niedziela, maja 22, 2022

4633. Z oazy (XIX–XXI)

Złapałam pierwszą część i nie puściłam historii, dopóki nie skończyłam trzeciego tomu. Teraz czekam na czwarty, który ukaże się za dziesięć dni.

Ta opowieść, ta kreska dobrze sercu robią. Choć opowieść kontaktuje zo nie­pew­no­ścią, której doświadczaliśmy dziesiątki lat temu — jeśli byliśmy choć odrobinę inni, bez względu na orientację seksu­al­ną (ja odstawałam zawsze i wszędzie) — to kres­ka szyb­ciutko nakleja plasterek obecności mądrych dorosłych, których w na­szych życiach pewnie nie było wtedy aż tak wielu jak w tej książce.

Jak do tego wszystkiego doszło? Jak znaleźli się w miejscu, w którym są? I co będzie dalej? W wolnym czasie przed egzaminami A-Levels cały zeszyt wypełniłam pierwszymi rysunkami opowiadającymi historię Nick i Char­lie­go. Potem, kiedy rysowałam już nieco lepiej, zaczęłam od nowa i wy­peł­ni­łam szkicami kolejny zeszyt. Pamiętam, jak rysowałam godzinami, nie słuchając nawet muzyki, całkowicie pochłonięta i zakochana w hi­sto­rii Nicka i Charliego.

*

*

*

*

Ludzie szukają w tej historii wielu rzeczy — realistycznego romansu, reprezentacji osób LGBT+, ładnych rysunków, ciekawej fabuły. Myślę jednak, że większość czytelników szukała w niej ukojenia.
     Mnie również je przyniosła
.

Alice Oseman, Heartstopper. Tom 1.,
przeł. Natalia Mętrak-Ruda,
Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2021.
(wyróżnienie własne)

*  *  *

Starałam się napisać taką historię, jaką sama chciałabym przeczytać jako nastolatka. Wszyscy potrzebują czasu, przestrzeni i wsparcia, żeby zro­zu­mieć swoje uczucia i tożsamość.

*

*

[…]  gwarantuję, że pewnego dnia poznasz osobę, która po­kocha cię za to, kim jesteś.

*

Alice Oseman, Heartstopper. Tom 2.,
przeł. Natalia Mętrak-Ruda,
Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

*  *  *

*

*

*

Alice Oseman, Heartstopper. Tom 3.,
przeł. Natalia Mętrak-Ruda,
Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2022.

4632. Z oazy (XVIII)

Miałam ją na czytniku w dniu, w którym się ukazała. Musiała jednak poczekać na czas, gdy mogłam gapić się w niebo i czuć wiatr na twarzy, łapiąc oddech podczas czytania trudnych dla mnie akapi­tów.

Choć skończyłam ją dwa dni temu, fusy wrażeń wciąż nie opadły na dno. Ta książka jest gęsta od doświadczeń tak powszechnych, że aż przerażających. Więc dziś tylko te fragmenty, które mnie niosą. Niosą w szczególnie dobry sposób.

Z perspektywy czasu widzę, że jest to książka o przeszkodach i wrogości, ale także o budowniczych mostów i o dobroci […].

*

Czas i cierpienie to jednak coś bardziej nieuchwytnego, nie­prze­wi­dy­wal­ne­go, coś, co rośnie i się kurczy, zamyka się i otwiera, i stale się zmienia.
     […]  Znaczenie początku opowieści czasami zmienia się, gdy dochodzą kolejne rozdziały.

*

[…]  dar cenienia innych wartości niż oszczędność czasu i wydajność, te żałosne cnoty, które sprawiają, że ludzie mijają się w pędzie i tracą z oczu codzienną uważność i przyjemność.

*

Raj często opisuje się jako miejsce, w którym nic nie trzeba robić, jego mieszkańcom nie stawia się żadnych wymagań. Nie pragnę raju, który ni­cze­go od nas nie wymaga – raj to według mnie nie miejsce, do którego się dociera, tylko gwiazda, na którą ustawia się kurs.

*

[…]  możliwe, że, jak to często robią kobiety, ja sama rów­nież, chciała tylko dać mi coś, żebym poczuła się dobrze – stworzyć mikroskopijną utopię, jaką jest krótka chwila dobra.

Rebecca Solnit, Wspomnienia z nieistnienia,
przeł. Agnieszka Pokojska, Karakter, Kraków 2022.
(wyróżnienie własne)

4631. Z oazy (XVII)

Marzenie stare jak mój świat: pojechać do Wiednia. Skąd się wzięło? Pojęcia nie mam, ale wiem, że mam je od zawsze. Książkę tę zaś mam od półtora roku jako na­miast­kę wizyty in spe złożonej stolicy Austrii.

Gdy tę książkę kończyłam, Wiedeń był na wyciągnięcie ręki za niecały miesiąc. Teraz nad tym pomysłem zebrały się groźne chmury i jakoś będziemy musieli prze­trwać burzę i grad. Pozostał plan do zrealizowania naj­praw­do­po­dob­niej w in­nym czasie: kawa (koniecznie we włoskiej, wiedeńskiej kawiarni) i ciastko (koniecznie niejedno), Glorieta, Pawilon Secesji, palmiarnia, park, który był kiedyś cmentarzem pod wezwaniem św. Marka i krzywe domy, których zdjęcia zawsze wprawiały mnie w zachwyt.

A książka? Zgrabnie napisany subiektywnik wiedeński. Teraz szoruje ad acta.

Co to właściwie znaczy – najlepsze do życia? Jak to zdefiniować? Czy życie jest dobre, kiedy smacznie jemy, uprawiamy fajny seks i się wysypiamy? Czy wtedy, kiedy stać nas na posłanie dziecka do dobrej szkoły, do tego znaj­du­ją­cej się za rogiem, a na targu na sąsiedniej ulicy można kupić – nie­drogo – lokalne, organiczne produkty?

*

Hit Wiednia: Liebesampel, czyli „miłosne światła” na przejściach dla pieszych.

*

O ile uważam, że szkoda pieniędzy na bilet wstępu na taras widokowy, o tyle będę was przekonywać, że warto zapłacić za kawę i ciastko w kawiarni urządzonej w centralnej, przeszklonej części gloriety […].

*

Nazwę Hundertwasserhaus też usłyszycie wiele razy. Poprawnie użyta oznacza dom mieszkalny zaprojektowany przez artystę na rogu Kegelgasse i Löwengasse, znany jako „najczęściej fotografowany budynek w Wiedniu”. […]   Czasem usłyszycie jednak nazwę Hundertwasserhaus w odniesieniu do budynku Kunst Haus Wien, gdzie mieści się muzeum Hundertwassera. […]   Najciekawszy jest jednak sam budynek, zaprojektowany zgodnie z prze­strze­ga­ną przez Hundertwassera zasadą organicznej formy i bra­ku linii prostych (artysta uważał je za niemoralne!).

*

[…]   dom albo ojczyzna to jest coś, co trzeba sobie wypracować. Ojczyzna jest pewnym stanem ducha. A stany ducha są tworzone przez różne wydarzenia, ludzi, impulsy.
// Radek Knapp

*

[…]   język polski jest bardzo elastyczny. Jest w nim dużo słów, czasami za dużo. Kiedy więc ściśnie się polskie trzy zdania, zostaje z nich ledwie kilka kropel esencji. A jak ściśnie się taki niemiecki, to jakby się ściskało kamień. Niemiecki jest wręcz sadystycznie oszczędny.
// Radek Knapp

*

Wiedeńczyk, kiedy ma rozwiązać problem, idzie do kawiarni, pi­je kawę i czy­ta gazetę, i ma nadzieję, że sprawy same się po­ukła­da­ją. My wska­ku­je­my na barykady, zanim jeszcze wiemy, o co chodzi. […]  W Wied­niu funk­cjo­nu­je powiedzenie „schauen wir mal, dann werden wir mal sehen”, czyli „popatrzymy – zobaczymy”. To jest główny sposób roz­wią­zy­wa­nia tu problemów.
// Radek Knapp

*

Wiedeńczycy żartują, że cmentarz [Zentralfriedhof] jest „o połowę mniejszy niż Zurych, ale dwa razy bardziej rozrywkowy”. Pochowani są tam między innymi Brahms, Gluck, Loos, Salieri, Straussowie (ojciec i syn), Werfel oraz wielu innych pisarzy, kompozytorów, architektów, aktorów, polityków i innych osobistości Wiednia.

Marta Guzowska, Wiedeń. Miasto najlepsze do życia,
Wielka Litera, Warszawa 2020.
(wyróżnienie własne)

4630. na gigancie, dzień 22.  //  142/365

Bruno i kilka ludzkich wcieleń — ocaleńcy z wielu nie do po­za­zdrosz­cze­nia sytuacji — wygrali dziś wspólną, dobrą chwilę jesz­cze przed śniadaniem.

od wczoraj tęsknota za człowiekiem depcze mi po piętach. od dziś kudłaty jej rodzaj chodzi ze mną krok w krok.

142/365

sobota, maja 21, 2022

4629. na gigancie, dzień 21.  //  141/365

*

wzruszyła mnie do łez ich miłość.
przyjechał i zapytał:
     — rybko, jak się dziś masz?

razem od szesnastego roku życia, w przyszłym roku skończą w sumie 150 lat.

141/365

czwartek, maja 19, 2022

środa, maja 18, 2022

4624. na gigancie, dzień 18.

The difficulty for people with disabilities has two parts really—living our ordinary, but difficult lives, and changing structures, beliefs, and attitudes that prevent us from living ordinary.

Nancy L. Eiesland, The Disabled God.
Towards a Liberatory Theology of Disability
,
Abingdon Press, Nashville 1994.

wtorek, maja 17, 2022

4623. Panna cotta (XL)


[Odkryj kim jesteś / i nie bój się  
być tą osobą
.]

[dostęp: 17.05.2022], źródło.

4622. Michelin ★

Na gigancie pięćdziesiąt parę osób. W naturalny sposób podzieliliśmy się na grupy, podgrupy i duety. Wszystkie grupy mają swoje rytuały. Podgrupa, do której przy­na­le­żę, wśród kilku swoich rytuałów ma picie kawy w słońcu na tarasie godzinkę po obie­dzie. I ga­da­my, gadamy, gadamy. Przerobiliśmy już temat urn, tru­mien i młyn­ków do ko­ści. Na tym teoretycznym podkładzie przyśnił mi się ostatniej nocy kom­pen­su­ją­cy, „ku­li­nar­ny” sen, który rozbawił dziś wszystkich przy popołudniowej ka­wie. Śmiech każ­de­go, no­men omen, członka grupy był fantastycznie znaczący. ★

*

[sen]
Moja podgrupa:
(w słonku wygrzewa kości)

(niedaleko)
Starsza Pani na wózku:
(nieznana nam, ewidentnie ma ochotę
przyłączyć się do naszej grupy
i, gdy u nas zapada cisza, głośno mówi
)
Nigdy nie miałam w ustach penisa…

Komuś z mojej grupy:
(wyrwała się gwiazdka Michelin)
Żałuj!

Zygmunt:
(byłby zachwycony)

4621. na gigancie, dzień 17.

Japońskie „tak” [hai] bowiem oznacza zwykle „Tak, usłyszałem cię”, a nie „Tak, zgadzam się z tobą”.

Allan i Barbara Pease, Mowa ciała,
przeł. Joanna Grabiak, Rebis, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)

niedziela, maja 15, 2022

4619. Z oazy (XVI)

Książka, która masakruje. Czasem robi to jednym zdaniem. Tych zdań tu nie ma.

Wybrałam mało fragmentów, by nie rozcięńczyć ciężaru gatunkowego opisywanych doświadczeń. Doświadczeń, które nie są jednostkowe, nie są zmyślone na potrzeby opowieści. Te doświadczenia przytrafiły się komuś, kogo znasz lub mijasz od czasu do czasu na ulicach swojeg miasta — założę się.

Połowa giganta. Czas upuścić wrażenia czytelnicze, by z pustą filiżanką ruszyć w trzeci, przedostatni tydzień turnusu.

Pierwsza podchodziła do nas matka; ojciec zwykle pozostawał pod ścianą i tłamsił spocone dłonie. Matka. To ona miała wybierać. Kobieta niezdolna do zostania matką przyszła tutaj, by wziąć jedno z nas i zaprowadzić do swo­je­go świata. Reguła matrioszek – każda ma w sobie następną, dziew­czy­na zostaje matką i rodzi dziewczynkę, która dorasta i rodzi dziewczynkę, która rodzi dziewczynkę, która rodzi. Nigdy nieprzerwana nić odtwarzania rodu. Zastanawiam się, czy matki przychodzą do bidula, by uratować jedno z nas, czy też szukają ratunku dla siebie.

*

Kiedy ludzie lub rzeczy się zmieniają, ta zmiana pozostaje nie­widoczna dla postronnych obserwatorów. Jedynie dy­stans czasu umieszcza wszystko w perspektywie i pomaga nam odkryć zmiany.
     Co się zmieniło w moim życiu, od kiedy miałam osiemna­ście lat? Dziesięć? Pięć?…

*

Pamiętam, jak kiedyś w tramwaju Naja oparła mi głowę na ramieniu i po­czu­łam, jak ciężki był dla niej mijający dzień. Pocałowałam ją w czoło z na­dzie­ją ulżenia zmęczeniu. Uśmiechnęła się i wzięła mnie za rękę. W tym mo­men­cie doznałam wrażenia pełni. Każda z nas uzupełniała tę drugą; wle­wa­ła w nią swoją miłość jak w kruche porcelanowe naczynie i wypeł­nia­ła pustkę. […]   Jak wam nie wstyd! […]
     Było mi wstyd. W tym momencie poczułam prawdziwy, głęboki, bolesny wstyd wywołany tym, że na moment zrzuciłam opończę, która sprawia, że jestem niewidzialna, że pozwoliłam sobie na to, by być zwyczajną dziew­czy­ną. Dziewczyną, która jest jak wszystkie inne; dziewczyną, która kocha nie­za­leżnie od tego, czy jest w tramwaju, na ulicy czy w sklepie.
     Czy nasza miłość była inna? Tak. Była tak samo inna, nie­po­wta­rzal­na i jedyna, jak każda miłość na świecie.

*

Co jest rzeczywiste – to, co zostało skartografowane, czy to, co od tylu lat budzi w mojej świadomości koszmary?
     […]   Dławię się własnymi myślami i wszystko zwracam. Potem odczuwam ulgę i postanawiam: wszystkie mapy i globusy wyrzucę na śmieci. Zaraz jutro.

*

     — […]   Coś ci się wydarzy – jakaś trudność, nie wiadomo. Ale nic się nie bój! To minie i potem przyjdzie nowe życie, zobaczysz!
     — Lepsze?
     — Czy będzie lepsze, to nie wiem. Niektóre rzeczy, pani, nie są wypisane na dłoniach. One są tutaj – dotknęła najpierw swojego serca, potem głowy. – O niektórych rzeczach człowiek sam decyduje przez to, jak czu­je i myśli.
     — A dlaczego to musi być trudność? Czy nie może mi się zdarzyć coś dobrego, jakiś początek nowego życia?
     — Kto zwraca uwagę na dobre rzeczy, pani? Kto ma oczy, żeby je widzieć?

*

Rzeczy działy się, zanim zaczynały się dziać.

Natalia Delewa, Niewidzialni, przeł. Hanna Karpińska,
Wydawnictwo Wyszukane, Warszawa 2021.
(wyróżnienie własne)

Cztery minuty wystarczą, by pokochać nieznajomego. Spojrzenie przez granice to projekt Amnesty Inter­na­tio­nal Polska, rozpoczęty w 2016 roku. Związany on jest z teorią Arthura Arona, według której patrzenie sobie w oczy przez dokładnie cztery minuty zbliża ludzi bardziej niż cokolwiek innego w świecie.
     […]
     Kampania powstała w reakcji na nastroje panujące w wielu europejskich miastach w stosunku do rodzin przybywających w poszukiwaniu schronienia. Według organizatorów dość stanąć z kimś twarzą w twarz i po­patrzyć mu w oczy, by zobaczyć nie uchodźcę bez tożsamości, lecz człowieka takiego samego jak ty, który kocha, cierpi i marzy.

(tamże)

4618. Panna cotta (XXXIX)  //  Z oazy (XV)

Dla dzieci w wieku 3+. O byciu nieznośnym, o miłości, ale i o… śmierci.

Piękny w tej książce jest giender zastosowany w praktyce: Płeć Maxi i Mini nie ma w tej opowieści żadnego znaczenia, choć uczucia, wątpliwości i pytania mają zde­cy­do­wa­nie ludzką naturę.

Jabłonko, a dlaczego tę książkę wybrałaś? Bo rozumiałam cały tytuł. Bo bohaterami były duży i mały lisek. Bo okładka przypominała mi najpiękniejszą książkę o miłości rodzicielskiej, jaką mam na półce. Bo czułam pismo nosem, że będzie wspaniała?

A ilustracje? Boskie! — w każdym znanym mi języku. Ilustratorką jest sama Autorka.

Maxi entra e chiede:
«Oh perbecco, che succede?»
[Maxi wchodzi i pyta:
     — O, rany! Co się dzieje?]

*


[po lewej: Maxi (nim zaczął się hałas i opowieść) / po prawej:
[     — Jestem Mini, rozrabiaka, i nikt mnie nie kocha!]

*


[Maxi na to:
     — Moje Mini, / ale ja jestem z tobą!
I wiesz, że kocham cię
nawet jeśli… jesteś rozrabiaką.]

*


io per sempre ti amerò!»
[Maxi na to:
     — Rzecz jasna! / Między nami nie zmieni się nic.
Czy będziesz owadem czy nie… / będę cię kochać na zawsze!]

*


[     — A jeśli będę… / krokodylem?]

*


[ A jeśli odejdę, jeśli odejdziesz ty?
  Czy wówczas również nie będzie już miłości?
  A może ona przetrwa?
  Czy miłość istnieje zawsze?]

*

«Guarda come brillano
  le stelle nella notte
  benché molte di loro
  da tempo siano morte»
  [   — Popatrz, jak świecą / gwiazdy w nocy,
   chociaż wiele z nich / od dawna nie istnieje.]

«Finché le stelle splendono
  nel cielo buio e nero
  l’amore sarà vivo
  per sempre e per davvero.»
  [   — Tak długo jak gwiazdy lśnią
   na ciemnym, czarnym niebie,
   miłość będzie żywa
   na zawsze i naprawdę
.]

Debi Gliori, Ti voglio bene anche se…,
z j. angielskiego przeł. Chiara Carminati,
Mondadori Libri, Milano 2014.
(wyróżnienie własne)

*

4617. na gigancie, dzień 15.  //  135/365

nasze kwiaty. nasz dzień. odrobina wspólnego czasu przy wspólnej kawie, nim ruszył do ula.

135/365

czwartek, maja 12, 2022

4614. Zielnik (XXXVI)

Wypatrzyła tę piękność. Cyk! I podzieliła się pikselkiem. Teraz już tylko na Profesorę czekamy…


fot. Niosąca Pokój.

4613. na gigancie, dzień 12.  //  132/365

Bruno. oczywiście, że zaczepiłam Jego panią. na koniec dzi­siej­sze­go spotkania powie­dzia­łyśmy sobie: do zobaczenia jutro!

132/365

poniedziałek, maja 09, 2022

4610. na gigancie, dzień 9.

*

you pull hope from defeat in the night.
[…]
we are the people
     we've been waiting for
!
broken bells at a broken church.
heart that hurts is a heart that works.
from a broken place
that's where the victory is won
.

Martin Garrix, Bono & The Edge, We Are the People.

sobota, maja 07, 2022

4608. na gigancie, dzień 7.  //  127/365

«mi scusi, la vita mia, può portarmi l’allegria?»
«certo, ecco qui!»
«grazie mille!*»

127/365

___________
  * w niedosłownym, ale wiernym, tłumaczeniu:
     — przepraszam, moje życie, czy mogłobyś przynieść mi radość?
     — oczywiście, oto ona
!
     — dzięki stokrotne
!

alternatywny tytuł wpisu:
4608. Panna cotta (XXXVIII)

środa, maja 04, 2022

4605. na gigancie, dzień 4.  //  124/365

dziesięć miesięcy i jeden dzień po swojej śmierci po raz pier­wszy przyśniła mi się moja Mama. obudziłam się oczy­wi­ście na progu, a za progiem takie coś mnie spotkało:

radości, miłości, zdrowia, sensu — pragniesz, ale czy umiesz przyjąć? czy umiesz wypatrzeć, usłyszeć, poczuć drobiny tego, czego pragniesz, w chwili*, która właśnie teraz trwa? wy­pa­trzeć, usłyszeć, poczuć i… przyjąć!

124/365

___________
  *  nie dotyczy sytuacji wynikającej z przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej.

[suplement pikselowy: 5.05.2022]

poniedziałek, maja 02, 2022

4604. na gigancie, dzień 2.

Wychodzenie poza kontury rzeczywistości możliwe jest je­dy­nie poprzez wyobraźnię i to właśnie ona rozbudza w nas myś­li i nastroje.

Natalia Delewa, Niewidzialni, przeł. Hanna Karpińska,
Wydawnictwo Wyszukane, Warszawa 2021.
(wyróżnienie własne)

sobota, kwietnia 30, 2022

czwartek, kwietnia 28, 2022

4600. 118/365

z Nim ja. pod gołym niebem dwie przecznice od ula. nadzieja i szczęście grzały w słoń­cu kości, mrucząc w na­szym to­wa­rzystwie.

118/365

4599. Panna cotta (XXXVII)

Jabłoń:
(zaskoczyła samą siebie pod urzędem ds. kulawych,
gdy pewna pani zapytała, jak dojechać na ulicę Stawki
)
Weźmie pani tramwaj 35…

Jabłoń:
(po chwili, w szoku, gdy do niej
dotarło dosłowne tłumaczenie
*)
Słyszałeś??? Co ja powiedziałam!!!
Przecież tak się nie mówi po polsku!

Sadownik:
(popłakał się ze śmiechu)
Dałaś czadu!

___________
    * prendi il tram numero trentacinque,
poprawne tłum.: wsiadasz do tramwaju 35,
dosłowne tłum.: bierzesz tramwaj 35.

splendidamente!
[wspaniale!]

poniedziałek, kwietnia 25, 2022

4598. 115/365

popatrzyła na mnie z kudłatą troską w oczach.

wie trochę o sta­rości, ja wiem trochę o cho­ro­wa­niu — nie roz­ma­wia­my ani o jed­nym, ani o drugim. zanurzone w ta­jem­ni­cy prze­mijania wciąż mamy wiele wspólnych, dobrych chwil w cią­gu dnia.

115/365

[suplement pikselowy: 28.04.2022]

4597. Z oazy (XIV)

Długo czekałam na tę książkę, bo cena ibuka nie tylko ibukosnerze nie mieściła się w głowie, nie mieściła się również mi. Przyszedł dzień promocji, chwilowej obniżki i ibukosknera szturchnął mnie: dziś! Nie dyskutowałam.

I dobrze, że nie dyskutowałam. Nie ma bowiem z czym dyskutować. Trzeba prze­czy­tać i… nie ustawać!

Być upartym to stawiać krok za krokiem. Być upartym to zawzięcie trzymać się mającego rację bytu i pasjonującego celu. Być upartym to ca­ły­mi dniami, tygodniami i latami angażować się w wykonywanie trudnych ćwiczeń. Być upartym to upaść siedem razy i podnieść się osiem.

*

Możesz pielęgnować zainte­re­so­wania. Możesz przyswoić nawyk codzien­ne­go ćwiczenia na poziomie prze­wyższającym umiejętności; powiązać swoją pracę z ideą wykraczającą poza osobiste korzyści. I możesz uczyć się nie porzucać nadziei, kiedy wszyst­ko wydaje się stracone.

Angela Lee Duckworth, Upór. Potęga pasji i wytrwałości,
przeł. Piotr Cieślak, Wydawnicwto GALAKTYKA, Łódź 2016.
(wyróżnienie własne)

Wyzwanie pisania
to ujrzeć swoją miernotę na kartce.
Ujrzeć swoją lichotę,
a potem iść spać.

Obudzić się nazajutrz,
wziąć tę miernotę i tę lichotę na warsztat
i poprawić,
i uczynić ją nie tak mierną i nie tak lichą.

A potem znów iść spać.
A gdy przyjdzie kolejny dzień,
poprawić ją jeszcze trochę
i uczynić znośną.
A potem zasnąć kolejny raz.

I zrobić to znowu,
by stała się może przeciętna.
I raz jeszcze,
a jeśli los ci sprzyja,
to może wyjdzie dobra.

Jeśli to wszystko zrobisz,
to już sukces
.
// Ta-Nehishi Coates

(tamże)

*  *  *


Angela Lee Duckworth, Grit.
The Power of Passion and Perseverance
.