poniedziałek, maja 24, 2021

4247. 144/365  //  na gigancie, dzień 22.

nie ma trzech zdań*. było dziewięć osób. i toast: obyśmy za rok spotkali się tu w tym samym wspaniałym składzie.

144/365

______________
  * czasem ostatnia niedziela wraca jeszcze na chwilę pod wie­czór ostatniego poniedziałku.

niedziela, maja 23, 2021

piątek, maja 21, 2021

4244. 141/365  //  na gigancie, dzień 19.

mogę już spokojnie nie doskakiwać do poprzeczki, którą sobie od zawsze bardzo wysoko stawiam. mogę — jak napisała janina bąk — przejść pod nią. nie są to obniżone standardy czy fol­go­wa­nie sobie, lecz przyjemność delektowania się ży­ciem tu i te­raz, gdy zrobiło się wszystko, co było na ten moment możliwe.

141/365

środa, maja 19, 2021

4242. 139/365  //  na gigancie, dzień 17.

nici — nie będzie dziś ani zdjęcia, ani słów. jest istota wyjęta z krio­ko­mo­ry — wiecznie głodna i senna, ale szczęśliwa.

na ostatniej prostej do snu zagadało do mnie to zdjęcie:
     — pamiętasz o delikatności ciała?

139/365

poniedziałek, maja 17, 2021

niedziela, maja 16, 2021

4239. Zaskoczenie (II)

Jabłoń:
(na pierwszym spacerze-rekonesansie,
zaskoczona spotkaniem, cyk i posłała
Sadownikowi namiastkę „ich” kwiatów
)
Dokładnie 23 lata temu Ty,
dzisiaj ja.

4238. Zielnik (XXVIII)

Uparta pięknie.
I piękna.

Naucz się docierać do ciszy w swoim wnętrzu i pamiętać, że wszystko w życiu ma swój cel.
// Elisabeth Kübler-Ross (1926–2004)

Profesora Saxifraga:
Smagliczka górska

4237. U Orzeszka i Białego Kruka (LXXX)

Biały Kruk:
(dziś napisał i zdjątko drzewka
rajskich jabłuszek załączył
)
Nalewka kwitnie.

4236. 136/365  //  na gigancie, dzień 14.

wszystko – co ważne w życiu – przychodzi w swo­im tempie. i w swoim czasie. po­ga­nia­jąc, niczego nie przyspieszysz, tylko prze­oczysz wiele istotnych i pięknych chwil.

136/365

[suplement pikselowy: 10.06.2021]

sobota, maja 15, 2021

4235. 135/365  //  na gigancie, dzień 13.

nawet wobec realnych, dużych ograniczeń wciąż możesz po­trak­to­wać swoje życie w kategoriach potencjału i moż­li­wo­ści. po ostatni swój oddech. ty możesz, dla mnie to brzmi jak plan, nie­pod­le­ga­ją­cy żadnym dyskusjom.

135/365

czwartek, maja 13, 2021

4233. 133/365  //  na gigancie, dzień 11.

czekałam na te zajęcia ponad tydzień. drugi rząd ćwiczących utwo­rzy­łam swoim ferrari, nie rozumiejąc dlaczego. żuraw, lew, góra, niedźwiedź, wyciąganie szczura — pod ko­niec zajęć wie­dzia­łam dlaczego: cyk!

133/365

środa, maja 12, 2021

4232. 132/365  //  na gigancie, dzień 10.

radość jest kluczem do mojego życia — od­kry­łam dziś podczas ćwiczeń w basenie.

gdy ulatnia się radość, to tylko znak, że chcę w tej chwili czegoś innego niż to, co właśnie oferuje mi życie w swym nie­zmie­rzo­nym bo­gac­twie. najczęściej w takich chwilach, niczym roz­ka­pry­szo­ne dziecko, chcę czegoś wię­cej, moc­niej, szybciej, choć wca­le nie wiem po co.

132/365

[suplement pikselowy: 1.07.2021]

wtorek, maja 11, 2021

4231. 131/365  //  na gigancie, dzień 9.

czasem wieczorna złota godzina bywa pierwszą godziną dnia, gdy czuję, że żyję. widok z okna w łazience wynagrodził mi dzisiejszy trud mierzenia się z pierwszym tego roku upałem. wynagrodził z nawiązką.

131/365

niedziela, maja 09, 2021

4229. 129/365  //  na gigancie, dzień 7.

ludzie świętujący życie.
wśród „swoich”. w słońcu.

129/365

Rozwiń w sobie zainteresowanie życiem takim, jakim je widzisz; w ludziach, w rzeczach, w literaturze, w mu­zy­ce — świat jest tak bogaty, wprost tętni skar­bami, pięk­ny­mi duszami i ciekawymi ludźmi. Zapomnij się.
// Henry Miller

sobota, maja 08, 2021

4228. 128/365  //  na gigancie, dzień 6.

przysiąść się do „tu i teraz”. poczuć, jak się roz­py­cha, nie po­zo­sta­wiając miejsca na tęsknotę, strach czy żal. robi to bez słów.

128/365

piątek, maja 07, 2021

4227. 127/365  //  na gigancie, dzień 5.

i co z tego, że jednego chłopaka wolę od wszystkich książek* świata. oczarowana o zgodę na cyk poprosiłam. i cyk.

127/365

______________
  * swoją drogą te skarpetki można przeczytać na dwa spo­so­by: ekstrawagancki i radykalny. zamiana kolejności dwóch słów i ciach – natychmiast zmienia się użyty kwan­ty­fi­ka­tor.

wtorek, maja 04, 2021

4224. 124/365  //  na gigancie, dzień 2.

rodzina: kudłata u babci, jabłoń na gigancie, sadownik chwilowo w ulu. wszystko dla dobra każdego z nich.

a heniutka ma dziś urodziny.

124/365

poniedziałek, maja 03, 2021

4223. 123/365  //  na gigancie, dzień 1.

jestem po raz pierwszy w życiu na księżycu bez barier. wszyscy inni znają się i witają piąty, dziewiąty, nasty raz.

jestem doskonałego zdrowia, mam tylko sm — nauczył mnie dziś pewien pan.

123/365

*  *  *

Sadownik & Jabłoń:
(wcześniej, w drodze na księżyc)

Sadownik:
(prorokuje)
Jeeezuuu, jak ja zdziczeję
przez te cztery tygodnie!

niedziela, maja 02, 2021

4222. Przedskoczek kolonijny (II)

I’griega podesłała buczek, nie anonsując o czym, bo zwykle nie jest to potrzebne. Zareagowałam jak swojego czasu Biały Kruk — uznałam, że nie mam przestrzeni na książkę kucharską lub esej o uzależnieniu od cukrów. Koń wciąż śmieje z moich sko­jarzeń.

Kilka dni później Kaan wyprowadziła mnie z błędu, mówiąc: będziesz zachwycona. Już na pierwszej stronie miałam pewność: to nie jest książka kucharska! Kaan miała rację, byłam bardzo zachwycona od pierwszych akapitów. Gdyby dziś była ładna po­go­da, pognałabym nad jezioro. Ktoś, nie ja, zamówił dziś pogodę barową, a to ozna­cza dla mnie niezmiennie czytanie — co godzinkę jedno ćwiczenie i można było wró­cić do czytania w majestacie prawa i lepiej krążącej w ciele krwi. Wskutek na­tu­ry dzisiejszego dnia książka ta skończyła się przedwcześnie.

Teraz cze­kam na kolejną książkę Autorki. W mię­dzy­cza­sie chwycę pierwszą — Ibu­ko­skne­ra dru­gi rok na nią polował (bezskutecznie). Koniec z po­lo­wa­niem, za­or­dy­no­wa­łam — Ibukosknera obrażony — mam ją już na czytniku. Wsiąknę w nią jutro w dro­dze na turnus rehabilitacyjny.

Brakuje mi historii takich osób jak ja, dlatego postanowiłam, że napiszę jedną. Rok 2020 wydaje się do tego najlepszy! Jest on jednocześnie czasem zamknięcia się w domu i czasem wychodzenia na ulice po to, żeby krzyczeć.

*

Chcę, żeby był to kraj dla wszystkich. Może być nawet dla tych osób, które uważają się za patriotów, trudno, może obok innych w końcu się czegoś nauczą.

*

Niektórym osobom nadal wydaje się, że autyzm to patrzący w okno chło­piec z niebieskim balonikiem. Dziewczyny są w tym systemie nie­wi­docz­ne. Jeśli mogą, to znajdują własne strategie, które pomagają im się przy­sto­so­wać. Lepiej naśladują pożądane zachowania, a może też są wychowywane inaczej, z innymi oczekiwaniami ze strony dorosłych. Wydaje mi się, że jest to konsekwencją męskocentryzmu świata, w którym to chłopiec ma być wzo­ro­wo odważny, waleczny i pewny siebie, a dziew­czyn­ka może być żadna. To świat, w którym dziewczynka może być wypełnieniem ładnej sukienki albo przyjemnym rekwizytem na zdjęciu rodzinnym. Jest głównie swoim wyglądem, niewymagającym widzenia od wewnątrz. Wystarczy, że jest czysta i cicha. Problemem jest też brak wiedzy. A tak naprawdę jest mnóstwo problemów.

*

Jednostkowa perspektywa — dla mnie właśnie na tym polega sens pisania. Czytam tekst, dzięki któremu poznaję czyjąś perspektywę, przez co mój ogląd świata staje się pełniejszy. Im więcej w tym szczegółów osobistych, tym lepiej dla mnie.
     Gdybym była mężczyzną, mogłabym ciągle pisać o sobie i nikt nie miałby mi tego za złe. Nawet gdyby to było sześć tomów o moim życiu, z całym roz­dzia­łem o robieniu kupy w lesie. Wszyscy byliby pod wrażeniem z po­wo­du mo­jej szcze­ro­ści. […] Nie byłoby dylematu, czy mnie wydać, czy czytać i czy to się komuś opłaci. Ale jestem dziewczyną, a to podnosi ocze­ki­wa­nia. Więcej rzeczy jest dla mnie objętych zakazem, a jednocześnie muszę się bardziej starać, bo inaczej moja twórczość zostanie naznaczona jako li­te­ra­tu­ra kobieca, czyli do niczego, bo literatura kobieca nie jest dla ludzi ani o nich. Czy to ma sens?

*

Brakuje mi umiejętności, które podobno nazywają się „miękkie”, ale też wierzę w to, że najlepsze rzeczy — nawet w relacjach — to te, które są kru­che i chrupiące, wyglądają trochę ryzykownie, ale też zawsze są takie same i bardzo transparentne. […] Ja nie mam najlepszych narzędzi. Je­dy­ne, ja­ki­mi dysponuję, to wkrętarka, szlifierka mimośrodowa, wy­rzy­nar­ka i blen­der. W kontaktach międzyludzkich są one właściwie bezużyteczne, cho­ciaż to ostatnie przydaje się trochę do okazywania miłości, która dla mnie po­le­ga na tym, że robi się komuś naleśniki na śniadanie. W tym jestem bardzo dobra. Jak autystyczna Mama Muminka z jednym prostym za­da­niem i ciągle w tym samym ubraniu […].

*

Nie potrafię zmusić się do zajmowania się rzeczami, które mnie nie interesują.

*

Każdy ma trochę inaczej. Na tym polega neuroróżnorodność. Temple Grandin — wysokofunkcjonująca osoba w spektrum i doktorka zoo­tech­ni­ki — przekonuje, że świat potrzebuje wszystkich mózgów. To oczy­wi­ście racja, zgadzam się z nią. Niestety świat nie zawsze daje po sobie po­znać, że potrzebuje mózgów takich jak mój.

*

W moim ciele jest nadal dużo pamięci, której nie ma głowa.

*

Czułam się zdeterminowana. Zamierzałam osiągnąć wszystko, co po­sta­no­wię. To nigdy się nie zmieniło. Jest w tym pewna moc i jest mnó­stwo na­iw­no­ści, ale nigdy się nie poddaję, jeśli chcę coś zrealizować. Wiem, że wszyst­ko, czego chcę, jest nieuniknione. To tylko kwestia czasu. Świat w końcu mi to da. Trzeba tylko trochę się postarać i trochę namęczyć się brakiem. Być może to jedyny skuteczny sposób na życie.

*

Niedoskonałość wydaje mi się pełna życia.

*

Moje uczucia są bardzo fizyczne. Dzięki temu mogę się zorientować, że w ogó­le je mam, bo nie zawsze wiem, czy rzeczywiście czuję się zmęczona, czy tylko myślę, że tak się czuję, czy może coś mi się wydaje. To stany pra­wie nie do odróżnienia, ale da się je rozpoznać w ciele.

*

Sny są niezawodne. To moja ulubiona metoda poruszania się w czasie. Wszystko jest w nich dokładnie takie, jakie powinno być.

*

W kłótniach jestem bezbronna i radykalna. Zazwyczaj zastygam z ka­mien­ną twarzą. Staram się mówić językiem żyrafy, ale to wywołuje jeszcze więk­szą agresję w osobach, z którymi się kłócę. Kiedyś myślałam, że z ksią­żek nauczę się, jak rozmawiać z ludźmi i co im mówić, i już nigdy nie znajdę się w sytuacji konfliktowej, wszyscy będą mnie lubić i wreszcie bę­dzie łatwo. NIE JEST.

*

Miałam kilka momentów, kiedy myśl o śmierci była dla mnie najbardziej pocieszająca ze wszystkich planów na przyszłość.

*

Gdybym mogła, to chyba wolałabym być psem niż sobą. Byłabym wtedy kimś łatwiejszym do rozumienia, nawet dla siebie.

Dorota Kotas, Cukry,
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2021.
(wyróżnienie własne)

Dla mnie pisanie to najwyższa konieczność. Jedyny w pełni skuteczny sposób na to, żeby zrozumieć, co się dzieje wokół mnie.

*

[…] byliśmy tylko dziećmi i nie mieliśmy zbyt wielu przywilejów, ani nawet statusu prawdziwej osoby, z którą ktoś by się liczył. Nikt nie wierzył w ani jedno nasze słowo.
     W pisaniu jest dla mnie pewna wolność. Pisząc, daję też znać sama sobie, że moje doświadczenie jest ważne.

*

W pewnym sensie uznaję czytanie za najlepszy rodzaj spotkania towarzyskiego.

*

[…]  jak zwykle miałam szczęście. Szczęście towarzyszy mi przez całe życie. Niczego już nawet nie planuję. Po prostu biorę to, co dostaję. Biorę wszyst­ko to, co jest. Najczęściej jest to dobre. Nie zawsze jest takie od razu, ale za­zwy­czaj po jakimś czasie już tak, albo się przyzwyczajam, albo coś zmie­niam. Dzięki temu wszystko jest dobre.

(tamże)

sobota, maja 01, 2021

4221. Książki bez zaskoczki

Nie patrzyłam i w piątkowy ranek miałam wszystkie cztery części cyklu Elfie po­go­to­wie na czytniku. Po pierwszej części miałam nadzieję na podobny poziom za­chwy­tu w każdej z kolejnych. Nie udało się.

Drugą częścią byłby zachwycony obecny minister antyedukacji: prawie wszystkie grafiki to jeden wielki stereotyp rodem z XIX wieku. Trzecia traktuje żałobę tak wąsko, jakby była książeczką pisaną dla dzieci zbyt głupich, by mogły cokolwiek zrozumieć. Czwarta miała przynajmniej kilka grafik, które zachwyciły mnie na otarcie łez niespełnienia.

Poza subiektywnym wyborem całą resztę polecam wielbicielom ministra, co gienderom się nie kłania.

Każdy jest zdania, że przebaczenie to cudowny pomysł, dopóki samemu nie musi się czegoś przebaczyć.
// C.S. Lewis

Przebaczanie wymaga i odwagi, i siły. Na pewno znajdziesz je w sobie.

Odkryj, dlaczego nie chcesz przebaczać. Trzeba ogromnego wysiłku, aby zapanować nad swoimi demonami. Czyż nie prościej wykorzystać tę energię na zrozumienie i radosną akceptację życia?

O przebaczeniu myśl jak o sile przetrwania. Ono pomoże odnaleźć drogę w ciemnych lasach nieporozumienia, bólu, nienawiści, goryczy.

Przebaczyć można każdą krzywdę. Postanowiłeś inaczej? Zastanów się. Taka decyzja ma ogromną niszczącą siłę.

Nikt nie ma takiej siły, aby odebrać ci radość życia. Tylko ty wybierasz: uraza czy nadzieja? Bierz odpowiedzialność za swoje uczucia; pielęgnuj swoją siłę.

Niech czyny kogoś innego nie kształtują twojego życia.

David W. Schell, O przebaczaniu. Elfie pogotowie,
ilustr. R.W. Alley, przeł. Ernest Bryll i Marta Bryll,
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2016.

⚾  ⚾  ⚾

Tylko wtedy, gdy pozwolimy sobie przeżyć żałobę, możemy ruszyć naprzód. Naprzód — nie powracając do rozgoryczenia i zaciekłości. Naprzód — do świadomego przyjęcia smutku w naszym życiu, do bogatszego zrozumienia, nowych potrzeb i celów, do głębszej duchowości i odnowy samych siebie.

Płacz. Łzy to przecież
świadkowie miłości.
Płacz pomaga i koi.
Niech twoje łzy mówią,
może i boleśnie, o tym,
jak wielką poniosłeś stratę. Niech powoli zmyją twój smutek.

Przeżywaj żałobę na swój sposób.
Drogi żalu są niepowtarzalne.
Biegną przez życie, twój
charakter, przez ciebie samego.
Nie słuchaj więc tych, którzy
określają, co, jak i przez
ile czasu powinieneś odczuwać.

Zapłacz nie tylko nad tym,
co było, ale i nad tym,
co mogłoby być. A potem
czule i z troską pozwól odejść
tym uczuciom.

Najmniejszy krok traktuj jako
początek, sposób na odmianę
życia […]

W pewien sposób nigdy
do końca nie dojdziemy do siebie
po wielkiej stracie.
Ona zmienia nas na zawsze.
Ale to od nas zależy,
czy zmieni nas na lepsze.

[…] Nie zawsze mamy
władzę nad tym, jak biegnie
nasze życie. Ale możemy
nauczyć się czuć jego rytm,
usłyszeć jego pieśń.

Karen Katafiasz, Terapia żałoby. Elfie pogotowie,
ilustr. R.W. Alley, przeł. Ernest Bryll i Marta Bryll,
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2016.

⚾  ⚾  ⚾

Praktykuj sztukę mówienia „nie”.
Kiedy wykluczasz coś ze swojego
życia, zdobywasz przestrzeń
na pełniejsze włączenie
czegoś innego.

Nie oczekuj zbyt wiele
od większego i zbyt mało
od mniejszego. Na odwrót
— spodziewaj się wiele
od mniejszego.
Nie zawiedziesz się.

Trenuj bycie zadowolonym.
Niech zadowolenie stanie się
pracą i nagrodą twojego życia.

Ucz się od najstarszych
istnień ziemi: drzew.
Imponują kwiatami i kolorami,
ale też dobrze wiedzą,
kiedy odrzucić wszystko
i przestać oszałamiać.

Linus Mundy, Pochwała prostego życia. Elfie pogotowie,
ilustr. R.W. Alley, przeł. Ernest Bryll i Marta Bryll,
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2017.