piątek, października 27, 2017

2625. Japońscy kudłaci przyjaciele

 wpis przeniesiony 3.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Jak to się zaczęło — nie mam pojęcia. Wiem za to, że wczoraj po zajęciach na tablicy wylądował japoński krzak oznaczający kota. Zapamiętałam sposób, w jaki Studentka go pamięta [od lewej w górę i do kwadratu]: bestia w wysokiej trawie na polu ryżu. Padłam z wrażenia. Ale przecież jestem psiarą…

Ruszyłam na poszukiwania… logikę zaprzęgłam do roboty i sprawdziłam poza psem, również człowieka — prawie byłam w domu. Dzisiaj pobiegłam do mojej Ulubionej Pani od języka japońskiego, dopytać. Jednak nie bestia, tylko dzikie futerkowe, ale z psim ogonkiem intuicja mnie nie myliła. Teraz bezczelnie już wiem, i zachwycam się psem po japońsku na całego.

kot

*

pies
(duży z ogonkiem przyjaciel człowieka)

*


człowiek

czwartek, października 26, 2017

2624. Tylko i aż tyle o bożku Woj-tyle

 wpis przeniesiony 3.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Poluję na Heroinę. Coś mnie tknęło, by zobaczyć, co jeszcze napisał Autor i mocno się zdziwiłam. I nie zastanawiałam się ani chwili.

Dukaj, dukaj — zagrzewałam się wczoraj do czytania w ulu — bo fantastyczne książki już na ciebie czekają! Dukałam, wydukałam. I z przyjemnością wbiłam zęby w święte oczywistości, które dla mnie są głęboko obrazoburcze od lat — 1128, be, 2304, poświęceni w kraju i poza.

Utwierdziłam się w przeczuciu, że katolicyzm to jednak ściema i pseudo­chrześci­jań­stwo, a polski katolicyzm to karykatura pseudochrześcijaństwa. Dekalog, wydawało mi się, że go znam — jeśli jesteś katolikiem, to też ci się tylko wydaje.

Tomasz Piątek jest właściwą osobą w roli autora tej książki, bo jak sam pisze, jest ewangelikiem i dlatego pozwala sobie sądzić, że jego krytyka Jana Pawła II jest bardziej zasadnicza, niż gdyby wynikała tylko z jego lewicowych czy lewicowo-liberalnych poglądów.

Ta książka ma sześć lat i ni cholery nie chce stać się zamierzchłą historią. Amen?

Jeśli wierzyć informacjom w rożnym czasie podawanym przez katolików, to Słońce kręci się dookoła Ziemi, w Kościele katolickim nie ma pedofilii, polscy księża są aniołami niesłusznie oskarżanymi o sprowadzanie samochodów bez cła przez spisek żydowskich oszczerców.

*

Czemu zamiast aborcji [Jan Paweł II] nie zakazał wyzysku? Cyniczny neoliberał-katolik odpowie, że wyzysku nie da się zakazać? Ja na to zapytam: a aborcji się da?

*

Skąd idiotyczne przeświadczenie, że seks przedmałżeński bez prezerwatywy jest mniejszym grzechem niż z prezerwatywą? Popełniając cudzołóstwo z użyciem prezerwatywy, łamiesz przykazanie „Nie cudzołóż”. Popełniając cudzołóstwo bez użycia prezerwatywy, łamiesz przykazania „Nie cudzołóż” i „Nie zabijaj”. Bo igrasz cudzą i swoją śmiercią. Powtarzam, skąd idiotyczne przeświadczenie o tym, że bez gumki grzech jest mniejszy? Z tak zwanego nauczania Jana Pawła II. Strażnik świętości życia czy apokaliptyczny Jeździec Zarazy?

*

Wojtyła współczesną cywilizację zachodnią nazywał cywilizacją śmierci. I miał bardzo dużo racji. Ale to, do czego sam przyczynił się w kwestii AIDS, trudno określić nawet taką nazwą. To dziki triumf śmierci, orgia śmierci, czarna msza śmierci zupełnie niecywilizowanej.

*

Nie, Jan Paweł II nie był autorytetem dla całego świata. „Uważam, że to oszust — powiedział Truman Capote. — Uważam, że to oszust, bo czytałem jego wiersze”. Cały świat, włącznie z Trumanem Capote, podziwiał Jana Pawła II za medialną sprawność.

*

Czy możemy być dumni z kogoś, kto uczynił tyle zła?

*

Po raz kolejny w historii Polska to krajobraz po bitwie. Polaków rzucono na bruk i sterroryzowano bezrobociem przy aprobacie Jana Pawła II, który to wszystko pokropił święconą wodą. […]
     Wielu komentatorów twierdzi, że Wojtyła przehandlował swoją akceptację dla neoliberalnej transformacji w zamian za zakaz aborcji i związany z nim „pakiet ograniczenia swobód seksualnych”. To by znaczyło, że przehandlował jedno świństwo za drugie świństwo.
     Jaki jest efekt tej transakcji?
     Ciężko harujemy. Źle zarabiamy. A jeśli zarabiamy lepiej, to poza krajem. Kościół, wmuszając nam zakaz aborcji, nauczył nas, że nasza wola i nasze życie nie liczą się wobec woli Watykanu
.

*

Kościół katolicki, ze swoimi symbolami i ze swoim klerem, jest w Polsce wszechobecny. I nie chodzi tu tylko o to, że kler święci samochody, rowery, tornistry, że wciska się ze swoim krucyfiksem do każdej klasy szkolnej i do każdej apteki, do seriali telewizyjnych i do programów publicystycznych, do nauki technik seksualnych i do kursów szydełkowania. Przede wszystkim Kościół katolicki wcisnął się do umysłów.

*

Kościół katolicki robi Kościołowi czarny PR.
     I to jest jedna z najpoważniejszych przyczyn etycznego niedorozwoju Polaków
.

Tomasz Piątek, Antypapież,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)

2623. Uśmiechnęło mnie z samego rana

myśl strukturą…
      przyszło do mnie, gdy wysiadałam z tramwaju przed pracą.
…co jest marginalizowane?
      zachwyciły mnie.

środa, października 25, 2017

(2613+5+4). Siedem, osiem, dziewięć z dziewięciu

 wpis przeniesiony 3.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Ostatnie trzy. Wśród nich, jak zwykle doskonały, Michał Cichy, którego obecność w tej książce była katalizatorem decyzji „kupuję-czytam”.

Jak dobrze, że ostatnie opowiadanie było ostatnie — autor w wersji onanisty słownego, podąża za błyskotliwym pomysłem, ale tylko kilka kroków, by złapać kolejny pomysł i zwrot, a potem następny i następny, zwrot przez sztag, zwrot przez rufę — męczące ciut halsowanie i nawet bardzo precyzyjne obserwacje świata nie wynagrodziły czytelniczce, czyli mi. Już mnie nie dziwi zdziwienie Sadownika: Dukaja będziesz czytać, żartujesz? Czytałam, doczytałam do końca, ciekawa finału i z aktywnym genem po Orzeszku, która jak zaczyna czytać, to zawsze kończy. Skończyłam.

*

A tego skoczka tutaj. Co? Że go stracę? Tak, ale to otwiera drogę… i mat! Na szachownicy wszystko da się zrobić, dopóki nie ma mata. Dopóki nie ma mata, wszystko jest możliwe.

*

     — Ta bezsilność, kiedy się nie da nic zrobić… — Nick poczuł podmuch chłodnego wiatru, który rozwiewał mu włosy. — Na przykład ojcostwo. Ono jest patem. Nie da się nie być ojcem dziecka, które już się urodziło, nawet gdy się go nie chce. Nie można sobie wybrać, że się odtąd nie będzie jego ojcem. To jest prawdziwy pat.
     — To dlatego taki byłeś? Wtedy? — zaatakował Nick.
     — Tak, dlatego
.

*

     — Bo czasem jest tak, że i przy pacie da się coś zrobić. Można iść królem w miejsce, gdzie czeka go śmierć, tylko po to, żeby zrobić ruch. Żeby dokonać wyboru.

Wojciech Engelking, Pat.

*

W każdym razie wśród ćwiczeń wewnętrznych, które na co dzień uprawiam, mam i takie, że wyobrażam sobie, jak złożone w kołyskę dłonie wielkie jak moje ciało podtrzymują mnie leżącego. Czuję wtedy zawsze przypływ najgłębszego odprężenia, ufności i bezpieczeństwa.

*

Cisza jest trudną sztuką.

*

Ukląkłem u jego stóp, żeby zdjąć mu z tych spuchniętych nóg buty. I wtedy poczułem, że to on został moim dzieckiem na ten swój ostatni czas na ziemi i że jestem mu wdzięczny, że daje mi czas na spokojne oswojenie się z jego odejściem.

*

Myślę o tym, kiedy był szczęśliwy.

*

Każdej nocy śnią mi się kilometry snów i część z tych kilometrów przechodzę z nim u boku. […] Dzięki tym snom także na jawie czuję jego obecność, podobnie jak wtedy, kiedy był jeszcze na świecie.

Michał Cichy, Miejsce przy kuchence.

*

Wszyscy mamy prawo – obowiązek! – przezwyciężyć przypadek swojego urodzenia, transseksualiści dopasowują ciało do wewnętrznej prawdy płci, konwertyci dopasowują religię do osobistego Boga, imigranci dopasowują kraj i język i kulturę do koloru marzeń, niech spróbuje.

*

Zdradź mi swój przedział podatkowy, a powiem ci, w co wierzysz i jakich celebów wielbisz hejtujesz żyjesz.

*

Jutro, jutro, jutro! nie zdarzy się nigdy. Dzisiaj! dzieje się wszystko.

Jacek Dukaj, Vtrko.

(red.) Joanna Stryjczyk, Waldemar Kumór, Ojciec. Opowiadania,
Ringier Axel Springer Polska, Warszawa 2017.

wtorek, października 24, 2017

(2600+1+20). Hop, hop, hop, hop!

 wpis przeniesiony 3.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Gdy moi studenci się frustrują niewychodzącym-jak-trzeba zadaniem, powtarzam z uporem maniaka, że wśród proponowanych Im zadań nie ma ani jednego, które udało się wszystkim w poprzednim roczniku zrobić bezbłędnie od pierwszego podejścia. Takie zadania, jak się trafią, po prostu wyrzucam, ponieważ hołduję filozofii: „nie nauczy się chodzić ten, co się nigdy nie przewróci”.

Jestem swoim studentem. Oj Tè zadał mi wczoraj nowe ćwiczenie. Oczywiście, że nie mogę go zrobić! Oczywiście, że mam trudność nawet z wersją uproszczoną! Ale jestem bezgranicznie szczęśliwa, że mam wyzwanie. ¡El reksio, por favor!

*

Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, głosi przysłowie. Sadownik wygrał w konkursie trampki. Dostał, próbował i uznał, że za wąskie i za małe, choć teoretycznie we właściwym numerze. W ten sposób stałam się posiadaczką ciut za dużych, ale wąskich wyśmienicie trampeczek, które uchylają drzwi do marzeń.

Sadownik też już ma nowe trampki do zabicia w rozpoczętym sezonie zimowym. Rozczulił mnie widok małżeńskiej pary „trzewików do zdrowia”.


Ya tengo treinta y nueve reksios: