poniedziałek, marca 26, 2018

2798. O źródłach siły

 wpis przeniesiony 7.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

ciało — źródło przyjemności czy problem?
życie — źródło przyjemności czy problem?

moje ciało. moje życie. więc jak? twoje ciało. twoje życie. i co? nasze życie. i?

*

Słowa Lincolna wyjęłam z tej książki i natychmiast stały się dla mnie mottem rehabilitacyjno-życiowym. Obiecałam sobie mieć je tutaj przy najbliższej reksiowej okazji. Siłka na dobry początek tygodnia już była, więc ¡el reksio!

Idę wolno, ale nie cofam się nigdy.
I am a slow walker, but I never walk backwards.

Abraham Lincoln
(1809–1865)


Tengo cuarenta y seis reksios:

sobota, marca 24, 2018

(2776+15+(2+3)). Wypad poza (III)

 wpis przeniesiony 7.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Skończyłam trzeci „tom” wczoraj późnym wieczorem. Na dzień dobry stwierdziłam, że Autor nie wytrzymał narzuconej sobie formuły. Nie zmieścił się, ale był sobą w mało nieznośny sposób, co spowodowało, że dało się czytać tę książkę. Dało się z przyjemnością.

[…] bo właśnie taki jest kwiecień: pąki, kiełki, wahanie, niepewność. Kwiecień znajduje się między wielkim snem i wielkim przeskokiem. Jest tęsknotą za czymś innym, choć to inne pozostaje nieznane.

*

[…] nie myślałem o niczym szczególnym, bo czasem wszystko jest bardzo proste, statyczne myśli powstają w statycznych ciałach; gdy ciała wprawia się w ruch, myśli również zaczynają się poruszać.

*

Rozumiesz?
     Czasem życie sprawia ból, ale zawsze jest po co żyć.
     Postarasz się o tym pamiętać
?

*

Miałem wrażenie, że wydostaliśmy się z czegoś, ale z uczuciami już tak jest, że nigdy nie wiadomo, czego dotyczą, jak ani dlaczego. […] Kiedy człowiek przeżywa trudności, jego problemy rozprzestrzeniają się jak kręgi na wodzie i dotykają nawet najbardziej peryferyjnych spraw i relacji. Kiedy płomień gaśnie w jednym miejscu, pożar wybucha w innym, i w ten sposób znika jakakolwiek normalność, jeśli człowiek nie zawalczy o to, by się w niej utrzymać, nawet samemu nie rozumiejąc dokładnie, co się dzieje.

*

Dłużej już nie wytrzymam, pomyślałem wtedy.
     Przeszło mi po kilku minutach. I poczułem ulgę; to, co nie do wytrzymania, znów dało się wytrzymać
.

*

[…] łzy spływały mi po policzkach. Miałem wrażenie, że wszystko rozpływa się na boki, że nie istnieje już żadne centrum, nic, czego można by się uchwycić.

*

[…] jedyną radą, jakiej mogę Ci udzielić, jest to, żebyś starała się pamiętać, że inni ludzie mogą postrzegać i doświadczać tego samego co Ty w zupełnie inny sposób, i że mają do tego pełne prawo.
     Ale to jest trudne. Być może najtrudniejsze ze wszystkiego. Bo równie ważne jest to, by być wiernym samemu sobie, bronić swojego zdania i działać na podstawie własnych przemyśleń, a nie cudzych. Tak łatwo jest wejść w obraz rzeczywistości i pozwolić, żeby właśnie on obowiązywał, chociaż w kilku punktach pozostaje sprzeczny z tym, co naprawdę czujemy, przeżywamy i myślimy
.

*

[…] nigdy nie chciałem bezpośredniego kontaktu z artystami czy pisarzami, ponieważ spotkanie w dziele było zawsze bardziej osobiste niż w rzeczywistości, pozwalało podejść dużo bliżej niż w przypadku spotkania twarzą w twarz.

Karl Ove Wiosna, przeł. Milena Skoczko,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

2795. Poranek

piątek, marca 23, 2018

2794. Dla domnych

 wpis przeniesiony 7.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Prawie cztery lata temu byłyśmy z Kaan na Otwartym Forum dotyczącym bezdomności. Rano tamtego dnia do szkicu wpisu wybrałam dwa cytaty i wykroiłam dla siebie zdjęcie z plakatu reklamującego wydarzenie — chciałam je zapamiętać. Wpis ten nigdy nie został opublikowany, bo zaniemówiłam zawstydzona bogactwem w swoim życiu. Przyszedł czas na tamten szkic:

Dawniej, gdy prowadziłem firmę, byłem w swoim rodzinnym mieście w zarządzie parafialnym, w czynie społecznym zdobywałem od producentów żywność, gdy organizowaliśmy posiłki dla potrzebujących. Teraz często nie mam przy sobie nawet jednego euro, którym mógłbym zapłacić przy kasie. I przeżyłem porzucenie przez przyjaciół. Doświadczyłem tego na własnej skórze: pozostawiono mnie samemu sobie.
     […] Odkąd sam jestem bezdomny, wiem, jak szybko człowiek spada na dno.

*

     — Ulica zmienia ludzi, czasem na korzyść, czasem na niekorzyść, to zależy. Znam osoby, które były profesorami, lekarzami, a dziś są na ulicy. Wypadły po prostu z systemu i trudno im było wrócić. Do tego doszła może jedna czy druga nieszczęśliwa okoliczność życiowa i to zmieniło koleje ich życia. Nie mówię, że zeszły na złą drogę, tak nie mogę powiedzieć. Ale wkroczyły w inne życie.

Historia Manfreda z reportażu „Mniej niż zero”,
Günter Wallraff, Z nowego wspaniałego świata,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.
(wyróżnienie własne)

*

Przyszedł czas, bo upolowałam książkę, na którą czekałam. Nie przeczytałam jej. Ja ją łyknęłam. Fakt, że czytasz te literki, świadczy o tym, że nie jesteś osobą dotkniętą bezdomnością. To publikacja dla domnych, by dotknąć czegoś w sobie. Przyjaciółka Autorki po przeczytaniu tej książki bardzo celnie stwierdziła: To piękna książka […] Nie tylko o bezdomnych, ale o nas, ludziach, o naszych słabościach, dylematach, wyborach, nieudanych małżeństwach, miłości i próbie pogodzenia się z samym sobą. Tak, to piękna i mądra książka.

[Od Autorki] Życie każdego z nas jest wyjątkowe. I to nawet wtedy, kiedy wydaje się nam, że jesteśmy tutaj, na ziemi, bez powodu, bez sensu, samotni, niekochani, marzący o lepszej przyszłości dla siebie czy swoich dzieci. Bo żyć znaczy godzić się na to, co oferuje nam los. Cała mądrość naszej egzystencji polega jednak na tym, aby wiedzieć, co jest dobre, a co złe. Żeby umieć wyłuskać z tego wszystkiego, co proponuje i daje nam świat, tylko to, co jest i będzie dla nas najlepsze

*

[E.R.] Jakbyś miał coś zmienić w życiu, to co by to było?
[Włodek] — Zostałbym księdzem.
     Księdzem?
     — Miałbym za darmo jedzenie, porządny dom, samochód i kobietę. I to kilka. Blondynki, brunetki…
     Księża żyją w celibacie.
     — Takiego żartu już dawno nie słyszałem
.

*

[E.R] Jak to jest być bezdomnym?
[Władysław] — Jakby obcięli ci nogi i kazali biec w maratonie.

*

[E.R. ] Nie masz nikogo w Warszawie?
[Grzegorz Bauta] — Lusię mam.
     Lusię?
     — Tak, Lusię.
     Kim ona jest?
     — To dachowiec. Jak tutaj przychodzę, to czasami ją spotykam. Połasi się, ja ją podrapię po głowie. Jest piękna, cała czarna z białym brzuszkiem.
     Karmisz ją?
     — Czasem, jak mam kawałek kiełbasy albo chleb, to się podzielę. Nie jestem egoistą. A to, że trochę śmierdzę, to nie oznacza, że jestem zły
.

*

[E.R.] Przecież mówiłeś, że nie czujesz się bezdomny, więc dlaczego płakałeś?
[Grzegorz Bauta] — Uważasz, że biznesmen, lekarz, adwokat, mimo że mieszka w wypasionym domu i leci dwa razy w roku do Japonii albo na Majorkę na wakacje, nigdy nie płacze?
Każdy z nas płacze Tylko inaczej, każdy z jakiegoś innego powodu
     — Powody zawsze są podobne. Płacze się albo z rozpaczy i tęsknoty za kobietą, albo jak ktoś umrze
.

*

[E.R.] Pamięta Pani swoją pierwszą noc jako bezdomna?
[Kalina] — Tego się nie zapomina. Siedziałam, czułam się samotna, niekochana, opuszczona. To straszne przeżycie. Upokarzające. Ten, kto nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji, nie zrozumie tego, co w takich chwilach się czuje. Ale jak już spędzasz dziesiątą, pięćdziesiątą noc na ulicy, to się zmieniasz. Twoja psychika się zmienia. Stajesz się obojętny, godzisz się na los. Nie chcesz iść do noclegowni, bo masz pretensje, żal do państwa, że straciłeś wszystko, bo zachorowałeś, i nikt nie kiwnął palcem.

*

[E.R.] Naprawdę wierzysz w Boga?
[Bogdan] — Dlaczego jesteś zdziwiona?
     Niektórzy mieliby do niego pretensje, że ich opuścił, że pozwolił, by żyli na ulicy, bez domu, rodziny
     — Bóg dał nam wybór. Tak samo można powiedzieć, że Bóg jest odpowiedzialny za II wojnę światową czy za wybuch w Czarnobylu. To, że żyję, jest dla mnie darem
.

*

     — Napisz o mnie dobrze, okej?
     [E.R.] Napiszę.
     — Nazywam się Mariusz Kostrzewski. Nie jestem tylko „twarzą”. Jestem człowiekiem
.
     Ostatnie zdanie wbija mnie w ziemię. Już wiem, że mądrość to zdolność wyrażania własnych emocji w sposób, który powoduje, że inni nie chcą przestać nas słuchać.

*

[Kalina] A kiedyś, jak były mrozy, też jakiś mężczyzna kupił mi kawę latte. Nie wszyscy są źli.

*

[E.R.] Czym jest dla Ciebie bezdomność?
[Włodek] — Hm… kiedyś usłyszałem, że bezdomność to stan w głowie.
Można być bezdomnym, mając swój własny dom?
     — Można. Pewnie. I wiesz co? Myślę, że dużo ludzi jest bezdomnych, mimo że mają mieszkania, swój pokój. Poważnie. Wszystko zaczyna się w naszych łbach. I tyle.

*

[Halina] — Bezdomność jest okropna. Nie mając domu, czujesz się gorszy, wykluczony ze społeczeństwa. Sam zaczynasz o sobie też inaczej myśleć. Tracisz poczucie wartości, ideałów. Wiara w cokolwiek się załamuje. Czujesz ból, gniew. Wszystko naraz.

*

[E.R.] Czy bezdomność jest wyborem?
[Piotr] — Trochę tak. Może i mógłbym teraz znaleźć jakąś pracę, ale mam wewnętrzny lęk.
     Czego się boisz?
     — Że sobie nie poradzę…
     Ale lepiej by Ci się żyło, gdybyś miał jakiś własny kąt, zatrudnienie.
     — Może i tak, ale to mnie przerasta… To nie jest proste wyrwać się z ulicy, ze swojego świata. Kto nie stracił domu, marzeń, planów, nigdy tego nie zrozumie

*

[Marek] — Nie lubię alkoholu. Ale mam szereg innych nałogów.
[E.R.] Narkotyki?
     — Książki i czekolada. Marzę o tym, że nastanie dzień, kiedy wejdę do księgarni i kupię tyle książek, ile tylko będę w stanie unieść. A potem najem się tyle czekolady, że będę nią wymiotować.

*

[Marek] Obłęd. Ludzie dla pieniędzy niszczą wszystko wokół. Czy zdajesz sobie sprawę, że my sami się zgładzimy? Kiedy wyschną oceany, morza, kiedy znikną pszczoły, zwierzęta, rośliny, to najemy się pieniędzmi, lokatami, walutami, lexusami, plazmami, perfumami Chanel czy żakietem Dolce & Gabana?
[E.R.] Nie.
     — Właśnie. Nie najemy się tym. Poumieramy, leżąc wygłodniali w lexusach i w szpilkach za kilka tysięcy złotych. To wszystko będzie można wsadzić sobie po prostu w dupę. Dlatego kocham przyrodę. Mam do niej szacunek, bo wierzę, że ona się nam każdego dnia odwdzięcza tym samym

Ewelina Rubinstein, Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności,
Wydawnictwo Psychoskok, Konin 2017.
(wyróżnienie czerwone własne)

czwartek, marca 22, 2018

(2776+15+2). Wypad poza (III)

 wpis przeniesiony 7.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Nie, nie skończyłam jeszcze tego „tomu”. Odłożyłam go na rzecz innej książki, na którą od dłuższego czasu polowałam, której wcale nie czytam, lecz połykam.

Nim odłożyłam, zatrzymały mnie poniższe słowa. Zatrzymała mnie głęboko ukryta w nich dla mnie prawda, koncepcja, podejście? A może okoliczności, w których się znajduję, sprawiają, że te słowa rezonują ze mną w szczególny sposób i wciąż mnie poruszają? Jedno jest pewne: to ważne cytaty na dziś, na jutro, na potem i na zawsze… dla mnie.

Mieć nadzieję, stawiać wszystko na jedną kartę i przyjmować to, co przynosi życie — to była nasza strategia.

*

[…] żyć to znaczy przebywać zawsze w pobliżu śmierci.

*

[…] to, co piękne i dobre, nabiera znaczenia dzięki łączności i wymianie między nami a światem, dzięki naszej otwartości na świat. Rzeczy i zdarzenia same w sobie nic nie znaczą. Znaczenie otrzymują poprzez swój wydźwięk, echo, które w nas wywołują.

Karl Ove Knausgård, Wiosna, przeł. Milena Skoczko,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

wtorek, marca 20, 2018

(2790+2).

w środku nocy Heniutka przez sen potężnie westchnęła. zaflirtował ze mną ten dźwiękowo-kinestetyczny drobiazg. poszłam za nim. i znalazłam perłę.

to wszystko, co się dzieje, nie jest przeszkodą, lecz
ma ogromny sens w moim stawaniu się, ale i
w byciu już dziś tym, kim i czym chcę być.

poniedziałek, marca 19, 2018

(2776+15). Wypad poza (II)

 wpis przeniesiony 7.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Odrobina myślenia magicznego i doskonale wiem, skąd piątkowa zamieć śnieżna i weekendowy napad zimy — stąd, że nie skończyłam książki kończącej tę porę roku. Nie skończyłam, nie mogłam przejść do trzeciego tomu i wiosna nie mogła przyjść.

Skończyłam dziś nad ranem. Dziś formalnie kończy się zima, ale dla mnie jutro nie początek wiosny, ale jej środek — czas na trzeci tom.

Z drugiej strony, pomyślała zima, sypać śniegiem to wszystko, co potrafię. I jestem w tym naprawdę dobra. Po co porównywać się do lata? Jesteśmy jak dzień i noc, słońce i księżyc. A jeśli nie prószę śniegiem, kim wtedy jestem? Nikim. Wtedy jestem nikim. Wtedy to pieprzone cudowne lato może triumfować przez całą wieczność. Wtedy nikt nie stawi oporu temu zarozumiałemu idiocie.
     I tak zima postanawia sypnąć śniegiem. Nie trochę, nie z wahaniem, nie z przesadną ostrożnością, ponieważ wie, że śnieg to jedyne, co ją wyróżnia, a teraz chce pokazać, kim jest. Zamierza wypełnić śniegiem cały krajobraz, okryć go szczelnie po samą szyję, tak aby wszyscy zapomnieli o lecie i myśleli, że zawsze będzie zima. Zapakować ich wszystkich w śnieg i mróz. O, tak! Będą marznąć i będą się ślizgać, odgarniać śnieg łopatami i jeździć pługami śnieżnymi. Szkoły zostaną zamknięte, a samochody ugrzęzną w zaspach. Ludzie będą wygrażać niebu pięściami, przeklinając zimę
.

*

[…] wieczorami, w żółtym świetle latarni, można było zobaczyć trzech, czterech chudzielców zjeżdżających z górki na butach: jeden przechylony do przodu jak narciarz zjazdowy, drugi wyprostowany, jakby to się nie działo naprawdę, jakby znajdował się w innej sytuacji, na przykład gawędził z kimś na skrzyżowaniu dróg, trzeci chwiejący się i kołyszący ciałem przypominającym wycior do fajki. Jednak nikt nie ślizgał się szybciej ode mnie, dzięki moim magicznym kozakom, które los podarował mi tak niespodziewanie. I jeśli porównam tamto dziecko, którym wtedy byłem, z tym mężczyzną, którym teraz jestem, i powiem, że szczęście dziecka jest tyle samo warte co szczęście mężczyzny, tamte tygodnie były chyba najszczęśliwsze w moim życiu: to był jedyny raz, gdy osiągnąłem wszystko, o czym marzyłem.

*

Nikolai Astrup*, The Way Home.

*

Dla samych siebie jesteśmy zawsze tym, kim jesteśmy, dla innych zaś tym, co się wynurza, nadciąga razem z nami i po jakimś czasie znika.

*

Wszyscy zawsze coś czują i zawsze są w jakimś nastroju. Może ta relacja odbija się w sposobie, w jaki o tym rozmawiamy. Kiedy mówimy, że ktoś jest pogodny lub przygnębiony, to znaczy, że uczucia i nastrój mają taki sam wpływ na jaźń, jak nastrojenie instrumentu ma wpływ na muzykę.

*

[…] nasze dusze przypominają dinozaury: są wielkie jak domy, poruszają się ciężko i powoli, lecz przestraszone lub rozgniewane są śmiertelnie niebezpieczne, nie cofną się przed niczym, by zranić lub zabić. Próbuję przez to powiedzieć, że chociaż z zewnątrz wszystko może wydawać się wiarygodne, wewnątrz zawsze dzieją się zupełnie inne rzeczy, innego rzędu wielkości. Podczas gdy jakieś słowo z zewnątrz jest tylko słowem, które upada na ziemię i znika, wewnątrz może stać się czymś ogromnym i trwać w tym stanie przez wiele lat.

*

Poza tym były tak piękne! Wtedy sądziłem, że piękne ubrania, buty i kozaki uczynią mnie pięknym albo ładnym, jak dzisiaj bym się wyraził. O tym, że bycie pięknym – albo ładnym – nie jest warte zachodu, przekonałem się dopiero kilka lat później, gdy te same kozaki stały się czymś, czego za nic w świecie bym nie włożył.

*

Kiedy to się dzieje, trudno powiedzieć, ponieważ czas mitologiczny jest również ambiwalentny, jakby przeszłość, teraźniejszość i przyszłość leżały obok siebie i jakby to, co jeszcze się nie wydarzyło, wpływało na to, co dzieje się teraz, równie mocno jak na to, co już się wydarzyło.

*

[…] każda pojedyncza chwila, w której się znajdujemy, jest otwarta we wszystkich kierunkach, jakby miała troje lub siedmioro drzwi, jak w baśniach, prowadzących do pokoi, które kryją różne przyszłości. Te hipotetyczne rozgałęzienia czasu znikają z każdym dokonywanym przez nas wyborem […].

*

[…] dom jest tym miejscem, do którego nie można wejść, lecz trzeba zostać wpuszczonym. Jest to również miejsce, gdzie nie odgrywa się ról, jest się sobą. Jeśli musisz grać, jeśli musisz kogoś udawać, wówczas jesteś gościem we własnym domu. Goście to ludzie, którzy przebywają czasowo w miejscu, które nie jest ich domem.

*

[…] wszystko wywołuje wspomnienia. Wspomnienia nastrojów, nie zdarzeń.

Karl Ove Knausgård, Zima, przeł. Milena Skoczko,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)

*

Nikolai Johannes Astrup*
(1880–1928)

Nikolai Astrup*, Morning in March.

*

Myślałem wtedy o ogniu jak o stworzeniu, z osobnym życiem, niezależnym od materiału, z którego powstał, o kapryśnym usposobieniu, bo w jednej chwili mógł wić się i wyginać w różne strony, rzucać z trzepotem to tu, to tam, jakby z wściekłości albo udręczenia, a chwilę później stał spokojnie, wyprostowany na baczność, i wyciągał się ku niebu, jakby osiągnął spokój ducha. […] Właśnie to, co ponadczasowe, przywołujemy, rozpalając ognisko, i właśnie to jest tak piękne i tak przerażające. Przed ogniskiem stoimy jak przed odchłanią.

(tamże)

Nikolai Astrup*.

______________
* poznany dzięki wydłubaniu Go z tej książki.

2790.

są pytania, na które człowiek musi sobie odpowiedzieć. ale czasem potrzebuje dużo czasu, by je sformułować w najprostszy ze wszystkich możliwych sposobów.

uśmiecham się do mojego osobistego, w końcu odnalezionego, pytania. moja odpowiedź brzmi: tak.

[suplement pikselowy: 25.02.2021]

niedziela, marca 18, 2018

(2780+9).

gdyby ktoś przez ostatnie dni pytał mnie, dlaczego ich nie wyrzuciłam, nie umiałabym znaleźć sensownej odpowiedzi. dziś już wiem. czekały na dzisiejsze ostre słońce.

[…] czułość jest właśnie w tych najważniejszych momentach życia, takich jak śmierć i narodziny.

Łukasz Wojtusik, Poczytalni, 17.03.2018.

2788. Inny?

 wpis przeniesiony 7.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Georginia trzymała rękę na pulsie. Inaczej o tej książce bym się nie dowiedziała. Klik, klik, zamówiona, odczekana kilka dni, odebrana. Piękny papier, wspaniałe ilustracje. Kolejny doskonały picture book. I szwedzki! — ucieszyła się skandynaponka we mnie.

Bohater ma trzynaście lat, a książka, w której go spotkacie, dedykowana jest dla nastolatków. Hmmm, byliśmy nastolatkami, niektórzy z nas byli „inni”, więc karty tej publikacji mogą stać się bezpiecznym powrotem do przeszłości. Czy tylko chwilowym „powrotem do przeszłości”?

Śmiem twierdzić, że im dłużej jest się z tą książką, tym łatwiej odnajdujemy uczucia, które bywają również naszym udziałem w dorosłym życiu. Może to właśnie one, choć tak trudne i dojmujące, pomagają nam stać się jeszcze bardziej ludzkim człowiekiem, ruszyć w dalszą drogę, nie ustawać.

Tak dobrze mi szło mówienie „nie”,
że zapomniałem, jak się mówi „tak”.

*

Jestem i nie jestem tym, kogo widać w lustrze.

*

Bliskość
to może coś,
co należy odnaleźć w sobie.

*

*

Gdy mój wzrok napotkał spojrzenie
dziadka, zobaczyłem siebie.
Albo dokładniej:
byliśmy jednym i tym samym.

*

*

Zgadzam się, że każdy jest dla siebie swoim największym wrogiem.
Ale jeśli wszystko jest jednocześnie swoim przeciwieństwem,
to każdy z nas może być też dla siebie najlepszym przyjacielem.

Anna Höglund, O tym można rozmawiać tylko z królikami,
ilustr. Anna Höglund, przeł. Katarzyna Skalska,
Zakamarki, Poznań 2018.
(wyróżnienie własne)

sobota, marca 17, 2018

(2660+109+18). Ostatni (II)

 wpis przeniesiony 7.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Tamten miał być ostatni. Może ten taki będzie.
Zdjęcie wypatrzyła Heniutka na porannym spacerze.

Ikigai można odnaleźć w najróżniejszych warunkach, a kluczem do zachowania tej umiejętności jest otwarcie się na przyjemności zmysłowe.

*

[…] według japońskiej duszy każde doznanie zmysłów płynie od Boga. Japończycy wierzą, że bogactwo barw występujących w przyrodzie i sztuce jest nieskończone, podobnie jak nieskończona jest opowieść o Bogu stwarzającym świat.

*

Japończycy poważnie traktują to, co przemija.

*

Kodawari z natury rzeczy jest czymś bardzo osobistym, przejawem dumy z własnego postępowania. W skrócie rzecz ujmując: to szczególna troska o drobiazgi.

*

[…] ci, którzy odnaleźli ikigai, znajdują radość z dala od prostych pojęć „wygrany” – „przegrany”. Ikigai pozwala wydobyć to, co najlepsze w danych warunkach. Przy innym nastawieniu mogłoby to okazać się trudne, niezależnie od faktu, że i tak może okazać się trudne.
Trzeba widzieć ikigai w drobiazgach. Zaczynać od rzeczy małych. Być tu i teraz
.

Ken Mogi, Ikigai. Japońska sztuka szczęścia,
przeł. Małgorzata Maruszkin, Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)