




Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
niedziela, czerwca 05, 2022
4649. W kolorze
4648. U Białego Kruka (XCII)
Ma kwiatek wyczucie czasu. Piękno w pikselach z wczoraj.

fot. Biały Kruk, fragment.
sobota, czerwca 04, 2022
4647. O długoterminowym związku
Relacja:
(ciut obita po wczorajszej wymianie
zdań i perspektyw podnosi się z desek)
Sadownik:
Jaki bilet dla ciebie:
dziecko, student czy senior?
Jabłoń:
A dla Ciebie?
Sadownik:
Weteran!
Intrepid:
(„uśmiecha” i Sadownika, i Jabłoń
od wielu, wielu lat)
Sadownik & Jabłoń:
(kilka godzin później poszli
na „ich” film w najświeższej wersji)
Top Gun 2 Maverick, 2022.
[miłość, love & l’amore]
it’s one of life’s mysteries, sir.
* * *
Nie mogliśmy doliczyć się, kiedy ostatni raz byliśmy w kinie. Jak zwykle siedzieliśmy blisko ekranu. „Tą razą” w czwartym rzędzie. Sadownik kupił bilety na jego brzegu, by mieć gwarancję, że przy pomocy dwóch męskich dłoni dam radę dojść. Pod koniec reklam znalazłam siłę, by przemieścić się na środek tego rzędu (poza nami nikogo w nim nie było). Ludzie wchodzili i wchodzili. Z każdym widzem rosło ryzyko, że kogoś podsiedliśmy i będziemy musieli wrócić na swoje miejsca. Na szczęście wśród tych, którzy dzielili z nami seans, nie było takich, co studiowali w filmówce, bo jak jeden mąż, bez względu na płeć, lecieli do ostatnich rzędów. Ja też nie studiowałam w filmówce, ale znam takiego jednego, co studiował i wiedzą się podzielił.
Film? Fantastyczne zdjęcia. Fizyka w kilku scenach została wyproszona za drzwi, by historia mogła toczyć się dalej. Obśmialiśmy to tylko, bo dobrze wiedzieliśmy, że chodzi o bajkę, smoki i zwycięstwo nad złem. Nie poszliśmy przecież na film dokumentalny.
Tłumacze? Niechlujni, leniwi lub głupi. Nie po raz pierwszy albo nie umieją korzystać choćby z wikipedii, albo ogólnie są kiepsko rozgarnięci, albo jedynym ich hobby jest garncarstwo lub hodowla przepiórek. Jak zobaczyłam kątem oka w napisach dialogowych podbierz baksztag, to ryknęłam śmiechem nie tylko dlatego, że jacht płynął pod wiatr. Oboje z Sadownikiem odnotowaliśmy, że twórcy napisów przeciążenie mierzą w… gramach, np. 9g. Rozumiem, że tłumacz nie musi wiedzieć, ale wypadałoby chociaż powąchać kontekst, w jakim padają słowa i litery.
No i mentalność! Zasadnicza, żeby nie powiedzieć chorobliwa różnica. Amerykanie mówią: make us proud, a Polacy? Po polsku zabrzmiało to tak: nie przynieś nam wstydu. I może właśnie dlatego, a nie z powodów technicznych, gdyby tę bajkę, z tymi smokami i oczywistym zwycięstwem nad złem wyprodukowano w Polsce, to byłaby straszna siara.
Są jeszcze dwie ciekawe rzeczy i jedna naciągana bardziej niż grawitacja, ale ja już padam. Niestety, zmęczenia w żadnej formie nie mogę wyprosić za drzwi. Życie to bajka (level master).

“I don’t know how.”
“You’ll find the way.”
Top Gun 2 Maverick.
4646. 155/365
niesłyszana, niewidziana, nierozumiana, zostawiona — nie ma się czym chwalić, znam to równie dobrze jak wielu innych ludzi; kamieniem nie rzucę, sama też umiem nie słyszeć, nie widzieć, nie chcieć rozumieć i zostawić.
niewidzialna — poznaję ten społeczny fenomen jak wiele innych kobiet.
nieobecna — przyjmując do wiadomości swoje nieistnienie tu i tam, mogę zacząć żyć* na nowo?
155/365
__________
* mając w ręku szklankę, w której wciąż coś pysznego jest.
Kenny Loggins, Danger Zone.
you'll never know what you can do
until you get it up as high as you can go
piątek, czerwca 03, 2022
4645. Z przecinkiem
Jabłoń:
(o psich potrzebach, których
nie może już obsługiwać)
Nie □ była.
Pati:
Powiedziałaś to
z przecinkiem?
Jabłoń:
(zachwycona językowym refleksem,
bo miłością darzy przecinki ogromną)
Pati:
(okazała się przeszkoloną bestią
w kategorii „nie z przecinkiem”, bo jej dziecko
zawsze liczy na jego brak w poniższym zdaniu)
Nie □ musisz.
Jabłoń:
(też często na taki brak liczy, choć jest
cztery razy starsza od dziecka
i powinna już trochę znać życie)
* * *
Jabłoń:
(opowiada o historii, która
przydarzyła się jej na gigancie)
[…] On jest… konserwantem.
Pati:
(poprawia (?), uściśla)
Konserwatystą?
Obie:
(ryknęły śmiechem, bo wiedzą,
o jakie słowo chodziło)
Konserwator!
Henia:
(reaguje, wchodząc dziobem między panie
z miną jakby lobbowała o małe co-nieco,
i dorzuca w konwencji)
Konserwa?
4644. 154/365
drzewko zwiezione do ula od prawie tygodnia. sny jeszcze nie dojechały, utknęły we Wronkach? słowa gdzieś po kraju włóczą się, szukając swoich zagubionych walizek. jabłoń na przekór pędzącemu miastu czeka, bo jak bez słów, bez snów, no jak?
154/365
niedziela, maja 29, 2022
4643. Z oazy (XXIV)
Ostatnia z książek przeczytanych na gigancie. Nie pamiętam, jak na tę opowieść trafiłam. Trochę przez pomyłkę, bo miałam ochotę na strofy zamiast akapitów.
Pierwszym wrażeniem było zniechęcenie, które szybciutko ustąpiło zachwytowi, gdy tylko zaskoczyłam, w jak fantastyczny sposób autor wykorzystuje nawiasy, a w dalszej części przekreślenia — z jednego wierszowanego tworu, w zależności od sposobu czytania, można mieć dwa i każdy z nich zrobi inne wrażenie, wrzucając człowieka w odmienny stan.
Bawiłam się przy tej lekturze wyśmienicie.
mroźne podmuchy i tak dostają się do nas szczelinami
nad którymi nikt już nie panuje (może zamieszkiwanie
polega na utykaniu zbędnej materii w szpary między
domem a światem) […]
*
radzili szczerze (swój najlepiej
pojęty interes to wielka rzecz
swoją drogą) choć głupio
swoją drogą chadzam bez
ich napiętej trosk
*
a może wasz bóg
w sześć dni stworzył
tylko (a muszla ślimaka
szyszka sosny liść dębu
moja lewa pierś
sprzed ćwierćwiecza
są dziełem natury
która na szczęście
nie jest osobą)
cierpienie w które
bawił się z synem
i gorszymi dziećmi
do zmroku?
[…]
pomyślcie o tym czasem
strażnicy miłości
odlegli zaprawdę
*
jest bezbronne więc
biorę je w nawias
i nie oddam nikomu
oto ciało moje
*
jeśli społeczeństwo
może być zdecydowane
w pięćdziesięciu
procentach to dlaczego
ja muszę w stu?
*
mój matematyk mówił
że nawiasy są jak czułe
dłonie chroniące słabszych
*
a jeśli ten termin
(życie pozagrobowe)
obejmuje wszystko
co poza grobami
(śmiechy seks żal
radości jedzenie sen)
to nieszczęśnicy wierzą
w to co im właśnie umyka
warto o tym pamiętać
dużo wcześniej zanim
ten termin nadejdzie
*
przeciekam ci między
palcami od dnia narodzin
i nic nie możemy z tym zrobić
*
plakat krzyczał:
prywatyzacja
((niestety część liter
wyblakła na słońcu)
w piwnicach Prokocimia
trudno jednak ukrywać
całe rodziny i beczki
na kapustę) cierpień
*
szukam słów które obiecują
dużo więcej niż mogą mi dać
nieciągłość nieścisłość nieszczelność niedokonanie
niedociągnięcie niedomaganie
a zwłaszcza:
żeby przebiegle wykraść im
dużo więcej niż obiecują
*
[…] czuje
strach, jest zupełnie sama
z sobą.
*
dobre dzieje się w ciszy
*
niosę tu pomoc bezdomnym
słowom obcych ludzi
czasem wyrzucam całe
ich życie z pamięci milcząc
każdemu w twarz
*
i dobrze że to wróciło
na swoje miejsce na dobre
(nie odkładajmy siebie
na później) i na złe
*
boję się wszystkich
mówiących w imieniu
[…]
nie ma o mnie żadnej partii
ani związku zawodowego
*
czy o tym o czym można mówić
naprawdę mówić warto
Wit Szostak, Szczelinami,
Wydawnictwo Powergraph, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

co czuje ukrywa w milczeniu
wie że płacz nie pomoże
[…]
nie powie bo nikt nie uwierzy
nie pierwszy raz czuje pustkę
bardziej niż inni w domu.
*
(po kilku latach udawania
dorosłej widzę już że
nie jestem w tym sama)
*
[…] chce zawrócić,
lecz nie wie, że jej opowieść już trwa
i nie można jej przerwać, że dziewczynka
musi odnaleźć czółno, rusza dalej, cichną
wojenne pieśni.
*
agresja jest o słabości
gniew jest o bezradności
wrzask o bezsilności
*
i wpuszczam sobie w żyły
dawki cudzych wierszy
i czekam aż się rozejdą
po kościach i narządach
*
samo pytanie więcej mówi o nas
niż jakakolwiek odpowiedź
(tamże)
4642. Z oazy (XXIII)
Druga z trzech ostatnich książek czytanych na gigancie. Wpadłam na nią przez zupełny przypadek. Klik, klik i w ciągu pięciu dni była moja.
Kiedyś byłam kolekcjonerką społecznych przekonań dotyczących „posiadania/nieposiadania” dzieci. Niektóre raniły, niektóre śmieszyły. Rozbierałam je na czynniki pierwsze.
Od jakiegoś czasu jestem kolekcjonerką ludzkich przekonań — serwowanych mi, czy tego chcę, czy nie — dotyczących tego, dlaczego jestem chora. I znów, rozbieram na części pierwsze, próbując zrozumieć. Kilku numerów telefonów darczyńców zablokowałam, bo… zwyczajnie brak mi już sił na uporczywość.
Zbieram więc, rozbieram potem na części, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, jakie jest źródło tych przekonań (w końcu nie jestem freudystką). I wpada mi w ręce ta książka. I przecieram oczy ze zdumienia. I połykam w oka mgnieniu. I nie złoszczę się, że przepisać literka po literce muszę cytaty, które chcę mieć pod ręką. Niesamowita jest ta książka! Po prostu.
It would be nice if, at some point, growing up ends and maturity begins, or if one could say that successful adjustment and adaptation to a particular difficulty had been achieved. For most problems, or perhaps most basic life issues, there is no single time for such a resolution to occur. The problem must be faced, evaluated, re-defined, and readapted to, again and again and again.
// Irving Zola
*
The disabled God is God for whom interdependence is not a possibility to be willed from a position of power, but a necessary condition for life. This interdependence is the fact of both justice and survival. The disabled God embodies practical interdependence, not simply willing to be interrelated from a position of power, but depending on it from a position of need.
*
Idealizing the body prevents everyone, able-bodied and disabled, from identifying with and loving her/his real body. Some people can have the illusion of acceptance that comes from believing that their bodies are “close enough” to the ideal, but this illusion only draws them deeper into identifying with the ideal and into the endless task of reconciling the really with it. Sooner or later they must fail.
// Susan Wendell
*
Our bodies have too often been touched by hands that have forgotten out humanity and attend only to curing us.
*
As linguists and anthropologists know, the act of naming someone or something grants the namer power over the named. Historically, rather than naming ourselves, the disabled have been named by medical and scientific professionals or by people who denied our full personhood.
*
You can’t legislate attitudes, but the attitudinal barriers will drop the more disabled people are employed, the more they can be seen on the street and when we become not just a silent minority, but fully participating members of society.
// Pat Wright
*
The perception that disability is a private physical and emotional tragedy to be managed by psychological adjustment, rather than a stigmatized social condition to be redressed through attitudinal changes and social commitment to equality of opportunity for people with disabilities is persistent.
*
Clearly disabilities place limits on individuals. So too does ordinary life place limits on people.
*
As long as disability is addressed in terms of themes of sin-disability conflation, virtuous suffering, or charitable action, it will be seen primarily as a fate to be avoided, a tragedy to be explained, or a cause to be championed rather than an ordinary life to be lived.
*
Viewing suffering as means of purification and of gaining spiritual merit not only promotes the link between sin and disability but also implies that those who never experience a “cure” continue to harbour sin in their lives.
*
Group oppressions are enacted in this society not primarily in official laws and policies but in informal, often unnoticed and unreflective speech, bodily reactions to others, conventional practices of everyday interactions and evaluations, aesthetic judgments, and the jokes, images, and stereotypes pervading the mass media.
// Iris Marion Young
*
Pervasive paternalism is supported by stereotypes that regard disabilities as signs of weakness, helplessness, and biological inferiority. Aversion is often rooted in people’s fears that they or someone about whom they care could become disabled.
[…] In contrast to dominant stereotypical images of people with disabilities, the shared experience of people with disabilities embodies resourcefulness, independence, and persistence.
*
Minority group members usually do not voluntarily join the group.
*
I saw God in a sip-puff wheelchair, that is, the chair used mostly by quadriplegics enabling them to maneuver by blowing and sucking on a strawlike device. Not an omnipotent, self-sufficient God, but neither a pitiable, suffering servant. In this moment, I beheld God as a survivor, unpitying and forthright. I recognized the incarnate Christ in the image of those judged “not feasible,” “unemployable,” with “questionable quality of life.” Here was God for me.
*
Let us place ourselves in the presence of the disabled God and ask ourselves—how is God with us?
*
But the telescoping our lives into simplistic categorizations of good and bad, pain and pleasure, denies the lives of people with disabilities, like all ordinary lives, are shot through with unexpected grace, overwhelming joy, and love returned. Life is simply a mixed blessing.
Nancy L. Eiesland, The Disabled God.
Towards a Liberatory Theology of Disability,
Abingdon Press, Nashville 1994.
(wyróżnienie własne)

She [Nancy Mairs] has not overcome disability and the body pain that it entails; rather, she has come to her body, tolerating its limitations and doing what she can.
*
My body
is going away.
// Nancy Mairs
*
She [Nancy Mairs] becomes very clear that a body, perhaps especially a disabled body, is not a space one occupies alone.
*
Now I am who I will be. A body in trouble.
(tamże)
Nancy Mairs
(1943–2016)

Autor(ka) zdjęcia nie do ustalenia,
[dostęp: 27.05.2022],
źródło.
4641. Z oazy (XXII)
Pierwsza z ostatnich trzech czytanych na gigancie. Świeżynka wydawnicza i jednocześnie spore rozczarowanie, pierwsze moje tą autorką. Do tej pory zawsze z niecierpliwością oczekiwałam kolejnych jej niebeletrystycznych książek. No i trafiła kosa na kamień.
Co można powiedzieć o autorce po przeczytaniu tej książki? Biała, zdrowa, ze średniej klasy, z większego niż mniejszego miasta i bardziej polska niż jej się wydaje. Autorka jest zbyt mało zeszwedczona, by książkę o tym tytule uznać za napisaną. To raczej wprawki, luźne notatki, fragment szkicu, wyimki z pamiętnika. Nie ma w niej żadnej rozmowy z osobami, które tworzą związek interablistyczny, nie ma perspektywy osób niebiałych, nie ma osób z wieloletnim doświadczeniem walki partnera lub partnerki z chorobą, nie ma osób, które przeżyły razem pięćdziesiąt–sześćdziesiąt lat razem. To trochę tak, jakby chcieć napisać książkę o oksytocynie i zawrzeć w niej tylko rozmowy z matkami noworodków. Można, ale to nawet nie jest wierzchołek góry lodowej.
Zdjęcia? Chciałabym je zobaczyć w chronologicznym porządku ich powstawania. Może wtedy ten projekt, by się obronił. Dyptyki, tak, kilka świetnych. Tryptyki, jeden. Całość, podana w książkowej kolejności, nie trzyma poziomu i jedynym sensownym powodem, dla którego te zdjęcia znalazły się w tej książce, jest odrobina nepotyzmu lub przejaw miłości rodzicielskiej, która nie jest tematem książki.
Może autorka po prostu ma pecha, że zwracam uwagę na to, o czym ludzie milczą, gdy długo mówią. Może tak narzekam, bo równolegle czytałam jej książkę z inną, w której znalazłam ten piękny fragment, dotyczący nie tylko “temporarily able-bodied” osób:
The erotic... provides the power which comes from sharing deeply any pursuit with another person. The sharing of joy, whether physical, emotional, psychic, or intellectual, forms a bridge between the sharers which can be the basis for understanding much of what is not shared between them, and lessens the threat of the their difference.
// Audre Lorde
Nancy L. Eiesland, The Disabled God.
Towards a Liberatory Theology of Disability,
Abingdon Press, Nashville 1994.
Tak czy inaczej, zniesmaczona, ale z odrobiną dobrych cytatów, które chcę tu mieć.
Świat składa się z samych okazji do miłości.
// Søren Aabye Kierkegaard
*
[…]
miłość jest trudna, bo jeśli jest prawdziwa, to człowiek staje się bardzo zależny od drugiej osoby i bardzo narażony na zranienie. […] W miłości człowiek jest wydany na działanie sił, nad którymi nie panuje.
// Maciej Zaremba
*
Wiedziałem jedno: że nie będę chciał w moim życiu tego, czego oczekuje ode mnie społeczeństwo.
*
Ktoś kiedyś powiedział, że każdy gej sam musi zdecydować, kto jest jego rodziną, bo nie każdy z nas ma dobre relacje ze swoją rodziną biologiczną. A rodzinę wybraną sami sobie znajdujemy, ludzi, którzy dają nam poczucie bezpieczeństwa, z którymi nam dobrze.
*
W jakimś stopniu [miłość] to uczucie, że dotarło się na miejsce.
*
Myślę, że musimy wierzyć ludziom, wierzyć w to, co twierdzą, że czują. […] uczucia ludzi są misterium. Nie da się zrozumieć, dlaczego ktoś się w kimś zakochuje.
// Lena Andersson
*
To pełne miłości działanie: pokazać, czego się chce.
*
Lubię myśleć, że prawdziwa miłość nie ma swojego przeciwieństwa, a ta nieprawdziwa łatwo może się przekształcić w nienawiść.
*
Chemia pojawia się w spotkaniu z człowiekiem, a dopiero potem pytanie, co z nią zrobić.
*
W dobrym związku możesz być sobą. Nikogo nie udajesz. Dobry związek to bliskość z drugim człowiekiem, ufna i prawdziwa. Możesz istnieć bez niego, ale chcesz z nim być.
// Piotr Pietucha
*
Ludzie zbyt szybko rezygnują z marzeń, jakby wszystko, czego pragną, powinno wydarzyć się w pierwszych trzydziestu latach ich życia.
*
To [miłość] jest energia, która się nie kończy, ona nas jakoś otacza i jest w nas. Przybiera różne formy, ale zawsze jest naszą zdolnością kochania. Jest w tym wszystkim element tajemnicy.
Katarzyna Tubylewicz, Szwedzka sztuka kochania.
O miłości i seksie na Północy,
Wielka Litera, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

[Miłość] to po prostu wielka radość, każdego dnia.
(tamże)
4640. Wracając z giganta
Wczoraj, nim ruszyliśmy do ula, pokazałam Sadownikowi wystawę na korytarzu DPS-u, współdzielącego budynek z gigantem. Odkryłam ją, gdy z Gonią w zeszłym tygodniu poszłyśmy do depeesowego sklepiku po… lody.
Niestety, nie znam nazwisk fotografów, ale te dwa zdjęcia muszę tu mieć. Sadownik wył z zachwytu przy zupełnie innym zdjęciu, bo trzy plany: nieostry-ostry-nieostry. Było dobre, ale nie robiło ze mną tego, co te dwa. Gusta!


z wystawy pt. Twarze rzeźbione czasem,
fot. Szczecinecki Klub Fotograficzny Luminis.
* * *
sobota, maja 28, 2022
piątek, maja 27, 2022
czwartek, maja 26, 2022
środa, maja 25, 2022
4636. na gigancie, dzień 25. // 145/365

herszt bandy. dusza człowiek. mówi, że zro-
bienie ze mnie człowieka trochę jej zajmie.
145/365
wtorek, maja 24, 2022
4635. na gigancie, dzień 24. // 144/365

bezruch. oniemiałam, widząc, ile w nim życia.
dobrego, pełnego życia.
144/365
*
[…] ordinary life is filled with blessing and curses and […] it is sometimes hard to differentiate between the two.
Nancy L. Eiesland, The Disabled God.
Towards a Liberatory Theology of Disability,
Abingdon Press, Nashville 1994.
poniedziałek, maja 23, 2022
4634. na gigancie, dzień 23. // 143/365

rok temu w ostatni poniedziałek turnusu wznieśliśmy toast. dziś wieczorem, w ostatni poniedziałek turnusu, w tym samym pokoju co rok temu, wzniesiemy toast:
obyśmy za rok spotkali się tu w tym samym, zacnym składzie. niech!
143/365
niedziela, maja 22, 2022
4633. Z oazy (XIX–XXI)
Złapałam pierwszą część i nie puściłam historii, dopóki nie skończyłam trzeciego tomu. Teraz czekam na czwarty, który ukaże się za dziesięć dni.
Ta opowieść, ta kreska dobrze sercu robią. Choć opowieść kontaktuje zo niepewnością, której doświadczaliśmy dziesiątki lat temu — jeśli byliśmy choć odrobinę inni, bez względu na orientację seksualną (ja odstawałam zawsze i wszędzie) — to kreska szybciutko nakleja plasterek obecności mądrych dorosłych, których w naszych życiach pewnie nie było wtedy aż tak wielu jak w tej książce.
Jak do tego wszystkiego doszło? Jak znaleźli się w miejscu, w którym są? I co będzie dalej? W wolnym czasie przed egzaminami A-Levels cały zeszyt wypełniłam pierwszymi rysunkami opowiadającymi historię Nick i Charliego. Potem, kiedy rysowałam już nieco lepiej, zaczęłam od nowa i wypełniłam szkicami kolejny zeszyt. Pamiętam, jak rysowałam godzinami, nie słuchając nawet muzyki, całkowicie pochłonięta i zakochana w historii Nicka i Charliego.
*

*

*

*
Ludzie szukają w tej historii wielu rzeczy — realistycznego romansu, reprezentacji osób LGBT+, ładnych rysunków, ciekawej fabuły. Myślę jednak, że większość czytelników szukała w niej ukojenia.
Mnie również je przyniosła.
Alice Oseman, Heartstopper. Tom 1.,
przeł. Natalia Mętrak-Ruda,
Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2021.
(wyróżnienie własne)
* * *
Starałam się napisać taką historię, jaką sama chciałabym przeczytać jako nastolatka. Wszyscy potrzebują czasu, przestrzeni i wsparcia, żeby zrozumieć swoje uczucia i tożsamość.
*

*
[…] gwarantuję, że pewnego dnia poznasz osobę, która pokocha cię za to, kim jesteś.
*

Alice Oseman, Heartstopper. Tom 2.,
przeł. Natalia Mętrak-Ruda,
Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)
* * *

*

*

*

Alice Oseman, Heartstopper. Tom 3.,
przeł. Natalia Mętrak-Ruda,
Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2022.

4632. Z oazy (XVIII)
Miałam ją na czytniku w dniu, w którym się ukazała. Musiała jednak poczekać na czas, gdy mogłam gapić się w niebo i czuć wiatr na twarzy, łapiąc oddech podczas czytania trudnych dla mnie akapitów.
Choć skończyłam ją dwa dni temu, fusy wrażeń wciąż nie opadły na dno. Ta książka jest gęsta od doświadczeń tak powszechnych, że aż przerażających. Więc dziś tylko te fragmenty, które mnie niosą. Niosą w szczególnie dobry sposób.
Z perspektywy czasu widzę, że jest to książka o przeszkodach i wrogości, ale także o budowniczych mostów i o dobroci […].
*
Czas i cierpienie to jednak coś bardziej nieuchwytnego, nieprzewidywalnego, coś, co rośnie i się kurczy, zamyka się i otwiera, i stale się zmienia.
[…]
Znaczenie początku opowieści czasami zmienia się, gdy dochodzą kolejne rozdziały.
*
[…] dar cenienia innych wartości niż oszczędność czasu i wydajność, te żałosne cnoty, które sprawiają, że ludzie mijają się w pędzie i tracą z oczu codzienną uważność i przyjemność.
*
Raj często opisuje się jako miejsce, w którym nic nie trzeba robić, jego mieszkańcom nie stawia się żadnych wymagań. Nie pragnę raju, który niczego od nas nie wymaga – raj to według mnie nie miejsce, do którego się dociera, tylko gwiazda, na którą ustawia się kurs.
*
[…] możliwe, że, jak to często robią kobiety, ja sama również, chciała tylko dać mi coś, żebym poczuła się dobrze – stworzyć mikroskopijną utopię, jaką jest krótka chwila dobra.
Rebecca Solnit, Wspomnienia z nieistnienia,
przeł. Agnieszka Pokojska, Karakter, Kraków 2022.
(wyróżnienie własne)

4631. Z oazy (XVII)
Marzenie stare jak mój świat: pojechać do Wiednia. Skąd się wzięło? Pojęcia nie mam, ale wiem, że mam je od zawsze. Książkę tę zaś mam od półtora roku jako namiastkę wizyty in spe złożonej stolicy Austrii.
Gdy tę książkę kończyłam, Wiedeń był na wyciągnięcie ręki za niecały miesiąc. Teraz nad tym pomysłem zebrały się groźne chmury i jakoś będziemy musieli przetrwać burzę i grad. Pozostał plan do zrealizowania najprawdopodobniej w innym czasie: kawa (koniecznie we włoskiej, wiedeńskiej kawiarni) i ciastko (koniecznie niejedno), Glorieta, Pawilon Secesji, palmiarnia, park, który był kiedyś cmentarzem pod wezwaniem św. Marka i krzywe domy, których zdjęcia zawsze wprawiały mnie w zachwyt.
A książka? Zgrabnie napisany subiektywnik wiedeński. Teraz szoruje ad acta.
Co to właściwie znaczy – najlepsze do życia? Jak to zdefiniować? Czy życie jest dobre, kiedy smacznie jemy, uprawiamy fajny seks i się wysypiamy? Czy wtedy, kiedy stać nas na posłanie dziecka do dobrej szkoły, do tego znajdującej się za rogiem, a na targu na sąsiedniej ulicy można kupić – niedrogo – lokalne, organiczne produkty?
*
Hit Wiednia: Liebesampel, czyli „miłosne światła” na przejściach dla pieszych.

*
O ile uważam, że szkoda pieniędzy na bilet wstępu na taras widokowy, o tyle będę was przekonywać, że warto zapłacić za kawę i ciastko w kawiarni urządzonej w centralnej, przeszklonej części gloriety […].
*
Nazwę Hundertwasserhaus też usłyszycie wiele razy. Poprawnie użyta oznacza dom mieszkalny zaprojektowany przez artystę na rogu Kegelgasse i Löwengasse, znany jako „najczęściej fotografowany budynek w Wiedniu”. […] Czasem usłyszycie jednak nazwę Hundertwasserhaus w odniesieniu do budynku Kunst Haus Wien, gdzie mieści się muzeum Hundertwassera. […] Najciekawszy jest jednak sam budynek, zaprojektowany zgodnie z przestrzeganą przez Hundertwassera zasadą organicznej formy i braku linii prostych (artysta uważał je za niemoralne!).
*
[…] dom albo ojczyzna to jest coś, co trzeba sobie wypracować. Ojczyzna jest pewnym stanem ducha. A stany ducha są tworzone przez różne wydarzenia, ludzi, impulsy.
// Radek Knapp
*
[…]
język polski jest bardzo elastyczny. Jest w nim dużo słów, czasami za dużo. Kiedy więc ściśnie się polskie trzy zdania, zostaje z nich ledwie kilka kropel esencji. A jak ściśnie się taki niemiecki, to jakby się ściskało kamień. Niemiecki jest wręcz sadystycznie oszczędny.
// Radek Knapp
*
Wiedeńczyk, kiedy ma rozwiązać problem, idzie do kawiarni, pije kawę i czyta gazetę, i ma nadzieję, że sprawy same się poukładają. My wskakujemy na barykady, zanim jeszcze wiemy, o co chodzi.
[…] W Wiedniu funkcjonuje powiedzenie „schauen wir mal, dann werden wir mal sehen”, czyli „popatrzymy – zobaczymy”. To jest główny sposób rozwiązywania tu problemów.
// Radek Knapp
*
Wiedeńczycy żartują, że cmentarz [Zentralfriedhof] jest „o połowę mniejszy niż Zurych, ale dwa razy bardziej rozrywkowy”. Pochowani są tam między innymi Brahms, Gluck, Loos, Salieri, Straussowie (ojciec i syn), Werfel oraz wielu innych pisarzy, kompozytorów, architektów, aktorów, polityków i innych osobistości Wiednia.
Marta Guzowska, Wiedeń. Miasto najlepsze do życia,
Wielka Litera, Warszawa 2020.
(wyróżnienie własne)

4630. na gigancie, dzień 22. // 142/365

Bruno i kilka ludzkich wcieleń — ocaleńcy z wielu nie do pozazdroszczenia sytuacji — wygrali dziś wspólną, dobrą chwilę jeszcze przed śniadaniem.
od wczoraj tęsknota za człowiekiem depcze mi po piętach. od dziś kudłaty jej rodzaj chodzi ze mną krok w krok.
142/365
sobota, maja 21, 2022
4629. na gigancie, dzień 21. // 141/365
piątek, maja 20, 2022
4628. na gigancie, dzień 20. // Zielnik (XXXVII)

Profesora Saxifraga:
Starzec wiosenny
łac. Senecio vernalis
czwartek, maja 19, 2022
4627.
zrób wszystko, co możesz.
a potem? puść
lejce, sznurki i troskę.
[suplement pikselowy: 13.10.2022]

4625. na gigancie, dzień 19. // 139/365

leżak (def.) — pułapka na człowieka.
usiąść, proszę bardzo. wstać, to już nie każdy — żeby nie powiedzieć: bardzo nieliczni.
139/365





