sobota, maja 24, 2025

5780. Ścinki z giganta







5779. Śniadaniowe ścinki z giganta

Siódmy mój turnus. Po ośmiu dniach frustracji (ile razy trzeba zgłaszać, mó­wić, narzekać, jeden turnus, drugi… szósty), gdy i na śniadanie, i na ko­lację otrzymywałam niezmiennie ogórki kiszone — od lat nie zmieniło się w tym za­kre­sie nic poza ceną, która w ciągu ostatnich czterech lat wzrosła o 83% — po­sta­nowiłam cyk, dzień po dniu, „pakszot” za „pakszotem”. Po ko­lej­nych trzech dniach chlapnę­łam, że przetransformowałam frustrację w pro­jekt fo­to­gra­ficz­ny. Dyrektor me­dyczna z uśmie­chem oświadczyła, że postara się mi go popsuć. Nie da się ukryć, troszkę się jej udało.

Razem z Królową śmiałyśmy się, że ktoś powinien zacząć fotografować obiady, by była szansa, że zniknie marchewka nasza codzienna: tarta, gotowana, zupa krem, w krążkach, w kostkę bez groszku, rozgotowana, puree, dzień po dniu, do upadłego, do samego końca. Żeby sprawa była ja­sna: to nie NFZ płaci za nasze wyżywienie.

Tak czy inaczej, przed i po dyrektorskiej interwencji, każdego dnia na śnia­da­nie po­da­wa­no mi optymalną dawkę mądrości rynku. Dziś ostatnie cyk ment­ze­na­dy żywieniowej.

Cyk, il gran finale, amen, a dio i czas do ula!









logo centrum SM Borne Sulinowo

*

Endriu & Maestro, W klapkach.

życie jak bajka,
se lece w klampkach najka

/oryg. zapis fonetyczny/

czwartek, maja 15, 2025

5778. —  // Panna cotta (CLVI)

sei il mio “niente”
quando la gente mi incontra
con lo sguardo perduto
e mi chiede:
a cosa stai pensando?

                                 Pablo Neruda
jesteś moim „nic”
kiedy ludzie spotykają mnie
z pustym spojrzeniem
i pytają mnie:
o czym myślisz?

🌹

Jej ciało natychmiast pragnie, by […]  została pocieszona przez tego mężczyznę, którego kocha ponad połowę swojego życia. Mężczyznę, do którego zawsze zwraca się po pomoc.

Czy kogokolwiek obchodzi, jak i dlaczego stajemy się tym, kim je­steś­my. Mroczny, powściąg­liwy, zabawny. Jaki­kol­wiek. Czy może waż­ne jest tylko to, że po prostu jesteśmy?

Gillian McAllister, Nie to miejsce, nie ten czas, przeł. Anna Tomczyk, Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

🌹

pensi all’amore
pensando a me
[…]
questo tempo per noi
è poco e prezioso
passerà prima o poi
e non tornerà

Stadio, Ballando al buio.

niedziela, maja 04, 2025

5776. Czekariat (CXIV)


fot. Saxifraga, fragment.
 

every person is a mystery, every person
deals with life completely different.


every moment, every interaction is a
one time chance in your life.

Max Schupbach
every interaction is an opportunity for you
to reflect what you want out of it.

Beautiful People, Episode #7,
[dostęp 4.05.2025], źródło.

sobota, maja 03, 2025

5775. Czekariat (CXIII)


fot. Saxifraga.
 

who you are is a gift and a curse.
Max Schupbach
love the moment. there's always
something beautiful in the moment,

but… not for everyone.
Beautiful People, Episode #8,
[dostęp 3.05.2025], źródło.

czwartek, maja 01, 2025

(5768+5). Między nauką a nauką…

Hexe była takim żywiołem, nawet
jako bardzo stara pani […].

🐾🐾

…bardzo tępym ołówkiem i ogryzkiem przypominającym czerwoną kredkę:


Młodość.

Raz na spacerze z psem zagadnął mnie nieznajomy chłopiec.
     — Mogę pogłaskać? — zapytał, a ja się zgodziłam.
     — Siad — zakomenderowałam psu.
     Chłopiec widać lubił psy, ale chyba nie był do nich przy­zwy­cza­jo­ny, bo ostrożnie wysunął rękę i nie tyle pogłaskał, co raczej po­kle­pał zwierzaka po czubku łba.
     — Ile ma lat?
     — Pięć.
     — Jeszcze jest mały…
     — Nie, już dorosły. Psy żyją średnio piętnaście lat.
     Chłopiec ze zdumienia aż krzyknął i zatrzymał rękę.
     — Tylko tyle? — Najwyraźniej wprawiłam go tą informacją w kompletne osłupienie. — Czyli już niewiele mu zostało…
     Tym razem porządnie pogłaskał psa od czubka głowy aż po szyję.
     — Co się robi, jak umiera taki duży pies? — Mój labrador ważył mniej więcej tyle co ja. Teraz radośnie merdał ogonem, więc chy­ba nie wiedział, że rozprawia się o jego śmierci. — Czy coś się w ogóle da zrobić? — po­wtó­rzył jakby do siebie.

Yōko Ogawa, Grobowa cisza, żałobny zgiełk,
przeł. Anna Karpiuk, Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2020.
(wyróżnienie własne)

sobota, kwietnia 26, 2025

(5768+4). —

Jabłoń:
(wysłała Ludziom Fidusa link do odgrzebanych zdjęć,
gdzie na jednym z nich i Fidus, i Heniutka
)

Człowiek Fidusa:
(odpisał, dołączając zdjęcie,
które zmoczyło Drzewku oczy
)
W kąciku po misce Fidusa,
dla naszych ośmiu łap
🐾🐾 🐾🐾

(5768+3). Wtedy i dziś…






kudłate fot. Sadownik.

(5768+2). —

Nikt nie żałował, że kochał psa.
pies Fafik

🐾🐾

Gdy odejdzie człowiek, pozostaje pustka;
gdy odejdzie pies, zostaje ogromna pustka
.
Człowieka Fidusa

Ten, kto
nic nie wie, nic nie kocha.
Ten, kto
nic nie robi, nic nie rozumie.
Ten, kto
nic nie rozumie, jest nic niewart.
Ale
ten, kto rozumie, również kocha,
zauważa, widzi…
Im
więcej wiedzy wiąże się z jakimś przedmiotem,
tym
większa jest miłość…
Kto
wyobraża sobie,
że
wszystkie
owoce dojrzewają w tym samym czasie co poziomki,
nic
nie wie o winogronach.
Paracelsus

(5768+1). —

Na skraju śmierci było ogromnie dużo miłości. W ostatnim zwykłym dniu, gdy jesz­cze nie wiedzieliśmy, że nadciąga nieodwracalne, odwiedziła Cię Młodość, która w przeciągu ostatniego roku przeistoczyła się w piękną młodą kobietę. W ostatnim dniu*, który spędziliśmy jeszcze całym Stadem, pożegnały się z Tobą Pati i Rysia. Pra­wie całą ostatnią Twoją noc, spędziłam słuchając, jak oddychasz. Poza tymi mo­men­tami, gdy było to dla Ciebie trudne, była to dla mnie najpiękniejsza melodia świa­ta. A potem przyszedł dzień. Ten, na który nigdy nie czekaliśmy. Bolesna świa­do­mość ostatniego wspólnego ranka. Kilka godzin potem przy­szła pożegnać się z To­bą Maggie. Ty — napisała mi tamtego wieczora Maggie — pożegnałaś się z Nią w ten sam sposób, w jaki się poznałyście: buziakiem.

Pani Wetka, która do nas przyszła (czekanie było największym koszmarem), okazała się być Twoją starą dobrą znajomą, podniosłaś głowę, patrzyłaś na nią swoimi nie­widzącymi oczami. Znała Cię, jak ustaliliśmy, od trzynastu lat. Wspominaliśmy wszystkie gastrologiczne ratunki, opróżnianie gruczołów okołoodbytowych, Twoje radosne wska­ki­wa­nie na wagę zaraz po wejściu do gabinetu, choć nikt Cię o to nie prosił, i bez­par­do­no­we pobieranie opłaty w chrupkowej walucie za każde grzeczne i dzielne przetrwanie procedury medycznej. Byłaś w najlepszych możliwych rękach. Zdalnie towarzyszyły Ci Timka, Kaan, Mło­dość i Jej Mama. To niesamowite, w ile ludzkich żyć wniosłaś radość. Na po­wierzch­ni utrzymywało nas wiele wspierających myśli dobrze życzących nam Ludzi.

Pan, który przyjechał po Twoje ciało. Nigdy nie zapomnę sposobu, w jaki przełożył Twój pyszczek na całun. Byłam bezgranicznie wdzięczna za jego delikatność. A po­tem już tylko przejmująca cisza w ulu; esemesy, wiadomości i rozmowy telefoniczne pełne wspomnień z Tobą w roli głównej.

W przyszłym tygodniu Sadownik odbierze Twoje prochy. Jeszcze czeka Cię podróż w ukochane przez nasze Stado miejsce. A póki co, parafrazując słowa Akuszera: psy, podobnie jak ludzie[,] nie znikają z powodu swojej śmierci. Nie, nie znikają!


fot. Sadownik, fragment, 2013.

_________
  *  [suplement 24.10.2025]

Zo­stała nam jedna noc, choć liczyłyśmy na więcej. Została jedna.
     Pytania w głowie: Czy ona wie? Czy to rozumie? Czy tego właśnie pragnie?

Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

czwartek, kwietnia 24, 2025

5768. [*]   // 114/365

chcę na zawsze za­cho­wać zdolność dostrzegania wszystkich kolorów, które nauczyłaś mnie widzieć, moja naj­uko­chań­sza psia Duszo***, chcę zachować Twoją nieskrępowaną niczym ra­dość życia, nieograniczone zaufanie do świata i nie­usta­ją­cą ciekawość.

jestem zaskoczona wyborem zdję­cia, ale żadne inne nie może się tu znaleźć dziś, tylko to. jutro bę­dzie czternasta rocznica, gdy w pikselu zatrzymałam tamtą chwilę, za dziesięć dni Twoje urodziny.

114/365

Hexe
/hod. Nadia Comăneci*/
(2010–2025)
    Heniutka**

___________
     *    Miot „N”. Miała pięć czarnych sióstr. Wśród nich Nicole Kidman i Naomi Campbell. Imion trzech po­zo­sta­łych ku­dła­tych dziew­czy­nek nie pamiętam.
   **   Orzeszek wprowadziła do użytku imię Henia, po­nie­waż nie chciała do Kudłatej mówić po niemiecku.
  ***  pojaw się w moich snach, proszę, przyjdź nie raz.

💔

Ze śmiercią mojego psa
umiera we mnie kawałek świata.

Jarosław Borszewicz, Mroki,
Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2015.

💔

Ktoś, mi­ja­jąc go przy skrzynce pocz­to­wej, wspo­mina, że bar­dzo mu przy­kro z po­wodu jego straty, ale Sune nie chce, żeby im było przy­kro z po­wodu śmier­ci, a z po­wodu ży­cia, które musi te­raz wieść bez tego nie­wy­cho­wa­ne­go, nie­zdy­scy­pli­no­wa­nego nic­po­nia. Bez łap na ra­mie łóżka i bez śla­dów ugry­zień na prze­gu­bach dłoni. Jak to te­raz bę­dzie? […]  nie do końca ro­zu­mieją jego stratę. Bo prze­cież to tylko pies. Tak trudno wy­ja­śnić, że to coś o wiele wię­cej niż zwie­rzę, gdy jest się czło­wie­kiem tego zwie­rzę­cia. Wy­maga to za­pewne wię­cej em­pa­tii niż u prze­cięt­nej osoby. Albo też wię­cej wy­obraźni.

Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Marginesy, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)

💔

Jestem przekonana, że zwierzęta mogą wychowywać ludzi.

Elisabeth Kübler-Ross, Życiodajna śmierć. O życiu, śmierci i życiu po śmierci, przeł. Malina Stahre-Godycka,
Media Rodzina, Poznań 2021.