niedziela, lutego 18, 2024

5356. Z oazy (CCXXV)

Dwunie­dzielne odliczanie literek, raz. Od Ostróżki dowiedziałam się o istnieniu tej książki. Po raz pierwszy uprawiałyśmy synchroniczne czytanie, bo zaraz po naszej rozmowie szybciutko sprawiłam sobie wersję elektroniczną. Japoński (do­myśl­nie) pi­sarz za­mie­nił się w japońską pisarkę jako autorkę tych opowiadań, które dopełniły mojej przemiany w osobę, która uwielbia absurd i ir­ra­cjo­nal­ność jako śro­dek do spraw­ne­go wywraca­nia do góry nogami sensu opo­wieści, odsłaniania w mgnieniu oka per­spe­kty­wy, której nie brało się pod uwagę; której, ba, istnienia na­wet się nie prze­wi­dy­wa­ło. To trochę książka o tym, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni: cza­sem my­ślą, wzruszeniem czy ulicą, po której szliśmy pewnego słonecznego dnia w prze­ciwnych kierunkach. Najczęściej nie będzie chodziło o to, by łączyło nas coś więcej.

To, w jaki sposób połączone są ze sobą poszczególne opowiadania, najczęściej tylko szczegółem, to jest mastersztyk, który z czytelniczki przemienił mnie w literkowego ćpuna: jeszcze tylko jeden akapit!

Myślę sobie, że pisanie nie polega na ryciu słów w skale, tylko na ich odczytywaniu.

Yōko Ogawa

🖇 🖇

Na stoisku sprzedawca przy akompaniamencie przyjemnego dla ucha po­skrzy­pywania skręcał balony w zwierzęce mordki, a dzieci zadzierały nosy, by podziwiać jego dzieła w nabożnym zdumieniu. […]
     Na zalanym słońcem placu wszystko było na swoim miejscu — nic dodać, nic ująć. Nawet uważny obserwator uznałby, że oto jest świat, który nic jeszcze nie utracił.

🖇

Nie żałowała swojego pytania ani nie winiła mnie, że obarczam obcą osobę swoją przeszłością.
     […] „Może ona nie rozumie, co to znaczy śmierć? — pomyślałam. — Albo przeciwnie, wie już o niej wszystko”.

🖇

Może powiesz, że torebka to tylko worek na rzeczy. Cóż, tak być musi. Prze­cież ona (czy może „on”, skoro worek?) nie ma marzeń. Nie pragnie do­nio­ślej­szej funkcji czy większych zachwytów. Przyjmie każdy przedmiot i odda się w ręce człowieka. Jest wzorem dyskrecji i niewyczerpanej cierpliwości.

🖇

Płacz tak prawdziwy i czysty nie domaga się powodu. […] Dobrze wie­dzia­łam, jak smutek nawiedza człowieka i jak płyną łzy.

🖇

Zobaczyłam spadającą łzę . Dziewczyna mocno ściskała serwetkę w ręku. Nikt z tłumu na placu nie wiedział, że ktoś płacze w kuchni cukierni.

🖇

Zapadło między nami dziwne milczenie, inne od spokojnej ciszy, która przed­tem wypełniała przestrzeń. Nieprzyjemne milczenie.

🖇

Na pozór nic się nie zmieniło.

🖇

     — Jak byłam mała […]. Utkwił mi gdzieś orzeszek ziemny i prawie umar­łam — ciągnęłam. — Spęczniał przy kontakcie ze śluzem i zablokował drogi oddechowe na mur. Człowiek to jednak krucha istota. Jeden orzeszek wy­star­czy, żeby go zabić.

🖇

Wie pan, jakich bzdur nagadała? „Na dobry początek zniszczyłam wszystkie światy, które do tej pory udało mi się stworzyć”…

🖇

[…] po pożegnaniu odchodził w swoją stronę. Nikt nie wie­dział, dokąd właściwie idzie, i nikt nie pytał.

🖇

Łańcuchy do rozrywania ciała były całe powykrzywiane, bat miał urwaną rączkę, a obciążnik do miażdżenia kolan pokrył się rdzą. Nic już nie przy­po­mi­na­ło o ich pierwotnej funkcji. Wyglądały raczej, jakby same przeszły tor­tu­ry, a potem osunęły się bez życia na ziemię, by oczekiwać końca.

🖇

Zazdrość wychyla się ze szczelin, których istnienia
nawet byśmy nie podejrzewali, by zadać nam ból.

🖇

     — Nie popsułam panu humoru?
     — Pomyłki zdarzają się każdemu.
     — Jak dobrze, że pan tak mówi.

🖇

Nie miałam zamiaru go gonić. Wyraźnie czułam, że ciałem i myślami jest już ode mnie bardzo daleko. Nie było sensu za nim biec.

🖇

[…] zawsze był gotów lekką ręką rzucić wszystko, co udało mu się zbu­do­wać — zawodowo i prywatnie — by znów zacząć od zera.
     […] Gdy coś rozsypywało mu się w rękach, nigdy nie było mu żal. Nie zło­ścił się ani nie popadał w przygnębienie, tylko pogodnie patrzył, jak jego dzieło obraca się w gruzy. Nawet się lekko uśmiechał.

🖇

     — Nie podziękowałam ci wtedy jak należy. Przepraszam.
     — Nie szkodzi. Właściwie na nic się nie przydałem.
     — Nieprawda. Nie masz pojęcia, jak mi pomogła twoja obecność… Na­praw­dę chciałam ci podziękować. Byłam ci wdzięczna z całego serca, ale wtedy…
     […] Zrozumiałem, że łzy, które powinny spłynąć tamtego dnia na pocz­cie, dopiero teraz znalazły ujście. Wypływały cicho gdzieś z odle­głe­go za­kątka pamięci.

🖇

Z której strony nadchodzi śmierć? Zastygłam w oczekiwaniu.

Yōko Ogawa, Grobowa cisza, żałobny zgiełk,
przeł. Anna Karpiuk, Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2020.
(wyróżnienie własne)

Teoretycznie brak włosów w niczym nie prze­szka­dza. Jednak ludzie przywykli sądzić, że to właśnie one wyrażają istotę ich jestestwa.

🖇

Widać wyczuła, jakie emocje mną targają. Sama na pew­no nie obnażała serca co drugi dzień. A jednak ani trochę się nie krępowała, nie było też po niej widać nie­po­koju czy zawstydzenia.
     Tylko jej serce cały czas wyglądało na spłoszone.

🖇

     — A czemu piszesz?
     — Bo chcę.

🖇

Szukałem słów, na które jeszcze nie byłoby za późno. Nic jednak nie przychodziło mi do głowy.

(tamże)

sobota, lutego 17, 2024

5355. Oni w kinie (III)  //  48/366

w swoim i Twoim imie­niu, Biały Kruku, poszliśmy do kina. ostatni konkurs, który śledziłeś, czy podobałby Ci się ten film*? mnie zachwycił.

47/366

__________
  *  pierwsze jego minuty moglibyśmy oglądać klatka po klat­ce, rozpoznałbyś każdego pianistę; ja wypatrzyłam tylko mło­dziutką Marthę Argerich.

Pianoforte [a coda], reż. Jakub Piątek, 2023.

Metallikę też umiem zagrać.
Leonora Armellini
(świętując, po przejściu do 2. etapu)

*


Leonora Armellini w 1. etapie.

piątek, lutego 16, 2024

5354. 47/366   // Łódeczka dla Białego Kruka

błękit nieba, niebywale słoneczny dzień, za­pętlony przez cały dzień Liszt — wszystko to dziś aż do łez wzruszenia. śmiałbyś się ze mnie, Biały Kruku, że dopiero teraz od­kry­łam ten utwór. nie mia­ła­bym nic prze­ciw­ko te­mu, byś sobie nawet ze mnie drwił.

47/366


Autor(ka) nie do ustalenia.

[…] wszystko przemija i wszystko po­wra­ca, i kiedy niekiedy wszystko przy­kry­wa bądź zmiata piasek.

*

W tym półmroku wszystko się odsuwa, staje bardziej zro­zu­mia­łe, znajduje roz­wiązanie.

Sándor Márai, Śladami Bogów,
przeł. Irena Makarewicz, Czytelnik, Warszawa 2021.

*

Ferenc Liszt, Westchnienie,
Marc-André Hamelin (fortepian).

czwartek, lutego 15, 2024

5353. 46/366

je­denaste i dwunaste, pamiętasz?

trzynaste: nie upieraj się przy kon­kret­nych rzeczach. poczekaj, bądź ciekaw_a, co pojawi się w miejscu ich nieobecności. mą­drzy­ła się świadomość, nim roz­łożyła przede mną kolorowe, wzo­rzyste skarpetki.

46/366

środa, lutego 14, 2024

5352. W piórach (II)  //  45/366

założę się, że pięknie pracowali nad na­czy­niem, z którego już niedługo wy­ło­nią się ca­łe światy jednej z muz.

u mnie tym­cza­sem konsekwencje sceny z ro­dzinnego kina gro­zy z kompli­ka­cja­mi ro­dem z filmów przygodowych. w efek­cie utknęłam w ulu, ale też byłam z ni­mi, śmiało zaj­mując krzesło.

45/366


fot. Kapitanka, fragment.

niedziela, lutego 11, 2024

5351. Klubik „Świnka” (III)

Obiecałam. Słowa dotrzymałam. Nie złożyłam żadnej propozycji, nie lobbowałam, nie głosowałam. Wyboru dokonała najmłodsza osoba członkowska, a mamuciątka, każde ponad dwa i pół „raza” starsze od latorośli, wyraziły ochotę. Poszliśmy.

To, mimo kilku przekomicznych dialogów, nie jest łatwy kawałek kinematografii. Odpocząć się przy nim nie da. Film o nieprzeżytym lub niezałatwionym łatwy, lekki i przyjemny po prostu być nie może. Nieprzeżyte lub niezałatwione będzie nas trzy­mać, dopóki się tym na serio nie zajmiemy. Będzie trzymać długo i na serio. Niech was nie zmyli zwiastun.

🐷

Dobrzy nieznajomi, reż. Andrew Haigh, 2023.

Jestem na krańcu rodziny.

*

Byłem zbyt przerażony, by cię wpuścić.

(tamże)

5350. Panna cotta (CXX)

Mój nauczyciel mawia (tłum. na j. polski):
jeśli nie brzmi jak muzyka, to nie jest język włoski.

Na swoje potrzeby dodaję:
jeśli nie niesie światła, to nie jest język włoski.

Mam szczęście, czyli całe pudełko światła
i piękna. Dziś bańki mydlane szeptały…

Svuoto la mente e
sento il mio corpo sempre più leggero,
pronto a volare e sognare con Te.
Bolle di sapone

[Opróżniam umysł i / czuję moje ciało coraz lżejszym,
gotowym, by lecieć i marzyć z Tobą.
Bańki mydlane]

5349. 42/360  //  Panna cotta (CXIX)

da Alma per me e per il mio cuore.
sono senza parole. il terzo giorno.

42/366

czwartek, lutego 08, 2024

5348. 39/366

tu i teraz. umieć być z tym, co wydarza się tu i teraz. najtrudniejsza z najprostszych rzeczy.

39/366

środa, lutego 07, 2024

5347. W piórach (I)  //  38/366

spójniki — jaką one mają moc! jak wciągają w historię, biorą ostre zakręty lub robią zwrot przez sztag. jak pięknie pomagają tu i teraz tworzyć ciało grupy.

38/366

*

Słowa są ważne.
Kompan

wtorek, lutego 06, 2024

poniedziałek, lutego 05, 2024

5345. Kochając podyplomka (III)

Podzieleni na dwie grupy na ostatnim zjeździe podyplomówki. Grupowo dla członków drugiej grupy smażyli dyplomy.

Dziś Sadownik pokazał mi ten, który wysmażono dla Niego. Zachwyconam, że to wszystko w Nim zo­ba­czy­li, cenili i tak pięknie w słowach zatrzymali. Piękny Człowiek, piękny dyplom! Fantastyczna pamiątka.

Spotkają się na rozdaniu formalnych dyplomów za trzy tygodnie.

*


JEDNOROŻCA     

Za fizyczne podejście do duszy.      
Za żart rozłożony na kwanty      
i celne informacje zwrotne,      
przekazywane radiowym głosem.      

niedziela, lutego 04, 2024

5344. Na marginesie doświadczenia zapisane

myśl to zie­mia, która — poza wspaniałymi wynalazkami — potrafi również rodzić sza­leń­stwo, radykałów, fundamentalistów i bez­gra­niczną samotność w relacji.


uczucie w wyścigu przez przeszkody, jakim bywa życie, jest nieskończenie wol­niej­sze niż myśl, bo rozchodzi się w in­nym ośrodku — w ciele, nie w umyśle.

🌱

[suplement 5.02.2024]
myśl jest tworem wyobraźni, uczucie zaś faktem.

5343. Z oazy (CCXXIV)

Nie­dzielne odliczanie literek. Tamte zdjęcia, wtedy, utkwiły we mnie na zawsze. Tam­ta historia ma we mnie swoje miejsce. Wróciły do mnie i zdjęcia, i historia, gdy zdecydowałam się na tę książkę. Zdecydowałam się w ramach reakcji na izraelskie poczynania. Historię piszą zwycięzcy. Choć jest to wojna, w której nie ma i nie bę­dzie zwycięzców, potrzebowałam przeczytać coś kreślonego kobiecą, palestyńską dłonią.

Jedna książka, dwie krótkie opowieści. W obu ten sam strach, ta sama nie­przy­to­mna siła w mundurach. Tak samo niedoopowiedziane dwie historie. Przy tej le­ktu­rze nie da się odpoczywać. Można tylko doświadczać ogromnego napięcia. Ponad trzy tysiące kilometrów oraz dziesiątki lat dzielących osoby czytające od bohaterek nie zmniejszają ani strachu, ani napięcia. Dzieje się tak, dlatego że tam, gdzie słowo bezpieczeństwo jest od­mie­nia­ne przez wszystkie przypadki i podnoszone do entej potęgi, robi się bardzo niebezpiecznie dla kobiet. To książkowy drobiazg, ale rów­nież ogro­mny lej po emo­cjonalnej bombie.

Na początku wyjaśnił, że ich głównym zadaniem podczas stacjonowania w tej okolicy, poza wytyczeniem granicy z Egiptem i pilnowaniem, by nikt się przez nią nie przedostał, będzie przeczesanie północno-zachodniej części Negewu i oczyszczenie jej z Arabów, którzy tu jeszcze przebywają. Ze źródeł lotnictwa wojskowego przyszły informacje o ich obecności w tym rejonie. Trzeba będzie codziennie patrolować teren i dokładnie go rozpoznać. Może to potrwać jakiś czas. W każdym razie pozostaną tutaj, dopóki nie za­pew­nią bezpieczeństwa w tej części Negewu.

🖇

Monotonne wydmy otaczające ich ze wszystkich stron za­cho­wy­wały mil­cze­nie i nie ujawniły żadnych śladów, jeśli nie liczyć kolein po­zo­sta­wio­nych przez opony jeepa.

🖇

Sam fakt, że się tutaj znajdują i trwają na posterunku, niezależnie od rea­li­za­cji określonych działań wojskowych, ma wielkie znaczenie, bo trzeba opa­no­wać ten rejon, utrwalić nową granicę z Egiptem i zapobiec prze­do­sta­wa­niu się infiltratorów. Są pierwszą i jedyną jednostką, która po zawarciu ro­zej­mu dotarła do tego punktu, wysuniętego najdalej na południe, i to na nich spoczywa pełna odpowiedzialność za zapewnienie tu bezpieczeństwa.

🖇

[…] okolica nie odkryła przed nimi nic oprócz burz pia­sko­wych i obłoków kurzu, które zdawały się ich ścigać i z nimi igrać.

🖇

To miejsce, które wydaje się teraz nieużytkiem, gdzie nie ma nic oprócz in­fil­tratorów, Beduinów i wielbłądów, przed tysiącami lat przemierzali na­si przodkowie. I jeśli Arabowie, powodowani bezsensownym na­cjo­na­lizmem, nie zgadzają się, żebyśmy tutaj zamieszkali, i nadal stawiają nam opór, wo­ląc, by ta ziemia pozostała pustynią, musimy postąpić jak na wojsko przy­sta­ło. Nikt nie ma do niej większego prawa niż my. Oni przez całe wieki ją zaniedbywali i opuścili, oddając we władanie Beduinów i ich stad. Naszym obowiązkiem jest ich stąd przegnać. […] Nie możemy dopuścić, by Negew nadal był nagą pustynią, nie możemy pozostawić go na pastwę suszy oraz zaniedbujących tę ziemię Arabów i ich zwierząt. Przypominam wam napis, który po przybyciu tutaj zobaczyliśmy na ruinach muru: „Nie czołg zwy­cię­ży, lecz człowiek”.

🖇

[…] skierował się w stronę zarośli, rozgarniając gałęzie, za którymi ukazała się grupa Arabów stojących nieruchomo wokół źródła. Jego spojrzenie spo­tka­ło się z ich szeroko otwartymi oczami i z oczami wielbłądów, które, gdy pies głośno zaszczekał, poderwały się i postąpiły kilka kroków do przodu.

🖇

W końcu jeep ruszył. Pies biegł za pojazdem, próbując go dogonić, ale bez skutku. Jego szczekanie zagłuszyło oddalający się warkot silnika. Nie­ba­wem samochód całkiem zniknął wśród wydm.
     […] Po krótkiej chwili rozległo się sześć strzałów i znów zapadła cisza. Był poranek 13 sierpnia 1949 roku.

🖇 🖇 🖇

Wiele jest tu narzuconych granic między różnymi rzeczami, trzeba na nie uwa­żać i poruszać się w ich obrębie, chroni to bowiem człowieka przed bo­lesnymi konsekwencjami i zapewnia mu mimo wszystko względne poczucie bezpieczeństwa. Tych, którzy umiejętnie poruszają się w obrębie granic i ich nie przekraczają, jest jednak niewielu, ja do nich nie należę. Kiedy tylko zo­ba­czę granicę, biegnę pędem, by ją prze­sko­czyć albo po kryjomu wykroczyć poza nią chociaż o krok.

🖇

[…] moja niezdolność do rozpoznawania granic, nawet bardzo logicznych, która sprawia, że w odróżnieniu od większości ludzi albo różne rzeczy wy­ol­brzy­miam, albo je pomniejszam. […] Tak, wszystko to rozumiem, ale nie w da­nej chwili, tylko po paru godzinach, dniach albo nawet latach.

🖇

Gazety, kiedy już spełniły swoje dodatkowe zadanie jako nakrycie stołu albo podłogi, chroniące powierzchnię przed tym, co może wypaść z talerzy, tra­fia­ją prędzej czy później do pieca […].

🖇

[…] Jakże tolerancyjna dla przekraczania granic jest samotność, kiedy siedzę przy swoim stoliku i „pracuję” nad tematem, który pewnego ranka przypadkowo odkryłam.

🖇

Zginęło kilku ludzi, jak podano w artykule, ale mnie utkwiła w pamięci tylko jedna, drobna okoliczność zabicia jednej osoby.

🖇

[…] ze swoim zielonym dokumentem tożsamości, informującym, że jestem ze strefy A, mogę się najwyżej przemieszczać z domu do miejsca mojej no­wej pracy. Chociaż w świetle prawa każdy ze strefy A może się udać do stre­fy B, o ile jakieś nadzwyczajne przyczyny natury politycznej lub woj­sko­wej tego nie zabraniają, tych nadzwyczajnych przyczyn jest tyle, że stały się regułą. Dlatego wielu mieszkańcom strefy A nie przychodzi już w ogóle do głowy podróż do stre­fy B. […] jakżebym miała pomyśleć o wyprawie do miej­sca tak odległego, że znajduje się niemal w strefie D. Nie mogą tam po­je­chać nawet ci ze strefy B, a może i C, ani mieszkańcy Jerozolimy, bo jeśli ktoś z nich wymówi słowo po arabsku poza swoim miejscem zamieszkania, okaże się, że obecność takiej osoby poważnie zagraża bezpieczeństwu. Tym ze strefy C wolno oczywiście, tak jak mieszkańcom strefy B, przebywać w stre­fie A, którą często odwiedzają, a czasem się do niej przenoszą, choć rejon ten stał się czymś na kształt więzienia.

🖇

[…] przekręcam kluczyk w stacyjce, zaczynają mnie oplatać jakieś pajęcze sieci, zaciskają się i stopniowo stają się czymś w rodzaju blokady, której nie da się pokonać, bo taka jest nieuchwytna. To blokada strachu, która wy­ra­sta z lęku przed blokadą na punkcie kontrolnym.

🖇

Tykanie prawego kierunkowskazu zakłóca rytm mojego serca. A więc w prawo. Od lat nie kierowałam się na prawo, nawet piechotą.

🖇

Nie ujechałam daleko.
     Mimo to nie da się już teraz zawrócić. Biorę głęboki oddech. Tak, nie ma jak wrócić, bo przekroczyłam już wszystkie granice – te wytyczone przez wojsko, a także geograficzne, cielesne, psychiczne i mentalne.

🖇

Choć najkrótszą odległość między dwoma punktami wytycza z zasady linia prosta, nie mogę obrać takiej trasy, nie dlatego, że drogi nie są proste, ale ponieważ, jak wynika z niektórych map, na najkrótszej drodze do Jafy znaj­du­ją się co najmniej dwa checkpointy. Poza tym ani mapy, które mam, ani te, których nie mam, nie pokażą lotnych punktów kontrolnych i miejsc, gdzie wciąż trwają prace przy budowie muru, przez co wiele dróg może być nieprzejezdnych.

🖇

[…] wzdłuż drogi zaczynają ukradkiem wypływać drobne szcze­gó­ły zdradzające, że coś palestyńskiego tu jednak po­zo­sta­ło. […] samotna akacja stojąca pośród pól, stare drzewo mastyksowe. Kilku pasterzy ze swoimi stadami na odległym wzgórzu.

🖇

W końcu, kiedy tracę nadzieję na odpoczynek, biorę mapy z sąsiedniego sie­dze­nia, rozkładam najpierw tę izraelską i próbuję znaleźć na niej miejsce, w którym jestem, posiłkując się numerem na ostatniej zauważonej tablicy przy drodze. […] Potem biorę mapę Palestyny sprzed 1948 roku, zaraz jed­nak ją składam, bo przejmuje mnie groza. Palestyńskie wsie, które na izra­el­skiej mapie całkiem pochłonęło, zdawałoby się, żółte morze, pokazują się tu dziesiątkami, ich nazwy chcą wyskoczyć na mnie z papieru.

🖇

Nagle ogarnia mnie strach. A może przez cały czas był we mnie i po prostu atakuje, kiedy mu się podoba, tak jak teraz.

🖇

Gdy tak czujnie nasłuchuję kolejnych eksplozji, ogarnia mnie niejasne uczu­cie bliskości z Gazą, a potem chęć, by usłyszeć ten ostrzał z bliska, po­czuć drobiny pyłu z domów, które rozpadają się pod po­ci­ska­mi i bom­ba­mi. Ponie­waż pył tu nie dolatuje, czuję, jak bardzo jestem daleko od wszyst­kie­go, co mi znajome, i jak niemożliwy będzie powrót.

🖇

Wychodzę, gaszę światło nad wejściem do chatki i przez kilka chwil stoję nieruchomo, aż z ciemności wyłania się rozwieszony między dwiema kar­ło­wa­ty­mi palmami hamak, który zauważyłam zaraz po przybyciu. Idę do niego przez aksamitną noc i kładę się, by obserwować słabe światło da­le­kich gwiazd rozsianych po całym niebie. Długo tak leżę bez ruchu, aż za­czy­na mnie pokrywać warstewka rosy. Nagle widzę, że po trawie zbliża się w moim kierunku jakiś czarny kształt. Staje przy hamaku. To pies.

🖇

Towarzyszy mi uczucie jej nieobecności na siedzeniu obok, a potem czuję żal, że nie przemogłam się i nie zapytałam o tamto zdarzenie. […] To ona, a nie muzea wojskowe ani archiwa w kibucach, zna pewnie jakieś szcze­gó­ły, które mogłyby mnie naprowadzić na odkrycie tego, co przeżyła dziew­czy­na. Poznałabym nareszcie całą prawdę. Im bardziej się oddalam, tym bardziej to rozumiem i żałuję.

🖇

Idąc ostrożnie, zauważam, że na piasku coś leży. Podchodzę, pochylam się, żeby przypatrzeć się z bliska. To łuska po naboju. Sięgam ręką i podnoszę ją, zbliżam do twarzy, żeby dobrze się jej przyjrzeć. I wtedy w odległości kilku metrów, między akacjami, widzę stado wielbłądów, które zastygły nieruchomo i się na mnie gapią.

Adania Shibli, Drobny szczegół, przeł. Hanna Jankowska,
Wydawnictwo Drzazgi, Okoniny 2023.
(wyróżnienie własne)

Zaczyna mówić głosem tak spokojnym i wyraźnym, bez zająknienia czy zacinania się, że przypomina to wy­snu­wa­nie delikatnej nici, która się nie skręca i którą nie­ła­two przeciąć.

(tamże)

5342. 35/366

warunek konieczny: ty i ja.
warunek wystarczający: my tu i teraz.

hop.

35/366

5341. Zamieniając ziarnka piasku w perły (V)

idź za tym, co się przydarza,
jak za zjawiskiem.
*
gdy odrzucasz człowieka,
to jednocześnie w relacji z nim
odrzucasz siebie takiego jak ten człowiek.
KD • Teachers
jeśli coś rozumiesz, znasz, umiesz obsługiwać,
to nie boisz się tego używać.
*
co chcesz powiedzieć, gdy przeklinasz?

piątek, lutego 02, 2024

5340. Czekariat Schrödingera (LXVI)

Hawwa:
(psią dziewczynkę na douczki z kultury
życia miejskiego w najlepsze ręce wysłała
)

Jabłoń:
(wczoraj podczas rozmowy)
Jesteś teraz niczym kapelusz bez kwiatka!

Hawwa:
Raczej… bez piórka.

Jabłoń:
(wiedziała, że właśnie dostała brakujący
element do zdjęcia, które chciała tu mieć
)

🐾

Piórko:
(w szkole z internatem pięć dni temu
podczas niedzielnej pory relaksu
)


fot. Catty, fragment.

czwartek, lutego 01, 2024

5339. 32/366

chce­nie — odarte w zaprzeszłej przeszłości z musienia — odar­li­śmy w przeszłości z wszel­kich form poczucia obowiązku. dziś odarliśmy je z uciekania przed czymś, czego się boję.

pure chcenie, nieskażone żadnym popa­pra­niem, jest pyszne, mocne i pięknie oświetla drogę.

32/366

Strach ma niesamowitą moc moty­wo­wa­nia ludzi: sprawia, że przy­spie­sza­ją kroku, wyznacza kierunek ich marszu. Strach to góra lodowa, niemal w ca­ło­ści ukryta pod wodą, strach jest matką wszystkich tortur.

Behrouz Boochani, Tylko góry będą ci przyjaciółmi.
Słowa z więzienia Manus
, przeł. Tomasz S. Gałązka,
ArtRage i Książkowe Klimaty, Warszawa–Wrocław 2020.

wtorek, stycznia 30, 2024

5338. 30/366

byli źródłem radości, szczęścia i wielu nadziei, ale też bólu czy bez­silności. trudno nazwać to przypadkiem — niezwykłym dla mnie pozostanie, że właśnie ci konkretni ludzie, garst­ka z moż­li­wych prawie ośmiu miliardów, tkwili latami na mej drodze lub tylko ją przecięli.

puszczam związane z nimi fragmenty swojej historii osobistej; puszczam, dziękując i ciesząc się na znów, jeszcze jeden raz pu­stą filiżankę wrażeń.

30/366

Znów patrzę przed siebie i niczego nie widzę. Żołnierz klepie dłonią po dachu samochodu, jakby chciał mnie obudzić. Przy­to­mnie­ję. Oddaje mi dokument i każe jechać. Ruszam. Do przo­du. Dalej. I dalej.

*

Mogę tylko skręcić w prawo, gdzie po horyzont ciągnie się wąska jezdnia, którą nigdy nie jechałam. Nie wiem, co mam robić, ale jadę po niej prosto przed siebie.

Adania Shibli, Drobny szczegół, przeł. Hanna Jankowska,
Wydawnictwo Drzazgi, Okoniny 2023.
(wyróżnienie własne)

niedziela, stycznia 28, 2024

5337. Z oazy (CCXXIII)  //  Panna cotta (CXVIII)

Wielo­tygodniowe odliczanie literek, dwa. Książka ta to dla mnie niemająca końca degustacja stycz­niowego przy­działu drukowanych literek ułożonych we włoskim szyku. Wy­gra­ła z innymi, które chciałabym mieć w dłoniach, z powodu drzew i kres­ki, która za­pie­ra mi dech w piersi na każdej stronie bez względu na to, któ­ry raz na niej zatrzymam wzrok. Po tej lekturze zde­cy­dowanie jestem już go­to­wa na wiosnę, parki i las. Myśl, że drzewa mają nas w swojej opiece, zachwyca mnie. I po­myśleć, że tak naprawdę jest to nie tylko myśl, ale i fakt.

Olivia era sempre l’ultima
a essere ripresa da scuola.
[Olivia była zawsze jako ostatnia
odbierana ze szkoły.]

Ma valeva sempre la pena
aspettare.
[Ale zawsze warto było / czekać.]

🖇

Olivia era tutto il mondo di suo padre.
Sulle sue spalle si sentiva così leggera.
[Olivia była całym światem dla swojego taty.
Na jego ramionach czuła się taka lekka.]

🖇

🖇

Il treno li riportava a casa, ma i libri potevano portarli
ovunque la loro immaginazione lì facesse arrivare.
[Pociąg zabierał ich do domu, ale to książki mogły ich zabrać
gdziekolwiek ich wyobraźnia chciała dotrzeć.]

🖇

Quella sera Olivia non riusciva a dormire.
Il giorno dopo avrebbe vissuto la sua prima vera avventura.
[Tamtego dnia Olivia nie była w stanie spać.
Następnego dnia miała przeżyć swoją pierwszą prawdziwą przygodę.]

🖇

Il museo degli alberi era stato costruito molti
anni prima, dall’ultimo rappresentante della
generazione che aveva conosciuto gli alberi.
[Museum Drzew utworzono przed wielu / laty przez
ostatniego przedstawiciela / pokolenia, które znało drzewa.]

Olivia salutò suo padre sui gradini del
museo prima di seguire la sua classe all’interno.
[Olivia pożegnała się ze swoim tatą na schodach / Muzeum,
zanim razem ze swoją klasą weszła do środka.]

🖇

Olivia aveva sempre desiderato vedere un albero.
[Olivia zawsze pragnęła zobaczyć drzewo.]

Ma l’ultimo albero era morto tempo prima
che lei nascesse.
[Ale ostatnie drzewo wymarło na długo,
nim / się urodziła.]

🖇

Fu un dipinto a catturare il suo sguardo.
Non riusciva a distoglierlo.

Olivia sussurrò il suo nome: “L’ultimo albero”.
[Jeden obraz przykuł jego uwagę.
Nie była w stanie oderwać od niego oczu.

Oliwia wyszeptała jego tytuł: „Ostatnie drzewo”.]

E l’albero le rispose.
[I drzewo z obrazu jej odpowiedziało.]

🖇

Olivia era senza parole.
[Olivia zaniemówiła.]

I due si misero a parlare in silenzio.
[Oboje zaczęli rozmawiać ze sobą bezgłośnie.]

🖇

Qui il tempo passava in modo diverso,
misurato in stagioni e non in secondi.
[Tutaj czas płynął inaczej, / odmierzany był
porami roku, a nie sekundami.]

🖇

Nel profondo della foresta, Olivia si sentiva persa.
Ma aveva ritrovata se stessa.
[Głęboko w lesie Olivia czuła się zagubiona.
Ale też odnalazła znów samą siebie.]

🖇

Con il tempo, si rese conto
che non era l’unica a essere sola qui.
[Z czasem zdała sobie sprawę,
że nie była tu jedyna, całkiem sama.]

🖇

Ci sono cose da cui non si può scappare.
[Są rzeczy, od których nie da się uciec.]

🖇

Ma non è detto che le paure
debbano essere affrontate da soli.
[Ale nie jest powiedziane, że strachom
musimy stawić czoła w pojedynkę.]

🖇

🖇

🖇

Olivia vide suo padre che la
stava aspettando e solo allora
si sentì davvero al sicuro.
[Olivia zobaczyła swojego tatę, który
na nią czekał i dopiero wtedy
poczuła się naprawdę bezpiecznie.]

🖇

Il tempo passò e Olivia vegliò sui suoi alberi proprio come
loro avrebbero vegliato sulle generazioni a venire.
[Czas mijał i Olivia czuwała nad drzewami tak, jak
one będą czuwać nad nadchodzącymi pokoleniami.]

Luke Adam Hawker, L'ultimo albero. Un seme di speranza,
z j. angielskiego przeł. Anita Ravasio,
Guido Tommasi Editore, Milano 2023.

5336. Z oazy (CCXXII)

Wielo­tygodniowe odliczanie literek, raz. Połknięta po raz pierwszy dzień po tym, jak dotarła do ula. Połknięta wraz ze łzami, które były efektem tego czytania. Połykana przez ostatnie tygodnie wielokrotnie z tym samym efektem pomoczonych oczu.

Wybierałam fragmenty na raty, robiąc za każdym razem kilkudniową przerwę. Trwało. Chyba nigdy nie zrozumiem, w jaki sposób wywąchuję istnienie takich książek.

We can be different and still
be the same. We don’t need
to agree on everything.

As long as we agree on the most
important thing.
Biscuits?
Love.

🐾

Keira, it’s raining?
You have to stand in the rain
to enjoy when it stops.

🐾

Throw it! Throw it!
It’s a dirty, soggy tennis ball.
It’s a world of endless
possibility
. Throw it!
I’m sorry. I threw it too far.
Don’t worry. If it’s meant for
us, t will be there for us.

Don’t people realise we need to look after each
other—whatever our size or shape or colour?

I will always look after you...even when you smell.

Especially when you smell.

🐾

Being silent together was the best
conversation I ever had.

For thirteen years, your smile made
every day a good day.

For thirteen years, you taught me your
lessons in your own inimitable way.

For thirteen years, your unconditional
love lit up my world,
and I desperately wanted you to stay.

🐾

You taught me that it’s not what happens,
but what we do next that defines who we are.

🐾

Healing is like blowing a bubble—
blow too hard and it’s gone.
[…]
Hugging is haft of healing.

🐾

🐾

All the love in the world
can’t stop an accident.

Every success you have ever had
stands on the shoulders of failure.

If we hadn’t been through all of that,
we wouldn’t b here right now.

And isn’t this a lovely place?

🐾

You see the stars?
They’re beautiful.
That’s where we come from.
Did we fall?
Sort of. We’re all stardust,
Keira. We always will be
.
And our light lives on?
Yes. But you can only feel it,
like the sun
.

🐾

🐾

I felt so small.
But you showed me
that only the small things can
change anything at all
.

🐾

Unconditional love
doesn’t tell you what to think,
but rather reaches inside you
and asks you to add something
to make the flame brighter,
something only your light can add.

🐾

Though I question everything and trust nothing, with Keira’s unconditional love, I trusted everything without questioning at all. […] She will always be a unique part of me because her love is woven into me.

🐾

This unconditional love. Love without conditions. Nothing expected in re­turn. […] ...a love that transcends space and time, connecting us to those we love, long after their mortal essence has passed. We don’t need to under­stand, just surrender and accept. This is a great blessing—fear of our inevitable transience sublimated by the certain knowledge of eternal love.

🐾

The greatest manifestation of unconditional love is when darkness isn’t scary anymore.

🐾

I saw my own truth through her eyes.

🐾

I can feel her light every single day ... like the sun.

I hear you whisper,
In accepting that we pass, we can be most alive.
In accepting that we lose, we can always win
.

You must forgive the past to give for the present.

Noel Fitzpatrick, Keira & Me: A tale of two best friends and
how they saved each other
, ilustr. Laura McKendry,
Seven Dials, London 2023.
(wyróżnienie własne)

🐾🐾


[dostęp: 23.01.2024], źródło, ale jednocześnie link 
do fantastycznej rozmowy.