ilustr. Leire Martin.

*

niedziela, grudnia 10, 2017

2685. Na chwilę w świecie literek

 wpis przeniesiony 5.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Pewien tekst jakiś czas temu podsunęła mi Kaan. To była chyba rozmowa z Autorką — żywa, celna, nawet jeśli chwilami nie po drodze z moimi poglądami. Wtedy właśnie zaznaczyłam kilka jej książek do „obserwowanych do upolowania”. Upolowałam. Trzy opowiadania, kryjące się pod intrygujących tytułem składającym się z trzech słów — po słowie na każde opowiadanie? And, środkowe, czyli Hanwell w piekle to mój faworyt — jest w tym opowiadaniu miejsce, od którego historia trzyma nasze serce i człowieczeństwo w garści; trzyma jeszcze długo po — bo jest o intencji, która lubi swą intensywność przebierać w ciuszki oczywistości i banału.

Wisienką na torcie jest posłowie, gdzie Autorka dzieli się swoim doświadczeniem mierzenia się z formą opowiadania. Zachwyciły mnie Jej przemyślenia:

Człowiek staje się innym pisarzem, kiedy bierze na warsztat opowiadanie. […] Gdy nie każda rzecz musi zarazem oznaczać inną, na kartce zaczynają ostrożnie pojawiać się prawdziwi ludzie. Wychodzą na słoneczną polanę, nie mając nic konkretnego do roboty: nie muszą wyrażać żadnej idei ani rozwijać wątku. Mogą trochę poleniuchować, będąc tylko sobą.

*

Opowiadania i nowele są czymś więcej niż poniechanymi w pół drogi powieściami. Autorzy tych pierwszych zatrzymują się, aby dopieścić detale, które powieściopisarze celebryci z bezwględnym rozmachem rozrzucają po pokoju. Owe krótsze formy to nie panoramy, lecz zbliżenia.

***

Super jest tu być z tobą i patrzeć, jak świat przemija.

*

     — Jakiś czas temu pytałaś mnie o Kambodżę — powiedział Andrew. — To bardzo ciekawy przypadek. — Popukał się w oprawkę okularów. — Oni tam zabijali każdego, kto nosił szkła, bo to znaczyło, że za dużo myśli. Mieli bardzo prostackie wyobrażenia. Byli wrogami logiki i postępu.

*

Ta samowystarczalność budziła w niej podziw, a zarazem lekką niechęć.

*

Tylu mężczyzn nie osiąga nic a nic i nawet nie spodziewa się niczego osiągnąć poza własną branżą i może jeszcze amatorskim golfem.

*

[…] utwierdzam się w przekonaniu, że mężczyznom z naszego pokolenia nie było pisane z kimś żyć. Unieszczęśliwialiśmy ludzi, bo przedtem nas samych nieodwracalnie unieszczęśliwiono. Moja córka bardzo lubi mnie oceniać, sądzić i skazywać. Niewykluczone, że ma rację, i może Pani też się nie myli. W dzisiejszych czasach wszyscy zwalają winę na poprzednie pokolenia, ale myśmy tego robić nie mogli. Sami poczuwaliśmy się do winy i niczego sobie nie odpuszczaliśmy.

*

Wstałem i podszedłem do drzwi. Nie miałem pojęcia, dokąd prowadzą. Liczyłem się z możliwością, że mieszkanie leży na końcu świata, więc za progiem po prostu wpadnę do tej jakiejś dziury, w której mieści się wieczność.

*

     — O, w życiu spotyka się czasem ludzi, którzy człowiekowi pomogą — odparł, nalewając mi trochę.
     — Naprawdę? Mnie to się raczej nie zdarza.
     — Bo nie zauważasz, że ci pomagają
.

Zadie Smith, Lost and Found. Opowiadania,
przeł. Michał Kłobucki, Znak, Kraków 2015.
(wyróżnienie własne)

(2683+1). Polemika z poranną polemiką

wiesz, że tego chcesz. wiesz, że
tego, tam i wtedy, nie dostaniesz.

rozumiem. jedno pytanie:
więc po co to robisz?

2683. Poranna polemika

 wpis przeniesiony 4.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

zniechęcenie. bo przecież wiesz,
czego chcesz i masz pewność, że
tego, tam i wtedy, nie dostaniesz.

naprawdę wiesz,
czego chcesz? skąd pewność, że
tego nie dostaniesz?

uśmiech. kurtyna.

*

Przyszły do mnie te słowa przy porannej kawie. Przyszły i zaskoczyły swoją obecnością, bo od kilku dni intensywnie doświadczam swojego życia w sposób nieprzekładalny na słowa. Przyszły i zatrzymały swoją potencjalną uniwersalnością — mogą odnosić się do codzienności, szeroko rozumianego prywatnego życia czy sfery zawodowej, ale również szczególnego czasu, tego świątecznego, który tuż, tuż… Stąd ten uśmiech. kurtyna.

czwartek, grudnia 07, 2017

(2681+1). Tikn (I)

 wpis przeniesiony 4.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Ta książeczka była powodem, dla którego wtedy zrobiłam klik, klik. Czyta się ją z zapartym tchem i z zadziwieniem, jak wiele pomysłów na to, co kobiecie wolno i nie wolno, ale i na to, co kobieta chce, przetrwało w Polsce nienaruszonych. Gorzej, czytając, można śledzić, jak wiele z tych pomysłów zostało przez współczesne prawicowe kobiety skutecznie zinternalizowanych bez najmniejszego nawet zająknięcia. I właśnie ten brak refleksji w-kura przez wu-iłby moją Praprapraprababcię najbardziej!

Bez wątpienia — kobiety mówią. Przede wszystkim między sobą […] ku przerażeniu mężczyzn, którzy boją się tych poufałych zwierzeń. […] kobiety opowiadają, omawiają — i obmawiają, śpiewają i płaczą, błagają i proszą, obwieszczają i protestują, paplają i żartują, krzyczą i wrzeszczą. Głos kobiet to forma ekspresji, a także — w społeczeństwach tradycyjnych, gdzie przeważa kultura słowa mówionego — siła regulująca. Lecz słowa kobiet przynależą do prywatnej strony rzeczy.

*

Bo Słowo jest przywilejem tych, którzy sprawują władzę. Jest władzą. […] Tworzy człowieka.

*

Kiedy Jeanne Chauvin, która uzyskała doktorat w zakresie prawa w roku 1892, podejmuje starania, by zostać adwokatką, jej roszczenia rozpalają publiczną debatę, toczoną również na forum parlamentu. Przeciwnicy wykorzystują wszystkie argumenty: „brak siły fizycznej […], wreszcie niebezpieczeństwo czyhające na urzędników, którzy mogą paść ofiarą uwodzicielskich zabiegów — bo natura popycha kobiety, by zachowywały się zalotnie”.

*

[…] używanie głosu publicznego ma inne znaczenie. Jest symbolem władzy i formą dostępu do przestrzeni wspólnej, z której kobiety zostały wykluczone […].
     Przywłaszczyć sobie dyskurs, opanować go, to przywłaszczyć sobie świat i rozpoczynać wciąż na nowo te niedokończoną — nie mającą końca? — rewolucję symboliczną […]. To w każdym razie wielka przygoda.

*

[Nelly Roussel, 1878–1922] Broniąc prawa do swobodnego wyboru macierzyństwa zauważała, że nakładany na kobiety przymus rodzenia stanowi element wspólny wszystkich religii, a zarazem służy zaspokojeniu potrzeb kapitalizmu, żądającego coraz większej liczby dzieci, by zamienić je w ciała poddane wyzyskowi”.

Michelle Perrot, Kobiet głos publiczny, przeł. Piotr Laskowski,
Oficyna Bractwa Trojka, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)

2681. Tikn (II)

 wpis przeniesiony 4.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Zaczęło się od audycji. Potem klik, klik. Wczoraj pan listonosz przyniósł. Ten tekst — całe dwadzieścia stron — czytałam jako drugą książeczkę z tej serii.

Zachwycił mnie sam pomysł na serię, płynący z serca w poprzek trendom globalnego odmóżdżania ludzi, ale i z uwzględnieniem smutnawej rzeczywistości, która jest efektem wspomnianego odmóżdżania — człowiek współcześnie ciosany, nienawykły do czytania, ma nie lada kłopoty z umiejętnością skupiania uwagi. Malutkie, chudziutkie książeczki w serii, o której można przeczytać słowa:

W miejsce przywiązania do spektaklu polskości, europejskości, Polski Walczącej czy kariery senior managera — potrzebujemy odwagi błądzenia, wędrowania, migrowania. Tym, co łączy nas z innymi jest właśnie wspólne doświadczenie istot, które dziwią się samym sobie.

Te małe książeczki odpowiadają na tę potrzebę, robią dobrą robotę — wprawiają w zadumę nad nieoczywistością oczywistego. Ta konkretnie skierowała moją uwagę ku tym, których kocham, ku tym, których przyjaźń cenię sobie najbardziej. Przywilejem jest mieć przyjaciół, ale jest nim również sama świadomość posiadania przywileju bycia człowiekiem „oprzyjaciołowionym”.

Bo też czymże jest przyjaźń, jeśli nie bliskością taką, że nie sposób przedstawić sobie ani jej obrazu, ani pojęcia? Rozpoznać w kimś przyjaciela znaczy nie potrafić rozpoznać go jako jakiegoś”. Nie można rzec „przyjaciel” tak, jak mówi się „biały”, „włoski” czy „ciepły” — przyjaźń nie jest własnością czy jakością przedmiotu.

*

Przyjaźń to współudział poprzedzający wszelki podział, ponieważ do rozdania ma sam fakt istnienia, życie samo.

Giorgio Agamben, Przyjaciel, przeł. Sebastian Matuszewski,
Oficyna Bractwa Trojka, Poznań 2017.

2680. Między przystankami

Zobaczyłem anioła w marmurze i rzeźbiłem,
dopóki go nie uwolniłem
.

Michelangelo Buonarroti

*

Zobaczyłam swoją przyszłość i nie ustanę,
dopóki nie stanie się moją teraźniejszością.

Przeczytałam pierwsze. Przyszło do mnie drugie i uśmiechnęło mnie, i zainspirowało, i przyrzec kazało, że… tak! Jedno i drugie z samego rana w tramwaju.

*

Zobacz swoją przyszłość i nie ustawaj,
dopóki nie stanie się twoją teraźniejszością
.

Jabłoń

środa, grudnia 06, 2017

2679. Dwa pytania

(„przejechała sięna autobusie,
który nie przyjechał
)
Jabłoń:
(użebrała, by Sadownik ją zawiózł)

Sadownik:
(ratuje i wiezie)
Mogę zadać pytanie?

Jabłoń:
Dawaj!

Sadownik:
Jak długo jeszcze będziesz „nie chodzić”,
by chodzić lepiej?

Jabłoń:
Ha, ha, ha!

Sadownik:
Będę dla ciebie dobry, zadam ci drugie pytanie:
Jaką inną metodę, niż niechodzenie,
możesz zastosować, by chodzić lepiej?

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem ozdrowieńczym)

wtorek, grudnia 05, 2017

2678. U Orzeszka i Białego Kruka (XXV) i u nas

 wpis przeniesiony 4.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Saba. Jest o miesiąc z hakiem młodsza od Heniutki. Jest psem swojej Pani. Gdy ostatnio byliśmy u Orzeszka i Białego Kruka, widziałam, jak medytowała ogniem. Zachwyciłam się, ale nie zdążyłam wyjąć telefonu, by pstryk. Zamówiłam więc zdjęcie u Białego Kruka… Dostałam!

(fot. Biały Kruk, fragment)

*

Wczoraj wieczorową porą spłakała mnie Gepardzica kudłatą pieśnią tą…

Michał Sołtan, Weź.

weź na spacer mnie,
odetchniesz też,
no, weź się i weź
!

2677. O kolejności

 wpis przeniesiony 4.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

     rozumieć. poczuć.
     a potem czuć, by zrozumieć.
tylko to mnie leczy.

______
† co mam zrobić.
‡ to, co dzieje się ze mną, gdy to robię (dokładnie, poprawnie, uważnie).
• w każdym aspekcie mojego życia.

*

Poprosiłam Oj Tè o wersję „–1” ćwiczenia, którego w bazowej wersji „zero” moje ciało ogarnąć nie może. Ja i moje ciało pozostajemy w zachwycie. Dla normalnego człowieka to żadne ćwiczenie, ale dla mnie jest w sam raz. Niełatwe, ale wykonalne — wyzwanie wzbudzające radość — ¡el reksio!


Tengo cuarenta y tres reksios: