sobota, lipca 06, 2024

5515. Czekariat (XCI)


Kaan.

[…]  chcę łapać siebie,
która się sobie wymykam.

Katarzyna Michalczak, Gdzie zgłosić dzikie zwierzę,
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2024.

5514. Czekariat (XC)


Kaan.

Kiedy idziesz przed siebie, zawsze coś znajdziesz.

Katarzyna Michalczak, Gdzie zgłosić dzikie zwierzę,
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

5513. Czekariat (LXXXIX)


Kaan.

Rzeczywistości, zaskakuj mnie. Rzeczy­wi­sto­ści, zadziwiaj mnie. Spra­wiaj, że kręci mi się w głowie od poczucia, że nic nie wiem i nic nie rozumiem, że kolejny raz przestawiam sobie świadomość. Jestem na tak. Kocham nowości.
     Tylko nie każ mi, rzeczywistości, wstydzić się za moje nie­ade­kwat­ne ataki gniewu, za moje nieuzasadnione wybuchy euforii.
     To nie moja wina: ja się staram, ale nie zawsze wychodzi.

Katarzyna Michalczak, Gdzie zgłosić dzikie zwierzę,
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

5512. Czekariat (LXXXVIII)


Kaan.

Pozwalam sobie na to, jeśli to czuję. Nie umiem sobie tego odmówić.
     Po prostu staram się pamiętać, że to minie tak szybko, jak się pojawiło.
     I że ta nagła utrata będzie bolała.
     I że nie umiem inaczej: tak, to jest naj­waż­niej­sze, czego się nauczyłam.

Nie umiem inaczej.

Katarzyna Michalczak, Gdzie zgłosić dzikie zwierzę,
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

5511. Czekariat (LXXXVII)


Kaan.

[…]  pewne rzeczy są dla nas niedostępne, ale za to dostępne są inne rzeczy. I że świat cały czas może być dla nas przyjemny, atrakcyjny – na naszych zasadach. A pewnych spraw się nie przeskoczy.

Katarzyna Michalczak, Gdzie zgłosić dzikie zwierzę,
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2024.

5510. Czekariat (LXXXVI)


Kaan.

Wyjdę z tego kryzysu: w końcu jestem rzeką.

Katarzyna Michalczak, Gdzie zgłosić dzikie zwierzę,
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

5509. Czekariat (LXXXV)

Jestem wyszkolona w czekaniu. Wyszkolona wzo­ro­wo. W czekaniu na lekarza. Na pomoc. Na tabletkę. Na chłod­niej­szy dzień. Na wspólną chwilę. Na książ­kę. Na sen. Na rozmowę. Na bólu koniec. Na sens. Na wyjście z domu. Na, szturchający moją dłoń, psi nos. Na dobro. Na właściwy moment. Ja to wszyst­ko umiem jak mało kto. A mimo to.

Z trudem czekało mi się, aż kromeczki z tego­rocz­ne­go pleneru wybiorą dla siebie książkę. Jest! Nie, to jednak nie ta. Ta! Nie! Kręciły nosem. Stra­ci­łam nadzieję, choć jednocześnie wierzyłam, że do końca roku na coś się zdecydują.

Odpuściłam. Nie naciskałam. Żadnych ner­wo­wych ruchów i po­sztur­chi­wa­nia. Minął prawie miesiąc, choć wrażenie, jakie zrobiła na mnie ta kro­meczka, wciąż jest bardzo świeże. Dziś, coś potrzebowałam spraw­dzić, na szybko odnaleźć pewien fragment i, wiedziałam w oka mgnie­niu, wybrały!


Kaan.

Osoba twórcza, zwłaszcza ta o genderze ko­bie­cym, albo zostanie uzna­na, albo zostanie wy­gna­na. Nie ma trzeciej drogi. A ten wybór nigdy nie dokonuje się ostatecznie. Zawsze ostatecznie oka­zu­je się, że cały czas balansuje na granicy.
     Ale właściwie niezależnie od tego, która opcja się wydarzy – osoba twórcza kończy jako wiedźma.
     Bo jest jej za mało, wciąż za mało. I tam, i tu.
     Twórczość realizuje się w duchowości, i dla wiedźmy nie ma miej­sca w głównym nurcie.

Katarzyna Michalczak, Gdzie zgłosić dzikie zwierzę,
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2024.

5508. 188/366

litania do innego czucia własnego życia.
     perspektywa — można zmienić,
     nastawienie — można zmienić,
     podejście — można zmienić.
w imię ojca, syna i ducha świętego*, amen.

188/366

_________
  *  w wolnym tłumacze­niu: czując za ple­ca­mi wsparcie tych, które i którzy na­ni­za­ni na naszą genealogiczną żyłkę byli tu przed nami; po­ko­le­nie po pokoleniu cier­pli­wie i rów­no­mier­nie rozłożeni na osi cza­su, wciąż tu — we mnie — są.

czwartek, lipca 04, 2024

5507. 186/366

do wczoraj, przez długi czas, dzień po dniu, zniechęcona nie wiedzieć czym albo wszyst­kim, włóczyłam się po swoim życiu, prze­sia­du­jąc bez prze­konania w jednym czy dru­gim ką­cie, przy­stając przy mniej­szym lub większym konflikcie we­wnętrz­nym, mie­rząc się z tym, co wydaje się nie­uniknione.

nie spo­ty­ka­łam zbyt dużo liter, żadne z na­pot­ka­nych nie przy­no­si­ły ukojenia, po­zo­sta­wia­ły po sobie tylko tęsknotę za ta­ki­mi, któ­re wska­zu­ją wprost na światło, są­czą­ce się zza ledwo co uchy­lo­nych drzwi, których ist­nie­nia nawet nie przeczuwałam.

otępienie zachwytu życiem zatrzymał dziś listek botwinki.

186/366

[…]  znajdowałem się na łasce
        tak wielu znaków zapytania […].

James Baldwin, Następnym razem pożar,
przeł. Mikołaj Denderski, Karakter, Kraków 2024.

☆ ☆

[…]  każdy z nas sam dla siebie jest wielką zagadką; musimy szukać samych siebie po często nieoczywistych śladach.

porzuć wszystko, co wiesz.
[…]
zmów starą modlitwę dzikiej miłości,
otwórz szeroko ramiona.

 //  David Whyte, fragm. Tilicho Lake.

Jest w nas coś, co trwa pomimo wszystkich zmian i zmagań, pomimo zgiełku bitew, w których ścierają się absolutne rze­ko­mo racje.

Richard Rohr, Nieśmiertelny diament. W poszukiwaniu
prawdziwego ja
, przeł. Marek Chojnacki, WAM, Kraków 2013.

niedziela, czerwca 30, 2024

5505. O perspektywie…

Sadownik:
(na rekonesans Wschodniego Festiwalu Fotografii
pojechał i, między innymi, zdjęcie pięknej łazienki przywiózł)

Jabłoń:
(widząc rekwizyt nie każdej łazienki,
uwzględniwszy osobiste doświadczenie,
obśmiała się, bo zobaczyła potencjał na cztery
stanowiska do rehabilitacji neurologicznej
)

🍆

sobota, czerwca 29, 2024

5504. 181/366

zarzut sensowny. reakcja nieadekwatna. bingo*!

181/366

__________
  *  gada lematami… zderzyły się w gło­wie kulki, gada… w samoobronie, gdy czuje, że ją znikają.
     aktualizacja zakończona: już wie, że nie mogą jej zniknąć; znika ją tylko prze­szłość, jeśli jej na to pozwoli.

Alice Merton, No Roots.

poniedziałek, czerwca 24, 2024

5503. 176/366

bezgraniczna, nie­wysławialna, ale wy­czu­wal­na do szpiku je­stes­twa, ma swój rytm, czasem ledwo już wyczuwalne tętno. wraca, zataczając kolejne sępie koła. żałoba.

176/366


fot. Hawwa, fragmenty.

*


Camille Saint-Saëns, Łabędź [z:] Karnawał zwierząt,
Yo-Yo Ma (wiolonczela), Kathryn Stott (fortepien),
White Raven’s Favorites Playlist 2022, #79.


Autor(ka) nie do ustalenia.

niedziela, czerwca 23, 2024

(5501+1). Festiwalowy subiektywnik

Z przyzwyczajenia już chyba tylko, z nadzieją niczym nieuzasadnioną pojechaliśmy. Wracając, niczym para stetryczałych miłośników jednej z muz, wspominaliśmy, że dawno, dawno temu kilkanaście fotografii zatrzymywało nas przy sobie na długo. Wiele z nich z łatwością jeszcze dziś potrafimy przywołać natychmiast z za­ka­mar­ków pamięci długoterminowej. Tym razem z trudnością udało nam się spotkać kilka fotografii-fotografii, przy których się zatrzymaliśmy, na temat których chcieliśmy wymienić wrażenia.

Jakby było mało, zlikwidowana kultowa przestrzeń festiwalu pozbawiła mnie okazji na najlepsze w Polsce cannoli. Ze sporym zapasem czasowym wróciliśmy do ula.


fot. Tomasz Jan Kawecki.

*


  fot. Tom Griggs.

*


fot. Lukas Hoffmann.

*

The story of our life is the story of our fears.
Pablo de Santis


fot. Olena Morozova.

*


fot. Peter Puklus.

* * *

5501. W kolorze Złotej Siekiery

Nominacji z tego nie będzie. Będzie o niewidzialności, choć widzialność wymagała tylko dobrej woli, odrobiny wrażliwości, trochę wyobraźni, jednej dodatkowe linijki z trzema słowami (osoby z niepełnosprawnościami) i ani jednej dodatkowej zło­tów­ki należnej za druk biletów.

Pomińmy fakt, że bilet ulgowy* nie został mi zaproponowany. Wypuszczona po raz pierwszy od siedmiu tygodni z krainy niemocy i cierpienia, byłam przeszczęśliwa i za­chwycona każdą napotkaną nieznaną mi ludzką twarzą, przepełniała mnie bez­gra­nicz­na życzliwość dla świata. Dopytałam i otrzymałam ów bilet po chwilowym wa­ha­niu, które całkowicie rozumiałam, bo nijak nie spełniałam kryteriów.


UCZNIOWIE, STUDENCI,
OzN, SENIORZY (OSOBY 60+)

Więc o co ten wkurw, gdy wracając do ula, przyjrzałam się biletom i zachowałam, by cyk, nim je wyrzucę? Ja dopytałam, nie każda osoba z niepełnosprawnością to zrobi. Obsługująca nas pani nie musiała, ale pomyślała/poczuła, nie potraktowała kry­te­riów literalnie.

Naprawdę tak trudno uwzględnić osoby z nie­peł­no­spraw­no­ściami wśród tych, które mają prawo do biletu ulgowego*? Dlaczego osoby z niepełno­spraw­no­ścia­mi, które nie są uczniami/uczennicami, student_ami czy senior_ami, mają co najwyżej liczyć na dobrą wolę obsługujących je podczas kupna biletu osób?

Znów, to nie jest kwestia ceny wyrażonej w złotych polskich. To kwestia bezcennej widzialności również w pisanym słowie, bez domniemań, nadwyrężania życzliwości czy liczenia na czyjś dobry dzień — tak po prostu, na dzień dobry. Są wśrod nas ko­bie­ty, mężczyźni, dzieci, uczennice, uczniowie, studentki, studenci, seniorki, se­nio­rzy, osoby z niepełnosprawnościami. Są i fantastycznie jest widzieć każdą z tych osób w przestrzeniach poświęconych kulturze. Inkluzywność na dłuższą metę opłaca się wszystkim. A od ludzi organizujących kulturę, nie bardzo mi przykro, trudno mi jest nie wymagać kultury i wrażliwości społecznej na ciut wyższym poziomie. Hawk!

__________
  *  tak, uważam, że bilet ulgowy należy mi się na tej imprezie nie z powodu nie­pełnosprawności, ale zwykłej przyzwoitości, ponieważ większość przestrzeni festiwalowych jest dla mnie fizycznie niedostępna, ale o tym już było te trzy lata temu.


Złota Siekiera 2024

5500. Azylum dla cennych chwil…

W Ębo energicznie krząta się teraźniejszość, rodzi się wielu lu­dziom przy­szłość, a przeszłość dostaje szansę na drugie życie. Dostał i on.


fot. Gepardzica, fragment.

*

Emmanuel Chabrier, Habanera, Janina Fialkowska (fortepian),
White Raven’s Favorites Playlist 2022, #78.

piątek, czerwca 21, 2024

5499. 173/366  // Panna cotta (CXXXI)

upa­jam się tym, co zrobiły ze mną czarno-białe zdjęcia, upajam się piąty dzień szczodrością i intensywnością przeżywanych chwil.

upajam się piosenką dobry miesiąc ze sporym hakiem, ło­mo­ląc nią w każ­dej wolnej chwili. dziś odkry­łam, że to­wa­rzy­szą jej prze­piękne czarno-białe zdjęcia i dwie pary oku­la­rów, bellissimo!

173/366

Tiziano Ferro, La differenza tra me e te.

la differenza tra me e te
[…]
uno sorride di com’è,
l’altro piange cosa non è
e penso sia bellissimo


(tamże)

wtorek, czerwca 18, 2024

(4480+4+1014). 170/366

z dzia­łu piękno-dbaj-nie-dotykaj prze­nie­sio­na została do dzia­łu sztuka-użytkowa-używać-zużywać-używać, gdy po pół roku od zamówienia przyszła książka w „pa­pie­rzu”. zakładka.

po zamknięciu książki różowy ogonek za­trzy­mał mnie w za­chwy­cie, więc cyk!

170/366

We are conscious enough to be torn by the conflicts of life but not yet conscious enough to sense life’s underlying unity.

*

[…]  although we seem to be individuals,
we are actually plural beings.

*

[…]  we can embrace the conflict, embrace the duality, bravely place ourselves in the midst of the warring voices, and find our way through them to the unity that they ultimately express.
     We cannot go backwards. We can’t retreat.

*

Even a short, seemingly insignificant dream tries to tell us something that we need to know. Dreams never waste our time.

Robert A. Johnson, Inner Work. Using Dreams and
Active Imagination for Personal Growth
,
HarperCollins Publishers, New York 2009.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, czerwca 17, 2024

5497. 169/366

przy­śnił mi się żebrak. obdarował swoją nieskończoną mocą.

kilka godzin później odnalazł mnie obraz, o którym mogę ga­dać godzinami.

169/366


Mario Pratesi, La mendicante.

The unconscious manifests itself through a language of symbols and become receptive to its messages. It is the only way to find the unknown parts of ourselves.

Robert A. Johnson, Inner Work. Using Dreams and
Active Imagination for Personal Growth
,
HarperCollins Publishers, New York 2009.
(wyróżnienie własne)

[suplement 22.06.2024]
Niczego już nie musiałam wyszarpywać. Mogłam dostawać i cieszyć się z daru.

Mika Dunin, Alkoholiczka,
Wydawnictwo WAM, Kraków 2020.