środa, maja 01, 2019

3266. Don Quijotes

[…]  jedyna chwila, kiedy wszystko może się zdarzyć, jest właśnie teraz. Zanim naprawdę się zmienimy, musimy zaakceptować człowieka, którym jesteśmy.

*

Akceptacja, o której mowa, oznacza po prostu to, że prędzej czy później musimy przystać na postrzeganie rzeczy takimi, jakie są. Takie podejście przygotowuje grunt pod odpowiednie działanie niezależnie od tego, co akurat się dzieje.

*

[…]  cokolwiek jest przedmiotem naszej uwagi w tej chwili, zmieni się, dając nam okazję do praktykowania akceptacji tego, co pojawi się w chwili następnej.

Jon Kabat-Zinn, Życie, piękna katastrofa,
przeł. Roman Skrzypczak, wydanie IV,
Czarna Owca, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

wtorek, kwietnia 30, 2019

3265. Bo…

Bo Stehlíka okolice, czyli czeska literatura. Bo napisany przez kobietę kryminał. Bo seria z panem podinspektorem, a ja lubię przywiązać się do bohaterów książek. Bo ładnie dwuznaczny wydał mi się tytuł tej książki. Bo u Bliźniaczej Liczby dobrze mi wchodzą kryminały.

Pierwszy tom czeskiej serii kryminałów z Mariánem Holiną… nie zawiodłam się. Natychmiast sprawdziłam, czy jest już dostępny drugi tom… Jest! Siedzę w nim po uszy od dziś.

Nie chciał sugerować niczego, co przyspieszyłoby rozpad ich małżeństwa. Jeśli ma do tego dojść, i tak dojdzie. Związki miały własną dynamikę, długość ich trwania wcale nie musiała zależeć od szczęścia partnerów. Wiedział to z własnego doświadczenia.

*

Wystarczyło mu, że to, co stosuje, działa. Teraz znów będzie musiał wyjaśniać, dlaczego działa. A tego często nie wiedział. Tak jak z intuicją. Bał się, że jeśli zacząłby głęboko dociekać, jakimi drogami chadza intuicja i dlaczego jest tak cholernie niezawodna, mógłby ją spłoszyć.

*

Sztywny, przemądrzały gówniarz z zamiłowaniem do hierarchii, pomyślał Marián. Resztki katolickiego wychowania podsuwały mu teraz początek modlitwy, której kiedyś uczyła go ciocia Jozefína: Panie mój, od którego pochodzi cierpliwość, prawdziwa cierpliwość, święta cierpliwość…

*

Oboje umilkli, czuła, że ich myśli nie mają do siebie daleko.

*

Marián czuł, że dzisiaj też raczej nie wypiją w imię wiecznej przyjaźni.
     — Gdyby ciało znajdowało się na powietrzu… – znów zaczął rejestrować głos Volavki.
     — Gdyby w dupie były ryby — bez ogródek wszedł mu w słowo i zwrócił się do Léblovej. — O której zmarł
?

*

Trąbka Tomasza Stańki wołała tęsknie jak zbudzony w środku nocy ptak. Trochę przelękniony, tkliwy, nie do końca pewny, czy cieszy się z własnego istnienia wśród ciemności. […] Było po północy. Trąbka Stańki była, jak na niemłodą już godzinę, zbyt głośna, ale Marián nie mógł zdobyć się, żeby wstać i ściszyć muzykę. Czuł się bosko, nie chciał przerywać tej chwili.

*

     —Ma Słońce w Baranie i całą masę napiętych aspektów — powiedziała Sabina […].

*

Irytacja Mariána miała tendencje do szybkiego przekształcania się w najzwyklejszy wkurw.

*

Hic sunt leones*, pomyślał.
__________
* Łac. tam żyją lwy. Na dawnych mapach sentencją tą oznaczano niezbadane ziemie.

*

     — Zgadnij, kto tam mieszka!
     — Słuchaj, mówiłem ci już parę razy, że wkurzają mnie takie pytania – westchnął Marián.
     — To nie pytanie, ale wyzwanie! Na szkoleniu o zachowaniu w sytuacji kryzysowej mówiono nam, że aż dziewięćdziesiąt pięć procent populacji mężczyzn chętnie podejmuje wyzwania. — Diviš rozwinął lizaka z papierka i wpakował sobie do buzi. — Ale wiadomo, że ktoś musi stanowić te pozostałe pięć
.

*

     — Nie żyje? — zdumiał się kierownik. — Ale jak?
     — Całkowicie — zapewnił go Diviš
.

*

Planety nie robią nikomu problemów. Człowiek przychodzi na świat z określoną konstrukcją wewnętrzną, a astrologia jest tylko środkiem, który może pomóc w jego interpretacji. Nie można tak wszystkiego upraszczać. Przeczytaj lepiej tego Junga, którego ci zostawiłam na stole!

*

Zaświeciły jej się oczy.
     — Nawet nie wiesz, jak to w tobie lubię. Nie boisz się szybkich rozwiązań.
     — W sensie pochopnych? – zapytał podejrzliwie.
     — Jasnych. Zero marudzenia, wykrętów i usprawiedliwiania się
.

*

Krąg to nasza granica i źródło siły.

*

Marián próbował ekspresowo posegregować fakty i dojść, co może być przyczyną niezadowolenia szefa, ale nic nie przychodziło mu na myśl.

*

— Zaciągnij za mnie hamulec, kiedy zobaczysz, że dojechałem do końca trasy.
     — Skąd będę to wiedziała? — zapytała.
     — To będzie wtedy, gdy nie będę już w stanie malować.
     
[…] Znosił wszystko, dopóki mógł malować. A mógł malować, dopóki miał w głowie obrazy.

Iva Procházková, Mężczyzna na dnie, przeł. Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera, Wrocław 2016.

*

Prawda wrzała w niej i wybijała na zewnątrz niepowstrzymanym strumieniem, jej prawda, która wcale nie polegała na faktach, lecz na przeżyciach. Polegała przede wszystkim na przeżyciach, dlatego nie mogła o niej zapomnieć.

*

Jáchym wiedział, że prawda bywa bardziej fantastyczna od fantazji.

(tamże)

3264. kto u steru?

kto w Tobie opowiada Ci dziś historię twojego życia?
przyszło do mnie w nocy.

wczorajszy dzień (poza rehabką) był dniem opowiadanym przez ofiarę, która stoi na równi pochyłej swej choroby i z każdą chwilą stacza się w dół. wczorajszy dzień — na szczęście — minął, a ja mogę wybrać, kto we mnie opowiada moją historię.

Żadna chwila nie jest taka sama jak inna. Każda jest wyjątkowa i każda kryje w sobie wyjątkowe możliwości.

*

Ufność w siebie, we własną podstawową mądrość i dobroć, jest bardzo ważna […] będziesz musiał szanować swoje odczucia, bo ciało będzie podpowiadało, byś się zatrzymał albo zrezygnował […].

*

[…] ostatecznie ciągle musimy żyć własnym życiem, każdą jego chwilą. Praktykując uważność, praktykujemy odpowiedzialność za bycie sobą i uczenie się, jak ufać własnemu istnieniu.

Jon Kabat-Zinn, Życie, piękna katastrofa,
przeł. Roman Skrzypczak, wydanie IV,
Czarna Owca, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, kwietnia 29, 2019

(3262+1). no limits (II)

Dobrostan fizyczny* jest pierwszym
warunkiem koniecznym do szczęścia.

Joseph Pilates
(1883–1967)

_________________
* pod tym samym cytatem dyskusję z Bliźniaczą Liczbą toczyłyśmy. bo jednak po pierwszym zachwycie zgodzić się z Autorem nie mogłam. razem doszłyśmy do wniosku, że nie liczy się norma lecz optymalny, możliwy do osiągnięcia na ten moment stan. teraz wszystko się już zgadza.

piątek, kwietnia 26, 2019

3262. no limits

moja ignorancja nie zna granic. myślałam, że pilates to forma aktywności fizycznej dla pań z nadwyżką czasu i kasy lub kobiet przewrażliwionych na punkcie niemłodniejącego tu i ówdzie ciała. a jeśli już Pilates musiałby być nazwiskiem osoby, to na pewno kobiety… w końcu Kopernik też była kobietą — podpowiada ignorancja nieszczerze — choć z innych powodów.


3261. Świry i zajoby

Tak pięknie, lekko i zabawnie pisać o ludzkich świrach i zajobach — trzeba umieć, by się odważyć. Autorka umie i pięknie, i lekko, i zabawnie, i jeszcze — jakby było mało — odważyła się.

Pewnie w przypadku pewnych ludzi byłoby również odwagą do tej książki zajrzeć. Ale, ale! Nie dotyczy to nikogo, kto zagląda na tego bloga mniej przypadkowo — jestem o tym przekonana w dowolnej liczbie setek procentów.

I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od tego, że przykuł moją uwagę sposób złożenia tytułu (nie chodzi o czcionkę, ta jest fatalna, czy pochylenie).

     — […] Czym się niepokoisz?
     Wszystkim, chciałaby odpowiedzieć. Sobą i nim, tym że możemy żyć razem, ale również oddzielnie i nic się nie dzieje.
     Może dlatego to jest takie okropne. Że to nie jest koniec świata, jak kiedyś myślałam
.

*

— Prawie wszystko robię pod wpływem impulsu. Nie umiem myśleć. Nie umiem się zastanawiać. Kiedy próbuję, odechciewa mi się żyć. Wiec chyba lepiej, że tego nie robię, jak pan uważa? Chyba lepiej, że kupiłam klacz, zamiast wpaść w depresję?

*

Człowiek postępuje rozsądnie wtedy i tylko wtedy,
gdy wszystkie inne możliwości zostały już wyczerpane
.

Edwarda A. Murphy

*

     — Niedobrze — powiedział. — Bolek potrzebuje słońca.
     — Nie mamy na to wpływu. — Myślała, że tym stwierdzeniem uspokoi męża, ale oburzył się tylko:
     — To jest właśnie najgorsze. Że zawsze może się zdarzyć coś, czemu nie można zapobiec.
     — Nie przejmuj się tak. To tylko dynia. Duża dynia, nic więcej.
     Tracisz proporcje ważności rzeczy. – Nie chciała tego powiedzieć, to było niepotrzebne, ponieważ niczego nie mogło zmienić
.

*

     — Gdyby chodziło tylko o rewanż, zabrałbym się za to parę lat temu… — przyznał. — Po prostu nigdy nie byłem niczyim kochankiem, zawsze mężem. I chciałem sprawdzić, jak to jest.

*

Może polubiłby ją, gdyby skupił się na tym, co ma do powiedzenia, ale nigdy nie spróbował. Ona natomiast przestała go lubić właśnie wówczas, kiedy wsłuchała się w jego słowa.
     — Jest kabotynem — oznajmiła matce, mając niespełna dwanaście lat.
     — Nie mów tak o ojcu — oburzyła się żona, którą podobna myśl dopadała niepokojąco często
.

*

     — Są ludzie, którzy lubią zwierzęta – powiedział mężczyzna na odchodnym – jednak ja do nich nie należę.
     Ja też średnio lubię ludzi, ale bywają wyjątki, pomyślał pies. Jesteś co prawda skąpy i niemiły, ale jeszcze cię nie skreślam
.

*

Tak czy owak, byłoby lepiej, aby główny bohater lubił zwierzęta. I żeby nie był chytry. A kobieta otwarta, również na zmiany w życiu. Ciekawe, dokąd mnie to wszystko zaprowadzi, myślał, rozpalając ogień w kominku. Od czegoś trzeba jednak zacząć.

*

     — Martwię się o ciebie. Nie umiesz nawet gotować. Co zrobisz, jak umrę?
     — Zamówię trumnę.
     — Przestań. To nie jest śmieszne.
     — Nie jest. A co powinnam zrobić?
     — Mówiłam o gotowaniu.
     — I o śmierci. Nie wiadomo, która z nas umrze pierwsza. Jesteś w dobrej formie
.

*

Polizał ją po szyi, smakując słoną od morza i potu skórę. Znieruchomiała. Nie umiałby powiedzieć, kto kogo posiadł, nawet gdyby potrafił posługiwać się sprawnie jakimkolwiek językiem.
     […] Kobieta z tatuażem wciąż tkwiła mu pod skórą jak cierń.

*

     — Napije się pani?
     — Szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że mnie pan odwiezie — skłamała.
     — Szczerze mówiąc, nie miałem takiego zamiaru — odparował, mrużąc oczy
.

*

Zdziwiła go ta myśl, przyglądał się jej ze wszystkich stron, poddając w wątpliwość nie tyle samo znaczenie i sens, ale fakt, że się w ogóle wykluła.

*

Nie będę go już o nic pytać, postanowił mężczyzna. Przestraszył się, że zaraz dowie się czegoś takiego, z czym nie będzie mógł dalej żyć, wobec czego będzie się musiał określić, a to skomplikuje rzeczy, które przecież są proste.

Anna Onichimowska, Pomiędzy,
Agencja Edytorska EZOP, Warszawa 2012.
(wyróżnienie własne)

czwartek, kwietnia 25, 2019

3260.

życie to zaangażowanie.
przyszło znad granicy snu i jawy nad ranem.

robienie, zapieprzanie, dotrzymywanie zobowiązań i terminów, jeszcze więcej robienia i zapieprzania, dokręcania śruby i jeszcze więcej działania — to nie jest życie. i kropka.

żyjesz, gdy się w coś angażujesz. żyjesz tylko wtedy.

[…] tak samo jak poczwarka motyla wszystko może rozwijać się tylko we własnym tempie.

*

Dlaczego mamy gnać przez jedne chwile, by dotrzeć do innych, tych „lepszych”? W końcu każda z nich jest chwilą naszego życia wtedy, gdy upływa.

Jon Kabat-Zinn, Życie, piękna katastrofa,
przeł. Roman Skrzypczak, wydanie IV,
Czarna Owca, Warszawa 2018.

środa, kwietnia 24, 2019

3259. Rozkwitający

Jabłoń:
(czytała na głos Sadownikowi poniższy fragment)

Wiemy, że ludzie są najszczęśliwsi, gdy stają wobec odpowiednich wyzwań — a więc gdy próbują osiągnąć cele, które są trudne do zrealizowania, ale pozostają w ich zasięgu. Wyzwanie i zagrożenie to nie to samo. Ludzie rozkwitają w obliczu wyzwań i więdną w obliczu zagrożeń.

Jon Kabat-Zinn, Życie, piękna katastrofa, wydanie IV,
przeł. Roman Skrzypczak, Czarna Owca, Warszawa 2018.

Sadownik:
Rozkwitam czy więdnę?

Jabłoń:
A jak myślisz?

*

Autorka: Kaan.

3258.

Ale to, co nam się wymyka, jest ważniejsze, niż nam się wydaje.

Jon Kabat-Zinn, Życie, piękna katastrofa, wydanie IV,
przeł. Roman Skrzypczak, Czarna Owca, Warszawa 2018.

3257. W drodze po „dzień”

Lusi powiedziała: pewnie na to za wcześnie, ale co tam… I opowiedziała mi o tym, że gdy Ona zachorowała ponad trzydzieści lat temu, mając trzydzieści sześć lat, ktoś powiedział jej:
     — Przyjdzie taki dzień, że będziesz dziękować Bogu za SM.

Przyszedł taki dzień, kontynuowała Lusi. Nie pozostaje mi nic innego, jak wierzyć, że i w moim życiu przyjdzie… taki dzień.

*

Poleconą broszurkę przeczytałam jeszcze w grudniu, ale dopiero teraz czuję, że mogę się na jej temat zająknąć. Można bez niej żyć, ale i kilka wartych zapamiętania zdań wyjąć. Więc wyjęłam, aktywnie czekając na… dzień.

Choroba pojawia się zawsze w nieodpowiednim momencie, zaburzając normalny bieg życia. Sprawia, że jesteśmy przepełnieni strachem, niepewnością i bólem. […] Nie jest ona wyrokiem czy karą, ale wyzwaniem losu, pojawiając się zmusza do wprowadzenia w życiu zmian.

*

W momencie otrzymania diagnozy rozpoczyna się nowy etap życia, to czas szukania drogi do samego siebie i samoakceptacji.

*

Choroba skłania do refleksji i zmusza do widzenia świata oraz samego siebie z innej perspektywy.

*

[…] nie ma ludzi idealnych. Są za to wyjątkowi, bo każdy z nas ma wielkie możliwości, ale tylko mała garstka z nich korzysta.

*

Widocznie musiałam się znaleźć w trudnej sytuacji, aby zacząć podejmować wyjątkowe i odważne decyzje. Wiem jednak, że było warto.

*

Jeśli się jednak nie poddamy, choroba ma nam wiele do zaoferowania.

*

Przede mną otwierał się nowy etap życia. […] Przyszłość zapowiadała się ekscytująco.

*

SM to choroba o tysiącu twarzach i każdy przechodzi ją inaczej.

*

Choć wszystko zależy od nas, nie jesteśmy sami.

*

[…] potrzebuję opieki i wsparcia.

Beata Peszko, Stwardnienie rozsiane.
Jak odnalazłam nadzieję i drogę ku zdrowiu
,
Wydawnictwo KOS, Katowice 2011.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, kwietnia 22, 2019

3256. Wielkanoc 2019

Wielkaniemoc. Dopiero dziś wróciłam do żywych
i takie cudo na mnie czekało od Wielkiej Soboty.

Hełmus Skorupus na hulajnodze
Śpieszy z jajami na jednej nodze
                By dowieźć koszyk każdemu z Was
                Hełmus Skorupus zawsze na czas
Wiatr ma we słuchach i pod omykiem
Cholera jasna, a co z koszykiem?!
                Co to za trzaski i co za pisk taki?
                Z jajek wykluły mu się kurczaki!
Pisklęta kwilą, Skorupus w pędzie
Oj Wielkanocy chyba nie będzie
                Nagle olśnienie i myśl nagła taka
                Miast wpieprzać jaja hoduj kurczaka!
I z takim hasłem Skorupus jedzie
Wspomnijcie o nim dziś przy obiedzie
.

3255. Wielki Piątek

Sadownik:
Tylko popatrz, wszystko jasne,
moja alkoholiczko!

*

Jabłoń:
(już pod odpowiednią bramką jakiś czas)
Na lotnisku zawsze panuje to samo uczucie.
Według Ciebie jakie?

Sadownik:
Zniecierpliwienie.

Jabłoń pozostała zadziwiona odpowiedzią Sadownika, bo zawsze na lotniskach pławi się w nadziei.

czwartek, kwietnia 18, 2019

3254. Wspomnienia (studenckie)

I z drugiego bloga, który zamarł, nim blox postanowił przestać istnieć, zabieram to, co wciąż mnie zachwyca, porusza, budzi żywe wspomnienia. Uff, rozstaję się już na amen z tobą, gazeto, żegnam!

#1

10 czerwca 2016.
Ja, Ty, Ona, On.

Progi* to naturalny krajobraz mojej tożsamości, osoby.
Progi to naturalny krajobraz twojej tożsamości, osoby. Progi to naturalny krajobraz jej tożsamości, osoby. Progi to naturalny krajobraz jego tożsamości, osoby.


_________
* czyli wszystko to, czego nie potrafię, nie umiem zrobić. To, o czym nawet nie jestem w stanie pomyśleć. To, czego nie lubię, nie znoszę.

#2

26 listopada 2015.
Obdarowana.

     — pamiętaj, pracujesz z tajemnicą — powiedziała dwa tygodnie temu.
     — taaak! — pomyślałam z wdzięcznością wczoraj.

pracuję z tajemnicą

#3

11 października 2015.
Studiując co dnia.

Nie chodzi o to „ile czasu”,
chodzi o systematyczność,
        o popełnianie błędów,
        o refleksję,
        o zadawanie pytań,
        o szukanie odpowiedzi,
        o znajdowanie siebie.

#4

13 maja 2015.
Przywilej.

Dziś jadę.
Poznać kobietę, która jest miastem,
     po raz pierwszy będę w Pradze.
Spotkać kobietę, której książkę czytałam kilkanaście razy,
     którą przeczytam jeszcze wiele razy.
Jadę. To wyjątkowy przywilej.

22 maja 2015
przywilej skonsumowany.

#5

19 kwietnia 2015.
instrukcja obsługi. skrupulatnie zanotowałam w zeszyciku instrukcję obsługi sytuacji. słyszałam te słowa wiele razy, ale te usłyszane wczoraj z wyjątkowym zrozumieniem zapadły we mnie, rezonując magicznie — efekt acha, czy co?

nie zatrzymuj się na reakcji.
dowiedz się
     co cię wkurza?
     dlaczego?
     na jakie sygnały reagujesz?

#6

12 kwietnia 2015.
droga do siebie.

i za to kocham psychologię procesu... to chcę studiować, poznawać, odkrywać... uczyć się tego co dnia.

#7

28 marca 2015.

dziewczynka. chłopiec. Ona. dziewczynka. chłopiec.
rodzeństwo. piątka. w tamtych czasach coś na kształt normy.

kilkadziesiąt lat później. rozmawiamy.
     — oni zawsze mieli pretensje, że jestem oczkiem w głowie ojca, ale, wie pani, tylko ja, jako jedyna z naszej piątki, go prosiłam. to... dostawałam. rozumie pani.

Ona. Wielka Nauczycielka dla mnie, pierworodnej, co we krwi zosię-samosię ma. czy umiem poprosić? czy umiem przyznać się do słabości? i prosić? nie jest sztuką być samowystarczalnym, wszystkowiedzącym, omnipotentnym. sztuką jest znaleźć w sobie człowieka.

uczę się. jestem dobra w docenianiu Nauczycieli, których spotykam co dnia.
pod postacią człowieka, psa, kota czy ptaka.
dziękuję.

to spotkanie było dla mnie błogosławieństwem.

#8

23 marca 2015.
O pewnej profesji.

Lekarz... droga tylko w jedną stronę.
Zatyka mnie z wrażenia, gdy na nich patrzę. Straszną cenę płacą każdego dnia.

Żeby nie oszaleć, muszą albo kochać tę robotę nad życie, albo wyprzeć się swojego człowieczeństwa. Niektórzy — wydaje się — zrobili obie te rzeczy naraz.

#9

4 marca 2015.
Kłammy!

Dzieci do pewnego wieku mają fajnie, bo nikt nie mówi, że kłamią. Uwielbiam towarzyszyć im, gdy fantazjują. Uwielbiam potencjał, który w tych fantazjach odsłaniają. Uwielbiam ich siłę i nieustraszoność Ducha.

#10

17 września 2013.
Matka Trzecia.

Wracam do tego zdjęcia. Porusza mnie i daje dużo energii. Magia ułamka sekundy.

Wracam. Wracam. Zanotowałam:

...spektakularne nie karmi,
karmi tylko coś prostego...

Wróciłam do zdjęcia i w końcu mam jasność i pewność.
Ta duża sunia to moja Trzecia Mama.
Ta psia Dusza karmi mnie swoim uważnym, kochającym spojrzeniem.

(fot. Biała)

26 sierpnia 2013.

20 stycznia 2013.
Matka Druga.

Myślałam, że będzie trudno. Jestem wszak wymagająca, a tu proszę, zdziwiona jestem ogromnie. Druga Matka wpadła w me ręce niejako przy okazji poszukiwania zupełnie czegoś innego.

Patrzę na Nią i czuję, że uczy mnie zatrzymywać się w chwilach zwątpienia. Uczy wierzyć, że wewnątrz mnie jest podpowiedź i ogień, który zawsze płonie dla dobra mnie i świata.


(źródło)

17 stycznia 2013.
Matek poszukiwanie.

Choć minęły dokładnie dwa miesiące, warsztat Dawn Menken wciąż we mnie jest. Wracam do wrażeń, do mądrości i zrozumienia. Do tego, jak ten warsztat mnie dotknął i zmienił.

Potrzebujemy wielu Matek, które odpowiadają na nasze potrzeby, rezonują z czymś ważnym w nas. Pomysł szukania Naszych Matek w Świecie bardzo mi się spodobał. Czujna pozostałam. Znalazła mnie fotografia Mojej Pierwszej. Potrzebuję Jej. Widzi moje życie jako wspaniałą przygodę, wspiera w trudnych momentach i wie, że wszystko będzie — Ona jest pewna, że już jest — w najlepszym porządku:


(źródło)

Ta melodia... lubię do niej wracać, przypomina mi o klimacie warsztatu:


(źródło)

#11

14 stycznia 2013.
Rodzic w każdym z nas.

Rodzic to nie tylko osoba mająca dzieci. Rodzicem, w pewnych sytuacjach, jest każdy z nas. Gdy obejmujemy smutnego przyjaciela, gdy siadamy obok zapłakanego człowieka, by, jeśli zajdzie taka potrzeba, pomilczeć razem z nim. W takich chwilach działamy z jakością Rodzica, z miejsca Rodzica.

Nie, nie musisz mieć dziecka, by mieć kontakt z tą żywą energią, która pomaga zmieniać świat, dzięki której wszyscy rośniemy.


(źródło)

#12

14 stycznia 2013.
Prawda psychologiczna.


(źródło)

#13

1 sierpnia 2012.
O małej, przeklętej różnicy.

Widział.
Wiedział.
Dwa słowa. Jednoliterowa różnica.
___________________

Mówi, że nie widziała, choć wiedziała.
Mówi, że nie wiedziała, choć widziała.
Dwa zdania. Anagramy.
___________________

To nie warsztaty estetyki poetyckiej.
To czyjeś życie.
Istota nadużycia jest właśnie taka.

Ktoś widział.
Ktoś wiedział.
Nikt nic nie zrobił.

#14

31 lipca 2012.
Za mało.

— Przyjedziesz na święta?
— Nie.
— To twoi rodzice!
—Tak, ale to za mało, by spędzać razem święta.

*

— Jest pani siostrą mojej mamy?
— Nie.
— Sprawdziłem, macie tych samych rodziców!
— Tak, ale to za mało, byśmy były siostrami.

*

— ?
— Nie.
— !
— Tak, ale to za mało...

*

Potrzebuję czegoś więcej niż faktów, by żyć, oddychać, chcieć... Przestałam pytać, dlaczego tak mam.

#15

19 stycznia 2011.
Transformacja.

Is there a reason
Why a broken dream can never fly?
Is there a reason
You believe and then you close your eyes?
Give me a reason
Why you hide away so much inside.
If there’s a reason,
I don’t know why.

Niezręczność czy głupi błąd, pozornie czysty przypadek, ujawnia świat, którego istnienia nikt by nie podejrzewał […]. […] głupie błędy nie są dziełem czystego przypadku. […]. Są falami pojawiającymi się na gładkiej powierzchni życia, wytwarzanymi przez źródła, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy. A źródła te mogą być bardzo głębokie, tak głębokie jak sama dusza. Głupia pomyłka może okazać się kluczem otwierającym wrota przeznaczenia.

J. Campbell, Bohater o tysiącu twarzy,
Zysk i S-ka, Poznań 1997.

#16

31 grudnia 2010.
Całe Światy budowane na projekcjach.

                         Dla Brrr
Nie dzwonisz.
Nie piszesz.
Nie bywasz.
Milczysz.
Odszedłeś.
                         Pretensja? Nie.
                         Projekcja? Jeśli,
                         wówczas powyższe brzmi:
Nie dzwonię.
Nie piszę.
Nie bywam.
Milczę.
Odeszłam.
                         Fakt.

#cytaty

24 października 2013.
Wszystko jest znaczące.

Zachowanie symboliczne wyraża doświadczenie, którego wniesienie wprost jest niemożliwe lub jest wręcz zakazane.

(tłum. własne)

Symbolic behavior expresses an experience that is otherwise forbidden or unable to be communicated directly.

Amy Mindell, Alternative to Therapy,
A Creative Lecture Series on Process Work,
Lao Tse Press, Portland (Oregon) 2006

11 maja 2013.
Rzeczywistość to nie jest rzeczy oczywistość :).

[Dona Carletta:] Określenia takie jak „miły”, „gburowaty” czy „ból” są, w najlepszym razie, chwilowymi skrótami opisującymi dużo szersze doświadczenia, które właśnie w danej chwili zaczynają się wyłaniać. W rzeczywistości, sposób, w jaki ostatecznie owe doświadczenia się rozwiną, może bardzo odbiegać od tego, co na ten temat myśleliśmy na początku.

Podała następujący przykład. Mężczyzna, który normalnie jest bardzo nieśmiały, przyznał, że jest bardzo skrępowany, ponieważ ma rozległą bliznę na twarzy. Uskarżał się, że w związku z tym, że jego twarz wyglądała tak okropnie, ma kłopoty nie tylko w relacjach, ale również z normalnym funkcjonowaniem w życiu. (…) Nauczyciel-Orzeł zapytał: „Co jest najgorszą rzeczą, która przychodzi ci na myśl, gdy patrzysz w lustro?”. Mężczyzna odpowiedział, że wygląda jak potwór. Orzeł wiedział, że określenie „potwór” jest nie tylko nieruchomą nazwą, ale również początkiem nieznanego doświadczenia. Orzeł zachęcił mężczyznę do badania „bycia potworem” (…).

(…) Mężczyzna był niepewny, ale zaciekawiony. Wyraził „bycie potworem” w ruchu. Energia ukryta w tym doświadczeniu zaczęła się przekształcać. Mężczyzna zamiast stąpać ciężko, zaczął wyciągać ręce w kierunku ludzi. Właściwie, zaczął wchodzić w kontakt z ludźmi w bardzo serdeczny sposób. To było znaczące doświadczenie dla tego mężczyzny, ponieważ normalnie czuje się on odizolowany i niepewny w kontaktach z ludźmi. To, co wydawało się na początku pracy „potworem” rozwinęło się w chęć by wyjść naprzeciw i nawiązać kontakt z innymi.

(tłum. własne)

[Dona Carletta:] Names such as kind or gruff or pain are, at best, momentary abbreviations for much more expansive experiences that have just begun to unfold. In fact, the way in which they do finally unfold may be very different from what we had imagined ahead of time.

She gave the following example. A man who is normally quite shy admitted that he felt embarrassed because he had a large scar on the side of his face. He complained that he was unable to have relationships or do what he needed to do in his life because, according to him, his face looked so awful. (…) Eagle asked the man, “What’s the worst thing you think of when you look in the mirror?”. The man said that he looked like a monster. Eagle knew that the term monster was a static name, the beginning of an unknown experience. Eagle encouraged the man to explore this monster. (…)

(…) The man was hesitant but curios and expressed the monster further through movement; the energy behind it began to transform, and he began to reach out to people instead of stomping around. He actually began to make contact in a very heartful way. This was a big experience for him because he is normally quite isolated and hesitant to come close to people. What seemed at first to be a monster unfolded into the desire to reach out and make contact with others.

Amy Mindell, Alternative to Therapy,
A Creative Lecture Series on Process Work,
Lao Tse Press, Portland (Oregon) 2006.

13 kwietnia 2013.
Nie, nie, nie, ależ tak, Tak, TAK!

[…] the fundamental law of process-oriented psychology:
     What happens is right and should be encouraged. It only looks wrong when we do not understand its context sufficiently.
     This contrasts sharply with implicit fundamental law of psychotherapy in general:
     What happens is wrong and needs to be changed.

J. Goodbread, The Dreambody Toolkit,
Lao Tse Press, Portland 1997.

[…] fundamentalne prawo psychologii zorientowanej na proces:
     To, co się dzieje, jest właściwe i powinno być wspierane. Wygląda na niewłaściwe tylko wtedy, gdy nie rozumiemy wystarczająco całości tego, co się wydarza.
     To stwierdzenie pozostaje w ostrym konflikcie z zasadniczą, niekwestionowaną zasadą psychoterapii jako takiej:
     To, co się dzieje, jest niewłaściwe i wymaga zmiany.

(tłum. własne)

16 marca 2011.
Odzyskać cielesny słuch.

[…] uwięziliśmy przeszłość w naszych ciałach. Przeszłość żyje w naszym napięciu. Uwolnienie się od napięcia pozwoli uwolnić się od przeszłości.

*

[…] ciało posiada własną mądrość, wypływającą z kilku miliardów lat historii ewolucji, którą świadomy umysł może sobie wyobrazić, ale nigdy jej nie obejmie.

*

[…] tłumaczę związek pomiędzy ciałem a umysłem, podkreślając funkcjonalną identyczność tego, co fizyczne, i tego, co psychologiczne. […] Ważne jest, aby pacjent rozumiał, że jeśli ma się zmienić, musi się też zmienić jego ciało.

A. Lowen, Radość,
Czarna Owca, Warszawa 2010.

10 marca 2011.
Ostatni akapit książki. Niby to samo, ale dla mnie brzmi to zupełnie inaczej:

[…] mężczyzna ów powiedział łamiącym się głosem, że przez całe życie popełniał błąd sądząc, iż powinien wyleczyć się ze swojej choroby, zamiast zdać sobie sprawę, że pragnęła ona, by dokonał radykalnej zmiany w swoim życiu, zmiany, którą właśnie teraz zamierza przeprowadzić. — Od dzisiaj — oświadczył uroczyście — będę jednostką żyjącą swoją indywidualnością.
     Było to tak proste, że zacząłem się zastanawiam, dlaczego musiał czekać aż do śmierci, żeby odkryć, iż każdy z nas jest indywidualnością. Być może śmierć jest ostatnią krawędzią, przy której możemy naprawdę zacząć żyć zgodnie z tym, kim jesteśmy.

A. Mindell, O pracy ze śniącym ciałem,
Agencja Wydawnicza TU, Warszawa 2003.

[…] this man said in a broken voice that the mistake which he had made until now was thinking that he should cure his illness, instead of realizing that it wanted him to make a radical change in his life, one that he was now willing to make. “From now on”, he vowed, “I’m going to be an individual.”
     His realization was so simple, I wonder why he had to wait until death to discover that we are all individuals. Perhaps death is the last edge, the one at which we truly begin to live as we are.

A. Mindell, Working with the Dreaming Body,
Lao Tse Press, Portland (OR) 2002.

25 lutego 2011.

Nikt z nas nie biega dość szybko, żeby uciec przed tym, czego doświadczamy we własnym wnętrzu.

*

Nawyk surowego osądzania siebie samych działa pod płaszczykiem pomagania nam, żebyśmy lepiej żyli i byli lepszymi ludźmi, ale w rzeczywistości staje się on w końcu irracjonalnym tyranem, którego nie sposób zadowolić.

Williams M., Teasdale J., Segal Z., Kabat-Zinn J.,
Świadomą drogą przez depresję.
Wolność od chronicznego cierpienia
,
Czarna Owca, Warszawa 2009

22 lutego 2011.
Terapia luksusem? Luksusowym_dobrodziejstwem!

Terapia, któraotwiera puszki z robakami”, jednocześnie wyzwala pragnienie i możliwości do tego, by zrobić z nich coś dobrego.

J. Segal, Melanie Klein,
GWP, Gdańsk 2007
(seria wydawnicza: Twórcy psychoterapii)

15 lutego 2011.

Choroba karmi się wstydem a wstyd karmi się milczeniem.

*

(...) wiedziałam, że jestem inna. Dawid był pierwszą w moim życiu osobą, która nauczyła mnie, że inny może także znaczyć specjalny.

*

Wiem tylko, że moje największe zwycięstwa zawsze były kapitulacjami.

Terry Cheney, Na huśtawce emocji,
Moje zmagania z chorobą dwubiegunową
,
VIDEOGRAF II, Katowice 2009.
(wyrożnienie własne)

30 listopada 2010.

Związki z innymi ludźmi, życzliwość, wsparcie i dotyk są bardzo ważną częścią naszego życia. Wielkim darem jest być widzianym, słyszanym, rozumianym i dotykanym przez drugiego człowieka. Najwspanialszą rzeczą, którą możemy dać drugiemu człowiekowi, to widzieć go, słyszeć, rozumieć i dotykać.

Willigis Jäger, O miłości,
Czarna Owca, Warszawa 2010.

3253. Wspomnienie (osobiste)

Z drugiego bloga, który też idzie na agorowy przemiał.

1 grudnia 2010.
Pan z wilczurem.

Wczoraj dowiedziałam się, że przedwczoraj wieczorem zmarł najstarszy Brat mojej Mamy.

Dziś myślę o jedynym Jego zdjęciu, które noszę w pamięci od czasu, gdy byłam małą dziewczynką: przystojny, elegancko ubrany mężczyzna, widać, że silny (nie tylko fizycznie), idzie ze swoim wilczurem

[suplement 15.06.2024, odnalezione dziś]