
fot. Saxifraga.
zapominanie to część nauki.
Rysia
[Polish is my super power]
Życzliwy żółw na szczudłach dźwiga ciężki kosz z żywymi chrząszczami.
// Lucy,
źródło.
Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

fot. Saxifraga.
zapominanie to część nauki.
Rysia
[Polish is my super power]
Życzliwy żółw na szczudłach dźwiga ciężki kosz z żywymi chrząszczami.
// Lucy,
źródło.
Niedzielne odliczanie literek, trzy. Poślizgnięte na prawie całodniowych dywagacjach wokół włoskich literek. Podobnie, za grosze nabyty z tej samej serii tomik na chwilę czytania, małą niezobowiązującą rozkminkę na temat poezji per se i zaskoczkę, i odszczekanie słów, że nigdy więcej bo.
Czytałam po ośmiu latach od mojego zdegustowania, które nastąpiło rok przed ukazaniem się tego tomiku, który został opublikowany cztery lata po publikacji książkowego źródła niesmaku. Och, jakie przepiękne zadanie z matematyki dla czwartoklasistów powstałoby z poprzedniego zdania! Nie zrobię tego jednak mojemu ulubionemu dziesięciolatkowi, choć korci mnie ogromnie.
Ten tomik jest materialnym dowodem na to, że nie jestem krową. Zmieniłam zdanie. Z przyjemnością poczekam na następny tomik, dyskutujący w ten sposób z otaczającą nas rzeczywistością.
Oto siły napędowe mojej pracy twórczej:
wkurw i zażenowanie.
[…]
Nie wszystko jest przeze mnie lubione,
mało co jest komentowane.
A przez ciebie, mój drogi?
Co u ciebie w ogóle, co mi dzisiaj powiesz?
Czy znasz na pamięć numer swojej karty kredytowej?
Co poza tym numerem jeszcze wiesz o sobie?
🖇
Wkurwia mnie ostatnio tyle rzeczy,
że nic nie robię, tylko piszę wiersze.
Dwa ciepłe posiłki
i jeden wiersz dziennie.
Skompletowałam tomik poetycki,
zanim państwo polskie odmówiło mi stypendium,
bo wolało je przyznać jakiejś neocepelii.
Podobno komisji nawet muzyka elektroniczna się już nie podoba,
bo to nie kultura polska,
tylko jakaś, nie wiem,
lewacko-gejowska.
A co dopiero taka poezja
pisana przez kobietę,
antyfaszystowska,
sprzeciwiająca się katolickim wartościom.
Kto by na to łożył państwowe pieniądze?
Nie ma wątpliwości:
na pewno nie taki kraj jak Polska.
🖇
Jeśli żyje się tylko raz, to
czemu wciąż robiąc te same błędy?
Jeśli żyje się tylko raz, to
czemu tak beznadziejnie?
🖇
Mam dość tłumaczenia mojemu komputerowi, że nie jestem robotem
[…]
Rozpoznawanie drzew na obrazkach
i rozpoznawanie witryn sklepowych
zdaniem komputera oznacza,
że oto jest człowiek.
🖇
Za każdym razem, kiedy wchodzę na przejście,
muszę zakładać, że nikt nie chce mnie zabić.
Życie wymaga tyle odwagi.
Za każdym razem, kiedy staję przed przejściem,
muszę zakładać, że przechodzień przejdzie,
a nie, że stanie na środku drogi.
A o czym świadczy to, że kiedy jesteś młody,
przez większość życia byłeś dzieckiem?
Że życie zakłada zaufanie społeczne.
🖇
you were a dragon long before it came
you’ll stay a dragon long after it’s left
🖇
Ludzie od zawsze jedli mięso.
Najpierw mieszkali w jaskiniach,
potem myśleli, że ziemia jest płaska.
Aż nagle zrobili o tak: pstryk
i znaleźli się w XXI wieku,
gdzie próbują żyć według barbarzyńskich zasad swoich przodków,
o których nawet nie mają pojęcia.
🖇
Oto trzysta tysięcy lat istnienia ludzkiego świata.
Od niecałych stu lat kobiety mają w Polsce prawo głosu,
tzn. do wrzucania co jakiś czas kartki
z nazwiskiem jakiegoś faceta
do jakiegoś pudełka w nadziei na tzw. mniejsze zło.
Do takiego głosu mają prawo.
A ludzie się śmieją z feminizmu,
bo przecież już wszystko zostało zrobione.
U nas już wszystko w porządku.
Więc niesiemy prawa naszych kobiet
dzikiemu wschodowi.
Nie ma to jak chujowy prezent
na nie swoje święta.
🖇
Szkoda, że was tak nie brzydzą gwałty i nadużycia,
jak was brzydzą porody i dzieci.
A oto wypowiedziana na głos tajemnica:
tak, nam wszystkim cieknie krew z macicy.
Nawet najpiękniejszym.
Tak NATURA chciała.
Wasze obrzydzenie was powinno brzydzić.
🖇
Zawsze myślałam, że jestem szybka i trudna, a tu się okazuje,
że jestem łatwa i głupia,
zdaniem jakichś panów, którzy nie wiedzą niczego o niczym.
🖇
witaj, mój drogi, gdziekolwiek jesteś,
ja siedzę tutaj.
I w ogóle nawet nie wiem, co ja tutaj robię.
W miejscu, gdzie dorośli młodzi ludzie
myślą, że […]
że nienawiść da się zwalczyć większą nienawiścią.
Gdzie kobiety ceni się tylko o tyle,
o ile przynoszą na świat mężczyzn.
Może wynieśli to z domu.
Może im nikt nie powiedział.
Za to na pewno ktoś im powiedział,
że fakty są mniej ważne niż ich dobre samopoczucie.
A tobie co i kto powiedział, że jesteś tam, gdzie jesteś?
Co już wiesz o świecie?
🖇
Wszyscy muszą koniecznie posiadać opinie.
Najlepiej tam, gdzie jest to najłatwiejsze i
gdy wszyscy myślą to samo.
Najlepiej na Facebooku,
najlepiej obrazkowe.
Kiedyś jak ludzie mieli wymyślonych przyjaciół, to się to nazywało schizofrenia,
tak mi powiedział taksówkarz.
A teraz to się nazywa media społecznościowe,
tak mi powiedział również.
Teraz ludzie rzadko miewają przyjaciół,
często miewają schizofrenię.
Wyposażenie jest podobne:
ręce, nogi i internet.
[…]
Nienawiść i śmieszne obrazki –
jaki świat, takie narzędzia
do jego zdobywania.
Dominika Dymińska, Pozdrowienia ze świata,
Korporacja Ha!art, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

Słyszałam, że nie jesteś feministą, tylko
KOBIECIARZEM.
Ciekawe jakich kobiet.
Najpierw:
to nic nic,
a potem:
co za kurwa debil –
powiedziałam sobie.
(tamże)
Niedzielne odliczanie literek, dwa. Poślizgnięte na prawie całodniowych dywagacjach wokół włoskich literek. Za grosze nabyty tomik, na chwilę czytania i dwie kawy zadumy. Wart tego, by w tej zadumie trwać, nim życie aktywnie upomni się o nas, byśmy zrobili i to, i tamto, zareagowali, odnieśli się, wyrazili swoje zdanie.
droga wolna,
ale weź na nią wejdź.
🖇
najlepiej jest tam, gdzie jesteśmy,
bo to właśnie my
🖇
głupi i jebnięty – takich nienawidzę
świętujemy. […]
bóg litościwy, ale skłonny do kary.
🖇
kiedy spędzasz większość czasu trzy lata świetlne od siebie
albo gubisz w sobie, to co masz?
chuja masz.
a chciałbyś, oczywiście, wszystko.
🖇
dwudziesta trzecia.
gdzie stracić życie?
cały ten czas to był duszny czas.
byłam obezwładniona upałem.
[…]
jasne, że chciałabym co innego,
ale to tylko potrafię mieć.
🖇
można przeżyć życie; powtarzaj tylko:
do widzenia!
🖇
Janusz
nie dałby wam się pogłaskać, o nie.
można go tylko podziwiać z daleka.
ucieka czy atakuje?
ucieka.
ale lubię mówić,
że atakuje.
🖇
nasze piękne podpisy
na różnych dokumentach
[…]
gdybyśmy wiedzieli, co u nas nawzajem,
serca by nam pękły
🖇
myślą, że zabłądzili,
bo widzą przed sobą górę.
patrzą na kompas,
ale nie wiedzą, gdzie iść.
chciałabym opowiedzieć wam tę historię,
ale znam tylko jej początek
🖇
my tu się śmiejemy, oni tam umierają.
więc co? mamy się nie śmiać?
kiedy się nie śmiejemy, to też umierają.
Ilona Witkowska, Lucyfer zwycięża,
Korporacja Ha!art, Kraków 2018.
(wyróżnienie własne)

jak dobrze teraz wiemy, chodzi o przypadek.
co będzie, czas pokaże –
to na pewno nie koniec
🖇
pytanie jest: czy?
tak. myślę, że tak.
(tamże)
Niedzielne odliczanie literek, raz. Ta książka w blogowych blokach startowych spędziła kilka tygodni: wybrać, przepisać, obrobić, przecedzić, wyrzucić, przestawić. Trwało. A po drodze się działo, bo graficznie ta książka odstaje zbyt mocno, pomimo że to wciąż ta sama ilustratorka. Byłam tym bardzo zaskoczona.
A historia? Niby o małpim chłopcu, ale dla mnie to opowieść o małpiej dziewczynce, która ma szczęście mieć bardzo fajnego starszego brata. A ów starszy brat ma fantastycznego przyjaciela. Bycie najstarszym z rodzeństwa nie jest łatwą sprawą, może obrzydzić dzieci własnego gatunku bardzo skutecznie, ale Pongo dał radę.
Questo è Pongo.
Pongo è un gorilla giocherellone.
Vive in Africa, sulle montagne.
Pongo vuole diventare saggio e coraggioso
come il suo papà.
E non vede l’ora di diventare grande.

[To jest Pongo. / Pongo to mały, zabawny goryl.
Żyje w Afryce, w górach. / Pongo chce stać się mądry i odważny
jak jego tata. / Nie może doczekać się, gdy stanie się duży.]
🖇

🖇
— Aspetta un attimo — disse Pongo. — Ho parlato con Pa’ e voglio raccontarti cosa mi ha detto.
— E così vuoi anche tu il dorso argento? — commentò Zambi. — Non hai più voglia di giocare? Il Grande Capo non gioca molto.
— Be’, non può — osservò Pongo. — Il suo lavoro è prendersi cura di tutti noi. Immagino che quando avrò il dorso argentato sarò anch’io troppo occupato per giocare. In effetti hai ragione.
[ — Poczekaj chwilkę — powiedział Pongo. — Rozmawiałem z Tatem i chcę ci opowiedzieć, co mi powiedział.
— A ty też chcesz mieć srebrny grzbiet? — skomentował Zambi. — Nie masz już ochoty na zabawy? Wielki Tat nie bawi się dużo.
— Cóz, nie może — stwierdził Pongo. — Jego zadaniem jest dbanie o nas wszystkich. Wyobrażam sobie, że kiedy będę miał srebrny grzbiet, i ja będę zbyt zajęty, by się bawić. Właściwie, to masz rację.]
🖇

Era ora del riposino.
[Nadszedł czas na drzemkę.]
🖇
— Che c’è? — chiese. — Pericolo?
Pongo rise. — No, mi sto solo esercitando — disse.
[ — Co jest? — zapytał. — Niebezpieczeństwo?
Pongo zaśmiał się.
— Nie, tylko sobie ćwiczę — powiedział.]
🖇

Guarda che bel posticino al sole. Andiamo a riposare.
[Spójrz, jakie piękne miejsce w słońcu. Chodźmy odpocząć.]
🖇
— Ci sta ancora guardando. Andiamo a guardarlo anche noi.
Si avvicinarono un po’, rimanendo nascosti dietro una macchia di cespugli.
— Guarda — bisbigliò Zambi. — Tira fuori qualcosa dalla borsa. […]
— Guarda, una banana — disse Pongo. — La sta sbucciando per mangiarsela.
— Che schifo! Possibile che non sappia che l’unica parte mangiabile del banano è la polpa che si ricava dal tronco?
[ — Wciąż się na nas gapi. Chodźmy i my go obejrzeć.
Zbliżyli się troszkę, pozostając w ukryciu plamy krzaków.
— Patrz — szepnął Zambi. — Wyjmuje coś z torby. […]
— Patrz, banan — powiedzial Pongo. — Obiera go ze skórki, nim zje.
— Okropne! Możliwe, że nie wie, że jedyną jadalną częścią bananowca jest miąższ uzyskany z jego pnia?]
🖇
— Pericolo? — chiese Pongo. — Che pericolo? Mi hai detto che abbiamo solo un nemico, l’uomo.
— Infatti — rispose la mamma. — Cosa pensi che sia quello lì?
[ — —
— Niebezpieczeństwo? — zapytał Pongo. — Jakie niebezpieczeństwo? Powiedziałaś mi, że mamy tylko jednego wroga, człowieka.
— Rzeczywiście — odpowiedziała mama. — Jak myślisz, co to tam jest?]
🖇

🖇
— Ho paura — disse lei.
— Sciocchezze — rispose lui. — Se cadi ti prendo io, ma non succederà. Sai arrampicarti benissimo. Dai, adesso metti il piede dove ti ho detto.
[ — —
— Boję się — powiedziała Hoplà.
— Bzdury — odpowiedział Pongo. — Podniosę cię, jeśli upadniesz, ale tak się nie stanie. Umiesz wspinać się doskonale. Dawaj, teraz postaw stopę tam, gdzie powiedziałem.]
🖇
Un paio di giorni dopo Hoplà corse dalla mamma.
— Ma’ — disse. — Piovono sassolini.
Ma’ rise. — È grandine — disse. — Piccoli pezzetti di ghiaccio che vengono giù dal cielo.
— Ghiaccio?
— Acqua congelata — spiegò Ma’. — È dura. Fa male, vero? Dobbiamo ripararci sotto gli alberi.
[Parę dni później Hoplà pobiegła do mamy.
— Mamo — powiedziała. — Pada kamyczkami.
Mama zaśmiała się.
— To grad — powiedziała. — Malutkie kawałeczki lodu, które spadają z nieba.
— Lodu?
— Zamrożonej wody — wyjaśniła mama. — Jest twarda. Boli, prawda? Musimy się ukryć pod drzewami.]
🖇
Hoplà si stava nuovamente rifugiando sotto la pancia della mamma perché la grandine la colpiva dappertutto, ma notò qualcosa.
— Ma’ — disse, stringendole il braccio. — Stanno tutti in piedi come l’uomo.
— Sì — rispose la mamma. — Quando piove stiamo sempre in piedi. Cosa pensi che stia facendo? Così non ci bagniamo completamente.
[Hoplà schroniła się ponownie pod brzuchem mamy, ponieważ grad uderzał ją wszędzie, ale zauważyła coś.
— Mamo — powiedziała, ściskając jej ramię. — Wszyscy stoją na nogach jak człowiek.
— Tak — odpowiedziała mama. — Kiedy pada zawsze jesteśmy na nogach. Jak myślisz, dlaczego? W ten sposób nie zmokniemy całkowicie.]
🖇

🖇
— Niente panico — disse. — Ma santo cielo, che sorellina che ho! Crea più problemi lei che tutto il resto del branco messo assieme.
— Dillo a me! — convenne Pa’.
[ — Bez paniki — powiedział. — Ale święte nieba, co za siostrzyczkę mam! — Tworzy więcej problemów niż cała reszta stada razem wzięta.
— Co ty nie powiesz! — potwierdził Tat.]
🖇
— Ho i piedi bagnati — si lamentò con l’amico. — Odio avere i piedi bagnati.
[…]
— Oh, be’ — disse Zambi. — Sei un fratello e i fratelli si devono abituare ad avere i piedi bagnati.
— Non io — disse Pongo. — Non la salverò più.
Ma ovviamente non era vero, e Zambi lo sapeva.
[ — Mam mokre nogi — poskarżył się przyjacielowi. — Nienawidzę mieć mokrych nóg.
[…]
— No, cóż — powiedział Zambi. — Jesteś bratem, a bracia muszą przyzwyczaić się do tego, że mają mokre nogi.
— Nie ja — powiedzial Pongo. — Więcej jej nie uratuję.
Ale oczywiście nie była to prawda i Zambi doskonale o tym wiedział.]
🖇

🖇
Un giorno Pa’ ricevette una bella notizia. Hoplà gli venne incontro correndo.
— Pa’ — disse. — Pongo mi ha portato in groppa e ho trovato tre peli bianchi come i tuoi. Vuol dire che sta crescendo, vero?
— Sì — confermò Pa’. — Proprio così, e questo significa che presto i nostri problemi saranno finiti!
[Pewnego dnia do Tata przybiegła Hoplà z wspaniałą wiadomością.
— Tat — powiedziała. — Pongo niósł mnie na plecach i znalazłam na nich trzy białe włoski, takie jak twoje. To znaczy, że Pongo dojrzewa, prawda?
— Tak — potwierdził Tat. — Dokładnie tak, a to oznacza, że niedługo skończą się nasze problemy!]
Jill Tomlinson, Il piccolo gorilla che voleva crescere in fretta,
ilustr. Anna Laura Cantone, z j. ang. przeł. Chiara Gandolfi,
Giangiacomo Feltrinelli Editore, Milano 2015.
(wyróżnienie własne)

— Senti, Hoplà — disse. — Prendere la strada più difficile non è proprio intelligente. Cerca la più facile.
— Non sapevo che sarebbe stato difficile — rispose lei.
[…]
— Ho paura — disse.
— Non devi aver paura, ci sono qui io — disse Pa’.
[ — Słuchaj, Hoplà — powiedział. — Wybieranie trudniejszej drogi nie jest specjalnie inteligentnym działaniem. Wybieraj te prostsze.
— Nie wiedziałam, że będzie trudna — odpowiedziała.
[…]
— Boję się — powiedziała.
— Nie musisz się bać, bo jestem tutaj — powiedział Tat.]
🖇
— Sei sicuro? — chiese Pa’.
— Certo — rispose Pongo, anche se era una bugia bella e buona. Ma era l’unico modo che gli fosse venuto in mente per aiutare Pa’.
[ — Jesteś pewien? — spytal Tat.
— Pewnie — odpowiedział Pongo, chociaż było to przepiękne kłamstwo. Ale było to jedyne, co przyszło mu do głowy, by pomóc Tatowi.]
(tamże)

błękit nieba jest. przepięknie słoneczny dzień* jest. śniegu brak.
348/366

_________
* promienie słońca przez szybę robiły chmury na ścianie.
od wczoraj nie biorę jeńców, czyli. koniec z czasem dla spraw beznadziejnych; wystarczy mi podgrzewania, gdy nie trzeba, starych historii; walka z wiatrakami, pamiętaj, to nie sport.
nie znam nikogo, kto nie został zdradzony, porzucony, niezrozumiany, nieprzyjęty lub niewysłuchany, ale to nie jest powód, by dać się tym historiom wodzić za nos latami.
346/366
— nie lubisz, boisz się, unikasz. bo nie znasz, nie rozumiesz, nie poświęcił_ś wystarczającej ilości czasu.
— i tylko tyle — nie robiąc zbędnego dymu, dodała po chwili świadomość, zamykając w ten sposób sprawę.
344/366
Niedzielne odliczanie literek, trzy. Jeśli nie mogłam zrozumieć, po co mi przygoda z tamtym tomikiem, to po obwąchaniu stron informacyjnych wszystko stało się jasne — odkryłam serię wydawniczą. Jej oprawa graficzna okładek przypomina wprawki w najsłynniejszym programie graficznym lat dziewięćdziesiątych, ale doceniam, że jest w godny sposób konsekwentna.
Dawno, dawno temu była seria książek dla opornych, która usiłowała nieść kaganek ustawicznej edukacji w wersji DIY. Tytuł tego tomiku natychmiast skojarzył mi się z kilometrami książek w czarno-żółtych okładkach, imitacja jednej z nich na potrzeby spektaklu gwiazdorzyła w warszawskim teatrze. Jak mogłam nie zaryzykować?
Było warto. Naprawdę. Poniżej samo gęste. Najgęstsze.
Cała bezszwowa materia naszego życia utkana jest ze zdarzeń neutralnych, od czasu do czasu przyjemnych, ale też tych, których raczej nie chcielibyśmy przeżywać: chwil trudnych. Tych ostatnich wydaje się więcej, a na pewno mają większy ciężar gatunkowy. Wszystkie te zawiłe, a jednocześnie powszechne komplikacje wpisane są w nasze życie z jednego źródłowego powodu.
Tym nieustannie bijącym źródłem jest fakt, że urodziliśmy się jako ludzie.
[…]
Gdzieś w głębi nas całkiem nierzadko powarkuje skrywana irytacja i niezadowolenie z tego-co-jest. […] Wciąż wyglądamy jakiegoś sensu, znaczenia. Gdzie go szukać? Nie sposób znaleźć tego w niemilknącym w naszej głowie strumieniu ocen, osądów, w ciągłym „nie chcę”, „nie lubię”, „to jest niskie”, „to jest wzniosłe”, w pretensjach do losu odbieranego jako niesprawiedliwość: „dlaczego właśnie mnie?”; „dlaczego ja?”.
Jak zabrzmiałaby twoja odpowiedź na pytanie: „A dlaczego nie właśnie ty”?
Zenon Kruczyński, Posłowie.

🖇 🖇
motto: Niska jakość przekazu
jest powodowana celowym działaniem artystycznym.
🖇
Dlaczego jest tutaj tak pusto?
Bo to ostatni krzyk mody.
Moda ostatnio krzyczy tak głośno,
że czasem trzeba wyjść z pokoju.
Zatkać oczy i uszy.
Opuścić mieszkanie.
Sprzedać meble i auto.
Porzucić psa na pustyni.
To nie metafory.
To są twarde fakty.
Tylko w ciągu ostatniego roku blisko 29 milionów
ludzi musiało opuścić swoje domy.
A może i więcej, bo w sumie jak to policzyć?
Co?
Myśleliście, że będzie śmiesznie?
Ja też tak myślałem,
ale potem zmieniła się moda.
Zawód policjanta stał się pożądany
(ubezpieczenie zdrowotne, szybka i duża emerytura),
faszyzm stał się powodem do chluby.
Jestem modowym faszystą, i co mi zrobisz?
🖇
Żołnierze to szczególnie agresywna
odmiana bezrobotnych.
Karabiny to narzędzia dystrybucji sensu
pośród tych, którzy nie wiedzą, co zrobić z rękami.
A ręce.
Ręce to podstawa.
Dziś sam jestem bezrobotny,
w związku z czym myślę, czy nie pójść na wojnę.
Wojna to nie praca, ale jednak jakieś zajęcie.
Moje ręce domagają się przedmiotu,
którym mógłbym wykonywać czynności,
które pozwoliłyby mi osiągnąć sukces.
Sukces to sposób na zabicie czasu, jaki mają ludzie
nieposiadający innych rzeczy,
niewiedzący, co zrobić z rękami.
Czas to abstrakcja, którą należy unicestwić.
Karabin to rzecz, która może pomóc.
🖇
Mięso jest ze zwierząt.
W stu procentach naturalnego pochodzenia.
[…]
Jedynie zdolność myślenia abstrakcyjnego pozwala nam o tym zapomnieć.
To fajna zdolność i podobno odróżnia nas od innych zwierząt.
Dzięki niej możemy myśleć o innych zwierzętach jako o jedzeniu.
To ważna umiejętność i pozwala przetrwać w ciężkich warunkach
ekonomicznych.
Czasami lepiej kogoś zjeść niż umrzeć.
A czasami nie.
[…]
Mięso jest ze zwierząt, a mogłoby być z ludzi.
Cieszcie się, że nie jest z ludzi.
Bo jak dojdziemy do władzy, to będzie.
🖇
po co jest cierpienie?
nie wiem
myślę sobie że nigdy
nie byłem taki szczęśliwy
a jednocześnie tak świadom ogromu cierpienia
któremu nie potrafię zaradzić
powiesz mi że to obciach?
powiem ci że to fakt
🖇
Pamiętaj,
że robotnicy,
którzy napierdalają młotami
od siódmej do ósmej rano,
dokładnie pod twoimi oknami,
po tym, jak przez noc nie mogłeś spać
i chce ci się krzyczeć „kurwa mać”,
oni nie są, nie są
twoimi wrogami.
[…]
Pamiętaj!
Bądź troskliwy, uważny.
Uszanuj. Potrafisz.
To wszystko dla naszego wspólnego dobra.
Być może twoje dobro
jest trochę inne niż ich dobro,
ale czy w gruncie rzeczy
najważniejsze nie jest DOBRO
progresywnej wspólnoty,
dla której pracują robotnicy,
a ty robisz tylko głupoty?
🖇
wijesz się jak węgorz w zupie ideolo, szczekasz jak
chihuahua na smyczy KGB. Jak się nie wić, nie szczekać,
znam kogoś, kto wie.

🖇 🖇
Podobno niektórzy,
widząc tę samą szklankę wody,
uważają, że jest w połowie pełna,
a inni, że jest w połowie pusta.
Ja jednak wiem,
że niezależnie od tego,
czy jest pełna, czy pusta,
to można się w niej utopić.
Albo kogoś.
Bo są też tacy,
którzy za tę wodę gotowi byliby zabić.
Są jeszcze inni,
dla których szklanka czystej wody
pozostanie obrazem z filmu w telewizji,
w którym nigdy nie wystąpią,
bo role zostały w nim obsadzone już dawno temu,
a castingu nie wygrali biedni, głodni i spragnieni.
Są też jeszcze inni,
którzy tę szklankę
wyleją do zlewu,
nawet nie myśląc o tym,
że komuś mogłaby uratować życie.
🖇
[…] jeszcze nie wiedzą,
że niedługo skończy się ropa i gdyby wszyscy
chcieli mieć na obiad takie same schabowe,
potrzeba by sześciu planet obsadzonych paszą dla bydła.
One jeszcze nie wiedzą, oni jeszcze nie wiedzą,
a ja też nie wiem, jak im to powiedzieć,
choć od dawna czytam na ten temat
na lewackich portalach.
A od jakiegoś czasu lubią mi o tym przypominać dziennikarze
nawet najbardziej mainstreamowej prasy.
🖇
kto bogatemu zabroni
czy choć przez chwilę nie chcielibyście
poczuć tego powiewu wolności
jaki daje dochód gwarantowany
od rodziców
którzy dostali go od swoich rodziców?
🖇
ten dupek z reklamy
którego nie stać
na wyższe pensje dla pracowników
ani na prezent dla żony
koleś którego na nic nie stać
poza wzięciem kredytu
na nowy samochód
on jeszcze nie wie
że przez to auto zginie
pod względem liczby samochodów
na głowę mieszkańca
zajmujemy dziesiątą pozycję na świecie
nieźle co nie?
produkujemy tyle smogu i zanieczyszczeń
że co roku w Polsce przedwcześnie umiera
pięćdziesiąt tysięcy osób
a ty ciągle nie chcesz tego nazywać polskim obozem zagłady
🖇
jeśli coś się nie stanie
jeśli nic się nie zmieni
jeśli czegoś nie zrobimy
jeśli nie przestaniemy działać
jak gdyby nic nie mogło zaszkodzić tej kupie kamieni
na której siedzimy
mój boże
jakaż to będzie piękna katastrofa
(chciałbym ją podziwiać
czasami już to robię)

🖇 🖇
Powiedziałem, że nie przyjdę,
ale przyszedłem. Powiedziałem,
że nie będę jadł, ale zjadłem.
Chciałem powiedzieć, żeby spierdalali,
ale nie powiedziałem. Niewiele więcej
z tego pamiętam. Niewiele więcej
pamiętać chcę. Było dużo ludzi i gestów.
Ktoś mówił, że w tym ważnym dniu
zgromadziliśmy się tutaj, ale nawet gdyby milczał,
nie byłoby o wiele lepiej. Zgromadziliśmy się,
owszem, trudno było zaprzeczyć, choć przecież
by się chciało.
🖇
[…] problemów nie trzeba szukać.
Gdy naprawdę cię potrzebują, znajdują cię same.
🖇
a zawodowo zajmuję się
wkurzaniem ludzi.
Ale chodzi o to, żeby się wkurzali,
że jest na świecie za mało miłości.
🖇
[…] jak na razie tłumy wybrały przeciwny kierunek.
Stary dobry rasizm
w zupełnie nowym smartfonie.
W mediach społecznościowych
uczymy się nienawidzić innych
i samych siebie.
Na szczęście też kochać
po domach,
które nie są nasze.
I to miejsce, które nazywasz domem,
też nie jest twoje.
🖇
A gdy przyjdzie wojna
– bo że przyjdzie, to pewne –
to naprawdę mam się bić
za kraj tych ciołków,
na których nigdy nie głosowałem?
Oraz za tych, którzy zagłosowali na tych,
na których nigdy bym nie zagłosował?
Których wolałbym nigdy nie spotkać.
Pokracznych smutnych nienawistników,
pachołków biskupów, lizusów prezesa,
wierzących w teorie spiskowe
i polskie czarne złoto.
[…]
Naprawdę mam bronić tego kraju,
który sam dąży w stronę zagłady
[…]
Naprawdę?

🖇 🖇
Szczerość to moja podstawowa cecha,
więc kiedy Ameryka mnie pyta, czy uczestniczyłem
w ludobójstwie, nie zaprzeczam.
Robię to codziennie. Niezależnie od nastroju,
pogody i środków dostępnych na koncie.
[…]
więc kiedy Ameryka mnie pyta,
czy uczestniczyłem w ludobójstwie,
myślę, że powinna najpierw zapytać samą siebie.
Jaś Kapela, Modlitwy dla opornych,
Korporacja Ha!art, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

pogodna rezygnacja
inteligencji zaangażowanej w porażkę
czy nawet to się jej nie uda?
dramatyczna zmiana klimatu
nastąpiła szybciej niż się spodziewaliśmy
[…]
czy naprawdę warto ratować ludzi
którzy nie potrafią wydusić z siebie
nawet jebanego „dzień dobry”?
czy naprawdę warto psuć sobie dzień
przez takie mendy?
jest piękna pogoda
przed burzą uciekamy do biedry
ciągle stać nas na wino
cała inteligencja zaangażowana
żeby czuć się dobrze
(tamże)
Niedzielne odliczanie literek, dwa. Dawno, dawno temu nominowana do siekierowej nagrody literackiej. Nie było nominowanego tomiku w ibuku; była, poza złością, moja ciekawość. Kupiony starszy tomik zaległ na wirtualnym stoliczku na lata. Przez przypadek, szukając na stosiku innej książki, nie bez zdziwienia go odkryłam. Czytając, próbowałam sobie przypomnieć, dlaczego nabyłam ten tomik.
Podpisuję się całą sobą pod słowami dr. hab. Marcina Jaworskiego, komentującego twórczość poetki (źródło): sprawdza granice liryki. Pewną ręką stawia efektowne dystychy i buduje poemat z przypisami, w którym podejrzliwie przygląda się poezji jako formie opresji – i przestajemy ufać jej precyzyjnym aforyzmom. Testuje tradycję, w której awangardowy eksperyment stał się drogą do wykluczenia […].
Dla mnie dodatkowo tomik był odkryciem serii i wyskokiem w dosadne, społecznie zaangażowane wersy.
Będzie o brudzie, typie. Nie każ mi przepraszać.
🖇
[…] Lepiej się wymilczcie. Lepiej się wymilczmy,
będzie czyściej, będziemy czyści, w chuj.
🖇
Na pulpicie siostry chłopcy z One Direction
skuleni w kącie jak szczenięta. Ta czułość
to piksel – spłynie po wygaszonym ekranie.
🖇
Wyobraź sobie fizyczny odpowiednik słowa: rozpacz. […] Wyobraź sobie zmęczenie, którego nie obejmie żadne słowo ani forma.
🖇
[…] jestem kasynem, którego neon
pulsuje jak serce; żetonem rzuconym na stół
i momentem oczekiwania. Czy przyjdzie mi za to
podziękować?
🖇
Żeby w pełni opisać obraz, połącz: miliony ludzi niosących głód we wzdętych podbrzuszach i tysiące noszących roleksy.
🖇
Jest gala boksu zawodowego: walka o pas federacji,
której nazwy nikt nie zapamięta. Są mężczyźni, są ich wielkie
zaróżowione piąsteczki. Są dwa narożniki, a w nich:
#dwie_małe_różowe_świnki*.
________
* Dwie małe różowe świnki, rzucają się sobie do gardeł. Tłum ma twarze w brokacie – chujowy ten spektakl?
🖇
Kurwy
Wszyscy byliście zajebiści, wszyscy byliśmy zajebiści.
Mieliście/mieliśmy chłodny dystans, gdy płonęły miasta.
Wszyscy byliście zajebiści? Wszyscy byliśmy zajebiści?
🖇
Klęczę w przedsionkach ich serc. Klęczę
Prawe komory wypchane watą cukrową, Klęczę
lewe
komory wypchane watą szklaną.
🖇
Ostatecznie można czekać na cud albo popaść w cug, ale gra słów nie ma znaczenia. […] Ostatecznie, kurwa, zawsze jest śmiesznie, ale czy do śmiechu? Ostatecznie może powinnam przerzucić się na prozę, bo w wierszach brakuje wolnego miejsca*.
________
* Jednak w nich zostanę.
Justyna Kulikowska, Hejt i inne bangery,
Korporacja Ha!art, Kraków 2018.
(wyróżnienie własne)

Wyjdę, niosąc w sobie pęknięcie.
Szczelinę zauważalną gołym okiem
🖇
Ta fraza mówi: błąd jest cechą systemów
i gatunków.
🖇
A może wystarczy wyczyścić pamięć,
zamknąć okienko strony WWW, zlizać historię przeglądarki.
(tamże)
Niedzielne odliczanie literek, raz. Ta lektura to efekt synchroniczności sprzed kilkunastu dni. Ostróżka poprosiła o polecenie książki. Nie miałam pomysłu, bo po uszy byłam pochłonięta uczącymi mnie książkami. Dwa dni później Hannah obdarowała mnie najpierw informacją, że wyszła druga część kawiarni, a potem wersją elektroniczną tej czerstwiejącej nowości książkowej.
Oczywiście, zaczęłam od ilustracji znajdujących się na końcu i wracałam do nich, gdy tylko poszczególne pyszności pojawiały się na kawiarnianym stoliku. Ta opowieść dotyka najważniejszego miejsca w nas, o którym tak łatwo zapomnieć lub w nie zwątpić, a które czyni nas arcyżywymi, choćby nie wiem, jak podłe okoliczności towarzyszyły naszym chwilom.
[…] jestem teraz tu, gdzie jestem.
Pierwszym krokiem do szczęścia jest zatem odnalezienie swojego prawdziwego życzenia.
Mai Mochizuki
🖇 🖇
[…] mruknął pod nosem Merkury, przystojny siwowłosy chłopak o pięknej, androginicznej urodzie. […] Mars, czerwonowłosy, przystojny chłopak. […] Jupiter, pulchna i wesoła kobieta w średnim wieku, patrzyła na mnie kpiącym wzrokiem, trzymając w dłoni margaritę.
🖇
Noce w pierwszej kwadrze Księżyca sprzyjają nauce. Półksiężyc, który dąży ku pełni, wzmacnia swoją energię, a jego moc spływa na wszystkie istoty, wspomagając ich rozwój.
🖇
Wenus położyła kartę na stole i ponownie spojrzała na mnie. – Gwiazdy we wszechświecie zawsze chętnie wspierają ludzi, którzy chcą czegoś doświadczyć.
🖇
To, co widzisz, należy tylko do ciebie. To wszechświat, który rozciąga się tylko przed tobą.
Miała rację.
– W twoim wszechświecie gwiazdy pomagają ci we wszystkim, co postanowisz. Nawet jeśli napotkasz trudności czy zboczysz z obranej drogi, zawsze będzie to trafny wybór.
[…]
Gwiazdy oświetlają drogę, ale to człowiek decyduje, dokąd zmierza.
🖇
– Dobry wieczór. Poproszę coś pysznego.

🖇
– Czy mogłybyśmy porozmawiać, zanim przyniosą jedzenie? Koniecznie chciałabym o coś zapytać.
– Mnie?
– Tak. Czy zna pani swoje prawdziwe życzenie?
Nagłe pytanie Wenus wprawiło mnie w osłupienie.
– Moje własne, prawdziwe życzenie? – Dziewczyna pokiwała głową na potwierdzenie.
– Ostatnio mistrz powiedział, że w nadchodzącym czasie bardzo ważne będzie uświadomienie sobie swojego prawdziwego życzenia.
🖇
[…] w miarę jak się rozwijamy, okoliczności się zmieniają. Po przejściu na wyższy poziom nie możemy już korzystać z broni używanej do tej pory. Należy ją przekuć, wypolerować lub zamienić na nowy sprzęt.
🖇
– Ayu… – Pokręciłam głową. – Opieka nad żywą istotą to poważna sprawa. Jesteśmy odpowiedzialni za jej życie.
– „Odpowiedzialni za życie”. To brzmi niesamowicie, jak zadanie dla bogów – powiedziawszy to, Ayu zaśmiała się beztrosko.
[…]
– To prawda… Gdy odpowiadamy za czyjeś życie, to jakbyśmy wykonywali pracę bogów – wymamrotałam pod nosem.
Ayu uśmiechnęła się, a ja spojrzałam na psa raz jeszcze.
🖇

🖇
– Nów Księżyca ma moc spełniania życzeń. Mam nadzieję, że dzięki temu dostrzeże pani swoje prawdziwe życzenie, a ono się spełni.
Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
– Dziękuję. Właśnie przed chwilą zdałam sobie sprawę, czego naprawdę pragnę.
🖇
– Naprawdę? Przecież chyba każdy je zna… – szepczę, a wtedy Luna, która nie wiedzieć kiedy znalazła się u mego boku pod postacią czarnej kotki, mówi:
– Wielu ludziom tylko tak się wydaje. Tak naprawdę ukryli je na dnie swojej duszy i już go nie pamiętają.
„Czyżby?”, marszczę czoło w niedowierzaniu, a Luna kiwa głową.
[…]
„A więc to tak”, myślę i oddycham głęboko.
Słowa mistrza brzmiały tak: „Żeby łatwiej zrozumieć siebie, należy poznać swoje prawdziwe życzenie”.
🖇
Choć może trudno to zrozumieć osobom żyjącym, dla tych, którzy przeszli do następnego świata, najważniejsze jest szczęście ich rodzin.
🖇

🖇
– Zabłądziłaś? – spytała zdziwiona Ayu.
Zbliżyłam moją twarz do jej twarzy.
– Tak, zabłądziłam.
Naprawdę zbłądziłam. Nie, to nawet nie to. Ja tkwiłam w miejscu, nie mogąc się ruszyć.
🖇
Kiedy przychodzi ten moment, rozpaczy nie da się uniknąć, niezależnie od tego, jak bardzo jest się przygotowanym.
🖇
Skierować światło…
Sposób, w jaki można to zrobić, różnić się będzie w zależności od osoby. Może to być na przykład wybaczenie sobie lub uznanie siebie i swojej wartości.
Bo Księżyc, choć wciąż odwraca wzrok od oślepiającego światła słonecznego, cały czas go pragnie i dopiero pod jego wpływem sam może rozbłysnąć.
– Może masz rację. – Luna odwraca głowę, próbując ukryć łzy.
Mai Mochizuki, Kawiarnia pod Pełnym Księżycem.
Prawdziwe życzenie,
przeł. Agata Falkowska,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2024.

[…] nadal możemy mieć wspaniałe życie […]. Poddać się czasem znaczy tyle, co zaakceptować rzeczywistość.
🖇
To był cud, na który czekałam przez długi czas, a kiedy wreszcie się zdarzył, nie mogłam w to uwierzyć… Może tak już jest, gdy marzenie się spełnia?
🖇
Wszystko zaczęło się więc od zwykłej tęsknoty za tym miejscem, które w pewnym momencie stało się moim marzeniem, a potem celem.
🖇
– Nie wszystko jeszcze rozumiem, ale postaram się – dodaję, zaciskając pięść.
(tamże)
tu, nim w je_ wnętrzu zabłyśnie światło.

Kaan.
Trzeba mieć w sobie ciepło. Jak wielką, wielką pustynię. Rozmrażanie trwa długo. […]
Odtajanie to małe czary. Bo odbywa się powoli. Ale to najważniejsze ze wszystkich uzdrawiających czarów.
Kim de l’Horizon, Drzewo krwi, przeł. Elżbieta Kalinowska,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024.
•
Art expresses ‘knowing’ through feeling—all art does this—feeling expresses something that cannot be known in any other way.
Robert Sardello, Echoes of the Heart,
Goldstone Press, Santa Fe (NM) 2024.
dlaczego nie chce i co
by się wtedy stało?
*
skojarzenia odblokowują.
KD • Teacher
wypowiedziana,
zaadresowana energia
staje się obecna.
*
puść sen w ruch.
★ ★
Pewnego ranka wstaję,
wychodzę z domu,
w ścieżce jest dziura,
nie zauważam jej,
i wpadam do środka.
Następnego dnia…
wychodzę z domu,
nie pamiętam o dziurze na ścieżce,
i znów do niej wpadam.
Trzeciego dnia,
wychodzę z domu, starając się pamiętać,
że na ścieżce jest dziura,
jednak
i tak o tym zapominam,
i wpadam do dziury.
Czwartego dnia,
wychodzę z domu, starając się pamiętać,
o dziurze w ścieżce,
pamiętam o tym,
lecz mimo to,
nie widzę dziury
i wpadam do niej.
Piątego dnia
wychodzę z domu,
pamiętam, że nie wolno mi zapomnieć
o dziurze na ścieżce,
więc idę, patrząc pod nogi
i widzę ją,
lecz mimo to,
wpadam do niej.
Szóstego dnia
wychodzę z domu,
pamiętam o dziurze w ścieżce,
idę, szukając jej wzrokiem,
widzę ją,
próbuję ją przeskoczyć,
ale wpadam do środka.
Siódmego dnia
wychodzę z domu,
widzę dziurę,
rozpędzam się,
skaczę,
czubkami stóp ocieram się o przeciwległą krawędź,
ale to nie wystarcza i wpadam do dziury.
Ósmego dnia
wychodzę z domu,
widzę dziurę,
rozpędzam się,
skaczę,
i ląduję po drugiej stronie!
Jestem tak dumny, że mi się to udało,
że z radości skaczę do góry…
a kiedy to robię,
znów wpadam do dziury.
Dziewiątego dnia
wychodzę z domu,
widzę dziurę,
rozpędzam się,
przeskakuję ją
i idę dalej.
Dziesiątego dnia,
uświadamiam sobie
akurat dziś,
że dużo wygodniej jest iść…
drugą stroną ulicy.
Jorge Bucay, Opowiastki do przemyślenia,
przeł. Magdalena Olejnik, Zysk i S-ka, Poznań 2021.
(wyróżnienie własne)
wczoraj Heniutka skończyła czternaście lat i siedem miesięcy. dziś do mnie dotarło, że z każdym dniem nasz wspólny, po tej stronie tęczy, czas drastycznie się skraca. każdego wieczoru maleje o względnie coraz większą część.
340/366
zbrzydło mi życie w oku cyklonu. nie chce mi się już szukać dobrych stron ciszy przed burzą. niech się dzieje*!
338/366
________
* a ja? będę już tylko skupiać się na liczeniu błogosławieństw, które każdego dnia mnie spotykają mimo wszystko, ponieważ i dlatego właśnie.
Nauki buka brzmiały: Stać. Zrzucić liście. Wytrzymać. Pracować nad nowymi liśćmi. Wypuścić pąki. Zmienić się.
*
Być może pisanie jest poszukiwaniem obcego języka w słowach, które człowiek ma do dyspozycji. Próbą znalezienia językowego schronienia w tym, co istnieje, uderzenia w to, co odziedziczone na tyle mocno, by człowiek w nim zamknięty mógł zatańczyć.
Kim de l’Horizon, Drzewo krwi, przeł. Elżbieta Kalinowska,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024.
spod tkaniny zwanej uzgodnioną rzeczywistością. subtelnie, prawie niezauważalnie prześwituje, przeziera, przebija coś. jeszcze nigdy tak intensywnie jak dziś.
333/366
Moje ciało, pozostałość, przekształcona prastarość, materia, która istniała już w niezliczonych innych formach: kamieni, ziemi, roślin, powietrza, bakterii, grzybów.
Kim de l’Horizon, Drzewo krwi, przeł. Elżbieta Kalinowska,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024.
Niedzielne odliczanie literek, cztery. Poślizgnięte na dniu pełnym wrażeń, i kolejnym, gdy zapaliło mi się oko. Nigdy się nie dowiem, kto we mnie połyka takie książki. To żadna rekomendacja, ale faktem pozostaje, że połyka.
[…] niezależnie od okoliczności śmierć jest częścią naszego życia.
[…] Kiedy nadchodzi właściwy czas, wszyscy chcemy tego samego. Opieki, komfortu i bliskości.
[…]
Zawsze zadziwia mnie to, w jaki sposób, pomimo przeróżnych tragedii, które się dzieją obok nas, życie po prostu się toczy. Jakby nigdy nic.
🖇
[…] czasem zwykła obecność i zapewnienie komfortu pacjentowi są wszystkim, czego on potrzebuje.
🖇
Dziwnym trafem wsparcie i pocieszenie znalazłam tam, gdzie najmniej bym się tego spodziewała.
Z biegiem czasu przekonałam się, że to prawda, i ostatecznie wszystko dobrze się układa. Niekiedy wymaga to jednak ciężkiej pracy i niepewności.
🖇
Świadomość, że jestem w tym życiu prowadzona, a także pamięć o tym, że nigdy nie wiem, przez co przechodzą osoby wokół mnie, oraz pewność, że śmierć nie jest końcem wszystkiego, pozwalają mi wieść życie, z którego, jak wierzę, będę dumna, gdy nadejdzie jego kres.
🖇
To zadziwiające, jak pewni ludzie, którzy pojawiają się w naszym życiu nawet na bardzo krótko, potrafią mieć wielki wpływ na nasze dalsze losy.
🖇
Wiele osób mających wśród swoich bliskich kogoś cierpiącego na nieuleczalną chorobę, zmienia z tego powodu swoje plany życiowe albo po prostu niejako wstrzymuje się ze swoim życiem. Ze śmiercią jest tak samo jak z narodzinami. Wiesz, że nadejdzie, a jej dokładnej daty nie da się przewidzieć (chyba jednak w przypadku śmierci jest to jeszcze bardziej prawdziwe). I to jest proces oczekiwania w wielkim niepokoju.
🖇
Nie miałam pojęcia, co zrobić. I wtedy usłyszałam w głowie głos jednej z moich ulubionych instruktorek ze szkoły pielęgniarskiej: Spotkaj się z nimi tam, gdzie teraz są.
🖇
Najłatwiej jest skupić się tylko na tym, że pod wieloma względami wydają się one [osoby z alzheimerem] niejako nieobecne. Ale już z pewnością dużo rzadziej zastanawiamy się, gdzie one właściwie są. Często określam swoich pacjentów jako takich, którzy jedną nogą są już gdzieś indziej, a drugą nogą tkwią jeszcze tutaj.
🖇
Opieka nad chorym jest ciężką, emocjonalną i wyczerpującą pracą, która może trwać przez naprawdę długi czas […].
🖇
— Mam być z tobą całkowicie szczera? — zapytałam go.
— Tak, nie chcę żadnych niespodzianek.
Wyciągnęłam tablet, żeby pokazać mu tabelę z poszczególnymi etapami, które przechodziła do tej pory Edith.
— Zaczęliśmy w tym miejscu. — Pokazałam mu. — A teraz jesteśmy tutaj — powiedziałam, pokazując mu palcem miejsce od punktu 6E do 7E.
— Czyli na ostatnim etapie nie będzie w stanie sama unieść głowy?
Pokiwałam głową […].
🖇
— Gdybym […] .
— Naprawdę myślisz, że masz taką moc? — […] Pozwoliłam, żeby jej słowa wniknęły we mnie.
🖇
Myślimy o śmierci i umieraniu jako o czymś szarym i poważnym i oczywiście pod wieloma względami tak jest. Ale gdzieś pomiędzy tym wszystkim są także momenty beztroski i humoru, nawet czasem czarnego.
🖇
— Hadley — powiedziała, patrząc mi prosto w oczy. — Czy twoja praca cię uszczęśliwia?
— Tak — odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami.
— W takim razie tylko to się liczy — […]. — Życie jest krótkie, coś o tym wiem! A jeśli twoje szczęście nie przemawia do innych osób, to po prostu chrzanić ich wszystkich! To nie jest ich sprawa.
🖇
[…] jeśli nic nie zrobisz, co w najgorszym wypadku może się stać? […] A gdybyś wkroczyła do akcji?
🖇
— Musi pan! Nie może pan tutaj zostać — zaprotestowałam.
— Dlaczego nie?
— To… to nie jest bezpieczne — wyszeptałam.
— Dlaczego uważasz, że będąc pośród lekarzy i pielęgniarek, poczuję się bardziej bezpiecznie?
🖇
— Czy masz jakieś obawy, którymi możemy się zająć? — zapytałam.
🖇
[…] zjawisko przychodzenia bliskich zmarłych jest bardzo częste i stanowi wyraźny wskaźnik pogorszenia się stanu pacjenta.
[…]
— Ale dlaczego tak się dzieje?
Wzruszyłam ramionami.
— To jedna z tych rzeczy, które się po prostu dzieją. Myślę, że każdy z nas wyciąga w tej kwestii swoje własne wnioski.
— Nie chcieliśmy mieszać w to wszystko religii — powiedziała ewidentnie sfrustrowana. — Mówiłam ci przecież.
— Ale to jest zjawisko medyczne, niezależne od duchowych przekonań.
🖇
— […] Naprawdę wierzę, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu.
— Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu — powtórzyłam niczym echo, uświadamiając sobie, że w tym momencie naprawdę w to uwierzyłam.
🖇
Przez te wszystkie lata przyzwyczaiłam się już do tego i nauczyłam się wierzyć, że czasem przydarzają się różne dziwne rzeczy. Nawet jeśli nie wiem, dlaczego tak się dzieje i nie znajduję dla tego logicznego wytłumaczenia.
🖇
— Wiedzieliśmy, że ten dzień kiedyś nadejdzie, co? — wyznał, szlochając.
🖇
Przypomniałam sobie jednak, że należy żyć tu i teraz, a nie lękiem przed tym, co przyniesie jutro.
🖇
[…] pomiędzy tym wszystkim, co jest tutaj, na ziemi, a tym, co nadejdzie później, jest coś potężnego i przepełnionego spokojem.
🖇
— To dobra rada — powiedziałam cicho. — Jeść tort.
— Jedz tort — powtórzyła, kładąc się z powrotem na łóżku.
Hadley Vlahos, Pomiędzy. Niezapomniane spotkania
u kresu życia,
przeł. Agnieszka Górczyńska,
Wydawnictwo Helion, Gliwice 2024.
(wyróżnienie własne)

W tym właśnie rzecz. Kiedy pozwolimy, żeby ból się nadmiernie rozkręcił, trudniej go leczyć.
🖇
[…] nie wszystkie przyjaźnie muszą trwać przez całe życie. I nie ma nic złego w tym, że niektóre trwają tylko przez chwilę. Czasem warto pozwolić im odejść bez urazy, aby zrobić miejsce dla tych, które będą trwały przez całe życie.
🖇
[…] nie ma znaczenia, w co ktoś wierzy. Najszczęśliwsi są ci, którzy żyją w zgodzie ze sobą.
(tamże)
zastygłam, by zajrzeć w siebie, po przeczytaniu zdania: [g]łód jest starszy od babki*.
hmmm, okazało się, że mój strach o ukochanych jest starszy ode mnie o dziesiątki tysięcy wieków. moje tęsknoty są starsze ode mnie ciut mniej niż sto pięćdziesiąt lat, a miłość we mnie jest odwieczna.
332/366
__________
*
Kim de l’Horizon, Drzewo krwi, przeł. Elżbieta Kalinowska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024.
Niedzielne odliczanie literek, trzy. Poślizgnięte na dniu pełnym wrażeń. Po przeczytaniu najnowszej na polskim rynku wydawniczym książce Autora przypomniało mi się, że inna Jego książka zapuściła wiele lat temu korzenie na moim wirtualnym stoliczku czytelniczym. Gdyby była w wersji papierowej, byłaby z pewnością obrośnięta tłustym kurzem. Nie mogę się nadziwić, że tak długo musiała na mnie czekać.
To dla mnie jedna z ważniejszych książek dekady. Książek, które pomagają zrozumieć, dlaczego jest, jak jest.
Ponieważ żyjemy w czasie zeświecczonym i na siły boskie nie ma teraz dobrej koniunktury – inaczej niż przez tysiące lat wcześniej – pomagamy sobie w inny sposób. Teraz zamiast odwoływać się do karzącego Boga, okrucieństwa zbrodniczej przemocy tłumaczymy sobie potęgą zła ukrytego w otchłaniach naszej biologii, głęboko w nas zakorzenioną i niepoddającą się żadnym próbom logicznego wyjaśnienia.
Czas porzucić mitologizujące spojrzenie na przemoc. Naszym celem musi być wyjaśnienie logiki agresji oraz reguł jej powstawania.
🖇
Agresja to powstały w toku ewolucji, zakorzeniony w naszej neurobiologii program zachowania, który ma umożliwić człowiekowi ochronę ciała i unikanie bólu. Jednak neurobiologiczne ośrodki bólu w ludzkim mózgu reagują nie tylko na przykre bodźce fizyczne – uaktywniają się również wtedy, gdy człowiek jest upokarzany, poniżany, dyskryminowany. To dlatego agresję wyzwala nie tylko celowo zadawany ból fizyczny, ale i wykluczenie społeczne.
🖇
[…] możliwość okazania agresji czy też zadania bólu komuś, kto nas do tego nie sprowokował i nie prowokuje, nie jest z perspektywy układu motywacji przedsięwzięciem „opłacalnym”. Niczym niesprowokowana agresja nie powoduje u przeciętnie zdrowych psychicznie ludzi pobudzenia układu motywacyjnego i wyrzutu mediatorów dobrego samopoczucia.
🖇
Już Karol Darwin dostrzegł, że wszystkie istoty żywe mają potrzebę dobrego samopoczucia. U człowieka zadowolenie, dobrą formę psychofizyczną, energię i napęd do działania warunkują substancje przekaźnikowe, wydzielane przez układ motywacyjny mózgu. Z kolei prawidłowe wydzielanie tych substancji jest zależne od dobrych relacji międzyludzkich. Dobre relacje z otoczeniem to nie jest coś, co dostajemy w prezencie: człowiek dorosły może – i musi – sam się do nich przysłużyć swoim zachowaniem.
🖇
Okazuje się, że już samo doświadczenie obcowania z przyjaźnie nastawionymi ludźmi stanowi dla człowieka pozytywną stymulację, co jest odzwierciedleniem motywacji zakorzenionej w naszej biologii. […] Liczne współczesne badania neurobiologiczne wykazały, że głównym „celem popędu” człowieka jest uzyskanie akceptacji społecznej – kieruje nami silna potrzeba więzi z innymi i przynależności do grupy.
🖇
[…] reguła plastyczności neuronalnej: use it or lose it […].
🖇
[…] jeśli ktoś w okresie wczesnego dzieciństwa nie nauczył się odraczać – poprzez „uruchomienie” kory przedczołowej – zaspokajania potrzeb, to później będzie szybciej reagował agresją za każdym razem, gdy okaże się, że trzeba na coś cierpliwie poczekać; normalne życie nie jest tak łaskawe, by rozpieszczanemu przez lata układowi nagrody ciągle dostarczać kolejnych „dawek przyjemności”.
🖇
Aby jednak mogła działać skutecznie, agresja musi być rozumiana jako sygnał, czyli pełnić funkcję komunikacyjną. […] Aby sygnał był komunikatywny, nadawca musi go wysłać w taki sposób, by odbiorca mógł go zrozumieć. Dla udanego procesu komunikacji równie ważne jest, by odbiorca był gotów i potrafił odebrać i zrozumieć sygnał. Za efektywność komunikacji odpowiedzialne są zatem obie strony. Natomiast instrumentem, dzięki któremu agresja może pełnić funkcję komunikacyjną, jest mowa ludzka.
🖇
O przeniesieniu (lub przekierowaniu albo przesunięciu) agresji mówimy wtedy, gdy działania agresywne nie zwracają się przeciwko temu, kto agresję sprowokował, lecz przeciwko innej osobie (innemu obiektowi). Agresja odroczona to agresja przesunięta w czasie – reakcja na bodźce agresjogenne następuje ze znacznym opóźnieniem. To właśnie akty agresji przeniesionej bądź odroczonej w wielu wypadkach wywołują zrozumiałe – aczkolwiek mylne – wrażenie, że działania agresywne są „absurdalne” i „nieuzasadnione”, a co za tym idzie, muszą być wynikiem głęboko drzemiącego w człowieku upodobania do przemocy. Zwłaszcza jeśli agresja i ujawnia się z opóźnieniem, i jest skierowana na obiekt zastępczy, otoczeniu wydaje się, że wzięła się „z niczego”. Dodatkowym problemem jest to, że sam podmiot agresji zwykle nie uświadamia sobie tych mechanizmów.
🖇
Skwapliwie przywoływane wyobrażenia wymachującego maczugą autorytarnego przywódcy, który trzyma w strachu całą społeczność, obraz nieustannej wewnętrznej rywalizacji mającej wykazać, kto w grupie okaże się na tyle silny, by obalić albo zabić przywódcę i samemu stanąć na czele plemienia – wszystko to nie ma nic wspólnego z faktami. W rzeczywistości przedstawienia te to nic innego jak czyste projekcje patriarchalnych, odznaczających się wysokim stopniem agresywności stosunków społecznych, jakie wytworzyły się dopiero po rewolucji neolitycznej i jakie napotykamy w okresie starożytności klasycznej, w średniowieczu, w epoce burżuazyjnej albo współcześnie, w czasach bezwzględnego turbokapitalizmu. Ewolucyjnym modelem sukcesu ludzkości były nie rządy demonicznych samców i krwiożerczych łowców, lecz inteligencja, współpraca, daleko idący egalitaryzm, równorzędność płci, a także kreatywność i wynalazczość człowieka.
🖇
Ewolucyjna recepta człowieka na sukces to ani siła, ani żądza mordu, lecz inteligencja i współpraca.
🖇
Proces cywilizacyjny jest przeznaczeniem naszego gatunku. Ma on dwa oblicza: z jednej strony człowiek kocha wyzwania. Mózg ludzki to narząd, który poniekąd tęskni do tego, by rozwiązywać problemy. […] Wyzwania rewolucji neolitycznej i wejście w erę cywilizacji otworzyły przed naszym mózgiem nieograniczone pole do działania. Inteligencja, pomysłowość, kreatywność miały teraz wolną drogę. Jest jednak i druga strona medalu: w istocie rozwój cywilizacji oznaczał dla człowieka postneolitycznego przede wszystkim alienację, stres, przeładowanie współżycia społecznego bodźcami, które – zgodnie z zasadą granicy bólu – sprzyjają agresji. Miejsce egalitarnie zdefiniowanej sprawiedliwości zajęło kryterium osiągnięć; nastąpiło zubożenie więzi społecznych, indywidualizacja zniszczyła poczucie wspólnoty i naturalne dążenie do współpracy. […] Człowiek stał się towarem – odebrano mu bezwarunkową rację bytu, a dominacja i podległość zastąpiły zasadę wzajemności. Zamiast akceptacji społecznej człowiek poczuł smak odrzucenia. Te fundamentalne zmiany stały i stoją w sprzeczności z neurobiologiczną konstrukcją ludzkiego mózgu.
🖇
Powszechna równość nie jest potrzebą człowieka – takżez perspektywy neurobiologicznej. Nasz mózg szuka wyzwań, chce się mierzyć i sprawdzać w zadaniach, i dlatego toleruje różnice ekonomiczne między ludźmi, zwłaszcza gdy jest oczywiste, że korzystna sytuacja materialna danej jednostki jest zasługą jej dokonań. Z drugiej strony wszystkie dostępne dane świadczą o tym, że zbyt duże zróżnicowanie majątku i dochodów nie tylko sprzyja przemocy, ale i prowadzi do rozkładu społeczeństwa.
🖇
Wpajanie dzieciom chęci do nauki powinno być pierwszoplanową troską rodziców we wszystkich warstwach społeczeństwa.
🖇
Podobnie jak ludzie przed 10 000 lat, tak i my dzisiaj przeżywamy ponowną inwazję zasady zysku ekonomicznego, która zdominowała wszystkie dziedziny życia. Jak wtedy, tak i dzisiaj współżyciu społecznemu godnemu człowieka zagraża bezwzględna presja sukcesu, dezintegracja społeczna i przemoc. Odczuwamy groźne skutki firmowanej hasłem „praw rynku” próby postawienia kryterium zysku ponad kryterium człowieczeństwa.
🖇
Przedszkole i szkoła to również miejsca, w których spotykamy się ze zjawiskiem wykluczenia i w których młodzi ludzie doznają szykan i upokorzeń. Dotyczy to przede wszystkim kontaktów dzieci i młodzieży między sobą, a metody dyskryminacji obejmują szeroki wachlarz nękających zachowań, poczynając od wyśmiewania czy przedrzeźniania, a na cyberprzemocy kończąc.
🖇
Systemy moralne czy też religie zachowają znaczenie jako opozycja do dzisiejszego świata bezwzględnych przymusów ekonomicznych. W oczach swoich wyznawców oraz reprezentantów religie stanowią przeciwwagę dla bezwzględnej logiki rynku i zysku. Im usilniej próbuje się podsuwać ludziom kryterium zysku jako rodzaj pseudoreligii, im bezwzględniej regułom ekonomiczności podporządkowuje się człowieka i jego potrzeby, tym silniejszy i bardziej radykalny opór będzie stawiała owym tendencjom dana religia. Takie jest tło coraz ostrzejszego światowego konfliktu między „grupą własną” (islam) a „grupą obcą” (Zachód), którego jesteśmy świadkami. Obie strony uciekają się przy tym do stosowania sprawdzonej metody, która, jak wykazuje doświadczenie, zwalnia wszelkie hamulce przed stosowaniem gwałtu i przemocy: do dehumanizacji przeciwnika.
🖇
[…] więzi międzyludzkie są dobrem deficytowym.
Joachim Bauer, Granica bólu. O źródłach
agresji i przemocy,przeł. Maria Skalska,
Wydawnictwo Dobra Literatura, Słupsk 2015.

Niezmiernie istotny i mający znaczenie dla przyszłości naszego globu jest związek między nierównością szans życiowych i agresją, w szczególności – między przemocą i ubóstwem. Ubóstwo to nie tylko niemożność zaspokojenia potrzeb bytowych, lecz – zwłaszcza dla tych, którzy cierpią biedę nie z własnej winy – przede wszystkim doświadczenie wykluczenia społecznego.
🖇
Nikt nie głoduje,
jeśli nie głodują wszyscy.
(tamże)
Niedzielne odliczanie literek, dwa. Poślizgnięte na dniu pełnym wrażeń. Ode mnie do kilku osób zachwyconych sztuczną inteligencją jest zaledwie jeden uścisk dłoni. Nie pomaga tłumaczenie, że sztuczna inteligencja nie ma żadnego związku z inteligencją, za to z pewnością jest globalnym, niespotykanym do tej pory na tę skalę, złodziejstwem dóbr niematerialnych, które wraz z upływem czasu, ze względu na swoją naturę, stworzy chorobę wściekłej inteligencji. Cóż, jestem pesymistką, jeśli chodzi o to, czy wówczas ludzkość pierwszego świata się obudzi.
Dwa, wyróżnione na szaro, fragmenty znalazły się tu z powodu ducha czasów, by stanowić ilustrację tego, co jeszcze chwilę temu nie mieściło się w głowie, a od prawie trzech tygodni pomieścić się musi. To bardzo ważna książka, której z pewnością nie przeczytają ci, którzy powinni długo żuć każde umieszczone w niej zdanie. Nie przeczytają, bo nie czytają (prawie) wcale, ale jeszcze nie jest dobry czas, by tym się chwalili, za to są w szczególnie osobliwy sposób dumni z faktu, że z matematyką skończyli kilkadziesiąt lat temu.
Narracja o innym świecie, zamieszkałym przez Boga, jego Syna, Maryję i licznych świętych w niebie, który czeka pobożnych ludzi po zakończeniu ich życia w niedostatku, a dodatkowo opowieści o groźnym podziemnym świecie, w którym nieposłuszni zostaną ukarani, wywoływały na tyle silne wrażenie, aby przez kilka tysięcy lat społeczność europejskiego kontynentu powstrzymać przed dochodzeniem swoich praw. Opowieści o świecie mają potężny wpływ na to, w jakim kierunku rzeczywiście on podąża.
🖇
Należy poważnie potraktować sygnały sugerujące, że pod wpływem cyfrowych usług coraz większe grupy współczesnego społeczeństwa zachodniego pozostają w tyle za istotnymi osiągnięciami, które zawdzięczamy epoce oświecenia. Przejawia się to przede wszystkim w spowodowanej przez smartfony tendencji do mentalnego przebywania poza „tu i teraz” i preferowaniu kontaktu z nieobecnymi osobami akurat wtedy, gdy spotykamy się z kimś rzeczywiście obecnym.
🖇
Przestaliśmy wierzyć w przepis na sukces, który przekazała nam ewolucja:
• gotowość do konfrontowania się z autentyczną, prawdziwą rzeczywistością,
• gotowość do wysiłku i odwaga,
• tworzenie udanych relacji – w pedagogice z uczniami, w medycynie z chorymi, a w życiu zawodowym z kolegami/koleżankami oraz klientami/klientkami,
• kształcenie, kwalifikacje i ciągły rozwój,
• osobista obecność,
• prowadzenie dyskursów wyłącznie z otwartą przyłbicą,
• sprawiedliwość społeczna i wzajemne wsparcie.
My natomiast szukamy ratunku w bezmyślnym poddawaniu się właśnie tym systemom, które wykorzystujemy bez jakiejkolwiek kontroli. W ten sposób odcinają nas one od źródeł mogących dostarczyć nam energii i pewności siebie. To także przypomina czasy średniowiecza. Jeśli coś się nie udawało, przyczyny upatrywano w zbyt małej pobożności. Tym samym wzmacniano coś, co w zasadzie stanowiło część całego problemu. Prorocy i zbawiciele naszych czasów zwracają się z apelem o wszechobecną cyfryzację świata, zamiast uczynić te procesy wartościowym, kontrolowanym przez nas narzędziem.
🖇
Jeśli między dwiema osobami powstała więź, nie można jej tak po prostu unieważnić, nawet w przypadku rozstania. Więzi stanowią część życiorysu i tożsamości człowieka. […] Jeśli odchodzi osoba, z którą łączyła nas jakaś więź, jednocześnie tracimy kawałek rzeczywistości. Relacje międzyludzkie tworzą naszą rzeczywistość. Ludzie pozbawieni takich relacji nie mają dobrego kontaktu z rzeczywistością.
🖇
Niemowlęta są „żywym dowodem” na jedną z fundamentalnych pomyłek wielu ekspertów komputerowych: otóż świadomość nie wynika z wiedzy lub inteligencji. Świadomość z jednej strony i zdolność do zapamiętywania wielu informacji oraz ich kojarzenia z drugiej nie są tym samym. Można by powiedzieć, że komputery wyposażone w sztuczną inteligencję stanowią przeciwieństwo niemowlęcia. Potrafią one zapamiętywać potężną, przekraczającą możliwości człowieka ilość informacji i je ze sobą łączyć. To jednak nie sprawia, że dzięki temu posiadają świadomość.
🖇
Życie przeważnie wybacza nam chwilowy brak kontaktu z rzeczywistością. Krótkotrwała utrata poczucia rzeczywistości to momenty, gdy wprawdzie jesteśmy obecni ciałem, ale nasze myśli skupiają się na czymś innym, gdy jesteśmy „gdzieś indziej”, nieobecni duchem. Doświadczył ich każdy z nas.
🖇
Jak zawsze pierwsze miejsce zajmują Stany Zjednoczone. Trudność w radzeniu sobie z rzeczywistym życiem przybiera tam zatrważające wymiary dla coraz większej grupy ludzi, o czym świadczy masowa konsumpcja opioidów, wciąż wzrastający poziom przemocy oraz irracjonalne tendencje w tamtejszym krajobrazie politycznym.
•
W grze Rape Day istnieje opcja wirtualnego gwałcenia kobiet. W Niemczech jest ona zakazana, ale w Stanach Zjednoczonych jest dopuszczona ze względu na wolność słowa.
🖇
Rzeczywistość to delikatny twór, którego nie wolno przeciążać. Zrozumie to każdy, kto doświadczył, jak druga osoba znalazła się poza jej granicami – czy to wskutek psychozy, zażywania narkotyków czy demencji. Rzeczywistość staje się czymś prawdziwym głównie dlatego, że moja percepcja jest taka sama jak percepcja innych ludzi, że powstaje z niej wspólna rzeczywistość dzielona przez całe społeczeństwo. Rozmowa ma sens tylko wtedy, gdy rozmówcy są jednomyślni co do istotnych faktów. Wówczas różnice zdań nie są problemem.
🖇
Systemy cyfrowe są częścią naszego świata. Zignorowanie tego faktu byłoby wyjątkowo zgubną formą utraty kontaktu z rzeczywistością.
🖇
Tylko w czasie, w którym sieć neuronowa o wielkości takiej jak ChatGPT lub LaMDA jest karmiona i uczona powstaje dwieście czterdzieści osiem ton dwutlenku węgla (dla porównania: ilość dwutlenku węgla produkowana w ciągu roku przez jednego człowieka wynosi około pięciu ton).
🖇
[…] generujące tekst systemy SI, takie jak ChatGPT lub LaMDA, bazują na ogóle materiałów, którymi te systemy są losowo karmione. Choć potrafią one analizować dostarczany im materiał i zestawiać go w nowej kombinacji, produkowane przez nie teksty są jedynie odtworzeniem tego, czym zostały wcześniej nakarmione: wiedzą i niewiedzą zgromadzoną przez ludzi, łącznie z ogółem wszelkich ocen i uprzedzeń. Jeśli te systemy traktujemy jako złoty standard wiedzy, one „przykuwają” nas do ich aktualnego stanu wiedzy i niewiedzy, do stereotypów i uprzedzeń, a w efekcie hamują nasz rozwój. I na tym polega niebezpieczeństwo.
🖇
[…] nikt nie ponosi odpowiedzialności w przypadku, gdy sztuczne sieci neuronowe, które są wykorzystywane w wojsku, sądownictwie, policji, administracji publicznej, w sektorze finansowym lub w medycynie, podejmą złą decyzję lub taką, która przyczyni się do dyskryminowania określonych grup społecznych.
🖇
Nie podzielam jednej z obaw, którą wyrażono w związku z ChatGPT w kontekście instytucji edukacyjnych – i to wcale nie z powodów przytoczonych w tej dyskusji. Jednym z nich była możliwość oszukiwania nauczycieli przez uczniów, którzy nie piszą swoich prac samodzielnie. Takie sytuacje zdarzały się już w przeszłości. Oczywiście nikt nie chciałby lecieć z pilotem, być leczonym przez lekarza lub lekarkę czy oddać coś do naprawy serwisantowi, którzy oddali pracę egzaminacyjną napisaną przez chatbota i tym samym wyłudzili swoje kwalifikacje.
W przyszłości szkoły, instytucje szkoleniowe i uniwersytety będą musiały w większym stopniu stawiać na pierwszym planie realną obowiązkową obecność na zajęciach oraz wspierać system egzaminów ustnych. Bardziej intensywny osobisty kontakt między uczniami a nauczycielami to zysk zarówno dla rzeczywistości, jak i dla ludzkości.
🖇
Niebezpieczeństwem, które powinniśmy sobie uświadomić i o którym musimy rozmawiać z młodymi ludźmi, jest to, że ChatGPT i systemy jemu podobne tak długo będą nas wspierać w myśleniu, aż przestaniemy myśleć samodzielnie.
🖇
Skoro usługi cyfrowe pozbawiają nas przydatności do wykonywania jakichś działań i oduczają pewnych umiejętności, bez których stajemy się zależni, bezradni i podatni na manipulację, dzieje się coś złego. Nie ma znaczenia, czy jest się robotnikiem, czy naukowcem, bo nawet w epoce cyfryzacji ludzie mogą mieć kłopoty, jeśli nie potrafią zapisać krótkiej odręcznej notatki lub nie opanowali podstawowych umiejętności liczenia.
🖇
Symulowana ulewa nie sprawi, że komputer czy ekran zmokną. Symulowana czarna dziura nikogo nie wchłonie do wnętrza komputera czy monitora. I jeszcze jeden banalny fakt: wszystkie symulowane obiekty tracą wspomniany wpływ, gdy tylko wyłączymy komputer lub ekran. Wraz z owym wpływem znika także – wychwalany jako rzeczywistość – symulowany, pozorny świat.
🖇
W odzyskaniu pewności siebie pomogłoby nam wyjście z trybu biernego konsumenta, w który wprowadziło nas wiele produktów cyfrowych.
Joachim Bauer, Utrata kontaktu z rzeczywistością.
Jak sztuczna inteligencja i wirtualne światy
przejmują nad nami kontrolę, przeł. Anna Grysińska,
Wydawnictwo Dobra Literatura, Gdańsk/Warszawa 2024.

Do najważniejszych czynników chroniących zdrowie, zwiększających satysfakcję życiową i przedłużającą życie należy realnie doświadczana więź społeczna. Co więcej, nie tylko otrzymywanie społecznego wsparcia, lecz także jego (dobrowolne) udzielanie, wpływa korzystnie na wzorce aktywności genów, które chronią zdrowie. Cyfrowa więź w sieciach społecznościowych nam tego nie zapewni. Tak samo jak prawdziwa roślina nie może wyrosnąć z symulowanej ziemi i rozkwitać w symulowanym słońcu, tak samo prawdziwy człowiek nie może się rozwijać w symulowanym lub wirtualnym świecie.
🖇
Nic bardziej nie potrafi […] pobudzić człowieka jak rzeczywista obecność życzliwych mu osób.
🖇
[…]
ciało i mózg podlegają nie tylko procesom przetwarzania oddolnego (bottom-up), począwszy od genów, poprzez komórki i narządy, aż po świadomość, lecz także realnym procesom przetwarzania odgórnego (top-down), które odzwierciedlają się w neuroplastyczności lub psychosomatyce.
Sposób, w jaki używamy mózgu, i samo to, czy go używamy, rzutuje na jego strukturę. […] Ściśle rzecz ujmując, procesy top-down nie zaczynają się w świadomości, lecz ich początkiem są relacje społeczne (analogicznie procesy bottom-up nie kończą się w świadomości, lecz są kontynuowane w relacjach społecznych).
🖇
Celem oświecenia i wywodzącego się z niego humanizmu było odnalezienie przez człowieka drogi do samego siebie. Droga ta prowadziła przez równość szans, naukę i rozwój kulturowy.
(tamże)